Dodaj do ulubionych

powiew świeżości - nowa zabawa

18.09.05, 00:21
proponuję zacząć pisać nową powieść (kryminalno-sensacyjną) celem ożywienia
zastygłej wyobraźni i ruszenia starej powieści s-k.
<ale długie zdanie>
z tym, że na trochę innych zasadach:
KAŻDY PISZE TYLKO JEDNO ZDANIE. dzięki takiej formule do pisania mogą włączyć
się wszyscy "bywacze" forum, niezależnie od domniemanych umiejętności
pisarskich wink
oczywiście dobrze by było żeby z tych pojedynczych zdań wyszło "coś"

co wy na to?
Obserwuj wątek
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 01:25
      Ja na to, jak na latosmile Lubię wszelkie oznaki życia na tym forum, sama nie wiem
      dlaczegosmile Obiecuję, że dopiszę tylko 1, słownie: jedno, zdanie smile)
      Pomysłodawczyni ma pierwszy ruch!
    • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 01:27
      To może zacznę:

      "- No i natknęłam się na trupa. Czemu tak na mnie patrzycie? - zapytała
      Dżdżownica, siadając na murku cmentarnym, miejscu naszych dotychczasowych
      spotkań."

      Dżdżownica może być pseudonimem Bohaterki, albo i nie Bohaterki - od czegoś
      trza zacząć.

      Poproszę o c.d.n. smile

      Pozdrawiam,
      Sokoliczka
    • g0p0s Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 08:31
      "Wygrzebała z kieszeni i zapaliła specjalnie na tę okazję kupione kubańskie,
      choć made in China, cygaro."

      A czy zwłoki są z katalogu grohy, czy całkiem obce?
      • asia.sthm Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 10:01
        " - Tu, na cmentarzu ? Wielka mi sztuka ..- mruknal Henio - i nie kopć tak,
        może im to przeszkadza - dodał machnąwszy lizakiem w stronę nagrobków."
        • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 11:57
          -zresztą się tak nie przechwalaj, bo myśmy się też natknęli na trupa, ba, nawet
          dwa i to całkiem świeże bo jeszcze wcale nie sztywne!- Marycha wyjęła Heniowi
          lizaka z ręki.
          • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 16:29
            Czy ten lizak ma być lizakiem spożywczym, czy też lizakiem, używanym przez
            drogówkę do zatrzymywania pojazdów? Interesujące, niech ktoś oświeci
            towarzystwo. smile
            • asia.sthm Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 17:52
              Na to akurat znam odpowiedz:
              Lizak taki jak u Kojaka, bo Henio rzuca wlasnie palenie i nie lubi jak mu ktos
              chinskim cygarem kopci smile)
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 22:15
      "Zamkniecie wreszcie dzioby? - spytała Dżdżownica, delektując się cygarem, po
      czym rozkaszlała się i spadła wprost w bujny wieniec z wściekle czerwonych,
      sztucznych róż, a dookoła jej szyi, miękko owinęła się szarfa z zachęcającym
      napisem: "Spoczywaj w spokoju..."
      • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 23:07
        Heniek zachłysnął się kawałkiem lizaka - jak będziesz pyskowała Glizdo to cię
        tu zostawimy, wywal tego smroda, i opowiedz o co chodzi z tym twoim trupem, bo
        nasze się mają świetnie.
        • marrtawu Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 23:40
          - Właśnie nie wiem, o co chodzi - zaczęła urażona nieco Dżdżownica podnosząc
          się z ziemi i staranniej okręcając szarfę dookoła opalonej szyi - zwłoki
          znalazłam przypadkiem, w lesie, wyglądały mało strasznie, raczej jakby facet
          zasnął, a nie padł ofiara przestępstwa, no ale nie mógł zasnąć w błocie w
          garniaku i z krawatem na szyi, nie?
          • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.09.05, 23:46
            Heniek fliknął, przykleił resztkę lizaka do pozłacanej szarfy zwisającej z
            pętającego się pod nogami wieńca i westchnął chrapliwie (pozostałosci po nałogu
            palenia) - Może się potknął o krawat i udusił bo mu się węzełek za mocno
            zacisnął?
            • chiara76 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 19.09.05, 10:07
              Milcząca do tej pory Agnes spytała "A obmacałaś go? Oj nie patrzcie tak na
              mnie, zaraz wam jedno w głowie, pytam się, czy sprawdziłaś, że faktycznie nie
              żyje"...
              • mariurzka Re: powiew świeżości - nowa zabawa 19.09.05, 11:21
                Obmacać, nie obmacać - wtrąciła się Marycha - w końcu to nieboszczyk, więc może
                chociaż "wieczne odpoczywanie" należało mu zaśpiewać?


                należy dodać, że bohaterka jest wielką fanką słowa śpiewanego i zawsze znajdzie
                okazję do tego, żeby popisać się swoimi talentami, nawet szantażując ogółsmile))
                Pozdrawiam wszystkich!!
                PS. Zbieżność z bohaterką oczywiście przypadkowasmile
                • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 19.09.05, 11:28
                  A wy znowu o trupach! krzyknął ktoś zza nagrobka.
                  • lol21ndm Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 00:30
                    "O, do licha! Znow mamy towarzystwo!!!" - zasmucil sie Henio...
                    • april02 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 09:21
                      Dokładnie nie sprawdzałam - zasępiła się Dżdżownica - dotykać go nie miałam
                      ochoty, a nogą to wiecie... jakoś tak nie za bardzo wypada.
                      • asia.sthm Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 11:33
                        - Jazda, wszyscy sprawdzimy - zsunela sie elegancko z murka az kiecka ma tylku
                        wyladowala jej w okolicach talii. - A Ty wylaz wreszcie i nie czaj sie tak -
                        wrzaskiem popedzila wylaniajacego sie niemrawo zza nagrobka zezowatego Zenka.
                        • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 13:26
                          Zenuś, jak przystało na eleganckiego i zadbanego mężczyznę, wygładził odzienie,
                          poprawił wściekle kolorowy szaliczek pod szyją, musnął przylizane włoski i
                          ukazał się zebranemu towarzystwu w całej swej przepięknej, posągowej postaci.
                          • marrtawu Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 16:31
                            Podumał jeszcze przez chwilę, tocząc nieprzytomnym wzrokiem po cmentarzu,
                            czknął donośnie i chwiejnym krokiem poturlał się za resztą towarzystwa, które
                            znalazłszy się za bramą, narzuciło ostre tempo zmierzając w kierunku
                            pobliskiego lasu.
                            • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 22:59
                              Jakoś nikt nie zwrócił uwagi, że za nimi, uczepiona długaśną wyprutą nicią
                              guzika Henia wlecze się nieco sponiewierana szarfa żałobna z innego wieńca,
                              napis na której z trudem, ale dawał się w kawałku odczytać: "nieutuleni w żalu
                              Przyjaciele".
                              • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.09.05, 23:49
                                i na koniec tej szarfy nadepnął ON, zaczekał aż materiał sie napręży i zaciśnie
                                na szyi niczego nie spodziwającej się Dżdżownicy.
                                • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.09.05, 00:11
                                  - Hrrrrr, - rozpaczliwie zachrypiała Dżdżownica, szarpiąc rękoma szarfę i
                                  spektakularnie ją rozdzierając, - Tfu, grhhgh, - łapała powietrze, nie
                                  potrafiąc wydusić z siebie słowa.

                                  P.S. Proszę, nie mnóżmy w takim tempie trupów - mamy już trzy. Jak wszystkich
                                  wytłuczemy, to o duchach pisać będziemy? Czy jak? Zróbmy porządek z tymi juz
                                  posiadanymi. Dżdżownicę, czy jeszcze kogoś możemy utłuc w dalszej części. smile
                                  • czekolada72 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.09.05, 09:49
                                    - Potknęłaś się? - spytał Zenuś ślizgający się na kasztankach, które obficie
                                    zasypały starą dworską drogę, biegnącą wprost od pałacu w strone pól.
                                    • g0p0s Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.09.05, 09:58
                                      - Nie, q.. wzruszenie ścisnęło mnie za gardło.
                                      • chiara76 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.09.05, 11:52
                                        Wszyscy rzucili się jej na pomoc i odplątawszy z duszącej ją szarfy jęli się
                                        rozglądać za NIM, ale nikogo nie był, jakby pojawił się, zło chciał uczynić i
                                        zniknął rozpłynąwszy się w jesiennej mgle...
                                        • chiara76 aaaaaa, chyba się pomyliłam... 21.09.05, 11:53
                                          bo wychodzi na to, że Dżdżownica chyba sama się z tej szarfy odplątała. Jak Wam
                                          nie będzie pasować, to wykasujcie moje zdanie.
                                          • czekolada72 Re: aaaaaa, chyba się pomyliłam... 21.09.05, 19:03
                                            Droga biegła wzdłuż cmentarnego muru, lekko pod górę, krzyżując sie w połowie z
                                            szosą, po czym - już jako zarośnięta polna droga, upstrzona
                                            najróżnorodniejszymi wielkościowo dziurami, starannie zasypywanymi przez
                                            okoliczną ludność - kończyła się ścianą bukowego, nieco przerzedzonego lasu.
                                  • magdajeden Re: Ad PS 21.09.05, 11:12
                                    Broń Boże nie chciałam jej utłuc, tej dżdżownicy. nie dałoby się wink takim
                                    stąpnięciem zwykłym
                                    • white.falcon Nie mogłam się powstrzymać - 100!!! :-) 04.10.05, 00:30
                                      Wybaczcie, ale nigdy mi się taka frajda nie trafiła, jak okrągły wpis. smile

                                      Na razie, jak sądzę, nikogo nie warto tłuc z grona bohaterów. Czytelnik
                                      powinien trochę ich polubić, by poprzez emocję, że jednak ktoś wybył z grona
                                      przywiązać się do historyjki i chcieć czytać dalej - taki chwyt
                                      psychologiczny. smile
    • chiara76 pytanie mam 19.09.05, 12:31
      czy jak się ktoś wpisał, to już ma więcej nie pisać?? czy chodzi o to, żeby na
      raz pisać jedno zdanie?
      Bo jestem ciekawa, czy jak się akcja rozwinie, to mnie na coś więcej nie
      natchniewink
      • magdajeden Re: pytanie mam 19.09.05, 17:01
        pisać pisać.
        tylko na raz jedno zdanie
        a potem pisać bo się za szybko urwie
        ja napisałam już ze dwa arzy i wyrzuty miałam/mam że się wyrywam pzred szereg
        • stara.gropa Ściągawka 21.09.05, 11:47
          Tak wygląda nowa powieść w całości:

          No i natknęłam się na trupa. Czemu tak na mnie patrzycie? - zapytała
          Dżdżownica, siadając na murku cmentarnym, miejscu naszych dotychczasowych
          spotkań. Wygrzebała z kieszeni i zapaliła specjalnie na tę okazję kupione
          kubańskie, choć made in China, cygaro."
          - Tu, na cmentarzu ? Wielka mi sztuka ..- mruknął Henio - i nie kopć tak, może
          im to przeszkadza - dodał machnąwszy lizakiem w stronę nagrobków.
          - Zresztą się tak nie przechwalaj, bo myśmy się też natknęli na trupa, ba,
          nawet dwa i to całkiem świeże bo jeszcze wcale nie sztywne!- Marycha wyjęła
          Heniowi lizaka z ręki.
          - Zamkniecie wreszcie dzioby? - spytała Dżdżownica, delektując się cygarem, po
          czym rozkaszlała się i spadła wprost w bujny wieniec z wściekle czerwonych,
          sztucznych róż, a dookoła jej szyi, miękko owinęła się szarfa z zachęcającym
          napisem: "Spoczywaj w spokoju..."
          Heniek zachłysnął się kawałkiem lizaka - jak będziesz pyskowała Glizdo to cię
          tu zostawimy, wywal tego smroda, i opowiedz o co chodzi z tym twoim trupem, bo
          nasze się mają świetnie.
          - Właśnie nie wiem, o co chodzi - zaczęła urażona nieco Dżdżownica podnosząc
          się z ziemi i staranniej okręcając szarfę dookoła opalonej szyi - zwłoki
          znalazłam przypadkiem, w lesie, wyglądały mało strasznie, raczej jakby facet
          zasnął, a nie padł ofiara przestępstwa, no ale nie mógł zasnąć w błocie w
          garniaku i z krawatem na szyi, nie?
          Heniek fliknął, przykleił resztkę lizaka do pozłacanej szarfy zwisającej z
          pętającego się pod nogami wieńca i westchnął chrapliwie (pozostałości po nałogu
          palenia) - Może się potknął o krawat i udusił bo mu się węzełek za mocno
          zacisnął?
          Milcząca do tej pory Agnes spytała "A obmacałaś go? Oj nie patrzcie tak na
          mnie, zaraz wam jedno w głowie, pytam się, czy sprawdziłaś, że faktycznie nie
          żyje"...
          Obmacać, nie obmacać - wtrąciła się Marycha - w końcu to nieboszczyk, więc może
          chociaż "wieczne odpoczywanie" należało mu zaśpiewać?
          A wy znowu o trupach! - krzyknął ktoś zza nagrobka.
          "O, do licha! Znów mamy towarzystwo!!!" - zasmucił się Henio...
          Dokładnie nie sprawdzałam - zasępiła się Dżdżownica - dotykać go nie miałam
          ochoty, a nogą to wiecie... jakoś tak nie za bardzo wypada.
          - Jazda, wszyscy sprawdzimy - zsunęła się elegancko z murka aż kiecka ma tyłku
          wylądowała jej w okolicach talii. - A Ty wyłaź wreszcie i nie czaj się tak -
          wrzaskiem popędziła wyłaniającego się niemrawo zza nagrobka zezowatego Zenka.
          Zenuś, jak przystało na eleganckiego i zadbanego mężczyznę, wygładził odzienie,
          poprawił wściekle kolorowy szaliczek pod szyją, musnął przylizane włoski i
          ukazał się zebranemu towarzystwu w całej swej przepięknej, posągowej postaci.
          Podumał jeszcze przez chwilę, tocząc nieprzytomnym wzrokiem po cmentarzu,
          czknął donośnie i chwiejnym krokiem poturlał się za resztą towarzystwa, które
          znalazłszy się za bramą, narzuciło ostre tempo zmierzając w kierunku
          pobliskiego lasu.
          Jakoś nikt nie zwrócił uwagi, że za nimi, uczepiona długaśną wyprutą nicią
          guzika Henia wlecze się nieco sponiewierana szarfa żałobna z innego wieńca,
          napis na której z trudem, ale dawał się w kawałku odczytać: "nieutuleni w żalu
          Przyjaciele" - i na koniec tej szarfy nadepnął ON, zaczekał aż materiał się
          napręży i zaciśnie na szyi niczego nie spodziewającej się Dżdżownicy.
          - Hrrrrr, - rozpaczliwie zachrypiała Dżdżownica, szarpiąc rękoma szarfę i
          spektakularnie ją rozdzierając, - Tfu, grhhgh, - łapała powietrze, nie
          potrafiąc wydusić z siebie słowa.
          - Potknęłaś się? - spytał Zenuś ślizgający się na kasztankach, które obficie
          zasypały starą dworską drogę, biegnącą wprost od pałacu w stronę pól.
          - Nie, q.. wzruszenie ścisnęło mnie za gardło.
          • goonia Re: Ściągawka 22.09.05, 18:50
            Wyharchala Dzdzownica, podnoszac sie z ziemi.
            • goonia Re: Ściągawka 22.09.05, 18:51
              iiiiiiiiii..... wycharczala...... mialo bycsad
              • przytulkasie Re: Ściągawka 23.09.05, 13:46
                Uspokójcie się - wysyczała Dżdżownica. On gdzieś tu był. Zaraz, chyba za tymi
                krzakami..o prosze..
                O w morde jeża - bąknął Henio.
                Co? Trup Ci się nie podoba?
                No nie, to jest chciałem powiedzieć, że ja chyba znam tego tru..znaczy się tego
                faceta.
                • stara.gropa Re: Ściągawka 23.09.05, 14:14
                  No to gadaj, kto to?!
                  • white.falcon Re: Ściągawka 23.09.05, 14:35
                    - Gdyby nie był taki skrzywiony na gębie, to byłby podobny do tego..., no tego
                    Waciaszka, - Henio zasłaniał nos, ale chyba odruchowo, wszak ziemię ścięły
                    pierwsze przymrozki i znalezisko nie miało prawa zacząć się psuć.
                    • bumbecki Re: Ściągawka 23.09.05, 14:41
                      o matko, o matko - jęknęła Marycha- przecież to jest... przecież to był nasz
                      woźny ze szkoły
                    • stara.gropa Re: Ściągawka 23.09.05, 14:41
                      To jest Waciaszek??????? - dziko zawyła Agnes
                    • przytulkasie Re: Ściągawka 23.09.05, 14:44
                      jeżeli to rzeczywiście ten, to musielibyśmy znać go wszyscy, no przynajmniej ze
                      słyszenia..
                      Ejże, to ten koleś, co porzucił ekstra zajęcie zbieracza złomu,założył garniak
                      i zaczął robotę dla ruskich? - zaciekawiła się Agnes.
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 23.09.05, 14:52
      - Noo, gęba trochę nie tego... - wystękał niewyraźnie Henio, uparcie zaciskając
      nos - Ale garniturek w jodełkę, jakby ten sam, co zawsze.
      • przytulkasie Re: powiew świeżości - nowa zabawa 23.09.05, 15:06
        No to Heniek, co teraz?
        Znajomy trup zobowiązuje, mamy go tu tak zostawić? Niby cmentarz niedaleko, ale
        ktos go chyba kropnął, no nie? -
        • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 23.09.05, 17:34
          - ożywiła się Dżdżownica, porzucając wdzięczne zajęcie masowania otartej szarfą
          szyi na rzecz ciekawszego, bowiem pociągnęła za łańcuszek, który okazał się być
          dość długi i przymocowany z jednej strony do niewielkiej teczuszki,
          niewidocznej dotąd w krzaku, a zdrugiej - do przegubu ręki trupa, która po
          pociągnięciu przez Dżdżownicę łańcuszka poruszyła się.
          • goonia Re: powiew świeżości - nowa zabawa 23.09.05, 17:44
            Agnes bedaca wierna ogladaczka kryminalow w TV, oczami wyobrazni widziala juz
            zawartosc teczuszki jako rowniutko poukladane paczuszki pieniedzy. Waluta nie
            grala roli.
            • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 23.09.05, 20:58
              - otwieramy?? - wybałuszył oczy Heniek
              - najpierw odczepić trzeba by go było od tej teczki bo tak na trupie nie
              uchodzi - Marycha rozejrzała się po zebranych wokół odzianych w jodełkowy
              garnitur zwłok
              • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 23.09.05, 22:05
                - Odczepimy później, albo i wcale, - Dżdżownica rozejrzała się dookoła, wybrała
                większy kamień, przymierzyła się i kilkoma mocnymi łupnięciami rozwaliła
                zameczek, który zgrzytnął, odskoczył i zachłannym oczom zebranych ukazało się
                wnętrze teczuszki, wypchane plikami... obrazków na których - jak byk - byli
                uwiecznieni Święci - przeróżni - w szatach liturgicznych, modlący się na
                jakichś wzgórzach, taszczący atrybuty swojej świętości.

                P.S. Nie posądzajcie mnie o brak szacunku wobec religii. Mógł Waciaszek mieć w
                walizce obrazki Świętych? Mógł. Więc niech ma. wink
                • lol21ndm Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 00:53
                  Z Dzdzownicy jakos jakby uszlo powietrze i plasnieciem usiadla tam, gdzie
                  stala. Henio jakby steknal, zas Marycha wydala z siebie okrzyk niedowierzania...
                  • g0p0s Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 09:46
                    - Wiecie co, a może to nie my go znajdźmy? - zaniepokoił się o to co wpisze do
                    swojego CV Henio, startujący w kastingu na asystenta menedżera surowców
                    wtórnych, acz nieorganicznych.
                    • lol21ndm Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 11:30
                      Jak to? Przeciez juz go znalezlismy - powiedziala Agnes. Nie zawsze udawalo jej
                      sie lapac czyjes mysli w locie, a teraz jeszcze szok ostatecznie przytepil jej
                      watpliwa blyskotliwosc.
                      • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 12:31
                        Zezowaty Zenek, nie biorący udziału w dywagacjach i oglądający obrazki z racji
                        ułomności metodą podtykania ich sobie pod nos w pewnym momencie zrobił coś
                        dziwnego - odwrócił obrazek z wizerunkiem św. Antoniego, ostrożnie polizał go i
                        zaczął się śmiać jak dziki, skrzecząc do towarzystwa: "Durnie, durnie, nie
                        wiecie, co to jest?"
                        • klarisa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 12:37
                          Ale to odkrycie nie ujdzie im na sucho.
                          Na lewo za niewilekimi krzaczkami , w ukrciu przykucnął ON.
                          Złośliwy uśmieszek na gębie i błysk w czerwonym ze złości oku nie zapowiadał
                          niczego przyjemnego.
                          • chiara76 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 12:43
                            Wyjął z kieszeni komórkę i coś tam sobie na klawiaturze wystukiwał...
                            • klarisa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 12:51
                              PIP,PIP sygnał sms-a rozległ się jak walnięcie traby.
                              Henio zaczoł nerwowo przeszukiwać swoje kieszenie, ale to była komórka
                              Dżdżownicy.
                              Przyczytała otrzymanego sms-a i zbladła.
                              • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 14:07
                                "Oddacie obrazki z narkotykami przy śmietniku głównej bramy cmentarnej babci w
                                kapeluszu, co smarka w chusteczkę. Inaczej już Was nie ma na tym świecie," -
                                odruchowo ogłosiła otrzymany tekst zebranym.
                                • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 23:00
                                  nastała grobowa cisza. słychać było tylko bicie serca sztywnej ze strachu
                                  Marychy i szczękanie zębów Heńka, reszta stała w milczeniu wytrzeszczając gały
                                  na Dżdżownicę.
                                  • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 23:11
                                    Jedynie zezowaty Zenek wykorzystał chwilę milczenia i skrzętnie wyłuskał
                                    kilkanaście narkotycznych świętych obrazków, ścichapęk chowając je do kieszeni,
                                    słusznie sądząc, że nikt tego nie zauważy, a zawsze odznaczał się sprytem,
                                    jeszcze jako ministrant opracowując niezawodną metodę okradania kościelnych
                                    skarbonek na czym został przyłapany tylko dlatego, że wtajemniczył w to
                                    młodszego brata, który z tego sposobu zarobkowania wyspowiadał się proboszczowi
                                    podczas spowiedzi Wielkanocnej.
    • white.falcon Ad hoc... 23.09.05, 22:13
      Chyba solidarnie powinniście mi zabronić dopisywać się do historii. Ja Was na
      jakieś manowce sprowadzę nadmiarem wyobraźni. Mało, że akcję na początku
      samowolnie umieściłam na cmentarzu, to teraz jeszcze wetknęłam zamiast forsy -
      podobizny Świętych do walizeczki. Kajam się. sad Chyba jestem szkodliwa dla
      otoczenia pod względem wyobraźni. Wyrzuty sumienia mną szarpneły, krótko
      mówiąc. sad
      • magdajeden Re: Ad hoc... 24.09.05, 00:03
        zamknij wyrzuty w walizeczce po obrazkach i kombinuj dalej!
    • czekolada72 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 24.09.05, 18:16
      Zanim osłupiałe towarzystwo pozamykało otwarte ze zdumiena buźki - zza
      pierwszych leśnych drzewek wyskoczył potężny wilczur i z głośnym ujadaniem
      rzucił się w strone leżącego faceta.
      • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 25.09.05, 13:09
        Chwilowemu pandemonium, jakie zapanowało wśród zebranych, oparł sie jedynie
        facet w jodełkę, który nadal spokojnie sobie leżał, nie zważając na wściekle
        ujadającego psa, piszczące cienko kobiety, wyjącego grubo Henia i Zenka,
        szepacącego pobladłymi ze strachu ustami: "święty patronie... idź w cholerę,
        diable rogaty... , Jezu... nie uryź mnie... won! Aniele stróżu..."
        • przytulkasie Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.09.05, 09:56
          Marycha-dalej jazda, chowaj pod kieckę te obrazki - wysyczał Henio.
          Ten potwór robi tyle hałasu, że zaraz do naszego trupa zwali sie pewnie całe
          miasto.
          Miasto miało jednak pewnie coś innego do roboty, bo w ślad za ujadającym
          wilczurem zjawili sie jedynie dwaj umundurowani przedstawiciele policji.
          • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.09.05, 10:31
            Państwo wzywali policję? - zapytał jeden z nich
            • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.09.05, 10:36
              jak są potrzebni to ich nie ma - pomyślał Heniek - a teraz musieli się
              przypałętać...
              Panowie władza! w samą porę, patrzcie co, hmm, kogo znaleźliśmy -
              oskarżycielsko wysunął palec w kierunku faceta w jodełce, jednocześnie próbując
              własnym ciałem zasłonić walizeczkę.
              • przytulkasie Marycha 26.09.05, 10:59
                Co za cholera mnie podkusiła, żeby zakładać tą fioletową kieckę. No fakt, miała
                mnóstwo obszernych kieszeni i dlatego ją wybrałam do dzisiejszej roboty. A
                teraz co? Heniek wpakował mi do nich wszystkie te trefne obrazki i stoi z
                głupkowatym uśmieszkiem przed tymi gliniarzami.
                Żeby tylko nie przyszło im do głowy nas, a raczej, mnie przeszukiwać. Tego by
                tylko brakowało...
                • stara.gropa Re: Marycha 26.09.05, 11:08
                  - gorączkowo rozmyślała Marycha.
                  • czekolada72 Re: Marycha 26.09.05, 11:37
                    Pies zamilkł, przywarował obok leżącego, z łapą w okolicach karku faceta i
                    uparcie wpatrywał się w Marychę, jakby prześwietlając na wylot jej odzienie.
                  • white.falcon Re: Marycha 26.09.05, 12:50
                    Dżdżownica postanowiła widocznie ratować sytuację metodą gadania, przesuwając
                    się w kierunku Marychyz każdym wypowiedzianym słowem: "Bo my tu widzi Pan
                    władzo, to tak sobie szliśmy - o tam - na plebanię przy kościele, - wskazała
                    widoczną zza drzew wieżyczkę, - bo my do kółka należymy no do tego tam takiego -
                    modlitewnego i tu akurat szliśmy sobie i tak znaleźlismy i myślimy, że pijany
                    i spi, a tu wręcz odwrotnie," - Dżdżownica przestała gadać, bo już zasłoniła
                    Marychę nie tyle sobą, co swoim długaśnym czarnym płaszczem z kapturem, w
                    którym wyglądała czasami jak mała niewydarzona śmierć chomika.
                    • stara.gropa Re: Marycha 26.09.05, 12:58
                      Policjanci przyglądali się jej w milczeniu, po czym jeden chrząknął i zapytał:
                      Obywatelka Helena Waich?

                      ( white.falcon - wybacz, ale nie mogłam się powstrzymaćsmile
                      • white.falcon Re: Marycha 26.09.05, 13:05
                        He, he, he smile

                        - Nie nazywam się tak jakoś, - stwierdziła godnie Dżdżownica, - co to za jedna
                        taka, zna ją ktoś?
                        • przytulkasie Re: Marycha 26.09.05, 13:09
                          Ja znam - wtrąciła ciuchutko Agnes.
                        • stara.gropa Re: Marycha 26.09.05, 13:09
                          Dżdżownica, nie wygłupiaj się, przecież to prawie twoje nazwisko. Na pewno
                          chodzi o ciebie - wyszeptała Agnes
                        • stara.gropa Re: Marycha 26.09.05, 14:38
                          - My tu gadu, gadu, a walizki skaczą po peronie. - Zenek postanowił przyjść
                          Dżdżownicy z pomocą.
                          • white.falcon Re: Marycha 26.09.05, 21:36
                            - Czyje walizki skaczą? - policjanci, którzy widocznie nie bardzo wiedzieli, co
                            robić z młodzieżą, która najpierw ogłuszyła ich powodem pobytu w dość odludnym
                            miejscu, a później nie raczyła podawać danych osobistych, jeszcze gorzej
                            bredząc, mieli widocznie dosyć, szczególnie że nawet jeżeli pojawili się tu
                            trochę wczesniej, to napewno nie mogli zamordować zimnego i pokrytego szronem
                            nieboszczyka, - Dawać legitymacje, dowody, prawa jazdy i co tam jeszcze, -
                            zadecydował małogrzecznie starszy z policjantów.

                            P.S. He, he - ja bym nie nadawała imion ludzi, istniejących rzeczywiście
                            postaciom, które mogą zginąć lub może im stać się krzywda fizyczna. Przynosi to
                            pecha rzeczywistej osobie.
                            Teraz Dżdżownicę zrobiliście "nietykalną", a szkoda. Albo zmieniacie nazwisko i
                            imię, by "grała" na równych prawach, albo nie można będzie jej zamordować ani
                            uszkodzić. A miałam spektakularny pomysł odnośnie tej postaci. Dlatego m.in. w
                            Rogatku siebie nigdzie nie podałam z imienia - możecie sprawdzić, nigdzie
                            mojego imienia nie ma, wogóle jedna bohaterka chodzi bez imienia, bo Bożenka
                            została wymyslona jako kłamstwo na rzecz Igora. Natomiast Ani i Wańdzie nie
                            miało nic się stać, więc mają swoje imiona za ich przyzwoleniem.smile
                            Myślcie, jak wyplątać postać. smile
                            • lol21ndm Re: Marycha 26.09.05, 21:52
                              Marycha goraczkowo odprawiala modly w mysli marzac, by policja zeszla z tematu
                              walizek... Chociaz domaganie sie przez wladze dowodow tozsamosci tez bylo dla
                              niej rownie przerazajace...
                            • stara.gropa Re: Marycha 27.09.05, 07:44
                              A czy formułka "wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji prawdziwych jest
                              przypadkowe" nie załatwi sprawy?
    • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.09.05, 22:09
      -ja odmawiam zeznań i nie odezwę się bez swojego adwokata!! - nie wytrzymał
      wzroku policyjnego psa Zenek
      wszyscy, jak jeden mąż, wytrzeszczyli gały na Zenusia, nawet pies podniósł łeb
      • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.09.05, 23:33
        i zastrzygł uszami, bo słowo "adwokat" kojarzyło mu się z kimś, na kogo lubił
        poszczekać, a czasem nawet lekko dziabnąć w pośladek...
        • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.09.05, 23:41
          - Dziecię Boże, - powiedział dobrotliwie starszy policjant, - Przecież
          znaleźliście tego nieszczęśnika, więc muszę Wasze dane spisać. Nie uprawiamy
          literackiej twórczości, gdy można napisać, że nieboszczyka znalazła grupka
          rozmodlonej młodzieży, tylko piszemy protokół zeznań świadków, którzy muszą
          figurować z imienia i nazwiska i nie ma czego się bać, bo nie sądzę, byście go
          zabili, - dodał.
          • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 00:26
            ja nic nie powiem - stękał Zenek
            zamknij paszczę! - kopnęła go w kostkę Marycha uśmiechając się wdzięcznie do
            policjantów - pytajcie panowie, ja wam wszystko wyjaśnię...
            • przytulkasie Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 09:54
              Agnes już otworzyła usta, zeby zdać obszerną relację z dzisiejszego popołudnia,
              gdy nagle w torebce Dżdżownicy zaczęła wściekle brzęczeć komórka.
              No śmiało, niech pani odbierze - uprzejmie zachęcał jeden z policjantów.
              Wystarczył jeden rzut oka na wyświetlacz telefonu, by Dżdżownica w duchu
              przeklęła tą policyjną uprzejmość. Dzwonił ON..
              • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 12:08
                - Morda w kubeł, - polecił ON, - Róbcie co chcecie, ale obrazki mają być przy
                śmietniku, bo...." - zawiesił głos i rozłączył się. Dżdżownica miała refleks -
                szczebiotała radośnie do milczącego telefonu: "Tak Mamusiu, będę o 17-ej na
                obiedzie u Cioci.... Tak.... Pa, pa, całuski". Schowała telefon: - To Mama, -
                powiedziała do policjantów.
                • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 14:06
                  Twoja mama? - Agnes wpatrywała się w Dżdżownicę wielkimi jak spodki oczami.-
                  Przecież twoja mama nie żyje.
                  • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 14:17
                    - a słyszałaś o czymś takim jak telepatia? kontakt spirytualny z zaświatami? -
                    Dżdżownica zabiła wzrokiem Agnes
                    mlodszy z policjantów pokiwał głową ze zrozumieniem, zerkając z wyrzutem na
                    Agnes
                  • przytulkasie Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 14:20
                    No nie, co za idiotka - pomyślała Dżdżownica.
                    Ależ Agniesiu, jasne, ze moja mama nie żyje - to matka chrzestna dzwoniła, mamy
                    dzisiaj jakieś rodzinne spotkanie u cioci, na które absolutnie nie mogę się
                    spóźnić - mówiąc to błagalnym wzrokiem spojrzała w stronę coraz bardziej
                    zniecierpliwionych policjantów.
                    • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 14:32
                      Nagle Marycha wydała z siebie jakiś dziwny chichot podejrzanie przypominający
                      głos hieny i palnęła się w czoło - Panowie, zupełnie zapomnieliśmy, że tam
                      dalej leżą następne dwa ciała.
                      • april02 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 15:08
                        Policjanci jak jeden maż spojrzeli na nią z otwartymi ustami i niezachwiane
                        dotąd przekonanie o niewinności i poczytalności tych młodych ludzi zaczęło się
                        ze świstem ulatniać. Pierwszy odzyskał głos pies:
                        - Hau - szczeknął głośno z lekkim naciskiem odwracając łeb w kierunku krzaków
                        za którymi siedział ON - HAU!
                        • klarisa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 15:28
                          I zamarł




                          Kurcze pomóżcie, właśnie czytam "Wszyscy jesteśmy podejrzani" i mam przed
                          oczami to jego zamarcie.Nie dam rady nic z nim zrobić.
                          • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.09.05, 17:08
                            I całe towarzystwo skamieniało...
                          • magdajeden to tylko przypis, odpowiedź dla klarisy 27.09.05, 17:09
                            ja czytam lądowanie w Garwolinie,
                            lepiej zeby mi sie nie mieszało big_grin
                            • stara.gropa Re: to tylko przypis, odpowiedź dla klarisy 28.09.05, 10:52
                              W ciszy, która zapadła dał się słyszeć narastający ryk motoru.
                              - Harley - jęknął w ekstazie Heniek
                              • klarisa Re: to tylko przypis, odpowiedź dla klarisy 28.09.05, 13:30
                                O matko i córko popłakałam się ze śmiechu.smile))
                              • magdajeden Re: to tylko przypis, odpowiedź dla klarisy 28.09.05, 14:26
                                harley zatrzymał się obok głowy denata w jodełkę, wszyscy na moment wstrzymali
                                oddech licząc, że może dojedzie jeszcze kawałek i zrobi i tak już martwej
                                głowie chrrrup, ale nie, zarośnięty motocyklista w skórzanym przyciasnym
                                uniformie, wymierzył idealnie, chrzęszcząc napiętą skórą zgramolił się z motoru
                                i powiedział:
                                - Agnieszko, natychmiast do domu, mamusia się martwi
                                - tak tatku, już idę - powiedziała Agniecha grzecznie podchodząc do Harleya
                                • stara.gropa Re: to tylko przypis, odpowiedź dla klarisy 29.09.05, 09:50
                                  Pan komendant? - policjanci na widok swojego szefa odruchowo stanęli na
                                  baczność.
                                  • przytulkasie Re: powiew świeżości 29.09.05, 11:06
                                    Chyba widać - cierpko odpowiedział komendant.
                                    Długo zamierzaliście jeszcze trzymać moje dziecko nad tym, pożal się Boże,
                                    nieboszczykiem?
                                    • white.falcon Re: powiew świeżości 29.09.05, 16:42
                                      Policjanci sumitowali się jak młode XIX-wieczne dziewczęta, wybierające się na
                                      pierwszy w ich życiu bal. "Tatku, ja i moi przyjacielie szliśmy sobie,
                                      natknęliśmy się na tego tu i powiadomiliśmy Panów, a oni chcą chyba nas
                                      zamknąć, czy co. Przecież to nie my go zamordowaliśmy," - nie zasypiała gruszek
                                      w popiele Agniecha, przemawiając do Tatka łamiącym sie głosikiem.
                                      • stara.gropa Re: powiew świeżości 03.10.05, 14:05
                                        Komendant potoczył po wszystkich ciężkim spojrzeniem i zatrzymał wzrok na
                                        Zenku, który o zgrozo, uśmiechał się od ucha do ucha.
                                        • groha Re: powiew świeżości 03.10.05, 15:36
                                          A rozstaw uszu i liczne, amalgamatowe plomby w ząbkach sprawiły, że był to
                                          naprawdę szeroki i prawdziwie promienny uśmiech.
                                          • magdajeden Re: powiew świeżości 03.10.05, 16:00
                                            Zenon! ty mnie się tu nie szczerz, bo jak ja cię w te ubytki lutnę, to ty się
                                            uszami owiniesz i nogami nakryjesz - wycedził, potrzaskując skórzanym
                                            spodniumem, komendat
                                            - dlaczego? - zenkowi uśmiech opadł gwałtownie i zamiast amalgamatowego
                                            słoneczka miał na twarzy pryszczatą podkówkę.
                                            • white.falcon Re: powiew świeżości 04.10.05, 00:16
                                              - Siasiam, bardzo Pana komendanta siasiam, - stropił się Zenuś i zaszurał butem
                                              po podłożu, rozgniatając purchawki.
                                              • april02 Re: powiew świeżości 04.10.05, 15:23
                                                - A temu co? - komendant spojrzał podejrzliwie na Zenona
                                                - Jemu walizki skaczą po peronie - wyrwało się młodszemu policjantowi.
                                                • stara.gropa Re: powiew świeżości 05.10.05, 09:39
                                                  A tymczasem nie pilnowany przez nikogo wilczur wykopał pod nieboszczykiem mały
                                                  dołek i z głuchym warkotem zaczął z niego coś wyszarpywać.
                                                  • chiara76 Re: powiew świeżości 05.10.05, 13:33
                                                    W tym czasie Agnes poskarżyła się "Zimno mi, czy możemy iść stąd, czy mamy
                                                    czekać, aż wszyscy zmienimy się w zamarznięte posągi nagrobkowe?"
                                                  • stara.gropa Re: powiew świeżości 05.10.05, 13:47
                                                    Nie zwracając uwagi na skargę córki komendant podszedł do psa i pomógł mu
                                                    wyciągnąć jakiś pakunek z wykopanego dołka.
                                                  • groha Re: powiew świeżości 05.10.05, 13:52
                                                    Przypominało to nieco konsumpcję nieboszczyka, więc na tak makabryczny widok,
                                                    całe towarzystwo, jak jeden mąż, rzuciło się do ucieczki, przewracając
                                                    oszołomionych, chwilowo niezdolnych do protestu policjantów i tratując po
                                                    drodze wszystko, jak stado przerażonych bawołów.
                                                  • stara.gropa Re: powiew świeżości 05.10.05, 13:58
                                                    -Stójcie, do jasnej cholery! - krzyczał komendant.
                                                    -Bazyliszek, bierz ich! - wydał polecenie psu.
                                                    Wilczur, jakby czekał na te słowa, z wyraźnym uśmiechem na pysku pomknął za
                                                    uciekającymi ludźmi.
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 05.10.05, 14:02
                                                    Towarzystwo rozbiegło się po okolicznych krzakach tudziez nagrobkach. W ślad za
                                                    nimi podążyli zasapani lekko juz policjanci oraz pies bedący wreszcie w swoim
                                                    żywiole, co oznajmiał wszem i wobec donośnym poszczekiwaniem. A komendat zamarł
                                                    w bezruchu wpatrując się w wyciągnięty spod nieboszczyka kanciasty pakunekt,
                                                    obleczony w przetłuszczone papierzyska....
                                                  • przytulkasie Re: powiew świeżości 05.10.05, 14:53
                                                    Pod stertą papierów, w zamszowym kanciastym pojemniczku znajdował się
                                                    najprawdziwszy w świecie diament...
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 05.10.05, 15:24
                                                    Komendant z ogromnym osłupieniem w oczach obracał pudełko w ręku to w tą, to w
                                                    tamtą stronę, gdy nagle zza chmur wyszedł księżyc w pełni i diament na chwilę
                                                    oślepił go niezwykłym blaskiem. Komendant po raz kolejny już tego wieczoru
                                                    zamarł i pomyslał, że jak tak dalej będzie to zaraz zdrętwieje od tego
                                                    zamierania... Gdzieś z oddali dobiegło go dzikie wycie zwierza...
                                                  • chiara76 Re: powiew świeżości 05.10.05, 15:43
                                                    Powiało grozą...
                                                  • white.falcon Re: powiew świeżości 05.10.05, 16:46
                                                    Groza owa nie ominęła także towarzystwa, bawiącego się w ciuciubabkę za
                                                    pomnikami. Dżdżownica wraz z Heńkiem, który poleciał za nią, zdając się
                                                    całkowicie na jej pomysłowość, kryli się za obluzowanymi drzwiami rodzinnego
                                                    grobowca rodziny von Dachs.
                                                    - Ścierwo, ten pies, - obwieścił Dżdżownicy niezadowolony Henio, macając się po
                                                    tyłku, - Spodnie mi podarł.
                                                    - Ciesz się, że ich nie ściagnął, - wyszeptała Dżdzownica, - Pssst!
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 05.10.05, 19:01
                                                    bowiem w głębi grobowca coś się delikatnie i wręcz niesłyszalnie poruszyło.
                                                    Dżdżownica jako, że wkońcu była kobietą bardziej to wyczuła niż usłyszała. W
                                                    zamarciu zupełnie machinalnie macnęła się po świętych obrazka poutykanych tu i
                                                    uwdzie, przez chwilę zapominając o czym te obrazki tak naprawdę były.
                                                    Heniutek mając już doczynienia z jej intuicją, nie tylko dla towarzystwa zamarł
                                                    również, a włosy stanęły mu dęba na całym ciele. On nie miał obrazków do
                                                    macania, a Dżdżownicy bał się dotknąć....
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 05.10.05, 19:24
                                                    Bosz...bosz.... ówdzie offkorzzzz... wink))
                                                  • magdajeden Re: powiew świeżości 06.10.05, 01:24
                                                    za znacznie skromniejszym nagrobkiem padła podcięta wystającym konarem Marycha
                                                    a na nią jak dlugi runął Zenek
                                                    - eeghh, złaź ze mnie bo mnie dusisz - stęknęła
                                                    - nie mogem, zaklinowałem siem - zionął jej w okolice nosa nieświeżym oddechem -
                                                    noga mi wlazła w jakąś dziurę
                                                    - to se ją wyjmij, won! bo mi śmierdzi!
                                                    - od smrodu jeszcze nikt nie umarł - obraził sie Zenek, ale ani drgnął - noga
                                                    utknęła na amen
                                                  • stara.gropa Re: powiew świeżości 06.10.05, 13:43
                                                    W tej chwili oboje usłyszeli nad sobą jakieś posapywanie i oczom ich ukazała
                                                    się morda Bazyliszka.
                                                  • white.falcon Re: powiew świeżości 06.10.05, 17:26
                                                    Marycha wraz z Zenkiem nie zdążyli przestraszyć się, a Bazyliszek - zaszczekać,
                                                    bowiem rozległ się mrożący w żyłach wrzask, jakiś trzask i rumor, a potem z
                                                    gromkim krzykiem z rodzinnego grobowca familii von Dachs wychynęły dwie
                                                    postacie, które jak oszalałe zaczęły miotać się po cmentarzu, rozpaczliwie
                                                    wołając "ratunku!", przy czym jedna z nich machała dookoła siebie dużym
                                                    krzyżem, odganiając się od czegoś niewidocznego. Po chwili dopiero postacie
                                                    dały się rozpoznać jako mocno skołtunieni i sponiewierani Dżdżownica z Heńkiem.
                                                  • magdajeden Re: powiew świeżości 06.10.05, 17:47
                                                    wszyscy stanęli jak wryci z rozdziawionymi gębami, no nie wszyscy, Marycha i
                                                    Zenek, owszem rozdziawili gęby, ale z racji utknięcia, nadal przebywali w
                                                    pozycji horyzontalnej, więc powykręcali tylko głowy, żeby chociaż widzieć z
                                                    której strony zaatakuje ich to co tak śmiertelnie przeraziło Dżdżownicę.
                                                    - Paaaająkiiiiiiiii!!!!!!!!!!!!! - darła się Dżdżownica wymachując krucyfiksem
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 06.10.05, 18:22
                                                    na tyle dynamicznie, iż raz za razem zdzielała lecącego za nią Heniutka, który
                                                    to próbował ją macnąć tu i ówdzie. Najwyraźniej przytulne zacisze grobowca oraz
                                                    tryskający najwyraźniej z tego miejsca erotyzm, pozbawiły rozochoconego już
                                                    mocno przedstawiciela płci męskiej wszelakich hamulców.
                                                  • white.falcon Re: powiew świeżości 06.10.05, 18:46
                                                    Dżdżownica w końcu potknęła się o róg któregoś pomniejszego pomnika, straciła
                                                    równowagę i przylała krzyżem policjantowi, który widocznie mając w pamięci
                                                    zatrzymywanie rozpędzonego przerażonego konia, stanął z rozłozonymi rękami jej
                                                    na drodze. Policjant padł, jak długi, Dżdżownica razem z krzyżem padła także, a
                                                    na tę wdzięczną kupkę padł rozpędzony Henio.
                                                  • czekolada72 Re: powiew świeżości 06.10.05, 19:10
                                                    Nim wdzięcznej kupce udało się stanąć na nogi - Bazyliszek, którego zaczął
                                                    wzywać przenikliwym szeptem sierżant Żubrowski, dokonał poraz pierwszy od
                                                    czasów szkolenia czegoś niezgodnego ze służbowym regulaminem - przyczaił się i
                                                    w chwili gdy Marycha przybrała pozycję pionową i brała zamaszysty krok w celu
                                                    opuszczenia grobowca - skoczył na plecy dziewczyny i pazurem rozszarpał
                                                    fioletową kreację - małe obrazki niczym wielkie konfetti przykryło podłogę
                                                    kaplicy i zaklinowanego wciąż Zenka.
                                                  • groha Re: powiew świeżości 06.10.05, 20:11
                                                    A ciepły, wieczorny wiaterek, jakby nieświadom miejsca i sytuacji, zaczął się
                                                    nimi bawić, podrzucać i szurać cichutko: szuu... szuu...
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 06.10.05, 21:07
                                                    szuu....szuu..... Dookoła zapadła tak wielka cisza, że owo szumienie wydawało
                                                    się jeździć piła mechaniczną po uszach uczestników owego zdarzenia. Zamarcie
                                                    towarzystwa mocno postępowało i już wydawało się, ze tak zostaną na zawsze.
                                                    Jedna para w postaci jedno na drugim, a druga dla odmiany tak samo... Z tego
                                                    jakże romantycznego kłębowiska wyróżniały się sztuki nie pozostające z nikim w
                                                    parze, czyli funkcjonariusze i Bazyliszek...
                                                  • czekolada72 Re: powiew świeżości 06.10.05, 22:01
                                                    Pierwszy odsłupiał komendant, wydał z siebie ciąg nieparlamentarnych wyrazów, p
                                                    [o czym podjął męskie decyzje : - Grzesiu, zawolaj psa, na dziś mam dosyć jego
                                                    odkryć, jeszcze chwila i wykopie bursztynowa komnate ; Paweł - dzwoń po
                                                    chłopaków - trzeba obstawić teren, zabezpieczyc tę kolekcję i zająć sie
                                                    nieboszczykiem zanim go zwierzaczki nie skomsumują, a państwo - zwrócił się do
                                                    ludności cywilnej - przestajecie się w tej chwili wygłupiać!
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 07.10.05, 08:44
                                                    I w tym właśnie momencie, jak sie dużo później dowiedziałam, rozdzwonił sie u
                                                    mnie telefon. Nie odebrałam od razu, bo nie pozwalały mi na to ręce po łokcie
                                                    ubabrane w ziemi. Przesadzałam, rozsadzałam i w ogóle miałam wreszcie czas dla
                                                    moich ukochanych sukulentów. Telefon dzwonił jednak na tyle upierdliwe, że
                                                    mocno zniecierpliwiona i rozdrażniona wcisnęłam tzw. z angielska spik fon...
                                                  • przytulkasie Re: powiew świeżości 07.10.05, 08:51
                                                    Tatku, ale my przecież nie specjalnie..to tak samo wyszło...zaskomlała Agnes,
                                                    widząć wyraźny gniew ojca.
                                                    Ty mi tu teraz nie tatkuj!!! Jazda, wszyscy do komendy - tam przynajmniej nie
                                                    rozleziecie mi się po krzakach.
                                                  • aggie9 Re: powiew świeżości 07.10.05, 09:39
                                                    troszku nam sie coś rozlazły (lub zlazły) wątki, więc proponuje wątek z "tatku
                                                    itd" dokleić do przedostatniego wątku, a teraz rozwinąc wątek z telefonem w
                                                    zgoła odmiennym miejscu i okolicznościach.... wink))
                                                  • handzia55 Re: powiew świeżości 11.11.05, 21:33
                                                    lByl to kłąb szmat dziko śmierdzących kotami i nie wiadomo czym jeszcze.
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 07.10.05, 10:58
      - Dość tego! - wrzasnął Henio głosem wielkim, jak organy oliwskie - Idę do
      domu! Nie mój trup, nie moje obrazki! Siku mi się chce! Głodny jestem!
      Pocałujcie mnie wszyscy w nagniotki! Cześć!
      • aggie9 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 07.10.05, 11:40
        O nie, nie!!!! - jeszcze głośniej wrzasnął komendant - Nikt stąd samodzielnie
        nigdzie się nie ruszy!!! Ruszymy się wszyscy razem w jedynym możliwym kierunku
        jakim jest komenda!!!!
      • g0p0s Re: powiew świeżości - nowa zabawa 07.10.05, 11:43
        I poszedł w dal pozbawianą trupów, nagrobków, obrazków, policjantów, za to
        obiecującą toaletę i wyżerkę, może nawet coś do wypicia - w końcu ile dni można
        tak o suchym pysku.
        • chiara76 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 08.10.05, 15:46
          Idąc w dal zastanawiał się intensywnie nad tym, co w tej całej aferze robi jego
          własna córka.
          • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 08.10.05, 16:23
            Towarzystwo niemrawo ruszyło za nim, sprawdzając ubytki w garderobie i brzydko
            klnąc pod nosem, chociaż klnąć cicho, bo nikomu nie chciało się dodatkowo
            cierpieć z powodu obrazy moralności społeczeństwa.
            • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 12.10.05, 22:28
              siadać mi tu wszyscy pod ścianą bo za kratki powsadzam - komendant zrobił
              groźną minę otwierając drzwi komisariatu przed nietypowym konwojem - a wy do
              maszyn i spisywać! - zwrócił sie do stojących niepewnie pod scianą policjantów.
              • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 00:28
                - Panie komendancie, melduję, że przydział papieru się skończył! - wrzasnął
                najodważniejszy, trzasnął przepisowo obcasami i nerwowo potoczył oczami po
                pustym, nieco odrapanym biurku.
                • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 00:31
                  zaraz moja cierpliwość się skończy!! na drugiej stronie pisac! te instrukcje z
                  Głównej możesz wykorzystać! migiem! - wrzasnął kompletnie wytrącony z równowagi
                  komendant.
                  • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 09:00
                    -Panie komendancie, nie zdążyliśmy panu powiedzieć, że tam dalej leżały jeszcze
                    dwa trupy. - Marycha powiedziała to głosikiem słodkim jak miód i zamrugała
                    oczkami, udając małą dziewczynkę.
                    • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 09:54
                      - eegghhh, hrrrmm, wooody, dajcie mi wodyyyy - wycharczał komendant łapiąc się
                      za serce i osuwając w kierunku zajętego przez Dżdżownicę krzesła
                      Dżdżownica przytomnie uskoczyła, zwalniając miejsce i ratując swoje kruche
                      jestestwo przed zmiażdżeniem opakowanym szczelnie w skórę cielskiem komendanta.
                      • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 10:02
                        Gazowanej, czy niegazowanej? - natrętnie dopytywał się Zenek
                        • blanqq Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 11:03
                          Jego natręctwa przerwał jednak niesamowity hałas wywołany przez Dżdżownicę,
                          która uskakując przed sierżantem wdzięcznie acz nerwowo, nie wymierzyła
                          dokładnie. Chwilę płynęła w powietrzu, -Matrix, jak pragnę Boga-wyszeptał Zenuś
                          z nabożnym uniesieniem- zaraz jednak wpakowała się na kupę jakiegoś żelastwa
                          ustawionego pod ścianą koło krzesła.
                          • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 21:07
                            Komendant przestał łapać się za serce, komendant wrzasnął tak, że trąby
                            jerychońskie były niczym wobec tego wrzasku: "Zejdź z dowodu popełnienia
                            przestępstwa!!! Natychmiast!!!"
                            • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 13.10.05, 22:21
                              i osunął się z cichym jękiem na ziemię.
                              • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.10.05, 13:51
                                - no i kurdelebele, komendant nam się zatchnął! dzwoń Wiesiu na pogotowie,
                                migiem!
                                - eee, ja to bym tylko zimną wodą polał - ocenił fachowo Zenek.
                                komendant uniósł powiekę mierząc Zenka złym spojrzeniem.
                                • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.10.05, 16:12
                                  Heniek wykorzystał chwilę zamieszania, jednym susem znalazł się na korytarzu,
                                  cichutko zamknął za sobą drzwi i pląsając na paluszkach w kierunku wyjścia, jak
                                  baletnica z lekką nadwagą, mamrotał pod nosem: cholera z wami, czubki jedne...
                                  • czekolada72 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 18.10.05, 17:17
                                    I nawet udałoby mu sie pokonac te wszystkie para-zabezpieczenia, gdyby nie
                                    leżąca w progu drzwi góra futra - góra otworzyła jedno oko, łypnęła i wydała z
                                    siebie pomruk, który spowodował, że Henio szybciej niż sie wymykał - zaczął
                                    powracać w czeluście komisariatu.
                                    • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 19.10.05, 10:21
                                      - Świnia nie pies - zamruczał, wchodząc do pokoju; a tam oko jego ujrzało
                                      nieoczekiwaną scenę.
                                      • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.10.05, 16:14
                                        Jeden z policjantów czule przytulał łkającą Dżdżownicę do swej piersi, a drugi
                                        ostrożnie masował jej kształtne kolanka, które według niego mniej ucierpiały w
                                        zetknięciu z dowodami zbrodni, niż krągłe pośladki, ale aż tam, przy świadkach,
                                        jednak nie miał odwagi się zapuścić...
                                        • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 20.10.05, 23:10
                                          Zezowaty Zenuś zaś stał z doskonale tępą miną i otwartą, błyskającą amalgamatem
                                          plomb buźką i wgapiał się w kolanka Dżdżownicy, widocznie nieświadom tego, co
                                          półgłosem szepta: "Ale nogi, ale nogi, może tą spódnicę wyżej podniosą..."
                                          Wyraźnie całe zdarzenie pomyliło mu się z filmem erotycznym i zatracił poczucie
                                          rzeczywistości.
                                          • g0p0s Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.10.05, 10:31
                                            "Ale i tak gorsze od Bumbecki" pomyślał wracając do rzeczywistości.
                                            • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.10.05, 10:47
                                              Zamęt panujący w pokoju wzbogacił dzwonek telefonu, policjanci zajęci
                                              Dzdżownicą nie zwrócili na niego uwagi. Honory domu postanowił pełnić Zenuś,
                                              podniósł słuchawkę i powiedział- "Trzynasty posterunek, słucham."
                                              • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.10.05, 11:23
                                                eee...yyyy...ee Maliniakowa tutaj...eeee - stękało coś w słuchawce, wyraźnie
                                                zaskoczone zenusiową trzynastką - ja chciałam....eeeee....powiedzieć, że u
                                                mnie...yyyy...pod chałupą jakiś "Merdedes" stoi...eee już drugi dzień, albo
                                                inna lymuzyna...eee i nikt nie wraca do niego....eeee...i pusty stoi..ee..moze
                                                jakie kradzione, albo cóś, a kto mówi w ogóle??!! - Maliniakowa potrzebowała
                                                trochę czasu, żeby rozpoznać głos w słuchawce.
                                                - Zenuś, mamuśka, Zenuś!! - wyszczerzył się Amalgamatowy Chłopak.
                                                • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 21.10.05, 22:38
                                                  Heniek, czując, że jeszcze chwila, a zacznie lać po łbach całe to zgromadzenie,
                                                  łącznie z chwilowo nieczynnym komendantem, zebrał się w sobie, zamknął oczy i z
                                                  dzikim wrzaskiem: "uuuuuuuurrrraaaaa...!, rzucił się na okienne kraty, które
                                                  bez protestu, choć z głośnym brzękiem, pozwoliły mu opuścić znienawidzone
                                                  pomieszczenie i poszybować piętro niżej, wprost na dach policyjnego radiowozu.
                                                  • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 22.10.05, 00:48
                                                    Towarzystwo najpierw poderwało się z miejsc, przy czym Dżdżownica wylądowała
                                                    obolałym tyłkiem na podłodze, wydając z siebie dość donośny skowycik, a potem
                                                    rzuciło się do okna, przy czym jako ostatni dobił do towarzystwa Komendant,
                                                    podejrzanie szybko odzyskując siły i witalność, przy czym na tyle, by
                                                    podnosząca się z podłogi Dżdżownica, wylądowała prawie za oknem, wychamowując
                                                    rękoma na parapecie.
                                                  • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 22.10.05, 11:57
                                                    Zenek ze słuchawką w ręku i ciągnącym sie na poskręcanym kablu szarym aparacie,
                                                    próbował przecisnąć się pod pachą rosłego policjanta i też zobaczyć gramolącego
                                                    sie z głośnym jękiem, przypominającym nawet nieco minione "urrraaa", tylko
                                                    bardziej żałosnym, Henia.
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 22.10.05, 13:35
      Tymczasem Henio, w którym wciąż buzowało od długo tłumionych emocji, jak w
      bulgocącym kotle, wygramolił się z dachu samochodu, pomacał się po odwłoku,
      który okazał się być w lepszym stanie, niż jego lądowisko i nie patrząc na nic -
      pognał przed siebie utykającym galopem, jak ranny jeleń.
      • czekolada72 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 22.10.05, 19:02
        - Spoko, panie komendancie, nie zginie, przyjdzie czas to się go przesłucha -
        rzucił osłupiałemu komendantowi podinspektor Grzesiu Grzechynka.
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 22.10.05, 19:16
      - Parszywy zdrajca z tego Heńka - zasyczała Agnes do ucha Dżdżownicy, która w
      tym samym momencie poczuła, że jest postacią tragiczną: opuszczona przez
      mężczyzn, z oczami pełnymi łez i z duszą, która rwie się na szmaty...
      • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.10.05, 01:14
        -dość tego!! - wrzasnął, już całkiem zdrowy, komendant - do aresztu z nimi!!
        zamknąć ich!! wszystkich!! - spojrzał wymownie w niewinne oczęta swojej córki
        - pan komendant znowu żyje? - bystro zauważył jeden z policjantów
        • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.10.05, 14:00
          Z korytarza dobiegło ciche skomlenie Bazyliszka i po chwili pies skokiem na
          klamkę sam otworzył drzwi, zatrzymał się w progu wesoło merdając ogonem, a obok
          niego stała cud urody dziewczyna.
          • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 26.10.05, 15:24
            - ile można do was dzwonić! najpierw nikt nie odbiera a potem zajęte od pół
            godziny - powiedziała, a słwoiczy dźwięk jej glosu sprawil, że spojrzeli na nią
            wszyscy, mężczyźni z uwielbieniem, kobiety z nienawiścią; tylko zenek
            dyskretnie odłożył trzymaną w reku słuchawkę na widełki
            • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 01.11.05, 23:22
              - a pani to kto?! - wypalił rozgrzany emocjami komendant
              - ja to żona jestem a pan? - głupawo zapytała piekność. jak się okazuję cud
              uroda nie zawsze idzie w parze z cud intelektem
    • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 27.10.05, 01:42
      Henio, nieświadom tego, że ominęły go silne wrażenia natury estetycznej, biegł
      przed siebie, byle dalej od tego dziwnego i zupełnie niezrozumiałego zjawiska,
      jakim był zbiorowy obłęd, który nagle ogarnął wszystkich - przyjaciół, wrogów i
      psa. A Henio niczego w życiu nie bał się tak, jak wariatów.
      • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 28.10.05, 00:59
        Wzrokiem zachaczył o kapliczkę przydrożną i sam niepewny swoich obaw i uczuć w
        nim kłębiących się, padł przed nią na kolana, by jakoś pozbierać mysli, wymacał
        jeden ze świętych obrazków, pałętających się w kieszeniach, wyciągnął go przed
        siebie i na oczach spóźnionych przechodniów zaintonował: "Święci Anielscy,
        Święci Cierpliwi, Święci Wybawcy z komisariatu..."
        • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 28.10.05, 08:51
          przechodząca obok struszka przyjrzała mu się uważnie a następnie padła na
          kolana obok niego i zawtórowała mu zawodzącym głosem
          • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 28.10.05, 13:06
            Potężna kobieta z rodzaju tych, co wykłócają się o miejsce w kolejce, odstawiła
            dwie wypchane siatki, stęknęła i buchnęła na kolana obok Henia, dla odmiany
            zawodząc grubym basem i zabierając zgłupiałemu Heniowi dwa obrazki z paczuszki,
            którą trzymał w wyciągniętych rękach.
            • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 28.10.05, 13:41
              - Cud! Cud! - gromadzące się niewiasty przekonywały nabożnym szeptem każdego,
              kto się nawinął, krzepko zmuszając do padnięcia na kolana nawet najbardziej
              opornych.
              • stara.gropa Re: powiew świeżości - nowa zabawa 28.10.05, 13:46
                A po przeciwnej stronie ulicy, ukryty za drzewem stał ON i uśmiechał się
                szatańsko.
                • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 28.10.05, 14:07
                  Henio zaś ogłupiał do reszty, bo dotarło do niego, że stał się nagle świadkiem
                  cudu, tylko ni w ząb nie umiał zrozumieć, jakiego, dodatkowo, trafił w sam
                  środek jakichś modłów, pień zupełnie nie anielskich, a dodatkowo - ostał mu się
                  tylko jeden obrazek, zaś cała reszta została rozparcelowana w tłumie przez
                  potężną kobietę, dobitnie zaznaczającą: "Po dwa, nie więcej, innym tez powinno
                  wystarczyć, drodzy Wierni."
                  • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 02.11.05, 19:26
                    Jeszcze bardziej zgłupiało różnopłciowe towarzystwo na komisariacie, gdy
                    rozkoszną pogawędkę z cud pieknościa przerwały zbliżające się pienia czegos na
                    kształt pieśni religijnych, za dźwiekiem których na podwórku komisariatu ukazał
                    się przedziwny orszak, składający się z rozśpiewanych osób, przewaznie w wieku
                    podeszłym, wśród których dał się zauważyć henio z miną nie tylko doskonale
                    ogłupiałą, a dodatkowo - zawodzący nieziemsko jakąs pieśn, tekst której
                    podtykała mu pod nos krzepka staruszka w mocherkowym berecie, wspierana przez
                    potężną matronę w lisiej czapie.
                    • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 08.11.05, 13:23
                      na końcu tego malowniczego korowodu szedł ON, próbując dyskretnie wyjmować
                      staruszkom obrazki z rąk.
                      • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 08.11.05, 14:12
                        Komendant poczuł w sobie dziwną słabość, jak po przebudzeniu z sennego
                        koszmaru, więc uszczypnął się w ucho, z trudem opanował bolesny jęk,
                        odchrząknął i czując palącą potrzebę zrozumienia całej sytuacji, ryknął:
                        - Posterunkowy! Sprawdzić i meldować jakie dzisiaj święto kościelne! Wykonać!
                        • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 08.11.05, 22:42
                          melduję posłusznie obywatelu komendancie, że dzisiaj żadnego święta w
                          kalendarzu nie ma! - wyprężył się posterunkowy.
                          • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 08.11.05, 22:47
                            w tym momencie drzwi do komisariatu otworzyły się z hukiem i wkroczył ON, ręce
                            mu się trzęsły był sino-zielony i drżącym głosem wyszeptał jednym tchem:
                            - to ja, to wszystko moja wina, ja zabiłem kościelnego, ja udusiłem tę babkę
                            pod cmentarzem, te stare małpy za drzwiami modlą sie do moich narkotyków, ja,
                            ja, ja!!!! zamknijcie mnie wreszcie, zawiadomcie UOP i niech mnie wreszcie ktoś
                            zabierze z tego cholernego miasteczka!!!!! - ostatnie słowa wykrzyczał już
                            klęcząc przed zdumionym komendantem i wycierając rękawem zasmarkany nos.
                            • white.falcon Re: powiew świeżości - nowa zabawa 09.11.05, 00:24
                              W Dżwdżownicę wstąpiło chyba niedobre, bo zaiskrzyła oczami i wydarła się jak
                              syrena okrętowa: "Ty... kretynie, a tak Cię kochałam! A Ty.... Ty i narkotyki!
                              A mówiłeś, że masz szklarnię, żeś rolnik-spółdzielca z aspiracjami!"
                              • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 09.11.05, 10:24
                                - o! o! ja tego faceta widziałam przy tym samochodzie co stoi pod zenkową
                                chałupą!! o!! i niemoralne propozycje mi składał!! zbok jeden!o! - pokrzykiwała
                                dźwięcznym głosikiem urocza piękność
                                • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 10.11.05, 13:40
                                  - Wredna, parszywa kapucha! Tfu!- ostentacyjnie ogłosił Zenuś i nonszalancko
                                  splunął jej pod nogi.
                                  • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 10.11.05, 13:49
                                    niestety, z powodu szpary między górnymi jedynkami, trajektoria lotu splunięcia
                                    została zachwiana i malownicza plama trafiła idealnie w środek lewego martensa
                                    komendanta
                                    - do jasnej cholery!!!! - nie wytrzymał kolejny raz już tego dnia komendant,
                                    wyjmując z kabury pistolet, wystrzelił w sufit
                                    • magdajeden Re: powiew świeżości - nowa zabawa 10.11.05, 13:49
                                      nastała cisza, zakłócana tylko szumem osypującego się na biurko tynku.
                                      • groha Re: powiew świeżości - nowa zabawa 10.11.05, 14:39
                                        A zza okna dochodził rozmodlony, damski szmerek, w którym ginął znękany, męski
                                        głos, rozpaczliwie wzywający ratunku. Głos Henia.
    • handzia55 Re: powiew świeżości - nowa zabawa 11.11.05, 21:24
      A ja na to jak na lato!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka