Dodaj do ulubionych

Charaktery panów

19.03.11, 20:16
Pytanie mam na temat charakterów panów przeznaczonych głównym bohaterkom. Myślałam ostatnio trochę o Gilbercie, a raczej o tym, że tak mało go w sumie w książkach. Całkiem przypadkiem uświadomiłam sobie, że wobec pięknie wykreowanych dziewcząt - no bo w końcu jak długie można by pisać charakterystyki o optymizmie Ani czy artystycznej duszy Emilki - ich chłopcy wypadają nieco... blado.
O Gilbercie można powiedzieć, że jest przystojny, pracowity, uparty i... zakochany w Ani. Nic na temat życia prywatnego, NIC kompletnie. Nie poznaliśmy jego rodziców, przyjaciół.
O Teddym już chyba trochę więcej - umie pięknie rysować, ma toksyczną matkę, jest raczej cichy i... zakochany w Emilce.
Lepiej przedstawia się sytuacja Szkraba, który miał jako taką przeszłość - matkę, na którą wiecznie czekał, wujostwo, które go nie kochało, trudne warunki i ambicje. No i kochał Pat.

Myślicie, że to celowy zabieg LMM, czy może przez przypadek? A może wobec tak silnych osobowości jak Ania czy Emilka, chłopcy musieli nieco je równoważyć i nie wyróżniać się zbytnio z tłumu? A może w ogóle tylko mi się coś ubzdurało i żadnemu z tych chłopców niczego nie brakowało? ;>

(Mały apel: niech każdy, kto wejdzie w ten wątek, napisze coś, cokolwiek. Niech to forum jeszcze nie umiera, tak rzadko tu się ktoś odzywa.)
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: Charaktery panów 19.03.11, 20:57
      > (Mały apel: niech każdy, kto wejdzie w ten wątek, napisze coś, cokolwiek. Niech
      > to forum jeszcze nie umiera, tak rzadko tu się ktoś odzywa.)

      no to napisze, chociaz weszlam przypadkiem :)
      IMO jest tak dlatego, ze to sa ksiazki dla dziewczynek i o dziewczynkach. czytelniczki maja sie identyfikowac z bohaterkami. a mlode dziewcze czeka na ksiecia z bajki, niewiele wiedzac i niewiele sie interesujac meandrami chlopiecej psychiki. ksiaze ma byc mily, najlepiej przystojny, no i zakochany.
      • invisse Re: Charaktery panów 19.03.11, 21:09
        Ale przecież wiele razy słyszałam wypowiedzi chłopców, a nawet starszych facetów, którzy mówili, że lubili czytać książki LMM, bo mimo że były kierowane głównie dla dziewczyn, nie miały ograniczonego punktu widzenia i nie zamykały przed nimi żadnych furtek.
        • supervixen Re: Charaktery panów 20.03.11, 13:33
          Utarło się traktować te książki jako literaturę "dla dziewczynek", ale większości z nich LMM nie pisała z myślą o konkretnym targecie, ani płciowym, ani wiekowym. Zresztą kategoria literatury dla młodych czytelników, ale niekoniecznie dzieci, dopiero się wtedy wykluwała. Tak czy owak do swoich fanów mogła zaliczać panów, często znanych, np polityków.
          Na spotkaniach autorskich czytywała listy od czytelników i zawsze wrzucała tam coś od czytelnika męskiego, żeby utwierdzić ludzi w przekonaniu, że nie jest to li i jedynie literatura dziewczęca ;)

          A co do samych postaci męskich, to prawda, ale też nie potrafię odpowiedzieć, czy oni celowo mieli być tylko takimi dodatkami, czy też tak jej wychodziło. Myślę, że to mieszanka powodów... Ale że np w przypadku Gilberta kompletnie zaniedbane jest tło, to prawda - pisałam kiedyś, że Ania wszystkie dzieci nazwała po swojemu, korzystając z imion i nazwisk swoich, rodziny i przyjaciół, a strona Gilberta jakby nie istniała ;)
    • yo-a-ko Re: Charaktery panów 20.03.11, 11:33
      > Myślicie, że to celowy zabieg LMM, czy może przez przypadek? A może wobec tak s
      > ilnych osobowości jak Ania czy Emilka, chłopcy musieli nieco je równoważyć i ni
      > e wyróżniać się zbytnio z tłumu? A może w ogóle tylko mi się coś ubzdurało i ża
      > dnemu z tych chłopców niczego nie brakowało? ;>

      Nie, w moim przekonaniu, nie ubzdurało cię się :-)
      I też interesuje mnie odpowiedź na pytanie - czy to celowo, czy niedostatek warsztatu?
      LMM przecież potrafiła stworzyć pełnokrwistych męskich bohaterów - Dean czy Barney/Edward najlepszym przykładem... (a i Kapitan Jim, choć on akurat nie pełni funkcji "amancich" ;-)
      • raszefka Re: Charaktery panów 31.03.11, 13:41
        Też przyszedł mi do głowy Edward, jako przykład konkretnego bohatera. I chyba Perry, był zdecydowanie bardziej wyrazisty od Tadzia.

        W "Dziewczęciu z sadu" główny bohater był zasadzie mężczyzną, ale chyba też dość bezbarwnym, skoro nawet nie zapamiętałam jego imienia.
        • yo-a-ko Re: Charaktery panów 31.03.11, 16:27
          Perry, prawda!
          Też z krwi i kości jak najbardziej!

          Co do "Kilmeny" i jej męskiego bohatera...
          Otóż - gdy zabierałam się za jej przeczytanie (mając koło 15tu lat), skutecznie zostałam zniechęcona przez koleżankę-rówieśniczkę, która rzekła o owej książce krótko: "przypomina mi romans, który pisałam kilka lat temu"... ha, mydłkowaty do bólu bohater wpisuje się znakomicie w tę konwencję literatury-spod-znaku-Klubu-Powieściowego ;-)
          • pi.asia Re: Charaktery panów 06.08.11, 20:57
            Ojejku, u LMM jest cała galeria sympatycznych,męskich postaci.
            Nie czytałam zbyt wielu jej książek (wybaczcie!), ale tak na szybko przychodzą mi do głowy Kapitan Jim, Mateusz, pan Harrison ("na miły Bóg, po co ta ruda wiewiórka tutaj idzie?!"), Frank Westcott, do którego Ania z duszą na ramieniu szła powiedzieć że Dorotka/Sybilla wzięła potajemny ślub z Jankiem, potem pastor Meredith, Norman Douglas - pełnokrwisty facet, oczywiście Edward... jeszcze było ich wielu...
            • simply_z Re: Charaktery panów 06.08.11, 21:29
              do pana Harrisona straciłam sympatię kiedy zabił czy też usiłował zabic psa ,w Ani z Avonlea.
              lubilam Titullica ? z Pat , Edwarda ,ojca Janki ,Piotra z Dzbanu ciotki Becky i Perrego z Emilki.
            • invisse Re: Charaktery panów 06.08.11, 21:29
              Oczywiście, ale oprócz Edwarda wszyscy z nich to postacie drugoplanowe, natomiast wszystkie książki Montgomery pisane są w jednej konwencji - żeńskiej bohaterki i jej przygód, z mało wyrazistym, a jednak pisanym jej mężczyzną - z tego wzoru wyłamuje się dopiero jedna z późniejszych jej powieści, Błękitny Zamek.
              W sumie można by do nich dopisać Szkraba (Hilary'ego), również bohatera jednej z jej późniejszych powieści, u którego widać już jakieś zalążki charakteru - złe wujostwo, listy do matki i marzenia o niej, gorzkie rozczarowanie.
      • simply_z Re: Charaktery panów 08.08.11, 12:05
        tak sobie mysle ,ze moze i dobrze ,ze czasami Montgomery skupiala sie tylko na kobiecych postaciach ,pomijajac meskie ,poniewaz lepiej znala psychike kobiet..
        nie wiem czy kojarzycie pisarke Nore Roberts ,bohaterke romansow przygodowych -nie zawsze najwyzszych lotow. Zawsze smiesza mnie u niej postacie z typowo kobiecym postrzeganiem swiata ,wyrazajace uczucia i przerozne dylematy w typowo damski sposob. Brakuje mi skontrastowania obu plci i mzoliwe ,ze w przypadku L,M,M wyszloby cos na ksztalt tworczosci Nory.
        • sowca Re: Charaktery panów 09.11.11, 23:49
          Mnie się wydaje, że panowie mieli być po prostu tłem dla kobiet. Dlatego mamy "Wymarzony Dom Ani", a nie "Wymarzony Dom Anii i Gilberta", dlatego "Pat ze Srebrnego Gaju", a nie "Pat i Szkrab ze Srebrnego Gaju". Akcent jest wyraźnie położony na kobietę, ona jest główną bohaterką - także dlatego, że jak to napisała Simply, łatwiej było L.M.M. pisać o kobietach i o świecie kobiecym. Zauważmy, że wtedy jeszcze sfery męskie i kobiece były od siebie bardzo wyraźnie oddzielone i nie tak łatwo było "przeniknąć" do męskiego świata. Moim zdaniem potwierdza to fakt, że podczas gdy przyjaciółki głównych bohaterek są bardzo silnie zarysowane i dokładnie opisane, o tyle o ich mężach czy wielbicielach możemy znaleźć tylko wzmianki. Przykład to chociażby Diana i Fred, Iza i wielebny Jo, Elka i Brooke.

          Co ciekawe, ta reguła nie dotyczy bohaterów drugoplanowych, na przykład Pana Harrisona, kuzyna Jimmy'ego, Abla Gaya czy Mateusza( który mimo swojej cichości i nieśmiałości był przecież bardzo wyraźnie zarysowaną postacią). Ale to nie są adresaci uczuć głównych bohaterek.

          Chlubnym wyjątkiem jest oczywiścei Edward, ale Edward... no wiadomo, to Edward ;)

          Właśnie sobie też uświadomiłam, że istnieje jedna książka pełna dobrych męskich typów: "Dzban ciotki Becky". Ale to dlatego, że tam miłość była tylko jednym z tematów, a nie podstawowym wątkiem.
          • vi_san Re: Charaktery panów 08.01.13, 20:54
            "Dzban ciotki Becky" znany tez pod tytułem "W pajęczynie życia". Świetna książka i faktycznie, pełna wyrazistych mężczyzn. Ale też i miłość [tudzież dorastanie] nie jest jej głównym tematem i, na dobrą sprawę, nie ma tam w ogóle głównej bohaterki.
    • vi_san Re: Charaktery panów 19.11.12, 14:52
      No to ja coś napiszę. Masz rację. Niejednokrotnie myślałam nad postacią Gilberta i ZAWSZE dochodziłam do konkluzji, że jest on zarysowany "konturowo" - owszem, wiemy, że przystojny, że pracowity, że kocha Anię. I co jeszcze? A właśnie nic. W każdym rozdziale opiewana jest "święta" przyjaźń Ani i Diany - a Gilbert? On nie ma już nawet nie przyjaciela, ale nawet kumpla z którym by chodził na ryby! I dotyczy to chyba wszystkich [no, może z wykluczeniem "Błękitnego Zamku] mężczyzn u LMM. Czyżby Autorka bała się śmielej nakreślić postać mężczyzny?
        • vi_san Re: Charaktery panów 28.12.12, 17:31
          Kapitan Jim, to dopiero w Glenn. A ja myślałam raczej o czasch szkolno - młodzieńczych. Nie ma ani słówka o jakimś koleżce w Avonlea, nie ma żadnej wzmianki o JEGO towarzystwie na Uniwersytecie... Istnieje bo istnieje, byt osobny, jedyną cechą godną upamiętnienia jest fakt, że kocha się w Ani. A przecież MUSIAŁ mieć jakichś kolegów, przyjaciół... W Błękitnym Zamku jest chociaż uzasadnienie dla "nietowarzyskości" Edwarda - zdrada ukochanej i zawód na przyjacielu w młodości - czyli przynajmniej kiedyś miał przyjaciela. Ale Gilbert?
          • simply_z Re: Charaktery panów 06.01.13, 20:28
            Wydaje mi się ,że Gilbert miał znajomych i byl dość lubiany ,tylko rzadko się o tym wspomina. W tomie Ania na uniwersytecie jest mowa o jakiejś paradzie studentów ,w której gilbert paraduje przepasany fartuszkiem(?) ,poza tym brat /kuzyn Krystyny Stuart to kolega Gilberta który prosil o zaopiekowanie się dziewczyną.
            • vi_san Re: Charaktery panów 07.01.13, 18:18
              Właśnie, jest ogólnikowo, że był popularny i lubiany wśród kolegów - studentów. Ale [choćby w Ani z Zielonego Wzgórza] nie ma żadnej wzmianki o jakimś jego koledze, a były sceny, w których spokojnie możnaby było umieścić choćby marginalnie imię jego towarzysza zabaw. Późniejsza "przyjaźń" z Karolkiem raczej nie była prawdziwą przyjaźnią a sympatią + wspólną okolicą - w Redmond nie było wielu studentów z ich stron, więc chłopców to zbliżyło. Nie wydaje mi się jednak [i raczej ze słów LMM nic takiego nie wynika] żeby PRZED wyjazdem się jakoś przyjaźnili czy żeby PÓŻNIEJ mieli jkaikolwiek kontakt. Pamiętam, że gdy pierwszy raz czytałam "Anie..." [nie powiem ile to lat temu było, w każdym razie miałam 13 lat] uderzyło mnie to bardzo: Ania ma koleżanki: Dianę, Ruby, Jankę, a Gilbert?
              • simply_z Re: Charaktery panów 08.01.13, 14:46
                Jak ktos juz wczesniej napisal ,w tamtych czasach swiaty meski i damski nie przenikaly sie i m.in. dlatego Lucy bardziej skupiala sie na tym na czym sie znala , czyli na portretowaniu postaci kobiecych .
                Jakos nigdy nie odnioslam wrazenia izolacji myslac o Gilbercie ,natomiast cos podobnego nasuwalo mi sie na mysl ,kiedy czytalam o losach Pat i Hilary. Hilary ! to dopiero byl odludek.
                • vi_san Re: Charaktery panów 08.01.13, 20:50
                  Może i masz rację, że czasy były jakieś inne i istniał dużo wyrazistszy niż dziś rozdział na światy dziewczęcy i chłopięcy. I LMM mogła nawet nie tyle skupić się na dziewczętach i ich świecie, co po prostu chłopięcego świata mogła nie znać, a w każdym razie nie w taki m stopniu by o nim pisać.
                  Mimo to w sumie żal mi Gilberta - właściwie przez całe życie był w tym "męskim" świecie sam - tzn byli jacyś koledzy, ale nie miał nikogo, kto byłby jego prawdziwym przyjacielem...
                  • sowca Re: Charaktery panów 13.01.13, 00:15
                    Czy rzeczywiście nie miał, czy po prostu LMM nie wpadło do głowy, że to będzie kogoś interesowało? Bo tak naprawdę Gilberta w początkowych częściach serii znamy bardzo mało, a od momentu ślubu widzimy Gilberta i Anię zawsze jako parę i ich znajomi są zawsze znajomymi obojga - kapitan Jim czy pastor Meredith przyjaźnią się zarówno z doktorem Blythe, jak i z doktorową Blythe.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka