Dodaj do ulubionych

Noc w muzeum

21.05.06, 01:55
Niby tak samo, jak w dzień: te same ekspozycje, ten sam zapach wieków
zakonserwowanych środkami chemicznymi, tak samo ciche i bezszelestne panie od
pilnowania eksponatów... Lecz kiedy za oknami ciemno, to podłoga, jakby
bardziej skrzypiąca, kąty dziwnie mrocznieją, na meblach pojawiają się ślady
dawnych użytkowników, słabo widoczne w dziennym świetle: dziwnie wytarta
klamka, wgłębienie w oparciu krzesła, to znów zmętniałe lustro, w które
trochę strach spojrzeć. Bo z portretów patrzą żywe, błyszczące oczy, jakby
śledziły każdy nasz krok, a grymasy twarzy wyrażają dezaprobatę, że włóczymy
się po tych salach, nie wiadomo po co i zaburzamy ich nocny spokój. Nawet
dziewczynka w czerwonym płaszczyku, zwykle grzecznie stojąca i miło
uśmiechnięta, dzisiaj wyglądała, jak dziecko obudzone ze snu.
dziewczynka w czerwonym płaszczyku
Lubię muzea. I zwykle w każdym, gdy nikt nie widzi, przymierzam się do
halabardy. Jeśli tylko takowe stoją w jakimś kącie, rzecz jasna. A dzisiaj
jakoś nie miałam śmiałości. Bo przez moment wydawało mi się, że te stojące
obok zbroje nie są całkiem puste i jakieś oczy łypią zza przyłbicy. Bardzo
strachliwa nie jestem, ale wolałam nie sprawdzać. Zresztą, nie wolno dotykać
eksponatów. Swoją drogą, ciekawe, co czułabym, gdybym nagle została tam,
wśród tych duchów przeszłości, samiuteńka, jak palec... Niestety, ludzi było,
jak mrówków, nie dało się sprawdzić. Ale i tak jestem pod wrażeniem, co noc
potrafi robić z naszą percepcją. Oraz z wyobraźnią. Którymi to wrażeniami,
zamiast iść spać, musiałam się z Wami podzielić, za co bardzo przepraszamsmile
Obserwuj wątek
    • groha Re: Noc w muzeum 21.05.06, 02:06
      P.S. Dziewczynka jest oczywiście w czerwonej sukience. Skąd wziął mi się ten
      płaszczyk i to dwukrotnie? Może od Romy Ligockiej, a może dlatego, że
      dzisiejsza noc wyjątkowo chłodna? A najpewniej - ze zwykłej sklerozysmile
    • 36krzysiek Re: Noc w muzeum 22.05.06, 12:55
      Buuu ! ale to opisalas! brr! az ciarki chodza po plecach smile. ja oczywiscie jako
      ciezki frajer i nieuleczalny bubek spedzilem sobotni wieczor przed TV. Choc z
      drugiej strony przerazily mnie lekko te tlumy. Nie lubie tlumow szczegolnie w
      muzeach.Zeby zasluzyc sobie na absolutne potepienie i okrzyki zgrozy przyznaje
      sie, ze od czasu, gdy zamieszkalem w stolycy nie bylem w zadnym muzeum,
      placowce kultury i sztuki, galerii, teatrze, kabarecie. Kino ino ale kino to
      nie sztuka tylko rozrywka i nawet nie tania bo bilety drogiesmile))
      • groha Re: Noc w muzeum 22.05.06, 13:58
        Ja tłumów też nie lubię. Żadnych i nigdzie. No, chyba, że takie, jak na
        czwartkowym koncercie "Tu es Petrus", w amfiteatrze na Kadzielni, gdzie 8
        tysięcy luda siedziało zasłuchane, jakby nikogo nie było. Ale to rzadka
        rzadkość. Co do muzeów, to w dzień przeważnie można po nich chodzić w
        samotności, aż do upojenia. Jeśli ma się ochotę. Przymusu, dzięki Bogu, nie ma.
        Zresztą, z tym sobotnim mrowiem też trochę przesadziłam. Prawdziwy tłum, to
        będzie w czerwcową białą noc, organizowaną w naszych muzeach co roku. Na którą
        raczej się nie wybieram. A teraz, to była tylko taka namiastka, że niby jak
        wszędzie w Europie, to mus i u nas. Jak widzisz, na pożywkę dla mojej wyobraźni
        i tak wystarczyłosmile)
        • stara.gropa Re: Noc w muzeum 22.05.06, 14:03
          Groho, nie pomyliłaś się z tymi tłumami. Naprawdę były. W środku nocy stały
          kolejki do wejścia, jak za dawnych dobrych lat do mięsnego.smile Ale teraz można
          na pytanie -Za czym kolejka ta stoi? odpowiedzieć- Za Bitwą pod Grunwaldem.
          A nie za szynkąsmile
          • groha Re: Noc w muzeum 22.05.06, 14:10
            I choćby dlatego, nigdy w życiu nie zatęsknię za minionym ustrojem równości
            społecznej, sojuszu robotniczo-chłopskiego oraz powszechnej szczęśliwoścismile
              • 36krzysiek Re: Noc w muzeum 22.05.06, 15:01
                a co wy tam wiecie! To bylo zycie! matka mnie budzila o 2 w nocy, bo czas
                kolejke pod miesnym zajac, jak rzucili buty, to siedzialem z nimi w objeciach a
                kolezanka poleciala do matki po kartki! a jak sie jadlo szynke i pomarancze to
                wszyscy sie ubierali w biale koszule i zapalano swiece oraz puszczalo Bacha i
                Mozarta dla uczczenia chwili smile)) a teraz ta młądzież taka niędouczona i
                niczęgo nie szanuję! w swoich pierwszych levisach z paczki prawie spalem i
                pralem recznie w szamponie do wlosow! Ech! a tak naprawde to wtedy mlody bylem
                a nie taki stary grop jak teraz sad
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka