15.07.06, 15:26
Mężydło kupił mi nowy telefon komórkowy. Wykosztował się chłopina, wydał całą złotówkę. Ja musiałam dopłacić dwadzieścia za kartę. Nic to, jest nowy. Ten stary był jeszcze całkiem dobry, nie psuł się, miał z boku fajne kółeczko do wybierania opcji, przez co przypominał mi odbiornik radiowy z zamierzchłej przeszłości miał też "kukułeczkę", która wydzwaniała godziny. Nie był jednak bez wad. Po pierwsze był bez "klapki", toteż wrzucony do torebki pomiędzy inne klamoty sam wybierał sobie jakiś numer i dzwonił do kogoś, chociaż ja wcale nie zamierzałam. Po drugie, mały ekranik z jeszcze mniejszymi literkami i cyferkami a to już jest spory ambaras. Z każdym rokiem bowiem, utwierdzam się bardziej w przekonaniu, że robią: coraz krótsze dni, coraz wyższe góry, coraz mniejsze litery i coraz ciemniejsze światło. Kiedyś do cztania wystarczała mi latarnia za oknem a do oświetlenia pokoju jedna lampka z żarówką 40-to watową.
Teraz 200W za mało. Toteż meżydło, zniecierpliwione moim przynudzaniem w sprawie małych liter i samodzielnie wybierającego numery telefonu w mojej torebce, nadszarpnął budżet i kupił. Model typu puderniczka, ekran na całą klapkę, cyfry i litery tak duże, że w okularach do dali muszę odsuwać telefon na odległość tylko jednej ręki. No, cudo. Teraz trzeba cudo zaprogramować, wprowadzić potrzebne telefony, dodać do nich odpowiednie dzwonki, dobrać dzwonki do przychodzących SMS-ów no i wogóle nauczyć się obsługiwać, bo przecież każdy model jest nowszy i wymaga całkiem nowej obsługi. Biorę instrukcję obsługi. To już nie jest żadna gruba księga przerażajaca swoją opasłością tylko malutki, dość cienki kajecik. Zaglądam i ręce mi opadły.
Literki w instrukcji widoczne tylko przez szkło powiększjące. Rysuneczki z ikonkami bladziutkie i kompletnie nieczytelne. Biedzę się z tym dobrą godzinę i jestem dopiero na 4-tej stronie. W ksiazkę telefoniczną wpisałam jeden telefon. Nie umiem wprowadzić do grupy, nie umiem dobrać dzwonka, nie umiem wysłać SMS-a, nie umiem, nie umiem, nie umiem...Nie mogę się przyznać do porażki i prosic o pomoc bo mężydło całkiem do mnie straci cierpliwość, wszak się już nadszarpnął finansowo. Muszę to przegryżć sama. Mam nawet sposób. W poniedziałek pójdę zrobić ksero instrukcji. Z PIĘCIOKROTNYM POWIEKSZENIEM.
Obserwuj wątek
    • dorka_31 Re: Telefon 15.07.06, 22:22
      Mnie się w ogóle nie chciało czytać onstrukcji, więc uczyłam się obsługi metodą
      prób i błędów, często o różnych funkcjach dowiadując się przypadkiem, po
      miesiącach użytkowania. Widać mi nie zależało...wink)
      A tak w ogóle to długo nie chciałam mieć komórki, uznając że obywałam się tyle
      lat, to jeszcze się obędę. Ale jak już weszłam w posiadanie (bo mąż dostał
      służbowy i zrobił nam się nadmiar), to już przywykłam. Jednak bywa przydatny...
      Aczkolwiek gadam mało. Nie wiem czemu, ale paskudnie nie lubię telefonować i
      taka komunikacja to ostateczność. Wolę rozmowę osobistą lub formę pisemną
      (listy, maile, sms-y) i zupełnie nie wiem skąd mi się to bierze smile)
      • lylika Re: Telefon 15.07.06, 22:49
        Rozgryzłam Twoja metodą podstawowe rzeczy. Wszystko "na ślepo" bo ta instrukcja mnie mierzi. Mam problem z funkcjami bardziej skomplikowanymi jak nagrywanie notatek czy podłączenie do komputera na podczerwień i bezposrednio ale to z powodu braku odpowiedniego kabelka. I tak uważam, że "jestem królem puszczy".
        P.S. mężydło w szoku.
        • aganioq Re: Telefon 16.07.06, 09:14
          ...ja swojego nadal tak do końca obsługiwać nie potrafię, każdy kolejny
          (niestety telefony się mię nie trzymają i albo ktoś ukradnie, albo zgubię albo
          wyrzucę przez przypadek za okno, a również niestety muszę mieć) kupuję tej
          samej firmy, żeby podstawowe funkcje miał w tym samym miejscu i jeszcze żeby
          dzwonki miały podobne, bo potem wydaje mi się ,że to wcale nie mój dzwoni...
        • dorka_31 Re: Telefon 16.07.06, 11:43
          Wiesz... ja też w szoku...
          To, co napisałaś to dla mnie jakieś zupełnie obce pojęcia i nawet nie
          wiedziałam, że telefon coś takiego ma (no, chyba, że mój nie ma, bo to stary i
          bardzo prosty model). Podziwiam, naprawdę!...
    • groha Re: Telefon 16.07.06, 13:29
      O matko, aż mnie ciary przechodzą, gdy czytam o tych klapkach-cudach-wiankach-
      wodotryskach... Dla mnie telefon, to telefon: ma dzwonić, sms-ować, ewentualnie
      jeszcze budzić i wystarczy. I nie urywać torebki, ale też nie być w wersji dla
      krasnoludków, bo nic mnie tak nie denerwuje, jak konieczność zapuszczenia
      pazurków, lub posiadania tipsów, żeby można było nimi wygodnie stukać w
      klawisze. Do swojego starego modelu jestem tak przywiązana, że nie oddam go za
      nic, dopóki całkiem nie wyzionie ducha. A o instrukcjach obsługi, to już w
      ogóle się nie wypowiadam. Kiedyś miałam z nimi obowiązkowy kontakt zawodowy i
      aż się dziwię, że od tego nie zidiociałam do końca. A może? No, bo teraz tak
      jakoś dziwnie do tych wszystkich technicznych nowości podchodzę... smile
      • dorka_31 Re: Telefon 16.07.06, 14:06
        Zgadzam się całkowicie! Też uważam, że telefon ma służyć do komunikowania się.
        nie musi błyszczeć ani robić zdjęć. Mam stary model (już 3 lata temu, jak go
        kupowałam, to nie był szczyt techniki), ale bedę go nosić aż mi się nie
        rozpadnie. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że ktoś wymyslił telefon z ekranem
        telewizora i złapałam się za głowę. Jak można oglądać telewizję na ekranie
        wielkości pudełka od zapałek?!?!
        ...Chyba jakaś niedzisiejsza jestem...
        • asia.sthm Re: Telefon 16.07.06, 14:13
          > ...Chyba jakaś niedzisiejsza jestem...

          moj telefon ma jeszcze antenke, taki stary. Dostawal mi e pare razy nowszy, ale
          za nic ich nie lubilam i wyciagal swoj stary z lamusa raz po raz.
          Jest czarno-zolty jak Pszczolka Maja i bardzo mi przyzny , sam wie gdzie
          zadzwonic i po co.
          • edeka5 Re: Telefon 16.07.06, 14:36
            asia.sthm napisała:
            > moj telefon ma jeszcze antenke, taki stary.

            Mój miał też antenkę, ale po 8 latach odmówił współpracy. Może nie on, ale bateria i niestety nie była już do dokupienia. Był to model zaczepno-obronny, bo przy jego masie można go było użyć do obrony lub ataku.
            W nowym telefonie podoba mi się tylko ułatwienie słownikowe przy pisaniu SMS'ów.
          • maalza Re: Telefon 17.07.06, 10:16
            Jak miło, widac nie tylko ze mnie taka telefoniczna "konserwa", no i dobrze wink
            Mój telefon to tez stary rupieć, wszyscy wokoło kupują nowe z kolorowymi
            wyswietlaczami, dzwonikami takimi-siakimi, kamerami, aparatami, a mój telefon
            wiecznie ten sam. Jak go kupiłam, 4 lata temu, nawet instrukcji nie czytałam,
            bo jest taki prosty w obsłudze.
            Grunt, żeby działały SMS-y, żeby dzwonił i pokazywał dobra godzinę, bo nie
            noszę zegarka na reke.
        • lylika Re: Telefon 16.07.06, 14:22
          Dorka, wyluzuj, Grocha też. Fonek nie jest taki dżezi. Żaden full wypas. Co on ma? Fotek nie ma, kamry też. Dzwonki wysłać do kościoła. Tapety wiocha a gry geriatria. Emerytura techniczna.
          =
          To nie ja. To synek sąsiadów.
          • asia.sthm Re: Telefon 16.07.06, 14:29
            Cudne
            daj synkowi sasiadow "pięć"
            • lylika Nowinka techniczna 17.07.06, 09:58
              Wczoraj nauczyłam się czegoś nowego, mianowicie robic zdjęcia przez lornetkę.
              To znaczy aparat+lornetka. To zdjęcie ptaszyska z miską w wątku aktualności jest właśnie tak zrobione.
              • dorka_31 Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 10:20
                ?!?!
                Nooo, zaskoczyłaś mnie. O czymś takim to nie słyszałam. Ja kiedyś używałam
                okularów słonecznych zamiast filtra (do fotografowania zachodów słońca) ale o
                lornetce to nie słyszałam....
                Chyba muszę wybrać się na jakiś kurs do Ciebie, albo co...wink)
              • stara.gropa Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 14:35
                Ale przepraszam, gdzie przyłożyć lornetkę? Czy najpierw obejrzeć przez nią
                wybrany obiekt, aby mieć pewność, że robimy zdjęć temu, komu chcemy? Czy
                przyłożyć lornetkę do aparatu, żeby biedak mógł sfotografować
                szczegóły?smile))))))))))))))Proszę o szybki kurs.
                • lylika Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 14:48
                  stara.gropa napisała:

                  > Ale przepraszam, gdzie przyłożyć lornetkę? Czy najpierw obejrzeć przez nią
                  > wybrany obiekt, aby mieć pewność, że robimy zdjęć temu, komu chcemy? Czy
                  > przyłożyć lornetkę do aparatu, żeby biedak mógł sfotografować
                  > szczegóły?smile))))))))))))))Proszę o szybki kurs.
                  Lornetkę do aparatu. Jednym okularem! Mnie dziecko kazało lewym, ale nie wiem czy to ma jakieś znaczenie. Zdaje się też, że sam aparat musi dysponować taką możliwością.
                  Obejrzeć przed fotografowaniem dany obiekt przez samą lornetkę można, tak dla pewności - słoń czy mrówka. A jak porządna lornetka, tak jak moja, ok.1 kg wagi,
                  to i przyłożyć można komuś w razie potrzeby.smile
                  • dorka_31 Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 14:56
                    Wydaje mi się, że rozumiem, ale i tak chciałabym to zobaczyć... (tak aparat,
                    jak i lornetkę orraz jedno z drugim razem w trakcie pstrykania).
                    I to trzeba było tak przytykać jedno do drugiego i trzymać (co przy ciężarze
                    lornetki mogło nie być łatwe) czy też aparat jakoś dał się jakoś przytwierdzić
                    (skoro dysponował możliwością użycia lornetki)??
                    • lylika Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:26
                      Soczewka obiektywu musi być bardzo mała. Np aparaty cyfrowe SONY seria H nie nadają się. Soczewka nie może być większa niż okular lornetki. Ewentualnie, jeśli się da można zdjąć obudowę /z okularu/ Zawsze w cyfrówkach trzeba dawać zoom, tak żeby obraz lornetki wypełnił zoom. Potrzebna też stabilna ręka albo aparat na statywie ale to już dużo zachodu.
                      • dorka_31 Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:33
                        Aleś mnie zaintrygowała... Znowu nasuwają mi się pytania. Czy ten zoom w
                        cyfrówce ma być optyczny czy cyfrowy? (tzn. pełen zoom czy tylko trochę)
                        Statyw mam, ale wydaje mi się, że w tym przypadku to by trzeba było raczej
                        lornetkę na czymś stabilnie oprzeć, bo ona cięższa.
                        ...Chyba pożyczę od taty lornetkę... wink)
                        • g0p0s Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:41
                          Przepraszam, że się wtrącam. Generalnie o zoomie cyfrowym można zapomnieć i
                          nigdy nie stosować, bo i po co? To jest tylko rozciągnięcie fragmentu na całość
                          kadru z utratą rozdzielczości. Można sobie samemu to zrobić w komputerze,
                          lepiej wybierając kadr.
                          Wracając do tematu, czy tu nie chodzi o makro, a nie zoom?
                          • lylika Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:49
                            Chodzi o zoom. W makro się robi "rybie oko"
                            • g0p0s Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:58
                              > Chodzi o zoom. W makro się robi "rybie oko"
                              Makro polega na odsunięciu całego obiektywu od (w cyfrówce) przetwornika, co
                              powoduje możliwość uzyskania ostrości obiektu znajdującego się w niewielkiej
                              odległości od obiektywu.
                              'Rybie oko' to inna para kaloszy, kąt widzenia obiektywu ponad 180 stopni ze
                              zniekształceniem.
                              Obstawiam, że jednak chodzi o makro.
                        • lylika Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:43
                          Zoom optyczny! Moje dziecko twierdzi, że cyfrowy to pomyłka z zasady.
                          • dorka_31 Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:48
                            Wiem, że zoom cyfrowy to bez sensu...
                            Czyli rozumiem, że mam dojechać do końca zoomem optycznym i tak wyciągnięty
                            obiektyw przytknąć od tyłu do lornetki, zerknąć na wizjerek z tyłu aparatu (no
                            właśnie, czy na nim będzie już widać efekt końcowy? chyba powinno być...), po
                            czym pstryknąć. Tak??
                            • lylika Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:52
                              Nie do samego końca tylko tak, żeby obraz lornetki wypełnił zoom, sprawdzić i pstryknąć. Próbować. Trening czyni mistrza.smile
                              • dorka_31 Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:54
                                lylika napisała:

                                > Nie do samego końca tylko tak, żeby obraz lornetki wypełnił zoom

                                Hmmm, przyznam że trochę tego nie rozumiem... Ale to chyba kwestia tego, ze nie
                                próbowałam. Może jak wezmę oba przyrządy w ręce to mi się rozjaśni smile)
                                • lylika Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 15:59
                                  Może ja coś źle tłumaczę. Sama jestem na etapie nauki. Wczoraj to mi pokazano i zrobiłam z pomocą tylko kilka zdjęć. Samodzielnie dopiero będę robić. Może dziś.Trzymam kciuki za siebie i za Ciebie.smile))
                                  • dorka_31 Re: Nowinka techniczna 17.07.06, 16:55
                                    Ja się najpierw muszę o lornetkę postarać wink))
                                    A na razie kibicuję Tobie. Napisz jak wyszło.
    • g0p0s Re: Telefon 17.07.06, 10:40
      A nie śmieszą Was ludzie z słuchowko-mikrofonem w uchu? Zanim to się pojawiło,
      to dla maniaków implant z telefonu wymyśliłemsmile
      • dorka_31 Re: Telefon 17.07.06, 11:00
        Owszewm, wyglądają zabawnie. Teraz to już nieco przywykłam i aż tak mnie to nie
        dziwi, ale pamiętam moje pierwsze zetknięcie...
        Było to dobre parę lat temu. U mojego męża w firmie zorganizowano takie
        amatorskie zawody strzeleckie. Strzelnica była w lesie, w takim zagłębieniu
        terenu. Ci, którzy nie strzelali spacerowali tam sobie, za plecami zawodników.
        Nagle, jeden z chłopaków zatrzymał się, zrobił dziwną minę i drze się: "halo,
        halo!", po czym zaczyna biec przed siebie i wciąż krzyczy: "Halo, nie słyszę
        cię! Halooo!". Gapiło się na niego kilka osób. Telefonu w ręku nie ma - no nic
        tylko nagle zwariował! Dopiero po chwili zajarzyłam, że jakiś kabelek koło ucha
        mu się dynda i że to pewnie taka nowinka techniczna (tyle że facet w tym
        zagłębieniu zasięgu dobrego nie miał), a nie nagłe pomieszanie zmysłów wink)
        • g0p0s Re: Telefon 17.07.06, 11:06
          Ja pierwszy raz takiego z kablem w uchu spotkałem na ulicy. Szedłem obok
          ubranego w garnitur gościa. W pewnym momencie zaczął gadać w powietrze.
          Przestał. Znowu gadał. W pierwszej chwili myślałem, że może do mnie. W drugiej,
          że choroba nia wybiera. Dopiero później zobaczyłem kabel i zrozumiałem, że
          szedłem obok niego w trakcie wcześniej rozpoczętej rozmowysmile
          • dorka_31 Re: Telefon 17.07.06, 11:13
            Też ciekawie smile) Doskonale mogę sobie to wyobrazić...
            ...(ale wyobraź sobie takiego, co nagle, ni z tego ni z owego, zaczyna gnać
            przed siebie i wrzeszczy, w dodatku w lesie - nic tylko zwariował, albo go coś
            ugryzło wink)
            • maalza Re: Telefon 17.07.06, 14:31
              wink
              Ciekawym dośwadczneiem jest tez obserwacja kogos, kto ma zestaw głośnomówiacy w
              samochodzie i rozmawia gestykulujac stojąć w korku i obserwuja go inni ludzie.
              Widzialam takiego jakiś czas temu. Patrzę, a facet widac, że cos krzyczy, macha
              rekami i wykonuje jakąś dziwna gimnastykę. Zastanawiałam się, czy to może
              wariat, bo oprócz tegoż faceta w samochodzie nikogo nie było. Po jakichś 5
              minutach zauwazyłam, że pan rozmawia z kimś krzycząc do mikrofonu, ktory miał
              przy koszulismile)))
              • asia.sthm Re: Telefon 17.07.06, 14:40
                Zdarzylo mi sie odwrotnie.
                Dziewczyna w pociagu wyraznie rozmawiala przez niewidoczny dla mnie telefon. Z
                gory zalozylam, ze ma muszelke w uchu pod wlosami. Cala droge, dobre 20 minut
                prowadzila sensowna rozmowe sama z soba- glosno i wyraznie. Na stacji koncowej
                cos mnie tknelo..wybadalam oba uszy..zadnego mikrofonu ni muszelki nie miala.
                Nalezalo jej pomoc z dostaniem sie do szpitala, wyszla sobie i nie umiala tam
                wrocic. Bardzo smutna historia i dziewczyna w oplakanym stanie psychicznym choc
                naprawde ciezko bylo to zauwazyc.
                • the_dzidka Re: Telefon 17.07.06, 15:49
                  > Zdarzylo mi sie odwrotnie. (...)

                  O rany boskie, co za historia uncertain
            • g0p0s Re: Telefon 17.07.06, 14:37
              W opisanych okolicznościach przyrody to mogło mu coś do głowy strzelićsmile
    • lylika Telefon część 2 10.10.06, 23:38
      Nie lubię z nowego telefonu wysyłać SMS-ów. Ma skomplikowane te czynności piszące. Wolę pisać na klawiaturze komputerowej. Zakupiłam więc dziś kabelek do komputera w zaprzyjaźnionej firmie. Wydałam 35 zł. Może nie majątek ale zawsze. Przyniosłam do domu, rozpakowałam przy pomocy dwóch par nożyczek, noża i otwieracza do konserw /zauważyliście,że te wszystkie opakowania są "pancerne"?/, podłączyłam do kabelka zainstalowanego przy komputerze, podłączyłam do telefonu, włożyłam dodaną do kabelka płytkę, zainstalowałam, ściągnęłam od dziecka odpowiedni program i nic. Nie robi.
      Korespondencyjnie ustaliłam z dzieckiem wszystkie możliwości popełnienia błędów, wyeliminowałam je; i nic. Nie robi. Zebrałam wszystkie klamoty w torebeczkę i powędrowałam ciemną nocą do dziecka. Okazało się, że sprzedano mi kabelek nie do tego typu telefonu chociaż przy zakupie telefon wręczyłam sprzedawcy żeby było pewne.
      Jutro rano idę robić awanturę. Nie wiem jak się robi awanturę w zaprzyjaźnionej firmie. Macie jakieś doświadczenia?
      • asia.sthm Re: Telefon część 2 10.10.06, 23:45
        Jak zaprzyjazniona firma to na blondynke. Nadmien, zes nawet po nocy sama
        latala, nawet do glowy ci nie przyszlo ze to oni nawalili z kabelkiem.
        Powinnas dostac natychmiast nowy sznur i do tego jakis prezent za 35 zl na
        przeprosiny.
        • never_enough Re: Telefon część 2 11.10.06, 07:01
          Hmmm.... można się zirytować, ale zaprzyjaźniona firma też człowiek i może błąd
          popełnić.
          Moja zaprzyjaźniona firma sprzedała mi kabinę prysznicową i dobrała do tego
          brodzik, który nie pasował. A wydało się dopiero, gy brodzik był już wmurowany
          na amen....i w ten sposób jedną kabinę prysznicową mam w łazience (bo
          dokupiłam), a drugą z składziku - lśniącą, nową, nieużywaną.....
          • lylika Re: Telefon część 2 11.10.06, 09:40
            Jadę do pracy. Przy okazji będę robić awanturę w zaprzyjaźnionej firmie. Nie jestem pewna czy będzie zaprzyjaźniona po awanturze.smile
            • anmanika Re: Telefon część 2 11.10.06, 10:29
              To zrób średnio zaawansowaną awanturę, wtedy i firma co najwyzej będzie srednio
              zaprzyjaźnionasmile)) Jeżeli to porządna firma, to przeprosi z uśmiechem i będzie
              dobrze.
              Ja chyba odstaję od towarzystwa bo uwielbiam wszystkie nowinki techniczne,
              właśnie zamieniłam mój stary telefon na taki ze wszystkimi wodotryskami i
              korzystam z nich namiętnie. Instrukcji obsługi nie otworzyłam bo po co? Metoda
              prób i błędów sprawdza się w każdym calu.
              Mój nowy telefon ma coś co uwielbiam od początku, czyli radio. Słucham sobie w
              autobusie radia i jest mi dobrze.
              • 36krzysiek Re: Telefon część 2 11.10.06, 11:43
                Awanturę należy zrobic porządną nie ważne zaprzyjaźniona ta firma czy obca. Nie
                mówię, że ja ideał jestem, ale niekompetencja sie panoszy wszędzie jak zaraza.
                ja mam ostatnio pecha do banków. Dopiero porządnie robione awantury na cały
                oddział przynosza jakiś skutek. nagle się okazuje, że nierozwiązywalne problemy
                można rozwiązać w jedną minutę. A przed rykami to sie nie dało? I siedzą te
                bezmyślne panienki wpatrzone tępo w przestrzeń. Pięc razy biegałem do oddziału,
                bo lalunia zapomniała a to tego a to tamtego. W końcu kto tam bierze pensje i
                za co? Skończyło się na słownej awanturze i skardze na pismie. Poza tym lubię
                się awanturować jak mam rację smile
      • dorka_31 Re: Telefon część 2 11.10.06, 12:04
        lylika napisała:

        > Przyniosłam do domu, rozpakowałam przy pomocy dwóch par nożyczek, noża i
        otwieracz a do konserw /zauważyliście,że te wszystkie opakowania są "pancerne"?/

        Nie wiem jak wygląda opakowanie od kabelka, ale czasem mam doswiadczenia z
        innymi. Niemożność dobrania się do zakupionej rzeczy faktycznie bywa irytująca
        (ale jak czasem inspiruje do używania typowych narzędzi w nietypowy sposób!).
        Hmmm, może by założyć jakiś wątek na ten temat?... wink)

        Co zaś do awantury, to moim zdaniem przesada. Jak to firma zaprzyjaźniona, to
        powinni wymienić bez słowa i jeszcze gorąco przepraszać. Ewidentna pomyłka i
        tyle (najwyżej potem szef obsztorcuje jakiegoś tam pracownika, albo też
        pracownik wymieni wszystko migiem i w ukłonach, co by uniknąć obsztorcowania
        przez szefa) wink)
        Napisz jak się zakończyło!
        • lylika Re: Telefon część 2 11.10.06, 15:07
          Odebrane w młodości dobre wychowanie nie pozwoliło mi na zrobienie awantury od progu lecz to był błąd i wyszłam trzasnąwszy drzwiami. Firma już nie jest zaprzyjaźniona a nawet wręcz przeciwnie.
          Usłyszałam, że:
          kabelek jest dobry ale ja go nie umiem podłączyć,
          informacja, że kabelek innego typu niż ten, który mi sprzedano jest odpowiedni do mojego telefonu to przerost formy nad treścią bo ten też pasuje,
          szewc mi pomagał w instalacji a nie informatyk,
          sprzedawca jest od sprzedawania a nie sprawdzania czy towar jest w porządku,
          sprzedawca nie ma obowiązku niczego tłumaczyć ani informować,
          sprzedawca może mi zainstalować kabelek za 150 zl.,
          mój telefon to szjsung a nie samsung
          nie mam racji ogólnie i nadinterpretuję.
          W rezultacie, na moje stanowcze żądanie, kablek wymienili na właściwy.

          Ponieważ nasze firmy sąsiadują i codziennie przynajmniej kilka osób wchodzi do nas z pytaniem o tamtą firmę, będziemy teraz odpowiadać, że takiej nie ma.
          • dorka_31 Re: Telefon część 2 11.10.06, 15:16
            Uuuuu, no to faktycznie... Awantura aż się prosiła.
            Trzeba było tego sprzedawcę (co to mówił, że kabelek jest dobry) za łapę
            wywlec, przed komputerem usadzić i kazać podłączać. Oczywiście w ramach
            przyjacielskiej usługismile

            Nie dziwię się, że się obraziłaś. Należało im się!...
          • asia.sthm Re: Telefon część 2 11.10.06, 15:25
            > nas z pytaniem o tamtą firmę, będziemy teraz odpowiadać, że takiej nie ma.

            Cudnie, wroc sie i im to powiedz..niech wiedza.
            i napisz czy wywolalas choc grymas na jakiejs gebie.
          • edeka5 Re: Telefon część 2 11.10.06, 15:29
            Podobną sytuację miałam kupując kabelek dla mojej młodzieży.
            W tym, że kupowałam przez Allegro. Lepiej na tym wyszłaś, bo ja kabelka nie mam
            a zapłaciłam za niego i 2 x za przesyłkę do Krakowa.
          • lylika Re: Telefon część 2 11.10.06, 17:46
            Chciałam tylko dodać, że ten wymieniony, już właściwy kabelek wystartował od pierwszego kopa. Nie trzeba było żadnych nadzwyczajnych umiejętności ani specjalnej instalacji, którą sugerował sprzedawca i za którą miałabym zapłacić 150 zł. Szczyt bezczelności. Jutro rzeczywiście zrobię awanturę, tym razem u szefa firmy.
            • never_enough Re: Telefon część 2 11.10.06, 20:51
              To dranie!
              Jak chcesz, Lyliko, to pofatyguję się do nich 20 października i obsztorcuję, bo
              tez mnie zdenerwowali. Naszej Lylice utrudniają!
              To już mają chyba całe forum przeciw sobie!

              Pozdrawiam
              smile
              • anmanika Re: Telefon część 2 12.10.06, 09:01
                Proszę podać nazwę wrogiej firmy to u nas na forum, my już im pokażemy co to
                znaczy zadrzeć z chmielewszczyczykami!
            • april02 Re: Telefon część 2 12.10.06, 09:03
              Tak trzymać! Nie ma nic przyjemniejszego niż zrobienie awantury, zwłaszcza
              jeżeli ma się rację!
              Powodzenia smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka