Dodaj do ulubionych

Naganna skłonność do abnegacji

29.09.06, 01:34
Gurua twierdzi, że niechęć do typowo damskiej roboty, opartej na
prawie: "żeby być piękną, trzeba cierpieć", czyli do wszystkich zabiegów
upiększających, przymierzania kiecek, mazideł, malowideł itp., wynika
prawdopodobnie z lenistwa, choć nie wyklucza także, że ma związek z wiekiem.
Mianowicie z tym, w którym kobieta zaczyna lekko powątpiewać w swoją płeć.
Być może, nie chce mi się teraz tego roztrząsać, bo po pierwsze - późno, a po
wtóre - dręczy mnie problem rzeczywisty. Otóż, w najbliższym czasie muszę
kupić wystrzałową kieckę i odpracować te różne męczące zajęcia, czyli zrobić
się na tzw. olśniewające bóstwo. Przynajmniej powinnam spróbować, hehe. O ile
z tym ostatnim kłopot nie taki duży, bo nawet lubię pomazać sobie po twarzy,
zrobić coś nowego z włosami, ponurzać się w pachnących kąpielach etc., o tyle
do latania po sklepach i przymierzania ciuchów, mam prawdziwą awersję. Chora
jestem już po pierwszej przebierance. Zawsze tak miałam. Ciuchy kupowałam
zwykle z przypadku, mimochodem, niechcący, kiedy weszły mi w oczy, co nie
znaczy, że wystarczył mi worek po ziemniakach. To, co na siebie wkładam, aż
tak obojętne mi nie jest, chociaż faktycznie, zauważam coraz większy pociąg
do wygody, luzu i nie przejmowania się niczym, a modą w szczegolności. Kiedyś
chyba się przejmowałam bardziej, ale zawsze bez przesady. A teraz, ta
dręcząca perspektywa szukania eleganckiej kiecki mnie wprost przytłacza. Czy
leciutka abnegacja, to wielkie przestępstwo wobec kobiecości, jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • vivictoria Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 08:06
      A już myślałam, że jestem zgoła nienormalna, przyklepując tę pewność zboczeniem
      zawodowym, żeby się nieco podnieść na duchu!
      U mnie abnegacja nieco cięższego kalibru, a niechęć do kupowania, przymierzania
      i do mody zawoocowała mega buntem i tworzeniem własnej mody, w tym zawodowo.
      Niechęć do oblekania własnej osoby mi została i kiedy ocknęłam się na pięknym
      przyjęciu wśród "normalnie" wieczorowo, przyodzianych ludzi, w glanach i całej
      reszcie z innej bajki.... - to mi dało do myślenia! Zmienić się?! Teraz?! Czy
      odnegacić???
      Te wszystkie opisywane przez Guruę wysiłki, przyznam że przy lekturze nieco
      czerwieniałam, bo tego... to nie to, że chodzę rozmemłana i bez guzików, ale
      jakoś nie czuję potrzeby wysilania się: dla kogo??? Dla niego?! To niech on się
      wysila!!! Dla siebie?! Dla siebie to ja jestem wspaniała i tak! No tak, są
      jeszcze inni ludzie...
    • dorka_31 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 08:30
      Ochhh, jak mi się miło Was czyta.... Też się zastanawiałam czy ze mną wszystko
      w porządku.
      Nie lubię robienia zakupów tekstylnych (no, chyba ze coś mnie najdzie), no i
      nie lubię eleganckich rzeczy. jak mam jakąś większą imprezę i mam coś kupić to
      od razu niechęć ogarnia mnie potworna. Rzeczy okreslanych jako "eleganckie"
      (np. garsonka), które mam, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki (i tyle
      samo razy w roku je zakładam), do tego ostatnia kupiona chyba ze 4 lata temu.
      Na modzie nie znam sie kompletnie i ją ignoruję (kiedyś koleżanki w pracy
      oglądały w internecie modne torebki i buty, piszcząc przy tym z uciechy - nie
      rozumiałam ich zupełnie). Noszę to, co lubię i przynajmniej czuję się w tym
      dobrze. Znajomym ani mężowi to nie przeszkadza, więc mnie też nie.
      O zabiegach kosmetycznych to już nawet pisać nie będę, bo nie ma o czym...
      Niektórzy mnie widzieli. No i jak - normalnie wyglądam? wink))
      • lylika Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 09:20
        Lubię klasyczną elegancję. Podoba mi się dostosowanie stroju do pory dnia i okoliczności. Namiętnie noszę spodnie, ale nie uznaję dżinsów na każdą okazję, co jest teraz nagminne i stosowane nawet na wieczór, także w tak zwanym eleganckim świecie. Nie mam ani jednej pary ponieważ wszyscy je noszą a ja nie lubię być umundurowana /z wyjątkiem mundurka szkolnego/. Lubię dobre gatunkowo i klasyczne w kroju ubrania. Zakupy ciuchów sprawiają mi mierną przyjemność ponieważ nie stać mnie na to co bym chciała, a to co jest dostępne cenowo występuje w fasonach, kolorach i rozmiarach dla anorektycznych nastolatek.
        Muszę się mocno nagimnastykować żeby wyglądać w miarę porządnie, w miarę modnie no i stosownie do wieku.
        Jeśli chodzi o zabiegi upiększające, to od kiedy jestem uczulona prawie na wszystkie kosmetyki nie mam wyboru i ograniczam się do zabiegów pielęgnacyjnych.

        Mam też pytanie. Posiadam 4 szlafroki. Wszystkie grzecznie wiszą na wieszaczkach a ja rano biegam w piżamce. To abnegacja jest?smile
    • april02 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 10:00
      Po pierwsze to ja się pytam jaka naganna? Wcale nie! smile
      A na poważnie, to ostatnio sporo się zastanawiałam nad tym tematem. Ja
      preferuję wygodę a ciuchy tzw "eleganckie" zakładam rzadko. O malowaniu i
      fryzjerze już nie wspominam smile Szkoda mi na to czasu smile. Bywa jednakże, że
      lubię wyglądać bardziej kobieco, z reguły na wiosnę i latem. Zwykle skutkuje to
      komentarzami (pochlebnymi smile) kolegów z pracy, ale to wyłącznie dlatego, że
      przyzwyczaiłam ich do spodni i bawełnianych koszulek smile. Ostatnio natomiast mój
      mąż stwierdził, że ubieranie się na sportowo w moim wieku już nie przystoi smile w
      z związku z czym namawia mnie na kupowanie trochę innych ubrań. Wybaczam mu to,
      bo sam je wyszukuje w sklepach i czasem nawet za nie płaci smile więc udaję, że
      się z nim zgadzam.
      Generalnie jednak abnegacji mówię stanowcze TAK!
      • dorka_31 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 10:16
        Hmmm, ciekawe czy i mnie z wiekiem tak przyjdzie... No i z jakim wiekiem.
        Własnie, jak myślicie - kiedy to już nie przystoi?...
        • april02 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 10:37
          E tam, nie przystoi smile Ja przecież napisałam, że udaję, że się z nim zgadzam smile
          Według mnie wszystko przystoi wszystkim w rozsądnych granicach smile Ja na
          przykład nie bardzo mam ochotę pokazywać goły brzuch niezależnie od sytuacji (z
          tym, że to jest raczej związane z jego rozmiarem niż z wiekiem smile) a są takie
          pannice w mojej pracy, które widziałam w mini-mini, japonkach i obcisłych
          koszulinach na ramiączka szerokości 0,5 cm. Zachowując minimum rozsądku i
          samokrytycyzmu można właściwie zakładać co się chce smile
          • groha Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 11:41
            Wiecie co, to się chyba jednak bierze z charakteru. Patrzę na moją mamę - ponoć
            od dziecka ściboliła sobie różne koroneczki, riuszki, frymuszki, koraliki,
            broszeczki, swetereczki, byle tylko mieć coś nowego i wyglądać. A czasy
            powojenne wyjątkowo temu nie sprzyjały, więc rozwijała zdolności manualne non-
            stop. I do dzisiaj jej to zostało. Nawet idąc po kapustę do sklepu, lubi się
            ubrać, umalować, jednym słowem - zrobić na elegancką kobietę. Jeśli jest
            inaczej, to zaczynam się martwić, bo to znaczy, że jest chora. Tylko wtedy już
            jej się nie chce. A u mnie jest stanem permanentnym raczej. Nienawidzę
            wszelkiego przymusu, więc tego wewnętrznego, żeby zawsze ślicznie wyglądać,
            chyba też. Wystarczy, gdy nie straszę otoczenia i już mi dobrze. Czasami, ale
            na szczęście z rzadka, dopadają mnie obiekcje, że to, w czym wyglądałam
            dziarsko i świeżo lat temu kilkanaście, teraz niekoniecznie mnie odmładza, ale
            co tam, się nie przejmuję. Miękkich sztruksów, wygodnych dżinsów, flanelowej
            koszuli i bluzy z polaru, nie pozbędę się za chiny ludowe. Mogą mnie nawet
            kiedyś w nich pochować. Będzie, jak znalazł, bo w raju, podobno dosyć chłodnosmile
            • april02 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 14:09
              Mogłybyśmy mieć jedną szafę smile Ja sztruksów nie pozbędę się za nic w świecie. W
              tej chwili mam na stanie: beżowe, piaskowe, bordowe i czarne smile Jak się podrą
              to będę polowała na następne smile
            • paskudek1 Re: Naganna skłonność do abnegacji 03.10.06, 17:03
              ale oczywiście że to harakter. Nie powiem że nie kocham zakupów, ale nie
              uwielbiam ich też nad życie. Ale po sklepach polatać lubię, popatrzeć a nawet
              poprzymierzać też. Za to malować się.... szkoda gadać. Nie umiem, nie chce mi
              się itd. Co do mody.... może jej nie być, i tak zazwyczaj jestem "wczorajsza"
              albo i przed..., nie mam ambicji posiadania każdego nowego fasonu ani nie
              tracę humoru bo ktoś ma to samo co ja na sobie. Klasyczna sytuacja, koedy na
              imprezkę zorganizowaną u mnie w domu (lat temu będzie z dychę albo i więcej)
              koleżanka przyszła dokładnie w takim samym kompleciku w jaki i ja, bądź co bądź
              gospodyni, byłam ubrana. Różnił nas tylko haftowany kołnierzyj, jaki miałam.
              Zapewniam że nie płakałam przez to. A mam sąsiadkę, która do 150 par butów
              dokupi sobie 151, jeżeli tylko okaże się że jest modna, a do tego kolejną
              torebkę, żeby jej do bucików pasowało, i jeszcze 58 płasczyk i 158 żakieciksmile
              Zapewniam, że jedną jej szafą obdzieliłby z 5 lub 6 normalnych kobitek dla
              których ciuchy to nie sens życia. Żetelną słabość to ja mam do biżuterii, ale
              znowu... taka jaką kocham najbardziej jest poza zasięgiem moich finansów
              • edeka5 Re: Naganna skłonność do abnegacji 03.10.06, 19:22
                Paskudku, po pierwsze cieszę się, że się odezwałaś. Jak tam Andrzejek?
                A teraz moja historyjka. Przyszłam do koleżanki w sukience z materiału takiego samego, z jakiego ona miała zasłonki w oknie wink))
                • paskudek1 Re: Naganna skłonność do abnegacji 05.10.06, 18:49
                  edeka witajsmile rozśmieszyłas mnie na koniec dniasmile zaraz wracam do domku, męża i
                  synusia, który ozywiście rozrabiasmile a ja pracuję i w końcu mam dostęp do netu.
                  Jak się trochę od dna odbijemy a nasz synek nauczy się spać w nocy bez stałej
                  obecności mamusi blisko niego (w tym samym pokoju) to może nawet na spotkanko
                  pojedziemy
        • edyta95 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 14:33
          Hmmm, ciekawe czy i mnie z wiekiem tak przyjdzie... No i z jakim wiekiem.

          z wiekiem od trumny kolega mówi, że mu różne upodobania się skończą
    • felis2 Kocham was!!!! 29.09.06, 12:23
      Przynajmniej wiem że nie ja jedna abneguję (to chyba neologizm, ale coś mi
      szwankuje pod czupryną)
      Właśnie mnie ostatnio znów zaczął gnębić problem wyglądu. Bo stale te portki...
      A tu baby naokoło wypindrzone. Albo jak, za przeproszniem, łajzy. Ale ja nie
      chcę wyglądać jak łajza. Ale te prasowane bluzeczki... i drące się rajstopki...
      i spódnice w idiotycznej dla mnie długosci... No i znów wbijam sie w portki i
      jakąś tam koszulkę.
      W dodatku jestem upośledzona konfekcyjnie. Producenci uważają, że baba ma 164cm
      wzrostu. Max 176, ale wtedy przeszło metr w obwodzie. A ja na szerokość pasuje
      (mniej więcej) do rozmiaru 38, a na długość wychodzę poza sklę. Najwidoczniej
      baba 180cm mieć nie moze. Grubego brzucha nie mam, ale może nie mam ochoty go
      demonstrować? Zwłaszcza w pracy. A bluzeczki kończą mi się zwykle w okolicach
      talii. W mini kiedyś chodziłam, ale teraz też wolę nie. A długiej kiecki nie
      mogę kupić, bo kiecka długa na osobie 164 mnie sięga do pół łydki. Kretyńska
      długosć. Zwłaszcza przy butach bez obcasów.
      Nie muszę wyglądać super elegancko, ale wolałabym troche mniej
      sportowo-turystycznie. 20 lat skończyłam już dość dawno... No to co z tym zrobić?
    • 36krzysiek Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 12:51
      Matko jedyna moja! Galerie handlowe to swiątynie i raje w jednym. Mógłbym tam
      zamieszkać.
      • dorka_31 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 13:40
        Ochhh, no cudowni jesteście! smile)
        Popatrzcie, co za nietypowe towarzystwo - baby, które nie lubią się stroić i
        facet, co uwielbia galerie handlowe! Aż miło... smile)
        Ja po galeriach mogę pochodzić (ale też chyba nie za długo) i pooglądać. Ale
        jak mam coś kupić, to już nic mi się nie podoba i cholera mnie bierze. Dobrze,
        że w pracy nie jestem zobligowana do noszenia kiecki, bo to już byłaby
        rozpacz... wink)
        • april02 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 14:06
          Też się z tego cieszę smile Siedzę sobie w moim biurze na końcu świata i psa z
          kulawą nogą nie interesuje co mam dzisiaj na sobie smile
        • edeka5 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 14:49
          A ja w pracy jestem w fartuchu i bardzo mi z tym dobrze.
      • g0p0s Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 14:08
        Ja na zakupy chodzę tylko po z góry przewidziane rzeczy. Kupowanie impulsowe
        mnie się nie imasmile
        • dorka_31 Re: Naganna skłonność do abnegacji 29.09.06, 14:15
          g0p0s napisał:

          > Ja na zakupy chodzę tylko po z góry przewidziane rzeczy. Kupowanie impulsowe
          > mnie się nie imasmile

          No popatrz, a ja akurat odwrotnie smile) Jak muszę koniecznie coś kupić, to od
          razu mi się nie chce, obejdę sklepy, wybrzydzać będę i w końcu kupię coś z
          czego nie koniecznie będę zadowolona.
          Zaś jak ma nastrój, albo po prostu spojrzę i coś mi w oko wpadnie (choć może
          koniecznie w tej chwili nie jest mi potrzebne), to zwykle jest to potem moja
          ulubiona rzecz i noszę aż do zdarcia smile)
          • monia.i Re: Naganna skłonność do abnegacji 30.09.06, 01:10
            Mam podobnie smile Z tym okiem, znaczy się i wpadnięciem. Natomiast planowe,
            rozsądne zakupy targają mi nerwy. Wyruszam z silnym postanowieniem nabycia, na
            ten przykład, zimowej kurteczki. No i okazuje się, że albo ze mna jest cos nie
            tak - albo z asortymentem. Albo ja jestem za mała - albo kurteczki nazbyt
            długie. Kolory bez sensu...Fasony na jedno kopyto - nie moje, oczywiście.
            Poziom frustracji rośnie...Dochodzę do wniosku, że kupię dowolną - byle
            pasowała. Żadna nie pasuje. A jak juz pasuje jakaś - no to cena mnie zabija.
            No i ląduję w domu z kolejną parą dżinsów...
      • groha Re: Naganna skłonność do abnegacji 30.09.06, 01:37
        36krzysiek napisał:

        > Matko jedyna moja! Galerie handlowe to swiątynie i raje w jednym. Mógłbym tam
        > zamieszkać.

        Też czasem mam to uczucie, ale tylko w wybranych punktach. Tam, gdzie są
        książki, płyty, skorupki (w tym także szkło) oraz ładnie pachnące perfumki.
        Zamieszkać, to bym tam nie chciała, ale tak móc, to wszystko, co mi się podoba,
        ściągnąć do własnego domu, to och...! smile
        • maalza Re: Naganna skłonność do abnegacji 02.10.06, 10:40

          Podpisuje się pod postem obiema rekami - na zakupy chodzić nie znosze (jak
          widze obecnie panująca modę mam dreszcze - złote sandałki, świecące bluzki,
          kurteczki sięgające połowy brzucha, a fe)
          Na zakupy chodze z musu - jak juz nie mam się kompletnie w co ubrać. Kolorowe
          mazidła do twarzy i perfumki omijam szerokim łukiem. Kilka razy robiłam próby
          kupienia perfum, ale po drugim użyciu zapach mi sie już nudzi. Nie moge
          siedziec gdzieś i ciągle czuć tego samego zapachu. To kompletnie nie dla mnie.
          I dobrze mi z tymsmile
          Ale są 3 sklepy, w których mogłabym zamieszkać - księgarnia, kwiaciarnia i
          herbaciarnia.
    • dorka_31 Re: Naganna skłonność do abnegacji 02.10.06, 11:14
      Coraz milej mi się Was czyta smile))
      ...Ale czy taka "antyelegancja" jest aby chmielewska? Gurua zawsze kostiumiki,
      szpilki, torebki...
      Ja zaś chodzę z plecaczkiem i nie posiadam szminki (przyznaję się). jak mam
      jakieś większe wyjście to od mamy pożyczam. Maluję się "na wejście" i potem już
      nie poprawiam (nie cierpię tego smaku - brrr!)

    • abere8 Ale dlaczego naganna? :-) 02.10.06, 23:56
      Posiadam kilka spodnic, ale zwykle nosze je tylko latem, zeby uniknac rajstop,
      ktorych nie znosze. Tak srednio kazda spodnice raz w roku zaloze, plus minus smile

      Dzinsy i sztruksy uwielbiam i boleje nad tym, ze do pracy musze sie ubierac
      elegancko - tak balansuje na granicy tej elegancji, prawde mowiac smile

      Wlosy myje codziennie, rozczesuje i zostawiam samym sobie. Makijaz mialam na
      twarzy raz w zyciu - kiedy poszlam do darmowego fryzjera przy takiej eleganckiem
      szkole fryzjersko-kosmetycznej i na koniec namowili mnie na ten makijaz, bo to
      praktyka dla tych uczennic byla. Az poszlam sobie potem zdjecie zrobic (i mam je
      teraz m.in w dowodzie), bo calkiem, calkiem to wygladalo. Ale chyba musialabym
      na glowe upasc, gdybym chciala codziennie spedzac ze 40 minut nakladajac te
      rozne mazie sobie na twarz (a wieczorem je jeszcze zmywac!). Nie mowiac o tym,
      ze zupelnie nie mam pojecia, co do czego sluzy i pewnie umalowalabym sie w
      jakies nierowne plamki. Z przyrzadow do makijazu mam w lazience tusz do rzes
      kupiony okolo 4-5 lat temu.
    • 36krzysiek Mam straszny problem 03.10.06, 10:29
      Nie mam butów na zimę, a to, co oferują sklepy w tym sezonie, obraża moje
      poczucie estetyki. Szukam czarnych skórzanych sztybletów, chętnie wsuwanych ze
      zwężającym się przodem. Mogą być przeszycia, kokardki i cekiny smile))
      • lylika Re: Mam straszny problem 03.10.06, 10:43
        I koniecznie czubek ostro podniesiony do góry. Będziesz miał zamiast nart.smile
      • dorka_31 Re: Mam straszny problem 03.10.06, 10:44
        Wiesz co, to ty kup takie bez cekinów, a my Ci przyozdobimy! Co Ty na to??
        Wtedy to wyjątkowo oryginalne byś miał! smile))
      • lylika Re: Mam straszny problem 03.10.06, 10:50
        36krzysiek napisał:

        > Nie mam butów na zimę, a to, co oferują sklepy w tym sezonie, obraża moje
        > poczucie estetyki. Szukam czarnych skórzanych sztybletów, chętnie wsuwanych ze
        > zwężającym się przodem. Mogą być przeszycia, kokardki i cekiny smile))
        ...
        Krzysiu, drobna uwaga, sztyblety są wyłącznie wsuwane:
        www.slownik-online.pl/kopalinski/9114083B7A9F68974125659C00069F2C.php
        I bardzo mi się spodobało "poczucie estetyki z kokardkami"smile
      • felis2 Re: Mam straszny problem 03.10.06, 10:58
        Forum uczy - właśnie dowiedziałam sie co to są sztybletysmile
        Kiedyś widziałam pana w takim obuwiu: coś w rodzaju mokasynów, czarne, wsuwane,
        noski chyba kwadratowe. Ze srebrnmi (niklowane?) błyszczącymi prostokątnymi
        klamerkami oraz kolorowymi szkiełkami.
        Akurat siedziałam na przystanku i najpierw zobaczyłam te buty. Czym prędzej
        obejrzałam resztę, odzienie było równie niekonwencjonalne, choć pamiętam je
        słabiej. Zdaje sie ze garniturek w kolorze musztardy, lniany chyba, czarna
        kamizelka haftowana srebrem i dopasowanymi do butów szkiełkami czy cekinami i
        kapelusz.
      • edeka5 Re: Mam straszny problem 03.10.06, 11:06
        36krzysiek napisał:
        > Szukam czarnych skórzanych sztybletów,
        > Mogą być przeszycia, kokardki i cekiny smile))

        Jeżeli reflektujesz na damskie, to mogę podać adres. Nie mój. Trzeba by się być
        może włamać. Ale kolekcja imponująca.
        • 36krzysiek Re: Mam straszny problem 03.10.06, 13:08
          Hmmm. Kusząca propozycja, ale damskie? Zależy w jakim kolorze, czy będą mi
          pasowały do torebki smile))))
          • edyta95 Re: Mam straszny problem 03.10.06, 13:21
            i do kapelusza?
            takich bucików pewnie pełno w Ameryce smile
            • g0p0s Re: Mam straszny problem 03.10.06, 13:25
              A jakby nie pasowały do samochodu, to go sobie zmieniszsmile)
              PS
              Sklep Harley-Davidsona też strojami handluje.
            • 36krzysiek Re: Mam straszny problem 03.10.06, 13:26
              Zaczyna mi odbijać przez was! smile) a tu wyszperane z Interii :

              Panie w spodniach będą karane

              Grzywna w postaci dwóch kóz - z taką karą muszą się liczyć kobiety z regionu
              Cuito Cuanavale we wschodniej Angoli, które zdecydują się ubrać spodnie. Taką
              decyzję podjął lokalny król plemienny Bingo-Bingo.
              Królewski dekret jest wymierzony w panoszącą się na wschodzie Angoli modę na
              noszenie spodni. Panie odwracają się od spódnic i sukienek pod wpływem kultury
              i seriali produkcji brazylijskiej.
              Monarcha troszczy się także o wierność małżeńską. Ojciec nieślubnego dziecka
              musi zapłacić grzywnę w postaci dwóch byków. Cztery byki musi oddać poborcom
              mężczyzna, który zostanie przyłapany na zdradzie małżeńskiej.
              • g0p0s Re: Mam straszny problem 03.10.06, 13:30
                A jaki jest kurs byka do kozy? I jak jest rozbudowana sieć kantorów?
                PS
                Fajnie się nazywa ten królsmile
                • goonia Re: Mam straszny problem 03.10.06, 21:40
                  Ja jestem modna inaczejsmile
                  Jak nosze pomaranczowe, to za 5-6 lat w sklepach wszystko w tym kolorze, jak
                  fiolet to tez sklepy maja kilka lat opoznienia. Znaczy sie nigdy na czasie nie
                  jestem. Do pracy stroic sie nie musze, ale dzinsy tylko w piatek mozna zalozyc.
                  Nie szkodzi. Mam inne spodnie. Najgorzej to mam z glowa, wlosami znaczy. Nie ma
                  takiej sily zebym spedzila godzine nad uczesaniem. Moge przejechac szczotka i
                  koniec. W rezultacie ciagle wygladam jak strach na wroble, a na chodzenie do
                  fryzjera raz w tygodniu to mnie jeszcze nie stac.
                  Reszta garderoby jest gladka, prosta i nabywana przypadkiem. Jeszcze mi sie nie
                  udalo pojsc do sklepu po konkretna rzecz i z nia wrocic. Glownie ze wzgledu na
                  to, ze wiem co to ma byc i jak wygladac. Bedzie za 5 latsmile Czesto kupuje tez
                  ubrania, ktore niedokonca dobrze leza, a wrecz sa nie w moim rozmiarze. To
                  skutki wieloletniego noszenia ubran o 3 rozmiary wiekszych niz potrzeba.
                  Zakupy lubie, wszelkie, nawet spozywczesmile
                  Makijaz 3 minutowy, a zmywac toto trzeba 10 minut.
                  • edeka5 Re: Mam straszny problem 03.10.06, 23:34
                    goonia napisała:
                    > Najgorzej to mam z glowa, wlosami znaczy. [...] Moge przejechac szczotka i
                    > koniec. W rezultacie ciagle wygladam jak strach na wroble

                    No, no, no, nie wiedziałam, że tak może wyglądać strach na wróble. A potem nic dziwnego, że pole objedzone, bo strach zamiast straszyć - zwabia wink
                  • lylika Re: Mam straszny problem 04.10.06, 08:16
                    goonia napisała:
                    Najgorzej to mam z glowa, wlosami znaczy.
                    ...
                    Przewrotność babska nie ma granic. Ty mówisz o problemach z włosami? Zamień się!
                    Ze mną albo z Guruą. Będziesz miała spokój.smile))
                    • dorka_31 Re: Mam straszny problem 04.10.06, 08:38
                      Ja nie widziałam Gooni ani jej włosów, ale problem mam ten sam. Nijak nie dadzą
                      się ułożyć, a w taki dzień jak dziś to już zupełnie wyglądam jak miotła. Do
                      tego jeszcze nie lubię ich związywać (bo zaraz mnie coś ciągnie, uwiera i robi
                      się niewygodnie), no więc chodzę z taką strzechą i staram się myśleć, że to
                      fryzurawink)
                      A z modą podobnie. Nigdy nie wiem co jest modne i noszę, co lubię. To co jest
                      teraz w sklepach wybitnie mi nie odpowiada, więc od jakiegoś czasu mam problem
                      z garderobą. No a obuwie to już zupełna porażka... Ot jakichś 3 lat szukam
                      NORMALNYCH butów. Nie na szpilce, nie z czubem, nie adidasy, nie mokasyny i nie
                      trapery z podeszwą grubości kilku centymetrów. Za duże mam wymagania... Kiedyś,
                      daaawno temu nabyłam takie (2 pary!). Teraz, co jesień wyciągam je i
                      stwierdzam, że chyba są już zbyt zużyte. Robię więc rajd po sklepach, załamuję
                      się, wracam do domu, oglądam je ponownie i dochodzę do wniosku, że jak je tak
                      porządnie wyczyszczę, wyglansuję, to i tak będą lepsze, niż te w sklepiewink))

                      No i powiedzcie, czy my jesteśmy jakie odmieńce, czy co?? wink)
                      • lylika Re: Mam straszny problem 04.10.06, 08:47
                        dorka_31 napisała:
                        Ot jakichś 3 lat szukam
                        > NORMALNYCH butów. Nie na szpilce, nie z czubem, nie adidasy, nie mokasyny i nie
                        >
                        > trapery z podeszwą grubości kilku centymetrów. Za duże mam wymagania...
                        ...
                        I jeszcze żeby były w rozmiarze 34,5 no, ostatecznie 35 i były na szczupłą stopę.smile))
                        • dorka_31 Re: Mam straszny problem 04.10.06, 09:45
                          lylika napisała:

                          > I jeszcze żeby były w rozmiarze 34,5 no, ostatecznie 35 i były na szczupłą
                          stopę.smile))

                          Pocieszę Cię. W rozmiarze 38 też dostanie czegoś na szczupłą stopę graniczy z
                          cudem. Z tego powodu przestałam nosić sandałki, bo albo wystawała mi pięta albo
                          noga latała na wszystkie strony. Oba rozwiązania mi się nie podobały, więc się
                          poddałam i nie noszę smile)
                          • 36krzysiek Re: Mam straszny problem 04.10.06, 10:05
                            Kobieta powinna nosić szpilki, niższe do pracy, wyższe na wyjście. Do pracy
                            kostium ze spódnicą ewentualnie spodniami, do tego top lub koszulowa bluzka.
                            Lekki dzienny makijaż i subtelna bizuteria. Strój popołudniowy może być
                            luxniejszy, ale żadne dżinsy biodrówki i gołe brzuchy. Na wieczór szpilki co
                            najmniej 10 cm, spódnice, połyskliwe materiały, sukienki koktajlowe. Mini
                            dopuszczalne tylko do 25 roku życia. Dopuszczalny jest mocniejszy makijaż, tu
                            nalezy sledzić Cosmo i Twój styl. Strój domowy powinien składać się z
                            wygodnych, bawełnianych strojów w stylu sportowym o kroju zbliżonym do dresów.
                            Wieczorekm w domu koronkowa bielizna i jednabne szlafroczki. W kwestii butów
                            nie należy nosić ani zbyt długich czubów ani kaczek z okrągłymi nosami. Oba
                            fasony deformują optycznie stopę. Buty zapinane w kostce lub sznurowane na
                            łydce wyglądają dobrze tylko na modelkach. fryzury powinny być dobierane do
                            kształtu twarzy a kolor do barwy oczu. Strzyżenie musi byc perfekcyjne, by nie
                            było problemu z układaniem . W kwestiii pieklegnacji konieczne jest stosowanie
                            odzywek dopasowanych do rodzaju i koloru włosów, oraz w zależności, jakim
                            zabiegom zostały poddane. Koloryzacja, czy ondulacja. Po 25 roku zycia
                            obowiązkowo należy stosować krem pod oczy. Kosmetyków nie nalezy dobierac na
                            wyczucie. Powinna to zrobic kosmetyczka. Wizyty w gabinecie co najmniej 2 razy
                            do roku. Dla kobiet dojrzałych częściej. Konsultacje indywidualne w piatek na
                            zebraniu. zapisy przyjmowane są w godzinach 13-15 pod nr tel. lub pocztą.
                            prof. doc. stylissimo
                            • maalza Re: Mam straszny problem 04.10.06, 10:22
                              Biedny Krzysiek, poczytał nasze posty i sie przejał - pewnie ma wrażenie, że po
                              drugiej stronie kabla siedzą same maszkary i zaniedbane megiery...Zaraz
                              skonam smile)
                            • lylika Re: Mam straszny problem 04.10.06, 10:33
                              Krzysiu, musisz nam jeszcze dobę rozciągnąć i portfele zapełnić.smile
                              • dorka_31 Re: Mam straszny problem 04.10.06, 11:03
                                lylika napisała:

                                > Krzysiu, musisz nam jeszcze dobę rozciągnąć i portfele zapełnić.smile
                                >

                                I charaktery pozmieniać... wink)
                            • g0p0s Re: Mam straszny problem 04.10.06, 11:12
                              Kilka aspektów jeszcze pominąłeś. A co z manicure/pedicure, zapachami, masażami
                              na przykład? Cały długi dzień roboczy trzeba poświęcać na to, żeby jakoś
                              wyglądaćsmile)
                              • 36krzysiek Wujek dobra rada 04.10.06, 11:21
                                Bo generalnie kobiety powinny zajmować się dbaniem o siebie, stroje, dzieci,
                                otoczenie i męża a nie po biurach latać i pracować.
                                No i stałem się trupem... smile))
                                • maalza Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 11:32
                                  Nie Krzyś, nie jesteś trupem, bo te pseudoprowokacyjne stwierdzenia są już
                                  nudne i nie działają smile)
                                • lylika Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 11:35
                                  36krzysiek napisał:

                                  > Bo generalnie kobiety powinny zajmować się dbaniem o siebie, stroje, dzieci,
                                  > otoczenie i męża a nie po biurach latać i pracować.
                                  > No i stałem się trupem... smile))
                                  ...
                                  Po słowie "stroje" powinna być kropka. Najwyżej jeszcze: "i swoje wygody" a potem krótkie zdanko: Powinna leżeć i pachnieć.
                                  Po co to się nadmiernie rozpisywać?smile))
                                  • 36krzysiek Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 11:45
                                    No dobra. Daję spokój tematyce. Prowokacja nie wyszła. Najwyraźniej tylko mnie
                                    to ubawiło sad(
                                    • mzrr21 Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 12:39
                                      Ja mogę leżeć i pachnieć, mogę sie ewentualnire nawet stroić. Tylko jedno
                                      zasadnicze pytanie: Krzysiu kto ma na to zarobić?
                                      • edyta95 Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 14:52
                                        o rany, a ja myślałam że Ty tak serio i już się zastanawiałam jak tu się za
                                        Ciebie wydać
                                        • 36krzysiek Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 14:55
                                          edyta95 napisała:

                                          > o rany, a ja myślałam że Ty tak serio i już się zastanawiałam jak tu się za
                                          > Ciebie wydać


                                          Przepraszam, ale to niewykonalne wink
                                          • goonia Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 17:19
                                            Hi hi, Edyta do kolejki. Bigami popelniac nie bede ale szkoda, ze Krzysztof nie
                                            mieszka blizej.
                                            Mowie stanowcze NIE szpilkom powyzej 10cm. Dobre strzyzenie moim wlosom pomaga
                                            jesli naloze kilogram mazidel, ktore utrzymuja je na miejscu. Inaczej i tak
                                            klapa, a raczej szopa. Po mazidlach trzeba jednak lepek umyc codziennie. Temu
                                            rowniez stanowcze nie! A na spotkania TWCh przybywam po fryzjerze i dzieki
                                            temu zajmuje jedno miejsce zamiast dwoch. Moge sie poswiecic raz w rokusmile
                                            Szlafrokow mam 5, w tym i jedwabny, watpie czy ktorykolwiek uzylam wiecej niz 2
                                            razy. Kiedy ja mam je nosic?!
                                            • lylika Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 18:35
                                              Goonia, ja Ci dobrze radzę, przestań o włosach bo budzisz we mnie bestię.
                                              • goonia Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 21:42
                                                Juz cicho siedze. Dzisiaj pada to zrobie sobie zdjecie i Ci przesle. Od razu Ci
                                                sie polepszysmile)
                                                • lylika Re: Wujek dobra rada 04.10.06, 22:53
                                                  goonia napisała:

                                                  > Juz cicho siedze. Dzisiaj pada to zrobie sobie zdjecie i Ci przesle. Od razu Ci
                                                  >
                                                  > sie polepszysmile)
                                                  ...
                                                  Mam Twoje zdjęcie. Mogę je powiesić żeby wszyscy zobaczyli jakie masz "kłopoty"
                                                  z włosami.smile))
                                                  • maalza Re: Wujek dobra rada 05.10.06, 09:08
                                                    Zgadzam się z Lylika, Goonia mówisz jakies dziwne rzeczysmile Widziałam zdjęcie ze
                                                    spotkania, zobaczyłam Ciebie i moja pierwsza mysl była:"Jezu, jakie piękne
                                                    włosy!!"
                                                  • edeka5 Re: Wujek dobra rada 05.10.06, 13:05
                                                    Widziałam w oryginale i też tak twierdzę smile
                                                  • goonia Re: Wujek dobra rada 05.10.06, 16:27
                                                    smile))) przeciez napisalam, ze to od fryzjera. Na codzien tak nie wygladam, nie
                                                    ma obawysmile)
    • edeka5 Re: Naganna skłonność do abnegacji 06.10.06, 08:05
      To nie tylko my, to ogólny trend :
      zyciegwiazd.onet.pl/1363924,1,luz_na_pelnym_etacie,artykul.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka