edyta95 29.12.08, 14:19 robicie jak Gurua notatki w kalendarzykach? w dużych czy raczej malutkich? a może ktoś stosuje jeszcze kalendarzyk "Domu książki"? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa9717 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 14:28 Czasem stosujemy, po czym spokojnie zapominamy, co gdzie zapisaliśmy albo zwyczajnie kalendarzyk ginie w którejś z toreb. W szufladce podkluczowej mamy cały plik pojedynczych skleroźniczków 3/6, pracowicie zapisujemy, co nam ta na myśl przyjdzie, i kładziemy pod klucze. Czasem nawet pamiętamy o zabraniu skleroźniczka przed wyjściem z domu Odpowiedz Link
dorka_31 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 14:51 Bez kalendarzyka to ja żyć nie umiem! Pamięć zewnętrzna jest mi absolutnie niezbędna i zapisuję tam zarówno rzeczy do załatwienia, jak i różne inne. Wiele razy wracam też do starych kalendarzyków, wiec w zadnym wypadku takich rzeczy nie wyrzucam. Pod tym wzgledem jestem zupełnie jak Alicja ) Odpowiedz Link
groha Re: Kalendarzyk 29.12.08, 14:54 Edyto, zapytaj, co notujemy w kalendarzykach, koniecznie zapytaj! Bo podejrzewam, że niektóre zapiski mogłyby okazać się niezwykle interesująco-intrygujące i byłoby z czego się pośmiać. I co robimy ze starymi kalendarzykami też zapytaj, bo mnie to bardzo ciekawi z powodu coraz ciaśniejszego mieszkania Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:26 groha napisała: > Edyto, zapytaj, co notujemy w kalendarzykach, koniecznie zapytaj!Bo > podejrzewam, że niektóre zapiski mogłyby okazać się niezwykle > interesująco-intrygujące i byłoby z czego się pośmiać. I co robimy ze starymi > kalendarzykami też zapytaj, bo mnie to bardzo ciekawi z powodu coraz > ciaśniejszego mieszkania Awekplezir. Oto moje zapiski z kalendarzyka. Są tak stare, że spokojnie mogę je opublikować. img216.imageshack.us/img216/7176/081229rozne013ac1.jpg A co robię z kalendarzykami? Widać jak na dłoni. Odpowiedz Link
mariurzka Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:55 Najbardziej się mi spodobała notatka "prywatka u Wieśka" Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:28 > opublikować. A rudy rydz to czym sie je ? Bo angielski to wiem. I ze po teatrach latalas... i po prywatkach Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:38 Piotrek Kaczkowski, to właśnie rudy rydz. Słuchaliśmy u niego jeszcze cieplutkiej płyty Beatlesów. Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:51 Dodam jeszcze, że album Beatlesów ukazał się 4 grudnia 1964 roku, a my słuchaliśmy go już 19 stycznia 1965. Wtedy to było coś!!! Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:54 No fiu,fiu Szefowo,Ty to masz znajomości,że pozazdrościć! Piotr Kaczkowski zwany Głosem,no powaliło mnie na kolana i tak trwam ledwo siegając wzrokiem i rękami do klawiatury. Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 17:07 Kalendarzyk mówicie? Mam co roku minimum dwa,czasami więcej,ilość zależy od pracy zawodowej. Do użytku własnego właśnie te dwa,jeden domowy i od lat jest to kalendarzyk dołączany do Twojego Stylu,wcześniej bywały inne,większe. Drugi jest wersją mniejszą,torebkową. Jeśli bywa trzeci i,lub czwarty to wtedy gdy mam w nich terminarz przyjęć w związku z pracą. Swego czasu,jak Kocio użytkowałam kalendarzy do zapisków bardzo prywatnych,coś w rodzaju pamiętnika pisanego hasłami,a hasła te nawet po latach są dla mnie całkowicie zrozumiałe. No i mam ich całą szufladę. A najfajniejsze jest przepisywanie zawartości ze starego do nowego,to jedna z moich bardziej ulubionych czynności. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:54 Ojojoj no faktycznie! Help niedawno ogladam z takim sentymentem, ze az sie poplakalam, nie tylko ze smiechu. Wiwat kalendarzyki!! Witaj Neverko, jak milo! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Kalendarzyk 29.12.08, 21:02 No patrzcie ludzie reklamy juz byly! Orbis Orbis OSRAM Cudny ten kalendarzyk. Ja jako snobka ostatnia miewalam w mlodosci jakies zagraniczne kalendarzyki. Kilka sztuk mam nadal. Skad ja je mialam? A piorun ich wie, juz nie pamietam. Pamietam, ze pieknie pachnialy i dlatego je chcialam. Odpowiedz Link
mimbla.londyn Re: Kalendarzyk 30.12.08, 20:03 Tak sobie pomyslalam,czy zastanawiasz sie czasami co slychac u Elki Wdowiak? Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 30.12.08, 20:54 mimbla.londyn napisała: > Tak sobie pomyslalam,czy zastanawiasz sie czasami co slychac u Elki > Wdowiak? > > > ... Oczywiście, że się zastanawiam. Nawet szukałam jej na portalu Nasza Klasa. Wieśka od prywatek nie muszę szukać, wiem gdzie jest, ale zdziczał nieco i nie odzywa się od kilku lat. Mam za to stały kontakt z jego mamą. Hania J. ta od urodzin, obecna (to była "osiemnastka"). Wanda w Sztokholmie, widujemy się. Stefan, ten od kina i teatru też obecny. Jeszcze jedna kartka z kalendarza. img267.imageshack.us/img267/9769/081230kalendarzykbb0.jpg Tu jest pierwsza rocznica z konwaliami. Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 14:59 a może ktoś stosuje jeszcze kalendarzyk "Domu książki"? ... Przez wiele lat używałam kalendarzyków Orbisu. Odpowiedz Link
36krzysiek Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:04 Szefowa, to jak kopalnia, nie przymierzając Nie stosuję, chyba, że ten w outlooku i komórce się liczy, w komórce szczególnie, bo ma przypominacz. Odpowiedz Link
mariurzka Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:05 Bez kalendarzyka nie ma dla mnie życia Wszystko bym zapomniała, no może poza tym, jak się nazywam i jaki jest mój numer telefonu Mój to raczej kalendarz, nie kalendarzyk, taki typowo nauczycielski. Bez wywołania do tablicy mogę powiedzieć co tam mam - tematy wszystkich zajęć (inaczej miesza mi się grafik zajęć w klasach równoległych), terminy sprawdzianów, wypracowań itp, no i oczywiście kiedy z kim się na co umówiłam (czyli tajemny grafik poprawek ze wszystkich możliwych sprawdzianów) Potem otwieram kajet na lekcji i podaję informacje, nazywane przeze mnie "ogłoszeniami duszpasterskimi" Odpowiedz Link
edyta95 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:08 co do pytań inszych. Chciałam nadmienić, że nie ma zakazu otwierania nowych wątków, czy Stara Gropa słyszy? Odpowiedz Link
g0p0s Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:27 Jakoś nie przekonałem się do używania, ale dla podtrzymania konwersacji: W liceum wuefmen zawsze i wszędzie poruszał się z całą pryzmą kalendarzy czy też notesów. Po co, nie bardzo wiadomo, bo dawał piłkę do pogrania i miał z głowy. Na szczycie tej imponującej pryzmy miał kilka solidnych pęków kluczy do wszystkiego sportowego. Na szyji kilka stoperów (z raz do roku używanych). Ktoś pierwszy raz deskorolkę na (asfaltowe) boisko przyniósł. Wuefmen chciał zażyć nowości. Kopnął sprzet luzem do przodu, po kilku susach rozbiegu wskoczył na deskę i ... Co to był za widok, co to był za widok! Prawie całe salto w tył z kawałkiem śruby na wysokości 2 metrów! Tylko lądowanie podparte. Podparte jak podparte. Rąbnął na plery aż ziemia zajęczała. A wraz z nim wylądowały i wesoło się po asfalcie rozbiegły właśnie owe notesy i kalendarze (z uwolnionymi z powtykania karteluszkami), trzy tysiące kluczy brzęcząc udały się na zwiedzanie okolicy. Nawet stoperom udoło się odtoczyć od swego pana. No dosłownie całe boisko było zasypane tym wszystkim. Nic się chłopu nie stało, no może troszkę oddechu nie mógł na początku złapać. A jak już odzyskał kontakt z otoczeniem, to przez dobry kwadrans swoje dobra zbierał. Morał - nie wskakiwać na deskorolkę z kalendarzem w rękach Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:24 > przez dobry kwadrans swoje dobra zbierał. Morał - nie wskakiwać na > deskorolkę z kalendarzem w rękach Obciosany ten moral - z jednym kalendarzem mozna wsiasc i zsiasc bez ladowania podpartego czy innego lewarka nawet na rozpedzonego nosorozca. Ten wuefowiec z calym tym majdenem nie wsiadlby nawet bezpiecznie do tramwaju. Usmialam sie do lez. Jak pamietam to wszyscy znami mi od wuefu lubili miec duzo dyndadel na szyi....ze sie zadne nigdy nie powiesilo na tych sznurkach. Odpowiedz Link
biaua_glysta Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:08 Ja właśnie przykładem Chmielewskiej kupuję co roku kalendarz i szukam jak najmniejszego. W 1997 roku udało mi się znaleźć taki rozmiarem zbliżony do osławionego kalendarzyka domu książki, jeno nosił bardziej światową nazwę: Kalendarz for Lady. ;-D Faktycznie, ten rozmiar się sprawdza. Maleńki, zmieści się wszędzie, nawet po prostu w kieszeni. Wszystkie większe kalendarze po kilku dniach, ew. tygodniach, zostawiam w domu i o nich zapominam. Jak widzicie, od jedenastu lat szukam kolejnego takiego cuda, niestety bezskutecznie. Jak ktoś wie gdzie takie mini mini można nabyć to udam się w trybie przyspieszonym. Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Kalendarzyk 29.12.08, 15:28 A ja zawsze miałam lekkiego świra na punkcie artykułów papierniczych i do dziś kocham tego typu sklepy. Potrafię przeszukac pól miasta w poszukiwaniu odpowiedniego atramentu, brulionu itp. - liczy się odcień i grubośc papieru, jakość tuszu w długopisie, grubość stalówki pióra, miękkośc ołówka i tak dalej. Dlatego od jedenastu lat kupuję kalendarze wylącznie jednej firmy, bo: mimo niewielkiego rozmiaru na każdy dzień przypada jedna strona, jest dużo miejsca na notatki, obszerny skorowidz na adresy, kremowy papier - łagodniejszy dla oka oraz metalowe okucia na rogach okładek, dzięki czemu nie niszczą się one w torebce... Notuję bardzo dużo. No dobra, przyznam się. Kiedyś przez 12 lat pisałam obszerny pamiętnik, więc skrzywienie mi zostało (podobno jest takie schorzenie zwane hipergrafią - niewiele mi brakuje). Więc jeśli np. kogos ciekawi, jaka pogoda była w warszawie 7 lutego pięć lat temu, albo w Kołobrzegu cztery lata temu 16 lipca - wystarczy sięgnąc do kalendarzyka i już. Wiedza z kalendarzy już nie raz przydała się... Odpowiedz Link
groha Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:20 Kociu, podajmy sobie rączki! Z miłości do artykułów papierniczych, to kiedyś nawet mieliśmy z Grohem swoją własną hurtownię tychże, słowo daję. Jeśli chodzi o lekkiego świra, to chyba już dalej pójść nie można, hihi. Ale doświadczenie tak samo cenne, jak wiedza ze starych kalendarzyków, których nawiasem mówiąc, nie mam już gdzie trzymać (bo młodość młodością, ale jednak trochę ich się nazbierało), a wyrzucić za nic nie dam rady. Chyba już kiedyś pisałam, co czuję, gdy czasem do nich zaglądam, więc dodam tylko, że nawet najgłupsza notatka potrafi po latach okazać się przydatna, każda! Bo skąd, na przykład, moja urocza bratanica dowiedziałaby się teraz, pod koniec 2008 roku, ile materiału potrzeba na wieczorowe spodnie-dzwony, albo spódnicę z pełnego koła, jeśli nie z ciocinych kalendarzyków "Domu książki" z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku? Odpowiedz Link
never_enough Re: Kalendarzyk 29.12.08, 16:45 Kalendarzyki, zeszyty, notesy i notesiki...uwielbiam Sklepy papiernicze to przybytki rozkoszy. Jeden z ulubionych zapachów: nowe artykuły papiernicze. Jedna z ulubionych dat: 1 września. Jedna z ulubionych czynności: rysowanie marginesów przed początkiem roku szkolnego. Mój mąż już nawet nie pyta po co kolejny raz kupuję nowy zeszyt. Przecież wiadomo, że mam ich mnóstwo w domu Oj, po pracy wybieram się do EMPIKu Kupić Wam też po zeszyciku? Odpowiedz Link
edeka5 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 18:28 never_enough napisała: > Kalendarzyki, zeszyty, notesy i notesiki...uwielbiam Tak, notesiki też (oprócz kalendarzyków). Różne ciekawostki mogę sobie przypomnieć. Wycieczki, wystawy ... Jak je wyrzucę to jakbym kawałek życia wyrzuciła, ale będę musiała wreszcie to zrobić bo są tam też zbyt osobiste notatki Odpowiedz Link
cafeszpulka Re: Kalendarzyk 29.12.08, 18:54 > Jak je wyrzucę to jakbym kawałek życia wyrzuciła, a > le będę musiała wreszcie to zrobić bo są tam też zbyt osobiste notatki Daj skana Odpowiedz Link
edeka5 Re: Kalendarzyk 30.12.08, 13:16 cafeszpulka napisała: > > Jak je wyrzucę to jakbym kawałek życia wyrzuciła, a > > le będę musiała wreszcie to zrobić bo są tam też zbyt osobiste notatki ;- > ) > > Daj skana To może nie wyrzucę, tylko Ci w spadku przekażę Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 19:01 Bardzo mi się podoba określenie Ewy nt.zapisywaczy,pn.skleroźniczki. Ewo,mogę sobie przysposobić? Plizzzzz! Mogę? No to lu! Skleroźniczków używam z zapamiętaniem bądź z opętaniem i są to karteczki samoprzylepne malutkie lub większe,ale też wolnochodne i takie takie wielkości A4,zależy co mam pod ręką i co należy zapisać. Od czasu do czasu robię w nich porządek i usuwam hurtem z kalendarzyka,torebki,i kieszeni. Przepisuję rzecz jasna na nowe,ale chyba powinnam wprowadzić jakiś kod kolorowy do odróżniania co ważne,co bardziej ważne,a co do wyrzucenia. Macie jakieś rady w tym temacie? Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 19:35 > Ewo,mogę sobie przysposobić? Plizzzzz! Chcesz-masz! Wraz z życzeniami niezapominania o. Jedno z rozwiązań systemowych: nalepiam sklerożniczki na drzwiach przepastnej szafy (od wewnątrz), żeby wiedzieć, co jest w głębi, za frontowym stosikiem. Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 19:43 ewa9717 napisała: >> Jedno z rozwiązań systemowych: nalepiam sklerożniczki na drzwiach > przepastnej szafy (od wewnątrz), żeby wiedzieć, co jest w głębi, za > frontowym stosikiem. No klękajcie narody,na to jeszcze nie wpadłam i tak wybebeszam te szafy,że aż furczy. Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 21:04 edeka5 napisała: Tak, notesiki też (oprócz kalendarzyków). Różne ciekawostki mogę sobie przypomnieć. Wycieczki, wystawy ... ... A ja właśnie w okładce kalendarzyka znałam taką karteczkę. img166.imageshack.us/img166/9826/081229rozne016ii6.jpg Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 21:18 O,kochana,Tobie życie czasem przewyższało camping,vide Rum i Bułg. To chyba niezły osiąg jest? A może się mylę? Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 21:41 Camping kosztował krocie (bungalow rujnował nas zupełnie), więc co, mieliśmy sobie oszczędzać na jadle i popitce? Dla wyjaśnienia; popitkę spożywałam ja, bo mężydło prowadził. I tak zostało do dziś. Ja spożywam, mężydło prowadzi, czasem niesie. P.S. Nie litować się, lekka jestem. Dzisiejszy wynik: 49. Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 21:53 lylika napisała: >Dla wyjaśnienia; popitkę spożywałam ja, bo m > ężydło prowadził. I tak zostało do dziś. Ja spożywam, mężydło prowadzi, czas > em niesie. No i to właśnie miałam na myśli,podziwiam Stefanamarię! To mój idol jest! Serio,serio! Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 29.12.08, 22:45 to mój idol > jest! Serio,serio! ... Mój też! I tego się trzymam od lat. Odpowiedz Link
edeka5 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 18:22 Kiedyś robiłam notatki w kalendarzykach i to właśnie "Domu Książki". Ale chyba już ich nie ma, bo w ostatnich latach pisania notatek nie mogłam ich kupić. Te zapisane trzymam do dzisiaj. Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: Kalendarzyk 29.12.08, 22:30 > robicie jak Gurua notatki w kalendarzykach? Jak Gurua, to chyba nie... Jej motywacja bylo chyba poczucie kontroli i porzadku w zyciu. Ja uwazam, ze zapisywanie zwalnia od zapamietywania, a z tym nie mam problemu. Notowanie rzeczy do zrobienia nie wyszlo mi na dobre nigdy, bo i tak musialam pamietac, zeby sprawdzic, czy cos mam zapisane Kolejna rzecz do pamietania Teraz, kiedy mam kilka spraw waznych, tu zdaje egzamin kartka A4, koniecznie w widocznym miejscu. Zdaje egzamin komorka z przypominaczem, albo scienny kalendarz - duzy. Kiedys zachwycilam sie outlookiem ...do czasu kiedy padl mi system, nieodwracalnie Notatki w kalendarzu, porzadnie i uczciwie robilam kiedy uczylam sie tranzytow (astrologii). Zaczelam w 2004. Pisalam na koniec dnia, PO fakcie, i tu chyba jest roznica? Co sie JUZ zdarzylo, najbardziej zblizone do dziennika-pamietnika. W nauce to bylo pomocne, fakt, po jakims czasie widzialam ze mam tam tranzyt Marsa do Ksiezyca, sprawdzam kiedy byl podobny, a potem w kalendarzu co sie wydarzalo...i obserwowalam, czy wydarza sie podobne. Wtedy, przy tej nauce i ogladaniu swojego zycia do tylu zalowalam, ze nie mam starych kalendarzy, takich sprzed 10-15-20 lat. Ze nie mialam nawyku prowadzenia kalendarzy. Jeden raz zalowalam i to w kwestii raczej oryginalnej. No. I jak sie przyzwyczailam do tych notatek, tak sie odzwyczaic nie moge, a teraz jest mi to juz niepotrzebne do niczego, zwlaszcza ze juz do tych zapisanych kalendarzy nie wracam. Po krotkiej lekturze zaczyna to byc nuzace i bezcelowe. Sentymentalna jestem malo (oglednie rzecz ujmujac), gromadzic niczego nie lubie. Nawyk pisania mam. Jak go wykorzystac? > w dużych czy raczej > malutkich? Od paru tygodni zastanawiam sie, jaki kupic kalendarz na 2009. Czy znowu duzy, strona/dzien? Do kontynuacji notatek. Czy maly, torebkowy, do dzialan zaplanowanych. I chyba wygra druga opcja, zaczne zapisywac rozne takie do zrobienia, moze jaki pozytek wyniknie, choc nie wiem jaki. Moze wiecej spraw mi sie zmiesci w zyciu. Odpowiedz Link
edyta95 Re: Kalendarzyk 29.12.08, 23:43 służbowy koniecznie książkowy (choroba nie mam jeszcze nowego). Prywatny mały torebkowy. Zapiski codzienne u mnie nudne: pon - fitness Nasser, Wt - fitness Tomek, środa - fitness Krystian....itd. (zatem codziennych raczej nie czynię) Zapisuję długoterminowe okazje, np konwencja fitness maj Poznań Odpowiedz Link
gabrielle Re: Kalendarzyk 30.12.08, 13:37 Ja to powinnam sobie chyba na jednej ręce wytatuować "zapisz w kalendarzu", a w drugiej "sprawdź, co zapisałaś w kalendarzu". Tak naprawdę muszę zapisać wszystko. M.in. mam więc: poniedziałek: oddać sprawozdanie środa: zabrać tabele, kupić grzbiet do sprawozdania, sprawdzić, o co mi chodziło, jak notowałam "dwie sztuki w przypadku wcześniejszych gruntów". czwartek: sprawdzić autobus gdzieśtam Odpowiedz Link
bbbzyta Re: Kalendarzyk 30.12.08, 14:22 Mam zawsze w torebce, zazwyczaj taki "poręczny", raczej chudy i podługowaty, zatem na rozkładówce ma tydzień. Terminy wpisuję co najwyżej przez styczeń Potem służy mi do zapisywania różnych bezcennych informacji, numerów, przepisów itp rzeczy do zapamiętania, oczywiście jak leci. W związku z tym mój obecny kalendarzyk pochodzi z 2006 r. (wyjątkowo miły w dotyku). Teraz na rok 2009 dostałam nowy w prezencie, trochę podobny, więc się przesiądę i część zapisków przeniosę. Lubię dodatkowe informacje, jak mapki, kilometraże, przeliczenia jednostek fizycznych itp. Jako "przypominajka" służy mi komórka. Zachowały mi się kalendarzyki z młodości, z rozmaitymi zapiskami nieraz w typie "lylikowskim". Najbardziej wzrusza mnie moja notatka z jednego z cyklu wykładów z dziedziny historiografii. Trzeba nadmienić, że na owe wykłady chodził cały wydział, więc ponad 100 osób, było wesoło, człowiek oddawał się rozmaitym bardziej rozrywkowym zajęciom. A moja notatka brzmiała (w całości!): "O jakimś Herderze" Zawsze sobie obiecuję, że coś o nim jeszcze poczytam. Będąc w Rydze natknęłam się nawet na pomnik tegoż pana, bo tam dość długo działał, i doprawdy się ucieszyłam, że spotkałam znajomego. A w ogóle to chyba był całkiem porządny i rozsądny człowiek Czy muszę dodawać, że innych panów z dziedziny historiografii, których potraktowałam solidniej i obszerniej obnotowałam, w ogóle nie pamiętam? A sklepy papiernicze to po prostu rozkosz... Odpowiedz Link
eulalija Re: Kalendarzyk 30.12.08, 17:58 Zero kalendarzy torebkowo-plecakowo-podręcznych. Daty przenoszone co roku na kalendarzu ściennym, małym w kuchni, wszelkie notatki na karteczkach, na krótko do zapamietania na lepkich na szafce kuchennej, takie na zaś przydasie co jakiś czas przenoszone do odpowiednich dokumentów w komputerze. I co ważne, te dokumenty co kilkanaście dni kopiowane są na zewnętrzny nośnik, tak mnie zapewnia MLP. Odpowiedz Link
goonia Re: Kalendarzyk 30.12.08, 19:33 Ach, artykuly papierniecze, kalendarze, notesy, dlugopisy ,karteczki, no matko wyjsc ze sklepu niedasie, bez kupienia kolejnej niepotrzebnej rzeczy. Kalendarzyk mam niewielki w torebce, prawie nic nie zapisuje, poza dlugoterminowymi wizytami u specjalistow, choc i tak na ogol o nich pamietam. Kaledarz leci do kosza natychmiast po zakupieniu nowego. Zamiast przepisywac nr. telefonow - wycinam kartke i wklejam do nowego. W ten sposob zyskuje dodatkowa przestrzen na kolejne zapiski. Nie trzymam nic, jesli to nie jest konieczne. Np. stare klisze, ja bym je sru, a moj maz kaze trzymac. Czy z 20-letniej kliszy da sie jeszcze zrobic odbitke? Odpowiedz Link
lylika Re: Kalendarzyk 30.12.08, 20:36 Czy z 20-letniej kliszy da sie jeszcze zrobic odbitke? ... Da się! Mało tego, znalazłam niewywołany film czarno-biały po 30 latach. Dał się wywołać i są odbitki. Wywołane filmy, wszystkie od zarania świata, posiadam i czasem robię z nich odbitki. Nadmieniam, że wszystkie filmy są opsane i ułożone chronologicznie. Czarno białe w pudełeczkach, kolorowe kolejno w segregatorkach z opisem, slajdy w kasetach, też uporządkowane. Poza tym ze slajdów mam zrobione skany i wreszcie wykonane odbitki. Wyobrażacie sobie piękne kolorowe fotki z 1967 roku? Zdjęć ze slajdów zrobiłam około 2000 sztuk. Wszystkich zdjęć, a zatem i negatywów (nie licząc zdjęć "dostanych" lub robionych przez kogoś innego, jest kilkanaście tysięcy, więc jak mogłyby być nieuporządkowane? Odpowiedz Link
goonia Re: Kalendarzyk 30.12.08, 21:15 no tak, ja klisze wyrzucam podstepem, ale i tak kupa tego lezy w torbie. Do zdjec nie wracam, sa w albumach i moje dzieci lubia sobie ogladac. W albumie ich nie zniszcza a luzem owszem. Od czasu posiascia cyfrowki odbitych zdjec ZERO. Raz do roku po kilka dla rodziny. Robic zdjecia moge, ale dalej to prosze mi glowy nia zawracac. Odpowiedz Link