Dodaj do ulubionych

zwiazki polsko - francuskie

18.02.05, 13:42
jak wam sie uklada,jak radzicie sobie z bariera jezyka, z kultura... Prosze o
wasze doswaidczenia, gdyz za kilka tygodni podejmuje decyzje zamieszkania i
bycia razem z moim partnerem FRANCUZEM Z KRWI I KOSCI; we Francji wlasnie.
Juz wiem za czym bede tesknic, za prasa polska w kiosku, za polska kielbasa
oczywiscie tez... Przed podjeciem tej waznej w moim zyciu decyzji (rezygnacja
z pracy zawodowej w Polsce) wysluchalam rad kilku znajomych polskich i
znajomych tylko francuskich... jedni sceptyczni drudzy zbyt optymistyczni...
a jak jest naprawde?
Jakie sa wasze obserwacje, doswiadczenia? Bede wdzieczna za wszelkie
informacje.
Obserwuj wątek
    • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 18.02.05, 18:21
      We Francji mieszkam od 15 lat. Przyjelam calkowicie francuski tryb zycia. Na
      poczatku nie bylo mi latwo, przez ok.3 lata, bo trzeba bylo nauczyc sie m.in.
      francuskiego. W tej chwili za nic bym juz do Polski nie wrocila i w ogole ona
      mi nie brakuje. Moze na wakacje...Kontakt z Pl mam internetowy i mi styka.
      Jezeli chcesz rady, poszukaj pracy, obojetnie jakiej, ale legalnej, zeby sobie
      wyrobic pozycje i znajomych. Albo szkoly...ukonczenie szkoly francuskiej zawsze
      pomoze. Zalezy tez gdzie bedziesz mieszkac, bo w wiekszych miastach bywaja
      sklepy polskie badz produkty...
    • prevostiere Re: zwiazki polsko - francuskie 19.02.05, 22:59
      Ja jstem zdecydowanie krocej bo tylko 3,5 roku.
      Z bariera jezyka nigdy nie mialam problemu, bo francuski znalam bardzo dobrze
      przed przyjazdem. I poza tym przyjezdzalam majac juz prace. Czyli mialam
      spedzone prawie wszystkie warunki sukcesu...
      A jednak :
      To co mi brakuje najbardziej to przyjaciele : w Polsce zostali Ci
      od "dziecinstwa" i ze szkolnej lawy. A tutaj niestety mam znajomych (blizszych
      lub dalszych) ale nie takich przyjaciol, ktorych sie zna od wiekow i ma sie
      mnostwo wspomnien. Z drugiej strony jak sie jest juz doroslym i ma sie na
      glowie dom-prace-szkole to ma sie znacznie mniej czasu na zawieranie nowych
      znajomosci... Ale z przyjemnoscia wracam do mojego rodzinnego miasta i ...
      nawet po tych trzech i pol latach tam sie czuje bardziej w domu niz tutaj!
      Jednym slowem w dni parzyste podpisuje sie pod zdaniem optymistow a w dni
      nieparzyste jestem zdecydowanie sceptyczna!
      W kazdym razie zycze powodzenia (i wiele samozaparcia)!!!
      • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 20.02.05, 10:54
        Prawda, ze tych prawdziwych przyjaciol poznaje sie w mlodosci, tez mam takich
        prawdziwych,ze studiow badz liceum tylko w Polsce. We Francji raczej blizszych
        badz dalszych znajomych, badz dobre kolezanki, Wloszki, Algierki, czy o dziwo
        Francuski, ktore jednak uwazam za co nieco zmanierowane! Jak napisala
        prevostiere, w zyciu doroslym, szczgolnie jak ma sie dzieci, nie ma raczej
        czasu na nowe przyjaznie...ani nawet ochoty.
        Prawda tez, ze jak wracam, do mego rodzinnego miasta, oczy robia sie mokre, ale
        tutaj wcale za nim nie tesknie. Jestem szczesliwa zyjac tutaj; zycie jest o
        wiele wygodniejsze niz w Polsce...Pozdrawiam i odwagi!
      • niunia997 Re: zwiazki polsko - francuskie 20.02.05, 16:29
        Dzieki serdeczne juz sie zapieram! Pozdrowienia
        We Francji nie bede w wielkim miescie tzn Troyes.. ale pocieszajace ze do
        Paryza koleja calkiem blisko.
        Pozdrowienia jeszcze polskie
    • aburida Re: zwiazki polsko - francuskie 22.02.05, 11:54
      Dla mnie podjęcie decyzji o wyjeździe i zamieszkaniu z moim Francuzem to ciągle
      zbyt wielkie wyzwanie. Zazdroszczę wszystkim, którzy mieli odwagę. Za dużo
      rzeczy mnie tu jeszcze trzyma. Pomijając swietna prace jaka mam tutaj i której
      pomimo znajopmości jezyka nie dostanę tam, to tu jest wszystko co mam -
      przyjaciele, powiedzenia, specyficzne zachowania, poczucie humoru, kultowe
      filmy itd itd itd . Francuskie odnośniki, chociaz bawia nie są tak naprawdę
      moje, bo nie wynikaja z mojego postrzegania świata, jakie mam od dzieciństwa i
      nie są dla mnie tak do końca zrozumiałe. A to mnie wkurza. Polska prasę i
      kiełbasę w dużym gfrancuskim mieście mozna kupić, ale wtopić sie tak do końca,
      żeby czuć że wszysko tam jest dla mnie takie samo jak tu jednak nie potrafię.
      Lubie tam jeździć często i gęsto, lubie tam przebywać, ale nie potrafię podjąć
      decyzji, żeby się tam PRZEPROWADZIĆ.
      Mój facet musi mnie chyba naprawdę kochać. Gdyby tak nie było, dawno by mnie z
      powodu tych moich "widzi mi się" zostawił... ;-))
      • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 22.02.05, 13:58
        Mnie NIC w Polsce nie trzymalo, nawet praca, ktora jednak byla ciekawsza w
        porownaniu do tutejszej... No i w czasach , kiedy wyemigrowalam nie bylo zadnej
        ciekawej sytuacji w Pl, w1990 roku ...
      • la_belle_au_bois_dormant Re: myślę podobnie jak Ty 09.05.05, 10:51
        Podpisuję sie obiema rękami pod tym co napisałaś. Jestem w tej samej sytuacji.
        Podobnie myślę o przeprowadzce do Francji.
        Kiedyś o tym marzyłam. Po kilku miesiącach studiów we Francji stwierdziłam
        jednak, że absolutnie tego nie chcę...
        Kontynuuję związek na odległość od 5-ciu lat. Francuz ma naprawdę anielską
        cierpliwość... Jednak ostatnio widzę, że czas nas rozdziela. Już nic z tego nie
        będzie. Nawet gdyby mnie z roboty wywalili to chyba bym tam nie pojechała.
        Nie wiem jak szukać pracy we Francji bez pozwolenia na pracę i "na odległość".
        Wątpię, żebym mogła mieć tak dobrą pracę tam, jak mam w Polsce.
        Zresztą mój Francuz nie jest tak naprawdę opiekuńczym facetem. Jest pierwszy
        do tego żeby mi powiedzieć, że nie mam szans na znalezienie we Francji pracy w
        zawodzie, pierwszy do tego żeby mi powiedzieć, że nigdy nie będę mówić po
        francusku bez jakichkolwiek błędów, pierwszy żeby mi powiedzieć, że we Francji
        nie jestem u siebie...
        Może gdybym miała we Francji odpowiedniego faceta, który by pomógł mi się tam
        zaadaptować wszystko potoczyłoby się inaczej.
        Z takim zakompleksionym typem jak on to raczej niemożliwe. Czasem mi się
        wydaje, że on się wziął za dziewczynę z Europy Wschodnie przez te swoje
        kompleksy.
        Pozdrawim wszystkich i POWODZENIA w miłości!


        • koralka Re: myślę podobnie jak Ty 09.05.05, 18:46
          Widze, ze to koniec Twojego zwiazku? Byc moze trafilas nie na tego
          prawdziwego.Choc moim zdaniem on ma co nieco racji, bez ukonczonej tutaj
          jakiejkolwiek szkoly ciezko o dobra prace, po francusku mowic jak prawdziwa
          francuska tez ciezko... pozbyc sie akcentu!
          Ja jestem geodeta z zawodu, zeby potwierdzic moj dyplom tutaj, trzeba bylo
          jeszcze raz isc do szkoly na 2 lata. A i tak nie pracuje w zawodzie, tylko
          jestem "robotnikiem rolnym "w winnicy. Czego jednak wcale nie zaluje!
          Glowa do gory !Pozdrawiam
        • aburida Re: myślę podobnie jak Ty 10.05.05, 08:58
          A ja sie wczoraj z nim rozstalam... Nie dlatego, ze odleglosc czy cos tam,
          tylko po prostu tak cholernie mnie wkurzyl, ze powiedzialam basta.
          U mnie bylo inaczej - moj Francuz caly czas mnie przekonywal, ze z moim
          doswiadczeniem zawodowym, a przede wszystkim z wyksztalceniem znajde dobra
          prace bez problemu, a doszlifowanie jezyka samo przyjdzie jak juz tam bede caly
          czas (w to to akurat nie wierze). Ale jak widzial, ze do tego dochodza opory
          zostawienia calej rodziny itd, to zaproponowal, ze poprosi szefow o delegacje
          do Polski (w mozliwosc czego tez akurat nie wierze, ale to juz nie wazne).
          Dobrze sie chyba stalo, bo nie czuje takiego obciazenia psychicznego
          powodowanego koniecznoscia dokonania wyboru...
          • koralka Re: myślę podobnie jak Ty 10.05.05, 21:47
            Nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo...
            • aburida Re: myślę podobnie jak Ty 11.05.05, 08:30
              Tylko, ze mi zal....
              • francja5 Re: myślę podobnie jak Ty 11.05.05, 21:27
                Zawsze mozesz zadzwonic...
                Moze jeszcze nie wszystko stracone?
                Pozdrawiam, Koralka
                • aburida Re: myślę podobnie jak Ty 12.05.05, 10:08
                  Wiesz, ja juz chyba wiem, na czym polega problem. Na tym, że my się świetnie
                  rozumiemy jako przyjaciele, ale kompletnie nie dogadujemy jako para. Żal bo
                  żal, ale wole tak niz jak bywało ostatnio. Wczoraj np., już jako przyjaciele,
                  czyli tak jak na początku, gadaliśmy ze soba przez telefon trzy razy po
                  conajmniej godzinie. I było super. Potrafiliśmy sobie wszystko powiedzieć i się
                  zrozumieć. Kiedy byliśmy parą, było odwrotnie.
                  • francja5 Re: myślę podobnie jak Ty 12.05.05, 21:46
                    A jako kochankowie? Bo to jest b. wazne, a dla Francuzow moze i
                    najwazniejsze...Zreszta poczatki zawsze sa trudne; trzeba sie dotrzec!
                    Koralka
                    • aburida Re: myślę podobnie jak Ty 13.05.05, 11:57
                      Jako kochankowie? W zyciu nie mialam takiego kochanka!!! Przysiegam...
                      Rozumielismy sie bez slow. Eh.. przypomnialo mi sie... :-)
                      • koralka Re: myślę podobnie jak Ty 13.05.05, 20:16
                        No to dobrze zastanow sie czy tak naprawde chcesz z nim skonczyc!
                        Takich na swiecie niewi'elu...
                        A on chyba musi Cie naprawde kochac, jezeli wytrzymuje juz tyle lat rozlaki.
                        Czesto sie widujecie?
                        • aburida Re: myślę podobnie jak Ty 17.05.05, 09:42
                          Nie, i to tez strasznie przeszkadza, bo kumuluja sie wszystkie problemy,
                          zaległe rzeczy i mieszają z chęcią spędzeia cudownych chwil. A jak ta mieszanka
                          wybucha, to taki daje własnie efekt jak wyzej opisano.
                          Widzieliśmy się końcem stycznia, w kwietniu i tydzień temu. Zobaczymy się za
                          tydzień i może pod koniec czerwca. Planowalismy wspolne wakacje w sierpniu, ale
                          teraz nie wiadomo czy na nie pojedziemy.
                          • koralka Re: myślę podobnie jak Ty 18.05.05, 20:01
                            A nie macie ochoty sprobowac zamieszkac razem przez jakis dluzszy czas? Zwiazki
                            na odleglosc nie sa latwe.
                            W zyciu czesto trzeba isc na kompromis.
                            My tez na poczatku "zarlismy" sie niemalo;ja mowie, ze docieralismy sie...
                            Pierwszy rok po przybyciu do Fr nie byl dla mnie latwy, nie znalam ani
                            zwyczajow ani jezyka, nigdy jednak nie zalowalam swojej decyzji, a teraz do Pl
                            to, zeby mi doplacali to bym nie wrocila...chyba tylko na zuzel...
                          • kat1971 Re: myślę podobnie jak Ty 19.05.05, 21:12
                            jejku, sprobuj jednak przynajmniej z nim spedzic wakacje, wydaje mi sie, ze
                            wcale Ci to nie jest obojetne. No i przyjezdzaj do Paryza, to pojdziemy razem
                            na kawe :-) Tak na serio : z tego co przeczytalam, to chyba duzo Was laczy, a
                            tylko odleglosc dzieli...

                            PS : ja mieszkam od 15 lat we Francji, nie zaluje, mimo, ze Polski mi brakuje,
                            a moi faceci jakos zawsze sa Francuzami...
                            • wanna421 Re: myślę podobnie jak Ty 19.05.05, 22:04
                              Ja też wtrącę swoje 3 grosze(choć nie należę do tej kategorii).Nie bój się!
                              Czytałaś pewnie "Alchemika"...Przecież zawsze możesz wrócić na łono Ojczyzny i
                              rodziny)))
                            • prevostiere Re: myślę podobnie jak Ty 19.05.05, 23:28
                              Watek z ta kawa to sie juz pojawia wielokrotnie...
                              Ja proponowalam trawnik w Normandii a Sullivan (chyba) oferowal sie zaopiekowac
                              grillem...

                              A tak swoja droga to moze w koncu sie uda zrealizowac spotnanie w realu?
                              (Kat1971, nasze "negocjacje" co do miejsca i daty naszej pierwszej wspolnej
                              kawy wyslalam Ci na priva).
          • aburida Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 25.05.05, 08:36
            A właściwie przylatuję. I przysięgam, że jak mi bedzie suszył głowę, to go
            zamorduję i będziecie mnie poszukiwać Interpolem. A jak nie bedzię to mam
            największe chęci, by znowu było fajnie ;-))
            Ktoś chętny wyjść po mnie na lotnisko? ;-)))
            • affichaga Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 25.05.05, 20:26
              moge przyjechac muj rower ma solidny bagaznik
            • koralka Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 27.05.05, 21:22
              A jakimi liniami lecisz? Ja poszukuje jakiegos polaczenia do pn Polski...
              • aburida Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 30.05.05, 11:06
                Ostatnio latam SkyEuropem. Zdarza mi sie też WizzAirem, ale jest droższy.
                Tylko, ze ja na pd Polski...
                No, a tak w ogole, to wszystko wrocilo do stanu sprzed dwoch miesiecy i sie
                bardzo z tego ciesze ;-))
                • koralka Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 30.05.05, 11:32
                  Brawo! Korzystaj ile wlezie! Mozna wiedziec w ktorym regionie Francji?
                  • aburida Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 31.05.05, 11:37
                    Zaczęło sie w Ariege, ale przeniosło do Paryża ;-)
                    A Ty?
                    • koralka Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 31.05.05, 20:54
                      Na pd od Dijon, w samym srodku winnic burgundzkich...
                      • aburida Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 01.06.05, 11:05
                        No to musi Ci tam byc dobrze, jak mysle ;-))
                        • koralka Re: Uwaga!!! Jutro nadchodzę!!! 01.06.05, 13:52
                          jest dobrze, szczegolnie, ze pracuje w winnicy! Czasem tylko brakuje zgielku
                          duzego miasta...
    • saluti Re: zwiazki polsko - francuskie 22.02.05, 14:01
      Ja jestem we Francji od 9 lat ale wyjechalam z Polski 23 lata temu. I nigdy nie
      zalowalam mojej decyzji ktora podjelam majac 19 lat. Tylko pierwszy rok byl
      trudny bo nie znalam jezyka, nie mialam zawodu i bylam sama. Potem poszlo z
      gorki. Wiem ze mam teraz inna mentalnosc i moze dlatego mam dobre kolezanki-
      Francuzki. Wszystko zalerzy od Ciebie, czy bardzo przywiazujesz wage do zycia w
      Polsce czy nie. Jedni szybko wsiakaja, drudzy nigdy. To prawda ze trzeba byc
      silnym ale "gra warta swieczki". Ja lubie ten kraj, przyrode, klimat, jedzenie.
      Patrze na moje dzieci ktorym moge zapewnic dobra przyszlosc. Chociazby dla nich
      nigdy do Polski bym nie wrocila.
      • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 22.02.05, 20:41
        Swieta prawda! Nie tylko dzieciom mozemy zapewnic lepsza i wygodniejsza
        przyszlosc ale i zycie rodzicow jest nieporownywalnie wygodniejsze!
    • aburida Re: zwiazki polsko - francuskie 07.03.05, 15:42
      Wiecie co.. Bo ja chyba pod wpływem wydarzeń ostatniego tygodnia podjęłam
      decyzję, że jednak z nim zamieszkam...
      Straaaaaaasznie się boję...
      • prevostiere Re: zwiazki polsko - francuskie 07.03.05, 21:04
        Gratuluje decyzji, napewno to jest ta wlasciwa! Trzymam kciuki!
        I pisz na biezaco jak Ci to wszystko bedzie szlo! Napewno wszystko bedzie
        dobrze.
        Prevo.
        • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 08.03.05, 10:43
          Nie bedziesz zalowac!
    • aburida Re: zwiazki polsko - francuskie 18.04.05, 08:49
      Hmmm, chyba nic z tego jednak nie będzie...
      • heureka7 Re: zwiazki polsko - francuskie 08.06.05, 00:24
        a ja przyjechalam do mojego Francuza ;) po dluuuuuugich wachaniach pod koniec
        stycznia tego roku. Przyjechalam, bo znam francuski, a on po polsku mowic
        dopiero zaczyna ;) I coz, bezproblemowo dostalam titre de séjour z prawem do
        pracy na 10 lat (podobno wydarzyl sie cud, bo nawet nie mialam badan lekarskich
        ani zadnych egzaminow), jestem tu bezrobotna (ale bez prawa do zasilku), szukam
        pracy (na razie bezskutecznie, mimo wyksztalcenia) i uzywanie francuskiego 24 h
        na dobe coraz mniej mnie meczy... ;) Nie zaluje, ze przyjechalam, bo to WLASCIWY
        facet - ale nie jest mi latwo zaczynac niemal WSZYSTKO od nowa...
        • aburida Re: zwiazki polsko - francuskie 08.06.05, 11:16
          No to Ci kurcze zazdroszczę, bo ja ciagle nie mam odwagi. Po tym kryzysie jaki
          mielismy miesiac temu wszystko sie poprawiło na jeszcze lepsze, a ja ciagle nie
          mam odwagi. Moze gdybym nie była tak cholernie przywiązana do rodziny w Polsce
          byłoby inaczej..
          • heureka7 Re: zwiazki polsko - francuskie 08.06.05, 12:59
            Ja po prostu stwierdzilam, ze nie chce zmarnowac szansy na wspanialy zwiazek z
            najlepszych facetem, jakiego spotkalam w zyciu ;) Bo relacja na odleglosc
            strasznie nas oboje meczyla... Gdyby R. mowil po polsku, pewnie zamieszkalibysmy
            w Warszawie...
            Moze sprobujcie poszukac Twojemu facetowi pracy w Polsce (mozna znalezc oferty
            np. na stronach ANPE, www.emploi-international.org, www.eures-jobs.com czy
            po prostu jobpilot itp. :)
            • kasia108 Re: zwiazki polsko - francuskie 09.06.05, 10:28
              Czy w Polsce czy we Francji....miejsce chyba nie ma zadnego znaczenia.Ja
              opuscilam Polske prawie 15 lat temu, 6 miesiecy temu wyszlam za maz za
              Francuza, ktorego znam od 4 lat i wiem na pewno, ze zawsze beda miedzy nami
              roznice kulturowe, bo przeciez nie ogladalismy tych samych dobranocek. On nie
              ma pojecia, kto to Janek i Szarik a ja nie wiem, o czym on mowi cytujac
              jakiegos bohatera komiksowego.Ale przez to nasze zycie jest jakies takie inne.
              I dlatego warto sprobowac takiego pomieszanego zwiazku.
              • heureka7 Re: zwiazki polsko - francuskie 09.06.05, 14:35
                zgadzam sie, roznice kulturowe niesamowicie urozmaicaja zwiazek... zawsze bedzie
                cos do odkrywania! (przynajmniej mam taka nadzieje! ;))
                • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 09.06.05, 21:38
                  Zgadzam sie, jest ciekawiej i zawsze jest temat do posmiania sie, czy to z
                  polskich, czy francuskich...i z czasem te roznice mieszaja sie...
                  Choc ja do dzisiaj jakos nie przemoglam sie, zeby calowac wszystkich
                  znajomych w policzki na dzien dobry! Nie podoba mi sie ten zwyczaj!
                • usa77 Re: zwiazki polsko - francuskie 08.01.06, 00:40
                  Moja dziewczyna pobyla troszke w paryzu i juz chyba bedzie sie mieszac bo daje
                  mi do zrozumienia ze ma mnie gdzies
            • cammomille Re: zwiazki polsko - francuskie 16.06.05, 20:27
              a ja jestem we Francji od roku.Przyjechalam tutaj, zeby w koncu pobyc tak
              naprawde z moim mezczyzna i zeby skonczyc szkole, a przy okazji nauczyc sie
              jezyka, bo wczesniej go nie znalam.Poznalam mojego chlopaka w Polsce,mowi troche
              po polsku, ale niemozliwe bylo, przynajmniej na razie zamieszkanie w
              Polsce.Chcemy tutaj zaczac nasze wspolne zycie...wlasciwie to juz sie zaczelo ;)
              Odkad tu jestem mieszkamy razem.Zdarzaja sie nieporozumienia, ale szybko mijaja :)
              Zamierzalam teraz wyjechac na wakacje do Polski i wrocic w pazdzierniku z
              dyplomem w celu znalezienia pracy.Jednak okazalo sie, ze to nie taka prosta
              sprawa.To, ze weszlismy do UE jeszcze w niczym nie pomaga. Widze, ze sa tu
              osoby, ktore sa we Francji juz dlugo. Moze wiecie cos na temat, w jaki sposob
              malzenstwo z Francuzem zmienia status Polki? Ostatnio duzo rozmawiamy na temat
              slubu..Mialo to nastapic za rok, ale w tej sytuacji (tzn.jesli by to pomoglo w
              przyszlym znalezieniu pracy) zrobilibysmy to teraz..
              heureka7 pisalas, ze po przyjezdzie tutaj dostalas karte pobytu na 10 lat.
              Jestes po slubie?
              Kiedys podrozowalam do Francji z dziewczyna, ktora po slubie z Francuzem rowniez
              otrzymala karte pobytu na 10 lat.Z moim chlopakiem zastanawiamy sie jednak, czy
              nie ma jakiegos prawa, ktore nie pozwala mi od razu po slubie podjac pracy..
              Rozumiecie..w ramach zabezpieczenia,tzn.ze nie bierzemy fikcyjnego slubu na moj
              pobyt tutaj..
              Oj..zagmatwane to wszystko :/
              Pozdrawiam :)
              • heureka7 Re: zwiazki polsko - francuskie 16.06.05, 20:35
                Hej! Nie mam slubu, ani dzieci, ani zadnych innych "ulatwiaczy" ;) amimo to
                dostalam bez problemu titre de séjour, moge pracowac itd. Moj facet po prostu
                zadeklarowal na pismie, ze jestesmy razem oraz dostarczyl wszystkie inne
                potrzebne papiery.
                • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 16.06.05, 21:23
                  Podejrzewam, ze duzo musi zalezec od prefektury... Ja musialam wychodzic za maz
                  ze wzgledu na prawo pobytu,ale to bylo ok.15 lat temu i w Lyonie, czyli w
                  miescie gdzie duzo imigracji, wiec nie odbylo sie bez dluuugiego czekania,
                  zbierania najrozmaitszych papierkow itp. Najpierw dostalam carte de sejour na
                  rok, bez prawa do pracy, potem carte de resident na 10 lat juz z prawem. Dwa
                  lata po slubie mozna ubiegac sie o nationalité française, badz od razu, gdy
                  jest sie w ciazy.
                  Ale czy to cos zmienia? Zaden z moich dyplomow polskich nie jest honorowany we
                  Francji, chyba tylko, ze latwiej dostac sie do jakies szkoly z matura...
              • aburida Re: zwiazki polsko - francuskie 17.06.05, 12:49
                Nie musisz od razu wychodzić za mąż. Wystarczy, że podpiszecie kontrakt cywilny
                i nabywasz takich samych praw jak małżonkowie. Z prawem dziedziczenia włącnie ;-
                )
                • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 17.06.05, 21:44
                  a co to jest ten kontrakt cywilny? Myslisz o concoubinage ?
                  • aburida Re: zwiazki polsko - francuskie 23.06.05, 11:53
                    Nie pamietam jak to się zwie po francusku, ale chyba nie concoubinage. To było
                    wprowadzone po to, by homoseksualiści mogli nabyć prawa podobne do małżeństw
                    heteroseksualnych, czyli np. dziedziczyć, wspólnie sie rozliczać, ubezpieczać
                    itp. A teraz korzystaja z tego też i hetero. Tak zrobili moi znajomi i nie maja
                    oficjalnego ślubu, ale ten cały kontrakt właśnie i dzięki temu np. ona korzysta
                    z przywilejów jakie przysługują CZŁONKOM RODZINY w jego zakładzie pracy.
                    Wczesniej nie tak mogli.
                    • moniak13 Re: zwiazki polsko - francuskie 23.06.05, 18:28
                      To sie nazywa Pacs (le pacte civil de solidarite).
                      Skoro duzo rozmawiacie o slubie, to znaczy ze jestescie gotowi.
                      W ciagu dwoch miesiecy jestes w stanie sie uwinac ze slubem cywilnym, a potem
                      dostaniesz "titre de sejour" na 10 lat jako "membre de famille" z
                      adnotacja "toutes activities professionnelles". Pan Sarkozy nie ulatwia zycia
                      obcokrajowcom, a bedzie jeszcze gorzej... Masz jakies pytania? Chetnie
                      odpowiem, sama mam to juz za soba:)
                      • prevostiere Re: zwiazki polsko - francuskie 28.06.05, 22:37
                        Carte de séjour na 10 lat jest dopiero po 2 latach "udokumentownego" pozycia
                        malzenskiego i udowodnieniu Pani na prefekturze ze slub nie byl mariage
                        blanc....
                        • moniak13 Re: zwiazki polsko - francuskie 28.06.05, 23:13
                          dostalam carte de séjour po 3 tygodniach od slubu cywilnego.
                          po dwoch latach "udokumentownego" pozycia mozna sie starac o obywatelstwo
                          francuskie.
                          • koralka Re: zwiazki polsko - francuskie 29.06.05, 13:55
                            fakt, po 2 latach mozna starac sie o obywatelstwo...
                            • kasienka80 Re: zwiazki polsko - francuskie 30.06.05, 13:38
                              POpieram: miesiac temu dostalam carte de sejour na 10 lat jako memebre de
                              famille.
                        • ireknice Re: zwiazki polsko - francuskie 27.05.06, 11:54
                          nie ma juz dla nas kart rezydent
                    • kabines Re: zwiazki polsko - francuskie 20.07.06, 13:37
                      abidura,
                      ja jestem z francuzem od 1,5roku. bedziemy razem mieszkac.zycie we fracji jest
                      nieporownywalnie lepsze.a francuzi to prawdziwi gentlemani,bedziesz miala
                      kolacje ze swiecami i kwiaty.oni potrafia docenic kobiete i to co ona robi dla
                      faceta - np.prasowanie.u polaka tego nie uswiadczysz.
                    • kabines Re: zwiazki polsko - francuskie 20.07.06, 13:38
                      a to o co pytasz nazywa sie pax.ale malzenstwo jest lepsze,zwalszcza jesli
                      chodzi o dziedziczenie majatku.warto isc do prawnika.nie zapominaj te sa linie
                      lotnicze i nie wybywasz na antypody.
    • brombeer Re: zwiazki polsko - francuskie 07.07.05, 22:20
      Ja nie zaluje w najmniejszym stopniu mojej przeprowadzki do Francji. Chociaz
      trudno bylo przez pierwszy rok (uznanie dyplomu). Ale mialam chyba sporo
      szczescia. Trafilam na ludzi, ktorzy mi zaufali. Prace mam lepsza niz w Polsce.
      Co ma pomoglo: maz, ktory mi wmawial, ze z moim zawodem czekaja na mnie we
      Francji z otwartymi ramionami (prawda), francuskie obywatelstwo (nie ciagali
      mnie po prefekturach) i to, ze trafilismy na polnoc, gdzie ludzie sa przyjaznie
      nastawieni do Polakow.
    • krokak Re: zwiazki polsko - francuskie 09.09.05, 16:51
      INFORMACJE W SPRAWIE POBYTU I INNYCH FORMALNOSCI MOZECIE ZNALEZC NA STRONIE
      GLOSU KATOLICKIEGO OTO ADRES: vkat.club.fr/gk_fichiers/pr_pob1.htm
    • re_wolucjonistka Re: zwiazki polsko - francuskie 28.09.05, 22:08
      Ja jestem w Paryzu troszke wiecej niz poltora roku (mam 24 lata) - wczesniej
      przez 12 lat mieszkalam w Niemczech. Do Polski zawsze tesknilam i chcialam
      wrocic po ukonczeniu szkoly i odlozeniu pieniedzy - jednak poznalam Francuza...
      Nie zaluje, ze przeprowadzilam sie do Francji, ale zaluje, ze wyszlam za maz.
      Jestesmy razem prawie 4 lata, ale odkad jestem tu, coraz bardziej nie moge z nim
      wytrzymac!! Teraz pozostalo mi tylko przeczekac, az mina 2 lata od zawarcia
      slubu, postarac sie o obywatelstwo i zostawic go. Smutne, ale prawdziwe.
      • affichaga Re: zwiazki polsko - francuskie 02.10.05, 10:42
        rewolucjonistko lepiej wracaj do tych niemiec jednej glupiej bedzie mniej
        • mrsrobinson Re: zwiazki polsko - francuskie 12.05.06, 06:38
          Bardzo brzydko!!! Nie jest powiedziane, ze ty jestes madra a tamta dziewczyna
          glupia, moze byc calkiem na odwrot. Ten sposob wypowiadania sie swiadczy o
          twojej niskiej kulturze osobistej.

          A do rewolucjonistki:
          Zanim na stale zamieszkalam w USA, mieszkalam przez pewien czas w wielu krajch
          Europy. Dopoki sie jest w Europie nie chce sie z niej wyjezdzac i ma sie
          przekonanie o jej wyzszosci. Kiedy sie z niej wyjedzie, nie chce sie pozniej
          do niej wracac. Wszystko wydaje sie pozniej male, stare i nieciekawe. Zanim
          znalazlam sie w USA mieszkalam przez 2 lata w Grecji, zacofanym kraju z ludzmi,
          ktorzy koncentruja sie wylacznie na jedzeniu i innych przyjemnosciach. W
          Holandii 2 lata- maly paskudny kraj gdzie ludzie dobrze nie wiedza jakiej sa
          wlasciwie narodowosci. W Niemczech 3 lata- dokonczylam tam studia medyczne -
          dla mnie za duzo musztry w zyciu codziennym i brak wyobrazni. We Francji
          prawie 2 lata- to rolniczy kraj gdzie ludzie maja o sobie wysoki wyobrazenie
          chociaz wiekszosc bierze prysznic raz w tygodniu....
          Jest to zdecydowanie najbrzydszy narod jaki widzialam zyciu a wiedzialm wiele
          nacji...
          Na Twoim miejscu nie tracilabym czasu. Jak piszesz mieszkalas 12 lat w
          Niemczech, tam zdaje sie konczylas szkoly. Wracaj do Niemiec (bo szkoly
          niemieckie sa duzo lepsze niz francuskie),skoncz jakies studia z przyszloscia
          (na przyklad teraz po studiach pielegniarskich caly swiat stoi przed Toba
          otworem)i wtedy mozesz wyjezdzac gdzie ci sie podoba i to na swoj rachunek.
          Wierz mi nie ma nic bardziej przyjemnego, jak osiagniecie czegos samemu.

          Wiekszosc pan tutaj wyjechala za maz do Francji. Ze wszystkich krajow jakie
          widzialam i w jakich mieszkalam, ten jest chyba najmniej interesujacy pod
          wzgledem codziennego zycia ale one tego nie wiedza, bo nie maja innych
          doswiadczen. Sa zadowolone, ze jakos funkcjonuja, co prawda zyja "w kucki" i
          opowiadaja, ze dla milosci to zrobily. Znosza degradacje zawodowa, spoleczna
          itd. i uwazaja, ze to normalne i one to w imie milosci zrobily. Typowe
          usprawiedliwienie polskich kur domowych z dyplomem.
          Dziewczyno, masz 24 lata i caly swiat przed soba i nie pozwalaj aby ktokolwiek
          cie ograniczal. Zainwestuj w siebie i najlepiej w Niemczech (bo tam sa dobre
          szkoly) a pozniej wyjedz. We Francji nie masz czego szukac, tam nie ma zadnej
          przyszlosci.
          Ja po wyjezdzie z Francji zamieszkalam w Kanadzie, specjalizacje z laryngologii
          robilam juz w USA i meza takze znalazlam po drodze. Nie warto zyc "w kucki", na
          program minimum. Trzeba sie wyprostowac i postawic sobie wysokie wymagania,
          nawet jesli trzeba przez to zostawic jakiegos malo ciekawego faceta, wtedy
          dopiero bedziesz zadowolona z zycia. Widac, ze potrafisz realnie oceniac
          sytuacje, wiec nie trac czasu.
      • kasia108 Re: zwiazki polsko - francuskie 05.10.05, 12:09
        a po jaka cholere Ci to obywatelstwo????Skoro mieszkalas 12 lat w Niemczech to
        chyba nie na czarno...A po cos za maz wychodzila? Dla papierow? Bez sensu
    • kathy83 Re: zwiazki polsko - francuskie 25.01.06, 08:57
      Zwiazki polsko - francuskie sa bardzo owocne. Chopin jest przykladem ... hehe
    • niunia997 Re: zwiazki polsko - francuskie 07.03.06, 18:33
      I byc moze nadszedl czas na podsumowanie tego watku? No to ja niunia polska z
      doswiadczeniem rocznym moge juz powiedziec zwiazki polsko - francuskie maja sie
      bardzo dobrze! Wssystki watpliwosci rozwiane, wiekszosc barier pokonanych, z ta
      najwazniejsza bariera jezykowa. Juz mnie rozumieja a ja jak cos przekrece to
      naprawde jest to raczej powod do smiechu niz wstydu. Ostatnio zamiast wystawy
      znaczkow chcialam isc na wystawe grobow, no bo niby to takie podobne slowa...
      Mialam i nadal mam szczescie ze trafilam na odpowiedniego czlowieka a i ja
      jestem dla niego opowiednia kobieta. No i czy ta Francja nie da sie kochac? To
      juz temat na inny watek...
      Zycze powodzenia i odwagi!
      Pozdrowienia nadal z Francji i jak widac z dostepem do netu!
      • marieroos Re: zwiazki polsko - francuskie 08.03.06, 14:39
        A ja od maja zamieszkam na stale we Francji:) choć w związku z Francuzem trwam
        już 6-ty rok :)!!
      • miss_lavender Re: zwiazki polsko - francuskie 08.03.06, 19:45
        Ja mam nadzieję, że za rok też będę mogła coś podobnego napisać ...

        Będę od lipca mieszkać we Francji. I chyba bariera językowa najbardziej mnie
        przeraża, ale w sumie jestem na tym "słodkim" etapie nauki języka, że co
        miesiąc widzę, że moja jego znajomość jest coraz lepsza (ale tempo powolne, nad
        czym ubolewam)...

        Czytam wszystko co się da na temat życia tam (albo tu, zależy od punktu
        widzenia), praw i przepisów, zwyczajów, jakoś żeby nie być tak bardzo czymś
        zaskoczonym... ale i tak się dość trochę boję czy sobie poradzę.

        No, ale czego się nie robi dla miłości :-)

        Mimo wszystko jestem pełna nadziei i dobrych chęci.

        Pozdrawiam ciepło.
        • marieroos Re: zwiazki polsko - francuskie 09.03.06, 11:58
          Ja z moim Francuzem porozumiewam sie po angielsku. Z rodziną jego - na
          zasadzie "Kali jeść, Kali pić" w pełni wykorzystując gestykulację rak;).
          Zamierzam pójść TAM na jakiś intensywny kurs językowy.
          Jednak najbardziej obawiam się o nasza córeczke, która od wrzesnia zasili grupe
          pieciolatkow w tamtejszym przedszkolu.
          Serdecznie pozdrawiam wszystkich na tym forum.
          • miss_lavender Re: zwiazki polsko - francuskie 09.03.06, 18:16
            Mówiąc szczerze, to ja sobie nie wyobrażam tego momentu (choć mam nadzieję, że
            nadejdzie), że zacznę używać z Moim francuskiego, a nie angielskiego. Będzie
            śmiesznie ;-)

            Najbardziej motywuje mnie chyba jego mama, bo po moim pierwszym długim monologu
            po angielsku z nią, okazało się, że ona się uśmiechała, ale nie zrozumiała za
            wiele. Więc z nią zawsze dukam po francusku. A ze swoją cierpliwością do mojej
            koślawej odmiany czasowników przebija chyba wszystkich ;-)

            Mam conajmniej kilkoro członków rodziny, którzy wyjeżdżali z równie małymi
            dziećmi za granicę i one tak strasznie szybko się adaptują, że szkoda, że nam
            się tak nie udaje. I na pewno będzie dobrze :-D

            Życzę powodzenia Tobie, Wam i Waszej córeczce!
            • niunia997 Re: zwiazki polsko - francuskie 10.03.06, 18:26
              Kilka sposobow aby sobie zyskac francuska tesciowa:
              -mowic zawsze ze dobrze smakuje to co przygotowala, i to nawet kilka razy przy
              stole
              - po kolacji pospieszyc z pomoca chocby to bylo tylko wstawienie naczyc do
              zmywarki
              - nie pozwolic aby on swoje koszule nieuprasowane zanosil do mamusi (jesli ona
              mieszka blisko)
              - przygotowujac kolacje nie przygotowywac typowego polskiego czerwonego
              barszczu... Mimo mojej wielkiej milosci do tej potrawy nikt francuski go nie
              pokochal!Nikt nie chce jesc czerwonych burakow!
              - nie pic polskiej wodki nawet z tesciem wiecej niz jeden symboliczny kieliszek
              - jesc powoli i niewielkie ilosci rozkoszujac podniebienie

              To tyle o zachowaniu sie przy stole.
              A ogolnie badajac tutejsza opinie polka za zone to duza wygrana na loterii. Nie
              dzwoni do serwisu aby sprawdzic jak sie wlacza pralke, nie dzwoni po hydraulika
              gdy cieknie z kranu, nie ma obsesji odchudzania. Nie ma obsesji wydawania co
              piatek kilka procent zarobionych pieniedzy aby zakupic bluzke ktorej nie bedzie
              nosic. Nie ma szafki niepotrzebnych kosmetykow i ile w nas dyskrecji...
              myslalam ze potrafimy plotkowac, nie francuski robia to o wiele wiele lepiej.
              na 30 kobiet w pracy znam dobrze 28 ich historii zyciowych a wiekszosci z nich
              tylko mowie dzien dobry i nic wiecej.
              Ogolnie znajomosc przepisow mamay lepsza niz pracujacy w prefekturze. Na
              specjaliste "od Polski" musialam czekac 20 minut a na dodatek przyszedl z
              dokumentem wydrukowanym z internetu, ktory dopiero go przy spotkaniu zaczal
              czytac.
              Wiec dziewczyny powodzenia i po roku obcowania tylko z jezykiem francuskiem nie
              ma sposobu aby sie go nie nauczyc. Przyznam , ze do dzisiaj mam problem z
              rozmowa prze telefon z osoba nieznana. Jezeli nie widze osoby i jej gestow
              jestem na razie zagubiona... A najgorzej gdy zadzwonil do mnie pan
              przeprowadzic sondaz. mowil bardzo szybko i praktycznie potrafilam tylko kilka
              slow wydukac z wlasnej niezaradnosci...Nic nie zrowumialam oprocz dobry
              wieczor. Od tego czasu przez niego mam uraz do dzwoniacych numerow
              niezidentyfikowanych;
              Pozdrawiam i kurazu zycze!
              • miss_lavender Re: zwiazki polsko - francuskie 13.03.06, 19:36
                Dziękuję za rady. Moja to tak urocza kobieta, że ciężko jej nie lubić. I z
                chwaleniem kuchni nie ma problemów, bo świetnie gotuje, a obie uwielbiamy
                wszystko co słodkie i na samą myśl, że jadę w odwiedziny aż się cieszę, bo
                wiem, że spróbuję jednego z jej przepysznych deserów.

                Znam różne Francuzki, więc mam różne doświadczenia. Znam też różne Polki i nie
                jestem pewna, czy wszystkie to idealne kandydatki na synowe ;-)

                Więc akceptacja rodzinna, to akurat mały problem.

                Te szukanie pracy mnie przeraża, a język - już najwyższy czas, żeby się za
                niego brać na poważnie... Ech, jak ja bym chciała, żeby ten rok adaptacyjny już
                był za mną ...

                Dziękuję jeszcze raz za dobre słowo i również życzę wiele powodzenia.
                • marieroos Re: zwiazki polsko - francuskie 15.03.06, 14:59
                  A gdzie zamieszkasz, jeżeli mogę spytać? Bo ja z rodzinką przy Strasbourgu:))
                  • miss_lavender Re: zwiazki polsko - francuskie 16.03.06, 12:23
                    Strasbourg odwiedzałam kilka razy i już Ci zazdroszczę :-D

                    Zamieszkam w Paryżu, tam na pewno jakiś dłuższy czas zostaniemy, już się bardzo
                    do tego miejsca przyzwyczaiłam i już mniej zerkam na mapki linii metra ;-) ale
                    Francja jest taka piękna, że mogłabym tam mieszkać wszędzie ;-)

                    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia.
                    • beatrycze_b1 Re: zwiazki polsko - francuskie 17.03.06, 17:08
                      Problem w tym ze Alzacja to nie tak calkiem Francja,rdzenni mieszkancy tak
                      mowia,nie ja..:-))),no ale ja to bardzo często czuje :-)
                      Pozdrawiam
                      • marieroos Re: zwiazki polsko - francuskie 21.03.06, 14:57
                        beatrycze_b1 napisała:

                        > Problem w tym ze Alzacja to nie tak calkiem Francja,rdzenni mieszkancy tak
                        > mowia,nie ja..:-))),no ale ja to bardzo często czuje :-)
                        > Pozdrawiam

                        Ja nie widzę problemu:) Członkowie rodziny mojego męża (łącznie z nim) czują
                        się Francuzami i mają francuskie ID i zero kompleksów związanych z miejscem
                        zamieszkania. A co więcej - dzięki temu, że mieszkają blisko granicy
                        niemieckiej doskonale władają jęz.niemieckim (tylko pozazdrościć). Do tego
                        dochodzi dialekt - czyli są wielojęzyczni.
                        Ja tam już niebawam zamieszkam a moim marzeniem jest by córka gdy dorośnie
                        potrafiła władać tymi wszystkimi językami włączając dialekt:)
                        Serdecznie pozdrawiam, Iza
                    • marieroos Re: zwiazki polsko - francuskie 21.03.06, 15:13
                      A ja Tobie zazdroszczę Paryża:) Mam nadzieję, że uda mi się tam bywać czasami.
                      Bardzo Cię pozdrawiam,Iza
                      • kabines Re: zwiazki polsko - francuskie 20.07.06, 13:41
                        strsbourg piekne miasto. ja siedze w lotaryngii, gdzie tez (na moje szczescie)
                        mowia po niemiecku :))))
                        • bachna1 Re: zwiazki polsko - francuskie 29.07.06, 00:39
                          Ja tez z lotaryngii:)
                          • yotka644 Re: zwiazki polsko - francuskie 23.08.06, 00:49
                            Witam ,ja tez z Lotaryngii:)
                        • yotka644 Re: zwiazki polsko - francuskie 23.08.06, 00:47
                          Witam .W jakiej czesci Lotaryngii mieszkasz ? Ja mieszkam w okolicy
                          jeziora Pierre Percee i szukam jakiejs bratniej polskiej duszy.Pozdrawiam
                          wszyskich i podtrzymuje teze ,ze wszedzie mozna niezle mieszkac i miec
                          to co sie chce ale trzeba wiedziec co sie chce.
                          Violette
                          • bachna1 Re: zwiazki polsko - francuskie 26.08.06, 23:42
                            Witam,ja jestem z Luneville,jak sie nie myle to jakies 50 kilometrow nas
                            dzieli:)
                            Napisz co porabiasz we Francji? na priva
              • daria.ma2 Re: zwiazki polsko - francuskie 22.08.07, 11:21
                ups.... a ja powiedzialam ze mi nie smakuje.... prosciej mowiac
                potrawa mojej nie doszlej tesciowej byla dla mnie nie zjadliwa...
                NIE NAWIDZE WATROBKI SWINSKIE CZY KROWIEJ juz nie wiem jaka ona tam
                byla ale byla bleeeeee..... no wiec powiedzeialama ze nie lubie i to
                byl moj blad..... ostatni gwozdz do trumny zeby ma nie doszla
                tesciowa mnie znilubila :/ takze jak niunia napisala jesc WSZYSTKO I
                JAK TRZEBA UDAWAC ZE SMAKUJE :):)
                pozrdawiam smakowicie
                darka
      • miss_lavender Do Niunii997 27.03.06, 15:05
        Mam do Ciebie kilka pytań odnośnie pobytu we Francji, więc mam prośbę - czy mam
        nie będziesz mi miała za złe jeśli napiszę do Ciebie na maila. Nie chciałabym
        Ci zaśmiecać skrzynki, jeśliby Ci to przeszkadzało. Z góry dziękuję i
        pozdrawiam już z pełni wiosennej Polski.
        • sloneczko766 Re: Do Niunii997 08.05.06, 10:50
          Powiem tyle. Francja jest piekna. Tu bylam szczesliwa 2 lata. Francuzi pomocni
          i zyczliwi , jezei bedzie sie starac dostosowac do ich tradycji, bo przeciez z
          niemi przy stole teraz zasiadamy. To my wprowadzamy sie do obcego kraju.
          Teraz jestem w USA i jest tragedia juz 2 lata i co?
          Polacy lepiej nie mowic, a reszte da sie przezyc.
          Pozdrawiam i zycze szczescia.
          Ja bym duzo dala zeby nie popelnic tego bledu i nie wyjechac z Francji, ale sie
          stalo.
          • owidiusz1111 ==>> Do sloneczko766 <<== 08.05.06, 15:17
            Gdzie jestes w USA? Ja akurat wyprowadzilem sie z USA (DC) i szukam czego we
            Francji. Bylem kiedys we Francji - w sumie jakis rok, musze przyznac ze bardzo
            mi sie spodobalo - glownie tak jak napisalas - zyczliwe podejscie
            ludzi, "socjalna" atmosfera. Problemem jest jednak to ze w USA zdaje sie o
            oferte pracy duzo latwiej...
            Pozdrawiam.
            • margo.pf Mieszkam we Francji od ponad 20 lat i ... 12.08.06, 02:18
              Mieszkam tu od ponad 20 lat i wtopilam sie w ten kraj tak, ze nawet snie po
              francusku.
              Zycze powodzenia i unikniecia podstawowego bledu jakim jest porownywanie obu
              krajow. Znalm osoby ktorym tego rodzaju podejscie bardzo utrudnilo integracje.
              Co do barszczu to roznie bywa. Przyjaciele francuzi widzac, ze zostalo go sporo
              postanowili podzielic sie i o 5 rano rozlewali barszcz do butelek po Perrier.
              Bez lejka :))) Ambitni byli, wszystko podzielili twierdzac,z ze ja moge sobie
              przeciez nowy ugotowac.


              Do mrrobinson.
              Polski savoir vivre od zawsze napominal, ze zyciu codziennym zaczynanie zdania
              od "ja" jest oznaka zlego wychowania, sobkostwa i snobizmu. Potwierdzaja to
              polonisci ograniczajacy jego zastosowanie na poczatku zdania tylko do
              podkreslenia emocji w nim zawartej.
              Ktos kiedys powiedzial, ze frak zaczyna dobrze lezec dopiero na trzecim
              pokoleniu. Zgadzam sie calkowicie z tym twierdzeniem i dodam, ze i zza dyplomow
              sloma wychodzi.
              Na zyciowe zgorzknienie polecam usmiech :))
          • pietruszek1 Re: Do sloneczko766 22.09.06, 10:55
            WItam,

            Mieszkam obecnie we Francji, bardzo mi sie tutaj podoba, jednak zamierzam
            wwyjechac do USA i tam rozpoczac zycie. Zdziwil mnie twoj stosunek do tego
            kraju, wiem ze niegdzie nie jest latwo i tzreba zasuwac, aby do czego dojsc.
            Wydaje mi sie jednak i wiem to od wielu ludzi ze jesli sie postara, i uparcie
            dazy do celu to mozna do cczegos dojsc. Tutaj we Francji jednak nie ma takich
            mozliwosci, jest strasznie duze bezrobocie, poza tym nie istenieje cos takiego
            jak praca w godzinahc nadliczbowych,pod tym wzgledem USA chyba jest lepsze.
            Francja jest piekna ale nie daje zbyt wielu mozliwosci.
            Jesli mozesz to napisz cos wiecej na temat USA.
    • agniea odświeżenie 14.11.06, 14:42
      Wątek już lekko nieświeży... A ja mam więcej pytań o sam związek. Ile czasu
      trwa docieranie i kłótnie? o u mnie już ponad dwa lata, toczone walki mają
      zawsze podejście z lekka nacjonalistyczne. I ten facet - idealny - gdyby tylko
      nie był Francuzem...:((
      • sophie22 Re: odświeżenie 14.11.06, 19:27
        ja takze przylaczam sie - jezeli masz ochote napisz na moj email gazetowy...WIEM
        O CZYM MOWISZ u mnie podobnie
      • miss_lavender Re: odświeżenie 15.11.06, 10:00
        A kto zaczyna te klotnie? Moze jakies kompleksy i wczesniejsze doswiadczenia? A moze kwestia jezyka?

        Co do docierania, to pewnie jak w kazdym zwiazku, zamieszkuje sie razem i sie czlowiek stara przyzwyczaic. Moze tez kwestia tego czy to byl "zwiazek na odleglosc" czy poznanie i bycie ze soba mialo miejsce we Francji, bo to tez inaczej jest.

        Zwiazki sa rozne i choc narodowosc ma duze znaczenie i trzeba sie do niektorych spraw po prostu przyzwyczaic i tolerowac niektore zwyczaje, to chyba wszystko zalezy od samej pary i jakimi sa osobami, czy do siebie pasuja, bo narodowosc niekoniecznie zawsze to przyczyna klotni i docierania.

        Napisz cos wiecej, jesli chcesz lub pisz na maila gazetowego :)

        • margo.pf Re: odświeżenie 16.01.07, 23:26

          • uyu Re: odświeżenie 16.01.07, 23:37
            Pardo, kliknelo mi si epod starym nickiem. Ale do rzeczy.
            Od czterech miesiecy w pl z mezem francuzem polskiego pochodzenia, od
            dwudziestu dwoch lat we Francji i jej terytoriach. Malzenstwo udane i zadnych
            problemow z adaptacja.
            Przyjezdzajac moja baze jezykowa stanowily bonjour et merde, od tego czasu
            rozwinelam sie :)))
            Autorka watka, zaczyna wpis od tego, ze juz wie, ze bedzie tesknic. Jesli tak
            to ma wszelkie szanse na to aby dolaczyc do grona wzdychajacych, ze "w Polsce
            to bylo inaczej" i tak moze jej zostac do konca zycia.
            Jest mloda dziewczyna i dlatego najlepszym rozwiazaniem bedzie natychmiastowe
            pojscie na nauke jezyka francuskiego, bo prace znajdzie marna i dolujaca.
            Sama zaczelam od francuskiego dla obcokrajowcow i zakonczylam na universytecie.
            Wiem, ze dla nas filologia polska we Francji to latwizna, ale jakis dyplom
            trzeba miec. Praca sama mnie znalazla i przepracowalam ponad dziesiec lat jako
            tlumacz.
            Pewne jest to, ze opuszczajac kraj trzeba miec swiadomosc, ze juz nic nigdy nie
            bedzie takie samo, co wcale nie oznacza, ze bedzie gorsze :))))
            Nie wiem jak inni, ale moje "u mnie" jest w Lille, nie w moim rodzinnym miescie
            w pl ani na poludniu pl, gdzie aktualnie mieszkam.
            A do POlski jest teraz zabi skok, wiec latwo wpasc na kilka dni.
            Zycze powodzenia :)))))
    • nantejka Re: zwiazki polsko - francuskie 11.05.07, 12:47
      i jak ci sie uklada??
    • emji Re: zwiazki polsko - francuskie 20.07.07, 15:17
      dziendobry,
      mieszkam tu od 27 lat, przyjechalam nie znajac jezyka i opierajac sie wylacznie
      na mezu i jego francuzkich znajomosciach. Mam tu dzieci wnuki i juz jestem stad.
      Mowilam jako tako po roku, czytalam po 2 latach juz wszystko, za pisanie
      wzielam sie po 5 latach i pisalam nawet wiersze, ale na pewno pisownia jest
      najtrudniejsza z tego wszystkiego. Zalezy gdzie pani bedzie mieszkac, ale we Fr
      jest wielu Polakow. W Paryzu mozna kupic gazety polskie i takze zywnosc.
      Kultura nie wiele rozni sie od polskiej, zalezy tez od srodowiska w jakim Pani
      bedzie sie obracac. Moim pierwszym bledem bylo mowienie przez ty do osob, ktore
      mi podaly swoje imie: "jestem Katy" nie upowaznia do przejscia naty, ale do
      mowienia "Katy vous voulez bien..." .To nie musi dotyczyc bardzo bliskich
      kolegow, ale sklepy, biura i powazne osoby. Poza tym Fr nie jest tak katolicka
      jak Pl i ludzie mniej sie wtracaja w zycie innych. Jezeli ma Pani ochote na
      kontunuacje tej korespondencji czekam na odpowiedz, pozdrowienia Emji
      • haidi_8 Re: zwiazki polsko - francuskie 23.07.07, 19:08
        emji napisała:

        > dziendobry,
        > mieszkam tu od 27 lat, przyjechalam nie znajac jezyka i opierajac sie
        wylacznie
        >
        > na mezu i jego francuzkich znajomosciach. Mam tu dzieci wnuki i juz jestem
        stad
        > .
        > Mowilam jako tako po roku, czytalam po 2 latach juz wszystko, za pisanie
        > wzielam sie po 5 latach i pisalam nawet wiersze, ale na pewno pisownia jest
        > najtrudniejsza z tego wszystkiego. Zalezy gdzie pani bedzie mieszkac, ale we
        Fr
        >
        > jest wielu Polakow. W Paryzu mozna kupic gazety polskie i takze zywnosc.
        > Kultura nie wiele rozni sie od polskiej, zalezy tez od srodowiska w jakim
        Pani
        > bedzie sie obracac. Moim pierwszym bledem bylo mowienie przez ty do osob,
        ktore
        >
        > mi podaly swoje imie: "jestem Katy" nie upowaznia do przejscia naty, ale do
        > mowienia "Katy vous voulez bien..." .To nie musi dotyczyc bardzo bliskich
        > kolegow, ale sklepy, biura i powazne osoby. Poza tym Fr nie jest tak
        katolicka
        > jak Pl i ludzie mniej sie wtracaja w zycie innych. Jezeli ma Pani ochote na
        > kontunuacje tej korespondencji czekam na odpowiedz, pozdrowienia Emji

        Dzien Dobry,
        przeczytalam Pani list..., a ja jestem we Francji od dwoch miesiecy, od dwoch
        lat przyjezdzalam tu jedynie na wakacje.
        I dopadla mnie nostalgia...tesknie za rodzina, znajomymi, praca.
        Nie mowie po francusku, z moim chlopakiem komunikujemy sie po angielsku.
        On cale dnie spedza w pracy, a ja sam na sam ze swoimi myslami...Wiedzialam, ze
        bedzie ciezko, ale dla tego wspanialego uczucia, ktore jest miedzy nami
        postanowilam walczyc, ale teraz to zaczyna mnie przerastac... Psychika odmawia
        posluszenstwa. Czuje sie tu bardzo bardzo samotna...
        Zastanawiam sie, czy warto dla milosci poswiecic wszystko to, na co ciezko
        pracowalam w Polsce?
        W jakim regionie Francji Pani mieszka?
        Pozdrawiam serdecznie.
        Haidi.

        • embeel Re: zwiazki polsko - francuskie 24.07.07, 09:15
          Haidi, to może sprobuj chociaż zapisać sie na jakiś kurs francuskiego? w ten
          sposób poznasz ludzi, takich jak Ty, którzy dopiero probują sie odnaleźć w nowej
          sytuacji no i nie będziesz zdana wyłącznie na czekanie na swojego wybranka.
          Przeżyłam to i wiem, że nie ma nic gorszego niż czekanie w czterech ścianach.
          Poza tym wyjdź, zwiedzaj, nawet chodź w kółko. mój - wtedy przyszły - małżonek -
          kilka lat temu mieszkał w Rodez (12) a potem w Blondville sur mer (14) ( możesz
          sprawdzić w googlach jak ogrrrooomne są to miejscowości :) ) a ja, jeszcze jako
          studentka - spędzająca tam wakacje - nie udało mi się zdobyć pozwolenia na pracę
          - mogłam śmiało zostać przewodnikiem :). Ale pomogło mi to przynajmniej
          osłuchać się z językiem no i poznać ładne zakątki.
          Na początku znajomości też nie mówiłam ani słowa - tylko angielski, długo też
          nie miałam odwagi bąknąć choćby po francusku - a potem....samo przyszło.
          Pisanie sprawia mi jeszcze kłopot, ale pracuję nad nim.
          Uszy do góry. I wyjdź do ludzi!
          Magda ( Przedmieścia Paryża)
          • embeel Haidi 24.07.07, 09:48
            teraz , jak się domyślasz, mieszkam we Francji - od kilku miesiecy, więc nadal
            się adaptuję. mój mąż miał okazję wrócić - dla lepszej pracy. Cały czas mi
            powtarzał, czy jestem pewna, że chcę się przenieść. Ja, jedynaczka, tautuś,
            mamusia, pikuś itp...ale bardzo chciałam - zapisałam się na studia - na początku
            - korespondencyjnie (szalony pomysł ale wielkie marzenie) we Fracji, jeszcze
            kiedy byliśmy w Polsce. teraz mam bliżej :) mogę na nie uczęszczać bez problemu.
            Nie zaluję przyjazdu ( wole to słowo niż wyjazd :)) , zaczyna się nowy etap.
            Teraz pędzę na spotkanie w sprawie pracy...pierwsze "Pani profil nie spełnia
            naszych oczekiwań" już przeszłam...ale, mój kolega w liceum mówił: jeszcze
            nigdy nie było żeby jakoś nie było" i bardzo mi przypadła do gustu ta maksyma.
            Pozdrawiam, napisz, jeśli masz ochotę na skrzynkę.

            ps. z natury bywam bardzo pesymistyczna :) a jednak walczę. Moja Żaba
            'walczyła' w Polsce 4 lata, teraz mój rozdział.
        • g_u_p_i_k do Haidi 25.07.07, 23:17
          Ja jestem w tej samej sytuacji... Też bywałam tu tylko przelotem, teraz
          przyjechałam na stałe. Przynajmniej mam taką nadzieję. I widzę, że różowo nie
          będzie (tym bardziej, że mój francuski to poziom baaardzo podstawowy, z
          chłopakiem rozmawiam po angielsku). "On cale dnie spedza w pracy, a ja sam na
          sam ze swoimi myslami"... to też się zgadza. Dopadają wątpliwości...Mam
          nadzieje, że to tylko teraz, na początku, że jakoś to będzie, że nie będę
          żałować wyboru jakiego dokonałam. Czego i Tobie życzę. Pozdrawiam
          • embeel Haidi i Gupik 26.07.07, 12:36
            hej dziewczyny! bo założę Wam grupę wsparcia :)!. Na początek proponuję 5 minut
            rozmowy WYŁĄCZNIE po francusku z ukochanym. Wiem, że łatwiej, szybciej i
            prościej jest po angielsku - sama to przeżyłam, długo wręcz odmawiając używania
            francuskiego - ale w ten sposób można się przełamać. no i ukochany przecież nie
            wyśmieje ale przytuli i poprawi jak trzeba :)

            Kiedy Żaba mi powtarzała do znudzenia przed wyjazdem z Polski : zobaczysz,
            będzie Ci czasem ciężko , przemyśl to, przygotuj się - to miałam ochotę go
            udusić, ale teraz jestem mu za to wdzięczna. Tak się mentalnie przygotowałam, że
            teraz może być tylko lepiej i jest coraz lepiej.
            Trzymam kciuki, barrrrrdzo mocno (akcent wznoszący, ma się rozumieć). M
            • koralka Re: Haidi i Gupik 29.07.07, 11:45
              dziewczeta, najlepiej wybierzcie sie na merostwo, do centre social i dowiedzcie
              sie, gdzie mozecie nauczyc sie francuskiego...i to za darmo badz za smieszna
              oplate; sa tez organizmy jak APP, gdzie mozna na poczatek nauczyc sie czego
              macie ochote; i w ten sposob mozecie poznac inne osoby, pomagac sobie
              wzajemnie; nie liczylabym na sasiadow francuzow, czesto sa to osoby zabiegane,
              zapracowane i ktore nie potrzebuja nowych znajomosci; jezeli jeszcze jestescie
              w mniejszych miasteczkach integracja jest latwiejsza, ale to wy musicie wyjsc
              do ludzi...
              • kara28 Re: Haidi i Gupik 22.08.07, 02:40
                To jest na pewno trudne, żeby "wyjść do ludzi". Pamiętam, jak to
                było, gdy zaczynałam uczyć się francuskiego. Pojechałam do Paryża na
                rok (wzięłam dziekański), a potrafiłam się właściwie tylko
                przedstawić.Mieszkałam u mojej rodziny i to było wielkie
                uproszczenie. Ale same kontakty z Francuzami były wyzwaniem dla
                mojej nieśmiałości, bo dla mnie nawet w Polsce trudno było zapytać o
                coś kogoś na ulicy. Ale powoli, z uśmiechem, cierpliwie i jakoś się
                udawało. Wam też się uda,bardzo Wam tego życzę.
                W tej chwili mam całkowicie odwrotne problemy niż Wy: nie z
                językiem tylko z wyjazdem! Po prostu nie mam z kim wyjechać do
                Francji, a bardzo bym chciała (przynajmniej na jakiś czas) odetchnąć
                od Polski. Jednak ceny wynajmu mieszkań we Fr.są szokujące a nie
                znam nikogo, z kim mogłabym dzielić czynsz. Wszyscy moi znajomi i
                przyjaciele uciekają do Anglii, Francja ich nie ciągnie ze względu
                na trudny język. Wiem, że będąc na miejscu, miałabym duże szanse,
                żeby znaleźć jakąś pracę, ale to mieszkanie...zupełnie nie wiem,
                jak się z tym uporać.
          • desy czy to juz na stale? 29.04.08, 14:10
            Od kilku dni jestem we Francji z decyzja, ze to na stale. Od roku jestem z Zaba
            praktycznie na odleglosc, bo musialam skonczyc studia. Filologia angielska.
            Ciekawe czy do czegos mi sie to przyda. Na razie jak Ty i Haidi siedze w domu i
            czekam az on wroci z pracy. Na szczescie rozmawiamy po francusku. Duzo latwiej
            by mi bylo po angielsku, ale z jego poziomem tego jezyka byloby trudno.
            Chcialabym znalezc sobie jakas prace, ale oslabiaja mnie wszelkie formalnosci z
            tym zwiazane! Poki co jestem dobrej mysli, bo jeszcze nie zaczelam sie w to
            bawic, wiec czas pokaze.. Jakis kurs francuskiego tez by sie przydal, to bym
            poznala jakichs ludzi. A gdzie mieszkasz? Pozdrawiam
            • dame_de_lotus Re: czy to juz na stale? 29.04.08, 15:11
              Pierwsze miesiace zwykle sa ciezkie.

              U mnie bylo podobnie, rok z Francuzem na odleglosc, a potem przeprowadzka. Tez nawet miedzy innymi filologie angielska skonczylam w Polsce :)

              Moj poziom francuskiego byl niezbyt wysoki, ale od czasu jak zaczelam sie przelamywac i mowic i sie nie bac, to bylo coraz lepiej. I sie jakos wszystko db ulozylo.

              Najwazniejsze, zebys dobrze opanowala francuski i nie zamykala sie na innych ludzi - bo samotnosc na obczyznie moze byc ciezka do przezwyciezenia.

              Co do pracy, to hmm... najlatwiej to jak sie jest w zwiazku malzenskim albo chociaz po PACSie, a w razie czego moze sie zapisz tutaj na studia, bo to Ci da uprawnienia do podjecia pracy 20h w tygodniu (skoro skonczylas filologie, to mozesz spokojnie tutaj podjac prace np. jako lektor angielskiego, na stronie ANPE jest wiele ogloszen, czy wyslij CV do szkol jezykowych), jesli znasz db francuski, nie powinnas miec problemu.

              A konczac studia na poziomie M2 (jesli masz polskiego mgr mozesz sie od razu na nie zapisac, tzn. zlozyc dossier i podejsc do egzaminow) dostaniesz prawo do pracy. A kontakt z uczelnia, innymi studentami, to tez jakas mozliwosc.

              Kursy francuskiego to tez swietna okazja do poznania innych ludzi, w jakiejkolwiek szkole jezykowej poszukaj, czy to w merostwie w swojej miejscowosci cos na pewno znajdziesz.

              A moze jakis wolontariat, np. w centrach socialnych szukaja ludzi do nauki jezykow obcych, albo tandem - Ty kogos uczysz angielskiego, a ta osoba - Ciebie francuskiego.

              Powodzenia i nie doluj sie papierkowa robota, bo to niestety bedzie Cie spotykac na kazdym kroku.

              Pozdr.
              • irmina1984 Re: czy to juz na stale? 30.04.08, 12:07
                Czesc Wam!
                Ja we francji jestem juz od lipca 2006 roku.Przyjechalam tutaj tez
                za wielka miloscia mojego zycia, francuzem.Ja jednak studiowalam
                filologie fr w polsce i zatrzymalam sie na licencjacie.Jak
                zaczynalam ten kierunek nie przypuszczalam ze moje zycie potoczy sie
                w tym kierunku.Przyjazd do francji byl dla mnie wielka decyzja,
                musze przyznac ze co do papierow i calej ich biurokracji bylam
                nastawiona bardzo optymistycznie, niestety do czasu az musialam temu
                sprostac.Fakt ze jestesmy czlonkiem uni nie zmienil za duzo...jezli
                wiecie co mam na mysli.wszedzie trzeba sie bic o swoje i udowadniac
                ze jest sie tak samo kompetentna osoba jak inne.A oni sami tutaj nie
                wiedza jak sie do tego zabrac.Chcialam sie zapisac na studia
                uzupelniajace, ale bylo juz za pozno, stwierdzilam wiec ze ten rok
                popracuje a pozniej sie zapisze.Z praca nie bylo latwo, znalazlam
                prace kelnerki na czarno bardzo zle platna,podjelam sie jej tylko
                dlatego ze nie dawalam rady juz siedziec w domu i czekac na mojego
                mezczyzne.W restauracji poznalam mojego przyszlego pracodawce, z
                ktorym sie zaprzyjaznilam.Dzieki niemu mialam wybor i on byl na tyle
                cierpliwy zeby zajac sie moimi papierami.Zajelo to troche czasu i w
                miedzy czasie okazalo sie ze jestem w ciazy.Bylam przeszczesliwa?bo
                pomimo ze sytuacja byla dla nas taka sobie juz nie raz poruszalismy
                kwestie rodzicielstwa.Moj pracodawca wprost mi powiedzial ze w tym
                wypadku to nie moze mi dac CDI bo poprostu go nie stac na to zeby
                mnie utrzymywac na urlopie macierzynskim.Nie mialam mu za zle, bo
                wiem ze zatrudniajac mnie i tak duzo we mnie zainwestowal.miedzy
                nami wszystko bylo jasne, ja mu mowilam co mi nie pasowala i
                nawzajem.dzieki temu nawet teraz jestesmy w kontakcie i wiem ze
                zawsze moge wrocic do pracy tylko mam problem ze zlobkiem, no
                niedawno sie okazalo ze moja coreczka bedzie miala albo sostre albo
                brata.Powiem wam ze ciezko mi bylo zaakceptowac bycie w domu caly
                czas na nowo.Od czasu do czasu jakos wyskocze popracowac troche na
                czarno u mojego pracodawcy, nawet nie dla pieniedzy dla samej
                siebie.Ale moje dizeci sa najwazniejsze i nie po to je mam zeby
                oddac jakiejs obcej opiekunce jak tu to robia, one potrzebuja swojej
                mamy...Dlatego daje sobie jeszcze rok zeby pobyc troche z nimi i
                pouczyc ich polskiego:) a pozniej wracam do roboty nad soba no i
                moze na studia jak sie uda.Bo zeby rodzina byla szczesliwa ja
                profesjonalnie tez musze sie czuc dobrze.A wy dziewczyny jak tylko
                macie ochote wyskoczyc na kawe i pogadac troszke po polsku, nie ma
                sprawy, bo tutaj ze znajomosciami to roznie,same widzicie jak to
                wyglada.
                Moj nr 0626055976
                mam na imie irmina
                pozdrawiam was goraco
              • desy re 30.04.08, 17:50
                Dziekuje za propozycje :) Studia mowisz .. Dopiero co dyplom odebralam i jakos
                mi sie nie usmiecha isc znowu do szkoly :S A jeszcze jakies egzaminy wstepne!
                Mimo wszystko zorientuje sie oczywiscie jak to wyglada. Co do pracy w zawodzie
                nauczyciela - tez odpada. Pracowalam w Polsce przez rok w gimnazjum i never
                again ;) to byl jakis koszmar. Myslalam raczej o turystyce, praca w hotelu czy
                cos takiego. Jest ten eurojob przy Rivoli, moze tam by mi cos znalezli.. Spytac
                nie zaszkodzi :)
                Zaczne od kursu jezykowego. A jakby nie poszlo z praca tak latwo, to sie
                pomysli o pacsie :) Tylko czy na pewno przysluguje dzieki temu prawo do pracy?
                Pozdrawiam
                • dame_de_lotus Re: re 30.04.08, 23:34
                  Mnie sie tez sprawa ze studiami nie usmiechala, bo ile mozna studiowac, ale teraz nie zaluje, bo to ciekawe doswiadczenie. I jedna z niewielu mozliwosci popracowania tez legalnie, bo zalatwianie umowy o prace nie na czarno, to droga przez meke. A studia na M1 czy M2 sa mniej uciazliwe niz Licence.

                  Wiec jesli chcesz zapisac sie na studia, sprawdz wszystko szybko, bo zapisy sie wlasnie zaczynaja.

                  Co do pracy w zawodzie - tez mam takie same doswiadczenia i szkola publiczna mi sie nie usmiechala na dluzsza mete, ale np. lektor w szkole jezykowej czy lektor jezyka biznesu w firmie to juz zupelnie inna sprawa. Inne podejscie uczniow, czesto mozesz miec zajecia tylko z jedna osoba i jest to calkiem fajna sprawa, jesli sie to akurat lubi.

                  Co do turystyki, hotelu etc... to moze znajdziesz cos na wakacje, bo wtedy latwiej z umowa o prace (sa inne zasady niz zwykle) i moze potem sie pracodawca na Ciebie skusi i bedzie sklonny przebrnac przez biurokracje.

                  Kurs jezykowy, to podstawa, wiec zapisz sie najszybciej jak sie da, polecam szczegolnie na poczatku, jesli nie ma sie jeszcze za wielu znajomych w miejscu gdzie sie miezka.

                  A co do PACSu, to przysluguje prawo do pracy, ale trzeba mieszkac ze soba od conajmniej roku, no i miec to udokumentowane (rachunki za gaz, telefon czy czynsz na wasze oba nazwiska czy kredyt wspolny, cokolwiek byle bylyby wasze dwa nazwiska pod jednym adresem), wiec jesli nie mieszkaliscie razem wczesniej, a teraz byscie sie sPacsowali, to musicie jeszcze rok poczekac i miec dokumenty na to, ze razem mieszkaliscie.

                  Najlatwiej chyba ze studiami, albo z jakims intensywnym kursem francuskiego z 20h tygodniowo, ktore daja status studenta (czyli tak jakbys studiowala na uniwersytecie), ale takie kursy sa dosc drogie.
                  • desy Re: 01.05.08, 10:45
                    Kurcze, lektor jezyka w szkole prywatnej to na pewno inna bajka, ale nie jestem
                    przekonana. Tak sie nastawilam negatywnie do tego zawodu, ze bedzie trudno. A to
                    prawo do pracy to sie dostaje od razu zaraz po przyjeciu na studia? Czy dopiero
                    po skonczeniu? I ile to trwa? Musialabym ciagnac dalej angielski czy mozna cos
                    innego? Trzeba znac bardzo dobrze francuski? Mozesz powiedziec gdzie Ty konczylas?
                    Co do intensywnego kursu francuskiego, to nie ma przypadkiem limitu wieku? Ze
                    do 28 lat? A rzeczywiscie drogie sa :S A te darmowe, to chyba nam juz nie
                    przysluguja. Rzeczywiscie ze znajomymi kiepsko. Na szczescie oprocz faceta mam
                    tu tez ciocie i kuzynke :)
                    Z gory dzieki za wszystkie info :)
                    • dame_de_lotus Re: 05.05.08, 08:35
                      Wiesz, nie ma sie co zmuszac do zawodu nauczyciela, ale jesli masz doswiadczenie, to chyba najlepiej sprobowac w tym zawodzie, bo np. studiujac spokojnie te 20h sobie poukladasz, bo zwykle szukaja lektorow na kilka godzin do roznych firm czy osob prywatnych.

                      Co do tego prawa pracy, to dostajesz karte pobytu z adnotacja odnosnie pozwolenia do pracy na 20h w momencie, gdy dostaniesz legitymacje studencka. Moze to byc juz w lipcu, a moze dopiero we wrzesniu. Wtedy z legitymacja na prefekture, dostaniesz carte de sejour z prawem do pracy po jakims miesiacu z tego co pamietam. Szukasz pracy, jeszcze sie zalatwia jakies inne drobne sprawy przed podjeciem pracy, ale to akurat nie jest nic skomplikowanego, bo masz juz pozwolenie automatyczne.

                      I wtedy to pozwolenie obowiazuje rok czasu (czyli tyle ile studiujesz), na kolejny rok trzeba znowu te pozwolenie wyrabiac.

                      Co do studiow, to jako, ze masz jak rozumiem magisterskie studia z anglistyki zrobione, to trudno byloby Ci sie dostac na jakiekolwiek inne studia niz anglistyke, ale mozesz probowac. Ciekawe sa studia Master Pro na anglistyce, bo wtedy pol roku studiujesz, pol roku robisz staz i mozesz bardziej specyficzne specjalizacje wybrac na anglistyce - tlumaczenia, dziennikarstwo etc.

                      Skoro masz magistra, to mozesz skladac papiery od razu na Master 2, wtedy po roku studiowania otrzymasz juz z urzedu prawo do pracy (poczytaj sobie tutaj www.eco.amb-pologne.fr/master.htm) na zawsze i nie musisz sie juz pozwoleniami przejmowac.

                      Jak dobrze trzeba znac francuski? Najlepiej biegle, ale to zalezy od studiow. Jesli studiowalabys anglistyke, to masz duze prawdopodobienstwo, ze wiekszosc zajec byloby po angielsku, ale jesli wybierzesz np. tlumaczenia etc. to bedziesz miala zajecia z francuskiego na wysokim poziomie. Zeby sie dostac na studia trzeba miec poziom B2 (intermedaire avancé), studiujac anglistyke z wiekszoscia zajec po angielsku to wystarczy, ale jesli bys chciala studiowac po francusku, to wydaje mi sie, ze mimo, ze przyjmuja z takim poziomem, to moze byc ciezko, bo nie jestes traktowana ulgowo i trzeba sie nameczyc troche, jesli sie db nie zna jezyka.

                      Poza tym mozesz tez zaczac studia od poczatku, od poziomu Licence, jesli chcesz, wtedy oczywiscie mozesz sobie wybrac jakikolwiek kierunek chcesz. Mozesz tez na poziomie Master poszukac jakis humanistycznych studiow, bo czasem przyjmuja po studiach jezykowych, ale to tez nie za czesto.

                      Co do kursu francuskiego, to nie mam pojecia, czy jest limit wieku, ale chyba nie. Wystarczy obejrzec strony szkol jezykowych i do nich popisac, a sie od razu dowiesz.

                      Co do tych darmowych kursow - to mozesz sie zapisac w merostwie, ale czesto jest b. duzo chetnych, wiec ciezko jest sie dostac. Tam jednak nie ma kursow 20 godzinnych, wiec nie przyslugiwaloby Ci prawo do pracy.

                      A moge sie dopytac gdzie mieszkac we Francji tak w ogole? :)
                      • desy Re: 22.08.08, 10:39
                        Wakacje prawie minely a ja nie ruszylam z miejsca za specjalnie. Jakos nie bylo
                        okazji, zeby sie tym wszystkim zajac a tez nikt mnie z domu na sile nie wypycha.
                        Zainteresuje sie anpe to moze sami mnie skieruja na jakies kursy. Wolalabym
                        pracowac z turystami, a czy to bedzie mozliwe zobaczymy.
                        We Francji jestem w St Quentin pod Paryzem. A Ty ?
                        • dame_de_lotus Re: 26.08.08, 14:57
                          Wakacje minely i wszystko sie zmienilo, bo jak zapewne wiesz rynek pracy zostal otwarty i mozna juz normalnie bez tych papierkow szukac pracy.

                          Doskonale wiem jak trudno sie ruszyc z miejsca, ale jak sie to juz zrobi i chlowiek sie wdrazy w kursy, uczelnie czy tez w koncu prace - od razu znacznie lepiej jest!

                          Jestes z tego Saint-Quentin w Yvelines? Ja mieszkam w Paryzu, wiec jesli bedziesz kiedys w stolicy, to daj znac. W kazdym razie - pisz na maila gazetowego jesli masz ochote.
                        • dame_de_lotus Re: 28.08.08, 09:31
                          Przepraszam za zwloke w odpisywaniu, wlasnie poslalam Ci maila na skrzynke gazetowa. Pozdrawiam
    • justina78 Re: zwiazki polsko - francuskie 03.11.08, 18:10
      Czesc :) Od kilku tygodni dziele Twoj los, za 2 tygodnie
      przypieczetuje wszystko slubem z Francuzem ( z pochodzenia
      Polakiem). W moim przypadku sytuacja jest troszke latwziejsza. Moj
      facet nauczyl sie kilka lat temu polsiegoi wlada nim biegle. Ja
      kilka lat temu nauczylam sie francuskiego i posluguje sie nim na
      codzien od wielu lat ( w pracy). Oboje mieszkalismy w kraju drugiego
      i znamy swoje kltury. Pmimo tego nie jest mi latwo :( Mieszkalam juz
      kiedys we Francji ( ponad 3,5 roku) i wiedzialam czym bedziepachiec
      ten wyjad. Pomimo to podjelam jeszcze raz ta trudna decyzje. Jezeli
      chcesz wiedziec wiecej, to napisz do mnie na maila:
      ladybirdcz@interia.pl

      Pozdrawiam :)
    • belzebub00 uwaga-wazne 30.11.08, 04:36
      no i stalo sie ,zostalo to naukowo potwierdzone ze zabojady maja
      najwieksze penisy,pewno z tych zabich udek
      • koni42 Re: uwaga-wazne 06.01.09, 11:27
        Większe niż Polacy rozumy!
    • forumfranka Re: zwiazki polsko - francuskie 12.01.09, 21:54

      --zapraszamy na Forum oferty.fr
      FORUM FRANKA
      • ariana82 Re: zwiazki polsko - francuskie 17.01.09, 19:56
        Z penisem to fakt i ubolewam nad tym aż taki nie jest potrzebny :-(
        A tak na poważnie to mam wciąż problem jechać czy nie. W Polsce mam
        dobrą pracę a mój facet najbardziej ze wszystkiego boi się mojego
        rozczarowania (bardziej niż ja) i wręcz mnie zniechęca. Nie wiem czy
        wszyscy francuzi są tacy:" I chciałbym i boję sie?" waham się bo nie
        wiem jak to będzie. Największym zwolennikiem mojego przyjazdu są
        uwaga MOI PRZYSZLI TEŚCIOWIE Z francuskim nie mam raczej problemu bo
        mój facet ani słóweczka w innym języku (jak większośc z nich) wobec
        tego niemożliwym byłoby go poderwać w innym języku jak jego
        ojczystym :-)Najgorsze jest to że jeden z moich zawodów nie istnieje
        we Fr wogóle (jestem higienistką stomatologiczną) więc musiałabym
        pracować jako asystentka we francji to wygląda tak że to taka troche
        lepsza sprzątaczka co do drugiego zawodu-studia prawnicze kompletnie
        nie wiem jak ugryźć temat nostryfikacji i czy jest wogóle możliwa na
        dodatek mój koleś na wszystkie moje propozycje pracy innej niż
        zgodna z kwalifikacjami odpowiada niezmiennie non np Sprzątanie- to
        praca dla czarnego nie dla kobiety białego francuza, zbiór owoców
        lub winnice-zbyt męczące, opieka nad starszymi-nie będziesz
        podcierała dup starym babom itd. Czy ktoś może ma jakieś
        doświadczenia w związku z takimi kwalifikacjami jak moję Proszę o
        info
        • desy Re: zwiazki polsko - francuskie 16.02.09, 17:17
          Moj zabojad tez malo zdecydowany.. Ja jestem szefem w zwiazku ;) Moze oni maja
          cos takiego, ze po prostu nie radza sobie z czyims niezadowoleniem i wola, zeby
          decyzje odjal ktos inny. I jakby co, to nie bedzie na nich.
          Co do pracy, to chyba sama nie chcialabys sprzatac czy zbierac owocow! Jesli
          masz dwa zawody, to probuj jednak w tym kierunku. Licz sie z tym, ze moga czekac
          Cie dodatkowe kursy, ale to jest do przejscia a potem bedziesz robic to co
          lubisz :)
          Trzymam kciuki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka