Dodaj do ulubionych

Jak Żary kiedyś wyglądały?

26.11.04, 23:42
Jak wyglądały np. w czasie stanu wojennego, lub w czasach komunizmu czy PRL-
u? Były jakies strajki? Bardzo bym prosił, aby mi ktoś o tym opowiedział.
Obserwuj wątek
    • croolick Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 27.11.04, 17:20
      neostrador napisał:

      > Jak wyglądały np. w czasie stanu wojennego, lub w czasach komunizmu czy PRL-
      > u? Były jakies strajki?

      Pewnie ze byly - chyba najwiekszy byl w Dekorze (mam gdzies zdjecia z tego
      strajku) nawet po stanie wojennym stal postawiony wtedy (?) na terenie zakladu
      krzyz.

    • croolick Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 01:06
      Jesli chodzi Ci o wyglad miasta to moje wspomnienia siegaja jedynie koncowej
      fazy PRL (schylek lat 70. i l. 80). Miasto nie wygladalo budujaco w centrum
      mieszkali Romowe (przy Kapielowej), ktorzy zdewastowali zamieszkiwane przez
      siebie budynki. Tam gdzie dzis ryneczek bardzo dlugo byl plac ze sterta gruzu
      po zburzonych kamienicach dopiero na pocz. lat 80 postawiono "butiki". Ryneczek
      znajdowal sie po obu stronach ulicy Ksiazecej a zadbany dzis skwer przed
      wiecznie remontowanym zespolem zamkowo-palacowym (od strony Warszawskiej staly
      wielkie zbiorniki z wapnem) tonal w ochydnym blocie - podobnie bylo z placykiem
      miedzy Kapielowa a Osadnikow (gdzie w miejscu Urzedu Skarbowego i czesci nowego
      placu budowy staly do polowy l.80 stare kamienice) - przyjezdzaly tam
      barakowozy z roznymi objazdowymi wystawami dziwactw a to gabinet krzywych
      luster a to wystawa rekinow a to automaty do gry - najbardziej emocjonujace
      byly tzw. "zydy" - drewniana skrzyneczka z szybka - u gory wrzucalo sie monete,
      ktora miala sciezka trafic w odpowiednie miejsce, by wyrzucila z siebie
      nagromadzone wczesniej monety (2 lub 5 zl - apopos na 5 byly umieszczane
      inicjaly chyba JZP co tlumaczylismy jako "Jaruzelski zdrajca Polski" lub cos w
      tym stylu - zreszta domalowalismy na banknotach 50 zl Swierczewskiemu ciemne
      okulary by wygladal jak Jaruzelski). Karuzele bardzo czesto ustawiono na placu,
      gdzie dzis jest dworzec PKS a dworzec PKS byl na (do dzis niezagospodarowanym,
      choc ostatnio ogrodzonym) placu obok poczty glownej - kasy i poczekalnia byly
      ladniejsze niz dzisiejsze a na placu manewrowym panowal niemielosierny scisk i
      ruch (przyczepy do autobusow staly od strony u. Wroclawskiej obok calkiem
      niedawno rozebranego drewnianego kiosku). Bardzo dlugo remontowano (?) budynek
      dzisiejszej Eli - przez lata ogrodzony byl drewnianym plotem - rownie dlugo
      trwal remont a wlasiwie rekonstrukcja kamienic przy Chrobrego - zostawiali
      fasady podpierane dlugimi drewnianymi dragami a reszte budowali od podstaw. Na
      skutek remontu przeniesiono Skaldnice Harcerska z Chrobrego(byla tam piekna
      przeszklona gablota z modelami pociagow i pojazdow) na Podchorazych, gdzie
      istniala po transformacji ustrojowej jako sklep Druh a dzis w tym miejscu jest
      Zabka na przeciwko Pioniera. Co do Pioniera to byl on bardzo tlumnie odwiedzany
      (bardzo czesto brakowalo biletow) a na takie szlagiery jak Wejscie Smoka czy
      Imperium Kontratakuje trzeba bylo stac w kolejce godzinami. Panie bileterki
      skrupulatnie sprawdzaly czy widz ma 12 czy 18 lat - trzeba bylo pokazywac
      legitymacje szkolna. W kasie wisialy portrety hollywodzkich gwiazd lat 50. a w
      poczekalni byly fotosy z polskich filmow. W niedziele w czasie mszy dla dzieci
      w kinie byly "Poranki" czyli sety filmow animowanych dla dzieci za niewielkie
      pieniadze i przyznam sie szczerze, ze bardzo czesto wybieralem kino zamiast
      kosciola - trzeba bylo potem nazmyslac o czym ksiadz mowil w kazaniu ;-)
      Oczywiscie wypad do kina polaczony byl z konsumcja przysmakow (galaretek, bitej
      smietany) w nieodleglym barze Murzynek (ach co za klimat lat. 70!) - pozniej
      byla tu stolowka charytatywna a dzis solarium. Jesli jestesmy przy konsumpcji
      to swietnym miejscem byl bar Agatka(odchylane barowe stolki czy stoly dla
      jedzacych na stojaco) na Podwalu (Rosenbergow) - jadlospis byl kopalnia zagadek
      dla skladajacego literki podczas czytania dziecka - paniom zawsze brakowalo
      literek, ktore w dostepnej ilosci wpinaly w tablice, stad napisy np. "p_er_ogi
      _uskie" nie mowiac juz, ze kazda literka byla innego koloru :-)
      Fajnym miejscem byla "czarna drozka" czyli przedluzenie ul. Strzelcow w
      kierunku ul. Jagiellonskiej - drzewka tworzyly jakby tunel a obok byla polana,
      gdzie byly poidla dla zwierzat (choc nigdy nie widzialem tam zwierzat), ktore
      ubijano w rzezni, ktora stala w miejscu, gdzie dzis stoi Inter i BricoMarche.
      Pamietam jak ul. Wieniawskiego byla droga z betonowych plyt po ktorych krazyly
      ciezarowki-kamikaze Transbudu jezdzace na budowe domow przy ul. Paderewskiego,
      Wieniawskiego, Szymanowskiego. W parku przy Czerwonego krzyza jeszcze do
      niedawna staly mury duzej strzelnicy, ktora zima byla naturalnym lodowiskiem.
      Pamietam jak ul. Zaganska byla dwukierunkowa a na skrzyzowaniu na pl. Luzyckim
      (pl. Kosciuszki) staly oswietlone od wewnatrz slupki wskazujace mijsce
      rozejscia sie pasow ruchu i tak samo podswietlane znaki (podobnie bylo na
      rondzie) a kraweznki byly malowane w tym miejscu na bialo-zolto. Zreszta w
      innych czesciach miasta malowano zawsze krawezniki na 1 maja a wzdluz
      Podchorazych byly wkopane metalowe tuleje w ktore wstawiano drewniane slupy na
      ktorych wieszano transparenty i choragiewki. Co do pochodow pierwszomajowych to
      szly one przez Podwale (obok portierni Welny -dzis sklep Computernet byla
      ustawiana trybuna honorowa)a pozniej pochod szedl Warszawska na pl. Konstytucji
      3 Maja, gdzie odbywala sie masowka a nastepnie byla mozliwosc kupienia
      deficytowych towarow - ludzie rzcali sie np. na sprzedawane z ciezarowek
      ksiazki. Fajnie wspominam Festyny robotnicze, ktore odbywaly sie na Syrenie -
      uczestniczylem w nich w l. 1984, 1985 i 1986 (jesli mnie pamiec nie myli) - mam
      w domu okolicznosciowe plakietki - byly rozne gry i zabawy wystepy - taki
      wielopokoleniowy piknik cos w stylu dzisiejszch Dni Zar. Swietnie prosperowal
      CKM na Zakopianskiej - byly koncerty rockowe, dyskoteki, przedstawienia,
      dyskoteki i inne imprezy (to bylo swietne miejsce z klimatem...) a nawet
      dzialalo tu kino (Start bodajze).
      Na dlugich przerwach uwielbialismy chodzic do Pewexu (dzis Rossman) by zobaczyc
      jak wyglada kolorowy Zachod nie mowiac juz, ze mozan bylo czasem dostac
      niesamowicie kolorowa (wlasnie tego najbardziej w PRL brakowalo - kolorow!)
      ulotke np. herbatek Parecelsus a juz taki katalog Matchboxa to byl istny
      rarytas...
      • pawel.zary Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 09:39
        croolick napisał:

        > Tam gdzie dzis ryneczek bardzo dlugo byl plac ze sterta gruzu
        > po zburzonych kamienicach dopiero na pocz. lat 80 postawiono "butiki".
        Ryneczek
        >
        > znajdowal sie po obu stronach ulicy Ksiazecej


        Ryneczek mieścił sie głównie na PAŃSKIEJ i róg Browarnej (pomyliłeś w ferworze
        walki Pańską z Książęcą)


        "Jaruzelski zdrajca Polski" lub cos w
        > tym stylu - zreszta domalowalismy na banknotach 50 zl Swierczewskiemu ciemne
        > okulary by wygladal jak Jaruzelski).


        W czasie stnu wojennego po ulicach chodziły patrole ORMO (Ochotnicza Rezerwa
        Milicji Obywtelskiej). Chłopaki poczuli "władzę" i byli bardzo ważni. Kiedyś
        pod wieczór wylegitymowali kilku z nas w rejonie Ratuszowej, jednemu
        przyłożyli pałą w tyłek i kazali natychmiast , szybkim krokiem iść do
        domów "nie ogladając się za siebie" :-)


        Co do Pioniera to byl on bardzo tlumnie odwiedzany
        >
        > (bardzo czesto brakowalo biletow) a na takie szlagiery jak Wejscie Smoka czy
        > Imperium Kontratakuje trzeba bylo stac w kolejce godzinami.


        Pamiętam jak na "Pojedynek potworów" (japońska Godzilla) był taki tłum i
        przepychanka, że w kasie pękła szyba. Bileter zlitował sie nade mną i wpuścił
        mnie, i jeszcze kilku - potem siedzieliśmy na schodach.
        Na "King Kongu" były "całe Żary" - co najmniej jekby miał przyjechać Robert de
        Niro - po prostu cała "śmietanka" i "kwiat inteligencji" :-)
        O filmie "Szczeki" opowiadano legendy, jak to niby ludzie ze strachu mdleli
        podczas seansu i odwoziły ich karetki.
        Istotną sprawa były tzw. "momenty" - jak na fotosach pojawił sie kawałek
        nagosci, to film miał zapewniona frekwencję.



        > Oczywiscie wypad do kina polaczony byl z konsumcja przysmakow (galaretek,
        bitej
        >
        > smietany) w nieodleglym barze Murzynek


        Ach "Murzynek" oaza blichtru i wielkomiejskości - podobnie jak "Kolorowa" przy
        Okrzei (dzisiaj bar wietnamski). Na rogu Długosza i Pocztowej (dzisiaj bank
        POKo BP) stał bar "Jagienka" - mordownia ekstra klasa, a na Bohaterów Getta
        funkcjonował "Smakosz". W miejscu , gdzie jeszcze niedawno funkcjonowała
        drukarnia, przy Zamkowej był bar "Zagłoba" - tez niezła mordownia (sikaliśmy w
        okolicy śmietników, które stoją do dziś)


        > Fajnym miejscem byla "czarna drozka" czyli przedluzenie ul. Strzelcow w
        > kierunku ul. Jagiellonskiej - drzewka tworzyly jakby tunel a obok byla
        polana,


        Chłopaki zamiast do kościoła stali tam i prowadzili dyskurs, a zawsze było
        dwoch - trzech, którzy byli w kosciele i zaraz po mszy tam przychodzili z
        informacją "co ksiądz mówił na kazaniu" - tak na wypadek jakby w domu padły
        pytania kontrolne :-)


        Swietnie prosperowal
        > CKM na Zakopianskiej - byly koncerty rockowe, dyskoteki, przedstawienia,
        > dyskoteki i inne imprezy (to bylo swietne miejsce z klimatem...) a nawet
        > dzialalo tu kino (Start bodajze).


        Zgadza się tam było kino "Start", był "Pionier" i "Luna". W kinie "Start"
        oglądałem "Płonacy wieżowiec". A koncerty rockowe w CKM-ie były całkiem niezłe.

        PZDR


        • croolick Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 11:07
          pawel.zary napisał:

          > Ryneczek mieścił sie głównie na PAŃSKIEJ i róg Browarnej

          Masz racje byl wzdluz Panskiej - dzis jest na rogu Ksiazecej i Kapielowej

          > W czasie stnu wojennego po ulicach chodziły patrole ORMO (Ochotnicza Rezerwa
          > Milicji Obywtelskiej). Chłopaki poczuli "władzę" i byli bardzo ważni. Kiedyś
          > pod wieczór wylegitymowali kilku z nas w rejonie Ratuszowej, jednemu
          > przyłożyli pałą w tyłek i kazali natychmiast , szybkim krokiem iść do
          > domów "nie ogladając się za siebie" :-)

          No i jeszcze trojkami chodzily patrole wojskowe z klaszami na plecach z
          bialoczerwonymi opaskami na rekach.
          A popos - LWP bylo bardziej eleganckie niz dzisiejsze WP - kazdy, takze ze
          sluzby zasadniczej mial wyjsciowy mundur i niektorzy nosili dumnie odznake
          wzorowego zolnierza.

          > Pamiętam jak na "Pojedynek potworów" (japońska Godzilla) był taki tłum i
          > przepychanka, że w kasie pękła szyba.

          O tak, Powrot Mechagodzilli czy Superpotwor (bylem na nim circa about 20 razy)
          to byly wiekie hity na ktore walily tlumy :-)))

          > Bileter zlitował sie nade mną i wpuścił
          > mnie, i jeszcze kilku - potem siedzieliśmy na schodach.

          Prawda, czesto bylo tak,ze "nadliczbowi" siedzieli na schodkach w przejsciu. W
          trakcie seansu bardzo rzadko ktos rozmawial (no chyba, ze byl jakis radziecki
          czy czechoslowacki film a ludzie poszli na niego z nudow) a zupelnie nikt nie
          przezuwal niczego. Dopiero w pol. l.80 pojawly sie woreczki z prazonym
          slonecznikiem a w nim reprodukowane na powielaczu dolary, marki, funty itp. a z
          tylu byla pieczatka producenta. Pojawienie sie tego wynalzku sprawilo, ze sala
          kinowa bardzo czesto byla zasmiecana lupinami (i tak jest niestety do dzis).
          Kierownik kina byl narwany - kiedys mi malo ucha nie urwal, bo pomylil mnie z
          takim jedynm co mu wlasnie nasmiecil - pusicil jak sie po czasie zorietowal ale
          ucho juz bolalo (ciekawe, czy dzis ktos odwazylby sie tak zareagowac...)

          > O filmie "Szczeki" opowiadano legendy, jak to niby ludzie ze strachu mdleli
          > podczas seansu i odwoziły ich karetki.

          O tak! Bardzo chcialem isc na Szczeki ale wiek mi na to nie pozwalal. Podobnie
          bylo z horrorem Duch

          > Istotną sprawa były tzw. "momenty" - jak na fotosach pojawił sie kawałek
          > nagosci, to film miał zapewniona frekwencję.

          wlasnie,wlasnie to byla druga rzecz, czego w PRL brakowalo - golych obrazkow -
          dlatego dla rubryki "Na spocznij" kupowalo sie Zolnierza Polskiego czy
          dla "Razem i osobno" kupowalo sie tygodnik Razem ;-)

          > podobnie jak "Kolorowa" przy Okrzei (dzisiaj bar wietnamski).

          O tak, rozne krazyly opowiesci

          > Na rogu Długosza i Pocztowej (dzisiaj bank
          > POKo BP) stał bar "Jagienka" - mordownia ekstra klasa,

          O tu to naprwde strach bylo wejsc!

          > a na Bohaterów Getta
          > funkcjonował "Smakosz".

          a "Jubel" na pl. Przyjazni? Szatniarz mial zachodnie fajki i sprzedawal spod
          lady. W holu krecily sie panie lekkich obyczajow a na danicingach bawila sie
          elita "badylarstwa".

          > W miejscu , gdzie jeszcze niedawno funkcjonowała
          > drukarnia, przy Zamkowej był bar "Zagłoba" - tez niezła mordownia

          O w morde! Tam to bylo az czarno od ludu - halas setek gardel i smrod z daleka -
          wiosna wszystko to wychodzilo pod zadaszone laweczki przed wejsciem

          >(sikaliśmy w okolicy śmietników, które stoją do dziś)

          Oj, nie tylko wy tam sikaliscie - mam wrazenie,ze robili to wszyscy klienci
          tego lokalu

          > Chłopaki zamiast do kościoła stali tam i prowadzili dyskurs, a zawsze było
          > dwoch - trzech, którzy byli w kosciele i zaraz po mszy tam przychodzili z
          > informacją "co ksiądz mówił na kazaniu" - tak na wypadek jakby w domu padły
          > pytania kontrolne :-)

          To bylo tez ulubione miejsce wagarow, gdzie nastoletni "twardziele" ostro pluli
          probujac sie zaciagnac Radmoskimi, Klubowymi, Carmenami czy Sportami

          > A koncerty rockowe w CKM-ie były całkiem niezłe.

          O tak! I wlasnie dlatego smutek mnie ogarnia jak widze stan obecny tego
          obiektu...
          • neostrador Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 17:29
            A to prawda, że czekolady były na kartki? I że czekoladę dostawało się raz na
            miesiąc? I że w sklepach były kolejki, że była praca i pieniądze, ale nie było
            towaru? Przecież teraz czekolad jest ile chcesz we wszystkich supermarketach...
            • croolick Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 18:22
              neostrador napisał:

              > A to prawda, że czekolady były na kartki?

              No pewnie, ze tak. Bez kartek dostepne byly jedynie niejadalne surogaty pod
              nazwa "wyrob czekoladopodobny" - czesto w "opakowaniu zastepczyym". Kartki byly
              tylko dla rodzin z dziecmi.

              zreszta kompendium wiedzy na ten temat znajdziesz tu:
              polskaludowa.com/index.htm
              > I że czekoladę dostawało się raz na miesiąc?

              Oficjalnie, bo nieoficjalnie jak ktos mial kontakty z Sowietami to zadnych
              poblemow z czekolada, paliwem (problem reglamentacji benzyny rozwiazywala
              radziecka czerwona bezyna), papierosami czy innymi produktami zywnosciowymi nie
              bylo - sklepy na lotnisku w Starej Koperni (Tomaszowie) zaopatrzone byly
              doskonale i ceny bardzo niskie. Polakom najbardziej chyba doskwierala jednak
              reglamentacjia wodki (mozna bylo co prawda bez problemu kupic za dolary lub
              bony PKO w Peweksie, ale nie kazdy je mial lub chcial kupic od cinkciarza) w
              wielu blokach w I pol. lat. 80 po klatce schodowej rozchodzila sie specyficzna
              won bimbru a co jakis czas dochodzily sluchy, ze komus aparatura wyleciala w
              powietrze. Zreszta w czasie stanu wojennego trzeba bylo siedziec w czasie
              godziny policyjnej w domu a cos trzeba bylo robic ;-)

              > I że w sklepach były kolejki,

              ano byly - zwlaszcza po mieso, sprzet elektroniczny i AGD oraz jajka. Z chlebem
              ciagle byl problem swiezosci ale bez prolemu dzialaly prywatne piekarnie, tylko
              trzeba bylo bardzo wczesnie wstac by kupic swieze bulki czy chleb.

              > że była praca

              Milicja Obywatelska co jakis czas robla akcje wylapujac tzw. "niebieskich
              ptakow", czyli osoby, ktore w dowodzie nie mialy pieczatki o zatrudnieniu -
              kazdy musial gdzies pracowac. Dlatego w Zarach bylo bardzo wiele prywatnych
              taksowek - zawsze mozna bylo cos na boku kominowac (handel waluta, prywatny
              import etc.)

              > i pieniądze, ale nie było towaru?

              Prawda - jedynym pieniadzem, ktory cos znaczyl byla Marka i Dolar, bo w
              Peweksie bez problemu mozna bylo kupic to czego gdzie indziej brakowalo. Jesli
              chodzi o braki w towarze to najwiekszy kryzys byl w l. 1981 - 1982 wtedy
              faktycznie na polkach byl jedynie "przyslowiowy ocet" ale z czasem bylo co raz
              lepiej jedynie mieso az do 1989 bylo na kartki (chociaz ludzie zastepowali
              wieprzowine drobiem i rybami, ktore nie byly na kartki) i ciagle brakowalo
              cytrusow.

              > Przecież teraz czekolad jest ile chcesz we wszystkich supermarketach...

              No tak jak to mowi madrosc ludowa: "kiedys byly pieniadze ale nie mozna bylo
              nic za nie kupic, teraz sa towary ale nie ma pieniedzy, zeby je kupic"
              • neostrador Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 19:30
                Ok, dzięki za tyle informacji! A szkoły jak wyglądały? Mundurki były
                obowiązkowe?
                • croolick Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 23:43
                  neostrador napisał:

                  > Ok, dzięki za tyle informacji!

                  Nie ma sprawy - jak dostaniesz piatke z zadania domowego to sie pochwal ;-)))

                  > A szkoły jak wyglądały?

                  W l. 1981 - 1989 uczeszczalem do SP4 czyli w okresie schylkowym PRLu.
                  Na korytarzach przez jakis czas trzeba bylo w czasie przerw chodzic parami w
                  kolko ale nauczycielom brak bylo konsekwencji (lub sami nie widzieli w tym
                  sensu). Na lekcjach plastyki pod czujnym okiem nestora zarskiego exlibrisu
                  malowalismy co roku prace zatytuuowane "1 maja", "Swieto Wielkiej Rewolucji
                  Pazdziernikowej" lub "8 maja dzien kobiet" ale co nieco klocilo sie to z jego
                  zachowaniem, bo przed nami a to liczyl dolary a to popisywal sie nowym japonskim
                  kalkulatorem (co zreszta nie dziwi, kazdy chwalil sie tym co przywieziono mu z
                  Zachodu). Geografii prawie nigdy nie mielismy, bo nauczycielka byla osoba wielce
                  zaangazowana w prace partyjna i co rusz na egzekutywe biegala. Za to na kolku
                  historycznym nauczyiel opowiadal nam polityczne dowcipy. Podobnie bylo zreszta z
                  rosyjskim - nie byly to zadne dente lekcje o pionierach, Leninie czy o
                  osiagnieciach socjalizmu (to w sumie bylo tylko w czytankach) za to poznawalismy
                  w oryginale piesni Okudzawy czy Wysockiego, co mi sie niesamowice podobalo.
                  Jakiejs wielkiej indoktrynacji ideologicznej zatem nie bylo - jedynie pani od
                  geografii nekala chlopaka za noszenie plakietki Solidarnosc ale nas to bardziej
                  bylo smieszne niz straszne. Chlopak i tak mial bez tego problemy z nauka ale na
                  koniec i tak go przepchnieto by politycznej afery nie bylo - niezle to sobie
                  wykombinowal - tak wiec komuna mimio, ze podziemnej to i tak sie Solidarnosci
                  obawiala...

                  > Mundurki były obowiązkowe?

                  Byly, byly - takie granatowe z odpinanym bialym kolnierzykiem (tylko jego sie
                  prasowalo, bo bluza byla z sztucznego wlokna i sie nie gniotla). Trzeba bylo
                  obowiazkowo go nosic a na jego rekawie jak i kurtki trzeba bylo miec przyszyta
                  tarcze szkolna - co jakis czas sprawdzano czy jest odpowiednio solidnie przyszyta.
                  Obok tornistra trzeba bylo tez nosic worek z obuwiem zmiennym (kapciami lub/i
                  trampkami) ale konsekwencji co do sprawdzania czy uczuniowe kapcie maja zawsze
                  brakowalo - pozniej nikt juz nie respektowal nakazu zmiany obuwia w szkole.
            • pawel.zary Re: kolejka i stacze 29.11.04, 20:51
              neostrador napisał:

              > A to prawda, że czekolady były na kartki? I że czekoladę dostawało się raz na
              > miesiąc? I że w sklepach były kolejki, że była praca i pieniądze, ale nie
              było
              > towaru?


              Kolejki były "że hej"! Szczególnie w latach 1980-1987.

              ciekawym zjawiskiem był tzw. "stacz". "Staczem" był człowiek, który stał w
              kolejce "zawodowo".
              "Stacza" mozna podzielić na:
              "Stacza", który sprzedawał miejsce w kolejce
              "stacza", który stał dla kogoś po określony i zamówiony z góry towar
              "Stacza", który kupował wszystko "jak leci" i potem to sprzedawał z zyskiem
              (taki pierwszy kapitalista - handlowiec) ;-)

              Innym zjawiskiem był tzw. 'kierownik kolejki" - facet, który miał zeszyt i
              zapisanych w nim kolejkowiczów. kolejkowicz musieli w okreslonych godzinach być
              na miejscu (pod sklepem) i "kierownik" wyczytywał głośno nazwiska. trzeba było
              sie zgłosić, bo inaczej 'kierownik" mógł wykreślić z kolejki. "Kierownik" był
              bardzo ważny i lepiej było z nim nie zadzierać.

              kolejnym "zjawiskiem" był wtedy "kierownik sklepu", od którego wiele zależało -
              on z reguły pierwszy znał termin dostawy towaru (czesto w ostatniej chwili - na
              godzine przed dojazdem samochodu dostawczego) i wtedy informował telefonicznie
              znajomych (urzedników, lekarzy), którzy pojawiali sie "z głupia frant" w
              sklepie tuz przed dostawa. Kierownicy sklepów żyli wtedy bardzo dobrze i mieli
              niesamowite 'chody" w róznych instytucjach.

              Ludzie stali 'za wszystkim", ale głównie za sprzetem AGD, telewizorami i
              meblami.

              Kolejka stała cześciowo w sklepie, aczęściowo na zawnątrz.
              W Żarach były dwa główne slepy z AGD i telewizorami - ZURiT (zakład Usług
              Radiowych i telewizyjnych - Rynek 12 - dzisiaj sklep z odzieżą) oraz "1001
              drobiazgów" - Rynek - dzisiaj sklep "Styl".

              Niektórzy kolejkowicze stali "na czujkę" w okolicach ryneczku, bo tamtędy
              musiał nadjechać samochód z towarem. Po stanie wojennym listy kolejkowe nie
              były juz tak powszechne i kto pierwszy zobaczył samochód i wbiegł do sklepu
              zająć miejsce przy ladzie ten miał szczeście.

              czasami robiliśmy numer, który polegał na tym, że jeden z nas 9chodziłem wtedy
              do ogólniaka) wbiegał do sklepu i "chwytał sie lady" - w ciągu sekundy cała
              znudzona i smutna kolejka przistaczała sie w kłębowisko żmij i zaczynała sie
              przepychanka i bluzgi. Wtedy te wbiegający pytał 'z głupia frant" o żarówkę
              40W. po chwili wszysc wiedzieli już, że to głupi numer, ale pomimo tego
              niektórzy nie opuszczali miejsca przy ladzie - tak "na wszelki wypadek" :-))

              sam taki numer zrobiłem dwa razy - było przepysznie.
              sam osobiście stałem trzy dni po telewizor - i kupiłem, bo stałem "na czujkę"
              przy ryneczku. Jak wbiegłem do sklepu i chwyciłem sie lady, aby być pierwszym,
              to wyobraź sobie, że przede mną "zmieściły" się jeszcze trzy osoby :-)
              telewizorów starczyło chyba dla dziesięciu.
              Jeszcze w tzw. 'międzuczasie" zostałem publicznie oskarżony (w tłumie ludzi) o
              to, że "jestem handlarzem", i że "kupuje nie dla siebie, tylko na handel" :-))
              To niezła szkoła.
              Telewizor (był kolorowy) po roku zawiozłem pociągiem do Wrocławia i tam
              sprzedałem koleżance mojego wuja - w rozliczeniu dostałem maszynę do pisania.

              PZDR :-)
              • croolick Re: kolejka i stacze 29.11.04, 21:33
                pawel.zary napisał:

                > neostrador napisał:
                >
                > Kolejki były "że hej"! Szczególnie w latach 1980-1987.
                >
                > ciekawym zjawiskiem był tzw. "stacz". "Staczem" był człowiek, który stał w
                > kolejce "zawodowo".
                > "Stacza" mozna podzielić na:
                > "Stacza", który sprzedawał miejsce w kolejce
                > "stacza", który stał dla kogoś po określony i zamówiony z góry towar
                > "Stacza", który kupował wszystko "jak leci" i potem to sprzedawał z zyskiem
                > (taki pierwszy kapitalista - handlowiec) ;-)

                No i jescze "Babcia - rencistka" i "Dziadek - kombatant", dobrze bylo miec wtedy
                dzadkow "na chodze" - stali z wyzszych pobudek - najwazniejsza byla pomoc
                rodzinna (stad wtedy silniejsze byly wiezi rodzinne)
              • croolick Re: kolejka i stacze 29.11.04, 21:45
                Ja z kolei z racji wieku stalem tylko za spozywka i to nie miesem (bo tu czasem
                bylo naprawde niebezpiecznie) ale jajkami i kawa. Pamietam jak raz stalem w
                sklepie gdzie dzis jest market Roma przy Moniuszki wlasnie za jajkami sciskajac
                w reku banknot stuzlotowy i gdy dochodzilem juz do lady po godzinnym staniu (a
                moze mi sie tylko tak wydawalo?) pienadz mi wypadl a jakis gosc go od razu
                podniosl i wsadzil do kieszeni - stalem jak zamurowany i wsciekly wrocilem bez
                jajek do domu... No i bylem tez wystawiany w kolejce po papier toaletowy (byl
                sprzedawany w sklepach papierniczych ;-) ) tak by rodzina byla zaopatrzona na
                dluzej (jedna osoba miala scisle okrelona ilosc, ktora mu sprzedawca mogl
                sprzedac) - ach jaka to byla duma gdy szlo sie przepasany wiencem rolek szarego
                papieru po deptaku - co chwile zaczepiali cie ludzie pytajac "gdzie papier
                rzucili???!!!" No wlasnie nie mowilo sie, ze cos dostarczono do sklepu tylko
                "rzucili do sklepu" co samo w sobie mialo wydzwiek bojowy :-)))
    • qr_che Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 20:15
      witam, jako bierny uczestnik tego forum, od dlugiego czasu bierny ale to dzis.
      dziekuje szanownemu croolickowi za tak wierny opis tamtych dni. tak jakbym
      cofnal sie o jakies 20 lat wstecz, az lezka sie w oku zakrecila...
      • croolick Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 28.11.04, 23:10
        qr_che napisała:

        > witam, jako bierny uczestnik tego forum, od dlugiego czasu bierny ale to dzis.
        > dziekuje szanownemu croolickowi za tak wierny opis tamtych dni. tak jakbym
        > cofnal sie o jakies 20 lat wstecz, az lezka sie w oku zakrecila...

        Witaj :-) Mam nadzieje, ze teraz tez cos od siebie na forum skrobniesz.
        Pozdrawiam
        • pawel.zary Re: Jak Żary kiedyś wyglądały? 13.12.04, 10:10
          croolick napisał:

          > qr_che napisała:
          >
          > > witam, jako bierny uczestnik tego forum, od dlugiego czasu bierny ale to
          > dzis.
          > > dziekuje szanownemu croolickowi za tak wierny opis tamtych dni. tak jakby
          > m
          > > cofnal sie o jakies 20 lat wstecz, az lezka sie w oku zakrecila...
          >
          > Witaj :-) Mam nadzieje, ze teraz tez cos od siebie na forum skrobniesz.
          > Pozdrawiam



          No właśnie - czekamy na jakieś opinie, bo przecież dzisiaj rocznica stanu
          wojennego (patrz wątek: STAN), a i to co potem w Żarach sie wydarzyło też jest
          ciekawe,
          pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka