Dodaj do ulubionych

PRASA ZAGRANICZNA PRAWDĘ O NAS CI POWIE ...

17.04.07, 13:03
Artykuł z dzisiejszej "Rzepy" wpisuje się w dyskusje publiczna o tym jak
postrzega nas "cywilizowany" świat w związku z rządami "kaczystów".

Atak na Polskę


Alarmistyczne informacje o rzekomym prześladowaniu w naszym kraju weteranów
hiszpańskiej wojny domowej stały się pretekstem do kampanii europejskiej
lewicy wymierzonej w Polskę


Za "nękanie" dąbrowszczaków ma dziś potępić polskie władze Senat Hiszpanii.
Zwróci się do rządu José Zapatero, by zapewnił weteranom pomoc materialną i
prawną, włącznie z zaoferowaniem im hiszpańskiego obywatelstwa. Senatorzy
sugerują, by sprawą weteranów zajęła się UE. Nagłośniony przez lewicową prasę
projekt uchwały izby wyższej hiszpańskiego parlamentu stał się pretekstem do
antypolskich ataków w wielu krajach Europy.

W obronie rzekomo pozbawianych środków do życia dąbrowszczaków wystąpił
przedstawiciel rosyjskiego MSZ Michaił Kamynin. Sprawą zajęła się też
Komunistyczna Partia Grecji. Sekretarz generalna Aleka Papariga w liście do
najwyższych władz naszego kraju wyraziła "głębokie zaniepokojenie" z powodu
prześladowania "tych, którzy walczyli z faszyzmem o pokój, postęp i budowę
socjalizmu". Ludzi będących "inspiracją dla kolejnych pokoleń młodzieży i
robotników".

-Jesteśmy oburzeni działaniami skrajnie prawicowych władz Polski. To element
wojny, którą wypowiedziały ideologii komunistycznej -powiedział "Rz" Babis
Angourakis, działacz KPG, która ma w greckim parlamencie 12 deputowanych.


Chodzi tylko o ubeków

Przez Brygady Międzynarodowe przewinęło się w latach 1936 -1939 około 5000
ochotników z Polski. Weteranów jest dziś garstka. Czy rzeczywiście cokolwiek
im grozi? Przedstawiciele władz zapewniają, że nie ma mowy o odebraniu
komukolwiek emerytury tylko za to, że walczył w Hiszpanii. Jednak wielu
dąbrowszczaków wstąpiło później do UB i brało udział w tworzeniu aparatu
terroru. Jak dowiedziała się "Rz", tacy ludzie - chodzi o kilka osób, które
wyjechały z Polski w 1968 r. i do dziś mieszkają za granicą - faktycznie mogą
stracić wysokie emerytury mundurowe. Ale nie za Hiszpanię, tylko za
późniejszą działalność. Niewykluczone, że właśnie tych kilka osób w obawie
przed utratą świadczeń rozkręciło histeryczną kampanię.

Weterani z Hiszpanii mogą natomiast utracić przywileje kombatanckie:
miesięczny dodatek w wysokości około 200 złotych oraz zniżkę na zakup leków i
przejazdy. Zgodnie z projektem zmiany ustawy o kombatantach, którym niedługo
zajmie się Sejm, "nie będzie możliwe zachowanie uprawnień kombatanckich
nadanych w PRL z tytułu walk w latach 1936 - 1939 w Hiszpanii".


Oni nie walczyli o Polskę

- Nie chodzi o ideologię. Chodzi o uhonorowanie osób, które walczyły o
Polskę. Dlaczego mamy wyróżniać ludzi walczących o obcą sprawę? -mówi "Rz"
poseł PiS Artur Zawisza. Jak zapewnia, nikt nie chce ukarać 25 żyjących do
dziś Polaków, którzy bili się w Hiszpanii po stronie republiki. - Nie
wykluczamy, że przyznamy im później w akcie łaski te 200 złotych. Ale będzie
to już miało zupełnie inny, symboliczny wymiar - podkreśla Zawisza. Ataki na
Polskę za rzekomą dyskryminację dąbrowszczaków są jego
zdaniem "odzwierciedleniem trendów ideologicznych panujących w Europie".

Te trendy wyraźnie zaznaczyły się w artykułach lewicowych gazet. Ton nadał
madrycki "El Pais", który zamieścił całą serię materiałów piętnujących
polskie władze za "zamach" na dąbrowszczaków. Włoska "La Stampa" pisała
o "czystce historycznej, która objęła polskich bohaterów, elitę światowego
ruchu antyfaszystowskiego". Porównując rządy braci Kaczyńskich do"żelaznego
uścisku frankistowskiej dyktatury", prognozowała, że na cenzurowanym w Polsce
znajdzie się wkrótce "Komu bije dzwon" Ernesta Hemingwaya. Organ włoskich
komunistów "L'Unita" pisał o "rewizjonistycznej gilotynie", która dosięgła
weteranów, i zachęcał włoski parlament do wzięcia przykładu z iberyjskich
kuzynów. "Polska znów wojuje z przeszłością" - obwieścił rosyjski portal
internetowy rosbalt. ru. Przyznał jednak, że "praktycznie wszyscy polscy
weterani brygad międzynarodowych aktywnie uczestniczyli w utrwalaniu
prosowieckiego reżimu w powojennej Polsce".

MAŁGORZATA TRYC-OSTROWSKA, PIOTR ZYCHOWICZ

Obserwuj wątek
    • aa9612 Re: PRASA ZAGRANICZNA PRAWDĘ O NAS CI POWIE ... 20.04.07, 12:03
      Ach ta Polska - dla wspólnego dobra nie chce się zrzec "absurdalnego"
      nicejskiego sposobu liczenia głosów ... A porównanie do stalinowskich czystek
      świadczy o poziomie zachodniej krytyki ( aa9612).

      „Polska bliźniaków, fałszujący głos w Europie”
      PAP - dodane 9 minut temu
      Z kolejnym atakiem przeciwko Polsce wystąpił największy włoski
      dziennik "Corriere della Sera". Znany publicysta gazety Sergio Romano w tekście
      zatytułowanym "Polska bliźniaków, fałszujący głos w Europie" porównał lustrację
      do inkwizycji, stalinowskich czystek, polowania na czarownice w czasach
      makkartyzmu i publicznych "mea culpa" w dobie chińskiej rewolucji kulturalnej.

      Odnosząc się do lustracji, Romano - jeden z najbardziej uznanych komentatorów
      międzynarodowych, były ambasador Włoch w Moskwie - wyraził zdumienie tym,
      że "kraj tak żarliwie demokratyczny wprowadził teraz, prawie dwadzieścia lat po
      upadku muru, policyjne metody". Ustawę lustracyjną nazwał zaś "mściwą".

      Lustracja, w opinii Sergio Romano, to jeden z "wielu negatywnych sygnałów
      płynących z Polski w ostatnim czasie". Jako inne wymienił porozumienie między
      Polską a Stanami Zjednoczonymi w sprawie tarczy antyrakietowej, które
      nazwał "potrójnym nietaktem".

      Zdaniem komentatora gazety, jest to "nietakt wobec Rosji, która ma kilka
      uzasadnionych powodów, by czuć się zagrożona przez tę inicjatywę".

      To także - według Romano - "nietakt wobec NATO, z którym nie była ona
      (inicjatywa tarczy) w ogóle konsultowana". To wreszcie, twierdzi
      publicysta, "nietakt wobec Unii Europejskiej, gdyż nie bierze się pod uwagę
      reperkusji tej inicjatywy dla bezpieczeństwa całego kontynentu".

      Kolejnym negatywnym sygnałem z Polski jest według "Corriere della Sera"
      stanowisko władz w Warszawie wobec konstytucji europejskiej, zwłaszcza zaś
      wobec systemu głosowania w Unii. "Lech i Jarosław Kaczyńscy wolą absurdalny
      system z Traktatu Nicejskiego" - dodaje mediolański dziennik.

      W konkluzji tekstu podkreśla się, że "takie postępowanie pokazuje, jak mało
      interesuje Polskę dobre funkcjonowanie Unii". (sm)

    • aa9612 Re: PRASA ZAGRANICZNA PRAWDĘ O NAS CI POWIE ... 26.04.07, 15:55
      Wreszcie Parlament Europejski zabrał głos w tej sprawie...

      Premier : Nikt nie ogranicza praw gejów w Polsce
      Premier zapewnił dziś , że w Polsce nikt nie ogranicza praw gejów /INTERIA.PL11
      minut temu
      Premier Jarosław Kaczyński na dzisiejszej konferencji prasowej zapewnił, że w
      Polsce nikt nie ogranicza praw gejów.
      Premier odniósł się w ten sposób do czwartkowej rezolucji Parlamentu
      Europejskiego na temat homofobii w UE. PE apeluje do polskich władz o
      potępienie wypowiedzi wzywających do dyskryminowania homoseksualistów i o
      nieprzyjmowanie ustawy o zakazie propagandy homoseksualnej w szkołach, którą
      miał jakoby przedstawić wiceminister edukacji narodowej Mirosław Orzechowski.
      - PE podejmuje wiele różnych rezolucji, niekiedy co najmniej dyskusyjnych. My
      uważamy, że ta jest właśnie dyskusyjna. Nie mam zamiaru się od niczego odcinać.
      Nikt nie ogranicza praw gejów w Polsce - zapewnił J. Kaczyński.

      Premier dodał, że zgadza się z postulatami "by w szkołach nie było propagandy
      homoseksualizmu". "Nie powinno być takiej propagandy. To na pewno nie służy
      młodzieży. Nie jest w interesie jakiegokolwiek społeczeństwa, żeby
      homoseksualistów było więcej" - ocenił J. Kaczyński.

      PE w swojej rezolucji proponuje wysłanie do Polski delegacji eurodeputowanych,
      która zbada sytuację homoseksualistów.
      • rembel Na nie - szczęście mamy tatę Gertycha w PE. 26.04.07, 17:45
        M. Giertych: homoseksualizm to "defekt"
        Po wydaniu uznanej za antysemicką broszury, eurodeputowany Maciej Giertych
        (LPR) wydał nową publikację z logo Parlamentu Europejskiego, w której uznaje
        homoseksualizm za "defekt" i przejaw "niemoralności".
        Publikacja już wywołała kontrowersje w PE. Podczas środowej debaty o homofobii
        w UE, protestowała przeciwko niej francuska socjalistka Martine Roure.
        Pokazując innym deputowanym - jak określiła - "drugie dziełko" posła Giertycha,
        powiedziała, że jej zdaniem autor "daje do zrozumienia, że homoseksualizm to
        choroba".

        O publikacji poinformowały już włoskie i francuskie media.REKLAMA Czytaj dalej

        W książeczce zatytułowanej "Wartości europejskie", Giertych zauważa, że
        homoseksualizm jest "z biologicznego punktu widzenia bezużyteczny", ponieważ
        nie prowadzi do prokreacji, która jest "biologicznym celem popędu seksualnego".

        Podkreślając, że wypowiada się "jako genetyk" (Giertych jest profesorem
        dendrologii, czyli nauki o drzewach; zrobił habilitację z genetyki drzew -
        PAP), pisze dalej, że homoseksualizm "nie jest stanem wrodzonym", że "to defekt
        nabyty w drodze wychowania".

        Rozwijając tę myśl, stwierdza, że homoseksualizm u kobiet wynika najczęściej "z
        jakichś nieprzyjemnych doświadczeń seksualnych w młodym życiu, których skutkiem
        jest obawa przed mężczyznami jako partnerami seksualnymi". Natomiast mężczyźni -
        zdaniem Giertycha - stają się homoseksualistami "w efekcie wychowania przez
        dominującą matkę z nieobecnym albo nieznaczącym ojcem jako modelem roli"
        mężczyzny.

        Maciej Giertych jest zdania, że wobec tego orientację homoseksualną
        można "odwrócić" we współpracy z terapeutami i przy odpowiedniej "motywacji
        duchowej".

        Zdaniem eurodeputowanego - ludzie, którzy uważają, że homoseksualizm jest
        normalnym stanem i chcą głosić tę opinię, czy też to, że sami są aktywnymi
        homoseksualistami, powinni być trzymani z daleka od zawodów, gdzie mogliby
        wywierać wpływ na nieletnich. - Zdecydowanie nie chcę, aby nauczyciele
        promowali w szkołach swoje nieuporządkowane obyczaje seksualne - dodaje.

        - Homoseksualizm, podobnie jak rozwiązłość seksualna, są prywatnymi problemami,
        które powinny być traktowane z jak najmniejszym rozgłosem. Nie trzeba dodawać,
        że publiczne demonstracje wspierające homoseksualizm, jak parady gejów, powinny
        być oczywiście zakazane - pisze Maciej Giertych.

        Zastrzega przy tym, że opowiada się za tolerancją wobec homoseksualistów, ale
        uważa ich "za tę samą kategorię ludzi, co cudzołożników". - Potępiam
        cudzołóstwo, ale toleruję cudzołożników - tłumaczy.

        Giertych pisze w książce, że Polacy potrafili przeciwstawić się obcej ideologii
        w czasach komunistycznych, więc "przeciwstawimy się także politycznej
        poprawności pochodzącej z Unii Europejskiej". - W kwestiach moralnych UE nie
        będzie nam dyktować, jak mamy się zachowywać - podkreśla.

        • aa9612 Re: Na nie - szczęście mamy tatę Gertycha w PE. 26.04.07, 18:20
          Ano na nieszczęście go tam mamy.
          • student6 Re: Na nie - szczęście mamy tatę Gertycha w PE. 26.04.07, 23:48
            Zgaszając sie z Giertyuchem lub nie trzeba przyznać mu rację:

            Pod względem prokreacji homoseksualizm jest bezużyteczny smile
            • aa9612 Re: Na nie - szczęście mamy tatę Gertycha w PE. 27.04.07, 09:19
              Temat troche krepuje mnie. Przypomne tylko niedawną wiadomość ze Szkocji gdzie
              wydano instrukcję aby w szpitalach nie pytać dzieci o rodziców itd, itp.
      • szifox Re: PRASA ZAGRANICZNA PRAWDĘ O NAS CI POWIE ... 30.04.07, 06:21
        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070430/opinie_a_1.html
        O tym, jak Semka odkrył spisek Geremka

        Bronisław Geremek nie jest przeciwnikiem lustracji. Ustawa lustracyjna i ustawa
        o IPN zostały uchwalone także jego głosem. Oznacza to, że bez udziału Geremka
        IPN w ogóle by nie powstał - z Piotrem Semką, publicystą "Rzeczpospolitej",
        polemizuje polityk Partii Demokratycznej

        Jan Lityński

        Protest Bronisława Geremka nie jest protestem przeciwko lustracji, lecz
        przeciwko jej wynaturzonej formie
        AFP/JANEK SKARŻYŃSKI
        Swoim tekstem o Bronisławie Geremku Piotr Semka dołącza się do tych
        publicystów, którzy, jak Maciej Rybiński i Rafał Ziemkiewicz, z obrażania ludzi
        o odmiennych poglądach uczynili zasadę. Jest mi z tego powodu przykro.
        Traktowałem go bowiem jak człowieka, z którym mimo dużych różnic poglądów można
        dyskutować. Teraz zaczynam mieć wątpliwości.

        Lewica rehabilituje komunizm. Odradza się żydokomuna. Zachodnie mass media pod
        wpływem demonicznego Geremka podkopują pozycje Polski. Odbywa się gigantyczny
        spisek przeciwko Polsce... Scenariusz Semki pod względem wierności faktom i
        sposobu rozumowania przypomina zarówno "Wielki spisek przeciw ZSRR", "Protokoły
        mędrców Syjonu", jak i "Historię WKP(b) - krótki kurs". Wszystkie te dzieła
        opisują spiski, jakie ciemne siły knują przeciwko szlachetnym ideom.

        Choć oczywiście jest też istotna różnica. Tamte teksty oznaczały prześladowania
        milionów ludzi, kary śmierci i wyroki wieloletniego więzienia. Publicystyka
        Semki służy jedynie psuciu atmosfery. Dlatego nie warto dyskutować z jego
        tezami, są bowiem czystym wymysłem, insynuacją wynikającą z ideologicznego
        zaślepienia. Pomysł, że sprzeciw wobec nowej ustawy lustracyjnej jest próbą
        rehabilitacji komunizmu, jest intelektualnie i moralnie wart tyle samo co
        powiedzenie, że lustracja jest wstępem do faszyzmu.


        Przeciw wynaturzeniu

        Warto więc przypomnieć, że Bronisław Geremek, podobnie jak niżej podpisany, nie
        jest przeciwnikiem lustracji. Ustawa lustracyjna i ustawa o Instytucie Pamięci
        Narodowej, przy powstawaniu których miałem znaczny udział, zostały uchwalone
        naszymi głosami, także wówczas, gdy głosowaliśmy przeciwko wetu prezydenta
        Kwaśniewskiego. Oznacza to, że bez udziału Bronisława Geremka IPN w ogóle by
        nie powstał.

        Gdy patrzę na dzisiejszy wylew przecieków z IPN, artykuły niektórych jej
        pracowników, zastanawiam się, czy była to decyzja słuszna. Na drugą szalę
        należy położyć ogromną ilość wartościowych pozycji, które bez znajomości
        archiwów znajdujących się obecnie w IPN by nie powstały.

        Protest Bronisława Geremka nie jest więc protestem przeciwko lustracji, lecz
        przeciwko jej wynaturzonej formie. Przy czym nie chodzi tu o samo składanie
        oświadczeń. W wyniku zmiany ustawy lustracyjnej decyzje przeszły z rąk sądu,
        który wydawał wyroki w pierwszej instancji, do urzędników i prokuratorów IPN w
        trybie administracyjnym. A prokuratorów mianuje minister sprawiedliwości. A ja
        nie mam zaufania do mianowań przeprowadzanych przez Zbigniewa Ziobrę, ministra,
        który wyrokuje o winie człowieka przed złożeniem aktu oskarżenia.

        O poziomie merytorycznym i moralnym zaś niektórych historyków IPN (oczywiście
        nie wszystkich) wyrobiłem sobie zdanie na podstawie tekstów Sławomira
        Cenckiewicza czy Piotra Gontarczyka. I nie może budzić niepokoju, a także
        sprzeciwu moralnego fakt, że o ocenie postaw ludzi w okresie PRL decydować mają
        ci ludzie, których fachowość, rzetelność i morale stoją pod znakiem zapytania.


        Lustracyjna inkwizycja

        Lustracja przybrała obecnie formę inkwizycyjnego procesu, w którym niejasne są
        kryteria oceny, oskarżony ma prawo do obrony dopiero po zapadnięciu wyroku i,
        co więcej nawet, jeżeli uzyska wyrok uniewinniający, pozostanie na listach
        skazanych, a więc na listach hańby.

        Miłośnicy obecnej formy lustracji twierdzą, że ma ona wymiar moralny. Otóż,
        gdyby została ona zrealizowana, na listach hańby, podobnie jak na liście
        Wildsteina, znaleźliby się obok siebie prześladowcy i prześladowani, ludzie
        złamani przez komunistyczny system i szkodzący im donosiciele, wreszcie
        niewinni ludzie wpisani tam przez złą wolę ubeka lub pomyłkę lustratora. I to
        właśnie jest głęboko niemoralne. I przeciwko temu należy protestować.

        Obecna forma lustracji zajmuje się szczególnie działalnością naukową i
        dziennikarską. Odmowa złożenia oświadczenia pozbawia ludzi możliwości
        prowadzenia pracy naukowej czy publicystycznej na lat dziesięć. A to kara
        bardzo różniąca się od zakazu pełnienia funkcji publicznych przez kłamców
        lustracyjnych.

        Warto też przypomnieć, że obecna ustawa lustracyjna została przyjęta bez rozmów
        ze środowiskami naukowymi, bez analizy jej wykonalności, bez konsultacji z
        prawniczymi autorytetami. Publiczną debatę nad jej kształtem zastąpił
        rewolucyjny pośpiech. A protest przeciwko postanowieniom ustawy nadszedł ze
        strony ludzi i środowisk o ogromnym autorytecie. To powinno stać się bodźcem do
        refleksji i próby zbliżenia stanowisk. Zamiast tego mamy do czynienia z
        krzykiem i obelgami.


        Nie mogę milczeć

        Ustawa została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego nie tylko przez lewicowy
        klub parlamentarny, lecz także przez rzecznika praw obywatelskich, człowieka
        związanego przed objęciem swojej funkcji z obecnym obozem rządzącym. Rozumiem,
        że Geremek ma wpływ na całą zachodnią prasę, na stanowisko trzech głównych
        frakcji parlamentarnych w Parlamencie Europejskim, nawet na stających w jego
        obronie dwóch pretendentów do stanowiska prezydenta Francji. Ale żeby jego
        macki sięgały aż do rzecznika praw obywatelskich wybranego przez Sejm, który
        przyjmował ustawę lustracyjną, tego nie oczekiwałem.

        Protest Bronisława Geremka ma oczywiście wymiar polityczny. Jednak ma przede
        wszystkim wymiar moralny, podobnie jak identyczna decyzja Tadeusza
        Mazowieckiego, a poprzednio Karola Modzelewskiego, Aleksandra Labudy i innych
        cenionych naukowców i publicystów. Kiedy władza wybrana w demokratyczny sposób
        podejmuje decyzje przeciwko mojemu poczuciu moralności, nie mogę milczeć.


        Wystarczy czytać prasę

        Oskarżenia o szkodzeniu Polsce w zadziwiający sposób przypominają reakcję
        komunistów na wszelkie odruchy sprzeciwu wobec systemu sprawowania przez nich
        władzy. Słynny list 34 intelektualistów w obronie wolności słowa w roku 1964
        zaatakowany został, ponieważ ktoś ośmielił się go przekazać do Wolnej Europy.
        Podobnie atakowana była działalność KOR, a w stanie wojennym na ulicach naszych
        miast pojawiły się plakaty zatytułowane bodajże "Drzewo zdrady", na którym to
        drzewie zamiast liści wisiały karteczki z nazwiskami solidarnościowych
        działaczy z krajowego podziemia i na emigracji. Totalitarna władza w naturalny
        dla siebie sposób próbowała winić za swe niepowodzenia przeciwników
        politycznych. Zła opinia Polski komunistycznej za granicą miała mieć swoje
        źródło w niedyskrecji prześladowanych poddanych. Było w tym źdźbło prawdy.
        Opozycja rzeczywiście dążyła do przekazywania informacji o swych działaniach i
        o represjach systemu za granicę - poprzez zagranicznych korespondentów - w
        latach 70. bezpośrednio przez telefon, poprzez szmuglowanie tekstów i pism,
        rozmowy i spotkania.

        Obecnie nie jest to potrzebne. Jest wolność słowa. Aby mieć złe mniemanie o
        sytuacji w Polsce, nie trzeba słuchać zdradzieckich opozycjonistów. Wystarczy
        czytać prasę, w tym także "Rzeczpospolitą".

        Pozostaje oczywiście pytanie, co naprawdę Polsce szkodzi. Czy służył Polsce
        krzyk o zmarnowanych 16 latach, o tym, że niepodległy kraj rządzony był w
        sposób tajny przez ubeków i inne ciemne siły? Wolna Polska przedstawiana była
        jako kraj nieprawości i łajdactwa. Ta sama wolna Polska, która uzyskała po raz
        pierwszy w swej historii korzystne, gwarantujące niepodległość sojusze, weszła
        do
        • aa9612 Re: PRASA ZAGRANICZNA PRAWDĘ O NAS CI POWIE ... 30.04.07, 09:07
          Tezę , że Geremek nie jest przeciwnikiem lustracji mozna wciskać ludziom nie
          znajacym najnowszej historii Polski.
          • aa9612 Re: PRASA ZAGRANICZNA PRAWDĘ O NAS CI POWIE ... 30.04.07, 12:04
            Na nieszczęście mamy w Polsce ten "narodowo - katolicko - faszystowsko -
            bolszewicki" rząd i "reżymowych" dziennikarzy. W stwierdzeniu brak jedynie
            okreslenia "antysemicki" co w tej wyliczance samo się nasuwa. No ale byłoby to
            już jawne nadużycie. Wszak Dorn sie nie odrzegnuje od pochodzenia i nikt nie ma
            mu tego za złe. Przynajmniej nie ja.

            A wracając do Geremka - nie jest w moim odczuciu rzeczą godną przenoszenie
            sporów krajowych na arenę miedzynarodową , co nie pierwszy raz czyni Pan
            Perofesor. Pamiętaj drogi Szifoxie, że w Czechach i w NRD przyznanie się do
            współpracy e słuzbami totalitarnego reżymu z automatu skutkowało stratą
            mozliwości pełnienia funkcji publicznych. W Polsce zaś nie.
            Tak więc jest to znacznie łagodniejsza forma lustracji.
            A że liczni francuscy przyjaciele Pana Geremka z Parlamentu Europejskiego
            nazywaja ją "stalinowską" to tylko źle świadczy o poziomie intelektualnym
            tychże potakiwaczy. Pan Geremek nie protestował przeciw takim stwierdzeniom.
            A gdy Michał Kamiński chciał Zabrać głos i sprostować pomówienia wobec Polski ,
            prowadzący przez cały czas skutecznie mu tego odmawiał. Stąd będzie skarga.
            Dodam że ta haniebna ( tak!) debata nie była przewidziana w harmonogramie
            obrad. Mimo to trwała - bez możliwości zabrrania głosu przez druga stronę.

            Ufaj "autorytetom" Szifoksie. Taka wiara zwalnia z myślenia.
            Bez urazy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka