Dodaj do ulubionych

"Władca pierścieni" WIELKIE GÓWNO!!!!

IP: *.zory.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 01:54
Czy ktoś widział już tą tandetę. Jeśli ktoś nie chodzi do kina tylko dla
efektów to radzę ten film omijać szerokim łukiem. NUUUUUDAAAA i maksymalana
kiczowata pompa. Zero charakteru, nie ma nic wspolnego z klmatem książki, bo
po prostu w tym filmie nie ma klimatu. Żygać sie chce, lepiej sobie pooglądać
olimpiade...
Obserwuj wątek
    • Gość: wujcio Re: IP: 10.130.129.* 13.02.02, 02:25
      nie skoczyłbym lepiej
      • Gość: martini Re: IP: *.dresdnerbank.de 13.02.02, 12:09
        Gość portalu: wujcio napisał(a):

        > nie skoczyłbym lepiej


        Ale moze moglbys lepiej zjechac :-)
        Pozdr. - R.


        • Gość: maxi Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 17:37
          a film chociaz widziales
          • Gość: zucker Re: IP: *.acn.waw.pl 15.02.02, 15:03
            pewnie na "wspaniałym" divx:P
    • Gość: Fantom Re: IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 16:34
      Gówno to Ty się znasz na kinie.
      • Gość: tyczy Re: IP: *.necik.pl 16.02.02, 02:20
        masz racje ten Marecki to jakiś debil, pewnie go widział na komputerze w
        rozdzielczości 320x200 i bez dżwięku!!!
        • Gość: moler Re: IP: 193.150.166.* 21.03.02, 17:42
          Gość portalu: tyczy napisał(a):

          > masz racje ten Marecki to jakiś debil, pewnie go widział na komputerze w
          > rozdzielczości 320x200 i bez dżwięku!!!


          ja widziałem ostatniej soboty w....kinie..i uważam, ze Marecki trochę przesadził z tym gównem, ale tylko
          trochę....dobrze zrobiony, efekcjarski banał.

    • Gość: tyczy gościu weż się zastrzel !!! IP: *.necik.pl 16.02.02, 02:17
      po cholerę w ogóle się odzywasz na temat tego filmu, jesteś chyba jakimś
      ciulem, chyba nie bez powode ten film dostał 13 nominacji do Oscara!!!
      • Gość: ReXiU Re: gościu weż się zastrzel !!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 16:39
        Ciulem może nie jest. Film rzeczywiśi nie wycz€wa wielu smaczków, ale to w
        końcu tylko film. Mimo to twierdzę że ktoś kto przeczytał książke może mieć
        kilka zastrzerzeń ale ogląda sie go jak przygodówke.
    • Gość: Rafal Re: zrob cos dla ludzkosci - odejdz w niepamiec IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 09:04
      koles, jestes wielkim PALANTEM !!!!! po przeczytaniu twojej opini, sie chce
      zygac ! popieram jedno z hasel - PALNIJ SOBIE W LEB !
      Ty nie rozumisz Tolkiena, jestes po prostu pseudo-fan jego literatury, jak
      pseudo -kibol, gupi i plytki ! dosyc, nie chce mi sie wiecej pisac .....
    • Gość: kolo Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 11:35
      Zgadzam sie, film jest strasznie przereklamowany, a w sumie to zwykly
      amerykanski shit
      • Gość: Kurkurio Re: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 21:30
    • Gość: Kurkurio Re: wielkie g.. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 21:36
      Zgadzam się!Film bez ducha,klimatu.Odklepane płytkie gówno!Po co kręcić takie
      obrazki?Dla kasy!

      • Gość: orto Re: wielkie g.. IP: *.astercity.net / 10.128.132.* 16.02.02, 22:12
        Oceniam "Włądcę pierścienic"(przeprzaszam pierścienice)tylko jako koszmarny
        wytwór przemysłu filmowego, a nie jako powieść .Makabrycznie
        przeklamowany "kaszan",amerykańskie gówno !Jeżeli kurdupel z kołnierzykiem
        rozmiar 66 (lub wiekszym} wygłaszajacy co chwile egzaltowane frazesy zdobędzie
        Oscara to podpalę kino.Przepiękne wciskanie kitu ,ogłupiajaca akcja reklamowa
        (kupujcie bilety ,kupujcie nawet gówno, ale kupcie potem różne duperele ).
        . Efekty specjalne w stylu mogącym wzruszyć debilnego nastoletniego
        amerykańskiego analfabetę .Pprzerażenie tylko przedszkolaków (boją się,żę się
        zsikają bo gniot długi ,oj długi).Oszukano mnie ,straciłem trzy godziny mojego
        cennego życia.
        • Gość: Inka Re: wielkie g.. IP: *.outland.lucent.com 19.02.02, 15:49
          Drogi Kolego !!! Po pierwsze: jestes zle wychowany uzywajac takich
          wulgaryzmow.Jestem pewna, ze zabraklo by Ci odwagi dyskutowac w ten sposob z
          kims twarz w twarz. A po drugie: skoro tak ostro skrytykowales ten film,
          moglbys uzasadnic, jaki bylby Twoj scenariusz? Najprosciej jest krytykowac...No
          coz to domena Polaczkow, zmieszac z blotem wszystko co amerykanskie. A
          Amerykanie i tak kreca najlepsze filmy na swiecie, i to zarowno rozrywkowe, jak
          i tzw. kino ambitne. A tymczasem moim zdaniem Wiedzmin, Ogniem i Mieczem,Quo
          Vadis to dopiero dno !!! Ale Oskara, to chcialoby sie dostac...Nie wspominajac
          o dennych komediach i filmach sensacyjnych, gdzie w kazdym wystepuje Linda,
          Pazurowie, Lubaszenko, itp. Zamiast krecic kiepskie filmy za ciezkie pieniadze,
          powinno sie inwestowac w obiekty sportowe i latanie dziur w
          jezdniach....Pozdrawiam wszystkich tchorzliwych chamow i kulturalnych ludzi :-
          )))
    • Gość: pocio Totalna zgoda z kolegą IP: *.dsl.mindspring.com 16.02.02, 22:45
      Film jest gówno... niewarte ruchu bitów w sieci... i normalnie bym się tylko na
      to obrócił dupą..... ale nominacje do 13 oskarów w tym "Najlepszy film" to już
      hiperprzegięcie pały...
      ciekawe ile jeszcze czeka nas takich pompatycznych gówien naszpikowanych
      efektami poza którymi w filmie nic sie nie dzieje....
      Dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie "Money Back" jeśli film się komuś nie
      podobał -> producent LOTR przynajmniej zastanowiłby się następnym razem co mu
      sie opłaca.....
      • Gość: lik Re: Totalna zgoda z kolegą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.02, 01:22
        Film jest rewelacyjny, genialny, fantastyczny! Przyznam, ze mniej rozgarnieci
        widzowie, ktorzy nie czytali ksiazki mogli czegos nie pojac, ale zawsze za
        powiesc mozna sie wziac po obejrzeniu filmu.
    • Gość: borzar to samo ale z argumentami IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 09:48
      Gość portalu: Marecki napisał(a):
      > Czy ktoś widział już tą tandetę. Jeśli ktoś nie chodzi do kina tylko dla
      > efektów to radzę ten film omijać szerokim łukiem. NUUUUUDAAAA i maksymalana
      > kiczowata pompa. Zero charakteru, nie ma nic wspolnego z klmatem książki, bo
      > po prostu w tym filmie nie ma klimatu.

      Ja widzialem w kinie w piatek. Napisze to samo, ale z argumentami:
      Pozwólcie, że postaram się krótko opisać moje zastrzeżenia.
      Co głównie zaważyło na mojej opinii to trailer do filmu, który powalił na
      kolana oraz same super recenzje jakie można przeczytać między innymi na tym
      forum.
      Spodziewałem się film, który powali mnie na kolana, a zobaczyłem po prostu
      dobry film.
      Moje zastrzeżenia to:
      1. Najważniejszy - zbytnie kolorowanie i zmienianie książki. Dlaczego reżyser
      zmienił scenę przekazywania pierścienia? Dlaczego Bilbo musiał go w teatralny i
      przerysowany sposób upuścić na podłogę, a nie mógł sam go włożyć do koperty?
      Dlaczego nie zachowano odpowiednio długiego odstępu czasu między odejściem
      Bilba, a wyruszeniem Froda – to było jak dobrze pamiętam prawie 20 lat. Tak
      naprawdę wszystko, co zobaczyłem w filmie do momentu spotkania hobbitów z
      Aragornem uważam za nieporozumienie. Zbyt wiele zmienione i zupełnie
      niepotrzebnie. Merry i Pippin jako złodzieje marchewek i kalafiorów – tak wg
      filmu wzieli oni udział w początku wyprawy. A gdzie wykrycie spisku??? No i
      dlaczego nigdzie nie zostało powiedziane, że Sam jest służącym Frodo? Czyżby
      nie było to politycznie poprawne? Dobrze, że Legolas nie okazał się
      homoseksualistą a Aragorn murzynem! No i ten tonacy Sam w finale. Buuu....
      2. Zbytnia agresja i zbyt dosłowna przemoc. Tylko jeden przykład – bitwa między
      Gandalfem a Sarumanem nie powinna wyglądać jak bójka w barze. To była walka
      magów, a nie walenie Gandalfem o ścianę i rozbijanie jego twarzy o podłogę?
      3. Krajobrazy ładne, ale czy aż tak niebiańsko powalające. Zupełnym
      nieporozumieniem jest muzyka – głośna, gdy coś ważnego i smętna w lirycznych
      momentach. Brzmi jak kiepskie połączenie Brahmsa z Sibeliusem.
      Mam jeszcze kilka uwag, ale te 3 pierwsze uważam za najważniejsze.
      Oczywiście sporo wspaniałych scen - zwłaszcza Moria.
      Uważam, że to dobry film, i polecam każdemu by go zobaczył, ale mnie po prostu
      nie powalił na kolana.
      No i ciekawe co z niego zrozumieli i jak go zrozumieli Ci co nie czytali
      ksiązki? Jednak to jest inna wyprawa niż w książce.
      Pozdrawiam,
      Borys

      • Gość: Kuszatek Re: to samo ale z argumentami IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 20:47
        Manwe! Ratuj!
        Na Eru Jedynego, nie bylo zadnej bojki, Gandalf osobiscie przyznaje (w
        pierwszym lub drugim rozdziale drugiej ksiegi), ze nie bylo sensu bic sie z
        Sarumanem Bialym (badz co badz to on byl przewodniczacym Bialej Rady i
        pierwszym z Istarich)
      • Gość: singollo Re: to samo ale z argumentami IP: 149.156.69.* 20.02.02, 13:04
        I jeszcze wiecej zarzutow. Po pierwsze - dlaczego w
        filmie z Sarumana zrobiono glowny czarny charakter?
        Sauron pokazywany i wspominany jest sporadycznie -
        Saruman, o ktorym w "Wyprawie" opowiada tylko Gandalf
        wyrasta na najwiekszego przeciwnika druzyny. Przyklad:
        w ksiazce zasugerowane jest, ze przeprawa przez Gory
        Mgliste zostala w tajemniczy sposob uniemozliwiona
        przez Saurona - w filmie mamy Sarumana, ktory ze
        szczytu Orthanku pierze w druzyne piorunami. Drugi
        powazny wedlu mnie zarzut to calkowite wyzbycie sie
        subtelnosci dziela Tolkiena. Oczywiste jest, ze nie do
        unikniecia w filmie jest zwulgaryzowanie atmosfery tak
        specyficznej i finezyjnej - ale zeby do tego stopnia ?!
        Scena (niepotrzebna, moim zdaniem zupelnie), gdy
        Saruman tlumaczy stworzonemu przez siebie Uruk - hai
        skad sie wziely orki: sugestia, ze ich pochodzenie moze
        byc wlasnie takie pojawia sie u Tolkiena w
        "Silmarilionie" i bynajmniej nie jest tam przedstawiona
        jako pewna. Wspanialy fragment, kiedy hobbici spotykaja
        Aragorna, a ten musi ich przekonac, by dla wlasnego
        dobra wzieli go ze soba w filmie wyglada tak, ze
        Aragorn bez zadnej delikatnosci bierze Froda pod pache
        i wkopuje go do pustego pomieszczenia...
        W ksiazce caly, bardzo szeroki, kontekst sytuacji
        wyjasnia sie powoli - czytelnik stopniowo poznaje swiat
        i dowiaduje sie o co chodzi. W filmie widz epatowany
        jest potrzebnymi, badz nie, prawdziwymi, lub zupelnie
        wyssanymi przez scenarzystow z palca informacjami -
        powoduje to chaos i mocno zmienia atmosfere. Nie wiem
        po co az do tego stopnia wyolbrzymiona jest
        "swiadomosc" pierscienia - w ksiazce jest bardzo
        istotnym, ale niemym uczestnikiem wydarzen - rzecza
        smiertelnie grozna, ale bynajmniej nie syczaca,
        powodujaca wizje itd.
        No i co zrobiono z NazgulamI ?!!! Nie wyobrazalem sobie
        do tej pory, ze metrowy hobbit na swoich krotkich
        nozkach jest w stanie uciec przed Czarny Jezdzcem
        galopujacym na wierzchowcu i to na prostej drodze...,
        ktory to Czarny Jezdziec za chwile zatrzymuje sie
        killka metrow od promu i nie jest w stanie nic zrobic.
        Smiech wzbudzila u mnie scena, kiedy Aragorn szarzuje
        na pieciu Nazguli z mieczem w jednej, a pochodnia w
        drugiej, rece - spychajac je i zmuszajac do ucieczki,
        uprzednio odpowiedni przysmazywszy...
        Kolejna sprawa: bledy merytoryczne - nie wiem czy
        zamierzone, czy nie, ale glupie - ot, chocby krzyzowka
        orkow z goblinami (az takiego nonsensu naprawde sie nie
        spodziwalem).
        Wreszcie - obciecie ponad jednej trzeciej z poczatku
        ksiazki - rozumiem, ze watek ze Starym Lasem i Tomem
        Bombadilem nie jest nierozerwalnie powiazny z motywem
        przewodnim - ale dwiescie stron z piecset-stro nicowej
        ksiazki to pewna przesada.
        I mnostwo, mnostwo szczegolow - wsrod nich zbrodnia,
        jaka popelniono wobec gospody "Pod rozbrykanym
        kucykiem" - przybytku u Tolkiena tak milego i
        przyjaznego podroznym, ktory w filmie jawi sie niemal
        jako przedsionek piekla; takze kiepskie tlumaczenie
        (nie jestem wybitnym znawca angielskiego, ale bylem w
        stanie na bierzaco znajdowac znacznie lepsze
        rozwiazania w niektorych tekstach).
        I na koniec: jak wam sie podoba Gimli, ktory ciagniety
        do gory za brode jest w stanie krzyczec, zeby te brode
        puszczono...?
      • Gość: singollo Re: to samo ale z argumentami IP: 149.156.69.* 20.02.02, 13:04
        I jeszcze wiecej zarzutow. Po pierwsze - dlaczego w
        filmie z Sarumana zrobiono glowny czarny charakter?
        Sauron pokazywany i wspominany jest sporadycznie -
        Saruman, o ktorym w "Wyprawie" opowiada tylko Gandalf
        wyrasta na najwiekszego przeciwnika druzyny. Przyklad:
        w ksiazce zasugerowane jest, ze przeprawa przez Gory
        Mgliste zostala w tajemniczy sposob uniemozliwiona
        przez Saurona - w filmie mamy Sarumana, ktory ze
        szczytu Orthanku pierze w druzyne piorunami. Drugi
        powazny wedlu mnie zarzut to calkowite wyzbycie sie
        subtelnosci dziela Tolkiena. Oczywiste jest, ze nie do
        unikniecia w filmie jest zwulgaryzowanie atmosfery tak
        specyficznej i finezyjnej - ale zeby do tego
        stopnia ?! Scena (niepotrzebna, moim zdaniem zupelnie),
        gdy Saruman tlumaczy stworzonemu przez siebie Uruk -
        hai skad sie wziely orki: sugestia, ze ich pochodzenie
        moze byc wlasnie takie pojawia sie u Tolkiena w
        "Silmarilionie" i bynajmniej nie jest tam przedstawiona
        jako pewna. Wspanialy fragment, kiedy hobbici spotykaja
        Aragorna, a ten musi ich przekonac, by dla wlasnego
        dobra wzieli go ze soba w filmie wyglada tak, ze
        Aragorn bez zadnej delikatnosci bierze Froda pod pache
        i wkopuje go do pustego pomieszczenia...
        W ksiazce caly, bardzo szeroki, kontekst sytuacji
        wyjasnia sie powoli - czytelnik stopniowo poznaje
        swiat i dowiaduje sie o co chodzi. W filmie widz
        epatowany jest potrzebnymi, badz nie, prawdziwymi, lub
        zupelnie wyssanymi przez scenarzystow z palca
        informacjami - powoduje to chaos i mocno zmienia
        atmosfere. Nie wiem po co az do tego stopnia
        wyolbrzymiona jest "swiadomosc" pierscienia - w ksiazce
        jest bardzo istotnym, ale niemym uczestnikiem wydarzen
        - rzecza smiertelnie grozna, ale bynajmniej nie
        syczaca, powodujaca wizje itd.
        No i co zrobiono z NazgulamI ?!!! Nie wyobrazalem sobie
        do tej pory, ze metrowy hobbit na swoich krotkich
        nozkach jest w stanie uciec przed Czarny Jezdzcem
        galopujacym na wierzchowcu i to na prostej drodze...,
        ktory to Czarny Jezdziec za chwile zatrzymuje sie
        killka metrow od promu i nie jest w stanie nic zrobic.
        Smiech wzbudzila u mnie scena, kiedy Aragorn szarzuje
        na pieciu Nazguli z mieczem w jednej, a pochodnia w
        drugiej, rece - spychajac je i zmuszajac do ucieczki,
        uprzednio odpowiedni przysmazywszy...
        Kolejna sprawa: bledy merytoryczne - nie wiem czy
        zamierzone, czy nie, ale glupie - ot, chocby krzyzowka
        orkow z goblinami (az takiego nonsensu naprawde sie nie
        spodziwalem).
        Wreszcie - obciecie ponad jednej trzeciej z poczatku
        ksiazki - rozumiem, ze watek ze Starym Lasem i Tomem
        Bombadilem nie jest nierozerwalnie powiazny z motywem
        przewodnim - ale dwiescie stron z piecset-stro nicowej
        ksiazki to pewna przesada.
        I mnostwo, mnostwo szczegolow - wsrod nich zbrodnia,
        jaka popelniono wobec gospody "Pod rozbrykanym
        kucykiem" - przybytku u Tolkiena tak milego i
        przyjaznego podroznym, ktory w filmie jawi sie niemal
        jako przedsionek piekla; takze kiepskie tlumaczenie
        (nie jestem wybitnym znawca angielskiego, ale bylem w
        stanie na bierzaco znajdowac znacznie lepsze
        rozwiazania w niektorych tekstach).
        I na koniec: jak wam sie podoba Gimli, ktory ciagniety
        do gory za brode jest w stanie krzyczec, zeby te brode
        puszczono...?
        • lorduzi Re: to samo ale z argumentami 22.02.02, 14:36
          Ortodoks z Ciebie :)

          W sumie sporo racji, ale mnie (4 czytania) jakos to wszystko nie przeszkadzalo,
          ba - wiekszosc rzeczy (Saruman, Bree, Uruk-hai, Aragorna, Nazgule) przelknalem
          bez zmruzenia powiek. No ten jeden kiks z krzyzowaniem orkow z goblinami..
          Ogolnie film wyprawil mnie znowu do Srodziemia i dal do myslenia nt orkow
          (wyobraz sobie zycie niewolnika absolutnie niezdolnego do pomyslenia o oporze,
          ktorego cale marne zycie uplywa w kopalni a konczy sie podczas samobojczej
          szarzy na takiego np. Aragorna, nigdy tego tak nie czulem podczas czytania
          ksiazki). Za to uwazam go za wspanialy. Drobiazgi (i wieksze drobiazgi) mi nie
          przeszkadzaja, nawet uwazam ze ekranizacja (jakakolwiek) nie powinna byc kalka
          ksiazki. Ale "o gustach sie nie dyskutuje" - mnie sie w kazdym razie bardzo,
          bardzo podobalo, pojde jeszcze 2, 3 razy.
        • Gość: alfa Re: to samo ale z argumentami IP: *.polpharma.pl / 10.0.3.* 26.03.02, 09:06
          Poszedłem na film nie czytając żadnych recenzji wcześniej
          obejrzałem
          nie spodobał się
          .dlaczego przekręcono treść?
          .od poczatku Hobbici uciekają, a przecież jak wyruszali to traktowali to jako
          piknik
          .Uruk hai /ha ha/
          .a najbardziej mnie boli to jak potraktowano mojego ulubionego bohatera Boromira
          a dokładnie chodzi o scenę gdy najpierw Boromir próbuje odebrać Pierścień
          Frodowi, a później Aragorn postawiony w podobnej sytuacji opiera się pokusie.

          Natomiast w filmie wyraźniej widać pesymizm i upadek Śródziemia, Mędrcy używają
          artefaktów których działania nie rozumieją. Wszystko jest cieniem cienia dawnej
          potęgi i chwały. Ruiny, stare księgi, zapomniana wiedza. Opuszczenie Ludzi,
          Awari, Orków. Tylko Elfy uciekają jak szczury.
          Czy ktoś też ma takie odczucia
          • Gość: Yaahooz Re: to samo ale z argumentami IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.02, 12:16
            Gość portalu: alfa napisał(a):

            > Poszedłem na film nie czytając żadnych recenzji wcześniej
            > obejrzałem
            > nie spodobał się
            > .dlaczego przekręcono treść?
            > .od poczatku Hobbici uciekają, a przecież jak wyruszali to traktowali to jako
            > piknik

            >>>>>No czy ja wiem, czy tak od razu uciakają. Pamiętajmy, że właściwie do
            momentu dojścia do Bree Oni nie wiedzieli za bardzo o co chodzi. Gandalf nie
            pojawił się. Mieli niejasne pojęcie, że ktoś ich ściga, ale nie bardzo wiedzieli
            dlaczego. Z początku faktycznie wyruszali w podróż do Bree po prostu. Nie znali
            powagi sytuacji. Cała scena z pieczarkami (w książce) i wierzba oraz Bombadil - w
            tychmomentach książki nie da się odczuć, że oni uciekają, bardziej jest tam
            sielankowo, dowcipnie momentami, niebezpieczeństwo czarnych jeźdźców odchodzi na
            dalszy plan. Dopiero kiedy Aragorn rzuca trochę światła na całą sprawę zaczyna
            się tak naprawdę wyścig z czasem. Tak mi się wydaje. Z drugiej strony podróż do
            Bree została mocno skrócona i może stąd tak to wyszło.

            > .Uruk hai /ha ha/

            >>>>>No tak, nie za bardzo to było przemyślane...

            > .a najbardziej mnie boli to jak potraktowano mojego ulubionego bohatera Boromir
            > a
            > a dokładnie chodzi o scenę gdy najpierw Boromir próbuje odebrać Pierścień
            > Frodowi, a później Aragorn postawiony w podobnej sytuacji opiera się pokusie.

            >>>>>Hmmm...Zapewne chodzi Ci o to, że przedstawiono to w złej chronologii. Bo
            Aragorn faktycznie został wystawiony na próbę i oparł się pokusie, ale znacznie
            wcześniej, już w Bree. Natomiast co do sceny z szaleństwem Boromira, to ona sama
            w sobie w/g mnie została przedstawiona dobrze, tylko późniejsze zestawienie z
            podobną sytuacją u Aragorna nie miało sensu. Wypada się tylko zgodzić.

            > Natomiast w filmie wyraźniej widać pesymizm i upadek Śródziemia, Mędrcy używają
            > artefaktów których działania nie rozumieją. Wszystko jest cieniem cienia dawnej
            > potęgi i chwały. Ruiny, stare księgi, zapomniana wiedza. Opuszczenie Ludzi,
            > Awari, Orków. Tylko Elfy uciekają jak szczury.

            >>>>Uciekają jak szczury? Hmmm...nie odczułem tego tak. Ale z kolei mi się elfy
            nie podobały poza Legolasem i Elrondem (zresztą to półelf). Wszystkie takie same
            (bzdura pierwsza) i trochę jakieś takie damulkowatej urody. No i nie wiem, jak
            wam, ale dla mnie Galadriela (poza momentem przemiany, który mi się bardzo
            podobał) była jakaś taka...no nie za ładna po pierwsze, a po drugie trochę za
            mało charyzmatyczna. Ona powinna być powalająca na nogi i wyglądem i bijącą od
            niej mądrością i tajemniczością. Nie jestem pewien, czy Cate Blanchett (choć to
            dobra aktorka) się nadawała do tej roli...


            > Czy ktoś też ma takie odczucia

            >>>>>Pozdrawiam
      • Gość: ReXiU Potwierdzam IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 16:43
        Rzeczywiści wiele niepotrzebnych przerysowań.
        Ale dlaczego powtarzasz argumenty krytyków?
      • Gość: dolfuss Re: to samo ale z argumentami IP: *.kim.pl / 10.0.4.* 01.03.02, 08:00
        Gość portalu: borzar napisał(a):

        > Gość portalu: Marecki napisał(a):
        > > Czy ktoś widział już tą tandetę. Jeśli ktoś nie chodzi do kina tylko dla
        > > efektów to radzę ten film omijać szerokim łukiem. NUUUUUDAAAA i maksymalan
        > a
        > > kiczowata pompa. Zero charakteru, nie ma nic wspolnego z klmatem książki,
        > bo
        > > po prostu w tym filmie nie ma klimatu.
        >
        > Ja widzialem w kinie w piatek. Napisze to samo, ale z argumentami:
        > Pozwólcie, że postaram się krótko opisać moje zastrzeżenia.
        > Co głównie zaważyło na mojej opinii to trailer do filmu, który powalił na
        > kolana oraz same super recenzje jakie można przeczytać między innymi na tym
        > forum.
        > Spodziewałem się film, który powali mnie na kolana, a zobaczyłem po prostu
        > dobry film.
        > Moje zastrzeżenia to:
        > 1. Najważniejszy - zbytnie kolorowanie i zmienianie książki. Dlaczego reżyser
        > zmienił scenę przekazywania pierścienia? Dlaczego Bilbo musiał go w teatralny i
        >
        > przerysowany sposób upuścić na podłogę, a nie mógł sam go włożyć do koperty?
        > Dlaczego nie zachowano odpowiednio długiego odstępu czasu między odejściem
        > Bilba, a wyruszeniem Froda – to było jak dobrze pamiętam prawie 20 lat. T
        > ak
        > naprawdę wszystko, co zobaczyłem w filmie do momentu spotkania hobbitów z
        > Aragornem uważam za nieporozumienie. Zbyt wiele zmienione i zupełnie
        > niepotrzebnie. Merry i Pippin jako złodzieje marchewek i kalafiorów – tak
        > wg
        > filmu wzieli oni udział w początku wyprawy. A gdzie wykrycie spisku??? No i
        > dlaczego nigdzie nie zostało powiedziane, że Sam jest służącym Frodo? Czyżby
        > nie było to politycznie poprawne? Dobrze, że Legolas nie okazał się
        > homoseksualistą a Aragorn murzynem! No i ten tonacy Sam w finale. Buuu....
        > 2. Zbytnia agresja i zbyt dosłowna przemoc. Tylko jeden przykład – bitwa
        > między
        > Gandalfem a Sarumanem nie powinna wyglądać jak bójka w barze. To była walka
        > magów, a nie walenie Gandalfem o ścianę i rozbijanie jego twarzy o podłogę?
        > 3. Krajobrazy ładne, ale czy aż tak niebiańsko powalające. Zupełnym
        > nieporozumieniem jest muzyka – głośna, gdy coś ważnego i smętna w liryczn
        > ych
        > momentach. Brzmi jak kiepskie połączenie Brahmsa z Sibeliusem.
        > Mam jeszcze kilka uwag, ale te 3 pierwsze uważam za najważniejsze.
        > Oczywiście sporo wspaniałych scen - zwłaszcza Moria.
        > Uważam, że to dobry film, i polecam każdemu by go zobaczył, ale mnie po prostu
        > nie powalił na kolana.
        > No i ciekawe co z niego zrozumieli i jak go zrozumieli Ci co nie czytali
        > ksiązki? Jednak to jest inna wyprawa niż w książce.
        > Pozdrawiam,
        > Borys
        >

        No to ci mogę odpowiedzieć. Nie czytałem Tolkiena ale film mnie tak zaintrygował,
        że właśnie sobie książkę kupiłem. Spodziewam się że będzie lepsza, bo .....
        książka jest zawsze lepsza i już. A jeżeli ktoś idzie do kina i chce ogladać
        dokładnie to co w książce to dobra rada - nie trać czasy. Film nigdy nie odda
        ducha książki w 100%. A taką tematykę jeszcze ciężej ukazać - każdy kto czytał
        Tolkiena ma swoje wyobrażenia dotyczące różnych scen. Tak jest z każdą
        ekranizacją książki. Mnie film się podobał i wybiorę się jeszcze raz.
    • Gość: Mar Gówno to może nie, ale... IP: 213.25.197.* 17.02.02, 13:12
      Pan Tolkien był zapewne fetyszystą (owłosione stopy) i do tego gustował w
      nieletnich chłopcach. Poza tym film (i pewnie książka, której jednak nie
      czytałem) to zwykła bajka dla dzieci z morałem tylko trochę bardziej
      rozbudowanym i moralizatorskim przesłaniem. Dzieciom jednak trudno polecić film
      ze względu na odrażające stwory, które się tam pojawiają :-). Poza tym są pewne
      rzeczy są niekonsekwentne i niezrozumiałe. Skąd Hobbits mają XIX-wieczne
      ubrania i sprzęty domowe skoro nie ma przemysłu, a technologia wydaje się być
      na poziomie średniowiecza. Dlaczego Sauron i jego sprzymierzeńcy nie potrafią
      złapać gnojka z obrączką, mimo, że cały czas wiedzą gdzie on jest i mają
      nadprzyrodzone zdolności. Generalnie fajne, fajnie zrobione, ale i tak głupawe.
      Można se pójść w piątkowy lub sobotni wieczór, bo w TV ostatnio już zupełnie
      nic nie ma.
      • Gość: zuza Re: Gówno to może nie, ale... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 16:40
        w świecie fantazji wszystko jest możliwe!!! poza tym w miarę wyczerpujace
        odpowiedzi możesz znależć na 1500-set stronach powieści...psychoanaliza jest
        cudowna ale nie można w nią ubierać wszystkich kiedy brak kontrargumentów i w
        dodatku działa w obie strony

        Gość portalu: Mar napisał(a):

        > Pan Tolkien był zapewne fetyszystą (owłosione stopy) i do tego gustował w
        > nieletnich chłopcach. Poza tym film (i pewnie książka, której jednak nie
        > czytałem) to zwykła bajka dla dzieci z morałem tylko trochę bardziej
        > rozbudowanym i moralizatorskim przesłaniem. Dzieciom jednak trudno polecić film
        >
        > ze względu na odrażające stwory, które się tam pojawiają :-). Poza tym są pewne
        >
        > rzeczy są niekonsekwentne i niezrozumiałe. Skąd Hobbits mają XIX-wieczne
        > ubrania i sprzęty domowe skoro nie ma przemysłu, a technologia wydaje się być
        > na poziomie średniowiecza. Dlaczego Sauron i jego sprzymierzeńcy nie potrafią
        > złapać gnojka z obrączką, mimo, że cały czas wiedzą gdzie on jest i mają
        > nadprzyrodzone zdolności. Generalnie fajne, fajnie zrobione, ale i tak głupawe.
        >
        > Można se pójść w piątkowy lub sobotni wieczór, bo w TV ostatnio już zupełnie
        > nic nie ma.

      • Gość: wściekły Re: Gówno to może nie, ale... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 14:07
        można by mówić długo, ale i tak dyletanci kulturowi z poczuciem swojej
        wyższości wszystko zanegują....
        Zastanawia mnie, czy wszyscy ci obrzucający innych błotem zza swego monitora,
        odwarzyliby się powiedzieć to ludziom osobiście. Ale pewnie nie, bo zaraz
        zostali by rozerwani na strzępy...
        pozdrawiam
      • Gość: Tallis Re: Gówno to może nie, ale... IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 22.03.02, 23:52
        Gość portalu: Mar napisał(a):
        > Pan Tolkien był zapewne fetyszystą (owłosione stopy) i do tego gustował w
        > nieletnich chłopcach.

        To bardzo przyjemne obrazac uczniow i ich mistrza, kiedy sie siedzi w domu
        bezpiecznie i na dodatek nie ma skad wziac wlasnych mistrzow, przyjemne, co ?

        Poza tym film (i pewnie książka, której jednak nie
        > czytałem) to zwykła bajka dla dzieci z morałem tylko trochę bardziej
        > rozbudowanym i moralizatorskim przesłaniem.

        chyba nie wiesz co znaczy moralizowanie, a prawdziwych bajek tez nie czytales,
        wlasciwie szkoda ze za mlodu ich nie czytales.

        > Skąd Hobbits mają XIX-wieczne
        > ubrania i sprzęty domowe skoro nie ma przemysłu,

        gdzie nie ma przemyslu ? W ksiazce jest dokladnie wyjasniona roznica
        miedzy para-sredniowiecznymi, plemiennymi spolecznosciami a
        nieco bardziej rozwinieta technologia hobbicka i krasnoludzka.
        Ale XIX wiek to to nie jest najwyzej XVII :-)

        a technologia wydaje się być
        > na poziomie średniowiecza.

        u ludzi, _najmlodszej_ z ras Srodziemia.

        Dlaczego Sauron i jego sprzymierzeńcy nie potrafią
        > złapać gnojka z obrączką,

        bo np ucieka caly czas :) Bo ma ochrone :)

        > mimo, że cały czas wiedzą gdzie on jest

        nie wiedza caly czas gdzie jest, niekiedy gubia slad.
        W ksiazke widac to wyrazniej niz w filmie. Nie sa
        wszechwiedzacy, bo w Srodziemiu juz tak jest ze obie,
        walczace strony maja minusy i plusy, ograniczenia i talenty.
        poz
        tal
    • Gość: mar PIĘKNY FILM!!!!!!!!11 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.02, 17:54
      Film jest piękny. Brak mi słów. Na coś takiego czekałem całe lata. Wspaniała
      baśń Tolkiena została przeniesiona na ekran przez faceta, który naprawdę czuje
      twórczość Profesora. Jedyna wada że jest za krótki. Pamietajmy, iż aby oddać
      całe piękno prozy Tolkiena film musłaby trwać chyba ze 100 godzin. Jackson
      będzie miał ok. 10 h (trzy częsci). Ale i tak dokonał czegoś niezwykłego.
      Denerwuje mnie jak ktoś czepia się szczegółów, że niby w niektórych scenach
      brak logiki. To samo mozna zarzucić Tolkienowi. Przecież to baśń. Zanurzmy się
      w atmosferę Środziemia i zapomnijmy o logiczności

      PS: co do Oskarów - żaden film nie zasługuje na nie bardzie niż "WP". Jeżeli go
      nie dostanie, to cała ta nagroda straci dla mnie jakąkolwiek wartość
      • Gość: viosna Re: PIĘKNY FILM!!!!!!!!11 IP: *.comarch.pl 18.02.02, 11:14
        Zgadzam się w 100%. Problem w tym, że to film przede wszystkim dla tych, którzy
        książkę przeczytali i wiedzą "w czym rzecz" - zarzuty stawiane filmowi
        (niekonsekwencje, patos, naiwność) stawiane są - choć wielbicielom Mistrza
        trudno w to uwierzyć - samemu Tolkienowi i jego trylogii. Widziałam film - WP
        po latach zdeklasował mój ukochany do tej pory, choć skromniejszy Willow.
        Trzeba czuć mit - bo Władca Pierscieni tio ekranizacja mitu. Znakomita
        ekranizacja!!!
      • Gość: Miki Re: PIĘKNY FILM!!!!!!!!11 IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 19:46
        Pomyślałem to samo - ten film jest za krótki, za krótki x100 za krótki.
        Może trzeba było zrobić ze 20 odcinków. Trudna sprawa - ale było fajnie. Może
        Frodo za mało wyłuszczony.
      • Gość: PORTER PIęknie Spaprany. IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 20:14
        Kto napisał takie bzdury. Domyślam się że albo jest to jakiś nieletni (sorki,
        małoletni) gówniarz nie zdający sobie sprawy z tego co wziął do reki, albo
        baba - stworzenie bez wyobraźni i jakichkolwiek przejawów myślenia. Tak czy
        inaczej ktoś, kto napisał ten tekst twierdząc, że ekranizacja powieści Tolkiena
        jest udana nie wie jak bardzo się błaźni.
        Szkoda że takich ludzi jest tak wielu, ale gdyby możan było do nich strzelać to
        przynajmniej taki byłby z nich pożytek. A pierwszymi osobami na kulkę byłyby
        Jackson i autor tego tesktu (kimkolwiek - a raczej czykolwiek by on nie był).
    • Gość: v.s.o.p. ILE TY MASZ LAT KOŁKU?? IP: *.dex.tpnet.pl 19.02.02, 15:39
      Jak skończysz juz 13 lat to zrozumiesz chociaz jedna czwartą tego o co chodzi w
      ksiazce a pośrednio i filmie, niedorozwinęty obsrańcu!
      Na razie brak ci nawet słownictwa żeby inteligentnie przeklinać, zamiast
      pisać głupoty których sam nie rozumiesz weź się za odrabianie lekcji!!

      V.S.O.P.
      • Gość: kike Re: ILE TY MASZ LAT KOŁKU?? IP: 193.0.110.* 19.02.02, 18:25
        Gość portalu: v.s.o.p. napisał(a):

        > Jak skończysz juz 13 lat to zrozumiesz chociaz jedna czwartą tego o co chodzi w
        >
        > ksiazce a pośrednio i filmie, niedorozwinęty obsrańcu!
        > Na razie brak ci nawet słownictwa żeby inteligentnie przeklinać, zamiast
        > pisać głupoty których sam nie rozumiesz weź się za odrabianie lekcji!!
        >
        > V.S.O.P.

        I KOMU TU BRAK SLOWNICTWA ZEBY INTELIGENTNIE PRZEKLINAC?

        Ja też uważam że film jest przereklamowany. Nie jest zły, ale zdecydowanie
        poniżej moich oczekiwań. Po prostu kolejna hollywoodzka bajka.
        • Gość: Dodasor FILM WSZECHCZASÓW IP: 193.0.110.* 19.02.02, 20:46
          Gość portalu: kike napisał(a):


          >
          > I KOMU TU BRAK SLOWNICTWA ZEBY INTELIGENTNIE PRZEKLINAC?
          >
          > Ja też uważam że film jest przereklamowany. Nie jest zły, ale zdecydowanie
          > poniżej moich oczekiwań. Po prostu kolejna hollywoodzka bajka.

          Po pierwsze film dla prawdziwego fana tolkienanie jest przereklamowany. Ja
          marzyłem o ekranizacji od przeczytania książki (musiałem czekać 4 lata), gdy
          tylko usłyczałem pogłoski, że ktoś się wziął za ekranizację wiedziałem,że pujdę
          na ten film bez względu na wszystko. Gdy zobaczyłem pierwsze screen'y wiedzialem
          już że to będzie wielkie dzieło, które dosiegnie szczytu. Nie zawiodłem się.
          Uważam, że jest to FILM WSZECHCZASÓW, najlepszy jaki w życiu widziałem, 3 godziny
          niesamowitych wrażeń, gdy wychodziłem z kina posmutniałem tylko na myśl, że będę
          musiał czekać jaszcze rok i 2 lata na kolejne części, chyba pójdę drugi raz na
          jedynkę. A jedynka to tylko wstęp, prawdziwa akcja bedzie dopiero w 2 i 3 części.
          Protestuje przeciwko nazywaniu WP bajką. To nie jest bajka tylko FANTASY. Trup
          się ściele gęsto, posoka lub krew zalewa bohaterów, główni bohaterowie giną,
          odnoszą rany, świat jest precyzyjnie określony (nie za jakimiś tam 7 górami tylko
          w Śródziemiu z precyzyjną geografią i szczegółową historią), tego nie znajdziesz
          w bajce. Nawet jezyki każdej z ras są dopracowane ze szczegółowościa (zarówno
          przez Tolkiena, jak w filmie).
          A dla tych co nie lubią fantasy: nie twoje klimaty - zostaw, nigdy nie zrozumiesz
          naszych postaw. Idzcie oglądać swoje klany lub big brodhery zamiast wypisywać, że
          coś jest gównem, o czym nie macie pojęcia. Dla mnie te wasze pokemony są gównem,
          ale nie zniże sie do waszego poziomu i nie założę o tym wątku.

          Pozdrawiam
          • Gość: jarek Re: FILM WSZECHCZASÓW IP: 168.169.147.* 20.02.02, 14:02
            Gość portalu: Dodasor napisał(a):

            > już że to będzie wielkie dzieło, które dosiegnie szczytu. Nie zawiodłem się.
            > Uważam, że jest to FILM WSZECHCZASÓW,

            Po Blade Runner oczywiscie :-)

            jarek
          • Gość: kike Re: FILM WSZECHCZASÓW IP: 193.0.110.* 20.02.02, 20:33
            Gość portalu: Dodasor napisał:

            ...
            > Uważam, że jest to FILM WSZECHCZASÓW, najlepszy jaki w życiu widziałem, 3 godzi
            > ny
            > niesamowitych wrażeń, gdy wychodziłem z kina posmutniałem tylko na myśl, że będ
            > ę
            > musiał czekać jaszcze rok i 2 lata na kolejne części, chyba pójdę drugi raz na
            > jedynkę. A jedynka to tylko wstęp, prawdziwa akcja bedzie dopiero w 2 i 3 częśc
            > i.
            > Protestuje przeciwko nazywaniu WP bajką. To nie jest bajka tylko FANTASY. Trup
            > się ściele gęsto, posoka lub krew zalewa bohaterów, główni bohaterowie giną,
            > odnoszą rany, świat jest precyzyjnie określony (nie za jakimiś tam 7 górami tyl
            > ko
            > w Śródziemiu z precyzyjną geografią i szczegółową historią), tego nie znajdzies
            > z
            > w bajce. Nawet jezyki każdej z ras są dopracowane ze szczegółowościa (zarówno
            > przez Tolkiena, jak w filmie).
            > A dla tych co nie lubią fantasy: nie twoje klimaty - zostaw, nigdy nie zrozumie
            > sz
            > naszych postaw. Idzcie oglądać swoje klany lub big brodhery zamiast wypisywać,
            > że
            > coś jest gównem, o czym nie macie pojęcia.

            Twierdzisz , że Władca Pierścieni to nie bajka , a ja nie widzę różnicy między
            tym filmem a wspomnianymi pokemonami, których przyznam się bez bicia , że nie
            oglądam. WP to ładnie opakowany kosmetyk, który przyciąga wszystkich
            tolkienofanów. Ty , jak rozumiem jesteś fanem ( fanatykiem?) Tolkiena i z
            pewnością twoje oczekiwania wykreowały Twój osąd na temat filmu jeszcze zanim go
            obejrzałeś- sam w końcu mówisz że wiedziałeś że film będzie świetny po obejrzeniu
            pierwszych screenów. Ja nie czytałem Tolkiena i spojrzałem na niego obiektywnym
            okiem. I widziałem momentami zapierające dech w piersiach zdjęcia, ale też
            tandetne scenki-nawalnki na mieczyki, kiedy to bohaterowie jednym sieknięciem
            mieczy powalali z łatwością potworów. W filmie , zarówno jak i w książce jest
            wiele tanich chwytów rodem z bajek o Batmanie czy Supermanie, kiedy to głównym
            bohaterom niemal wszystko się udaje. Owszem, jak mówisz Tolkien stworzył
            praktycznie nowy świat całym swym pietyzmem aby uczynić go realniejszym, ale to
            tylko ładne opakowanie
            Pozd.
            • lorduzi Re: FILM WSZECHCZASÓW 22.02.02, 14:58
              Gość portalu: kike napisał(a):

              > Gość portalu: Dodasor napisał:
              >
              > ...
              > > Uważam, że jest to FILM WSZECHCZASÓW, najlepszy jaki w życiu widziałem, 3

              ...

              > pierwszych screenów. Ja nie czytałem Tolkiena i spojrzałem na niego obiektywnym
              >
              > okiem. I widziałem momentami zapierające dech w piersiach zdjęcia, ale też
              > tandetne scenki-nawalnki na mieczyki, kiedy to bohaterowie jednym sieknięciem
              > mieczy powalali z łatwością potworów. W filmie , zarówno jak i w książce jest
              > wiele tanich chwytów rodem z bajek o Batmanie czy Supermanie, kiedy to głównym
              > bohaterom niemal wszystko się udaje. Owszem, jak mówisz Tolkien stworzył
              > praktycznie nowy świat całym swym pietyzmem aby uczynić go realniejszym, ale to
              >
              > tylko ładne opakowanie
              > Pozd.

              To zalezy czego szukasz. Jesli chcesz zobaczyc realne zmagania czlowieka z
              przeciwnosciami, polecam np. "Stary czlowiek i morze". U Tolkiena Dobro zwycieza,
              choc wbrew temu co piszesz nie bez trudu i ofiar, dlatego ze jest Dobrem i zmaga
              sie ze Zlem. A nie dlatego ze jest silniejsze. To istota basni, basn daje
              nadzieje i sile do trwania przy rzeczach ktore uwazamy za sluszne, nawet jesli
              obiektywnie jestesmy slabsi. Tego ucza basnie, ale najlepszym okresem na ich
              poznanie jest wczesne dziecinstwo. Ja wychowalem sie na basniach, dlatego
              chlonalem Tolkiena i odnalazlem go teraz w filmie. Jesli - imho na swoje
              nieszczescie - byles pozbawiony uroku i przeslania basni moze wydac Ci sie bez
              sensu ze malemu hobbitowi udaje sie pokonac Wladce Ciemnosci i ocalic swiat.

              P.S. A ze taki Aragorn zjada byle orasa na sniadanie to nie przesada, nawet w
              kategoriach pelnego realizmu ;)
            • Gość: Tallis Re: FILM WSZECHCZASÓW IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 23.03.02, 00:01

              > Twierdzisz , że Władca Pierścieni to nie bajka ,

              bo nie.

              a ja nie widzę różnicy między
              > tym filmem a wspomnianymi pokemonami,
              których przyznam się bez bicia , że nie
              > oglądam.

              hmm, to moze obejzyj raz pokemony, moze dojrzysz te roznice.

              > tandetne scenki-nawalnki

              no, fakt bylo ich tam za duzo i byly za dlugie.
              ale czy tandetne ? Trzebaby by zapytac Boba Andersona :)

              > wiele tanich chwytów rodem z bajek o Batmanie czy Supermanie, kiedy to głównym
              > bohaterom niemal wszystko się udaje.

              sluchajcie ludzie, niesamowite odkrycie! Tolkien wzorowal sie na Batmanie!
              Cholibka, przez te gry komputerowe sie ludziom pokiereszowalo wszystko i teraz
              nie wiedza gdzie przeszlosc a gdzie terazniejszosc.
              ROTFL :-))))))
              poz
              tal
    • Gość: Mona Re: IP: 212.244.106.* 19.02.02, 18:11
      Niestety to prawda. Trzy godziny męczarni.
    • grzegorzcz Czyżbym widział inny film 20.02.02, 16:22
      Facet nie rozumiem o co Ci chodzi, może oglądnąłeś gdzieś jakieś
      wznowienie "Przeminęło z wiatrem", a wydawało Ci się, że oglądasz Tolkiena ;-)

      Zgoda film może był o te pół godziny za długi, ale i tak wolę oglądnąć porządną
      trzygodzinną ekranizację fantastycznej książki od krótkiego streszczenia w
      stylu "Ogniem i mieczem". Jeśli zaś chodzi o klimat, too w moim przypadku
      autorzy filmu trafili wręcz I D E L A N I E, w to jak sobie wyobrażałem
      książkę, a nawet trochę mnie zaskoczyli. Ale każdy może mieć swoje zdanie, w
      każdym razie jeśli spodziewałeś się czegoś w rodzaju "Speeda", czy "Indiana
      Jones" to faktycznie możesz czyś się zawiedziony.

      pozdr
      • Gość: peter Re: Czyżbym widział inny film IP: *.unknown.uunet.be 20.02.02, 19:11
        Po pierwsze ksiazka nie jest zadnym usprawiedliwieniem ani uzupelnieniem filmu.
        Film jest dzielem samym w sobie i moze byc ocenianym niezaleznie od ksiazki.
        Bardzo duza czesc filmow jest oparta na ksiazkach ale nikt w wiekszosci
        przypadkow nie rzada od nikogo zeby to wszystko czytac.
        Sam film to typowe komercyjne dno i nawet jezeli chodzi o efekty specjalne to
        niewiele sa one lepsze od tych z Quo Vadis. Naprawde nie wiem czym wy sie
        podniecacie. Film podobnie jak ksiazka jest eklektycznym zbiorem zwyczajow,
        legend, estetyki z roznych krajow i epok historychych, ktore w tym wydaniu nie
        moja nic a nic orginalnego. Jezeli ktos z was znal troche mitologi greckiej,
        germanskiej czy staroangielskiej nie wspominajac o historii nie moglibyscie
        nawet przez sekunde traktowas filmu i Tolkiena na serio. Dialogi sa
        beznadziejne, akcja pozbawiona logiki nawet wewnetrznej nie mowie juz o
        psychologi postaci. Tolkienowi starczylo wyobrazni zeby na tych setkach stron
        wykreowac pare kobiet(z nimi mal olbrzymi problem). Nie chce nawet mowic o ich
        psychologi. Ale mezczyzni nie sa lepsi. Dorosly conajmniej srednio inteligentny
        czlowiek mialby duze problemy zeby znalezc sobie bohatera w tym "dziele".
        Ja po godzinie chcialem juz wyjsc.
        Jezeli chodzi o oscary. Prawie kazdy film na ktory wydano wiecej niz 100 mln
        dolarow uzyskiwal nominacje.
        Ale przyjzyjcie sie efektom, to tez przeciez dno. To wszystko do kupy po prostu
        nie pasuje
      • Gość: peter Re: Czyżbym widział inny film IP: *.unknown.uunet.be 20.02.02, 19:12
        Po pierwsze ksiazka nie jest zadnym usprawiedliwieniem ani uzupelnieniem filmu.
        Film jest dzielem samym w sobie i moze byc ocenianym niezaleznie od ksiazki.
        Bardzo duza czesc filmow jest oparta na ksiazkach ale nikt w wiekszosci
        przypadkow nie rzada od nikogo zeby to wszystko czytac.
        Sam film to typowe komercyjne dno i nawet jezeli chodzi o efekty specjalne to
        niewiele sa one lepsze od tych z Quo Vadis. Naprawde nie wiem czym wy sie
        podniecacie. Film podobnie jak ksiazka jest eklektycznym zbiorem zwyczajow,
        legend, estetyki z roznych krajow i epok historychych, ktore w tym wydaniu nie
        moja nic a nic orginalnego. Jezeli ktos z was znal troche mitologi greckiej,
        germanskiej czy staroangielskiej nie wspominajac o historii nie moglibyscie
        nawet przez sekunde traktowas filmu i Tolkiena na serio. Dialogi sa
        beznadziejne, akcja pozbawiona logiki nawet wewnetrznej nie mowie juz o
        psychologi postaci. Tolkienowi starczylo wyobrazni zeby na tych setkach stron
        wykreowac pare kobiet(z nimi mal olbrzymi problem). Nie chce nawet mowic o ich
        psychologi. Ale mezczyzni nie sa lepsi. Dorosly conajmniej srednio inteligentny
        czlowiek mialby duze problemy zeby znalezc sobie bohatera w tym "dziele".
        Ja po godzinie chcialem juz wyjsc.
        Jezeli chodzi o oscary. Prawie kazdy film na ktory wydano wiecej niz 100 mln
        dolarow uzyskiwal nominacje.
        Ale przyjzyjcie sie efektom, to tez przeciez dno. To wszystko do kupy po prostu
        nie pasuje
    • Gość: peter Re: IP: *.unknown.uunet.be 20.02.02, 19:14
      Po pierwsze ksiazka nie jest zadnym usprawiedliwieniem ani uzupelnieniem filmu.
      Film jest dzielem samym w sobie i moze byc ocenianym niezaleznie od ksiazki.
      Bardzo duza czesc filmow jest oparta na ksiazkach ale nikt w wiekszosci
      przypadkow nie rzada od nikogo zeby to wszystko czytac.
      Sam film to typowe komercyjne dno i nawet jezeli chodzi o efekty specjalne to
      niewiele sa one lepsze od tych z Quo Vadis. Naprawde nie wiem czym wy sie
      podniecacie. Film podobnie jak ksiazka jest eklektycznym zbiorem zwyczajow,
      legend, estetyki z roznych krajow i epok historychych, ktore w tym wydaniu nie
      moja nic a nic orginalnego. Jezeli ktos z was znal troche mitologi greckiej,
      germanskiej czy staroangielskiej nie wspominajac o historii nie moglibyscie
      nawet przez sekunde traktowas filmu i Tolkiena na serio. Dialogi sa
      beznadziejne, akcja pozbawiona logiki nawet wewnetrznej nie mowie juz o
      psychologi postaci. Tolkienowi starczylo wyobrazni zeby na tych setkach stron
      wykreowac pare kobiet(z nimi mal olbrzymi problem). Nie chce nawet mowic o ich
      psychologi. Ale mezczyzni nie sa lepsi. Dorosly conajmniej srednio inteligentny
      czlowiek mialby duze problemy zeby znalezc sobie bohatera w tym "dziele".
      Ja po godzinie chcialem juz wyjsc.
      Jezeli chodzi o oscary. Prawie kazdy film na ktory wydano wiecej niz 100 mln
      dolarow uzyskiwal nominacje.
      Ale przyjzyjcie sie efektom, to tez przeciez dno. To wszystko do kupy po prostu
      nie pasuje
    • Gość: prong Re: IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.02.02, 19:39
      Jak sie lubi Britney i sloneczny patrol ... to tak zgadzam sie z toba calkowicie
    • Gość: margerit Re: IP: *.chello.pl 20.02.02, 20:51
      Gość portalu: Marecki napisał(a):

      > Czy ktoś widział już tą tandetę. Jeśli ktoś nie chodzi do kina tylko dla
      > efektów to radzę ten film omijać szerokim łukiem. NUUUUUDAAAA i maksymalana
      > kiczowata pompa. Zero charakteru, nie ma nic wspolnego z klmatem książki, bo
      > po prostu w tym filmie nie ma klimatu. Żygać sie chce, lepiej sobie pooglądać
      > olimpiade.
      To ogladaj tv, bo z twojej wypowiedzi wynikia, że nie czytałeś książki. Baranie

    • Gość: martat Re: IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 11:37
      Przepraszam ale czy oby napewno czytales ksiazke???Czy postanowiles sobie
      pokrytykowac dla zasady.Ja jako milosniczka pana T. zakochalam sie w panu
      Jacksonie bo wiem ze nietylko chcial "dogodzic fanom tolkiena" ale sam zakochal
      sie we "Wladcy.."(to widac slychac i czuc).Kto wie moze pierscien omotal go
      swoja moca..:)Film jest genialny.A jesli ktos musi odzielac tekst od obrazow to
      biedak duzo traci.Moja wlasna wizja (pan Szcerba chyba mial ja niezbyt klarowna
      skoro mowi ze Jacsonowi zabraklo tworczej weny.Np. wlasnie wieza o ktorej pisze
      przeszla moje najsmielsze oczekiwania)zostala na zawsze wzbogacona.A fakt ze w
      filmie sa skroty jest w pelni zrozumialy i kazdy kinoman to
      zaakceptuje.Powiedzmy sobie otwarcie:"Wladca pierscieni: to film dla fanow
      Tolkiena umiejacych czytac obrazy.Niestety ludzie typu J.SZ. powinni poswiecic
      troche czasu swojej edukacji audiowizualnej.Chyba omija ich troche we
      wspolczesnej kulturze.
      • Gość: LePituk Re: IP: *.net.external.hp.com 27.02.02, 14:34
        Tak tak
        Zgadzam sie z Martat, ponadto chcialbym zauwazyc ze krytyka pana Szczerby, ma w
        sobie cos z uspawiedliwiania sie za Wiedzmina. W pdtekscie jego wypowiedzi czytam
        (oczyma duszy oczywiscie)"istotnie Wiedzmin nam troche nie wyszedl, ale spojzcie
        co Jackson zrobil z Wladcy..." Wszystkie argumenty dotyczace scenariusza, muzyki,
        obsady etc. wytoczone przez pana Szczerbe da sie z powodzeniem przylozyc do
        Wiedzmina, a po spojzeniu na to z takiej perspektywy ten "film" wydaje mi sie
        jeszcze zalosniejszy niz dwa miesiace temu.
        Le Pituk

        Gość portalu: martat napisał(a):

        > Przepraszam ale czy oby napewno czytales ksiazke???Czy postanowiles sobie
        > pokrytykowac dla zasady.Ja jako milosniczka pana T. zakochalam sie w panu
        > Jacksonie bo wiem ze nietylko chcial "dogodzic fanom tolkiena" ale sam zakochal
        >
        > sie we "Wladcy.."(to widac slychac i czuc).Kto wie moze pierscien omotal go
        > swoja moca..:)Film jest genialny.A jesli ktos musi odzielac tekst od obrazow to
        >
        > biedak duzo traci.Moja wlasna wizja (pan Szcerba chyba mial ja niezbyt klarowna
        >
        > skoro mowi ze Jacsonowi zabraklo tworczej weny.Np. wlasnie wieza o ktorej pisze
        >
        > przeszla moje najsmielsze oczekiwania)zostala na zawsze wzbogacona.A fakt ze w
        > filmie sa skroty jest w pelni zrozumialy i kazdy kinoman to
        > zaakceptuje.Powiedzmy sobie otwarcie:"Wladca pierscieni: to film dla fanow
        > Tolkiena umiejacych czytac obrazy.Niestety ludzie typu J.SZ. powinni poswiecic
        > troche czasu swojej edukacji audiowizualnej.Chyba omija ich troche we
        > wspolczesnej kulturze.

    • Gość: michał Re: poprzednia opinia IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 22.02.02, 12:25
      Jak możesz tak sądzić????
      W czasie kiedy nadaleś ten post, pierwszy pokaz przedpremierowy trwał. Stąd
      wniosek, że albo widziałeś ten film do Divx-e, albo twoja opinie jest tylko
      podżeganiem. Co do Divx-a, wszystkie kopie LOTR są marnej jakości, i stąd
      pewnie wzieła się twoja opinia (idiotyczna).
      • Gość: Krzyszto Re: poprzednia opinia IP: *.if.uj.edu.pl 22.02.02, 14:23
        Ludzie, blagam, nie dajcie sie prowokowac idiotom. Na kazdy temat mozna dyskutowac kulturalnie.
        Jesli jakis polanalfabeta inicjuje dyskusje slowami "WIELKIE GOWNO", to po prostu zignorujcie go
        i zacznijcie powazna dyskusje na temat ksiazki i filmu sami!
        A co do meritum - nikt powazny (oprocz kilku zawistnych literatow) nie ma watpliwosci, ze Tolkien byl
        jednym z najwazniejszych pisarzy XX wieku. Nie mozna wiec calkiem zapomniec o ksiazce omawiajac
        film, zwlaszcza ze przeklamania wobec oryginalu (koszmarny "pojedynek czarodziejow"!) sa czesto
        rownoczesnie bledami wobec zasad sztuki filmowej - ekranizacja eposu to nie to samo, co film w/g
        powiesci o walkach kung-fu. Widze i wiecej bledow, ale niewatpliwie zalety przewazaja nad wadami.
        Byle tylko mlode pokolenie nie ogladalo filmu ZAMIAST ksiazki...
    • Gość: Piotr Re: Czy widziałeś kiedyś coś wartościowego? IP: 212.244.82.* 22.02.02, 19:00

      Ten film może się podobać lub nie podobać. Posiada jednak wiele elementów
      wynoszących go ponad przeciętność. Dlatego określanie go mianem "gówna" świadczy
      jaki jesteś głupi.
      Widziałeś kiedyś coś wartościowego? Co to było? Może sam nakręciłeś coś lepszego?
      • Gość: Marcin T Re: Czy widziałeś kiedyś coś wartościowego? IP: *.icpnet.pl 23.02.02, 05:43
        Kiedy tylko dowiedzialem sie o tym ze powstaje ekranizacja Władcy pierscieni
        byłem pewien że film wzbudzi tylez zachwytów co krytyki. Nie łudźmy sie w
        filmie jest wiele niezgodności z powieścia to fakt ale popatrzmy na sprawe
        realnie, trzeba było cos wybrać. ( jak komus nie podoba sie soposób wyboru miał
        szanse zam mógł zebrac 300 baniek i nakrecic film ) . Mysle że i miliard
        dolarów nie zapewnił by filmowi akceptacji wszystkich. Bardzo podoba mi sie
        zupełnie inaczej ujety watek psychologiczny postaci Aragorna w książce
        przypominał mi faceta który znał przyszłośc jak by z Tolkienem herbatke pijał a
        po gościńcach włuczył się tak dla rozrywki bo i tak wczesniej czy puźniej
        zostanie królem. Tutaj jest inaczej wszyscy znamy rozterki Aragorna. Wbrew
        pozorom to film nie prosty i banalny mimo swych wad i zapierajacego dech w
        piersi efekciarstwa. Zaówazcie ze filmy amerykanskie harakteryzuja sie mocna
        wyrazistościa głównego bohatera tutaj jak narazie wontek opowiesci jest bardzo
        mglisty nie ma zdecydowanych boharterów wiadomo frodo to frodo ale powiem
        szczeże tez jakby bardziej mi sie podoba ta wersja froda niz tolkienowski
        powazniak tu tez jest poważny ale ma odruchy widze jak sie boi. ( czepiajac sie
        poprzednich wypowiedzi pragne zaóważyć ze Sam strzygł u froda trawniki i dbał o
        ogród i zwraca sie do niego per panie tylko mało rozgarniety człek nie zrozumie
        ze Frodo dla Sama jest kimś wiecej niż kolega z sasiedztwa. Pierdoła w stylu
        tego iż nie powiedziano w filmie że był służącym Froda ma być argumetem
        noceniajacym film toz to zwykłe czepialstwo. Jdac za tym watkiem scena w wodzie
        ma obrazowac przywiazanie Sama do Froda BO jak ma rezyser pokazac słozonośc
        relacji miedzy nimi ) Obejrzwszy film doszedłem do wniosku że jednak jest to
        obraz wart ze wszech miar obejrzenia. Mógł bym pisac wiecznie i analizować
        posczególne postacie. Pamietajmy o jednym kazdy z nas ma inna wyobraźnie i nie
        wszystko bedzie w filmie przystawało naszym mażeniom. ( Ktos powiedział że sie
        nie przestraszył stworków w filmie Nie pamietam co to za kozak napisał ale
        szanowny panie myśle że jak by dwu metrowy dowudca URUK HAI ten co zabił
        boromira stanoł przed toba i cichutko warknoł to bys maiał pełne portki :
        ())))))))))))))))))))))) )Wszystkim Krytykantom co scenariusz filmowy
        wwidzieli kiedys tylko na filmie w postaci pliku kartek i pojęcie relatywistyki
        jest dal nich niedostepne z racji skaplikowania problemu przewyrzszajacego ich
        iloraz inteligencji, tym któży żeczowośc argómetu zamieniaja na Psełdo
        wypowiedzi powiem jedno CZY JESTESCIE CZY WAS NIE MA NIE MA TO DLA MNIE
        ZNACZENIA . Narescie wszedłem do bag end zobaczyłem trola i stanołem na placu
        bitwy. Poczółem groze morji i dotknąłem mitrylowa kolczuge Bilba. Zobaczyłem
        jak walczy łucznik (Legolas ) przy którym Robin hud to przedszkolak nareszcie
        i chwała za to twórcom filmu a chwała na wieki Profesorowi Tolkienowi bez tej
        ksiazki bez tego filmu. myśle że stracił by duża częsc z kolorytu życia.
        • talliskeeton Re: Czy widziałeś kiedyś coś wartościowego? 16.03.02, 16:17
          "Pięknie mowiłeś przyjacielu!" tylko, czy te błędy ortograficzne były
          zamierzone? Czy były potrzebne ? Psuły mi efekt, ładnej recenzji.
          poz
          tal


    • Gość: Yaahooz Re: znowu jakiś idiota myśli, że jego gust jest... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 23:40
      ...lepszy niż innych. Zupełnie jak pseudorecenzenci w Gazecie Wyborczej. Cała
      ta dyskusja opiera się na bezsensownym kontestowaniu gustów różnych stron, tak
      jakby gusta można było porównać i powiedzieć, że jeden jest właściwy, a drugi
      nie.
      Ten film był adaptacją dział Tolkiena. I od początku było wiadomo, że będzie to
      wizja reżysera, która może się różnić od wizji pisarza, a na pewno od wyobrażeń
      czytelników. Ten film było zrobić niesamowicie trudno i to, że w ogóle ktoś się
      tego podjął uważam za wystarczający powód do przyklasku.
      Ktoś pisze dyrdymały o skłonnościach J.R.R Tolkiena do małych chłopców, ktoś
      inny uprawia pseudopsychologię...żenujące. Marne efekty, zbytnio kolorowe,...i
      co jeszcze? Jakie bzdury ktoś popisze, zwłaszcza, że niekoniecznie krytykanci
      filmu są za pan bart z treścią książek?
      Plenery, kolory, wygląd miejsc i postaci w większości został zaczerpnięty z
      rysunków Howe'a, uważanego na świecie za najlepszego ilustratora prozy
      Tolkiena, którego zresztą zaakceptował jeszcze za życia sam autor. Tolkien od
      wczesnych lat był zakochany w jednej jedynej kobiecie, którą poślubił i miał z
      nią dzieci. Dla nich właśnie napisał wszystko poza Silmarillionem. Nie dla
      pieniędzy, sławy, czegokolwiek innego. Wypisywanie o skłonnościach pedofilskich
      świadczy o skrajnym debiliźmie, niczym więcej.
      Tolkien znał biegle 12 języków, mniej biegle inne, w tym polski. Był ekspertem
      od mitologii celtyckiej, germańskiej, urgofińskiej. Swe książki zwykł nazywać
      mitopeją - chciał by Anglia też miała rodzaj swojej mitologii, tym własnie
      miało być śródziemie, jego mieszkańcy, legendy - mitlogią dla anglosasów. A nie
      komercją. Wypisywanie kretynizmów o płytkości mitów, kobiecych postaci i tak
      dalej (zwłaszcza jeżeli popatrzeć na wątek Eowiny, która wykazuje hart ducha,
      mimo nieszczęśliwej miłości do Aragorna czy wątek Galadrieli, która w książce
      jest opisywana jako 'najpiękniejsza' kobieta w Śródziemiu) jest co najmniej
      niedojrzałe...

      Film może się podobać lub nie, o gustach się nie dyskutuje. Ja jestem
      miłośnikiem Tolkiena, film mi się bardzo podobał mimo, że wiele rzeczy inaczej
      sobie wyobrażałem. Efekty były znakomite. Zwłaszcza, że w pamięci mam jeszcze
      pseudoefekty z Wiedźmina i QuoVadis. W Lotrze komputera nie było widać w
      najmniejszym stopniu, a nawet nie wiecie jak wiele w filmie go użyto (ale
      pieprzyć na ten temat to każdy jak widać potrafi), a ja wiem bo zadałem sobie
      trud obejrzenia kilku reportaży z planu, poza tym jestem nieskrmnie mówiąc
      informatykiem i się troszkę znam.
      Film mi się podobał, bo na taki film idzie się do kina z nastawieniem na zabawę
      i na film, a nie na przekład książki strona po stronie. Chyba, że się nie
      myśli...
      • Gość: LePituk Re: znowu jakiś idiota myśli, że jego gust jest... IP: *.net.external.hp.com 27.02.02, 15:03
        Brawo ten Pan
        Ja tez mowiac nieskromnie robie w biznesie informatycznym i choc na upartego
        mozna do pewnych (dodam monumentalnych) scen przyczepic latke "cyfrowych, to ja
        przeciez nie ide do kina zeby siedziec zwybaluszonymi galami i czekac na zegarek
        na przegubie Jagielly czy ciezarowke za Krzyzackimio zastepami ; ide po to zeby
        sie wczuc, wylaczyc cos co anglosasi nazywaja reason, czytalem trylogie ze
        dwadziescia razy i na ekranizacje nie czekalem cztery (jak napisal ktos
        wczesniej) ale pietnascie a moze wiecej lat - no i doczekalem sie no i sie
        wczulem, wyszedlem z kina niemy z zachwytu. I nie zwracam uwagi na brzeczenia
        znawcow w rodzaju Szczerby czy co bardziej jadowitych wulgarystow na ty forum,
        psy szczekaja karawana idzie dalej, mam tyko nadzieje ze po tej ulewie szlamu nie
        zobaczymy juz panstwa malkontentow na premierze nastepnych czesci Wladcy.

        P.S.
        W wypowiedziach pana Szczerby szczegolnie draznia mnie fragmenty dotyczace
        muzyki; jako osobnik ktory maczal palce w okaleczeniu Wiedzmina muzyka miedzy
        innymi powinien zalozyc siermiezny wor i na kolanach poczolgac sie do Czestochowy
        przepraszac za grzech pychy ktory wyziera z kazdego jego slowa wypowiedzianego na
        temat Wladcy.
        Howgh!
        LePituk
        Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

        > ...lepszy niż innych. Zupełnie jak pseudorecenzenci w Gazecie Wyborczej. Cała
        > ta dyskusja opiera się na bezsensownym kontestowaniu gustów różnych stron, tak
        > jakby gusta można było porównać i powiedzieć, że jeden jest właściwy, a drugi
        > nie.
        > Ten film był adaptacją dział Tolkiena. I od początku było wiadomo, że będzie to
        >
        > wizja reżysera, która może się różnić od wizji pisarza, a na pewno od wyobrażeń
        >
        > czytelników. Ten film było zrobić niesamowicie trudno i to, że w ogóle ktoś się
        >
        > tego podjął uważam za wystarczający powód do przyklasku.
        > Ktoś pisze dyrdymały o skłonnościach J.R.R Tolkiena do małych chłopców, ktoś
        > inny uprawia pseudopsychologię...żenujące. Marne efekty, zbytnio kolorowe,...i
        > co jeszcze? Jakie bzdury ktoś popisze, zwłaszcza, że niekoniecznie krytykanci
        > filmu są za pan bart z treścią książek?
        > Plenery, kolory, wygląd miejsc i postaci w większości został zaczerpnięty z
        > rysunków Howe'a, uważanego na świecie za najlepszego ilustratora prozy
        > Tolkiena, którego zresztą zaakceptował jeszcze za życia sam autor. Tolkien od
        > wczesnych lat był zakochany w jednej jedynej kobiecie, którą poślubił i miał z
        > nią dzieci. Dla nich właśnie napisał wszystko poza Silmarillionem. Nie dla
        > pieniędzy, sławy, czegokolwiek innego. Wypisywanie o skłonnościach pedofilskich
        >
        > świadczy o skrajnym debiliźmie, niczym więcej.
        > Tolkien znał biegle 12 języków, mniej biegle inne, w tym polski. Był ekspertem
        > od mitologii celtyckiej, germańskiej, urgofińskiej. Swe książki zwykł nazywać
        > mitopeją - chciał by Anglia też miała rodzaj swojej mitologii, tym własnie
        > miało być śródziemie, jego mieszkańcy, legendy - mitlogią dla anglosasów. A nie
        >
        > komercją. Wypisywanie kretynizmów o płytkości mitów, kobiecych postaci i tak
        > dalej (zwłaszcza jeżeli popatrzeć na wątek Eowiny, która wykazuje hart ducha,
        > mimo nieszczęśliwej miłości do Aragorna czy wątek Galadrieli, która w książce
        > jest opisywana jako 'najpiękniejsza' kobieta w Śródziemiu) jest co najmniej
        > niedojrzałe...
        >
        > Film może się podobać lub nie, o gustach się nie dyskutuje. Ja jestem
        > miłośnikiem Tolkiena, film mi się bardzo podobał mimo, że wiele rzeczy inaczej
        > sobie wyobrażałem. Efekty były znakomite. Zwłaszcza, że w pamięci mam jeszcze
        > pseudoefekty z Wiedźmina i QuoVadis. W Lotrze komputera nie było widać w
        > najmniejszym stopniu, a nawet nie wiecie jak wiele w filmie go użyto (ale
        > pieprzyć na ten temat to każdy jak widać potrafi), a ja wiem bo zadałem sobie
        > trud obejrzenia kilku reportaży z planu, poza tym jestem nieskrmnie mówiąc
        > informatykiem i się troszkę znam.
        > Film mi się podobał, bo na taki film idzie się do kina z nastawieniem na zabawę
        >
        > i na film, a nie na przekład książki strona po stronie. Chyba, że się nie
        > myśli...

        • Gość: mar Re: znowu jakiś idiota myśli, że jego gust jest... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 23:16
          Brawa dla autorów tych kilku prostów powyżej. Wreszcie jakieś głosy rozsądku. A
          juz miałem wrazenie, zę forum opanowali jacyś fanatyczni malkontenci. Film jest
          naprawdę udaną adaptacją książki. Pewne wątki zostały zmienione, jednak jest
          nieprawdą, iż film odbiega od ducha pierwowzoru literackiego. Wiele ze tego co
          mógłbym napisac zostało już powiedziane nie bedę powielał opinii. chce
          powiedzieć jedno:

          Przeglądają opinie o filmie na wielu stronach poświęconych Tolkienowi
          zauważyłem pewną prawidłowość. TYM KTÓRZY SĄ NAJWIERNIEJSZYMI FANAMI TOLKIENA,
          FILM SIĘ BARDZO PODOBAŁ. Dostrzegaja jak wiele trudu włożył Jakcson, aby
          najdokładniej oddać ducha ksiązki Tolkiena.
    • Gość: Ahmed Re: Wladca olimpiad!!! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 21:46
      Co do filmu to sie zgadzam z Mareckim. Nie umywa sie do ksiazki, ale olimpiady
      i tak nie ogladalem.
    • Gość: T Re: O kretynizmie i innych demonach IP: 153.19.107.* 01.03.02, 15:48
      Inteligencja polega na dostosowaniu się do swego rozmówcy, a ponieważ wypowiedź
      niejakiego "Mareckiego" znamionuje kretyna, posłużę się językiem zrozumiałym
      dla niego. Otuż panie...pfu...Marecki gówniane są co najwyżej zwoje muzgowe w
      twojej łepetynie, a film, który plugawisz swymi werbalnymi wymiocinami, jest
      dziełem wielkim i monumentalnym. Aura, klimat i "duch" powieści Tolkiena oddane
      zostały z pieczołowitością i iponującym rozmachem, będącym wizualnym
      ekwiwalentem literackiego bogactwa - widać Jackson przeczytał "Władcę
      pierścieni" wnikliwiej niż pan panie...pfu...Marecki. I nie wiem tylko, czy
      przejmujące jest bardziej dzieło Jacksona, czy twój debilizm.
    • Gość: bunio Re: IP: *.dial.indiana.edu 01.03.02, 22:02
      Tolkien, to prawie nikt, film fajnie sie oglada pa,pa
    • Gość: dgdg Re: IP: *.bytom-lagiewniki.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 14:47
      Gość portalu: Marecki napisał(a):

      > Czy ktoś widział już tą tandetę. Jeśli ktoś nie chodzi do kina tylko dla
      > efektów to radzę ten film omijać szerokim łukiem. NUUUUUDAAAA i maksymalana
      > kiczowata pompa. Zero charakteru, nie ma nic wspolnego z klmatem książki, bo
      > po prostu w tym filmie nie ma klimatu. Żygać sie chce, lepiej sobie pooglądać
      > olimpiade...


      Tandeta kompletna !!!!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka