juliancio.wodnik
04.04.04, 16:39
FITZCARRALDO: Film, którego nie da się łątwo zapomnieć. Warto go obejrzeć
chociażby dla dwóch scen: przeciągania parowca przez górę rozdzielającą dwie
rzeki i dla finałowej wielkiej opery na dachu statku, pośrodku dzikiej rzeki.
Powrót Herzoga do dzikiej dżunglii, po Aguirre Gniewie Bożym; Tym razem
człowiek (znowu K. Kinsky) zwycięłył siły przyrody i niesprzyjające warunki.
Człowiek:Przyroda - 1:1. Trzymamy kciuki za Herzoga, może za trzecim razem
będzie remis. Ale niestety bez Kinsky'ego.