Dodaj do ulubionych

4x10 "Something nice back home" - dyskusja

02.05.08, 11:03
Część ludzi na pewno będzie narzekać na ten odcinek, ale ja jestem
po prostu wniebowzięty, bo czekałem na te sceny od baaaardzo
dawna. :D Nic koherentnego i tak teraz nie napiszę, więc lepiej
obejrzę odcinek jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz... ;) :D
Obserwuj wątek
    • galaxian1 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 11:35
      mmorawski napisał:

      > obejrzę odcinek jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz... ;) :D

      Czyzby jakies romansidlo nastapilo ? :P
      • mmorawski Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 11:47
        galaxian1 napisał:

        > Czyzby jakies romansidlo nastapilo ? :P

        Aż taki przewidywalny jestem? hahaha. :D To nie było bynajmniej nic
        tandetnego. :) Obejrzyj i się przekonaj. ;)
        • galaxian1 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 12:00
          mmorawski napisał:

          > Aż taki przewidywalny jestem? hahaha. :D To nie było bynajmniej nic
          > tandetnego. :) Obejrzyj i się przekonaj. ;)

          Ja jeszcze nie mam odcinka.

          Ale zalatuje mi tu goracym pocalunkiem J&K :)
          A moze i czyms wiecej...
          • mmorawski Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 12:07
            Mały screencapsik:

            www.gallery.lost-media.com/albums/ep-caps/season4/4x10/4x10cap-140.jpg

            Nie klikać przed oglądaniem jeśli nie lubicie spoilerów. ;)
            • galaxian1 wielkie WOW :p 02.05.08, 16:13
              mmorawski napisał:

              > Mały screencapsik:
              > Nie klikać przed oglądaniem jeśli nie lubicie spoilerów. ;)

              WOW ! :)
    • tenebre Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 17:04
      Jak dla mnie odcinek był BARDZO słaby. Do bólu wręcz przewidywalny przez co
      niestety niemożebnie nudny. Sceny "happy family" Kate+Jack+Aaron u mnie
      powodowały raczej odruch wymiotny, bo były zupełnie nieprzekonujące. I czy
      naprawdę myślącym widzom LOST trzeba niemalże wołami napisać przed oczami:
      Christian Shephard is alive and has something in common with the Island ??
      Litości!!!
      Niecierpliwie czekam na Cabin Fever. Jak dotąd na żadnym odcinku
      Locke'o-centrycznym nigdy się nie zawiodłam.
      • wioskowy_glupek Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 22:52
        Ej no jak może żyć jak jest duchem ???
        Odwiedza doktorka pajaca, jak Charlie Hurleya ;)

        Odcinek świetny ale masakrycznie denerwujący. Już od pierwszego rzygnięcia na widok parki Jack Kate <vomit>
        Rose słusznie zauważyła to co pewnie każdy Lostowicz wiedział dużo wcześniej, że Fixman musiał się czymś wyspie narazić.

        Wiemy już także dlaczego doktortek zwariował i zaczął być lekomanem, tak podziałały na niego wizyty ojca ;)

        Ciekawe czy bredzenie Hurleya o tym że nie żyją jest prawdą czy nie ;)
        No i wiemy tez niestety, że Sawyer wybrał wyspę. W sumie się nie dziwię bo Kate nie była zbyt zdecydowana na budowanie z nim rodziny.

        Co do cholery stało się z Claire ? I czemu Jack nie może wychowywać Aarona ? W sumie jest to jawne nawiązanie do odcinka Claire - centrycznego w której jasnowidz mówi jej, że Aarona nie może nikt inny wychowywać.
        • miau78 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 22:59
          Skoro Sawyer wybrał wyspę, to pakuję manatki i lecę tam;-)
          A tak serio- podobał mi się ten odcinek, mimo rzygawicznego Jacka z równie
          rzygawiczną Kate, z króliczymi zębami;-)
          • valentine02 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 23:24

            moj jedyny wniosek jest taki za scenarzysci naczytali sie ostatnio
            lema.solaris,znaczy.(ojciec jacka i charlie).

            ogolnie odcinek pobudza do mdlości:wiewiorka-kate, wygolony jack w
            ręczniku oraz milosierne pełne zrozumienia spojrzenie julci(ktorej
            na marginesie mi zal trochę) oraz ta ohydna charlotta. to jej winien
            jin wylamac palce a nie danielkowi slodkiemu.

            czyz miles nie jest super? claire sobie poszla z jakims obcym duchem
            (?) a on spokojnie siedzial w swym barlogu. to sie nazywa byc
            niewzruszonym.

            sawyer,last hero.nie rozumiem co go naszło nagle.

            ben ,locke, daniel i desmond są bardziej interesujący dla rozwoju
            serialu, jak dla mnie.było znośnie,ale czekam z utęsknieniem na
            następny piątek.
      • gosiak555 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 23:17
        Odcinek ok, chociaż bez rewelacji. Zdecydowanie jestem za układem
        Kate - Sawyer, więc nawet się cieszę ze happy family nie tak długo
        była happy. Najwyraźniej nie to im w gwiazdach pisane :-)
        Jack rozchwiany emocjonalnie tak, że powinien dzielić pokój z
        Hurleyem.
        Zniknięcie Claire otwiera drogę do tego, żeby kiedyś wróciła
        niespodziewanie z "zaświatów", co niezbyt mi się podoba.
        Nie widzę sensu całej tej akcji z wyrostkiem Jacka, wygląda na
        zwykły zapychacz.
        Najbardziej zbulwersował mnie fakt, że dymek nie rozprawił się z
        tymi ze statku - co to w ogóle ma być? Dlaczego oni żyją? Powinni
        tam leżeć w krzakach w charakterze zmasakrowanych zwłok.
        A Szarlota prawdziwą polyglotką jest ;-)
        • wioskowy_glupek Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 23:34
          Ano właśnie mnie też akcja z dymkiem zdziwiła :D
          • wioskowy_glupek Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 02.05.08, 23:36
            Ta akcja z wyrostkiem chyba była po to by zwrócić uwage na to iż Jack naraził się wyspie ;)
            Czekam wreszcie na jakiś odcinek z Jacobem...
            • mallina Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 00:44
              a ja myslalam, ze po to, aby pokazac ze Charlotte zna koreanski:DD
              a tak naprawde to nic tego wyrostka nie jest w stanie uzasadnic, chyba, ze
              Juliet cos Jackowi tam wszyla..
              ale zajmijmy sie plusami wyrostka:
              Charlotte zna koreanski
              Faraday sie durzy w Charlotte i wychodzi na to, ze z jakas tam wzajemnoscia(jaki
              to ma wplyw na akcje nie wiem:P)
              Jack nie ma zaufania do Juliet(nie chcial byc uspany, chcial obecnosci Kate)
              Jack i Kate = wielka milosc
              Charlotte wie, ze Sun jest w ciazy
              Jin zdecydowal sie poswiecic
              tyle, ze to wszystko mogloby sie pojawic w odcinku bez wyrostka..
              teraz jeszcze trzeba sie zastanawiac kto Jackowi czegos sypnal do
              zarcia

              sceny szczesliwej rodzinki tez troche zbyt dlugie, choc dzieki temu wiadomo, ze
              Sawyer na wyspie jest, a Kate ma od niego jakies zlecenie. wpierw pomyslalam, ze
              mowiac "on" ma na mysli Bena!!!!
              pewnie Kate szuka tego dziecka od Sawyera i zupelnie nie rozumiem dlaczego nie
              moglaby o tym z Jackiem pogadac..
              gdy Jack powiedzial"nie jestes z nim nawet spokrewniona" to ciekawe czy juz
              wiedzial, ze Claire to jego przyrodnia siostra?

              to przyjmijmy ze najnudniejszy odcienek w tym sezonie mamy juz za soba
              • gosiak555 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 15:54
                No, niby wiadomo,że wyrostek miał pokazać, że Jack czymś wyspie
                podpadł,ale zrobione to było na dramatyczne, trzymające w napięciu
                sceny akcji (ach, czy zdążą z narzędziami, ach, ach), gdy tymczasem
                od pierwszego klapsa wiadomo, że zapalenia otrzewnej nie zaliczy i
                zejścia śmiertelnego się nie doczekamy. Mogli wymyśleć coś lepszego,
                a nie zapychać tym połowy odcinka.
                A co do tego,że nie ma zaufania do Juliet, nie sądzę, on po prostu
                ten typ, co to wszystko "siam",a kontrolę nad sobą i wszystkim
                dookoła boi się stracić choćby na sekundę. Z tego samego powodu
                wzięła się kłótnia z Kate - ufa, kocha, ale jakżeby pan doktor nie
                kontrolował wszystkich jej poczynań.
                Swoją drogą może właśnie tym podpadł - za bardzo się rządził na
                wyspie :-)
                Nie wydaje wam się, że Miles przejął "rolę" Sawyera? Jego tekst po
                zniknięciu Claire... Hurley od razu się na nim poznał.
    • aniuta75 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 10:08
      Już myślałam, że gorzej niż ostatnio być nie może... A jednak :>.
      • gosiak555 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 17:31
        A co myślicie o tym, że to dymek nawiedza Lostów pod różnymi
        postaciami? - tym razem nawiedził Jacka (i Claire) wcielając się w
        Christiana Shepharda. W koncu detektor dymu zaczął piszczeć, pewnie
        nie bez powodu.
        • wioskowy_glupek Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 20:41
          o_O nie no faktycznir masz racjęz tym dymkiem BRAWO !!!

          Sądze że Julka nic Jackowi nie wszyła bo byl tam Berbard :)
          A co do Jacka to po raz kolejny okazał się palantem nie ufa nikomu
          na wyspie a poza wyspą nawet Kate...
          • mallina Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 22:16
            ale Bernard sluzyl do podawania narzedzi wiec stale nie mogl obserwowac poczynan
            Juliet:-)
            wiem wiem to zbyt daleko idace spekulacje, ale kto wie..dla mnie Juliet zawsze
            cos kreci i ukrywa, ma stale ten usmieszek, ktory znaczyc moze doslownie wszystko:-)

            musisz jednak przyznac, ze tez bys sie wkurzyl gdybys wyczul, ze kobieta Ci
            klamie o jakiejs kolezance, a przycisnieta do muru nie chce powiedziec o co
            chodzi, choc moze wowczas latwiej by poszlo im zlatwienie sprawy Sawyera..

            hmm Wioskowy Ty chyba jestes kobieta?tak mi sie tu pokazuje:wioskowy_glupek
            napisala:-)

            a z tym dymiekm to faktycznie..calkiem dobra mysl
    • galaxian1 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 22:16
      A mnie sie podobało :P
      Odcinek w stylu pierwszego sezonu, czyli mało "ostrej jadki", za to dużo się
      dzieje wsród samych lostowiczów. 4 sezon kreci sie glownie wokol Bena - on stal
      sie wlasciwie glowna postacia serialu! Ja juz mam przesyt jego osoby i z checia
      obejrzalem odcinek w innym klimacie.
      • mallina Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 22:18
        ostrej jatki?:-)

        masz racje, ja wlasnie sobie ogladam pierwszy sezon i jest on nieporownywalny do
        tego co teraz sie dzieje
        powtorzylam juz 5 pierwszych odcinkow i pamietam jaki wtedy dla mnie byl
        zaskakujacy odcinek z Lockiem, gdy okazalo sie, ze jezdzil na wozku..
        i zauwazylam, ze flashbacki byly baaardzo krotkie
        • galaxian1 Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 22:29
          mallina napisała:

          > ostrej jatki?:-)
          > masz racje, ja wlasnie sobie ogladam pierwszy sezon i jest on nieporownywalny
          do tego co teraz sie dzieje

          Otoz to! Brakuje mi po prostu odcinkow o przygodach lostowiczow na wyspie.
          Ciagle tylko Ben, wrogowie Bena, strzelaniny, intrygi i inne pierdoly. A kiedys
          tylko budowali sobie tratwe, polowali na dzika a Sawyer czytal ksiazki... i bylo
          tak cudownie to ogladac :) Ech... to se ne wrati...
          • mallina Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 04.05.08, 03:47
            a Shannon malowala pazury i chodzila na randki:-)
            albo prawie:-) sielankowe zycie w bukrze -spizarnia wypchana zarciem, komputer,
            muzik, prysznic..
            przyznaje, ze te "bunkrowe" odcinki bardzo lubie i to, ze byla Ana Lucia
      • mmorawski Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 03.05.08, 22:37
        galaxian1 napisał:

        > A mnie sie podobało :P
        > Odcinek w stylu pierwszego sezonu, czyli mało "ostrej jadki", za
        to dużo się
        > dzieje wsród samych lostowiczów. 4 sezon kreci sie glownie wokol
        Bena - on stal
        > sie wlasciwie glowna postacia serialu! Ja juz mam przesyt jego
        osoby i z checia
        > obejrzalem odcinek w innym klimacie.

        Na ciebie zawsze można liczyć. :) Pozdrawiam.
    • zorbinio Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 04.05.08, 00:08
      a moze scena z recznikiem i polnagim Jackiem po to, zeby zauwazyc brak blizny po
      tej operacji wyrostka?...
    • d0minika Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 04.05.08, 00:19
      Co za beznadziejny, przewidywalny od samego początku do końca, nudny
      i sztampowy odcinek. A FUJ.
      • gaudia Re: 4x10 "Something nice back home" - dyskusja 04.05.08, 00:34
        a mnie sie spodobalo

        głównie dlatego, że nie było rybich oczu Bena

        gdyby Bena grał ktos seksowniejszy....Ale coz - kluczowa postac LOSTów to żaba
        niestety. Nawet nie fascynuje jak źli bohaterowie wielu innych produkcji.

        fajnie, że była plaża, nawet jacyc 2go i 3planowi rozbitkowie przemkneli

        kilka grupek latajacych po wyspie - jak w 1-szym sezonie :D


        i zdałam sobie sprawe, że choć Locke z początku mnie interesował - to teraz
        jednak męczy po prostu; to jego bycie na siłę "ważnym", tymczasem jest marionetką


        szkoda, ze Sawyer stracił swój luzik:D Byłby swietnym dopełnieniem klimatu tego
        odcinka
        • valentine02 hm...? 04.05.08, 01:03
          jesli dobrze rozumiem....jesli grałby bena ktos, kto by byl
          przystojniejszy to automatycznie jego poczynania, bylyby bardziej
          interesujące?
          ja wiem ze wy tu wszyscy jacusia kochacie, ale marze o tym, aby
          szanowny pan fox od jacka znalazł jakies inne srodki wyrazu a nie
          ten durny usmieszek niedowierzania i kiwanie głową jak w chorobie
          parkinsona.



          • aniuta75 Re: hm...? 04.05.08, 10:53
            valentine02 napisała:

            > ja wiem ze wy tu wszyscy jacusia kochacie

            Ooo przepraszam, ja go nie lubię ani troszkę. Nie raz tu pisałam, że jest dla
            mnie chory psychicznie i tyle :P.

            > szanowny pan fox od jacka znalazł jakies inne srodki wyrazu a nie
            > ten durny usmieszek niedowierzania i kiwanie głową jak w chorobie
            > parkinsona.

            O to, to :>.
            • gosiak555 Re: hm...? 04.05.08, 11:59
              O, ja też się do wielbicielek Jacka nie zaliczam. Ale jeśli chodzi o
              aktorstwo to pierwszy do odstrzału jest zdecydowanie Holloway.
              Przystojny facet, ale to jego wieczne "groźne" spojrzenie rzucane
              spode łba, tudzież "zalotne" spojrzenie również spode łba, błee...
              Natomiast co do Bena, to ja się cieszę, że wygląda jak wygląda. Nie
              znoszę filmów, w których sami modele występują, a aktorów jak na
              lekarstwo. A Lostowi niestety blisko do tego.
              • valentine02 Re: hm...? 04.05.08, 13:57
                zgadzam się.
                holloway do aktorskiego odstrazłu i więcej benów, please.
                • gaudia Re: hm...? 04.05.08, 16:44
                  ech :D

                  1. Nie lubię Jacka Placka - męczennika
                  2. Holloway rozsmieszał spojrzeniami badboya, teraz nuży, tesknie natomiast za
                  cynizmem jego postaci
                  3. Ben nie odstaje przesadnie od nich aktorsko, sorry. W ogóle LOSTowi daleko do
                  aktorów szekspirowskich:) Znacznie bliżej mają do obsady M jak mdłości, ale
                  cóż....- scneneria fajniejsza, to sie znosi:P

                  A rybie gałki Bena są drazniące i tyle (zwlaszcza, że aktorsko nie powala); ot -
                  przyjemniej byłoby popatrzec na kogos w innym typie urody, skoro aż tyle go na
                  ekranie.

                  Valentine: z przyjemnoscia ogladam filmy bezciasteczkowe. Jak miło było obejrzec
                  chocby ostatnio taki "Once". Tez nie lubie plastiku, ale w serialach niech sobie
                  będą takie hollowaye - stara jestem, to se chociaz popatrze:D
                  • kokoniasta Re: hm...? 04.05.08, 16:52
                    gaudia napisała:
                    > 3. Ben nie odstaje przesadnie od nich aktorsko, sorry. W ogóle LOSTowi daleko d
                    > o
                    > aktorów szekspirowskich:) Znacznie bliżej mają do obsady M jak mdłości, ale
                    > cóż....- scneneria fajniejsza, to sie znosi:P
                    >
                    > A rybie gałki Bena są drazniące i tyle (zwlaszcza, że aktorsko nie powala); ot
                    > -
                    > przyjemniej byłoby popatrzec na kogos w innym typie urody, skoro aż tyle go na
                    > ekranie.

                    Amen :D.
            • kokoniasta Re: hm...? 04.05.08, 16:50
              aniuta75 napisała:

              > valentine02 napisała:
              >
              > > ja wiem ze wy tu wszyscy jacusia kochacie
              >
              > Ooo przepraszam, ja go nie lubię ani troszkę. Nie raz tu pisałam, że jest dla
              > mnie chory psychicznie i tyle :P.
              >

              I ja nie znoszą Jacusia :P. Zresztą Sawyera także :P :D. Wysłałabym ich w kosmos
              w jednej rakiecie, żeby sie nawzajem pozabijali <lol>. Od razu by był porządek
              na wyspie ;P ;D.
              • valentine02 Re: hm.. 04.05.08, 17:37
                jak to miło tak rozruszać forum dwoma zdaniami...

                • mmorawski Re: hm.. 04.05.08, 19:36
                  Czy wy potraficie powiedzieć coś pozytywnego o kims? Matko, tego się
                  nie da już czytać. Ten taki, ten śmaki, ten owaki. A docenienia
                  kogokolwiek czy czegokolwiek ze świecą szukać. To jest chyba kwestia
                  polskiej mentalności, po co powiedzieć coś miłego jak można zawsze
                  narzekać i marudzić.

                  Postuję na amerykańskim forum Lost, na którym są widzowie z całego
                  świata i takich komentarzy jak wasze jest może z 5%. Ale tam
                  przynajmniej się dyskutuje o odcinkach, a nie o "wyłupiastych
                  oczach", "spojrzeniach spode łba" i "drgawkach jak przy
                  Parkinsonie".
                  • miau78 Re: hm.. 04.05.08, 20:05
                    mmorawski-> to chyba rzeczywiście cecha narodowa. Nie zmienisz:)
                  • gosiak555 Re: hm.. 04.05.08, 20:07
                    To podziel się z nami, co tam ciekawego o ostatnim odcinku mówią,
                    zamiast narzekać i marudzić na nas :-)
                  • gaudia Re: hm.. 04.05.08, 20:32
                    mmorawski napisał:

                    > Czy wy potraficie powiedzieć coś pozytywnego o kims?


                    tak jest!

                    uwielbiam posty (zwłaszcza te długie) mmorawskiego
                    • valentine02 Re: hm.. 04.05.08, 21:28
                      to sie nazywa komplement przez negację.wszystko co mi się nie nie
                      podoba - znaczy, że mi się podoba- a więc -jak sam przyznasz,
                      przytlaczająca większość.
                      nie irytuj się, marcinie.jest cudnie.
                      • gaudia Re: hm.. 04.05.08, 21:35
                        valentine02 napisała:

                        > to sie nazywa komplement przez negację.wszystko co mi się nie nie
                        > podoba - znaczy, że mi się podoba- a więc -jak sam przyznasz,
                        > przytlaczająca większość.
                        > nie irytuj się, marcinie.jest cudnie.


                        och pozwól droga Valentajn wypowiedziec sie samemu mmorawskiemu...
                        chyba nie potrzebuje adwokata? :P
                  • kokoniasta Re: hm.. 04.05.08, 21:37
                    mmorawski napisał:

                    > Czy wy potraficie powiedzieć coś pozytywnego o kims? Matko, tego się
                    > nie da już czytać. Ten taki, ten śmaki, ten owaki. A docenienia
                    > kogokolwiek czy czegokolwiek ze świecą szukać. To jest chyba kwestia
                    > polskiej mentalności, po co powiedzieć coś miłego jak można zawsze
                    > narzekać i marudzić.
                    >

                    Widzę, że już nie można złego słowa napisać o tym serialu, ba nawet zażartować
                    nie można :> :P. Najlepiej we wszystkim zgadzać się z moderatorem Mmorawskim
                    :PPPPPP. Wtedy profesor gładzi po głowie i nawet pozdrawia w ramach nagrody (że
                    przytoczę tu przykład Galaxiana). Ale jeśli nie daj Boże jesteś "niegrzecznym"
                    forumowiczem dostajesz naganę z wpisem do akt i zostaje Ci przyczepiona
                    etykietka marudera (tu przykładem mogę być ja) :P ;>.

                    Ale tam
                    > przynajmniej się dyskutuje o odcinkach, a nie o "wyłupiastych
                    > oczach", "spojrzeniach spode łba" i "drgawkach jak przy
                    > Parkinsonie".

                    A o czym tu dyskutować skoro odcinek był wyjątkowo kiepski? :P Zostają tylko
                    wyłupiaste oczy i Parkinson :P <lol>.
                    • wioskowy_glupek Re: hm.. 04.05.08, 22:01
                      1. Malina ;) tak ja jestem zdecydowanie kobietą
                      2. Ja np. uważam że Holloway gra o wiele lepiej od Jacusia, bo ten jest tragiczny.
                      3. Jeśli chodzi o naprawde porządne aktorstwo to zdecydowanie Ben, Juliett i Locke.
                      • mallina Re: hm.. 05.05.08, 00:56
                        :-)))))

                        Juliett bardzo dobrze "tworzy" swoja postac, ciagle mam wrazenie, ze w cos gra,
                        ze jej zachowanie ma drugie dno itd
                        niby ma dobre zamiary ale ciagle wietrze w tym podstep:-)
                    • mmorawski Re: hm.. 04.05.08, 22:06
                      kokoniasta napisała:
                      > Widzę, że już nie można złego słowa napisać o tym serialu, ba
                      nawet zażartować
                      > nie można :> :P. Najlepiej we wszystkim zgadzać się z moderatorem
                      Mmorawski
                      > m
                      > :PPPPPP. Wtedy profesor gładzi po głowie i nawet pozdrawia w
                      ramach nagrody (że
                      > przytoczę tu przykład Galaxiana). Ale jeśli nie daj Boże
                      jesteś "niegrzecznym"
                      > forumowiczem dostajesz naganę z wpisem do akt i zostaje Ci
                      przyczepiona
                      > etykietka marudera (tu przykładem mogę być ja) :P ;>.
                      >
                      > Ale tam
                      > > przynajmniej się dyskutuje o odcinkach, a nie o "wyłupiastych
                      > > oczach", "spojrzeniach spode łba" i "drgawkach jak przy
                      > > Parkinsonie".
                      >
                      > A o czym tu dyskutować skoro odcinek był wyjątkowo kiepski? :P
                      Zostają tylko
                      > wyłupiaste oczy i Parkinson :P <lol>.

                      Ktoś kiedyś powiedział "Sarkazm jest bronią ludzi, którym brakuje
                      argumentów". Mądre słowa.

                      Nie wiem gdzie wyczytałaś jakiś zakaz, jakąś etykietę, jakieś
                      docinki. Mój post był ogólnym stwierdzeniem faktu, a że wzięłaś go
                      do siebie, nic nie poradzę.

                      Jeśli odcinek był faktycznie taki nieciekawy, to ciekawe, że cały
                      czas się toczą o nim dyskusje chociażby na lost-forum albo na
                      chaoticu. Widocznie ludzie lubią dyskutować o nieciekawych sprawach.

                      Na tym kończę swój wywód, bo wyszło na to, że nie można wyrazić
                      swojej negatywnej opinii, żeby nie zostać oskarżonym o
                      protekcjonalizm i brak dystansu. Każdy kij ma dwa końce, ale ta
                      oczywista prawda nie jest najwyraźniej taka oczywista.
                      • aniuta75 Re: hm.. 04.05.08, 22:16
                        mmorawski napisał:

                        wyszło na to, że nie można wyrazić
                        > swojej negatywnej opinii, żeby nie zostać oskarżonym o
                        > protekcjonalizm i brak dystansu.

                        I vice versce jak zwykła mawiać moja forumowa koleżanka :P:D.


                        Ja rozumiem, że komuś ten odcinek mógł się baaaaardzo podobać i wcale tego nie
                        neguję. I mam również prawo wyrazić opinię, że ktoś tam mi sie nie podoba, kogoś
                        nie lubię lub że jakiś odcinek mi sie nie podobał. Wszak to forum dyskusyjne
                        jest :D. Luz w ramionkach ludziska :D.
                      • galaxian1 Re: hm.. 04.05.08, 22:34
                        mmorawski napisał:

                        > kokoniasta napisała:

                        > > A o czym tu dyskutować skoro odcinek był wyjątkowo kiepski? :P
                        > Zostają tylko wyłupiaste oczy i Parkinson :P <lol>.

                        > Jeśli odcinek był faktycznie taki nieciekawy, to ciekawe, że cały
                        > czas się toczą o nim dyskusje chociażby na lost-forum albo na
                        > chaoticu. Widocznie ludzie lubią dyskutować o nieciekawych sprawach.

                        > Na tym kończę swój wywód, bo wyszło na to, że nie można wyrazić
                        > swojej negatywnej opinii, żeby nie zostać oskarżonym o
                        > protekcjonalizm i brak dystansu. Każdy kij ma dwa końce, ale ta
                        > oczywista prawda nie jest najwyraźniej taka oczywista.

                        Mmorawski, bo jak sie chce naprawde podyskutowac o tresci, to nie czyni sie tego
                        na forum gazety. Lecisz na jakies porzadne forum fanowskie albo filmowe,
                        chociazby na Hataka i tam jest po setki wypowiedzi o jednym odcinku i prawdziwa
                        dyskusja. Na gazecie gada sie glownie o pierdolach, bzdetach, wylupiastych
                        oczach i swiecacych klatach.
                        • aniuta75 :DDDDDDDDDDDDDD 04.05.08, 22:38

                      • kokoniasta Re: hm.. 04.05.08, 23:51
                        mmorawski napisał:
                        > Ktoś kiedyś powiedział "Sarkazm jest bronią ludzi, którym brakuje
                        > argumentów". Mądre słowa.

                        Ależ mi nie brakuje argumentów :P. Nie chciałam tylko, żeby dyskusja przybrała
                        zbyt sztywny i oficjalny charakter (jak to zwykle bywa na tym forum :P), dlatego
                        stwierdziłam, że lepiej będzie odpowiedzieć w formie drwiny :P :D.

                        > Nie wiem gdzie wyczytałaś jakiś zakaz

                        A gdzie ja wspominam o zakazie? Podkreśliłam tylko, że już nie można skrytykować
                        Losta (czy to odcinka, czy aktorów, czegokolwiek), bo zaraz się nadymasz :P :D.
                        Przyjmij do wiadomości, że ludzie różnie odbierają rozmaite wytwory kultury
                        masowej i mają prawo o tym napisać w taki sposób, jaki im odpowiada. Czy Ci się
                        to podoba czy nie :D.

                        > jakąś etykietę,

                        Na przykład w tym zdaniu:

                        "To jest chyba kwestia
                        polskiej mentalności, po co powiedzieć coś miłego jak można zawsze
                        narzekać i marudzić."

                        Piszesz tu o tak zwanej "polskiej mentalności" czyli o skłonności do narzekania.
                        To nie etykietka? :P Przy okazji sugerujesz, że "marudzący" forumowicze
                        posiadają taką właśnie mentalność <lol>.

                        > Widocznie ludzie lubią dyskutować o nieciekawych sprawach.
                        >

                        Poprawka - ludzie uwielbiają krytykować i stąd tyle wpisów o tym słabiutkim
                        odcinku (oczywiście mówię o komentarzach na forum gazetowym, bo innych nie
                        czytam) :P :D.

                        > Na tym kończę swój wywód, bo wyszło na to, że nie można wyrazić
                        > swojej negatywnej opinii, żeby nie zostać oskarżonym o
                        > protekcjonalizm i brak dystansu. Każdy kij ma dwa końce, ale ta
                        > oczywista prawda nie jest najwyraźniej taka oczywista.

                        Na to nie będę odpowiadać, bo już wcześniej zrobiła to za mnie Aniuta :D. Ja się
                        tylko podpiszę pod jej komentarzem ;P.
                      • kobajano Re: hm.. 05.05.08, 22:15
                        a ja uważam, że odcinek całkiem dobry. moim zdaniem wiemy już dlaczego KAte jest
                        z Aaronem a Sawyer wybrał wyspę. Claire zaginęła (jak w 1 serii) a Sawyer
                        nakazal KAte wziąć dzieciaka i sam zajął się szukaniem swojej koleżanki - proste
                        :) moim zdaniem prawdziwe na dodatek.
                        Jacek i Kaśka denerwujący ale raczej o to chodziło, żeby wyidealizować rodzinkę.
                        poza tym zauważyłam, że zaczynają zadawać pytania: kate pyta dlaczego nie
                        zoperują go w bunkrze - i dostaje odpowiedź !!! Sukces scenarzystów ;)
                        myślę, że jacek trochę sobie wymyślił ten future...
                        ojciec jego żyje od 1 serii - żaden zaskok ;)
                        a jeśli chodzi o aktorów to niestety sawyer ładny ale aktor z niego jak z koziej
                        du...y trąba - jak zresztą Ben i Jack (kobiety fatalite poza Sun). Natomiast u
                        Locka i Desmonda widać cokolwiek doświadczenia w drugim rzędzie ale na początku
                        Jin i Said. Z kobiet jeszcze francuska byłą ok - ale to pieśń przeszłości :(
                    • valentine02 ależ droga gaudio... 04.05.08, 22:07
                      ...wypowiadałam się w imieniu własnem w ramach odpowiedzi na
                      marudzenie moderatorro.zeby się podklócic,rzecz jasna,
                      a nie adwokatować.li i jedynie.

                      ale zeby było merytorycznie poprawnie przyszła mi na mysl jedna
                      rzecz: skoro ojciec penny powiedział do benka "i know WHAT you are"
                      moze wychodzi na to ze ben jest tylko przybraną postacią dymu?coraz
                      częsciej jest podkeslana "nieludzkosc" bena.
                      • kokoniasta Re: ależ droga gaudio... 04.05.08, 23:16
                        valentine02 napisała:
                        > ale zeby było merytorycznie poprawnie przyszła mi na mysl jedna
                        > rzecz: skoro ojciec penny powiedział do benka "i know WHAT you are"
                        > moze wychodzi na to ze ben jest tylko przybraną postacią dymu?coraz
                        > częsciej jest podkeslana "nieludzkosc" bena.

                        Możesz mieć rację Valentynko :D. Ciekawa teoria.
                      • gaudia Re: ależ droga gaudio... 04.05.08, 23:38
                        valentine02 napisała:

                        > ale zeby było merytorycznie poprawnie przyszła mi na mysl jedna
                        > rzecz: skoro ojciec penny powiedział do benka "i know WHAT you are"
                        > moze wychodzi na to ze ben jest tylko przybraną postacią dymu?coraz
                        > częsciej jest podkeslana "nieludzkosc" bena.


                        I na to liczę!

                        Oby rybie gałki okazali sie li i jedynie wyrazem sił nadnaturalnych! A my -
                        ludzkie niedoskonalości - skupim się na klatach hollowayów, tudzież bardziej
                        romantycznych Jackow
                  • mallina Re: hm.. 05.05.08, 00:53
                    szkoda, ze tutaj malo juz piszesz:-)
                    mnie jakas postac bardziej lub mniej denerwuje, ale nie ze wzgledu na wyglad a
                    dokonania:-)
                    choc oczywiste, ze ktos moze sie podobac wizualnie a inny nie. ale to sa jakies
                    uwagi na marginesie.
                    a wspomniane tu pare razy"krolicze zeby" Kate bardzo mi sie podobaja:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka