Dodaj do ulubionych

"kinomani" w multipleksach

27.02.02, 08:22
Programowo staram się odwiedzać wyłącznie małe, zdezelowane, ale klimatyczne
kina. Niestety okazyjnie uczestniczę również w "ucztach filmowych", jakie
odbywają się w multipleksowych molochach.
Jestem w stanie przeżyć wiele z multikinowej otoczki;
A więc :
wysokie stężęnie (na metr kw.)wielbicieli pasków na dresach, tudzież
towarzyszący temu w seryjnym wyposażeniu ABS (Absolutny Brak Szyi).
Przywykłem również do kloacznych komentarzy na sali kinowej, mimo tego, że
poziom "kawalarzy" nie odbiega zazwyczaj od zeznań Pana Gasińskiego.
No cóż, co kto lubi...;
Ale nigdy nie potrafiłem wyłączyć zmysłu słuchu na tyle, aby nie dochodziły do
mnie ze wszystkich stron odgłosy konsumpcji, toczącej się w najlepsze w trakcie
projekcji filmowej( z moich obserwacji: im bardziej drastyczna scena, tym
intensywniejsza przeżuwalność; im weselej, tym brudniejsza sala, a co za tym
idzie i sąsiedzi - bleeee).
Nie chcę tutaj nikogo obrażać, aczkolwiek przyznaję, że czuję się wtedy jakbym
czytał "Folwark Zwierzęcy" i rozdział "Ranne biesiadowanie proszczoków przy
korycie".
Jak widzę te dziwne zeschlaki podawane w wiadrach rodem z obory, jak słyszę
siorbanie towarzyszące pochłanianiu czarniawego wywaru będącego spadkem po
indiańskich szamanach - ćpunkach, to naprawdę mam ochotę wstać i ryknąć:
a na hujnia mnie z taką sztuką, gdzie nawet gołej dupy u Pasoliniego nie dadzą
porządnie obejrzeć!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • elpooho Re: 27.02.02, 11:13
      Co ty taki nerwowy? Mi tam bardziej przeszkadzaja zapacy - popcornu i nachos
      (a moze tacos) z roznymi sosami. Jak wiecej ludzi je kupi to smierdzi
      potwornie. Ble.

      A popcorn i tak zawsze jest przesolony :(
      • bukowski27 bo to irytujace jest. 27.02.02, 11:26
        ja tego kurna, nigdy zrozumiec nie moglem. taki film trwa 1,5 - 2h. czy nie
        mozna wytrzymac 2 h. bez otwierania puszki coli? szurszania popcornem? ciekawym
        jakby ci polokoktowcy zareagowali jakbym sobie w polowie filmu zaczal rozwijac
        kanapki ze sreberka, rozstawiac termos i jeszcze przyswiecac latarka. kina
        przyszlosci, to nie beda rzedy foteli, tylko stoliki jak w klubokawiarni z
        bezszelestnie przewijajacymi sie bileterkami-kelnerkami. dajcie spokoj... no
        dajcie spokoj...
    • ksywa Re: 27.02.02, 12:08
      Święta prawda, mnie tez to wkurza do granic możliwości, ale zwróć uwagę, że
      nawet ostatnia reklama snickersów zachęca do tego, żeby ich konsumpcją w kinie
      powkurzać innych! To jest cool, nieprawdaż? Robic wokół siebie jak najwięcej
      hałasu, a percepcję wspomagać nieustannym przeżuwaniem. Pewnie poprzez ruchy
      szczęki masuje się korę mózgową czy inną szarą masę:-) Ale naprawdę, jestem
      przekonana, że z tym problemem nic a nic się nie da zrobić, bo ćwoki (a ich
      jest większość) uważają, że wiadro śmierdzącego popcornu + wiadro coli jest
      cool i na tym polega "pójscie do kina".
      • sol_ Re: 27.02.02, 12:40
        toczyla sie kiedys na tym forum dysputa co zrobic z żarłaczami multipleksowymi. Byl postulat zeby
        placili wiecej za bilety. Ale mnie to nie satysfakcjonuje... Ja sie nie moge skupic na filmie jak ktos
        obok rży, glamie, złopie, mlaszcze, ssie etc....Kiedys postanowilam w ramach spokojnego wieczoru
        udac sie na "przyczajonego tygrysa...". najblizej mam Multikino. Wybralam srodek tygodnia, godzine
        22. Kto normalny przyjdzie w taki dzien i o takiej godzinie na taki film? Aha....moj blad dedukcyjny...Bylo
        ok 20 osob. Wszystkie zarly, rechotaly-tego az tak nie slychac gdy film tryska efektmi i ogluszjaca
        muzyka. Ale "Tygrys" jest raczej cichym filmem...Wszystkie te niewybredne komentarze jakie padaly, te
        glupkowate wybuchy smiechu...Aaaaaaa.....Ja chce miec prywatne kino....Albo wydzieloną klatke w
        multipleksie...Moze byc wybita pudelkami po jajkach w ramach wyciszenia. i dlaczego, na Odyna,
        kiedy wielka multipleksowa sala jest pusta, to wchodzace osoby siadaja w poblizu juz zajetych
        miejsc? I potem kopia w moj fotel...albo mi szeleszcza za plecami...albo co...Mam
        klaustrofobie ludzką...Jestem osoba tolerancyjna ale wyjatkiem są żarłacze kinowi! Zarłaczom
        kinowym mówię stanowcze NIE.
    • Gość: cze Re: IP: 172.16.22.* 27.02.02, 12:39
      Jestem chyba wymierajacym gatunkiem, ale dla mnie w kinie ma byc cisza.
      Wkurzaja mnie glosnie rozmowy, nie mowiac juz o zarciu popkornu, chrupaniu
      batonikow czy siorbaniu koli. Dlatego multipleksy omijam z daleka. Bylem raz i
      wystarczy. Idea siedzen z otworami na kubeczki jest mi obca. Kupowanie biletu w
      zestawie z popcornem i kola to cos czego nie moge pojac. I nie zamierzam.
      Dla mnie kino to swiatynia (tak, tak) a w takim miejscu ma byc cisza. Na
      szczescie jest jeszcze kilka kin w Gdansku, do ktorych ta zaraza nie dotarla -
      np. Zak czy Helikon. Tam rzeczywiscie mozna poczuc sie jak w kinie a nie
      chlewie z ekranem. Moze przegapie przez niechodzenie do multipleksu kilka
      tytulow, ale zaoszczedze na zdrowiu.
      Mysle jednak, ze powoli takie azyle bada zanikac a tluszcza dla ktorych kino
      jest tylko jedna z rozrywek, jak dyskoteka czy wizyta w nocnym klubie, zaleje
      wszystko. Szkoda, ze u nas musi byc wszystko jak w Ameryce. Ciekawe, kiedy
      zacznie sie rzucanie popcornem w ekran i inne tego typu "przyjemnosci". A moze
      juz sie zaczelo?
      Pozdrawiam kinomaniakow
      • Gość: npojazd Re: IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.02.02, 14:47
        Też unikam Multikinów i innych Multiplexów.
        Jak to dobrze że ostało się w moim mieście kino małe, tanie(8 zł), oferujące
        może nie premiery itp. hollywódzkie filmiki ale głównie kino europejskie. Może
        to snobizm ale wolę to i kina gdzie przychodzi wciąż ta sama grupa wielbicieli
        filmu.
      • Gość: malik Re: IP: *.wise.edt.ericsson.se 27.02.02, 16:55
        Niesetety ludzie gadają i jedzą wszędzie, jest to dla mnie zupełnie
        niezrozumiałe, ale potrafie zrozumiec klientów multikin. Natomiast naprawdę
        wkurwiają mnie pseudintelektualiści w Helikonie (kino na 70 osób) komentujący
        co drugą scene, lub smiejący sie w niezupełnie smiesznych momentach. Tzw.
        ambitna widownia dobija poziomem do dresiarzy i nikt mi nie wmówi ze w małych
        kinach ludzie nie żrą i nie chichoczą z panienkami. Ech, a pamiętam jeszcze
        czasy kiedy po rozpoczęciu seansu nie wpuszczano na widownie!!!!
        A co do Ameryki do jak ktos nie wie to niech nie powtarza, byłem, widziałem. są
        multipleksy i są kina kameralne i wszędzie kultura osbista przewyższa tą u nas.
        Na Kieslowskim w Nowym Jorku nie widziałem nikogo podjadającego. My ze stanów
        czerpiemy głownie te najgorsze wzorce, niestety. Najpierw fizjologia, potem
        sztuka.
    • Gość: Yaahooz Re: multipleksy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.02, 14:43
      Sam osobiście nie cierpię z powodu chrupania i mlaskania w kinie. Jakoś umiem
      to wyłączyć (chyba że naprawdę ktoś jest zbyt głośno, czasami tak jest, to
      fakt). Ale rozumiem, że każdy odbiera to inaczej, niektórym to bardzo
      przeszkadza. Ale sprzeciwiam się pisaniu tez, że tak robią ludzie w
      multipleksach, a w "kameralnych" kinach to jest kultura, nastrój etc. Nie można
      tak mówić, bo to generalizowanie i to bardzo niepsrawiedliwe - tak jakby
      multipleksy były dla debili, a kina małe dla inteligentnych. I oczywiście teza
      podszyta jest ukrytą krytyką komercyjności. Takie pseudointelektualizowanie
      małych kin ze względu na swój gust (czytaj: lubię klimat małych i kameralnych
      kin, a więc to one są dla inteligentnych, grają dobre filmy i ludzie w nich się
      kulturalnie zachowują, ale w innych kinach nie) jest trochę nie na miejscu, tak
      jak i tweirdzenie, że do multipleksów chodzą tylko dresiarze z krowimi
      łąńcuchami na szyi.
      • ksywa Re: multipleksy 28.02.02, 15:38
        Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

        > Sam osobiście nie cierpię z powodu chrupania i mlaskania w kinie. Jakoś umiem
        > to wyłączyć (chyba że naprawdę ktoś jest zbyt głośno, czasami tak jest, to
        > fakt).
        Jak ty to robisz?? To chyba ma coś wspólnego z maksymalną koncentracją:-))

        >Ale rozumiem, że każdy odbiera to inaczej, niektórym to bardzo
        > przeszkadza.
        Jeszcze jak, najpierw przeszkadzają tylko te dźwięki, a potem dochodzi to
        wewnętrzne gotowanie się.

        >Ale sprzeciwiam się pisaniu tez, że tak robią ludzie w
        > multipleksach, a w "kameralnych" kinach to jest kultura, nastrój etc. Nie można
        > tak mówić, bo to generalizowanie i to bardzo niepsrawiedliwe - tak jakby
        > multipleksy były dla debili, a kina małe dla inteligentnych.
        Zgadzam się, tu juz dochodzi do głosu lekkie "snobowanie się". A generalizowanie
        jest zawsze nie na miejscu.

        >I oczywiście teza podszyta jest ukrytą krytyką komercyjności. Takie
        pseudointelektualizowanie
        > małych kin ze względu na swój gust (czytaj: lubię klimat małych i kameralnych
        > kin, a więc to one są dla inteligentnych, grają dobre filmy i ludzie w nich się
        > kulturalnie zachowują, ale w innych kinach nie) jest trochę nie na miejscu, tak
        > jak i tweirdzenie, że do multipleksów chodzą tylko dresiarze z krowimi
        > łąńcuchami na szyi.
        Jak wyżej, dresiarze juz tak przesadnie to multipleksów nie okupują:-) mają
        lepsze rozrywki, a skromniejsza konsumpcja w małych kinach spowodowana jest
        raczej skromnym zapleczem gastronomicznym tychże kin. Ale niestety - problem jest.
      • Gość: cze Re: multipleksy IP: 172.16.22.* 28.02.02, 15:51
        Gos´c´ portalu: Yaahooz napisa?(a):

        > Sam osobis´cie nie cierpie˛ z powodu chrupania i mlaskania w kinie. Jakos´
        umiem to wy?a˛czyc´ (chyba z˙e naprawde˛ ktos´ jest zbyt g?os´no, czasami tak
        jest, to fakt).

        Gratuluje, czy zapach popcornu Ci tez nie przeszkadza? Ja w kinie go nie
        znosze!!!

        Ale rozumiem, z˙e kaz˙dy odbiera to inaczej, niektórym to bardzo przeszkadza. Ale
        sprzeciwiam sie˛ pisaniu tez, z˙e tak robia˛ ludzie w multipleksach, a w
        "kameralnych" kinach to jest kultura, nastrój etc. Nie moz˙na tak mówic´, bo to
        generalizowanie i to bardzo niepsrawiedliwe - tak jakby multipleksy by?y dla
        debili, a kina ma?e dla inteligentnych.

        Nie twierdze, ze do multipleksow chodza sami dresiarze i debile, ale ze
        zachowanie czesci publicznosci jest po prostu nie do przyjecia. Oczywiscie - jest
        wielu spokojnych i zajetych ogladaniem konimanow, ale wystarczy trzech gosci,
        ktorzy rechotaja i zra popcorn i juz wysiadam. Inni niech cierpia ja nie
        zamierzam. W mniejszych kinach tez to sie zdarza, ale o wiele rzadziej, a poza
        tym, sa one bardziej "oswojone", nie spotkasz tam czlowieka bez szyi, a w kazdym
        razie takie spotkanie jest mniej prawdopodobne.

        I oczywis´cie teza podszyta jest ukryta˛ krytyka˛ komercyjnos´ci. Takie
        pseudointelektualizowanie ma?ych kin ze wzgle˛du na swój gust (czytaj: lubie˛
        klimat ma?ych i kameralnych
        > kin, a wie˛c to one sa˛ dla inteligentnych, graja˛ dobre filmy i ludzie w nich
        sie˛ kulturalnie zachowuja˛, ale w innych kinach nie) jest troche˛ nie na
        miejscu, tak jak i tweirdzenie, z˙e do multipleksów chodza˛ tylko dresiarze z
        krowimi ?a˛n´cuchami na szyi.

        Nie wiedzialem, ze moja krytyka jest czymkolwiek podszyta. A co to znaczy
        pseudointelektualizowanie? Ja myslalem, ze po prostu opisuje swoj stosunek do
        multipleksow.
        Pa
        • Gość: Yaahooz Re: multipleksy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.03.02, 13:52
          Chodziło mi o to, że odniosłem wrażenie, iż narzekanie na duże kina wynika z
          pewnego uproszczenia: duże kina są bogate, chodzą do nich generalnie rzecz
          biorąc prostaki, grają tam głupie filmy, że o popkornie nie wspomnę. Generalnie
          znowu mówiąc - to jedynie komercja z złym słowa znaczeniu. Natomiast
          pseudointelektualizowanie małych kin to proces wynikający z tego pierwszego -
          nadawanie im niejako statusu 'tych lepszych', trzymających 'klimat', niejako
          kameralnych, bardziej wskazanych ludziom inteligentnym, gdzie grają
          bardziej 'ambitne filmy'.
          W/g mnie to opinie nieusprawiedliwione. Nie przeprowadza się o ile wiem
          statystyk jacy ludzie chodzą do jakich kin, więc ciężko powiedzieć obiektywnie,
          że do dużych chodzi 'więcej' dresiarzy czy ludzi ich pokroju. To subiektywna
          ocena wynikająca jedynie z przypadkowych czasowo obserwacji. Natomiast kwestia
          klimatu w kinach i ambitności filmów to rzecz gustu, bo każdemu może odpowiadać
          co innego i nie należy tu wartościować w mojej opinii.
          To o czym traktuje temat to po prostu kultura osobista w miejscu publicznym i
          nie ważne czy to małe kino, duże kino, toaleta, dworzec czy szkoła. Ważne są
          zachowania.
          Ave
    • Gość: bunio popcorn = kino IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 04.03.02, 18:32
      Sorry,
      ale popcorn to wlasnie kino, w Stanach (a bez tego kraju nie byloby prawdziewgo
      kina) zajada sie w przy ogladaniu popcorn i popija cole. Kto tego nie czuje,
      nie powinien chodzic do kina, a ogladac filmy w swojej piwnicy.
      Inna rzecz: ktos tu obrazil zwierzeta, okreslajac zle zachowanie,
      mianem "zwierzecego". Trzeba sie wreszcie tego odudzyc
      • Gość: Yaahooz Re: popcorn = kino IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.03.02, 11:34
        Niestety, ale muszę znowu się przeciwstawić owym opiniom, że w Stanach w kinach
        żre się popkorn i sirbie colę i taki jest tam styl. Acha i najważniejsze - że
        to wina amerykanów, że inni tak robią.
        Otóż zaskoczę was, ale popkorn w kinach to nie wynalazek amerykański, ale
        francuski. Z GFrancji zawędrował do Stanów i gdzie indziej, czego obecnie
        francuzi się nieźle wstydzą, choć nie przeszkadza im to w krytykowaniu
        amerykańskiego stylu życia.
        Co do amerykańskich kin. Mieszkałem w owym kraiku 6 lat i w kinie zdarzyło mi
        się być razy kilka, a może więcej. Nie powiem, że zawsze była pełna kultura,
        czasami ktoś tam coś tam chrupał lub siorbał, ale...w Polsce czy w innych
        krajach rozwijających się lub rozwiniętych wcale nie jest inaczej.
        ALE NIE WOLNO TWIERDZIĆ, ŻE TO WINA AMERYKI, ŻE U NAS BRAK KULTURY.
        To, że ktoś w Polsce siorbie lub chrupie nie jest winą tych, którzy sprzedają
        popkorn, ani tych którzy go wymyślili, ani nawet tych, którzy go wprowadzili do
        kin. Jest to tylko i wyłącznie winą tych czy tamtych ludzi, którzy są
        niewychowani i ewentualnie ich rodziców, którzy tego wychowania im oszczędzili.
        Amerykanie nikomu nie każą jeść popkornu, czipsów czy popijać coli. Ludzie
        robią to, bo sami chcą i to bez pomocy amerykanów. Chamstwo nie zależy od
        narodowości. Zgadzam się, że jest to nieładne zachowanie, że należy to tępić,
        ale nie wolno w/g mnie zwalać czegoś na tą czy inną kulturę i bezkrytycznie
        patrzeć na swoją, że niby to wina tylko 'tych tam z daleka, a my tu jesteśmy
        tacy biedni, bo zalewani falą tandety, kiczu, popkornu etc'. Człowiek tym się
        różni od szympansa, że gdy widzi pudełko z popornem to nie ślini się, ale jest
        w stanie podjąć decyzję, czy CHCE ten popkorn kupić i przeszkadzać innym, czy
        NIE CHCE. I jakie ma tu znaczenie, czy ten człowiek mieszka w Grójcu, czy w
        Arizonie?...
        Pozdrawiam
        • Gość: bunio Re: popcorn = kino; bronie prawdziwego kina IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 05.03.02, 19:18
          Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

          > Otóż zaskoczę was, ale popkorn w kinach to nie wynalazek amerykański, ale
          > francuski. Z GFrancji zawędrował do Stanów i gdzie indziej,
          Ale przyjal sie ten popcorn w Stanach. Zauwaz, ze praktycznie nie ma
          amerykanskich wynalazkow, tam prawie wszystko przywedrowalo. Wiec popcorn tez.
          Dla mnie seans kinowy jest wydarzeniem spolecznym ze wszystkimi tego
          konsekwencjami, ktos nieladnie wyglada, zle sie ubiera, ktos inny cos zajada,
          gdzies tam sie caluja czasem nawet polowe ekranu zastawia czyjas glowa. I to
          jest wlasnie seans filmowy. Bronie prawdziwego kina.
          Wlasnie w Stanach bywaja swietne projekcje filmowe w pubach, przy piwie, pizzy
          czy sandwiczu. I to jest wlasnie to. Dla palacych dodatkowe seanse.






          > Co do amerykańskich kin. Mieszkałem w owym kraiku 6 lat i w kinie zdarzyło mi
          > się być razy kilka, a może więcej. Nie powiem, że zawsze była pełna kultura,
          > czasami ktoś tam coś tam chrupał lub siorbał, ale...w Polsce czy w innych
          > krajach rozwijających się lub rozwiniętych wcale nie jest inaczej.
          > ALE NIE WOLNO TWIERDZIĆ, ŻE TO WINA AMERYKI, ŻE U NAS BRAK KULTURY.
          > To, że ktoś w Polsce siorbie lub chrupie nie jest winą tych, którzy sprzedają
          > popkorn, ani tych którzy go wymyślili, ani nawet tych, którzy go wprowadzili do
          >
          > kin. Jest to tylko i wyłącznie winą tych czy tamtych ludzi, którzy są
          > niewychowani i ewentualnie ich rodziców, którzy tego wychowania im oszczędzili.
          >
          > Amerykanie nikomu nie każą jeść popkornu, czipsów czy popijać coli. Ludzie
          > robią to, bo sami chcą i to bez pomocy amerykanów. Chamstwo nie zależy od
          > narodowości. Zgadzam się, że jest to nieładne zachowanie, że należy to tępić,
          > ale nie wolno w/g mnie zwalać czegoś na tą czy inną kulturę i bezkrytycznie
          > patrzeć na swoją, że niby to wina tylko 'tych tam z daleka, a my tu jesteśmy
          > tacy biedni, bo zalewani falą tandety, kiczu, popkornu etc'. Człowiek tym się
          > różni od szympansa, że gdy widzi pudełko z popornem to nie ślini się, ale jest
          > w stanie podjąć decyzję, czy CHCE ten popkorn kupić i przeszkadzać innym, czy
          > NIE CHCE. I jakie ma tu znaczenie, czy ten człowiek mieszka w Grójcu, czy w
          > Arizonie?...
          > Pozdrawiam

          • Gość: Yaahooz Re: popcorn = kino; bronie prawdziwego kina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 23:30
            No z tymi wynalazkami to bez przesady. Trochę ich Amerykanie mają. A popkorn
            nie przyjął się tylko tam lecz na całym świecie zachodnim. Wszędzie gdzie jest
            kapitalizm i wolny rynek, tam wchodzą różne produkty, w tym popkorn. Ale
            zostawmy już ten popkorn. Ja rozumiem, że bronisz po prostu kultury osobistej i
            zgadzam się z Tobą - trzeba ją umieć zachować, także w kinie
      • Gość: daag Re: popcorn = kino - film IP: *.tlsa.pl 06.03.02, 10:06
        a ja zwyczajowo w kinie jadłem figi suszone. wysypywałem sobie pół kilo tego na
        brzuch a później bez zdejmowania wzroku z ekranu transferowałem je do brzucha.
        niestety przejadło mi się i za to teraz jestem przeciwnikiem wszelkiej
        konsumpcji na widowni... hehehe...
        • Gość: bateman Re: popcorn = kino - film IP: *.cewecolor.de 07.03.02, 13:20
          Ludzie, przeciez zarcie w kinie to podstawa.Zgadzam sie ze trzeba to robic po
          cichu-dyskretnie.To samo dotyczy dennych komentarzy koksow-sa jak najbardziej
          nie na miejscu.Dlatego preferuje multipleksy ,ale z mala iloscia ludzi na
          sali.Mozna sie zrelaksowac ,zarzucic nogi na siedzienie i mozna tez glosno jesc-
          czuje sie wtedy jakby to bylo moje prywatne kino.
          • ksywa Re: popcorn = kino - film 07.03.02, 14:02
            Gość portalu: bateman napisał(a):

            > Ludzie, przeciez zarcie w kinie to podstawa.Zgadzam sie ze trzeba to robic po
            > cichu-dyskretnie.To samo dotyczy dennych komentarzy koksow-sa jak najbardziej
            > nie na miejscu.Dlatego preferuje multipleksy ,ale z mala iloscia ludzi na
            > sali.Mozna sie zrelaksowac ,zarzucic nogi na siedzienie i mozna tez glosno jesc
            > -
            > czuje sie wtedy jakby to bylo moje prywatne kino.

            No wymiękam przy takich tekstach. Jak można oczekiwać, że do ludzi coś trafi nt.
            kultury, jeśli ktoś sądzi, że luzy na sali pozwalają mu na zakładanie nóg na
            oparcie siedzenia czy głośne jedzenie. No bomba - prywatne kino i prywatny brak
            kultury osobistej. No comments.
            • effa Re: popcorn = kino - film 07.03.02, 14:31
              witam....
              powyzej bylo o cwiokach, ktorym wizyta w kinie, aby byla udana, musi sie
              skladac z filmo+jedzenia+koli i niestety nie dotyczy to wylacznie jednostek na
              oko cwiokowatych. panstwo w srednim wieku, pan dokor wyzszej uczelni z malzonka
              multipleksowe wyzyty uznaja za warte wspomnienia jedynie gdy sie najedza....
              rozpacz:(

              choc nie ukrywam, ze od zarlaczy duzo bardziej nakurzaja mnie gadacze-
              komentatorzy... jakby byli w domu, nie szept cichy ale wypowiedzi pelna
              piersia, ktorych tresc (wypowiedzi, nie piersi;-)) mnie nawet tak nie oslabia
              jak forma....i niestety odwiedzaja wszytkie kina, nawet w najmniejszych i o
              najdziwniejszej porze nie ma przed nimi ucieczki.....
              • Gość: Yaahooz Re: popcorn = kino - film IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 23:58
                No i znowu te multipleksy. Czy to jest tak na forach dyskusyjnych, że ludzie
                nie czytają poprzednich postów zanim napiszą swoje? Dziwne.
                Jak widać nie trafia. Nie wiem dlaczego te multipleksy się nagle stały
                uosobieniem chamstwa i koksów. Że co są niby bardziej nastawione na taki tryb?
                A małe kina są niby takie kulturalne i tam przychodzą pewnie ludzie
                inteligentni obejrzeć w ciszy film? Ciekawe...Generalizować to ludzie potrafią
                oj tak...
                • nabialowiec Re: popcorn = kino - film 08.03.02, 12:03
                  Każdy ma prawo do swojego subiektywnego zdania, zgodnego z sumą osobistych
                  doswiadczeń; masz inne obserwacje - Twoje święte prawo; pytasz dlaczego
                  multipleksy są ostoją 3-paskowych przeżuwaczy gówna? Nie wiem, tak jak nie
                  odpowiem Tobie na pytanie dlaczego bezszyjni gwałcą swoje uszy w silnie
                  ospojlerowanych BMW...; a jeśli miałbym pokusić się o krótką diagnozę
                  (zakładając oczywiście jej SUBIEKTYWNOŚĆ), to odpowiem tak: wydaje mi się, że
                  bezrozumny tłum ma zwyczaj ciągnąć do ikon popkultury, jakimi bez wątpienia są
                  na poczatku XXI wieku Multipleksy i np. Mc Donald's (nie zaprzeczysz, że
                  drechów tam z naddatkiem).
                  pozdr.
    • Gość: Snake Re: IP: 168.143.112.* 08.03.02, 13:40
      W Multikinie czuje sie jak w Tesco. Szczegolnie sobota sciaga
      dziwny badylarsko-tandetny sort. Rekord padl na filmie
      "Czlowiek, ktorego nie bylo", gdy na film jakis Kazik wniosl
      sajgonki i w calej sali rypalo wietnamskim zarlem.

      Podobnie jak ktos z piszacych wczesniej, poszedlem na "Lord of
      Rings", wybierajac srodek tygodnia, godz. 22. Niestety oprocz
      totalnej wyzery pojawil sie gosc, ktory przy pelnej sali
      postanowil czytac dziecku dialogi (!!!). Zwrocenie uwagi
      wywolalo twarda dyskusje z argumentem, ze przeciez maly nie
      umie czytac... Siedzialem w drugim koncu sali, wcale nie na
      szczescie, bo gosc obok zdjal buty (!!!). Przezylem szok
      estetyczny, ale jego laska bawila sie dobrze...

      To fenomen, ale ciagle sa jeszcze ludzie, ktorzy nie wiedza, ze
      przed filmem komore sie wylacza.

      Pozdrawiam
      Snake
      • Gość: anmanika Re: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.03.02, 14:07
        Kochani,
        Jak to miło przeczytać wasze słowa bo myślałam, że w swojej nienawiści do
        konsumpcji kinowej jestem osamotniona.
        BUZIAKI DLA WAS WSZYSTKICH:))))))))
        A swoja drogą miałam taki pomysł na happening: w kinie rozstawimi stoliczek,
        pieczony kuraczaczek, smażona cebulka itp.,
        Pewnie i tak połowa by nie poniała aluzji i następnym razem zjawiła sie w kina
        z 6daniowym obiadem w menażkach.
        • Gość: bc Re: IP: *.acn.waw.pl 08.03.02, 17:30
          Anmanika,
          Gratulacje za pomysł (rewelacyjny).
          PS. Nienawidzę smrodu popkornu!!! Jeżeli nic się nie zmieni, będę musiał chodzić
          do kina w masce.
          Pozdrawiam wszystkich powstrzymujących się od jedzenia w czasie seansu.
          bc
          • Gość: bateman Brak mi slow IP: *.hrz.uni-oldenburg.de 08.03.02, 19:34
            Nie wiem czy to u was kompleksy,czy uprzedzenia czy jeszcze cos innego.Kazdy
            lubi po swojemu spedzac wolny czas.Jak sie nie podoba to nie chodzcie do
            multipleksow i tyle.Trudno zebym idac na jakis film akcji(bo przy takich akurat
            odpoczywam)siedzial w skupieniu i patrzyl uwaznie i nieruchomo na samochodowy
            poscig.Czy ja tam ide jakies piekno podziwiac,czy co?To ma byc
            przyjemnosc.Widze ze jeszcze z was nie ulecial ten licealny idealizm.

            P.S Najlepsze kino w jakim bylem mialo z tylu bar a przy stolikach byl
            dzwonek,ktorym wzywales kelnera.

            pzdr
            • neo12345 Re: Brak mi slow 08.03.02, 21:16
              To zainstaluj sobie ekran w jakiejs garkuchni, albo innym skisłym barze. Wtedy
              będziesz wreszcie szczęśliwy.
              Może dzięki temu, ktoś spokojnie obejrzy sobie film w kinie.
    • Gość: Yaahooz Re: szczerze mówiąc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 02:16
      multipleksy, mcdonalds, pizza hut etc. są o tyle ikonami popkultury o ile sami
      ludzie sobie takie ikony upatrzą. Albo inaczej - o tyle są to ikony popkultury,
      że w odczuciu 'niedrechów' są. Co oczywiście jest kolejną obiegową "prawdą".
      Z pozycji kogoś kto ubiera się w buty 'nike' można stwierdzić, że do mcdonaldsa
      przychodzi bardzo wielu 'nie drechów'. Wszystko zależy od punktu widzenia. Na
      ile multipleksy etc są uosobieniem komercji ( o ile można tak to nazwać w
      ogóle, bo szczerze mówiąc nazywanie komercją jedych rzeczy zarabiających
      pieniędze, a innych nie, tylko dlatego, że "klimat" tam komuś bardziej
      odpowiada to czysta hipokryzja) nie wiem, ale wiem, że następuje uproszczenie
      myślowe: skoro tam chodzą dresiarze to jest to komercyjne. Czyli co- każde
      miejsce w które chodzą jest komercyjne? Bzdura oczywiście. Ja protestuję
      przeciwko nieusprawiedliwionemu naklejaniu plakietki miejscom przez pryzmat np.
      klienteli. Dreiarze to plaga owszem. Ale nie należy dokonywać zjednania poprzez
      fakt, że chodzą akurat często do Multipleksów. Kultura masowa nie jest
      instytucją. To ludzie ją tworzą. Istnieje dopóki jest na nią popyt. A kulturą
      masową - ironicznie - jest wszystko to, co ma się sprzedać, co my mamy kupić.
      Paradoksalnie więc - pojęcie kultura masowa jest zwykłym oksymoronem,
      kłamstwem. Kultura i masowa to pojęcia niepołączalne. Kultura jest kulturą. Jej
      bark, brakiem. Zarówno w masie, jak i jednostkowo...
      Ave
      • Gość: Kajka POPIERAM!!! IP: *.pl 16.03.02, 14:11
        Ludzie, jak dobrze że wreszcie ktoś poruszył ten problem!
        Podobnie jak wy nie znoszę smrodu żarcia w kinie, szeleszczących papierków,
        odgłosów siorbania i chrupania. Staram się chodzić do kina kiedy jest w nim jak
        najmniej ludzi, ale jestem przez to skazana na poranne seanse w dni powszednie
        albo na czekanie aż jakiś kultowy film już się opatrzy i całe to chamstwo się
        przewali. Może znacie jakieś kino w Warszawie gdzie nie dają popkornu i koli?
        A może my - miłośnicy FILMU- wykupimy jakąś salę w Multiczymśtam, gdzie będzie
        zakaz wstępu dla motłochu z wszelakim żarciem i piciem???
        • Gość: zula Re: POPIERAM!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 11:01
          No cóż, zauważalny brak kultury w kinach zaczął pojawiać się kilka lat temu, by
          dziś stać się nie do zniesienia. Popcorn, coca cola, batoniki w szeleszczących
          opakowaniach,... koszmar, szczególnie dla tych którzy rzeczywiście przychodzą
          do kina by obejrzeć dobry film, a nie przyjść się najeść. Ja dostaję białej
          gorączki kiedy siedzęsobie w fotelu, czekam na rozpoczęcie projekcji i widzę
          wchodzących ludzi i na palcach można policzyć tych którzy nie niosą w ręku
          czegoś do jedzenia. Ja wzięłam się na sposób i do kina chodzę w weekendy na
          seanse przedpołudniowe. Niedziela o godzinie 10 rano - kino świeci pustami a
          ludzie przychodzący, chyba obrali taką samą taktykę.

          Pół roku temu wybrałam się na przedstawienie teatralne - Opowiadania zebrane -
          z Krystyną Jandą i Marysią Seweryn w Teatrze Komedia. I obiecałam sobie, nigdy
          więcej do teatru Komiedia. Nigdy więcej! Wydawałoby się, że do teatru ludzie
          przychodzą obejrzeć sztukę, ludzie którzy tę sztukępodziwiają, na swój sposób
          rozumieją. Może mnie akurat trafił się dzień, kiedy widownia należała do
          tego "multipleksowego" rodziaju. I pewnie jakby sprzedawali popcorn i colę to
          to własnie Ci ludzie by spożywali. Za mną usiadło "państwo", Pan podczas
          przerwy kupił sobie paczkę orzeszków Milka i tak szeleścił, że nie mogłam
          powstrzymać się od zwrócenia mu uwagi. Nawet nie zareagował, szeleścił nadal,
          co doprowadziło mnie do stanu nerwowych drgawek. Siedziałam w drugim rzędzie,
          więc pewnie aktorki, które grały na scenie to szeleszczenie również słyszały. A
          to że widownia śmiała się z czegoś co wcale śmieszne nie było, pominę
          milczeniem.

          Nasza kultura, przynajmniej niektórych z nas, uciekła gdzieś w las i miejmy
          nadzieję, że szybko się opamięta i wróci, bo jeszcze chwila i bedziemy
          postrzegani jako wyjątkowo niekulturalne społeczeństwo.
          Pozdr.
        • Gość: BUNIO Re: POPIERAM!!! - JESTEM PRZECIW!!!!!! IP: *.dial.indiana.edu 22.03.02, 01:56
          jESTEM PRZECIW!!!!Kino jest dla wszystkich, a nie tylko dla was dretwych
          smutasow.Pislem o tym wczesniej i nie bede sie powtarzal. Tylko krotko: kino, to
          nie tylko film na ekranie, to zdarzenie spoleczne z roznymi tego konsekwencjami,
          kto nie chce brac w tym udzialu, prosze bardzo niech np. wykupi sobie caly seans


          Gość portalu: Kajka napisał(a):

          > Ludzie, jak dobrze że wreszcie ktoś poruszył ten problem!
          > Podobnie jak wy nie znoszę smrodu żarcia w kinie, szeleszczących papierków,
          > odgłosów siorbania i chrupania. Staram się chodzić do kina kiedy jest w nim jak
          >
          > najmniej ludzi, ale jestem przez to skazana na poranne seanse w dni powszednie
          > albo na czekanie aż jakiś kultowy film już się opatrzy i całe to chamstwo się
          > przewali. Może znacie jakieś kino w Warszawie gdzie nie dają popkornu i koli?
          > A może my - miłośnicy FILMU- wykupimy jakąś salę w Multiczymśtam, gdzie będzie
          > zakaz wstępu dla motłochu z wszelakim żarciem i piciem???

          • Gość: cze Re: POPIERAM!!! - JESTEM PRZECIW!!!!!! IP: 172.16.22.* 22.03.02, 11:17
            Gos´c´ portalu: BUNIO napisa?(a):

            > jESTEM PRZECIW!!!!Kino jest dla wszystkich, a nie tylko dla was dretwych
            > smutasow.

            A wiec my dretwe smutasy przesladujemy tych wspanialych, wyluzowanych mlodych
            ludzi, ktorzy lekkim krokiem wchodza na sale, witaja znajomych, zarzucaja nogi na
            siedzenie, wyciagaja popcorn, pija cole i sa cool! A ja myslalem, ze kino jest po
            to by ogladac filmy, a nie jesc i pic! No, ale jak wczesniej pisales, w Ameryce -
            stolicy swiatowego kina tak sie wlasnie robi. To dlaczego nie u nas? Przeciez my
            sa juz prawie Amerykany!!!

            Tylko krotko: kino, to
            > nie tylko film na ekranie, to zdarzenie spoleczne z roznymi tego konsekwencjami
            > , kto nie chce brac w tym udzialu, prosze bardzo niech np. wykupi sobie caly
            seans

            A moze to Ty i Tobie podobni niech wykupia seans, jedzcie i pijcie do woli,
            gadajcie i robcie co tam chcecie, a nam, ludziom ktorzy przyszli po prostu
            ogladac film dajcie spokoj!!! Dalcie nam w spokoju obejrzec film na ktory
            przyszlismy!!!
            Mnie nie stac na wykupienie calego seansu a chce brac w tym wydarzeniu udzial. To
            co mam sie pogodzic na to, ze komus sie podoba jesc i gadac???
            I co to znaczy wydarzenie spoleczne z roznymi tego konsekwencjami? Kto ustala te
            "konsekwencje"? Ty, bo jestes glosny, bo slowo kino pobudza twoje soki trawienne?
            Mnie kino zaprasza do kontemplacji, do przezywania a nie przezuwania.
            Dla mnie KINO TO WLASNIE TYLKO FILM NA EKRANIE i jego przezywanie.
            • Gość: Mo Re: POPIERAM!!! - JESTEM PRZECIW!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 11:35
              Nic dodać, nic ująć, Cze. Podpisuję się obiema rękami pod Twoją wypowiedzią.
              Precz z żarciem w KINIE!!!
              • Gość: miranda Re: POPIERAM!!! - JESTEM PRZECIW!!!!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.03.02, 12:11
                Ja też!!!! Dwoma rękoma i dwiema nogami!!!
                PRECZ Z ŻARCIEM W KINACH.
                Niestety kin niekonsumpcyjnych jest coraz mniej więc zmuszona zostałam do
                defensywy czyli oglądania filmów na DVD a jak każdy kinoman wie, to nie jest to
                samo.
                Czuję się dyskryminowana.
                • Gość: cze Re: POPIERAM!!! - JESTEM PRZECIW!!!!!! IP: 172.16.22.* 22.03.02, 12:19
                  No wlasnie, przez takich ludzi jak bunio, ludzie ktorzy chca TYLKO obejrzec
                  film, beda zamykac sie w domach. A cala rozwrzeszczana i glodna chalastra
                  bedzie panoszyc sie w kinach.
                  Mysle, ze podobna sytuacja zdarzyla sie w czasie meczow pilkarskich. Kiedys
                  chodzili na nie ludzie tacy jak Tyrmand, w modzie bylo pokazac sie na widowni
                  stadionu a teraz??? Wiadomo kto tam przychodzi. Strach po prostu wejsc. Ci,
                  ktorzy chca TYLKO poogladac mecz nie maja szans, musza wysluchiwac przeklenstw,
                  starac sie, zeby nie dostac. To jest wydarzenie spoleczne z jego
                  konsekwencjami. JA dziekuje za takie konsekwencje.
                  • Gość: Sol Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 13:05
                    najgorsze jest to, ze nie ma ucieczki przed masowym pomyslem na bywanie w kinie z konsekwencjami
                    trawiennymi (chyba sie troszke zapętliłam ; )) W kazdym razie ja nie mam pomyslu innego jak ucieczka w
                    poszukiwaniu innych, malych i przyjaznych kinomanom kin. A chyba nie o to chodzi, zeby normalny widz nie mial
                    mozliwosci wyboru... Zeby musial uciekac... Wiadomo, ze jesli z kina zniknie bufet to zniknie tez spory % widzow.
                    Wiec dla kina to jest nieoplacalne. A ile jest w duzych miastach takich kin jak w Warszawie Iluzjon? (niestety
                    nawet tam jest bufet- ale nie ma popcornu). Takie kina nie sa dochodowe i jesli nie finansuje ich w duzej mierze
                    państwo (a chyba tak jest z Iluzjonem, bo to przeciez oddzial Filmoteki Narodowej) to takie kina umieraja smiercia
                    naturalna. I gdzie ja mam sie podziac? Nie lubie ogladac filmow na komputerze (tak, rozniez dla mnie kino to
                    swoiste misterium), zreszta nie wszystko jest dostepne w wersji komputerowej. A poza tym jak ogladac np
                    Greenawaya z jego mnostwem szczegolow na malutkim monitorze? Przeciez to sie mija z celem. Wiec pytam: "co
                    dalej?"
                    • Gość: miranda Re: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.03.02, 13:56
                      To kochani mam pytanko? Które kino kupujemy by wspólnie się rozkoszować dobrym
                      kinem?
                      Robimy zrzutkę?
                      • Gość: cze Re: IP: 172.16.22.* 22.03.02, 14:08
                        Proponuje Helikon lub Kameralne w Gdansku. Male kina z atmosfera (szczegolnie
                        Helikon - najmniejsze kino jakie znam - jego wystroj pamieta jeszcze lata
                        80-te, co niekoniecznie musi byc zaleta).
                        • Gość: Sol kupujemy : ) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 22:24
                          a ja proponuje takie malutkie kino w pasazu handlowym przy Rynku w Krakowie.
                          bylam tam raz w zyciu ale to urocze miejsce....Tylko co, mam na kazdy seans
                          jechac 2,5 h pociagiem? : )
                          • Gość: miranda Re: kupujemy : ) IP: *.dialup.warszawa.pl 23.03.02, 10:23
                            Prawdziwy kinoman niczego się nie boi nieprawdaż?
            • Gość: Bunio Troche tolerancji i pokory IP: *.dial.indiana.edu 25.03.02, 00:51
              Gość portalu: cze napisał(a):

              > Gos´c´ portalu: BUNIO napisa?(a):
              >
              > > jESTEM PRZECIW!!!!Kino jest dla wszystkich, a nie tylko dla was dretwych
              > > smutasow.
              >
              > A wiec my dretwe smutasy przesladujemy tych wspanialych, wyluzowanych mlodych
              > ludzi, ktorzy lekkim krokiem wchodza na sale, witaja znajomych, zarzucaja nogi
              > na
              > siedzenie, wyciagaja popcorn, pija cole i sa cool! A ja myslalem, ze kino jest
              > po
              > to by ogladac filmy, a nie jesc i pic! No, ale jak wczesniej pisales, w Ameryce
              > -
              > stolicy swiatowego kina tak sie wlasnie robi. To dlaczego nie u nas? Przeciez m
              >


              > Mnie kino zaprasza do kontemplacji, do przezywania a nie przezuwania.

              To jakies nieporozumienie, kino to przede wszystkim rozrywka, taka jarmarczna
              raczej. A nie zadna kontemplqacja. Chyba jak wchodzisz do kina, to mylisz drzwi.
              To nie kaplica.
              Apeluje o troche tolerancji i pokory, wobec zachowujacych sie zgodnie z
              odwieczymi prawami rozrywki
              Wasz Bunio
              • Gość: bunio Re: Troche tolerancji i pokory - latwiej czytac IP: *.dial.indiana.edu 25.03.02, 00:52

                > >> > Mnie kino zaprasza do kontemplacji, do przezywania a nie przezuwania.
                >
                > To jakies nieporozumienie, kino to przede wszystkim rozrywka, taka jarmarczna
                > raczej. A nie zadna kontemplqacja. Chyba jak wchodzisz do kina, to mylisz drzwi
                > .
                > To nie kaplica.
                > Apeluje o troche tolerancji i pokory, wobec zachowujacych sie zgodnie z
                > odwieczymi prawami rozrywki
                > Wasz Bunio

                • Gość: Sol Re: Troche tolerancji i pokory - latwiej czytac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.02, 14:48
                  Buniu, u zarania swych dziejow kino mialo sluzyc rozrywce (smiech lub przerazenie-co kto woli) ale z
                  czasem stalo sie nosnikiem sztuki. (prosze nie cmokac z powątpiewaniem : )) Czasami jednak
                  rezyser chce cos przekazac a nie tylko pozwolic bawic sie widowni przez 1,5 godziny. Wiec skoro sa
                  kina dla lubiacych filmy lekkie i zabawne to czemu nie ma kin dla lubiacych filmy mniej lekkie (choc
                  czasem rowniez zabawne : )? no czemu? Kino to juz nie tylko biblia pauperum wiec skoro sa galerie i
                  muzea, osiedlowe sklepy i hipermarkety, prasa codzienna i miesieczniki to dlaczego nie moze byc
                  multikin i kin dla "innych" kinomanow?
                  • Gość: bunio Precz z dyskryminacja IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 25.03.02, 20:47
                    Gość portalu: Sol napisał(a):
                    to dlacz
                    > ego nie moze byc
                    > multikin i kin dla "innych" kinomanow?

                    I tego sie wlasnie obawialem: dyskryminacja: lepsi i gorsi, arystokraci i
                    pospolstwo. Twoja propozycja naprawde nie jest zgodna z duchem prawdziwego kina
                    • Gość: miranda Re: Precz z dyskryminacja IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.02, 09:38
                      Wydaje mi się, że nie jest to podział na lepszych i gorszych a raczej na odmienne
                      gusta kinomanów.
                      Gość portalu: bunio napisał(a):

                      > Gość portalu: Sol napisał(a):
                      > to dlacz
                      > > ego nie moze byc
                      > > multikin i kin dla "innych" kinomanow?
                      >
                      > I tego sie wlasnie obawialem: dyskryminacja: lepsi i gorsi, arystokraci i
                      > pospolstwo. Twoja propozycja naprawde nie jest zgodna z duchem prawdziwego kina

    • Gość: puk w obronie Multikina IP: *.interklub.pl 25.03.02, 09:56
      Chamstwo nas zalewa ze wszyskich stron. Multikina to żenada - począwszy od
      repertuaru a skończywszy na klienteli.
      Najlepsze są kina wyposażone o zdezelowane i niewygodne siedzenia -
      zapezpieczają nas przed obecnością pożeraczy gówna nie odróżniających kina od
      baru.
      Chamstwo jest wszechogarniające - już nawet w Kinie pod Baranami jak byłem na
      ostatnich pokazach (Prosta historia, Uniesie nas wiatr) to w najbliższym
      sąsiedztwie siedziały osoby, które co 5 minut wyrażały swoje zdanie o filmie
      (komentarze w stylu "o rany, ale to nudne", głośne ziewanie).
    • Gość: toska jestem szczesciara IP: 193.59.130.* 25.03.02, 15:41
      A ja bylam w Kionotece w sobote po poludniu na "Gustach i guscikach"i nie
      zauwazylam, by ktokolwiek cos jadl lub pil! (chociaz specjalniie sie nie
      rozgladalam) Bylam tez na Wladcy Pierscieni w Multikinie i na okolo 10 widzow
      tez nikt nic nie jadl i nie siorbal. Niestety w tym samym Multikinie na
      ostatnim filmie Lyncha, na osiem osob na sali dwie prawdopodobnie wybraly sie
      do kina w ramach wagarow albo randki - gadali przez caly film, jeden gosc
      rozmawial przez telefon (wielokrotnie) a jedna kinomanka, ktora na moje
      nieszczescie siedziala nizej niz ja, od czasu do czasu przesiadala sie na inne
      miejsce (doslownie potraktowala stwierdzenie ze punkt widzenia zalezy od punktu
      siedzenia).

      A jeszcze w kinie Paradiso (w Warszawie) nie zdarzylo mi sie siedziec na
      widowni w otoczeniu jakiegokolwiek pozeracza popcornu (nie sprzedaja)ani
      niczego innego.
      Informacja dla tych ktorzy dawno tam nie byli: fotele sa wymienione na wygodne
      i nie slychac ruchu ulicznego.
      • Gość: bateman Re: jestem szczesciara IP: *.hrz.uni-oldenburg.de 25.03.02, 18:56
        Niezle bylo, jak raz na seansie w jednym z trojmiejskich kin chyba z dziesiec
        osob jaralo gras calkiem z tylu(i to nie byli znajomi).Bylo cicho- nikt nie
        zarl,nie ciamkal ani nie gadal.Od czasu do czasu tylko -po prawej lub po lewej
        rozblyskala swiatlosc plomienia.I co? skandal jakis czy co?
      • Gość: miranda Re: jestem szczesciara IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.02, 09:42
        Kino Paradiso jest boskie, poczynając od repertuaru na sprzedawcy biletów z
        którym można pogadać na dowolny temat filomwy, kończąc.
        Pozdrawiam Toskę
        Gość portalu: toska napisał(a):

        > A ja bylam w Kionotece w sobote po poludniu na "Gustach i guscikach"i nie
        > zauwazylam, by ktokolwiek cos jadl lub pil! (chociaz specjalniie sie nie
        > rozgladalam) Bylam tez na Wladcy Pierscieni w Multikinie i na okolo 10 widzow
        > tez nikt nic nie jadl i nie siorbal. Niestety w tym samym Multikinie na
        > ostatnim filmie Lyncha, na osiem osob na sali dwie prawdopodobnie wybraly sie
        > do kina w ramach wagarow albo randki - gadali przez caly film, jeden gosc
        > rozmawial przez telefon (wielokrotnie) a jedna kinomanka, ktora na moje
        > nieszczescie siedziala nizej niz ja, od czasu do czasu przesiadala sie na inne
        > miejsce (doslownie potraktowala stwierdzenie ze punkt widzenia zalezy od punktu
        >
        > siedzenia).
        >
        > A jeszcze w kinie Paradiso (w Warszawie) nie zdarzylo mi sie siedziec na
        > widowni w otoczeniu jakiegokolwiek pozeracza popcornu (nie sprzedaja)ani
        > niczego innego.
        > Informacja dla tych ktorzy dawno tam nie byli: fotele sa wymienione na wygodne
        > i nie slychac ruchu ulicznego.

    • Gość: Lechu Re: IP: 192.168.111.* 26.03.02, 09:48
      Do wszystkiego można sobie dorobić ideologię.
      Jak zaczniniesz chodzić do tyłu, to powoli umocnisz się w przeświadczeniu o
      własnej wyjątkowości.
      Ja za to kocham wychodki, a 'la sławojki. Nienawidzę tej białej sterylności i
      pary natrętnych oczu pisuardessy.
      • Gość: miranda Re: IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.02, 11:42
        A co się stanie z Twoją teorią jeżeli chodząc do tyłu będę na 100% przekonana,
        że jestem gorsza od innych bo nie chodzę do przodu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka