anatras3
25.03.12, 15:23
Cenię filmy Wojciecha Smarzowskiego tj. "Wesele i "Dom zły". Po ich oglądnięciu przekaz tych filmów był dla mnie stosunkowo jasny. Ten pierwszy był wg mnie wskazówką, do czego prowadzi tzw. nowa demokracja oparta jedynie na zysku (wg jednej z piosenek Kazika wg Waitsa, gdy dolar jest monstrancją) i chęci zapewnienia dobrobytu jedynie dla siebie. Ten drugi wskazywał powody złego funkcjonowania naszego poprzedniego systemu. Tu, w filmie "Róża" ten przekaz był mniej wyraźny oprócz oczywiście potępienia wojny. Ja odebrałem ten film nie jako ponury dramat a raczej jako obraz optymistyczny. Jest w nim jakiś "biologizm", "zwierzęcość" pokazujące, że na zadeptanym terenie znowu będzie rosnąć trawa i będzie życie, co ukazane jest w pragnieniu zakładania nowych związków pomiędzy mężczyzną i kobietą, mimo oczywistych trudności.