Gość: koleżanka
IP: 80.51.229.*
19.08.04, 01:43
Mój typ:
hmmm powiem tak: jak ja byłam na tym filmie w kinie to byłam masakrycznie
upalona marihuaną... umierałam ze strachu, chociaż nie wiedziałam totalnie co
się dzieje na ekranie - na początku wydawało mi się, że Evan jest
kosmitą:)))) trochę później, że mordercą, następnie byłam pewna, że kiedy
otwiera swój dziennik z zamiarem przeniesienia się w przeszłość litery
zamieniają się w nim miejscami i opowiadają mu całkiem inną historię... i że
na tym właśnie polega istota 'zmieniania wspomnień'. Dopiero tak pod koniec
zaczęłam kojarzyć, o co chodzi.
Zjaranemu każdy film się podoba:)
Więc wyszłam z kina zachwycona. Oczywiście, nie było mowy, żebym wychwyciła
jakąkolwiek nieścisłość w tym filmie:)
Na fali zachwytu postanowiłam ściągnąć sobie go na komputer. Mówię szczrze,
kiedy oglądałam go trzeźwym okiem, wydał mi się mierny - stracił cąły swój
metafizyczny urok.... byłam nim baaaaardzo rozczarowana, bo wydawał mi się
genialny, a okazał się mierny... zauważyłam kilka nieścisłości... i brakowało
mi Evana-kosmity... :)
Podsumowując: polecam ten film, ale na boga, zjarajcie się przedtem:)))) bo
tak naprawdę, to trzeźwego odbiorcy film nie zachwyci... a kiedy coś-niecoś
zapalicie... no, to trzeba przeżyć samemu...
pozdro
ps. jakie filmy wy możeie polecić do ubakania się przy nich?