fokka
11.10.04, 16:43
Zapowiadałam relację.
Ale najpierw ankieta:
Co lubisz, widzu?
Przemoc i sex.
A bardziej?
Historie kameralne!
Przepis prosty: zamknąć grupę ludzi (zwykle
aktorów, choć reality show radzi sobie i bez
nich) w miejscu oddzielonym od świata solidnym
płotem. Niech siedzą za nim i niech zwariują
na naszych oczach. Niech ustalone przez nich
regulaminy ulegną wynaturzeniu. Niech zwykli
ludzie, jak ty i ja, posuną się do rzeczy
dziwnych, bywa że okrutnych. Niech wpadają na
siebie w ciasnych korytarzach, niech snują
intrygi przy pisuarach, niech w majtkach
na głowie zaśpiewają hymn. To są historie
kameralne.
"Skazani na Shawshank", "Lot nad kukułczym
gniazdem", "Arszenik i stare koronki", ba!,
nawet superhit "Szpital na peryferiach" i
hermetyczny świat operatorów skalpela podpada
pod tę kategorię, nieprawda?
I wreszcie produkt duńsko-szwedzki: "Zło".
Za płotem szkoły z internatem dla chłopców
dzieją się rzeczy wynaturzone i wstrętne.
Oczaruje widok miłego starszego pana, profesora,
za którego niemym, ale jasnym błogosławieństwem
wyleją ci na głowę wczorajszą zawartość szaletu.
Film daleki jest jednak od zwykłej wyliczanki kto,
kogo i czym obleje w podzięce.
Całość podana jest bowiem ze smakiem i bardzo
eleganckim, choć oszczędnym, humorem. Po filmie,
widzu, kupisz przewodnik po Skandynawii, zakład?
PS El Fa, Ty pierwszy idziesz po bilet.
Po kinie obiad w barze IKEI: weź lax pudding.