juliancio.wodnik
19.11.04, 18:50
Film bywa zaliczany do najlepszych obrazów o wojnie wietnamskiej razem
z "Plutonem" i "Czasem apokalipsy" (pisano o tym w Gazecie wyborczej -
telewizyjnej), prawda jest jednak taka, że "Czas Apokalipsy" to jednak
bardziej mroczna adaptacja "Jądra ciemności" (oczywiście zawężenie
interpretacji tylko do adaptacji "Jądra ciemności" to duży błąd), Wietnamu i
faktów o nim jest tu mniej. "Pluton" bardziej dokładnie przedstawia sytuację,
ale i on nie bazuje ściśle na faktach i dokładnie nie przedstawia całej
historii, tylko kawałek, Stone mówił, ze bazował na faktach. Ale te trzy
foilm to nie dokumenty, tylko fabuły, generalnie fikcyjne, natomiast nieźle
wpisane w realia wojny. Sam gdybym chciał dowiedzieć sie czegoś konkretnego o
tym wszytskim, wziąłbym się raczej do jakichś książek dokumentarnych, bo
dostarczą więcej wiedzy. Co do "Full metall Jackttu" to i Kubrick woli
bardziej wpisać filozofię wojny w cokolwiek, na przykłąd w Wietnam, niż
Wietnam w coś, na przykład w filozofię wojny. Wietnam jest więc dodatkiem, a
nie filozofia. Kubricka interesuje szaleństwo (pisałem o tym przy "2001:
Odysei Kosmicznej w bazie filmów gazety). Tu zastanawiamy się razem z nim nad
tym, kto jest szaleńcem: ten kto jest uciskany, ale ma tego chorobliwie dość,
czy ten co też jest uciskany, ale nie widzi tego? A może ten co uciksa? Kto
jest honorowy: 1) Ten, co broni praw jednostki, nie płynie z prądem, ale
buntuje się budząc nasz szacunek, ale mimo tego nie działa na korzyśc
społeczeństwa, przynajmniej tak jak inni 2)Ten co mu jego prawa jako prawa
jednostki sa obojętne, płynie z prądem, ale działa na korzysc społeczeństwa 3)
ten co nie dba o prawa innych jednostek, by poświecić je do bardzo ważnych
celów... Kubrick nie odpowie na te pytania. Podpowiedzią jest to,że
skrajności zginą: jednostka rządzona nie dbająca o społeczeństwo zabije
jednostke rządzącą dbająca o społeczeństwo, po czym sama sie zabije.
Dosłownie, przełożony zabije starszego stopniem. Tak jak Scheen (Charlie)
zabija przełożonego Toma Berengera, a Willard - Scheen (Martin) zabija
starszego stopniem Brando. Zabawne, ze we wszystkich tych filmach okazuje
sie, ze dla głównego bohatera od Wietnamczyków gorsi sa ich właśni
pzrełożeni. Czy to sprzyja pacyfizmowi? Trzeba samemu osądzić, o ile się ma
ochotę na dosyć ponure kino. Niemniej polecam.