Gość: sola
IP: *.esade.edu / 172.17.1.*
18.10.02, 13:01
powiedzcie mi, dlaczego wiekszosc polskich i europejskich rezyserow ze
wzgarda wypowiada sie o kinematografii amerykanskiej (tej z Hollywoodu), a w
tym samym czasie daliby sie zabic za zdobycie Oskara, lub chociaz nominacje.
przy oczywistym fakcie, ze Oskary to nagrody za filmy bardzo czesto mierne,
uzaleznione od wplywow w Akademii. i dlaczego niby wypadaloby sie chlubic
Oskarem, jesli tak wielu tworcow wartosciowych filmow w US, gardzi owa
nagroda? dlaczego ciagle, mimo wszystko, wszyscy zachlystuja sie wlasnie tym
festiwalem, ktory promuje szmire? (jasne, ze zdarzaja sie filmy bardzo dobre,
powtarzam TYLKO zdarzaja sie)