carmina
06.05.06, 23:08
Mówią, że to Pachnidło i Amelia. Zapach miłości, mówią. A ja nie chciałam
stamtąd wracać. Świat, kórego już nie ma. Baśn. Takie subtelne serc odruchy.
Prawdziwe. Miłe. Coś się buduje delikatnie. A cała reszta, ten świat, mały
światek i wielki, wielki świat - niech szuka. I szuka rozpaczliwie, płaci
wysoką cenę. Beznadziejnie. Na darmo. Bo nie wie i nigdy się nie dowie, że
nie ma Jej, Miłości, w złowionych zapachach, powtarzalnych gestach,
powtarzalnych uniesieniach, słowikach i pięknych kształtach.
Miłość - ta prawdziwa, ta bezinteresowna i przywiązana, ta w milczącym geście
pożegnania małej dziewczynki z jej baśniowym Zdrówkiem - nie ma zapachu. Nie
pachnie czeremchą, ni czereśnią, ni śliwą.
Nie pomyl miłości z pachnidłem, choćby najbardziej wyrafinowanym.....będzie
to zawsze...tylko...pachnidło. Ech.