Dodaj do ulubionych

Plac Zbawiciela

06.09.06, 22:33
Właśnie wyszłam z kina po obejrzeniu Placu Zbawiciela. Jest to film, który
wbija w fotel. Po zakończeniu długo nie można się podnieść, chyba żeby
zaczerpnąć świeżego powietrza. Wracając do domu człowiek przegląda swoje
życie zastanawiając się czy swoim postępowaniem nie wyrządził komuś krzywdy i
czy wyciągnął w porę rękę do kogoś, kto potrzebował pomocy.
Film opowiada zwyczajną ludzką historię, ale nie można ani na chwilę oderwać
wzroku od ekranu. Odbiera się go bardzo emocjonalnie. To zasługa reżyserii i
gry aktorskiej, zwłaszcza Ewy Wencel i Jowity Budnik. Jestem pewna, że
zgarnie wszystkie możliwe nagrody. Zachęcam do jego obejrzenia ponieważ to
naprawdę świetne kino dla osób myślących i trzeba głosować nogami na takie
filmy.
Obserwuj wątek
    • Gość: NN Re: Plac Zbawiciela IP: *.chello.pl 07.09.06, 18:26
      strasznie balam sie ogladac ten film, bo idac na seans wiedzialam o czym jest,
      czyli o moim zyciu. nie musialam sie "przegladac' w tym filmie by wiedziec co w
      moim domu(wariatów ) sie dzieje. wiedzialam o tym wczesniej i nawet lecze sie
      psychoter. ale jesli komus ten film otworzy oczy to dobrze. przemoc psychiczna
      jest czesto niezauwazalna, taka w bialych rekawiczkach i ciagnioe sie
      pokoleniami.
      • Gość: turtle3 Re: Plac Zbawiciela IP: *.aster.pl 10.09.06, 11:56
        wczoraj go widziałem. film jest rzeczywiście bardzo mocny. podobał mi sie, ale
        zastanawim się czy dobrze jest robić film, w którym są skumulowane wszystkie
        syfy życia. przecież tam nie ma nawet odrobiny optymizmu. zastanawiam się czy
        celem tego filmu jest pokazanie, że życie to mega syf i na każdym kroku czai
        się na nas ktoś, kto nas chce skrzywdzić, czy może jest tam jakieś drugie dno,
        którego nie zdołałem dostrzec. Mam kumpla, który stwierdza, że po dobrych
        polskich filach "tylko sobie żyły ze smutku poderżnąć". film bardzo polecam,
        film wpisuje się w ten klimat.
        • Gość: turtle3 Re: Plac Zbawiciela IP: *.aster.pl 10.09.06, 11:58
          aha, zastanawiam się też w jakim stopniu ta dziewczyna jest sama sobie winna, a
          w jakim stopniu doprowadziły ją do tego czynniki zewnętrzne?
        • klee U braci Dardenne 10.09.06, 20:34
          U nich to dopiero jest "mega syf". Ale choć pokazują taki smutny świat, to
          komunikują też, że istnieje coś, co nas trzyma przy życiu, trzyma nas mimo
          wszystko. Według mnie w "Placu Zbawiciela" jest trochę inaczej, pojawia się też
          jednak coś, co reżyser nazywa światełkiem w tunelu (właśnie jest gościem
          audycji w TOK FM). Kluczem ma tu według niego być gest Bartka na końcu.
          • Gość: car Re: U braci Dardenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 14:33
            Film jest ciężki, nie ma kontemplowania, ucieczki w analizy formalne czy ładne
            kadry. Ciągle tylko twarze, twarze, twarze...nic się nie ukryje. Dlatego nie ma
            miejsca na słabsze aktorstwo, musi być tylko to najwyższego lotu i takie jest.
            Począwszy od Pań Budnik i Wencel, a skończywszy na ZNAKOMITYCH dzieciach. Film
            jest o słabościach, i tak jak mówią autorzy brak w nim tak naprawde czerni i
            bieli. Gdyby chociaż jedna z postaci była bardziej dojrzała może wszystko
            potoczyłoby się inaczej, ale nie, każdy ma ten swój kawałek pola z którego nie
            ustąpi. To wcale nie jest"mega syf" jak ktoś napisał, wbrew pozorom sytuacja
            tych ludzi jest nawet o sporo szczebli wyzsza niz wielu rodzin w Polsce. Film ma
            pare niekonsekwencji i niespójności, zwłaszcza w budowaniu postaci Bartka, ale
            to drobne rysy. dla tych co sie czepiają Krauzego, że robi takie ciężarne filmy:
            może i są ciężkie ale przynajmniej to jest po prostu dobry film, niesamowicie to
            widać zwłaszcza na tle wszystkich innych które teraz poleca w Gdyni, to
            gigantyczna przepasc. Nagród może jednak wcale nie dostać, nie od dzisiaj wiemy
            jak bardzo nie lubimy jak u nas coś komuś wychodzi.
            • awenidapauliszta Re: U braci Dardenne 11.09.06, 23:30
              a ja liczę, że zostanie nagrodzony (choć raczej za granicą), ponieważ znacznie
              lepiej wychodzą nam filmy, które mówią o polskiej rzeczywistości zamiast
              nieudolnie naśladować zagraniczne wzorce (patrz sensacyjna
              pseudoamerykańszczyzna z wydumanymi dialogami).
    • jarka63 Re: Plac Zbawiciela 12.09.06, 09:37
      Owszem, film mocny i znakomicie zagrany, ale moim zdaniem powinien byl sie
      skończyc po scenie samobójstwa. Reszta pachniała już "Sprawą dla reportera".
      • Gość: De Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 10:06
        "Fajnie", "super", ze opowiedziales, jak bohaterka bedzie probowala rozwiazac
        problem. Po prostu "gratuluje" ci "wyczucia". Moze niektorzy nie chcą wiedziec,
        co bedzie sie dzialo, zanim pojda na film do kina?
        • klee To jednak nie jest spoiler 12.09.06, 11:15
          O tym finale widz dowiaduje się już z pierwszej sceny.
          • Gość: Juzek Re: To jednak nie jest spoiler IP: *.bph.pl 12.09.06, 11:55
            klee napisał:

            > O tym finale widz dowiaduje się już z pierwszej sceny.
            >

            Nieprawda.

            Co do filmu. Czesze emocje ale raczej kobiece. Mimo, że film jest dobry a nawet
            bardzo dobry i wart poświęcenia czasu to jednak jak dla mnie Dług był lepszy.
            Być moze wynika to z faktu, ze tamten film był skierowany głównie do facetów a
            ten jest raczej kobiecy. Niemniej oba wpisują się znakomicie w historie
            polskiego kina ostatnich lat.
            • klee A może jednak 12.09.06, 15:37
              Gość portalu: Juzek napisał(a):

              > klee napisał:
              >
              > > O tym finale widz dowiaduje się już z pierwszej sceny.
              > >
              >
              > Nieprawda.

              Hmm, albo w takim razie ja jestem jasnowidzem, albo Ty ślepcem. ;-)
              • Gość: Juzek Re: A może jednak IP: *.bph.pl 13.09.06, 11:34
                Żeby nie opowiadac nieoglądającym zwłaszcza końcówki. Z pierwszej sceny można
                wysnuc wniosek ze coś wydarzyło się tragicznego. Wydarzenie to znajduje
                odzwierciedlenie pod koniec filmu.
                Niemniej po tym następuje jeszcze sekwencja kilku scen uzupełniajacych całość.
                No skoro masz dar jasnowidzenia to szczerze zazdroszczę :)
                • klee A może inny dar? ;-) 13.09.06, 16:51
                  Mówiąc już poważnie - w grę wchodziłby tu raczej dar myślenia i łączenia
                  faktów. O tym, jaka historia stała się kanwą filmu, wie niemal każdy, kto się
                  nań wybiera. I nie trzeba się starać, by tę wiedzę posiąść, nie trzeba - jak tu
                  pisano - czytać recenzji. Trzeba się raczej starać, by te informacje do nas nie
                  dotarły, gdyż media bombarduja nimi z prawa i z lewa. Pełna zgoda, że gdyby tak
                  nie było, to początkowa scena informowałaby jedynie o bliżej nieokreślonej
                  tragedii, ale żyjemy w świecie, w jakim żyjemy, i w tym świecie podobnej
                  ogónikowości nie zachowuje, więc w tej sytuacji to, co napisała Jarka, żadnym
                  spoilerem nie jest. Zaś o czym traktują sceny końcowe, nie wspomniała przecież.
                  O to tylko idzie. Jestem wyczulony na spoilery i też się zezłościłem, kiedy mi
                  red. Kolenda-Zaleska w porannym przeglądzie prasy ujawniła, że jaką to historię
                  film opowiada, no ale przecież finał jest nieco inny, niż można by na podstawie
                  tych informacji przypuszczać, o czym zresztą sam piszesz.
            • awenidapauliszta Plac Zbawiciela 12.09.06, 23:35
              Nie mogę się z Tobą zgodzić. Jestem kobietą, a "Dług" również bardzo mi się
              podobał i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Myślę, ze podobnie "Plac Zbawiciela"
              może zrobić ogromne wrażenie na mężczyźnie. Te dwa filmy są różne, ale nie
              nazwałabym tamtego filmem dla facetów, a tego filmem dla babek. Czy uważasz
              tak, bo tu reżyser staje po stronie kobiety? Ale po pierwsze jej antagonistką
              tez jest kobieta, po drugie jednym z głównych bohaterów jest mężczyzna i
              problemy, które dotyczą wielu z nich (chęć samorealizacji, wyzwolenia się spod
              wpływów matki, chęć decydowania, umiejętność utrzymania rodziny jako warunek
              męskości itp.)
              • Gość: Juzek Re: Plac Zbawiciela IP: *.bph.pl 13.09.06, 11:51
                Trudno powiedzec że Krauze staje po stronie kobiety. Ona równiez nie jest
                pozbawiona wad.
                Pisałem raczej o tym, ze o ile w Długu facet może bardziej odnaleźć siebie i
                postawić się w sytuacji szantażowanych o tyle tu trudno znaleźć adekwatność.
                Druga sprawa to wynikajace z siebie cechy. Oglądając Dług wiedziałem ze w
                takiej sytuacji mógłbym się posunąć do podobnych działań. Tu absolutnie nie.
                Może to własnie było decydującym o tym, że Dług bardziej mnie wyczesał
                emocjonalnie.
                • klee Kobieta - ofiarą, mężczyzna - bohaterem 13.09.06, 16:54
                  Powiedziałbym, że reżyser pochyla się nad kobietą, nad jej nieszczęściem,
                  parszywym losem, ale staje po stronie Bartka jednak. Staje w tym sensie, że w
                  ostatecznym rozrachunku tylko ten zdobywa się na zachowanie szlachetne,
                  dojrzałe, tylko on przechodzi przemianę; takiego go pokazuje.
                  • monte83 Re: Kobieta - ofiarą, mężczyzna - bohaterem 28.09.06, 01:08
                    oj, czy bartek bohaterem?sa momenty kiedy widzimy go jak ciezko pracuje, jak
                    caluje sie z kochanka to juz jest troche zle a jak katuje swoja zone to juz
                    zupelnie przestajemy go lubic. podobnie bartek traktuje matke, widzi w niej
                    wybawienia a jednak ma tego wszystkiego dosc i nawet jej nie szanuje.
                    koncowka- no fakt, bartek bierze wine na siebie, moze nawet za bardzo wybiela
                    swoja zone. ale czy mozna przez to powiedziec, ze jest bohaterem?
                    watpie.
                    nie ulega watpliwosci, ze on jest tutaj wyraznie czarnym bohaterem, to jego
                    postawa ma decydujacy wplyw na dzialanie zony.

                    co do filmu- coz, patrzy sie i oczy szeroka otwiera. naprawde odbry film bo
                    dramat ludzki tak widac.
                    zastanawialem sie kto tam byl winny- ani matce, ani beacie, ani bartkowi nie
                    mozna przypisac wylacznej winy.
                    wydaje mi sie, ze tam zabraklo porozumienia, zgody- to przeciez oczywiste.

                    na koniec musze dodac, ze zagrali tam swietnie aktorzy, moze nie z pierwszych
                    stron gazet a jednak zawodowcy.
                • awenidapauliszta Re: Plac Zbawiciela 13.09.06, 18:27
                  Nie twierdzę, że żona jest ideałem (prawdę mówiąc gdyby mi się ktoś pętał po
                  mieszkaniu i robił tam bajzel, to pewnie też byłabym niezadowolona). Na
                  szczęście postaci w tym filmie nie są czarno-białe. Jednak to ona jest ofiarą
                  (i dzieci oczywiście) i w tym sensie pisałam, że reżyser staje po jej stronie.
                  Natomiast mi łatwiej jest się utożsamić sytuacją przedstawioną w Placu
                  Zbawiciela, niż z sytuacją z Długu. I to mnie właśnie tak uderza. Chodzi mi o
                  to, że na drodze do tej tragedii było tyle możliwości i okoliczności, z których
                  można było skorzystać, żeby do tego nie doszło. Np. gdyby teściowa zgodziła się
                  przyprowadzać dzieci z przedszkola, przynajmniej czasowo, albo gdyby sąsiadka
                  znając rozpaczliwą sytuację bohaterki zaproponowała jej, gościnę u siebie przez
                  jakiś czas, lub gdyby szwagier nie zachował się tak jak się zachował, kiedy
                  bohaterka do niego zadzwoniła. I o tym właśnie pisałam w pierwszym poście - po
                  wyjściu z kina zastanawiałam się czy aby jakieś moje zwykłe pojedyncze
                  zaniechanie lub nieprzyjemne zachowanie nie doprowadziło do jakiś dalekoidących
                  konsekwencji.
        • jarka63 Re: Plac Zbawiciela 12.09.06, 12:51
          Po pierwsze: o tym mozesz przeczytać w recenzjach. Po drugie: myślałam, że
          wymieniamy sie tutaj opiniami PO obejrzeniu filmu.
          • Gość: De Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 07:53
            W zadnych recenzjach nie ma nawet wzmianki o samobujstwie, jest tylko mowa o
            tragedii. A to wielka roznica. czytający recenzje nie wie konkretnie, co to za
            tragedia.
            Mozna sie wymieniac opiniami bez uzywania szczegolow.
            • monte83 Re: Plac Zbawiciela 28.09.06, 01:10
              eee, bez przesady. czy to zakonczenie jest takie wazne? warto ten film obejrzec
              i nie myslec o zakonczeniu.
              • Gość: bogna jakiego samobójstwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 18:26
                przeciez w tym filmie nie bylo samobójstwa, a juz na pewno samobUjstwa. byla
                tylko próba samobójcza. roznica, prawda?
            • Gość: Magda Re: Plac Zbawiciela IP: *.devs.futuro.pl 03.10.06, 14:41
              samob"U"jstwie? ludzie macie slowniki, nie jest Wam wstyd wypowiadac sie na
              publicznym forum i robic takie bledy? ja rozumiem ze teraz dysleksja jest modna
              ale bez przesady!
              • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 15:11
                Gość portalu: Magda napisał(a):

                > samob"U"jstwie? ludzie macie slowniki, nie jest Wam wstyd wypowiadac sie na
                > publicznym forum i robic takie bledy? ja rozumiem ze teraz dysleksja jest
                modna
                >
                > ale bez przesady!



                Oj, jak dobrze, ze jest z nami pani od polskiego, jak dobrze....
                • Gość: Magda Re: Plac Zbawiciela IP: *.devs.futuro.pl 03.10.06, 15:18
                  Z czalym szacunkiem, ale dla mnie bledy ortograficzne na powaznym forum sa jak
                  psie kupy na ulicy. To nie jest zaden problem sprawdzic wyraz w slowniku skoro
                  sie bylo zbyt leniwym zeby chodzic do szkoly podstawowej. Jak Tobie nie
                  przeszkadza Iza to gratuluje.
                  • Gość: echtom Re: Plac Zbawiciela IP: 153.19.98.* 03.10.06, 16:50
                    Magda, ja też jestem polonistką, ale napisz lepiej coś o filmie.
                  • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.06, 16:59
                    To jest powazne forum? łał :) A myslalam, ze rozrywkowe, o filmie.
                    Bledy ortograficzne Cie rażą, ale interpunkcyjnejuz widze, ze nie (vide brak
                    przecinkow)

                    Oj ludzie, ludzie....
      • Gość: zee Re: Plac Zbawiciela IP: *.swa.inotel.pl 24.10.06, 16:30
        według mnie film powinien sie skończyć jeszcze wcześniej a manowicie w momencie
        gdy Beata wraz z dziećmi wychodzi z domu- pewnie wiele osób sie z tym nie
        zgodzi ale uważam że takie zakończenie byłoby jeszcze mocniejsze.
        a co do początku filmu to jeżeli ktoś jest w stanie przewidzieć po pierwszej
        scenie co sie ostatecznie stało to naprawde jestem pod wrażeniem
    • Gość: mazaa1 Re: Plac Zbawiciela IP: 80.72.40.* 14.09.06, 00:25
      Nie ma się o co kłócić, tak czy inaczej (czyli wiedząc na czym polega tragedia
      czy nie wiedząc) i tak warto zobaczyć ten film. Rozkłada emocjonalnie i
      paradoksalnie po wyjściu z kina, po tych emocjach, człowiek moze jednocześnie
      odczuć ulge, że nie przeżywa takiego syfu i porażenie, że takie sytuacje dla
      wielu są po prostu ich życiem. Polecam! Robi wrażenie, nie ma co!
      • vlady Re: Plac Zbawiciela 14.09.06, 09:37
        Uniwerslana opowiesc o zaniechaniu, przemilczaniu, biernosci i zabawie w
        zycie. Tysiace malych spraw, o ktorych na codzien mowimy "drobnostki" skladaja
        sie na ten wielki wrzod, ktory kiedys eksploduje...Warto, czesto pomimo strachu
        i wstydu, walczyc o kazde slowo, gest, ktore nam sprawiaja bol, z ktorymi sie
        nie zgadzamy. Zycie mamy jedno, dzieje sie ono tu i teraz, nie gdzies w blizej
        nieokreslonej przyszlosci, jak mysleli bohaterowie tego filmu...Tu i teraz,
        coraz krotsze z kazdym dniem, a bolacych spraw z przszlosci coraz wiecej i
        wiecej. I sami juz w pewnym momencie nie wiemy, co, kto, gdzie i dlaczego tak
        boli. Takiej lawiny nie da sie zatrzymac, ale mozna jej uniknac. Kazdy na pewno
        ma swoj sposob na to, ale pamietajmy o jednej banalnej prawidlowosci naszego
        swiata-nieodwracalnosci...
        • Gość: I. Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 09:31
          Bałam sie iść na ten film.
          bałam się, ponieważ sama jestem w podobnej sytuacji.
          Ale niestety film mną nie wstrząsnął. Może dlatego, że nie zrozumiałam
          bierności bohaterki, może dlatego, że uległość, jaka prezentowała jest mi obca.
          Nie wiem. Nie wiem, czego sie spodziewałam.
          Przed obejrzeniem filmu czytałam wiele komentarzy i recenzji na jego temat. Że
          to film kobiecy, ze kobieca wersja długu - bzdura!
          Nikt inny, jak mężczyzna jest przyczynkiem do dramatu głównej bohaterki. To on
          ja upokarza, bije, poniża i w koncu rzuca dla innej. Teściowa jest tylko
          łacznikiem między nimi. Dlatego okreslenie kobieca wersja długu lub dług dla
          kobiet jest niesprawiedliwa i myląca.

          zakonczenie filmu ciągnące sie niemiosiernie. Troche sie zawiodłam, ale to
          pewnie moja wina. sama nastawiłam sie na cos innego, ale obejrzec mozna. Choc
          myslalam, ze film ten puszcze kiedys w domu moim rodzicom i oni cos zrozumieją.
          Jakis...niedosyt mam po obejrzeniu tego filmu. I sama nie wiem, dlaczego.
          • vlady Re: Plac Zbawiciela 15.09.06, 15:49
            czy to nie bylo do unikniecia, lub przynajmniej do zminimalizowania szkod?
            Dlaczego bohaterka nie dokonczyla studiow?Bo urodzila dziecko? Dlaczego
            wybaczyla mu juz wczesniejsze skoki w bok? Dlaczego wczesniej dzieci nie poszly
            do przedszkola a ona do pracy, jesli juz nie na studia? Mowi sie, ze moglaby
            sprzatac chociaz, na co maz sie nie zgadza, ale moglaby robic wiele innych
            rzeczy, on sam pracuje w ekipie remontowej. A dlaczego on mimo wielu lat
            doswiadczenia i obietnic nie polepszyl swojej sytuacji zawodowej? Mogl
            przeciez, tez o tym sie mowi. Moze on i dupa jest, ale ona chyba nie, wiec ,
            dlaczego mu pozwala na te biernosc-on duzo mowi:" zrobi sie, pozniej, spokojnie"
            ,itd. a ona tego slucha i nic nie robi...Powie ktos, ze niby co ma robic? Ze
            niby jak?
            • Gość: I. Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 18:47
              vlady napisał:

              > czy to nie bylo do unikniecia, lub przynajmniej do zminimalizowania szkod?
              > Dlaczego bohaterka nie dokonczyla studiow?Bo urodzila dziecko?


              Jest o tym mowa w filmie. Nigdy nie było dla niej pieniedzy ani na studia, ani
              na zaden kurs. dziecmi tez jakos nikt nie byl chetny sie zajmowac, więc co?
              Miala z nimi pod pacha iśc na zaoczne? A moze na...dzienne?


              Dlaczego
              > wybaczyla mu juz wczesniejsze skoki w bok? Dlaczego wczesniej dzieci nie
              poszly
              >
              > do przedszkola a ona do pracy, jesli juz nie na studia?


              Wybaczała mu, bo go kochała. Łudziła sie, ze on sie zmieni. Taka głupia logika.
              Dzieci nie poszły do przedszkola (i o tym takze jest mowa w filmie) bo nie
              miałby ich kto odbierac. Wszyscy gonili ja do pracy, a kiedy w koncu ja
              znalazła - nikt nie wykazał minimum dobrej woli, zeby zrobic grafik i na zmiany
              odbierac dzieciaki z przedszkola. Dlatego musiała z pracy zrezygnować. Bo ani
              mąz ani teściowa nie kwapili sie do odbioru dzieci, chociaz tesciowa mogła to
              robic konczac prace codziennie po 16-tej. Kwadratura koła.


              Mowi sie, ze moglaby
              > sprzatac chociaz, na co maz sie nie zgadza, ale moglaby robic wiele innych
              > rzeczy, on sam pracuje w ekipie remontowej.


              Mogłaby. Ale jak juz wkoncu znajduje prace okazuje sie, ze nie ma co z dziecmi
              zrobic. J.w.


              A dlaczego on mimo wielu lat
              > doswiadczenia i obietnic nie polepszyl swojej sytuacji zawodowej? Mogl
              > przeciez, tez o tym sie mowi. Moze on i dupa jest, ale ona chyba nie, wiec ,
              > dlaczego mu pozwala na te biernosc-on duzo mowi:" zrobi sie, pozniej,
              spokojnie
              > "
              > ,itd. a ona tego slucha i nic nie robi...Powie ktos, ze niby co ma robic? Ze
              > niby jak?


              On jest dupa i ona jest bierna. Pewnie dlatego, ze jest od nich uzalezniona. To
              ona nie pracuje, bo ma związane ręce dziecmi; to ona musi sie dziecmi zajmowac,
              bo ani tesciowa ani mąz ich nie chcieli (vide propozycja skrobanki). To ona
              mieszka u nich, u niego i jego matki, to ona musi sie dostosowac. To ona nie ma
              dokąd pójśc, dlatego decyduje sie na tak radykalny krok.
              Oglądając caly ten film nasuwało mi sie jedno słowo określające to, co
              widziałam: UBEZWŁASNOWOLNIENIE.
              • Gość: PZ Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 23:38
                Co stalo sie z dziecmi?
                Podobno historia oparta jest na autentycznej historii. Kiedy sie ona wydarzyla i
                czy jest gdzies opisana?
                • Gość: I. Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 11:36
                  Z tego co pamietam i kojarze, historie opisał Jacek Hugo Bader i jest ona
                  oparta na faktach. Polecam nowy nr "Filmu", tam jest obszerny wywiad z
                  małzenstwem Krauze, recenzja itd.

                  Nie znam niestety tytułu artykułu Badera więc trudno bedzie go zalezc. Moze
                  ktos tutaj zna tytuł..?
                  • Gość: Jaskółka Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 21:14
                    Niedawno zakończyłam toksyczny związek.
                    Dla mnie ten film jest potwierdzeniem faktu, że mężczyznom nie można ufać, że
                    większość z nich zachowuje się jak zwyczajne gnojki,zdradzają, poniżają,
                    wykorzystują i nie są w stanie ponosić odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
                    Są słabi, beznadziejni, pozbawieni uczuć wyższych, momentami niegodni miana
                    człowieka.

                    Nie chcę się już nigdy z nikim wiązać. Za nic w świecie nie chciałabym
                    doświadczyć tego, co bohaterka "Placu Zbawiciela".
                    • Gość: sic Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 22:34
                      a ja znam kobiety o których można powiedzieć dokładnie to samo
                      • syriusz_wielki Re: Plac Zbawiciela 16.09.06, 23:42
                        trzeba mieć nadzieję do samego końca :-)
                        • Gość: Teoś Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 22:49
                          Niestety, film mocno rozczrowuje. Miał rację człowiek z branży, który gdzieś
                          powiedział, że to trochę lepsza telenowela. Czysty banał! Gdyby nie Ewa Wencel,
                          nie byłoby co oglądać. Te nagrody na festiwalu w Gdyni to chyba jakiś żart!!!
                          • Gość: guziec Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 23:46
                            Wiesz co Teoś, jak oglądasz telenowele to ci sie wszystko z nimi kojarzy. Ja nie
                            ogladam wiec telenoweli tam nie zobaczyłem.
                          • awenidapauliszta Re: Plac Zbawiciela 18.09.06, 21:34
                            Moim zdaniem z telenowelą może się kojarzyć tylko to, że scenariusz podyktowało
                            życie. I co w tym złego? Dlaczego nie można pokazywać prawdziwych historii?
                            Dlaczego konkretnie ten film Ci się nie podobał? Może jesteś fanem innych
                            gatunków filmowych niż tzw. kino społecznie zaangażowane. Np. science-fiction?
                    • Gość: Gosc Do Jaskolki IP: *.bstnma.east.verizon.net 23.09.06, 03:12
                      Tez myslalam jak Ty, ale spotkalam kogos kogo warto pokochac
              • Gość: ania Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 22:43
                moze nie mam racji, ale mam przeczucie w placu za malo podkreslone byly bledy
                beaty i fakt ze ona jest w duzym stopniu sama katem dla siebie i panem wlasnego
                losu. mialam wrazenie, ze przez to plac ze film nie daje pelnego obrazu
                sytuacji i jest troche stronniczy.
                szkoda ze nie pokazano ich zwiazku od samego poczatku.

                mozna by tak bylo zadawac pytania dlugo. dlaczego przy kiepskiej sytuacji
                materialnej wybrala tak malo praktyczny kierunek studiow jak polonistyka?
                jezeli chodzi o dzieci na studiach, to wiem ze wpadka to wpadka, ale kazdy
                powinien byc swiadomy mozliwosci wpadki i jej konsekwencji, zwlaszcza w
                kiepskiej sytuacji materialnej.
                musiala zrezygnowac z pracy ktora dostala, poniewaz konczylaby ja o 20 i nikt
                nie moglby odebrac dzieci. nie kazda praca konczy sie o 20, mogla szukac takiej
                do 16, albo jakiejs pracy nocnej. dlaczego przestala szukac po tej jednej
                ofercie? nie dziwie sie tesciowej naprawde i tak bylo dosc wytrzymala godzac
                sie ich pobyt w swoim mieszkaniu i wspomagajac ich w dosc istoyny sposob
                finansowo.


                • Gość: echtom Re: Plac Zbawiciela IP: *.devs.futuro.pl 01.10.06, 00:28
                  Kierunek studiów nie był taki zły - mogła po nich szukać pracy w szkole albo w
                  którymś z licznych w Warszawie wydawnictw. No ale nie skończyła, więc nie ma o
                  czym mówić. Znam dziewczyny, które kończyły studia już z dziećmi, nawet
                  mieszkając w akademiku, ale do tego trzeba mieć trochę wewnętrznej dyscypliny.
                  W ogóle mam niejasne wrażenie, że prawdziwym powodem opuszczenia wsi nie były
                  studia, lecz nadzieja na złapanie jakiegoś miastowego i urządzenie się
                  w "dobrej dzielnicy" dużego miasta (a gdyby pobudowali się na wsi, to by sobie
                  teraz grillowali...). Prawie się udało. Przygnębia mnie, że w XXI wieku nadal
                  jest masa kobiet, które rezygnują ze zdobycia wykształcenia i zawodu, byle
                  tylko uczepić się pary męskich spodni. I żadne odgórne równouprawnienie tutaj
                  nie pomoże (refleksja mojej kuzynki sprzed paru lat: "Czemu niektórzy idealiści
                  walczą o prawa kobiet, kiedy kobiety wcale tych praw nie chcą?"). Beata to
                  jedna z tych osób, których los budzi we mnie współczucie mocno podszyte
                  irytacją.
    • login.kochanie Re: Plac Zbawiciela 18.09.06, 22:20
      Jestem pod ogromnym wrażeniem, bardzo poruszona.
      Zastanawiam się, czy te stosunki nie są efektem ciasnoty w wielkim mieście i
      życia w ciasnym mieszkaniu ? Rodzina za wsi wydaje się bardziej rodzinna.
      Poza tym wyższe wykształcenie : brak przełożenia na stosunek do drugiego
      człowieka.
      Toksyczna samotna matka, ojciec alkoholik.
      Jedyna niekonsekwencja , którą wyłapałam : Bartek robił prawo jazdy a przecież
      już wcześnjej mieli samochód. Czy coś przeoczyłam ?
      • pszczolamaja Re: Plac Zbawiciela 18.09.06, 23:18
        Ja uważam, że po "Długu" to pierwszy wybitny polski film.
        Wstrząsające role, zupełnie sobie nie wyobrażam, jak mogły się tam na planie
        czuć te dzieciaki - chyba najbardziej porażające sceny, w jakich w kinie
        widziałam dzieci.
        Natomiast wkurzyłam się na twórców, bo wg mnie poszli na cholerną łatwiznę w
        sensie moralno-etycznym. Nie opowiedzieli się za niczym. Po prostu pokazali
        rzeczywistość. Wg mnie to jednak za mało, na taki kaliber problemu.
        • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 09:42
          pszczolamaja napisała:

          > Natomiast wkurzyłam się na twórców, bo wg mnie poszli na cholerną łatwiznę w
          > sensie moralno-etycznym. Nie opowiedzieli się za niczym. Po prostu pokazali
          > rzeczywistość. Wg mnie to jednak za mało, na taki kaliber problemu.


          Tworcy nie wypowiedzieli sie po niczyjej stronie, bo mieli "nauczke" po "Długu".
          Po nakreceniu "Dlugu" nie mieli pewnosci, czy bardziej zaszkodzili
          prawdziwym "bohaterom" na podstawie ktorych zycia napisali scenariusz, czy
          pomogli. Cala akcja zwiazana ze Slawkiem Sikora i Arturem dala im do myslenia.
          Tym razem nie konfrontowali sie z prawdziwymi bohaterami, bo nie chieli miec m.
          inn. wplywu na ich zycie. Tym bardziej, ze sprawa karna jest ciagle w toku.
          Niemniej jednak uwazam, ze i tak machina ruszyła. Opinia publiczna jest tak
          samo poruszona, jak po "Długu".

        • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 09:45
          Poza tym wlasnie opowiedzenie sie po czyjejs stronie mozna nazwac pojsciem na
          łatwizne (jesli to wlasciwie slowo w ogole)
          Natomiast przedstawienie rzeczywistosci bez opowiadania sie po konkretnej
          stronie - to dopiero sztuka.
          Tak wiec o zadnej łatwiznie bym tu nie powiedziała.
          • pszczolamaja Re: Plac Zbawiciela 19.09.06, 22:58
            Nie zgadzam się z Tobą, jest jednak różnica między fabułą, a dokumentem, i dla
            mnie polega ona także na "opowiedzeniu się po stronie".
            A odnośnie poruszenia opinii publicznej - nawet jeśli takowe nastąpiło, nie
            bardzo rozumiem, do czego miałoby prowadzić? Przecież w tym filmie wszystko, co
            dzieje się złego, wynika z wnętrza tych ludzi. Oni się niszczą nawzajem, a nie
            jakieś zewnętrzne okoliczności! Np. w tym małżeństwie chała była już na
            wstępie, on chciał, żeby ona się wyskrobała, mamuśka jej nienawidziła itd. To
            co tu zmieni opinia publiczna??? Piekło to my. A przekręt dewelopera tylko
            przyśpieszył erozję.
            Ja uważam, że wkładanie TAKIEJ ENERGII I PRACY (bo doceniam wszystko, co w tym
            filmie zrobiono, głównie aktorstwo) w to, żeby pokazać, że ludzie różnią się
            tylko stopniem podłości, to jest przekręt. Granie na emocjach. Mąż zmienia
            zdanie ze strachu, jest gnidą, to ewidentne. Tam nikt nie jest dobry. A jak już
            ewentualnie, może, to słaby. I to ma być dzieło????
            Żeby było jasne: jako wytwór pracy rąk ludzkich, uważam, że film doskonały. W
            kategoriach roli sztuki w życiu człowieka - jakoś trudne do osadzenia.
            • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 09:44
              pszczolamaja napisała:

              > Nie zgadzam się z Tobą, jest jednak różnica między fabułą, a dokumentem, i
              dla
              > mnie polega ona także na "opowiedzeniu się po stronie".



              No własnie, dla CIEBIE polega ona na wypowiedzieniu sie po stronie, nie dla
              rezyserów Placu czy mnie na przykład. Przyzwyczailismy sie i wrecz lubimy
              opowiadac sie po stronie, głosic opinie, umoralniac, pouczac. Tylko
              ze "uczciwy" film, dokument, artykul-powienian byc wlasnie obiektywny i nie
              opowiadac sie po zadnej ze stron.


              > A odnośnie poruszenia opinii publicznej - nawet jeśli takowe nastąpiło, nie
              > bardzo rozumiem, do czego miałoby prowadzić?


              W "Długu" tez wszystko wynikało z wnetrza ludzi. I mozna powiedziec, ze gdyby
              nie przekreciarz-oszust-mafiozo od pozyczki - wszystko byloby dobrze.
              Opinia publiczna czyli my - widzowie - mysle, ze niejeden chcialby moc zabrac
              glos w calej tej sprawie, ktorej final mamy przeciez w sądzie. I
              usprawiedliwic oskarzonych. Bo byl, uczestniczyl w ich zyciu przez 105 minut w
              kinie i wie, jak bylo naprawde. Do tego miałby prowadzic głos opinii
              publicznej. Zwykla ludzka chęc pomocy w nieszcześciu.
              :)

              • Gość: iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 09:45
                Miało być: Bo WIDZ byl, uczestniczyl w ich zyciu przez 105 minut w
                kinie i wie, jak bylo naprawde. :)
              • pszczolamaja Re: Plac Zbawiciela 20.09.06, 23:45
                Droga Adwersarko (jakaś żeńska forma adwersarza?)! Pisanie o pokazaniu
                czegokolwiek w sposób obiektywny jest dość ryzykowne, bo "cóż to jest prawda"?
                Poruszenie opinii publicznej w sensie emocjonalnej szarpaniny na pewno
                nastąpiło, tylko ja pisałam bardziej o tym, czy Ty albo ja stałyśmy się od tego
                lepszymi ludźmi? W "Długu" sytuacja była inna, tam właśnie "gdyby nie", to
                byłoby ok. Tam pętla się zaciskała, ale bez udziału bohaterów. To było poza
                nimi. Ruinowali swoje życie, ale to była ich obrona, reakcja na to, co się
                dzieje. A "Plac..." pokazał zupełnie coś innego: ludzi, którzy zło noszą w
                sobie. NIe ma jednego złego, który niszczy. Nie ma psychopaty, na którego można
                wskazać palcem. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Mąż, teściowa, kochanka - są
                w każdym z nas. I co z tego wynika? Czy to jest coś nowego? Coś ultra mądrego?
                Ale to właśnie jest chyba bardziej problem "rola sztuki w życiu człowieka". Na
                pewno nie jest jedyną jej rolą odzwierciedlać rzeczywistość. To jednak za mało.
                • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 10:43
                  Chyba adwersarka moze byc ;))

                  No tak, są rozne opinie, np ze nie isteniej cos takiego, jak obiektywizm.
                  Zawsze bedzie coś ujete z czyjegos punktu widzenia, wiec zawsze subiektywnie.
                  Ale mozna zrobic film bez opowiedzenia sie po jakiejkolwiek stronie, tak samo
                  mozna napisac artykul, ksiazke itd. Oczywiscie moim zdaniem ;)

                  Pytasz, czy ja lub Ty stalysmy sie od tej szarpaniny emocjonalnej lepszymi
                  ludzmi? Nie wiem, jak Ty, ale ja zaczelam zwracac uwage na pewne rzeczy,
                  sytuacje, zachowania w mojej rodzinie. Mysle, ze jest wieleu ludzi, ktorzy
                  takze zaczeli zwracac na to uwage, byc moze nawet postanowili zmienic cos w
                  swoim zyciu i stac sie przez to lepszymi...? A na pewno sa tacy, na ktorych
                  film ten nie mial zadnego wplywu. Na pewno nie mozemy generalizowac, iz WSZYSCY
                  stali sie po tym filmie innymi ludzmi.

                  Czy fakt, ze to ludzie ludziom zgotowali ten los cos zmienia? Przeciez w Dlugu
                  tez nie kto inny, ale czlowiek czlowiekowi los zgotowal. Roznica polegala tylko
                  na tym, ze byl on obcy, nie z rodziny. I to jest wlasnie straszne, ze nie
                  trzeba udzialu ludzi z zewnatrz, by zrujnowac sobie zycie. Moze to jest
                  przeslanie tego filmu, prosba, by baczniej przygladac sie swoim relacjom
                  rodzinnym, bo "zlo" moze zaatakowac od wewnatrz. Nie musi wkrasc sie do naszego
                  zycia "obcy".
                  • pszczolamaja Re: Plac Zbawiciela 21.09.06, 22:11
                    No dobra, Twoje argumenty mnie przekonują. Masz rację (moim zdaniem! ;-)
                    • Gość: iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.06, 10:22
                      No wiesz co....
                      Ale mnie sie dobrze z Toba dyskutowało, a Ty sie poddajesz...
                      Jestem zawiedziona... ;)
                      • pszczolamaja Re: Plac Zbawiciela 22.09.06, 22:06
                        A myślałam, że docenisz moje uznanie dla Twojej madrości! Kurczę, no nie
                        dogodzisz tej Adwersarce ;-)
                        • Gość: iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 11:51
                          Nie docenie, bo wyczuwam ironie, a nie uznanie :)
      • Gość: capuccino_days Re: Plac Zbawiciela IP: *.aster.pl 20.09.06, 21:07
        też to zauważyłam - oraz to, że telefon na końcu (i początku) odebrała Teresa -
        a przecież miała wrócić do mieszkania w poniedziałek, a przedtem w weekend
        Bartek miał sprzątać mieszkanie - znaczy, że Beata z dziećmi powinna wyjść z
        mieszkania najpóźniej w piątek - sobotę?
        • Gość: capuccino_days Re: Plac Zbawiciela IP: *.aster.pl 20.09.06, 21:09
          to miała być odpowiedź do
          "Jestem pod ogromnym wrażeniem, bardzo poruszona...
          Jedyna niekonsekwencja , którą wyłapałam : Bartek robił prawo jazdy a przecież
          już wcześnjej mieli samochód. Czy coś przeoczyłam ?"

          coś się nie tak wkleiło
    • Gość: no name Re: Plac Zbawiciela IP: *.4web.pl 19.09.06, 10:25
      Dawno tu nie było na tyle mądrej pisaniny - skoro tak o nim piszecie, to
      naprawdę musi być dobry film...A konkluzja z wątku jest smutna - jeśli cżłoweik
      nei znajdzie ogromnej siły sam w sobie, to nie pomoze mu nikt, a najsilniej
      dokopią najblizsi ...
      • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 10:51
        Gość portalu: no name napisał(a):

        > konkluzja z wątku jest smutna - jeśli cżłoweik
        >
        > nei znajdzie ogromnej siły sam w sobie, to nie pomoze mu nikt, a najsilniej
        > dokopią najblizsi ...


        Zadna to nowosc, samo zycie, niestety :/
      • Gość: lilka Re: Plac Zbawiciela IP: *.toya.net.pl 24.09.06, 00:24
        Taki wniosek wynika z filmu ale na szczęście nie zawsze tak jest w życiu.
        Zachwycająca rola matki...świetnie pokazana chwiejność, emocjonalność i jej
        konsekwencje w zderzeniu z więzią łączącą ja z synem i brakiem doświadczenia
        synowej. Zakończenie niestety rozczarowuje nagłą i nieprawdopodobną przemianą
        męża. To akurat nie mogło się u nas wydarzyć :)
    • elady Re: Plac Zbawiciela 19.09.06, 12:54
      Nie pamietam, kiedy ostatnio ogladalam tak mocny film. Brutalny, ale nie w
      sensie fizycznym, tylko psychologicznym. Wbil mnie w fotel, a po wyjsciu z kina
      jeszcze dlugo o nim myslalam. Ile bylo w nim takich sytuacji, w ktorych
      powiedzialabym DOSC... Mimo ze sama nigdy nie doswiadczylam podobnych zdarzen,
      to w jakis sposob utozsamialam sie z glowna bohaterka i bardzo przezywalam to,
      co dzialo sie na ekranie. Polecam.
    • kowianeczka Re: Plac Zbawiciela 19.09.06, 16:12
      Koniecznie musze obejrzec co zobaczyl w Placu, zwlaszcza, ze osobiscie znam
      Krzysztofa Krauze.
      k.
      • Gość: . Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 16:31
        kowianeczka napisała:

        > Koniecznie musze obejrzec co zobaczyl w Placu.


        ke???
        • Gość: ole Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 16:37
          Ja też go znam osobiście, a jaka to róznica w ogladaniu filmu???
          • Gość: A. Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 21:47
            Gość portalu: ole napisał(a):

            > Ja też go znam osobiście, a jaka to róznica w ogladaniu filmu???



            Zadna, ale musiała sie kobita pochwalic, rozumiesz ... ;)
            • Gość: Magda Re: Plac Zbawiciela IP: *.devs.futuro.pl 03.10.06, 15:28
              hahahahaha :D
    • Gość: mimi ogladam duzo dramatow-lubie ten gatunek ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 00:31
      po raz pierwszy zdarzylo mi sie przeplakac CALY film...
      kiedy wyszlam z kina bylo bardzo cieplo -ludzie w koszulkach
      a ja w swetrze-czylam chłód,ciarki,lod w kosciach...

      ten film dziala bardzo mocno na psychike,tak mocno ze strona cielesna to
      przejmuje...
      • marta.no1 Re: ogladam duzo dramatow-lubie ten gatunek ale 21.09.06, 23:12
        "Plac Zbawiciela" napawa lękiem...lękiem żeby nie zobaczć w Niej siebie...nigdy.
      • Gość: zee2 Re: ogladam duzo dramatow-lubie ten gatunek ale IP: *.swa.inotel.pl 24.10.06, 17:08
        Co do filmu to osobiście nie przepadam za dramatami, ale mimo wszystko
        postanowiłem obejrzeć no i szczerze mówiąc nie wzruszyłem sie- teraz nie wiem
        czy to znaczy że mam serce z kamienia a może po prostu wynika to z faktu że
        niektóre sceny odzwierciedlają stosunki jakie panują u mnie w domu rodzinnym.
        Myśle że pewni ludzie mimo wszystko tak nisko oceniają ten film bo nie
        chcą "tam" (na ekranie) zobaczyć siebie tylko wolą oglądać jakieś zgraniczne
        melodramaty.
        Co do psychiki to myśle że ktoś kto doświadczył podobnej sytuacji jest na tyle
        wrażliwy aby gęboko przemysleć sobie kilka rzeczy a nie koniecznie płakać i sie
        wzruszać bo to jest życie.
        Oólnie film na pewno warty obejrzenia.
    • nessie-jp Re: Plac Zbawiciela 23.09.06, 02:48
      Kolejny polski film, na który NA PEWNO nie pójdę. Jakoś ludzkie nieszczęście i
      cierpienie nie "wbija mnie w fotel".

      Szczerze powiedziawszy, męczy mnie już ten wampiryzm emocjonalny polskich
      artystów. Wiadomo, że jak się z widowni wyciśnie trochę łez, to będzie Sztuka,
      to się komuś oczy otworzy, to się w fotele powbija. :( A producent i reżyser
      skorzystają. A recenzenci się przyczepić nie będą mogli, no bo jak to, taki
      prawdziwy, smutny, oczyotwierający i wfotelwbijający film, a jakiś głąb się czepia.

      Ehh... Smutno mi.
      • awenidapauliszta Re: Plac Zbawiciela 24.09.06, 00:14
        Po pierwsze, żeby się wypowiadać o jakmiś filmie trzeba go zobaczyć, bo inaczej
        będziesz jak babcie pod kinem Kultura pikietujące film "Ksiądz" bo im w
        kościele powiedzieli, że to zły film jest.
        Po drugie nikt tu nie dyskutuje o Sztuce, tylko o dobrym filmie. Poza tym każdy
        sobie sztukę definiuje inaczej. Bardzo jestem ciekawa Twojej definicji.
        Po trzecie jeśli męczą Cię takie filmy, to proponuję lekką głupiutką komedię,
        po której bezrefleksyjnie wyjdziesz z kina. A polscyfilmowcy niech rzeczywiście
        lepiej kręcą jakieś pseudozachodnie gnioty lub plastikowe komedie romantyczne.
        To na pewno rozpropaguje polskie kino.
        Ja wolę chodzić na takie filmy, które robią na mnie wrażenie i niech to będzie
        wykpiwane przez Ciebie wbijanie w fotel.
        • nessie-jp Re: Plac Zbawiciela 28.09.06, 20:58
          Mam dla Ciebie jedno słowo
    • Gość: takasobiemroweczka Podzielam wiele opinii IP: *.chello.pl 23.09.06, 20:57
      Dopiero dzis obejrzalam 'Plac Zbawiciela' - plakalam od sceny pobicia az do
      konca a potem jeszcze w drodze do domu.
      Huczalo mi w uszach pare zyciowych tekstow, ktore ktos moglby powiedziec do
      mnie... a to wszystko wydarzylo sie naprawde - obok nas. Niesamowity film i
      ogromnie przejmujacy.
      Polskie kino mocno sie podciagnelo (Dlug, Komornik, Symetria...) - zle jednak,
      ze nie wszystkie scenariusze to fikcja... zycie bywa okrutne :(
      • Gość: MIchał Postawa Beaty IP: *.aster.pl 24.09.06, 11:57
        Film owszem niemalże wybitny (klimat, gra aktorska, piękne zdjęcia Warszawy) ,
        ale nie do końca przekonuje mnie postawa Beaty. Czy naprawdę musiała podjąć
        próbę zabicia siebie i dzieci? Przecież mogła wrócić na wieś, do całkiem
        normalnej rodziny ( w filmie jest przedstawiona jako o wiele lepsza niż ta
        "warszawska"), gdzie przecież miała jechać (a zamiast pójść na pociąg wybrała
        samobójstwo). Poza tym w Warszawie jest mnóstwo poradni dla młodych samotnych
        matek. Dlatego uważam, że ona też jest winna, przede wszystkim próby pozbawienia
        życia dwojga małych, bezbronnych dzieci. Ona też jest w tym filmie katem (oprócz
        oczywiście męża i jego matki, którzy przyczynili się do jej depresji). Czy
        naprawdę Beata musiała dokonać takiego drastycznego czynu? Czy nie miała innego
        wyjścia? Moim zdaniem miała.
        • Gość: takasobiemroweczka Re: Postawa Beaty IP: *.chello.pl 24.09.06, 22:20
          widzisz - Ty myslisz racjonalnie wyszedles z kina i miales gotowy plan na
          ratunek... ale gucio.
          Beata sie motala - podjela probe postawienia sie tesciowej ale nie wytrzymala
          presji i konsekwencji az w koncu sama przyznala sie do bledu (niby czemu?).
          Potem wszystko sie zawalilo i popadla w depresje i nie wiem czy zwrociles uwage
          jak wygladala jej ostatnia rozmowa z mezem... miala tepy wzrok, przytakiwala,
          mruczala pod nosem i wlasnie wtedy bylo widac, ze cos nie gra. A to, ze nie
          odebrala telefonu? Wszystko to nie bylo poparte logicznymi argumentami: a na
          wsi bedzie mi dobrze i jakos to bedzie... ona po prostu nie widziala dla siebie
          dalej zycia a skoro maz byl uprzejmy olac dzieciaki i sie wyprowadzic to
          chciala tez zabrac dzieci. W takich emocjach, po takim wycienczeniu psychicznym
          moze nie kazdy potrafi zdobyc sie na zdrowy rozsadek...

          Spojrz na swoich bliskich, znajomych - czy 100% ma mocne charaktery? Czy 100%
          jest zdecydowanych, stanowczych i potrafiacych stawiac opor atakom?
          • Gość: masza Re: Postawa Beaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 23:31
            ja akurat bardzo dobrze ja rozumiem...pamietam ta scene-kiedy wszystko
            sprzta,poleruje sztucce,a na lodowe wszystkie zdjecia pod sznurek przypiete...
            uwierz-nie takich przezyc trzeba by podjac takie kroki...wiem cos na ten temat..
            mnie wlasnie postawa Bartka-na koncu-nie przekonuje...tak jakos mi
            bohatera "komornika"przypomina.
            moze dlatego ze dla mnie "jak ktos jest gnida to zawsze nia bedzie"?
            dla mnie bardziej realnym byloby zakonczenie na telefonie do tesciowej-
            stanowiloby klamre(z poczatkiem)
            ale moze wtedy bylby ten film zbyt nihillistyczny?
        • capuccino_days Re: Postawa Beaty 25.09.06, 11:45
          nie jestem pewna, czy ona miała po co wracać na wieś - wcześniej jej siostra
          powiedziała, że oczekują, że to ona im będzie pomagać.Mam też wrażenie, że ona
          rozmawiała przez telefon ze szwagrem, który jej zbyt gościnnie nie potraktował,
          potem jej siostra próbowała się do niej dodzwonić, a Beata nie odebrała
          • Gość: iza Re: Postawa Beaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 12:40
            capuccino_days napisała:

            > nie jestem pewna, czy ona miała po co wracać na wieś - wcześniej jej siostra
            > powiedziała, że oczekują, że to ona im będzie pomagać.Mam też wrażenie, że
            ona
            > rozmawiała przez telefon ze szwagrem, który jej zbyt gościnnie nie
            potraktował,
            >
            > potem jej siostra próbowała się do niej dodzwonić, a Beata nie odebrała


            I tak tez dokładnie było. Dlatego Beata zdecydowala sie na samobojstwo i
            morderstwo-poniewaz nie miala juz zadnej nadziei i nie miala dokąd wracac.
            Ale tego nie zrozumie nikt, kto nie byl nigdy w podobnej sytuacji-kiedy nie
            mial dokąd wracac, a mial kolo siebie dwojke maluchow.
            • Gość: echtom Re: Postawa Beaty IP: *.devs.futuro.pl 01.10.06, 00:12
              Z telefonu siostry wynika, że jednak na Beatę czekała. Inna sprawa, że pobyt na
              wsi na pewno nie był spełnieniem marzeń bohaterki. Trudno przyznać się przed
              całą wsią do porażki i jeszcze wysłuchiwać na co dzień uszczypliwych uwag
              szwagra. Ale z drugiej strony miał prawo być rozczarowany - "zainwestowali" w
              Beatę sporo pieniędzy, licząc na to, że w przyszłości pomoże ich dzieciom
              urządzić się w stolicy, a ona zawaliła na całej linii.
              • Gość: bzzzz Re: Postawa Beaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.06, 10:29
                czekala, ale jakbys ogladal(a) dokladnie film to z niego jasno wynika, iz
                szwagier dal beacie jasno do zrozumienia, ze jest niemile widziana.
                reszty nie skomentuje bo to stek bzdur.
                • echtom Re: Postawa Beaty 01.10.06, 17:56
                  Myślałam, że to forum dla kulturalnych ludzi, ale mogłam się pomylić. Nie wiem,
                  gdzie tu widzisz stek bzdur. Film oglądałam uważnie na kilka godzin przed
                  napisaniem postu. Zapamiętałam, jak siostra mówi do Beaty, że posyłali jej na
                  studia pieniądze z ojcowizny, a potem, że myślała, że Beata weźmie jej córkę
                  licealistkę do siebie, by nie musiała się męczyć z dojazdami. Nie dziwię się,
                  że szwagier był wściekły - nie po to ciężko pracowali, by finansować kaprysy
                  panienki, tylko liczyli na to, że urządzi się w Warszawie i utoruje drogę do
                  stolicy ich dzieciom. To chyba uczciwy, pragmatyczny układ i nie wiem, co Twoim
                  zdaniem źle zrozumiałam.
              • login.kochanie Re: Postawa Beaty 02.10.06, 11:07
                gra. Ale z drugiej strony miał prawo być rozczarowany - "zainwestowali" w
                Beatę sporo pieniędzy, licząc na to, że w przyszłości pomoże ich dzieciom
                urządzić się w stolicy, a ona zawaliła na całej linii.

                Zawaliła na całej linii....
                Może po prostu za bardzo zaufała mężowi i lansowanej gdzieniegdzie tezie, że
                kobieta ma siedzieć w domu i kochać ...
    • xioncpb Re: Plac Zbawiciela 25.09.06, 12:21
      Ten film jest tragiczny.

      Tragiczny w dwóch wymiarach. Po pierwsze, tragiczna jest opisana sytuacja,
      scenariusz pisany z myślą "jak tu jeszcze tym bohaterom dopieprzyć". Ogrom
      nieszczęść spotykających główną bohaterkę jest tak wielki, tak straszny, że
      rzeczywiście wbija w fotel, powoduje, że odwraca się wzrok. Ironizując, brakuje
      w tym filmie jedynie wybuchu wulkanu na tytułowym Placu Zbawiciela, tudzież
      ataku kosmitów. Tyle, że tematyka i problemy są zbyt poważne, by pozwolić sobie
      na taką ironię.

      Drugi wymiar tragizmu w tym filmie to brak jakiejkolwiek nadziei bijący z
      ekranu w każdej minucie tego filmu. Beata, Bartek i jego matka nie mają
      perspektyw na poprawę swojej sytuacji. Co więcej, każde z nich wręcz obsesyjnie
      pcha się ku rozwiązaniom nie dającym dalszej możliwości ruchu. Dalej jest
      ściana albo samobójstwo.

      Dlatego właśnie ten film mi się aż tak nie podobał. Ten całkowity brak instyktu
      samozachowawczego sprawia, że film jest całkowicie nierealny, zawiera fałsz,
      który każe ostrożnie podchodzić, do scen z ekranu. Na dodatek ostatnia scena,
      to nawrócenie na sali sądowej jest tak sztuczne i tak niekonsekwentne, że
      wygląda jak zapożyczone z innego filmu.

      Poszukując analogii w dotychczasowych filmu "PZ" najbliżej chyba
      do "Przełamując Fale", ale ten starszy film jest o niebo lepszy, bo ma w sobie
      dużą dozę realizmu i zwykłej ludzkiej nadziei.

      Cały film ratuje rzeczywiście świetne aktorstwo - okazuje się, że w filmie mogą
      grać aktorzy z telenowel, a nie Chyra z Lindą, żeby patrząc na aktora widzieć
      odgrywaną postać, a nie udawanie tej postaci - potrzeba tylko dobrego reżysera.

      Ocena 2/6
      • Gość: lolek Re: Plac Zbawiciela IP: 85.195.123.* 25.09.06, 12:58
        A Ty co? Przepisales skads recencje i co...? jaka skala od 1-6?? To nie to
        forum :/
        Nie udalo sie zabłysnąc hehe
        • xioncpb Re: Plac Zbawiciela 25.09.06, 13:26
          A Ty co? Przepisales skads recencje i co...? jaka skala od 1-6?? To nie to
          > forum :/
          > Nie udalo sie zabłysnąc hehe

          nie przepisałem, tylko napisałem to samo na dwóch różnych forach. Nie wolno?
          Z PiS(d)-u jesteś, że mi zabraniasz?

          Wyobraź sobie, że są ludzie, którzy mogą sklecić zdania z czegoś więcej niż
          głupiego "hehe".

          A skala 1-6 tak jak w szkole.
          Jeśli ci się nie podoba może być ocena 3/10 albo film na 30%.

          Pasi, synek?
      • monte83 Re: Plac Zbawiciela 28.09.06, 01:20
        ocena slaba ale rozumiem. mi jednak film sie podobal.
        czy rzeczywiscie mozna jednoznacznie powiedziec, ze beata to glowna bohaterka?
        chyba nie- bohaterem jest RODZINA. tak mi sie wydaje.
        prawda jest taka, ze beata ma pecha, bartek srednio ja wspiera i przy tym
        ucieka do kochanki. a matka? sami dowiadujemy sie, ze ona swoje w zyciu
        przeszla. pewnie, ze krzyczy ale czy jest zla? to jednak ona bierze dodatkowe
        roboty do domu, zeby zarobic na kredyt, to ona wreszcie obmywa beate...
        to ona jedzie do kochanki i bartka- czy naprawde uwazasz, ze ona jedzie tam
        tylko po to, zeby pozbyc sie beaty z domu? trudno powiedziec ale chyba matka
        chce, zeby bylo dobrze. chce, zeby syn byl szczesliwy i chce miec wnuki, dwoch
        chlopcow- czy jest tam miesjce dla beaty?, hm, nie wiem...

        czy brak nadziei? oj, bez przesady. juz na poczatku pojawia sie motyw kredytu,
        pozniej praca beaty, wreszcie bartek zaczyna lepiej zarabiac. sa wzloty i
        upadki ale ida do przodu.
        ocena? 6/6
        dlaczego? bo ten film uczy, ze trzeba zyc w zgodzie.
    • awenidapauliszta Re: Plac Zbawiciela 25.09.06, 14:53
      Niestety "Plac Zbawiciela" nie będzie polskim kandydatem do Oskara w kategorii
      film nieangielskojęzyczny. Bardzo jestem ciekawa filmu "Z odzysku", który go
      pokonał.
      • Gość: rfrank ikona antymężczyzny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.06, 01:19
        Dla mnie ten film to taka bardzo syntetyczna definicja co to znaczy byc prawdziwym mezczyzna. Wystarczy popatrzec na zachowanie Bartka i odwrócić jego zachowanie o 180 stopni. Po pierwsze nie wyzwolil sie od wplywu wlasnej matki. Jego ulubione powiedzenie "jakos to bedzie". Gdy trzeba powaznie porozmawiac ucieka we wlasny swiat ze sluchawkami na uszach. W ogole ucieka od podejmowania decyzji.
        A przede wszystkim jest kompletnym egoista. Znalazl rozwiazanie problemow zyciowych dla tylko dla siebie, kosztem innych.

        Zastanawiajaca jest koncowka - bo to, ze okazal sie jednak czlowiekiem wydaje sie poczatkowo malo przekonywujace. Czy to, ze sie przyznal to byla jego zasluga, czy moze kolejna slabosc? Nie wytrzymal takiego obciazanie. I znowu postapil nierozwaznie wobec... dzieci. Co z tego, ze Beata wyjdzie, skoro nie zajmie sie nimi a on moze trafic do wiezienia. No ale tak bylo w rzeczywistosci i wiec nie ma co sie spierac na temat prawdopodobienstwa takiego postepowania.

        Ciekawe o czym bedzie trzecia czesc tryptyku?
        • Gość: Iza Re: ikona antymężczyzny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 10:30
          > Ciekawe o czym bedzie trzecia czesc tryptyku?



          Yyyyy...JAKIEGO tryptyku...??
          • Gość: rfrank Re: ikona antymężczyzny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.06, 11:06
            to jest informacja Krauzego, ze Dług, Plac Zbawiciela i ten trzeci film, który pewnie jeszcze nie ma nawet scenariusza to ma byc tryptyk. Tyle, ze one maja być ze soba luźno połączone. Włąsnie przez warszawski plac Zbawiciela. Tam byla ostatnia scena Długu, tam rozgrywał sie drugi film. Jezeli Dlug był dla mezczyzn, PZ dla kobiet, to moze ten trzeci bedzie dla mlodziezy :)
            • anya234 Re: ikona antymężczyzny 26.09.06, 11:40
              a mnie sie ten film srednio podobal..mimo ze lubie takie kino ale..no wlasnie
              pada pytanie na ile sami kreujemy nasza rzeczywistosc a na ile lubimy tkwic w
              schematach mimo ze nas rania..film o bolu i cierpieniu..ale takim ktore
              poniekad sami wybieramy
            • Gość: dona Re: ikona antymężczyzny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 18:44
              fajnie by było, gdyby Krauze zrobił film dla młodzieży, tematy leżą na ulicy, a
              i zdolnej aktorsko młodzieży też trochę mamy/ oby tylko maturzystów nie grali
              dwudziestokilkulatkowie/
    • wampuka Re: Plac Zbawiciela 27.09.06, 10:27
      Oj, podobał mi się :) Tylko, że to jest film do obejrzenia przed piątkową
      imprezą. Obejrzałem w poniedziałek i zwinąłem się w kłębek ze smutku. A to
      niedobrze, bo szukam mieszkania i potrzebuję być rozwinięty, zwarty i gotowy.
      Świetni aktorzy, bardzo świetni. i Wnętrza mi zapadły w pamięć. Zwykłe,
      niewyróżniające się, klimatotwórcze.
      • springirl Re: Plac Zbawiciela 27.09.06, 17:14
        Po obejrzeniu filmu rozdygotana i wsciekla poszlam do toalety. Za mna weszly
        dwie emerytki. Jedna mowi do drugiej: "no i wez sobie taka ze wsi, to Ci
        dopiero da". Na co druga: "A, czy ze wsi czy z miasta, to wszystko jedno".
        Komentarz dobil mnie zupelnie.
        • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 19:00
          springirl napisała:

          > Po obejrzeniu filmu rozdygotana i wsciekla poszlam do toalety. Za mna weszly
          > dwie emerytki. Jedna mowi do drugiej: "no i wez sobie taka ze wsi, to Ci
          > dopiero da". Na co druga: "A, czy ze wsi czy z miasta, to wszystko jedno".
          > Komentarz dobil mnie zupelnie.


          No i pozniej tacy wlasnie ludzie, ktorzy nic z filmu nie zrozumieli, wystawiaja
          mu ocene 2/6.
          faktycznie - dobijające.
          • nieslubne_dziecko_romana Re: Plac Zbawiciela 03.10.06, 08:26
            Wygląda na to, że będę w mniejszości, ale film nie zrobił na mnie takiego
            wrażenia jakiego się spodziewałem. Historia banalna, banalnie opowiedziana.
            Może życie jest proste i banalne? Ale od tego jest kino by banalnymi historiami
            poruszć, zaciekawić. A mnie nie poruszyło, nie zaciekawiło. Mało wiarygodne.
            Gra aktorów? - Bez rewelacji...
            • cinemarc Re: Plac Zbawiciela 04.10.06, 15:47
              nieslubne_dziecko_romana napisał:

              > Wygląda na to, że będę w mniejszości, ale film nie zrobił na mnie takiego
              > wrażenia jakiego się spodziewałem. Historia banalna, banalnie opowiedziana.
              > Może życie jest proste i banalne? Ale od tego jest kino by banalnymi
              historiami
              >
              > poruszć, zaciekawić. A mnie nie poruszyło, nie zaciekawiło. Mało wiarygodne.
              > Gra aktorów? - Bez rewelacji...


              ja sie zgadzam
              słaby film, prawie mnie nie ruszył, a nie jestem z kamienia i czesto
              na filmach daje się poniesć emocjom

              co do gry aktorów - role kobiece główne bardzo dobrze zagrane IMHO
    • Gość: ja Re: Plac Zbawiciela IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 04.10.06, 12:44
      ja tez wybieram się na ten film, mam nadzieje że warto:-)
      • monte83 Re: Plac Zbawiciela 05.10.06, 02:00
        wg mnie warto:).
        pozdr.
    • van-doren Re: Plac Zbawiciela 07.10.06, 01:01
      Nikt nie pisze o samym tytule! - przecież tu nie chodzi o adres. Beata
      przechodzi Drogę Krzyżową: mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Zwróćcie uwagę -
      upadki, biczowanie, obmycie. Jest Odkupicielem. Kogo?
      • Gość: Iza Re: Plac Zbawiciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 16:30
        van-doren napisał:

        > Nikt nie pisze o samym tytule! - przecież tu nie chodzi o adres. Beata
        > przechodzi Drogę Krzyżową: mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Zwróćcie uwagę -
        > upadki, biczowanie, obmycie. Jest Odkupicielem. Kogo?


        Noooo, bardzo ciekawe spostrzezenie.
        Moze ona jest odkupicielem tego pajaca, swojego męża? Bo na pewno nie
        tesciowej, ktora na koniec i tak ma pretensje do niej, ze synalek probowal wine
        wziąc na siebie.
        • monte83 Re: Plac Zbawiciela 08.10.06, 21:32

          • Gość: nik30 "nierealne"...????? IP: *.nott.cable.ntl.com 08.11.06, 15:33
            jak czytam komentarze typu:"przesadzone,nierealne...itp"to...
            chce mi sie krzyczec!!!!
            ktos kto to pisze nie zna zycia,jest "po tej drugiej stronie"
            lub poprostu jest w "czepku urodzony"...
            takie "rzeczy" sie zdarzaja,dzieja obok nas/was...
            toksyczne matki wychowuja takich "bartkow"...
            a tekst w ustach synusia:"spokojnie...wszystko sie ulozy..."-rozwalil mnie!
            slyszalam to przez 10 lat...



            • Gość: ja właściwie.......wstyd mi pytać ale zapytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 15:16
              Bardzo chciałabym obejrzeć ten film w kinie ,ale niestety! nie mam takiej
              możliwości :)Dwoje małych dzieci w domu których nie mam z kim zostawić , a
              jeśli nawet ktoś by się znalazł to musiałabym się wybrać do kina oddalonego 70
              km a nie mogę zostawić młodszego dziecka na tak długi czas , ponieważ ma
              dopiero 2 miesiące.Dlatego chciałabym zapytać czy ma ktoś ten film na płycie?
              na legalna płytę przyjdzie mi pewnie poczekac jeszcze bardzo długo.
              • soczek_bez_gazu Re: właściwie.......wstyd mi pytać ale zapytam 16.11.06, 14:56
                Film jest już dostepny na emule. program można sciągnąć stąd -->
                www.programs.pl/program,36.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka