Gość: Misio
IP: vip:* / 192.168.3.*
04.06.03, 17:22
Problem z Matrixem II jest nastepujacy: nawet jesli
Wachowscy maja jakas ciekawa historie, ktora chcieliby
opowiedziec (zakladam, ze maja), to niestety zupelnie
nie poradzili sobie z jej opowiedzeniem. Zastosowali
typowe holylodzkie chwyty, co calkowicie pogrzebalo
film i spowodowalo, ze stal sie kolejnym holylodzkim,
produkcyjniakiem. A gdyby sie przylozyli (kto wie, moze
nie potrafia), to z ich historii mogloby powstac cos na
prawde interesujacego.
Moje zarzuty:
1. Wywalanie wszystkiego "kawa na lawe", czyli pelna
doslownosc. I do tego nieznosne "glodne kawalki".
2. Nuzace i zupelnie niepotrzebne sceny walk i gonitw,
do tego zupelnie nic nie dajace fabule.
3. Calkowity brak jakiejkolwiek tajemnicy, bo trudno
nazwac tajemnica gadanie trzy po trzy przez roznych
niewiadomoskadwzietych ludzikow.
4. Calkowita przewidywalnosc fabuly, a to grzech
najciezszy.
Sa w tym filnie ciekawe pomysly, ale swiadcza o tym, ze
bracia bardzo chcieli, ale im sie nie udalo. Tym
bardziej szkoda.
No i mamy film, ktory moze zafascynowac jedynie
zjadacza bigmacow, czyli fana prawd objawionych. Na
trzecia czesc chyba nie pojde, bo po co, i tak wiadomo
jak sie historia skonczy.