impaler
12.06.03, 18:49
Jestem wielkim entuzjastą pierwszej części Matrixa, ale z przykrością muszę
przyznać, że zawiodłem się na "Reaktywacji". Używając terminologii fachowej
można powiedzieć, że nastąpił tutaj marinistyczny przerost formy nad treścią.
Film jest przeładowany efektami, a niewiele zostało miejsca na jakąś ciekawą
fabułę. Dialogi są jak z jakiegoś dramatu filozoficznego. Dłużyzna. A już
najbardziej irytujące te niedorzeczności. Po co na przykład Neo traci tyle
czasu na walkę z Agentami skoro i tak nie może ich pokonać i musi odlecieć?
Nie mógł od razu się ewakuować? Otóż nie, bo w ten sposób widz zostałby
pozbawiony efektownej sceny bijatyki.