Gość: xxx:) IP: 212.2.101.* 30.07.07, 11:58 czy ktos mial okazje zobaczyc ten film na nowych horozyntach?: www.kulturaonline.pl/,tytul,artykul,1305.html jezeli tak, to podzielcie sie wrazeniami. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gripweed Re: Up n/t 31.07.07, 10:50 Ian miał żonę, dziecko, był zaplątany w skomplikowane związki emocjonalne i uczuciowe, pracował w pośredniaku, był chory i śpiewał w kapeli. Nigdy nie było inaczej; nie było gwiazdy rocka, która miała skomplikowany życiorys, tylko facet który stracił kontrolę nad życiem, gdy to co robił i to co czuł okazało się nagle zbyt wielkie na to jedno istnienie. O tym jest ten film. Nie zawiodłem się na Corbijnie; widać jego rękę w obrazach i dynamicznym przedstawieniu muzyki, która kipi i wylewa się z ekranu. Scenografia i szczegóły „z epoki” - wszystko wiernie odtworzone: miejsca, instrumenty, ciuchy; aktorzy grający kapelę (ponoć, właśnie oni wykonywują muzykę JD w filmie: to nie są oryginalne nagrania!) bardzo podobni. Riley to osobna sprawa: Kyle MacLachlan, młody DiCaprio i Ian Curtis w jednym! Dobry, prawdziwy, smutny film. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greta Re: Up n/t IP: *.icpnet.pl 01.08.07, 01:05 Film na pewno smutny. Wiarygodny. Bardzo dobrze dopełniony muzyką. W swoim rytmie dzieje się akcja i gra muzyka J.D. Dobre kino. Ale wpędziło w zadumo-chandrę... Odpowiedz Link Zgłoś