Gość: reni
IP: *.lodz.dialog.net.pl
20.01.04, 21:20
Jak to jest. Ja rok temu pojechałam z facetem na sylwestra w góry. On -
dobrze zarabiający, ja dopiero pierwsza praca po długim okresie na zasiłku
(a praca na umowę, nie wiedziałam nawet czy mi ja przedłużą).
On zaproponował wyjazd i cały czas zaznaczał: ale wypożyczenie nart będzie
tyle a tyle kosztowało, to to a tyle. Ja oczywiście mówiłam: O
k zapłacę.
Każdy płacił na wyjeździe za siebie, żadnych fundowań obiadków czy kawek.
Na sylwka w jakieś restauracji ja nie miałam ochoty, bo i kasy miałam mało.
On chciał iść, więc się na mnie lekko obraził.O żadnym fundowaniu nie było
mowy. Nawet na benzynę się składałam z nim.
A w tym roku wróciła z wypadu noworocznego z chłopakiem moja koleżanka. Jak
znajoma zapytała ją o ceny kwater, ta powiedziała: Nie wiem, bo ja za nic
nie płaciłam.\Dwa różne przypadki.
Jak to jest u was. Mnie po prostu skąpi faceci wkurzaja. Ja rozumiem jak
ktoś faktycznie nie ma pieniędzy.
Nie wiem jak to odbieraja faceci, a jak kobiety. NAPISZCIE