antonina99
27.02.10, 17:20
Ja: Po długim związku, od ponad roku sama. Wychowuję dziecko
wspólnie z byłym mężem.
Od kilku miesięcy spotykam w drodze do pracy faceta. Od początku
wiem że jest żonaty i ma dziecko, i wiem że on jest zorientowany na
temat mojej osobistej sytuacji.
Czasami mijamy się tylko, czasami zamieniamy kilka słów, kilka razy
rozmawialismy dluzej. On jest nadzwyczaj miły, pomocny, przystojny
z "błyskiem w oku".
Do niedawna udawało mi się myśleć o nim w kategoriach "bardzo
sympatyczny, ale odpada, bo żonaty..."
Ostatnio mam wrażenie że zaczynam się w nim zakochiwać i chociaż
jestem pewna, że nie zrobię pierwszego kroku, boję się pomyśleć , co
by było gdyby to on zrobił...
Łapię się na tym że zaczynam myśleć coraz mniej racjonalnie i
najmniejsze gesty sympatii z jego strony interpretuje jako
adorację...
Wiem ze wystarczyloby troche ignorancji z mojej strony lub zmiana
rozkladu dnia i nie musielibysmy sie w ogole spotykac, ale nie
potrafie odmowic sobie tej przyjemnosci...
Jestem wyglodniala emocjonalnie i seksualnie... i on wydaje mi sie
wyjatkowy ...
Potrzebuje chyba ostrych slow krytyki. POMOCY