On nie ma matury...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 16:36
Dowiedziałam się o tym ciut za późno - gdy byłam już bardzo zaangażowana w
ten związek. Wcześniej cedził niezłe ortografy w mailach, ale usprawiedliwiał
się tym, że "zawsze miał z tym problemy". A poza tym? - normalny, inteligenty
facet. Wrażliwy, z oryginalnymi zainteresowaniami.
Kocham go. Mieszkamy za sobą już rok. Przy okazji majowych egzaminów
zapytałam go o jego doświadczenia i jakie oceny dostał...i tu...zaskoczenie-
"ja nie mam matury. Oblałem polski, więcej już nie podchodziłem. A co?-
przeszkadza Ci to?".
Czy mi przeszkadza?-no cóż-jestem mgr, pochodzę z inteligenckiej rodziny. To
nie tak, że przekreślam ludzi bez dyplomu, ale żeby w dzisiejszych czasach
nie mieć zdanej matury?-Toż to podstawa. Przyznałam się mamie-reakcja do
przewidzenia...do dziś tego żałuję.
Za 2 m-ce maj i kolejna szansa. Niby deklaruje, że bardzo mu zależy na
zdaniu. A tymczasem-nie uczy się...
Proszę, naciskam, grożę - niewiele pomaga...("mówisz tak jak moja
matka", "znam już to na pamięć", "jestem zmęczony", "nie dzisiaj").
Obkłada się czasem tymi brykami chyba tylko po to, żeby mieć spokój z mojej
strony.
Niestety czarno to widzę.
Poradźcie-co robić. Jak go zmotywować? Jak ja mogę mu pomóc?
Najgorzej jak wyobrażę sobie naszą wspólną przyszłość. Ten brak wykształcenia
będzie zawsze stawał nam na drodze.
    • Gość: Sam Re: On nie ma matury... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.03.04, 16:55
      Ja też nie mam i nie mam kompleksów z tego powodu jestem już sporo po
      trzydziestce i jakoś przeżyłem . Moja kobieta- żona- sama ma wyższe
      wykszałcenie jest dziennikarką wydaną własną książkę i obraca się w świecie
      mediów .Kocha mnie akceptuje i jak sama mówi nie dyplom czyni człowieka
      wartościowym.

      Twój post jeszcze bardziej uzmysławia mi czym jest prawdziwe uczucie i
      miłośc.Dzięki
    • Gość: Mama Re: On nie ma matury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:10
      On jest pewnie dysortografikiem i dyslektykiem i matury nigdy nie przejdzie.
      Ale ilu palantów po maturze a nawet po studiach chodzi po świecie i
      unieszczęśliwia kobiety swoją niedojrzałością !
      • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:16
        Umieściłam ten wątek najpierw na Forum "Kobieta", ale tutaj go skopiowałam, bo
        pomyślałam, że może uzyskam od panów jakieś podpowiedzi:
        - co zrobić, żeby facet się zaczął uczyć? - wierzcie mi, to nie tylko moje
        zmartwienie, on ma na tym tle spore kompleksy!
        - czy groźba: "Jak nie zdasz to koniec" coś da czy jest raczej bardziej
        demotywująca
        - czy straszyć czy zachęcać - 1 słowem - CO NA WAS DZIAŁA?
      • Gość: KUBA Re: On nie ma matury... IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 17:19
        Buahaha ale wy p... ja mam mgr inz. i tez byki sadze ze normalnie bardziej
        niemozna (zreszta widac doskonale napewno), mam dysleksje i dysgrafie jeszcze
        wiec maze jak kura pazurem. Jakos i mature zdalem a na studiach 0 problemu bylo
        bo do matmy i fizy ortografia ma sie wogole a do bledow mam edytory przeciez.
        Co z tego ze ma "dys" ?. A ty dziewczyno glupia jak but jestes "ja mgr i
        rodzina inteligencka" buahahah, z czego ten "mgr" niby ?, pewnie z polonistyki
        albo innego humana dla debili co sie do niczego w zyciu nie nadaja a potem sa
        nauczycielami w podstawowce od polskiego albo wf :))))).Pierdolnij sie w glowe
        najlepiej odrazu, facet spoko a ty sie przypierdalasz, juz sobie wyobrazam jak
        my skrzypisz nad glowa zeby sie uczyl bo mama na ciebie nakrzyczala ze facio
        matury nie ma :).
        Pewnie jestes Pania Mgr Nauczycielka w podstawowie i sie wyzywasz tak jak na
        nim za wlasne niepowodzenia zyciowe i ze jestes Niskobudzetowka bo to jedyna
        rzecz w ktorej sie czujesz ze mozesz "gorowac". Babo glupia jestes jak but.
        • Gość: Beata Takiego dna już dawno nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:37
          Nie pracuję w żadnej Niskobudżetówce a studiowałam ekonomię - zresztą nie muszę
          Ci się tłumaczyć kretynie.
          Właśnie dlatego jestem ze swoim facetem - bo nie jest takim prymitywem i zerem
          jak ty. Przerasta Cię o głowę pod każdym względem.
          Po tym co tu przeczytałam tym bardziej się cieszę, że z nim jestem, mimo że nie
          ma tego "papierka". Nie daje on jak widać gwarancji posiadania pewnego poziomu
          intelektualnego i tzw. "klasy".
          • Gość: KUBA Re: Takiego dna już dawno nie czytałam IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 17:44
            ekonomia to juz wogole dno, co 2gi teraz cyt. "STUDIUJE ekonomie", jakie
            przedmioty mialas "MIKROekonomie", "MAKRO ekonomie" i pewnie semestr matmy ale
            takiej zeby studenci nie poodchodzili ze szkolki bo kasy nie bedzie i
            upadlosc?. Gorsza chyba tylko Ekologia (tzw. "Kible") moze byc ty kretynko po
            humanie :))).
            Tak ey za to macie "klase" - jak z waszymi znajomymi meza (z budowy - tez po
            podstawowkach) wychodzicie chlac po krzakach. Chociaz sie nie przyznawaj
            co "skonczylas" i nie mow o "ynteligenckiej rodzinie" bo sie osmieszasz.
            • Gość: Beata Re: Takiego dna już dawno nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 18:06
              Nie będę takiemu burakowi tłumaczyć jaką specjalność studiowałam więc mówię
              ogólnie "ekonomię". Nie rozumiem też dlaczego w tobie tyle wrogości-siostra ci
              nie dała?
              A co do studiów-rozumiem, że najbardziej doceniasz własny kierunek. Może mi go
              zdradzisz? Musiał być jakiś super-sprymitywizmowany sądząc po poziomie
              wypowiedzi. Czyżby górnictwo?
              • sociopata Re: Takiego dna już dawno nie czytałam 05.03.04, 19:36
                przeciez ci powiedzial ze jest mgr inz. a to wystarcza. Jest ustawiony na zycie
                na calym swiecie, wiem cos o tym. Nie dasz nam tu rady- najlepiej zaloz swoje
                wlasne forum dla, uwaga, zon mezow- inaczej. Moze sie zdarzyc ze czlowiek
                ktorego kochasz nie ma matury. To moze byc najlepszy czlowiek na swiecie ale
                swiat jest idiotycznie urzadzony ze wymaga tych kurewskich papierow... tak jest
                i nie zanosi zeby ta mafia papierkowiczow miala zamiar w najblizszy czasie
                poluzowac z wymaganiami. W twojej sytuacji najgorsze jest ze maz nie chce tego
                stanu zmienic a to jest dla ciebie jak widac bardzo niedobrze.
                • Gość: Beata Re: Takiego dna już dawno nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:00
                  "przeciez ci powiedzial ze jest mgr inz. a to wystarcza"
                  - mi to nie wystarcza a ciebie nikt o zdanie nie pytał.

                  "Nie dasz nam tu rady"
                  - to wiele wyjaśnia, psy ogrodnika...potraficie tylko szczekać

                  "najlepiej zaloz swoje wlasne forum"
                  - to nie jest forum prywatne więc mnie stąd nie wyganiaj. To ja wam radzę
                  założyć własne, na którym będziecie się do woli poniżać i obszczekiwać

                  "W twojej sytuacji najgorsze jest ze maz nie chce tego stanu zmienic a to jest
                  dla ciebie jak widac bardzo niedobrze"

                  - po pierwsze to nie jest mój mąż tylko chłopak, a po drugie: ja swoje w życiu
                  osiągnęłam, to dla niego jest bardzo niedobrze nie mieć w dzisiejszych czasach
                  wykształcenia. Ja staram się mu pomóc je osiągnąć.
                  • dino83 Re: Takiego dna już dawno nie czytałam 05.03.04, 20:02
                    cześć Beatko,widze że jesteś na forum,jak chcesz pogadać to pisz na
                    gadugadu,prezentuję"trochę"wyższy poziom niż Kuba:)
                    • Gość: Beata Wyższy poziom niż Kuba to ma każdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:26
                      Dino83 - my się raczej nie znamy. Musiałeś mnie pomylić z jakąś inną Beatą.
                      Pozdrawiam
                      • dino83 Re: Wyższy poziom niż Kuba to ma każdy 05.03.04, 20:46
                        na pewno się nie znamy:)tylko myślałem że chciałaś pogadać z nieznajomym:)
                        • Gość: Beata Jesteś milutki i młodziutki, ale dzięki - nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:26
                          • katsumoto Re: Jesteś milutki i młodziutki, ale dzięki - nie 05.03.04, 21:35
                            dzięki, też się uśmiałem :)
              • Gość: KUBA Re: Takiego dna już dawno nie czytałam IP: *.acn.waw.pl 06.03.04, 17:06
                jestem robolem w Ursusie i wpierdalam na sniadanie chleb ze smalcem. Bujaj sie
                Niskobudrzetowko bez wyksztalcenia bo cie za 13nastke i 14nastke wykupie
                hehe !!!
          • katsumoto Re: Takiego dna już dawno nie czytałam 05.03.04, 21:24
            Gość portalu: Beata napisał(a):

            > Nie pracuję w żadnej Niskobudżetówce a studiowałam ekonomię - zresztą nie
            muszę
            >
            > Ci się tłumaczyć kretynie.
            > Właśnie dlatego jestem ze swoim facetem - bo nie jest takim prymitywem i
            zerem
            > jak ty. Przerasta Cię o głowę pod każdym względem.
            > Po tym co tu przeczytałam tym bardziej się cieszę, że z nim jestem, mimo że
            nie
            >
            > ma tego "papierka". Nie daje on jak widać gwarancji posiadania pewnego
            poziomu
            > intelektualnego i tzw. "klasy".

            odpowiedziałaś sobie na pytanie częściowo
            nie prośbą groźbą lecz podstępem, tak żeby się zachciało
          • Gość: Mama Re: Takiego dna już dawno nie czytałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:52
            Beatko ! Takich prymitywow poprostu sie ignoruje i juz ! N ie przejmuj sie !
        • Gość: Mama Re: On nie ma matury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:50
          Kubusiu, ty chyba masz jakies okropne kompleksy, ze tak lubisz ublizac
          kobietom. Pomysl o forum Psychologia !
        • Gość: kul_men Re: On nie ma matury... IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 02:48
          bujaj się!!! i odp*&$%#@# od polonistyki bo te studia przynajmniej rozwijają. a
          nie wasze informatyki wielkie.
          • gibki Re: On nie ma matury... 07.03.04, 23:29
            tak masz racje - polonistyka rozwija idiotyzm wtorny
            co ty tworzysz czlowieku jak sie rozwijasz?
            powiedz prosze bo nie jarze
        • gibki Re: On nie ma matury... 07.03.04, 12:38
          dysgrafia dyslekcja i inne dys to dowod na nieuctwo i tepote umyslowa
          ortografia jak i charakter pisma sa do nauczenia
          bo jesli potrafisz sie nauczyc wzorow i rozwiazywania zadan to i ortografii
          mozesz sie nauczyc
      • Gość: KUBA Mamo... IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 17:28
        to tak "nie leci" jak piszesz. Jesli chcesz zeby zostal poeta/pisarzem/...em to
        mozesz sie martwic ale to tzw. "niskobudrzetowka" i nie sadze zeby dzieciak byl
        zalamany ze Kantem nie zostanie bo idiotka z aspiracjami ktore jej nie wypalily
        i uczy w szkole polskiego mu dogaduje z powodow takich ze i tak jest na dnie to
        moze jeszcze dziecku dokopie bo najlatwiej bezbronnemu. Niech robi to co mu
        kase przyniesie, studia to tez nie tylko human ale sa takie kierunki co
        myslenia wymagaja a nie p... "co autor mial na mysli". Mi dogadywli a teraz
        moge za swoja pensje Pania Nauczyciel razem z jej domem i coreczka kupic. Olej
        stereotypy i nie generalizuj, dzieciak madry to i tak wszystko mu sie uda a nie
        zawali bo wolniej czyta/robi orty :).
        • sociopata Re: Mamo... 05.03.04, 17:39
          a jak mnie dogadywali... nic mialo ze mnie nie byc... zarabia facio pieniadze?
          Daje ci? DAJESZ MU? To powiedz mamusi niech sie zajmie tatusiem, jak jeszcze
          biedny tatus zyje a jak nie to niech mamusia sobie wezmie inteligenta po
          maturze... ty, a ile twoja mamusia ma lat?!
          • Gość: Beata Następny... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:48
            Ze też musiałam trafić na największych ortodoksów tego forum...
            Ludzie - czy wy wiecie o czym ja piszę?
            W dzisiejszych czasach matura to podstawa! Nie widzicie jak ciężko jest o pracę
            w naszym kraju? Dzisiaj KAŻDY coś tam studiuje, czegoś tam się uczy. Takie są
            realia. Nie mieszkam na wiosce tylko w dużym mieście. W maju wchodzimy do Unii.
            Pracodawcy mają coraz to wyższe wymagania.
            Jaka będzie ta nasza przyszłość skoro on nie może zaliczyć prostego egzaminu?
            Teraz ma pracę, ale co będzie jak ją straci? - ma kłamać, że ma maturę? A może
            kupić na bazarze? - bo teraz bez papierka ani rusz!
            Pytam jeszcze raz-jak go zmotywować? Wczujcie się w jego sytuację i doradźcie
            mi coś mądrego.
            Pzdr
            • Gość: q ???? IP: *.pl / *.pl 05.03.04, 18:24
              zastanawiam się, po co mi moje wykształcenie. 6 lat studiów a słuzba zdrowia
              strasznie biedna, specjalizacje pozamykane....głupia jestem, ze poszłam na
              studia i tyle.
              • Gość: marek Re: ???? IP: *.hwr.arizona.edu 05.03.04, 20:29
                Nie jestes glupia. Tylko Polska jest biedna.
                A Ty wczesniej czy pozniej wyjdziesz na swoje,
                rowniez finansowo. Twoje zycie bedzie miec (jesli
                juz nie ma) jakosc, jakiej nie dadza Ci same tylko
                pieniadze.

                Glowa do gory. Nie przejmuj sie malymi rzeczami.
                • sociopata Re: ???? 05.03.04, 22:33
                  taka sytuacja juz kiedys byla, zaraz po wijnie jak placono dyrektorowi tyle
                  samo co sprzataczce. Kilka lat i place wroily do normy. Byc moze tak sytuacja
                  jak w sluzbie zdrowia np jestPolsce potrzebna na klka lat zeby lepiej wypasc w
                  Unii. W kazdym razie nawet jak specjalizacje sa pozamykane to zacznij sie
                  specjalizowac sama. Boze, ja chociaz nie jestem lekarzem robie badania i
                  odkrycia medyczne caly czas (no, no, bez smichow). Naprawde mam osiagniecia na
                  wieksza skale niz twoim profesrom kiedykolwiek bedzie sie snilo. Zacznij sama
                  studiowac dla siebie.
        • Gość: Mama Re: Mamo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:58
          Gratuluje Ci, ze dobrze Ci sie powodzi ale " niskobudzetowka " tez zasluguje
          na szacunek. Pieniadze to nie wszysto !
    • doog Re: On nie ma matury... 05.03.04, 17:45
      a mamuska to szczesliwa jest osoba, czy raczej pzrejebala swoje zycie tak jak
      ty to zrobisz?
    • Gość: prion Re: On nie ma matury... IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 18:35
      > Poradźcie-co robić.

      Do weterynarza z nim i uspic!
    • Gość: ha-jo Re: On nie ma matury... IP: 62.206.45.* 05.03.04, 19:31

      slonko,

      a twoja mamusia jaki ma tytul,i kwalifikacje? tak przez ciekawosc...

      pewnie tak jak na ciebie przelala swoje kompleksy, tak teraz probuje udupic
      tego chlopaka, bo oczywiscie fakt, ze facet cie kocha, i jest moze prostym ale
      dobrym czlowiekiem, nic nie znaczy w porownaniu do jakiegos dyplomu.

      jak jestes taka zajebiscie wykszatlcona, to co cie martwisz o sytuacje
      finansowa twojej przyszlej rodziny.ty pociagniesz...a co..nowe czasy mamy, nie?

      a za taki szantaz emocjonalny typu "albo sie uczysz, albo z nami koniec" dalbym
      ci kopa w dupe, bo by mi to pokazalo co ty naprawde kochasz.

      i ostatnia kwestia..a jak zrobi chlopak ta maturke, to co? prezesem banku
      zostanie? slonko, z maturka to on dzisiaj moze najwyzej za lada w jakims
      sklepie stanac.wiec jaka roznica.juz lepiej niech kreci cos samemu.

      i naprawde ostatnia kwestia...ty taka inteligencka bestia, z arystokratycznymi
      korzeniami nie poznalas sie na swoim misiu.wiesz czemu? bo ty intelektualnie
      sie od niego nie roznisz, choc dyplom pewnie masz.





      powodzenia

      • Gość: Beata DNO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 19:49
        Tak czytam te wasze posty i oczom nie wierzę. Co ja takiego zrobiłam, że tak na
        mnie naskakujecie? Skąd w was tyle nienawiści? Jezu - co za pojebany naród!
        Po co jest w takim razie to forum skoro jedyne co potraficie to zdeptać
        człowieka i obrzygać go najgorszymi wulgaryzmami?
        Ja tu szukam rady, pomocy i doświadczeń innych a większość stara się jedynie
        mnie potępić. Czy ja kogoś zabiłam czy co?
        A gdyby mój facet był np.waszym przyjacielem lub bratem to tez byście mu
        radzili żeby sobie dał spokój i stanął za ladą?
        Co do mojej matki - jest super i zrobiłaby dla mnie wszystko, ale niestety w
        pewnych sprawach myśli 1-torowo. Myślę, że wasze też mówiłyby podobnie-nie
        czarujmy się.
        Rozczarowałam się waszym poziomem, panowie.
        • Gość: prion Re: DNO IP: *.acn.waw.pl 05.03.04, 20:00
          > Rozczarowałam się waszym poziomem, panowie.

          Nie przejmuj sie, tu pisza same prymitywy bez matury.
        • Gość: marek Re: DNO IP: *.hwr.arizona.edu 05.03.04, 20:04
          Nie wiem co zrobilas, ze takie dostalas odpowiedzi. Tylko
          sie domyslam.

          Wyglada na to, ze Ty chcesz z niego zrobic kogos innego.
          A milosc nie polega na tym, ze sie drugiego czlowieka
          zmienia na swoja modle, tylko na akceptacji. Albo go
          kochasz takim jaki jest, albo nie. I chyba to jest to,
          co probuja Ci powiedziec przedmowcy.

          • Gość: Beata Re: DNO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:16
            > Wyglada na to, ze Ty chcesz z niego zrobic kogos innego.
            > A milosc nie polega na tym, ze sie drugiego czlowieka
            > zmienia na swoja modle, tylko na akceptacji. Albo go
            > kochasz takim jaki jest, albo nie. I chyba to jest to,
            > co probuja Ci powiedziec przedmowcy.

            Marku - mój facet sam przeżywa swoje "niedokształcenie" i ma na tym tle poważne
            kompleksy. Chcę mu pomóc, bo uważam, że zdanie tej cholernej matury to naprawdę
            nie problem. Trzeba tylko przysiąść! Studia też są do przejścia a to jego
            marzeniem jest na nie pójść.
            Ma tylko jakąś cholerną blokadę, bo minęło już parę latek, jego kumple są na
            poziomie licencjatu i idą dalej, a on stoi w miejscu.
            Pewnie wydaje mu się, że to takie trudne, poza tym stracił kontakt z nauką i
            wiele pozapominał. Te dwa m-ce to z 1 strony dużo a z 2 bardzo mało. Zwłaszcza
            jesli cedzi się takie ortografy.

            A czy mi na tym zależy? - byłabym jakąś idiotką gdyby mi nie zależało. Chyba
            nie muszę się w tej kwestii rozpisywać.
            • Gość: marek Re: DNO IP: *.hwr.arizona.edu 05.03.04, 20:23
              To znajdz jakis sposob, zeby go zmobilizowac. Pomoz mu.
              Ale nie prosbami, naciskami i grozbami (jak napisalas),
              tylko tak, zeby nawet nie wiedzial, ze to Ty robisz. Niech
              mysli, ze to jego pomysl, jego inicjatywa. Wiem, ze to nie
              jest latwe. Ale moze to jedyna droga, zeby sprawe zalatwic
              i zeby miedzy wami sie nie popsulo.

              Zycze Ci powodzenia i pozdrawiam.
              • Gość: Beata To bardzo ciekawe co piszesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:34
                ale nie jestem agentką 007, żeby umiejętnie podsuwać mu książki a później
                wpierać, że przecież sam je sobie przyniósł... :)
                On wbrew pozorom jest całkiem inteligentny i wszystkie maje "gierki" są
                wykrywane już na wstępnym etapie...
                • Gość: marek Re: To bardzo ciekawe co piszesz IP: *.hwr.arizona.edu 05.03.04, 20:52
                  Nie, nie chodzilo mi o podsuwanie ksiazek :))

                  Nie wiem jak to wytlumaczyc. Chodzilo mi o stworzenie
                  atmosfery, ktora spowoduje, ze on sam zadecyduje, ze cos
                  trzeba zrobic dla siebie. Jesli on ma blok spowodowany
                  brakiem kontaktu ze szkola, jesli sie boi, to taka atmosfera
                  pomoze mu przelamac obawy. Pomoz mu uznac, ze to nie jest
                  trudne. Ze trzeba zaczac, a reszta przyjdzie sama.
                • Gość: zibi Re: To bardzo ciekawe co piszesz IP: *.TELE.NET 05.03.04, 20:54
                  jak jest taki madry, to sam odkryje, ze jest glupi.
                  • Gość: Beata Ha, ha, ha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:04
                    Następny "genialny" doradca. Chociaż wiesz? - to zdanie ma naprawdę niesamowitą
                    głębię. Nawet mi się podoba ;)
                • Gość: Sam Re: To bardzo ciekawe co piszesz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.03.04, 21:01
                  To ja jeszcze raz... Sama napiasałaś że to wielka tragedia dla Ciebie i Twojej
                  Mamy a chłopak się tym gryzie. Tylko czemu ta jego zgryzota nie dopinguje go do
                  zdania matury? Jest tu pewna niekonsekwencja w jego myśleniu i działaniu być
                  może spowodowana tylko tym aby Ciebie zadowolić? Zastanów się co napisałaś na
                  samym poczatku ... że wiele to by zmieniło gdybyś wiedziała o jego maturze.

                  Myśle że jemu jest tak dobrze jak jest teraz a jego wyrzuty ś atylko pod
                  Twoją "presję "

                  Pozdro.
                  • Gość: Beata Bez przesady z tą "tragedią", ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:15
                    > Myśle że jemu jest tak dobrze jak jest teraz a jego wyrzuty ś atylko pod
                    > Twoją "presję "
                    Sama się trochę tego obawiam. Stworzyłam mu niemal cieplarniane warunki.
                    Mieszka u mnie, niczego mu nie brakuje a jego rodzinka jest mną zachwycona. To
                    miłe, ale też nasuwają mi się obawy: czy przypadkiem nie za szybko
                    przyzwyczaiłam go do tego ciepłego gniazdka, w którym brak jest jakichkolwiek
                    wymagań i oczekiwań.
                    Zdaje się, że powinnam być bardziej stanowcza i to od samego początku...
                    Co teraz w takim razie? No bo nie powiem mu: wracaj do matki a jak przyniesiesz
                    świstek to sielanka od nowa...?
                    • Gość: Sam Re: Bez przesady z tą "tragedią", ale... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.03.04, 21:30
                      Hmm... Czy naprawdę uważasz że ta matura to jest glejt szczęścia i udanego
                      zwiazku? Z drugiej strony czemu on nie potrafi jasno postawić sprawy i
                      powiedzieć jaki ma do tego stosunek? Jeżeli czujesz że on wegetuje na
                      Twojej "mannie" to jasno określ jego rolę a jeszcze lepiej niech sam się
                      wypowie jak to widzi.
                      Zgadzam się że podnoszenie swojej wiedzy i kwalfikacji jest obecnie niezbędne
                      ale ludzie bez matury wtym i ja potrafią też doskonale sobie radzić i wąłsnie
                      ta zaradnośc jest najcenniejsza.
                      Nie stawiaj go na przegranej pozycji jeżeli wasza miłość jest wzajemna,ale
                      zawsze możesz od niego żadać bycia głową rodziny- taka jest rola faceta.
                      • Gość: Beata Re: Bez przesady z tą "tragedią", ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 21:55
                        Nie uważam matury za pewnik jakiegoś dobrobytu. Wiem, że nawet mając mgr czy dr
                        można nie znaleźć pracy (sama szukałam swojej przez pół roku).
                        Ale jednak przyznasz, że jest to jakiś "bilet" do dalszej drogi - czy to do
                        studiów czy jakiejś szkoły pomaturalnej, obojętnie.
                        Są ludzie, którym ten papier nie jest potrzebny - np. jakiś dobry w swoim fachu
                        rzemieślnik. Ale jeśli ktoś pracuje głową tak jak on, to niestety zawsze przy
                        zmianie pracy będą się go o to pytać i za każdym razem będzie odpadał w
                        porównaniu z kandydatami, którzy mają "potwierdzenie" swojego wykształcenia.
                        Dzisiaj są takie czasy, że nawet posiadanie własnej działalności nie jest
                        gwarantem, że kiedyś nie przyjdzie plajta i nie trzeba będzie pójść szukać
                        pracy u kogoś.
                        Matura to początek drogi. Zamknięcie jednego etapu i rozpoczęcie następnego.
                        Zresztą nawet niekoniecznie. Przedstawicielom handlowym np. nie stawia się
                        warunku posiadania wyższego wykształcenia. Dyplom zawsze jednak oznacza
                        możliwość większego wyboru.
                        • katsumoto hm 05.03.04, 22:00
                          czy jestes pewna że oblał tylko jeden przedmiot ?
                          • Gość: Beata Re: hm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 22:04
                            Polski zdaje się jako pierwszy więc jeśli go oblał to nie dopuszczono go po
                            prostu do reszty...
                            Powiedział mi, że jego polonistka stwierdziła, że "treść była na db, ale
                            położyły go błedy ortograf."...
                            • katsumoto Re: hm 05.03.04, 22:12
                              a polonistka nie wiedziała o tym. pedagogiem była "wybitnym inaczej" żeby oblać
                              człowieka z pisemnego, znała swojego ucznia i wiedziała na co go stać.
                              ile błędów popełnił ??
                              • Gość: Beata Re: hm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 22:25
                                Dokładnie nie wiem. Błędy, które on popełnia są nagminne wśród tutejszych
                                forumowiczów (np. wogóle, wziąść, przesto). To są idiotyczne błędy. W/g mnie
                                można nad tym posiedzieć i to wyeliminować - no chyba że dolega ma jakaś
                                dysortografia...
    • sanis Re: On nie ma matury... 05.03.04, 22:21
      Szkoda mi Ciebie Beato... Kobieta po maturze, studiach i takie brednie....

      U mnie w małżenstwie jest podobnie jak u Ciebie w związku, ale nikomu to nie
      przeszkadza, gdyż NAPRAWDĘ się kochamy i uzupełniamy się nazwajem. Lepiej
      odejdź od niego, i nie krzywdź Go w ten sposób, bo jeśli Ty mu kiedyś tego nie
      wygarniesz to zrobi to za Ciebie Twoja wielce szacowna i inteligentna
      rodzinka.... Natomiast jeśli Go naprawdę kochasz, to kobieto wrzuć sobie na
      loooz. W końcu będzie żył z Tobą a nie z Twoją mamusią.
      • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 22:40
        Na codzień "wrzucam sobie na loooooooz". Przecież "nie jeżdżę" po nim z tą
        maturą na okrągło, bo sama bym zwariowała!
        Co do mamy...niestety - obawiam się, że jej stosunek do niego się nie zmieni
        (chyba że zrobi w rok studia ha,ha,ha) - sorry, ale nie mam na to wpływu.
        "NAPRAWDĘ się kochamy i uzupełniamy się nazwajem" - czy aby NAPRAWDĘ ??? (po co
        aż tak to 'naprawdę' podkreślasz?) + co to znaczy, że się "uzupełniacie" - ona
        robi krzyżówki a ty wpisujesz hasło do rubryczki?
        P.S. Sorry za chamstwo, ale jestem już zmęczona
        • sanis Re: On nie ma matury... 05.03.04, 22:56
          Gwoli formalności. Jestem kobietą. Mój mąż także nie może pochwalić się stosem
          papierków, ale mi to nie przeszkadza. Kocham go za to jaki jest a nie co
          posiada.
          Rozumiem Twoje obawy o przyszłość waszego związku, ale jak wspomniałaś, facet
          jest inteligentny, a to o wiele więcej niż dyplomik. Jeśli kiedyś Wasza
          sytuacja finansowa się pogorszy, sam biegiem poleci zrobić maturę dla świętego
          spokoju.
          Jeśli chodzi o uzupełnianie kratek w krzyżówkach , to robię to samodzielnie i
          to z miłą chęcią. Uzupełnianie się dwojga ludzi polega na czymś zupełnie innym
          a o tym może przekonasz się, kiedy w końcu się "dotrzecie". Powodzenia.
    • jesster Re: On nie ma matury... 06.03.04, 09:51
      Z mojej strony wygląda to tak: czy on mimo nie posiadania matury ma jakiś
      pomysł na swoje życie i po prostu brak matury nie jest żadnym przeszkodą? Czy
      po prostu nie ma ambicji? Jeżeli to pierwsze to może należy pozwolić i pomagać
      mu realizować po prostu swoje pomysły(no chyba że naprawdę wzięte z księżyca,
      typu "Opracuję nowy typ wykałaczek, będą przebojem na skalę światową, zobaczysz
      kochanie, będziemy bogaci").Jeżeli to drugie to jest poważny problem. Groźbami
      osiągniesz tylko to minimum, a matura to przecież tylko wstępna przepustka do
      dalszej edukacji. Ambicji nie da się nikogo nauczyć. Ja jestem młodym
      człowiekiem (ale nie jakimś dzieciakiem, skończyłem już studia i pracuję) i nie
      jetem jakimś psychologiem, ale wg mnie spytaj go jakie ma w ży6ciu ambicje, czy
      ma zamiar całe życie imać się byle jakiego zajęcia żeby tylko złapać parę groszy
      (bo tak to się może skończyć). Może ty się tak naprawdę trochę boisz że
      będziesz musiała sama ciągnąć ten wózek z napisem "utrzymanie". Z drugiej
      strony to się mu trochę dziwię. Ja byłbym raczej skłonny przegiąć w drugą
      strone tzn. za wszelką cenę próbować dorównać kobiecie(nie jestem wolny od
      takiego myślenia, przyznaję, choć to głupie)
    • Gość: ksenia23* Re: On nie ma matury... IP: *.dedicate.pl 06.03.04, 10:18
      Witaj Beato
      Jesli Twoj chlopak robi bledy to moze nalezaloby pojsc z nim do panstwowej
      przychodni psychologiczno-pedagogicznej. Jesli ma dysortografie tam dostanie
      papierek i mature z polaka zda, jesli rzeczywiscie robi tylko bledy. Pozdrawiam
      serdecznie.
      Ksenia
    • Gość: władek Re: On nie ma matury... IP: *.acn.waw.pl 06.03.04, 15:46
      Ciekawy post. Możesz napisać, ile on ma lat?
      Życie w Polsce jest jakie jest i jak dobrze wiesz, liczą się świstki (choć i
      one nie dają gwarancji dobrobytu - vide wątek "Bezrobotni magistrowie" i
      podobne na F. Praca). Oczywiście, jeżeli będzie dobrze kombinował, to jest
      szansa, że sytuacja materialna będzie OK (ale co ze spełnieniem duchowym?).
      Jednak bardziej prawdopodobna wydaje mi się sytuacja - nie obraź się - gdzie
      całe życie będzie robił za popychadło za marne grosze i bał się odezwać,
      podczas gdy Ci, którzy pomęczyli się za młodu, będą mieli dużo lżejszą i lepiej
      płatną pracę. Chyba, że naprawdę jest bardzo, ale to bardzo zaradny/ma jakiś
      gigantyczny majątek i stać go na w miarę luksusowe życie bez pracy. Tylko czy
      Tobie by to odpowiadało???
      Widzisz, co innego kobieta - zawsze może sobie znaleźć bogatego męża, chociaż
      to też nie takie proste. Mam znajomą, która parę lat temu zawaliła maturę. Nie
      ukrywam, że z roku na rok coraz bardziej odstaje od towarzystwa. Każdy się
      jakoś rozwija, a ona jakby stała w miejscu. Jest sama i nie zanosi się na żadną
      zmianę; czasami chwyta się jakichś bardzo słabo płatnych dorywczych prac. Stać
      ją na dwa piwa w knajpie, ale na to, żeby wracać wygodniejszym środkiem
      lokomocji niż autobus już nie. Jeszcze jakiś czas temu powtarzała, że w końcu
      zrobi tę maturę, ale już przestała... Może jestem pesymistą, ale nie wróżę jej
      świetlanej przyszłości.
      Nie wiem, jak mozesz go zmotywować. Może spróbuj go zainteresować czymś
      związanym z którymś z przedmiotów, który ewentualnie będzie zdawać. Może
      wciągnmie go np. nauka obcego języka. Wierz mi, że im wcześniej się z tym
      upora, tym lepiej, bo im później tym będzie mu trudniej (stąd moje pytanie o
      jego wiek na wstępie). Pociesz go, że żeby zdać maturę na wieczorówce czy w
      kuratorium, naprawdę nie trzeba być alfą i omegą. Gadka w stylu "robisz maturę
      albo koniec z nami" może go zdemotywować.
      • Gość: Beata Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 16:02
        Ma 25 lat.
        Od paru dni zaczął przebąkiwać o założeniu własnej działalności. Plany dosyć
        konkretne. Z jednej strony super, a z drugiej - czy to przypadkiem nie ucieczka
        przed nauką?
        Mam dziwne obawy, że jeśli to wypali to zaangażuje się w to bez reszty i temat
        matury odejdzie w zapomnienie. Wtedy już odeprze każdy mój argument...
        Czasem dochodzę już do wniosku, że nie warto walczyć. Przecież siłą go nie
        zmuszę. Albo sam podejmie jakieś kroki albo nie. Tyle,że go kocham i wolałabym,
        żeby sobie nie odpuszczał.
        • jesster Re: On nie ma matury... 06.03.04, 22:35
          Wiesz co ja cię trochę nie rozumiem. Sama matura bez dalszej edukacji nic nie
          oznacza.Jeżeli zrobi tylko maturę a nie będzie studiował to ta matura mu będzie
          na nic.Jak sama mówisz wygląda na to że człowiek jednak nie jest pozbawiony
          ambicji, chce coś w życiu zrobić

          > Mam dziwne obawy, że jeśli to wypali to zaangażuje się w to bez reszty i
          temat
          > matury odejdzie w zapomnienie.

          Ręce mi przyznam opadły. Przecież chyba najważniejsze jest to żeby mu
          wyszło,żeby zrealizował to co zamierza. To chyba dobrze że się zaangażuje,
          chcesz mieć chyba mężczyznę który podchodzi z zaangażowaniem do swojej pracy,
          niż ślizgacza który stara się tylko żeby "jakoś to było". Przecież jak zrobi
          maturę i zajmie się i tak swoim interesem to jaka będzie różnica? Tylko jednego
          papierka. Jeżeli rzeczywiście jest ambitny i zobaczy że brak edukacji hamuje mu
          dalszy rozwój w mig zrobi maturę i nie tylko. Jeżeli jego pomysł jest realny, i
          ma szansę wypalić-pozwól i pomóż mu.
    • mr.devil Re: On nie ma matury... 06.03.04, 22:43
      Beato ty chyba się go wstydzisz a nie kochasz.I to jest twój proglem.
      • Gość: marian Re: On nie ma matury... IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 09:23
        Swiadectwo maturalne to teraz można kupić, w niektórych profesjach jest
        wymagane, n.p. kurs dla wykidajłów wymaga matury, tak poza tym to nie jest
        potrzebne.Studiować też z tego co widzę nie warto, bo tera wszyscy "studiują" ,
        ale pogadać z takim magistrem to ni ma o czym czesto, bo tuman, a roboty tez
        nie umią znależć.

        Pamiętacie Balcerka?:"kupił sobie mature na bazarze i jeszcze kazał się nazywać
        magister" Jakoś tak:)
    • envi Re: On nie ma matury... 07.03.04, 15:47
      "moj facet nie ma matury,skończył zawodówkę,ja mam co prawda profesora
      nadzwyczajnego,ale i tak go kocham za to jaki jest a nie za to co ma"Jezuu,co
      za godne szacunku poświęcenie!zastanawiam się czy w Polsce kobiety mają do
      siebie chociaż odrobinę szacunku,chociaż krztynę,czy już takie zawsze beda
      głupie,swięte męczennice które zadowalają się byle czym i jeszcze robią z tego
      bohaterski wyczyn.
      sorry,ale naprawdę denerwują mnie takie godne podziwu bohaterskie
      poświęcenia,przykłady życia świętych i na końcu zakończone dopierdoleniem:"a ty
      chyba swojego faceta nie kochasz,skoro czegokolwiek od niego wymagasz"
      co to za panienki tak piszą?widać papier nie gwarantuje mądrości u wszystkich.
      • Gość: Tytus Re: On nie ma matury... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 17:01
        Ja też nie mam matury... mam 32 lata, rozwiodłem się z żoną (mgr.) w 2000 roku.
        Po 3 latach pokazała mi swoją klasę w pozwie Sądu Kościelnego.
        Ale to wszystko nic, po przeczytaniu prawie 3 stron pozwu opadły mi dłonie.

        Przeczytałem wpis każdego na forum, każdy ma rację. Beatko współczuję tobie,
        facet jest dokładnie taki jak Ja. Robi błędy nie chce mu się uczyć ma ambicje.
        Do tego myśli o własnej działalności, zrobi ten sam błąd co Ja.
        Chcę zrobić maturę ale nie mam czasu. Pewnie jak mi firma zbankrutuje to czas
        się znajdzie. Miłość to fikcja, dziś mówisz kocham a jutro pakujesz jego rzeczy
        i wyrzucasz.

        Z własnego doświadczenia wiem, ludzie wykształceni traktują siebie jak lepszy
        gatunek. Same atuty ! ale ile takich wykształconych szuka pracy. Codziennie
        dostaje prośbę o zatrudnienie + CV. Moja siostra nie skończyła liceum jest
        inteligentną bestią. Jest właścicielem ośrodka wczasowy za ponad 1 milion
        złotych mając 34 lata. Wszystko własną pracą sprytem ale na pewno nie
        papierkami.
        Mimo kiepskiego życia w Polsce, czy warto dążyć do szczęścia przez zdobycie
        super płatnej pracy ? Każdy wie, wykształcenie to podstawa. Ale co dalej ?

        Beatka zrobiłaś błąd, zakochałaś się w facecie który, nie jest tym czego
        pragnie twoja rodzina i Ty.
        Teściowie moi też mieli o wszystko pretensje. A to ateista albo po zawodówce.
        Naciskali na moją żonę a ona biedna zakochana co miała zrobić ?

        Po tylu latach zastanawiam się co mogłem zmienić, ale jakie ma to znaczenie ?
        • sociopata tytus 07.03.04, 18:15
          bardzo fajny post, nic dodac nic ujac. A do autorki postu tylko skomentuje
          opinie tytusa, ze wyraznie do siebie nie pasujecie.

          Mialem kiedys ciocie ktora mowila ze 'bede za niego pisala' (on byk
          analfabeta). Rodzinka powiedziala jezeli tak to sobie to rob ale sama bez nas i
          tak zostalo- miala bardzo ciezkie zycie.
          Mialem kolege ktory powiedzial na pierwszym roku studiow jak go wylali: teraz
          zarobie pieniadze a jak przyjdzie czas to sobie kupie dplomy i kaze napisac
          doktoraty... skonczyl w warszcie zmieniajac kola od traktorow.
          Najbardziej to miglupi ze jest jakas pani profesor nadzwyczajny ktora zycje z
          tym gosciem nie do pary. Ja to bardzo bym chcial tak pania profesor
          nadzwyczajny poznac
        • Gość: KUBA Tytus IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 20:00
          ... moze literata nie jestem ale masz k... Chlopie racje i + u mnie bo odnosze
          wrazenie ze bardzo normalny rozsadny jestes, wlasnie o tym caly czas mowilem.
          Powiem Ci jeszcze wiecej, skonczenie studiow to tylko papierek ktory teraz jest
          wymagany czasami przy przyjeciu do pracy a glownie i tak sie pytaja co umiesz i
          przepytuja. Z doswiadczenia wiem ze i tak samemu sie trzeba wszystkiego nauczyc
          a program studiow wogole sie nie pokrywa z wymaganiami pracodawcow, teraz
          czasami mysle ze to strata czasu byla tylko.
          Pelno teraz takich idiotek po prywatnych szkolkach (zazwyczaj nawet bez
          egzaminow wstepnych bo by i tak nie zdala) w ktorych wiadomo ze i tak czy sie
          stoi czy sie lezy to jak placisz to i tak nie ma problemu ze skonczeniem
          (czytam rankingi szkol czasami :)), nic z dziecka nie bylo to tata poslal zeby
          po ulicy dalej nie chodzila. Potem przychodzi ci taka i sie zachowuje jak by
          najmadrzejsza na swiecie byla i sama tytuluje sie "Pani Magister Prezes" a tluk
          taki ze musi powoli mowic zeby sama zrozumiala co mowi.
          Sam sie utrzymujesz jak powiedziales i sobie radzisz, nie miej kompleksow bo
          przed kim ? - przed "takimi" ?, lej na kretynow i rob swoje :). Pozdrawiam
    • Gość: letycja Re: On nie ma matury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 19:42
      Bardzo ciekawy wątek.
      Niestety, życie zmusza do tego, by jednak tę maturę zrobić... Ja zmusiłam
      swojego byłego chłopaka - przy mnie zrobił maturę, poszedł na "moje" studia.
      Potem coś się rozłamało... Ale niedawno się spotkaliśmy w sklepie- minęło kilka
      lat - a on powiedział "Przy tobie się rozwinąłem" . Uważam , ze było warto z
      nim siedzieć nad polskim i historią....
      Druga sprawa- mam znajomego - bardzo dobry informatyk- bez matury. Przyjaźnimy
      się, szanuję go za to, co mówi, jak się zachowuje i - dodam - nigdy nie czułam
      się lepsza, bardziej elokwentna. A nawet jak - to rekompensował to ogromnym
      zaangażowaniem w słuchanie.... Uważam więc, że jeśli ktoś chce wyrównać braki
      to należy go wspierać, zaś kiedy i wołami się do tego nie zaciągnie- to dać
      spokój. Jedno jednak w tym wszystkim jest ważne- nie należy tylko matury brać
      za wyznacznik wartości człowieka....

      Aha, dodam, że pracuję jako nauczyciel- to ja sprawdzam matury...

      drugi dopisek - bardzo chętnie zamieniłabym się z tymi
      chamskimi "najeżdżającymi" na budżetówkę - jest niedziela a ja sprawdzam prace
      moich dzieciaków. Tylko ze gdyby nie ja i mnie podobni kiepsko byłoby z
      jakimkolwiek poziomem intelektualnym.
    • Gość: Beata A ja go i tak kocham... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 21:47
      ...i uważam, że do siebie pasujemy ("uzupełniamy się" jak to powiedziała któraś
      z przedmówczyń, i którą trochę za to sformułowanie "objechałam").
      A już na pewno się go nie wstydzę. Zna wszystkich moich znajomych i doskonale
      się z nimi dogaduje. Przykro było tylko patrzeć jak przed organizowaną u nas
      imprezą chował pod łóżko książki typu "jak zdać maturę"... I właśnie głównie
      tego chciałabym mu na przyszłość oszczędzić, bo sama wiem, że wykształcenie nie
      świadczy jeszcze o człowieku, ale wciąż wielu przy ocenie kieruje sie tym
      właśnie kryterium (przykładem choćby własna matka).
      Piszecie, że obecnie pełno jest pseudo-inteligentów z tytułami i że coraz
      rzadziej przy zatrudnianiu bierze się sam papierek pod uwagę. Może to i prawda,
      ale czy to powód, żeby darować sobie edukację? Prawda jest taka, że "czego Jaś
      się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał". Jest czas na wkuwanie i jeśli ten
      etap przegapisz to marne szanse, że nadrobisz to po x-latach. A może za te 5-10
      lat papierki będą głównym kryterium branym pod uwagę? Przecież już teraz
      znaczenia nabiera nie tylko to czy w ogóle masz dyplom, ale gdzie go zdobyłeś?
      .
      A tak z innej beczki. Mój poprzedni facet był mgr inż. i to był dopiero totalny
      kretyn!
      • Gość: KUBA Re: A ja go i tak kocham... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 22:49
        Beatko teraz na spokojnie i bez nerwow. Daj facetowi spokoj z ta matura, z tego
        co piszesz to mu musi na tobie zalezec to nie zmuszaj go do tego zeby kiedys
        zwinal graty i uciekl z domu bo bedzie mial juz dosyc.

        "A może za te 5-10 lat papierki będą głównym kryterium branym pod uwagę?"
        Juz sobie wyobrazam jak saldo i szacowane dochody firmowe oblicza przy uzyciu
        Transformaty Furiera albo innego szitu za nauke ktorego przez 4 lata cie
        znienawidzil.

        "A tak z innej beczki. Mój poprzedni facet był mgr inż. i to był dopiero
        totalny kretyn!"
        A z doktorantem probowalas ?.

        I jaka "darowac Edukacje" ?, edukacja zeszla na psy tak jak sztuka, produkty w
        sklepach i cala reszta, takie czasy ze masowka odchodzi. Zmarnuje czas na
        rozwoj tego co w zyciu potrzebuje na siedzenie w lawce i sluchanie glupot ktore
        sie nie przydaja i o nich zapomni kilka lat po bo bedzie sie musial nauczyc
        tego co pieniadze mu da nawet w zawodzie.

        Beatko daj facetowi spokoj jak go kochasz, zrobi co chce, inaczej nawieje na
        100%.
    • Gość: Cy_nick Re: On nie ma matury... IP: 81.210.100.* 08.03.04, 14:06
      Letycjo co ty piszesz .Jaki "bardzo dobry informatyk bez matury".
      Bawisz się z nim w dotora bez matury?
      Napisz jeszcze ,że znasz prawnika bez matury,ale jest świetny.
      Szkoda mi twoich uczniów nauczycielko.
      W niedzielę lepiej wybierz się na spacer.


      Panowie,wiosna!Kobiety otwierają się na oścież.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja