majly
03.04.04, 20:56
Znam grubą babe. Jak to wiekszosc grubych bab jest bardzo mila sympatyczna
wesola dziewucha ( do czasu ). Ona twierdzi, ze facet powinien ja kochac za
to jaka jest - jej dusze. Za nic nie chce zakodowac w swoim mozgu starej jak
swiat prawdy, ze prawdziwym mężczyzną podobaja sie zgrabne kobitki.
Jest przy tym tak uparta, ze niemal na przekór nie schudnie ani grama. No i
mamy bledne kolo. Wlaczylem moja wyobraznie i gdyby dziewucha schudla bylaby
z niej naprawde niezla szczunia. Naprawde szkoda takiego materialu a ona nie
chce sie poddac malemu tunningowi.
Hmmmm.. dziwny typ. Ona nie widzi fizjologicznej strony miłosci ( jak ma
bryknac spontanicznie prawdziwemu mezczyznie na jej widok ?)i jest
zwolenniczka chyba milosci platonicznej.
A propos "kochaj mnie za moja dusze" to cos w tym jest. Kiedys poznalem
dziewczyne przez internet. Poznalismy sie blizej i bardzo chciala sie w koncu
spotkac tylko za nic nie chciala pokazac zdjecia. Tez mnie zaintrygowala
swoja osoboscia, troszke tajemniczoscia. Poszedlem na calosc zarezerwowalem
hotel w slicznym miejscu i pojechalismy na cudowny weekend. W koncu ja
zobaczylem na miejscu - byla sliczna jak aniolek.
Czy kobiety i prawdziwi mezczyzni gdzies gleboko tesknia za taka prosta i
czysta miloscia ?