Dodaj do ulubionych

czy przesadzam?

17.09.11, 21:20
wczoraj wyjechał w długą trasę. miał dać znać, że dojechał bezpiecznie.
zero, nic, żadnego odzewu, telefonu nie odebrał. Pomyślałam - śpi pewnie zmęczony.
wkurzona, bo olał poinformowanie mnie ze bezpiecznie dotarł, no ale niech to, niech śpi.

Ale rano też: zero kontaktu, nie odebrał telefonu.
Okazało się, że na miejsce nie dojechał! I też nie mogli się dodzwonić.

Pierwsza myśl: wypadek, nieprzytomny w szpitalu albo zimny w kostnicy. No bo jakby przytomny był to by się odezwał raczej.
Panika, co robić. Nie wiadomo gdzie szukać, bo trasa długa.

Cały czas próbuje się dodzwonić. Nic.
Decyzja. Komisariat, rejestr wypadków. Nic, ale mogą dodać z kilkugodzinnym poślizgiem.
Rozpacz.

Po południu, gdy już dostałam od policjanta instrukcje jak zgłosić zaginięcie, żeby mogli szukać po sygnale telefonu - odezwał się. Oburzony, że się martwię i o co mi chodzi. Podobno awaria po drodze i nocleg w aucie.
I jeszcze strzelił focha, że co ja sobie myśle, tak wymagać aby się meldował.
Noż kurna, nie żyjemy w średniowieczu, gdzie głupiego smsa napisać nie było jak.

Faceci (jeśli któryś doczytał do końca), czy ja naprawde przesadzam? Czy spotykam się z emocjonalnym analfabetą, który nie szanuje uczuć drugiej strony?
Obserwuj wątek
    • magdaxxxx86 Re: czy przesadzam? 17.09.11, 21:41
      jestem kobieta, wiec do mnei pytanie nie bylo kierowane, ale dla mnei twoj chlop postapil masakrycznie... i nie ma tu nic do rzeczy meldowanie sie. to jasne ze sie martwisz, na drodze rozne rzeczy sie zdarzaja, a on powinien miec tyle rozsadku by napisac.
    • maly.jasio przesadzasz. 17.09.11, 22:13
      sa sytuacje, gdy 2 dni sie czlowiek moze nie zameldowac.
      maly wypadek, czy kochanka po drodze...

      kuzwa, jak to dobrze, ze ja nie mam telefonu.kom.

      gdy jade w trase, to pozyczam od syna.
      • freedeedee Re: przesadzasz. 18.09.11, 19:07
        Jestem kobietą ale zgadzam się z przedmówcą. Mój facet miał kochankę, ja byłam czyjąś i wiem, że w dzisiejszych czasach nie zostawia się gdzieś telefonu ani przez przypadek go wyłącza itp, a oddzwanianie po 24h oznacza, że wcześniej niewygodnie by było rozmawiać.. . Ewentualnie mógł się wkurzyć, że go kontrolujesz, ale to głupie bo każda babka by się martwiła w takiej sytuacji.
        • lepian4 Re: przesadzasz. 20.09.11, 16:55
          A moj kolega mial zone, ktora jezdzila czesto na szkolenia.
          Moze ten aspekt komus pomoze lepiej zrozumiec ten watek
    • fred-ward Re: czy przesadzam? 18.09.11, 07:34
      W tym przypadku powinien dac znac, ale to ciagle meldowanie typu- co robisz? a gdzie jestes?a kiedy bedziesz ? doprowadza do rozpaczy. Najchetniej wyrzucil bym telefon do sadzawki :o)
      • lolcia-olcia Re: czy przesadzam? 29.09.11, 20:39
        to co w przypadku gdy to facet takie pytania zadaje ? hę?
    • senseiek pewnie ze przesadzasz 18.09.11, 18:13
      pewnie ze przesadzasz

      sa dwie opcje:

      - zdradza cie, wiec wylaczyl komorke zeby mu nikt nie przeszkadzal

      - naprawde zepsul mu sie samochod, komorka padla, albo zasiegu nie bylo na zadupiu dlatego nie moglas sie dodzwonic.

      jak jestes bardziej psychiczna, to zamontuj mu gpsa w aucie o ktorym nie bedzie mial pojecia, i ogladaj gdzie jest w danej chwili na komputerze. najwyzej bedziesz miala dowod klamstwa albo zdrady. jak znalazl jak chcesz sie rozwiesc.
      • magdaxxxx86 Re: pewnie ze przesadzasz 19.09.11, 16:49
        ale jest jescze trzecia opcja, mial wypadek. i nie przesadzaj ze ona jest psychiczna i probuje go kontrolowac. po prostu jesli on wyjezdza w dluga trase (wiadomo na drogach jest niebezpiecznie) to jesli umowili sie na dana godzine ze on zadzwoni to powinien zadzwonic. wyobraz sobie teraz twoja zona nie wraca do domu na noc. nic wczesniej nie mowiac. pomijajac zazdrosc itd ze moze byc u kochanka, bedziesz sie przede wszystkim zamartwial tym ze mogl ja ktos napasc, miala wypadek itp. czyz nie? dlatego powinna zadzwonic i cie uprzedzic ze nie wroci...nie ma to nic wspolnego z kontrola.
        • palya Re: pewnie ze przesadzasz 19.09.11, 22:39
          dziękuję, własnie o to chodzi.. czy partner żyje i jest bezpieczny.
          moja pierwsza myśl, gdy nie dojechał: wypadek.
          szukałam w google, tego ranka na drodze zginął 23-latek. myślę, że napewno tego nie planował i myślę, że ktoś teraz po nim płacze. On też nie dojechał na miejsce i nie dał znać.

          i wiecie co? kij z kontolą, bo pod koniec tego koszmaru wolałam żeby się znalazł, cały i zdrowy, choćby w burdelu, byle żył.

          i jestem wściekła za to, co przeżyłam. ale też cieszę się, że nic mu nie jest.

          tak trudno kurka zrozumieć, ze ktoś się martwi o twoje bezpieczeństwo a nie tylko chce cie kontrolować. jakim trzeba być gó...arzem, żeby na złość komuś ucinać kontakt w obawie przed kontrolą. tak, uważam, ze to gó...arskie!

          i tak, mój (jeszcze) facet pomimo trzydziechy na krarku zachował się jak gó...arz, bo nie przewidział, nie pomyślał, że ktoś się martwi i czeka na dobre wieści. i pewnie dlatego to wszystkio sie sp...li, bo nie wybacze głópoty.

          nie, nie przesadziłam. nie kontroluję go. jak mnie będzie chciał zdradzić to zrobi to. ale nikt nie planuje rozbić się na drzewie w mglisty poranek, nikt nie jest niezniszczalny a codziennie w wypadkach giną ludzie
          • mijo81 Re: pewnie ze przesadzasz 09.10.11, 17:21
            Jaki gó...arz? Po prostu ma cię gdzieś
    • agus-ia76 Re: czy przesadzam? 18.09.11, 19:00
      ewidentnie ma Cie w dupiee
      • sibeliuss Re: czy przesadzam? 19.09.11, 08:16
        agus-ia76 napisała:

        > ewidentnie ma Cie w dupiee

        Dokładnie tak. Nie o kontrolę chodzi - normalny człowiek ma empatię i zdaje sobie sprawę, że ktoś się o niego martwi. Ale po co autorka wątku o to pyta, po pierwszym poklepaniu po zadzie znów będzie szczęśliwa, że ma komu prać gacie :)
        • rudenko zamartwianie się to babska specjalność 20.09.11, 11:45
          on najwyraźniej normalny nie jest i nigdy o nikogo się nie martwił, gdyby ona wyjechała nie zamartwiałby się, nie myślał tylko wesoło spedzał czas... a gdyby się jej cos stało najzwyczajniej wymienił by ją na lepszy/nie popsuty model

          • sibeliuss Re: zamartwianie się to babska specjalność 20.09.11, 11:49
            Dokładnie :)
    • ania26a Re: czy przesadzam? 19.09.11, 08:30
      no cóż ja nawet prosze męża o info jak jedzie nawet 300 km od domu, bo poprostu jestem spokojniejsza że dotarł na miejsce cały i zdrowy, potem już mu nie zawracam głowy ew. jak wraca to chce wiedziec o której będzie żeby coś mu do jedzienia przygotować..

      • lled Re: czy przesadzam? 19.09.11, 21:23
        miał dać znać, że dojechał bezpiecznie.

        nie dojechal wiec nie dzownil. w czym jest problem?
        • palya Re: czy przesadzam? 19.09.11, 22:44
          odpowiedziałam wyżej, ale powtórze.
          nie dzwonił, nie napisał smsa, nie dojechał - to znaczy że stało się coś złego: porwali go kosmici albo miał wypadek.
          dodam, ze telefon był włączony, miał zasięg i nie mogłam dodzwonić się ani ja ani rodzice tego idioty.
          bo trzeba być idiotą, żeby tak lekceważyć uczucia ludzi, którym na tobie zależy.

          morał z tej historii jest taki, że jak chce mieć nieskrępowaną niczym swobodę bez dawania znaku, że żyje to będzie ją miał. jeszcze zatęskni za miłością i troską.
          • aroden tekst paranoiczki 26.09.11, 12:34
            palya napisała:

            > morał z tej historii jest taki, że jak chce mieć nieskrępowaną niczym swobodę b
            > ez dawania znaku, że żyje to będzie ją miał. jeszcze zatęskni za miłością i tro
            > ską.

            >
            znaczy - raz nie zadzwonil w terminie i idzie w odstawke ?

            tekst paranoiczki.
            • mijo81 Re: tekst paranoiczki 09.10.11, 17:23
              No totalna paranoiczka ..... teraz wcale się nie dziwię, dlaczego do niej nie zadzwonił. Po prostu ma jej dość .... biedny chłopina.
        • rudenko Re: czy przesadzam? 20.09.11, 12:02
          lled napisał:

          > miał dać znać, że dojechał bezpiecznie.
          >
          > nie dojechal wiec nie dzownil. w czym jest problem?


          :-)))) no i to troszkę go tłumaczy mężczyźni traktują wszystko dosłownie. Tak mają skonstruowane te swoje męskie zwoje mózgowe. Młody jest więc jest jeszcze szansa, że będą z niego jeszcze ludzie.
    • smoczyca_z_dabrowy Re: czy przesadzam? 19.09.11, 22:57
      Ilosc glupich mezczyzn bez wyobrazni jest porazajaca. Palya, nie sluchaj durnych facetow z tego forum, kierujacych sie solidarnością jaj. Oczywiscie, ze nie przesadzasz. Nastepnym razem jak twoj facet pojedzie i sie nie odezwie przez dwa dni, wystaw mu walizy za drzwi, albo wywal na smietnik, zmien zamki i do widzenia.
      Mowie z doswiadczenia, mialam kiedys jednego, zdarzylo mu sie zapomniec do mnie oddzwonic w podobnej sytuacji, a wymowke walnął mi taka, ze telefon mu zdechl. Wkurzylam sie, poslalam go do diabla i spokoj - potem sie okazalo, ze sie widywal z jakas na boku.
      Teraz mam wspanialego faceta, nawet jak pojdzie z kumplami na piwo na dwie godziny, to napisze mi smsa. I zadnej kontroli z mojej strony nie ma, bo tez lubie w swietym spokoju sama w domu posiedziec, wiec zadnych kontroli nie robie. Po prostu jak jestes w zdrowym zwiazku, to chyba normalne, ze facet sie skontaktuje jak gdzies pojedzie, tak?
      Jeszcze jakby mi bezczelnie focha odwalil, to bym zakonczyla momentalnie przez telefon!
      • ursyda Re: czy przesadzam? 19.09.11, 23:13
        amen
      • facettt babski belkot 20.09.11, 02:36
        smoczyca_z_dabrowy napisała:

        nawet jak pojdzie z kumplami na piwo na dwie godz
        > iny, to napisze mi smsa.

        belkot. napisze, ale po co ?
        w koncu jak po tych dwoch godzinach wroci, to moze powiedziec, jak bylo ?
        masz wlasne hobby i wlasne zycie, czy wisisz na tych spodniach ?
        • kalllka Re: babski belkot 20.09.11, 02:51
          nie denerwuj sie jasiek.
          dziewczeta przesadzaja watki z allegro na fk i wice versy, a ze brakuje im info (przez WaP) ( bo odlaczaja "stare numery") to dlatego takie podminowane.
          spij dobrze:)
        • smoczyca_z_dabrowy Re: babski belkot 20.09.11, 06:49
          ojej, przepraszam za belkot. Uprzejmie prosilabym zatem o wyjasnienie - przy uzyciu meskiej erudycji oczywiscie, ktora zapewne moze sie Pan popisac - co ma moje posiadanie lub nieposiadanie wlasnego hobby do istoty sprawy? Nie kumam jeszcze na jakich spodniach bym miala wisiec?
          Dla mnie rzecz jest prosta - wysle mi smsa, bo 1) nei stanowi to ponadludzkiego wysilkum 2) sznuje mnie i o mnie mysli 3) jak wroci do domu, to mnie moze nie byc, bo moge byc np. na babskim party. Hobby mam, pracuje full time, robie podyplomowe studia, i uprawiam codziennie sport. Innymi slowy - nie nudze sie, wiec argument o moim nieposiadaniu wlasnego zycia jest przejawem ignorancji i ograniczenia.
          • lled Re: babski belkot 20.09.11, 16:52
            Co za glupie wytlumaczenie ktore sie kupy nie trzyma.
            Facet pisze do Ciebie smsa bo Ty mozesz byc pozniej na babskim party? W takim wypadku Ty powinnas wyslac esemesa do niego a nie odwrotnie.
          • facettt babskiego belkotu cd. 26.09.11, 12:22
            smoczyca_z_dabrowy napisała:

            > ojej, przepraszam za belkot.

            - to Ci sie chwali.

            nikt Ci tu niczego nie zarzuca, ale tel. kom, nie sluzy do tego, by wysylac SMS-a,
            gdy sie poszlo na 2 godziny do pubu ze znajomymi.
            bo jak bylo mozna opowidziec po powrocie.
            I tak postawia zwie sie wlasnie wiszeniem na spodniach.

            Nawet jak wyjezdzam na kilka dni, to dzwonie, by powiedziec, ze wlasnie dojechalem
            i potem za kilka dni - kiedy wyjezdzam i kiedy mniej wiecej bede spowrotem.
            Codzienne SMS-y w miedzyczasie to przejaw nudy, lub dziecinady.

        • rudenko a co z wspólnym życiem 20.09.11, 11:57
          facett

          jeśli jesteś w związku to nie masz własnego zycia tylko macie wspólne życie

          no chyba, że babka/żona potrzebna Ci tylko do łóżka czytaj masz parcie szukasz żony/partnerki żeby zaspokoiła Twoje potrzeby. Dość typowe męskie zachowanie a wiele babek godzi się na takie traktowanie



          • facettt nie ma takiego :) 26.09.11, 12:38
            rudenko napisała:

            > jeśli jesteś w związku to nie masz własnego zycia tylko macie wspólne życie

            - dziewcze. nie ma czegos takiego jak "wspolne zycie".
            kazdy ma tylko wlasne. jest conajwyzej WLASNE zycie z kims.
            >
            > no chyba, że babka/żona potrzebna Ci tylko do łóżka czytaj masz parcie szukasz
            > żony/partnerki żeby zaspokoiła Twoje potrzeby. Dość typowe męskie zachowanie a
            > wiele babek godzi się na takie traktowanie.

            Jesli przyznajesz, ze dosc typowe, to znaczy, ze godzisz sie z realiami.
            dobre i to.
      • altz Re: czy przesadzam? 20.09.11, 05:25
        Ja oddzwaniam, bo ja rozumiem, że ktoś się może denerwować, ja też się przejmuję bezpieczeństwem drugiej strony i też lubię wiedzieć, co się dzieje.
        A SMS podczas spotkania przy piwie traktuję jako dowód sympatii, a nie kontroli.
        Taki brak jakiejkolwiek reakcji, to dowód na brak empatii i poważny problem w związku, bo jak rozwiązywać problemy, gdy druga strona ignoruje uczucia albo nic nie widzi do rozwiązania?
        • lled Re: czy przesadzam? 20.09.11, 16:55
          >A SMS podczas spotkania przy piwie traktuję jako dowód sympatii, a nie kontroli.

          A kilka lat temu jak jeszcze komorki nie byly takie popularne, co trzeba bylo robic aby dac dowod sympatii przy piwie? Facet mial leciec na poczte i wysylac telegraf?
          Kiedys bylo dobrze, teraz jest zle. W dupach sie wam poprzewracalo!!!!
      • lled Re: czy przesadzam? 20.09.11, 16:50
        Zapomnialem bo wszyscy faceci maja telefony bez baterii i to jest niemozliwa niemozlliwoscia aby facetowi kiedykolwiek telefon padl.
      • lepian4 Re: czy przesadzam? 20.09.11, 17:00
        Z tej sympatii jajnikow zapomnialas dodac, ze komorke mozna dzis bez problemow namierzyc.
        A swoja droga to zal mi tego twojego oblubienca: nawet na piwie z kumplami pisze do ciebie smsy! Skad sie biara takie dupki?
    • e-no-kolego Re: czy przesadzam? 20.09.11, 08:47
      palya napisała:

      > wczoraj (...)
      > Faceci (jeśli któryś doczytał do końca), czy ja naprawde przesadzam?
      >
      >
      No jasne, że przesadzasz. :)
    • 1mzeta Re: czy przesadzam? 20.09.11, 10:54
      Moim zdaniem nie przesadzasz. W końcu po coś ma się ten telefon-żeby zadzwonić. Nie piszę o "meldowaniu się" ale zwykła informacja w stylu "mieliśmy problemy na trasie i nie dotarliśmy na miejsce" jest chyba jak najbardziej normalna.
    • pyzz Re: czy przesadzam? 20.09.11, 11:26
      Wybacz, ale czy Ty przypadkiem nie kłamiesz?

      Jeżeli piszesz, że jeszcze zanim się dowiedziałaś o co chodzi to już
      > wkurzona, bo olał poinformowanie mnie ze bezpiecznie dotarł,

      To nie pisz, że:
      > Oburzony, że się martwię i
      > o co mi chodzi. Podobno awaria po drodze i nocleg w aucie.
      Wybacz, ale takie rzeczy, jak opisuje SIĘ ZDARZAJĄ. Idę o zakład, że jak się odezwał, to pierwsze co zrobiłaś to op$%^& go jak święty Michał diabła. A jak mu robisz awanturę, to się nie dziw "focha".
      Jak się kogoś kocha, to się na nim nie wyżywa.
      A jak samochód szlag trafia GDZIEŚ i trzeba w nim spać bo nawet pracodawcy, do którego się jechało nie idzie powiadomić, to wysłuchiwanie awantury panienki, która w ciepłej chacie "się tak martwiła" NIE jest odbierane, jako wyrazy miłości.

      A teraz masz głęboko gdzieś co przeżywał, bo interesuje Cię tylko jak to się martwiłaś.
      Miłość kobiety do mężczyzny: "kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze".
    • default Re: czy przesadzam? 20.09.11, 11:54
      Nie przesadzasz. W takich przypadkach (daleka podróż itp.) choćby krótka informacja o tym, że jest, żyje i wszystko OK, jest konieczna. Nie chodzi o kontrolę, ale właśnie o uszanowanie czyichś nerwów. Mój mąż dzwoni do mnie nawet kiedy ma się spóźnić o pół godziny z pracy. Nie zawsze tak było, kiedyś był równie beztroski jak Twój, ale z czasem zrozumiał, o co chodzi. Ja też mu się melduję wyjeżdżając. Tak samo moja matka zawsze prosi o telefon, że wszystko OK, kiedy jedziemy gdzieś dalej. A ja proszę moją córkę. To przecież naturalne, że niepokoimy się o osoby, które kochamy. A jeśli i one nas kochają, to dla nich zupełnie naturalny odruch dać znać, że wszystko w porządku.
    • e-no-kolego Re: czy przesadzam? 20.09.11, 13:33
      W zeszłym roku widziałem tuż przed wigilją, zimą, jak koleś tirem zakopał się w śniegu. Śpieszył się na wigilię właśnie. NIe mógł sobie poradzić, bo miał tylko zabrać towar i jechać do domu a następnego dnia w trasę. wiem stąd, że skontaktowałem go z kierowcą dźwigu , który stacjonował na terenie.Dźwig pociągnął i zerwał podłużnice w naczepie.
      Oczywićcie wszystcy byli ugotowani na prawie pół nocy. Koleś podczas dzwonienia do właścicieli i klientów rozładował komórkę itd...
      Wyobrażam sobie,c o zrobiła żona jeśli myśli tak, jak ty... :)
      • kawusia37 Re: to proste był na lewiznie 20.09.11, 14:16
        Ty tak samo powinnas sie zabrac i wyjechac z domu bo masz sprawy do załatwienia a jego zostawic z rodzina . I nie pwoinnas odbierac telefonów ciekawe co by on wtedy powiedział !!!

        Wiadomo jak tel. nie odbierał to nie chciał zebys mu przeszkadzała wiadomo w czym !!!
        samo zycie nie przejmuj sie musisz do tego przywyknąc i miec to głeboko GDZIEŚ !!!
        • lled Re: to proste był na lewiznie 20.09.11, 16:58
          Ty to masz w glowie nierowno. Jak facet nie odbiera telefonu to odrazu musi sie pie...c z panienka. Ehhh szkkoda gadac.
    • minnie_su Re: czy przesadzam? 20.09.11, 18:57
      skad u was wszystkich to "martwienie sie" i denerwowanie sie" jak ktos gdzies jedzie? jak on jest 8 godzin za kierownica to ty te cale 8 godzin "martwisz sie" i "denerwujesz sie"? czy zaczynasz z tym dopiero po osmiu godzinach a te osiem spedzasz normalnie? a co jak sama gdziesz jedziesz? trzymasz kierownice zmartwiona, zdenerwowana i przerazona myslac o tym, ze mozesz w kogos wjechac? znow tak przez cala 8-godzinna jazde?

      jak dla mnie to jest raczej brak umiejetnosci radzenia sobie z wlasnymi emocjami.

      acha, i jesliby zginal na drodze, to co, tak ci na tym zalezy, zeby wiedziec o tym jak najpredzej? bo wtedy dluzej to wiesz, czy co?

      nie chcialabym z kims takim "martwiacym sie". jakas paranoja powstaje wtedy ze zwyklej jazdy samochodem. wlasciwie ze wszystkiego - na przejsciu dla pieszych tez go moga przejechac.
    • kelbalrai Re: czy przesadzam? 24.09.11, 22:20
      Genialne są porady niektórych kobiet w tym wątku. Nie znają związku, nie wiedzą jakie są relacje, ale z jednej i wyrywkowo opisanej sytuacji wnioskują że facet zdradza i jest emocjonalnym analfabetą więc zdecydowanie trzeba go zostawić.

      Przechodząc do meritum. Facet przesadził - pewne zasady jednak obowiązują.
      Ważny jest jednak kontekst sprawy. Przykładowo, ja jestem osobą, która nienawidzi rozmawiać przez telefon, która wyraźnie o tym mówi i stara się te rozmowy ograniczać do minimum. Nie przeszkodziło to mojej lubej wymagać ode mnie telefonu przy moich dwóch ostatnich wyjściach. Wiedziała gdzie idę, gdzie będę i o której wrócę. Wiedziała że sytuacja nie będzie sprzyjała rozmowom tel. Przed wyjściem wyraźnie zaznaczyłem, że nie obiecuję, że zadzwonię. Nie przeszkodziło to jej mieć pretensji, że nie dzwoniłem. Jeśli Ty też się tak zachowujesz i to często, nie dziw się, że facet nie będzie dzwonił nawet w sytuacjach, w których telefon wypadałoby wykonać.
    • malamelania Re: czy przesadzam? 26.09.11, 11:59
      >wczoraj wyjechał w długą trasę. miał dać znać, że dojechał bezpiecznie.

      Nie dojechał, to i nie napisał :D
      Może to był informatyk?

      Żona informatyka wysyła go po zakupy:
      - Kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć. Chłopina po wejściu do sklepu pyta:
      - Czy są jajka?
      - Tak - odpowiada sprzedawca.
      - To poproszę dziesięć parówek.
    • firlefanz z komisariatem już tak 27.09.11, 19:03
      nie dziwię się, że się denerwowałaś, ale tez musisz zrozumieć drugą stronę .-

      Gdy pojawia się jakaś awaria problem to czasami wydaje nam się, że to da się szybko rozwiązać i myślimy "nie będę na razie pisał, bo po co ma się on/ona denerwować" albo nie ma się głowy do wysyłania smsow.

      Mógł też myśleć, ze już śpisz i nie chciał Cię obudzić telefonem smsem.

      Choć zdecydowanie powinien wyjaśnić czemu nie zadzwonił np. że nie było zasięgu
    • kitek_maly Re: czy przesadzam? 27.09.11, 20:49
      Z tego co kojarzę, to już enta kategoria problemów z tym panem (bo to ciągle ten sam, prawda?).
      Po co się męczyć z kimś, kto ma Cię gdzieś?
      • iebakolesny Re: czy przesadzam? 29.09.11, 20:27
        ty masz fotograficzną pamięć i czytasz wszystkie wątki? ty żyjesz w internecie? :P o nieeeeeeee, stwór internetowy, byt nierealny, kot wirtualny :)
    • lolcia-olcia Re: czy przesadzam? 29.09.11, 20:40
      palya rozumiem i współczuję , z policją mogłaś zaczekać aleee i tak zachował się bardzo nieładnie
      • mijo81 Re: czy przesadzam? 09.10.11, 17:27
        Skoro to taka histeryczka to wcale się nie dziwię, że facet nie chciał sobie nią głowy zawracać jak był daleko od niej.
    • specjalista_od_wzruszen nie przesadzasz 10.10.11, 13:52
      Przynajmniej jeśli wygląda to dokładnie tak jak opisałaś. Ja tez często jezdze po kraju, taka praca no i zawsze odzywam się po dojechaniu na miejsce, puszczenie smsa czy strzały to nie taki wielki problem. Skoro miał komórę przy tyłku to co za problem zadzwonić? i co przeszkadza w tym awaria? No chyba że przeginasz i po trzech godzinach bez telefonu czy smsa wpadasz w panikę to inna para kaloszy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka