Dodaj do ulubionych

dlaczego mężczyźni

02.11.11, 21:20
domagają się obsługiwania? ugotuj i podaj do stołu, posprzątaj, a najlepiej zajmij się całym domem (tak, jak kiedyś mamusia). i niech tylko kobieta się postawi i stwierdzi, że nie będzie tego robić. bleee, no coś z nią musi być nie w porządku.
potraficie inaczej?
Obserwuj wątek
    • altz Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 21:26
      red_boots napisała:

      > domagają się obsługiwania?
      Prawdziwy mężczyzna nie potrzebuje tego, bo sam umie o siebie zadbać. Potrzebuje tylko odrobinę życzliwości z drugiej strony.
      Ale wtedy też nie jest w porządku, bo podobno zabiera wszystkie możliwości wykazania się kobietom i udowadnia, że mu kobiety nie są potrzebne.
      • red_boots Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 21:55
        > Prawdziwy mężczyzna nie potrzebuje tego, bo sam umie o siebie zadbać.
        podoba mi się to podejście :)

        Potrzebuj
        > e tylko odrobinę życzliwości z drugiej strony.
        da się zrobić :)

        > Ale wtedy też nie jest w porządku, bo podobno zabiera wszystkie możliwości wyka
        > zania się kobietom i udowadnia, że mu kobiety nie są potrzebne.
        chyba piszesz tu o kobietach z silnie rozwiniętym instynktem matczyno- opiekunczym
    • poly_gamer Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 21:41
      Jeżeli wynająłem służącą,
      to płacę i wymagam.

      W innym przypadku nie rozumiem pytania.
    • jureczek_barbarzynca Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 21:44
      > domagają się obsługiwania? ugotuj i podaj do stołu, posprzątaj, a najlepiej zaj
      > mij się całym domem (tak, jak kiedyś mamusia). i niech tylko kobieta się postaw
      > i i stwierdzi, że nie będzie tego robić. bleee, no coś z nią musi być nie w por
      > ządku.
      > potraficie inaczej?

      Rzuć go. Masz pecha że na takich trafiasz.
      • red_boots Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 22:01
        nie chodzi nawet o to, że ja na takich trafiam. obserwuję to często w swoim środowisku. mnie się na szczęście odpowiednio wcześnie włącza red alarm, ale niektóre kobiety lądują w takim związku i potem leci tekst typu: "gdzie jest qrwa moja kanapka z majonezem" (!)
        • jureczek_barbarzynca Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 22:15
          w swoim pierwszym poście generalizujesz. Zawsze jest ryzyko, że zanim spadną klapki z oczu, trafić można na dupka, ćpuna, alkoholika czy psychopatę. Ale działa to w obie strony.

          "gdzie jest qrwa mo
          > ja kanapka z majonezem" (!)

          Żałosne. Co oni żrą...
    • vag-auto [...] 02.11.11, 21:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • red_boots Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 22:02
        kolego, ja z takim d..kiem nawet nie zaczynam
        • vag-auto Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 22:56
          Czyli zaczynasz tylko z frajerami, którzy bawią się w kucharkę i sprzątaczkę w domu? Pewnie jak was na ulicy ktoś zaatakuje, to posłużysz mu za tarczę lub pocisk? Buahahaha, jak frajerka z frajerem się dobierze, to jest niezły kabaret.
          • red_boots Re: dlaczego mężczyźni 02.11.11, 23:14
            nie chodzi o zabawę w kucharkę i sprzątaczkę, ale o równowagę w udzielaniu się
            • vag-auto Re: dlaczego mężczyźni 03.11.11, 00:07
              No to facet udziela ci swojego penisa, pieniędzy, ochrony i wsparcia psychicznego, a ty udzielasz mu tyłeczka, cipki, cycuszków, pierzesz, sprzątasz i gotujesz. A jak się nie podoba, to won. Lepsze od ciebie czekają. Konkurencja nie śpi.
    • ronald.tusk Bzdura! Jeżeli obie strony pracują to obie mają 02.11.11, 22:17
      takie same obowiązki w domu. Gorzej jest jak pani nie pracuje a i tak facet musi obiad ugotować. Cóż zrobić. Emancypacja (podobno).
      • red_boots Re: Bzdura! Jeżeli obie strony pracują to obie ma 02.11.11, 22:27
        no właśnie o to chodzi, żeby był równy podział obowiązków. niestety, rzadko to widuję. ale cieszę się, że przynajmniej część z Was ma takie podejście.
        • ronald.tusk Podział obowiązków niestety często jest równy 02.11.11, 22:38
          niestety podział finansowania najczęściej jest nierówny.
          • red_boots Re: Podział obowiązków niestety często jest równy 02.11.11, 22:51
            nierówny, bo facet płaci więcej?
            uważam, że jeżeli obydwoje podobnie zarabiają, powinni się zrzucać po połowie.
            • ronald.tusk Jesteś wolna? 02.11.11, 22:51
              red_boots napisała:

              > nierówny, bo facet płaci więcej?
              > uważam, że jeżeli obydwoje podobnie zarabiają, powinni się zrzucać po połowie.

              Daj mi swój mail albo telefon.
              • ronald.tusk Kurcze, padłem jak zwykle na szczególe, bo nie 02.11.11, 22:56
                doczytałem tego (przekaz między słowami, czyli Wasza specjalność):

                >jeżeli obydwoje podobnie zarabiają

                Czyli jeżeli różnie zarabiają, to mają prawo też różnie się starać w domu? Jeżeli ona zarabia 25% tego co on, to znaczy, że ona sprząta toaletę, kuchnię a on tylko odkurza? Rozwiń temat jeśli możesz...
                • red_boots Re: Kurcze, padłem jak zwykle na szczególe, bo ni 02.11.11, 23:12
                  > doczytałem tego (przekaz między słowami, czyli Wasza specjalność)
                  nasza specjalność? interesująca teoria

                  > Czyli jeżeli różnie zarabiają, to mają prawo też różnie się starać w domu? Jeże
                  > li ona zarabia 25% tego co on, to znaczy, że ona sprząta toaletę, kuchnię a on
                  > tylko odkurza? Rozwiń temat jeśli możesz...

                  kwestia dogadania się, aczkolwiek ja bym się na coś takiego nie zgodziła. nie uważam, żeby wysokość zarobków mogła wpływać na stopień udzielania się w domu. jeżeli obydwoje zawodowo pracują równie ciężko, podział obowiązków w domu powinien być równy, niezależnie od zarobków.
                  • ronald.tusk No tak, czyli potwierdziłaś moje teorie... 02.11.11, 23:15
                    Ma być sprawiedliwie, ale to o tak facet ma więcej wkładać w związek. Dżizas więcej obiektywizmu drogie panie. Powiedzcie, że zwyczajnie szukacie gościa, który dobrze zarobi, posprząta, ugotuje, zadba o dom i dzieci a wieczorem zawiezie do koleżanki na ploteczki. Dobrze by było, żeby też nie był zbyt zazdrosny. W końcu ten brodaty student filozofii prawi takie ciekawe rzeczy...
                    • red_boots Re: No tak, czyli potwierdziłaś moje teorie... 02.11.11, 23:29
                      u Ciebie wkładać więcej w związek= wkładać więcej kasy? trochę jednostronne myślenie. może być tak, że kobieta będzie zarabiać mniej niż facet, ale to nie znaczy, że wkłada w swoją pracę mniej wysiłku.
                      zauważ też, że kobiety zachodzą w ciążę, noszą ją przez 9 m-cy, potem rodzą. jest to ogromne obciążenie dla organizmu kobiety. w tym przypadku kobieta wklada więcej.
                      ale nie założyłam tego wątku, żeby się licytować, kto daje więcej. stanu idealnej równowagi chyba nie da się osiągnąć, ale możemy spróbować się do niego zbliżyć.
                      • ronald.tusk Wiedziałem, że tak napiszesz... 02.11.11, 23:34
                        red_boots napisała:

                        > u Ciebie wkładać więcej w związek= wkładać więcej kasy? trochę jednostronne myś
                        > lenie. może być tak, że kobieta będzie zarabiać mniej niż facet, ale to nie zna
                        > czy, że wkłada w swoją pracę mniej wysiłku.

                        Otóż zauważ, że z pragmatycznego punktu widzenia nie ma to żadnego znaczenia! Nie od dziś wiadomo, że najwięcej zasobów (które to tak bardzo kochacie, ale się do tego nie przyznajecie) zdobywa się głową a nie łopatą. Jakie ma znaczenie, że ktoś haruje 12 godzin kopiąc rowy skoro ja w 15 minut jestem w stanie zarobić tyle co ktoś inny w miesiąc? Lubisz szpilki od Louboutina? Lubisz biustonosze La Perla? No to przemyśl to wszystko raz jeszcze i napisz...Kocham Cię Misiu, bo jesteś taki zaradny...i wkład pracy nie ma tu ŻADNEGO znaczenia.
                        • red_boots Re: Wiedziałem, że tak napiszesz... 02.11.11, 23:53
                          > Otóż zauważ, że z pragmatycznego punktu widzenia nie ma to żadnego znaczenia! N
                          > ie od dziś wiadomo, że najwięcej zasobów (które to tak bardzo kochacie, ale się
                          > do tego nie przyznajecie) zdobywa się głową a nie łopatą. Jakie ma znaczenie,
                          > że ktoś haruje 12 godzin kopiąc rowy skoro ja w 15 minut jestem w stanie zarobi
                          > ć tyle co ktoś inny w miesiąc? Lubisz szpilki od Louboutina? Lubisz biustonosze
                          > La Perla? No to przemyśl to wszystko raz jeszcze i napisz...Kocham Cię Misiu,
                          > bo jesteś taki zaradny...i wkład pracy nie ma tu ŻADNEGO znaczenia.
                          >
                          chyba nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. jeżeli pracują obydwoje równie ciężko, to nawet jeżeli zarabiasz więcej, nie zwalnia Cię to z udzielania się w domu, wysokość Twojej pensji nie ma tu znaczenia, obydwoje pracujecie na wspólne.
                          co do reszty: nie wiem, jakie kobiety spotykałeś w swoim życiu, ale mam wrażenie, że nie masz o nas najlepszego zdania. pocieszę Cię: nie tylko materialistki chodzą po tej ziemii.
                          • ronald.tusk No jasne...dla mojej byłej też pieniądze nie 03.11.11, 00:03
                            miały znaczenia. Zmienia zdanie w chwili rozwodu...a może zawsze tak myślała, tylko bała się do tego przyznać przed samą sobą przede wszystkim?
                      • htoft Re: No tak, czyli potwierdziłaś moje teorie... 03.11.11, 09:36
                        red_boots napisała:

                        > zauważ też, że kobiety zachodzą w ciążę, noszą ją przez 9 m-cy, potem rodzą. je
                        > st to ogromne obciążenie dla organizmu kobiety. w tym przypadku kobieta wklada
                        > więcej.

                        Co ty znowu z tą ciążą? Zmusza cię ktoś do zachodzenia w ciążę? Z tego, co widzę, to najczęściej kobieta suszy facetowi głowę, że chce dziecko. A potem jest marudzenie, że on nie pomaga, ,,bo przecież to jego dziecko i on też chciał".
                      • kelbalrai Re: No tak, czyli potwierdziłaś moje teorie... 04.11.11, 23:41
                        red_boots napisała:

                        > zauważ też, że kobiety zachodzą w ciążę, noszą ją przez 9 m-cy, potem rodzą. je
                        > st to ogromne obciążenie dla organizmu kobiety. w tym przypadku kobieta wklada
                        > więcej.

                        No ale, żeby zajść w tą ciążę, to mężczyzna musi włożyć... Więc w sumie jesteśmy kwita ;)
    • maly.jasio potrafimy 02.11.11, 23:41
      red_boots napisała:
      potraficie inaczej?

      potrafimy.
      ale czasem nie xuja nie chcemy.

      pecha masz :)
      • red_boots Re: potrafimy 02.11.11, 23:55
        > potrafimy.
        > ale czasem nie xuja nie chcemy.
        >
        > pecha masz :)
        dobrze wiedzieć, jak spotkam takiego leniucha, to go trochę przycisnę :)
        • ferro2 Re: potrafimy 03.11.11, 09:24

          to jak facet zachowuje sie potem w swoim zwiazku z kobieta, wynosi z domu. Jak mamusia wypiescila, bedzie tego samego wymagal od partnerki. Ja akurat jestem za podzialem rol w rodznie, kazdy ma miec swoja.. koniec.

          Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
          • n.wataha Re: potrafimy 03.11.11, 10:55
            Przesadzasz z tymi uogólnieniami.
            Osobiście uważam, że gotuję lepiej od mojej żony, mam bliżej do pracy, przez co wracam do domu wcześniej, więc w naszym przypadku to raczej żona jest tą osobą, która ma ugotowane i podane do stołu gdy wraca z pracy.

            Ale z jednym mogę się zgodzić w tej dyskusji. Większość nawyków wynosi się z domu i warto byłoby gdyby panowie wyprowadzali się "na swoje" zanim założą własną rodzinę. Choćby po to by nauczyli się samemu prać skarpetki i slipki. Zbyt dużo mamy maminsynków właśnie dla tego, że nigdy nie pomieszkali sami i sami się gospodarowali za własne pieniądze.
            • facettt za co ? 03.11.11, 12:08
              czysta teoria. za co sie wyprowadzic "na swoje" ?

              wielu chcialoby, ale nie maja za co. Zreszta i w nieco bogatszych krajach - jak np. Wlochy

              problem "mamisynkow" rowniez masowo wystepuje.
              • ferro2 Re: za co ? 05.11.11, 09:55
                facettt napisał:

                > czysta teoria. za co sie wyprowadzic "na swoje" ?
                >
                > wielu chcialoby, ale nie maja za co. Zreszta i w nieco bogatszych krajach - ja
                > k np. Wlochy
                >
                > problem "mamisynkow" rowniez masowo wystepuje.

                skoro jest tylu maminsynkow, to prosze sie nie dziwic kobietom, ze potem nie chca takich. Nie ma co panowie potem narzekac i biadolic, i nie robic z siebie ofiary losu. Wczesniej uciekac spod skrzydel mamy i bedzie dobrze:))

                Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
                • mijo81 Re: za co ? 05.11.11, 14:20
                  Potem takich nie chcą ...... ale i tak z nimi zostają, bo lepiej być z mamisynkiem niż zostać starą panną. Dlatego mamisynek nie ma motywacji by przestać nim być.
                  • maly.jasio o to to :) 05.11.11, 14:31
                    mijo81 napisał:
                    ale i tak z nimi zostają, bo lepiej być z mamisynk
                    > iem niż zostać starą panną. Dlatego mamisynek nie ma motywacji by przestać nim być.


                    o to to ! :)

                    ja tam motywacje to zreszta mam, ale nijak mi nie wychodzi, bo za co sie nie wezme,
                    to spie*dole :)
                  • red_boots Re: za co ? 05.11.11, 15:43
                    > Potem takich nie chcą ...... ale i tak z nimi zostają, bo lepiej być z mamisynk
                    > iem niż zostać starą panną. Dlatego mamisynek nie ma motywacji by przestać nim
                    > być.

                    niestety, jest dużo prawdy w tym, co piszesz. z jednej strony jest facet, któremu jest wygodnie i nie chce nic zmieniać. z drugiej strony jest kobieta: najpierw matka, potem partnerka, która nie stawia facetowi wymagań i utwierdza go w tym, żeby nic w sobie nie zmieniać.
                    • maly.jasio i slusznie :) 05.11.11, 17:03
                      red_boots napisała:
                      potem partnerka, która nie stawia facetowi wymagań i utwierdza go w t
                      > ym, żeby nic w sobie nie zmieniać.


                      the woman is the Neger of the world /John Lennon/

                      i tak trzymiec :)
                      • red_boots nie każda 05.11.11, 17:30
                        > the woman is the Neger of the world /John Lennon/

                        nie każda, Jasiu, nie każda
                        na Twoje nieszczęście :)
                        • maly.jasio nie każda, ale to nie moj problem :) 05.11.11, 17:36
                          red_boots napisała:
                          > > the woman is the Neger of the world /John Lennon/
                          >
                          > nie każda, Jasiu, nie każda
                          > na Twoje nieszczęście :)

                          ja akurat trafilem na piekna, inteligentna, bogata i pracowita :)
                          chociaz wcale nie chcialem
                          (- trafic w ogole na jakakolviek, bo stala baba, nawet najlepsza, to tylko klopot)
                          i to zwie sie pech :)
                          • ferro2 Re: nie każda, ale to nie moj problem :) 05.11.11, 19:21
                            maly.jasio napisał:


                            > (- trafic w ogole na jakakolviek, bo stala baba, nawet najlepsza, to tylko klop
                            > ot)
                            > i to zwie sie pech :)

                            tak jasiu, czasy sie zmienily, to samo mozna powiedziec, ze staly chlop to tylko klopot, kula u nogi i wielki pech:)))
                  • ferro2 Re: za co ? 05.11.11, 19:02
                    mijo81 napisał:

                    > Potem takich nie chcą ...... ale i tak z nimi zostają, bo lepiej być z mamisynk
                    > iem niż zostać starą panną. Dlatego mamisynek nie ma motywacji by przestać nim
                    > być.


                    masz racje, ja akurat na maminsynka nie trafilam, ale zawsze moglam:)))

                    Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
    • czarnaskarpetka Re: dlaczego mężczyźni 06.11.11, 11:14
      natura? biologia?
      • ferro2 Re: dlaczego mężczyźni 06.11.11, 11:19
        czarnaskarpetka napisała:

        > natura? biologia?


        wychowanie, mama miala za dluga spodnice i maluch jak sie od malego trzymal tak do starosci to robi:)) a mamusi to graj.

        Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
      • wersja_robocza Re: dlaczego mężczyźni 06.11.11, 11:50
        czarnaskarpetka napisała:

        > natura? biologia?

        Urodziłaś się ze szmatą do podłogi i szczotką do czyszczenia kibla w rękach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka