Dodaj do ulubionych

Wypominanie ;(, przyszłość ? ect...

27.01.12, 10:06
Panowie do was głównie to pytanie. Nie rozumiem zachowania swojego faceta... Znamy się od prawie 8 miesięcy, od 3 mieszkamy praktycznie razem, była przerwa miesięczna, bo upiłam się a mój M nie toleruje alkoholu (choć jemu samemu wiele razy zdarzało się po wielu latach niepicia sięgnąć po alkohol). Wróciliśmy do siebie, jest cudownie, ale.... on mi wypomina przy prawie każdej okazji owo zdarzenie i jak sie powtórzy to nie będziemy razem... przyjęłam do wiadomości i tu mówi o planach, pyta czy wytrzymamy razem do końca życia, ktoś z rodziny mówi, że ja to już swoja a on sprowadza na ziemię i mówi, że jeszcze nie... i nadal wracamy do codzienności ... dodam iż zajmuję się domem w którym mieszkają jego chorzy rodzice. Jak kto woli.. jestem jak matka, żona i kochanka... Jesteśmy 3 i 4 dekadowi, więc tym bardziej nie rozumiem jego chwiejności i niepewności tym bardziej, że nie gonię go do ołtarza (jesteśmy oboje po przejściach). Jak zaczyna wypominać milknę, mówi o przyszłości - milknę, bo mówi raz tak raz tak, jakby sam nie wiedział czego chce.
Obserwuj wątek
    • koham.mihnika.copyright z drugiej strony masz dowod, ze nie cierpi 27.01.12, 14:06
      na demencje :D
    • moniapoz Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 27.01.12, 17:00
      Moim zdaniem wybrałaś złe forum
      proponuję: forum.gazeta.pl/forum/f,1182,Partnerstwo_i_seks.html
      ewentualnie Psychologia

      Dla mnie zachowanie Twojego faceta to jakieś nieporozumienie, ale z jakiś powodów się na to godzisz, choć nie rozumiem dlaczego. Jak nie wyznaczysz granicy to facet wejdzie Ci na głowę i na pewno nie okaże szacunku czy też wdzięczności (to tak a propos bycia matka, żona, kochanką, opiekunką jego rodziców, sprzątaczką i kucharką)

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • qpek2 Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 27.01.12, 19:39
      Jak dla mnie to znalazł sobie opiekunkę. A mają tyle lat co mówisz to dziwne, że nie rozumie, że czasem trzeba się napić/upić. W ogóle dziwi mnie, że po 8 miesiącach zajmujesz się jego rodzicami. Qrwa no bez jaj. Pewnie sam Ci zaproponował abyś się do niego wprowadziła?
    • dangerous.mistress Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 27.01.12, 21:52
      Dzieciaki tak mają
    • nosorozecwlochaty Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 27.01.12, 22:01
      >Znamy się od prawie 8 miesięcy
      Krótko.

      >od 3 mieszkamy praktycznie razem
      Szybko

      > upiłam się a mój M nie toleruje alkoholu (choć jemu samemu wiele
      > razy zdarzało się po wielu latach niepicia sięgnąć po alkohol)

      Źle to o nim świadczy

      >bo mówi raz tak raz tak, jakby sam nie wiedział czego chce.
      Pewnie nie wie.

    • amanda-lear Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 28.01.12, 19:08
      Nie wiem jak Ty postapisz, ale ja bym sie wyfiksowala z chorego ukladu. Wg mnie z czasem bedzie coraz gorzej i coraz wiecej rzeczy bedzie mu przeszkadzac i za coraz wiecej rzeczy zechce cie karac, Ale to Twoj cyrk i Twoje malpy
      • wersja_robocza Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 28.01.12, 19:14
        Właśnie.
        Pan chce mieć na tobą stałą kontrolę, a kiedy zawodzisz, każe cię. Toksyczny układ.
        • kk-666 Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 28.01.12, 20:27
          wersja_robocza napisała:

          > Właśnie.
          > Pan chce mieć na tobą stałą kontrolę, a kiedy zawodzisz, każe cię. Toksyczny uk
          > ład.


          no nie do końca... niby mu zależy niby nie niby zazdrosny niby nie, sama nie wiem... Toksyczne to to jest...
          • wersja_robocza Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 28.01.12, 20:28
            Takim zawsze zależy.
      • kk-666 Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 28.01.12, 20:26
        Podobnie mi się wydawało, że alkohol był tylko wymówką żeby się wcześniej chwilowo rozstać, zeszliśmy się bo powiedział, że to dzięki mojemu uporowi (starałam się jak mogłam by go odzyskać). On jest typem starego kawalera... Chciał weekendowych przerw, ale teraz sytuacja się zmieniła (rodzicie i opieka- nie są leżący, ale jednak potrzebują opieki) i już nie chce bym jechała do domu. Nie jestem naiwna, zależy mi na nim choć trudny to układ, staram się go trochę trzymać na dystans... widzę, że się stara, ale nie zawsze mu to wychodzi niestety.
        • wersja_robocza Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 28.01.12, 20:30
          To on jest jakiś chory na umyśle, ze się stara i mu nie wychodzi? I dlatego cie szantażuje: będziemy blisko, jeśli będziesz grzeczna.
          • maly.jasio akurat tu macie racje 28.01.12, 21:04
            wiec tego pana nie bronie, bo nie ma czego, jednakze sytuacja odwrotna
            - gdy jakiemus panu jakas baba chce wejsc na glowe
            jest dla wiekszosci forumowiczek z tego forum w porzadku :)
            • moniapoz Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 21:08
              > jest dla wiekszosci forumowiczek z tego forum w porzadku :)

              znaczy się sugerujesz, że są Panowie którzy chcą być mężem, kochankiem, ojcem, opiekunem rodziców Partnera, sprzątaczką, kucharzem i jeszcze na dodatek godzą się na awantury z powodu upicia ?

              nie wierze.....

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • facettt Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 21:25
                moniapoz napisała:
                > znaczy się sugerujesz, że są Panowie którzy chcą być mężem, kochankiem, ojcem,
                > opiekunem rodziców Partnera, sprzątaczką, kucharzem i jeszcze na dodatek godzą
                > się na awantury z powodu upicia ?

                no ja spelniam prawie wszystkie te kryteria, tylko rodzicami sie nie opiekuje,
                bo ich nie ma pod reka, a awantury z powodu upicia i tak mam.
                • amanda-lear Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 21:39
                  zmien zone na mniej awanturujaca sie:)
                  • facettt Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 21:50
                    amanda-lear napisała:
                    zmien zone na mniej awanturujaca sie:)

                    biedny jestem.
                    nie stac mnie na rozwod i alimenty.

                    z ledwoscia wyrabiam (czasami) na kochanki.
                    • amanda-lear Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 21:56
                      ano tak kobiety kosztuja niestety, a te najlepsze najwiecej kosztuja;)
                      • facettt Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 22:26
                        amanda-lear napisała:
                        > ano tak, kobiety kosztuja niestety, a te najlepsze najwiecej kosztuja;)


                        c´est la vie...

                        zycie jest drogie, ale piekne...
                        moze nie byc drogie, ale wtedy nie jest piekne :)
                        • amanda-lear Re: akurat tu macie racje 29.01.12, 08:54
                          zacytuje cie w mojej ksiazce;)
                • moniapoz Re: akurat tu macie racje 28.01.12, 21:53
                  > no ja spelniam prawie wszystkie te kryteria, tylko rodzicami sie nie opiekuje,
                  > bo ich nie ma pod reka, a awantury z powodu upicia i tak mam.

                  no to jak jeszcze znajdziesz jakiś starszych ludzi i będziesz się nimi opiekował a w miedzy czasie jeszcze starczy Ci czasu na te wspomniane przez Ciebie kochanki to....hmmm...
                  tak.....wtedy przebijesz autorek wątku.....tylko nie jestem pewna w jakie kategorii :))

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • facettt no bez przesady 28.01.12, 22:24
                    moniapoz napisała:
                    no to jak jeszcze znajdziesz jakiś starszych ludzi i będziesz się nimi opiekował

                    no bez przesady . zdrowy egoizm nie jest mi obcy.
                    • moniapoz Re: no bez przesady 28.01.12, 23:34
                      > no bez przesady . zdrowy egoizm nie jest mi obcy.

                      hehe....całe szczęście :) w takim razie autorka wątku wygrywa tytuł samarytanki miesiąca.
                      oby zostało jej to jakoś wynagrodzone...:)

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • amanda-lear Re: no bez przesady 29.01.12, 08:51

                        ufundujmy jej medal za mestwo;)))
                        • kk-666 Re: no bez przesady 29.01.12, 09:23
                          amanda-lear napisała:

                          >
                          > ufundujmy jej medal za mestwo;)))
                          Oj kobietki , wreszcie się dziś uśmiechnęłam po przeczytaniu niektórych postów ;-P. Nie jest do końca tak, że jestem męczennicą. Mój M jest "starej daty" i uważa np, że tylko kobieta powinna się zajmować małym dzieckiem, sprzątać, gotować dbać o dom a od przynoszenia i zarabiania pieniędzy jest mężczyzna. Chciałby, żebym pracowała (bardzo ciężko o stałą pracę w moim regionie), ale zaakceptował fakt, że będę "kurą domową" i widzę, że jest mu to całkiem na rękę. Przyznam, że myślałam kiedyś podobnie, ale nie sądziłam, że będę również troszczyć się w jakiś sposób o jego rodziców - nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, ale swoim tyle nie pomagałam co u niego w domu... Należę do kobiet wyzwolonych, uważam że kobieta i mężczyzna powinni być partnerami a nie szufladkować, bo kobiecie wypada to a nie wypada tamtego...
                          • moniapoz Re: no bez przesady 29.01.12, 09:42
                            > Należę do kobiet wyzwolonych, uważam że
                            > kobieta i mężczyzna powinni być partnerami a nie szufladkować, bo kobiecie wyp
                            > ada to a nie wypada tamtego...

                            hmm....ja jakoś tego nie widzę z tego co piszesz....tego wyzwolenia :)
                            oczywiście to nic aż tak złego jak para umówi się na tradycyjny model związku (on zarabia ja zajmuję się domem) ale taki układ rodzi właśnie takie problemy jak opisujesz: jesteś słabszą stroną i czujesz się mniej pewnie, więc gotowa jesteś znosić jego fochy (np. wypominanie upicia się)
                            tak więc na pewno nie ma tu mowy o partnerstwie - tak mi się wydaje


                            ------
                            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • amanda-lear bedzie powaznie, adresowane do 666:) 29.01.12, 10:04
                            jak kobieta spotyka tego, ktory jej sie podoba to zaczyna myslec macica(sory za okreslenie).
                            to w sumie nie jest zle, bo myslac logicznie nigdy nie zdecydowalybysmy sie na zwiazki, bo zawsze cos by przeszkadzalo. drugi czlowiek, chocby najlepszy, rozni sie od nas i nie jestesmy go w stanie przerobic na swoj obraz i podobienstwo.
                            Im szybciej zrozumiemy ze mezczyzna ma prawo do innosci, do wlasnych sciezek, pasji etc tym lepiej dla nas, bo nie miotamy sie z przerabianiem uksztaltowanej materii.
                            natomiast i my mamy prawo do wlasnego szczescia, do tego by byc inne, odebralysmy inne wychowanie, posiadamy inny genotyp, przez wiele lat obracalysmy sie w innym srodowisku. wiec bycie z kims oznacza akceptacje tych roznic, a madrosc wyboru polega na tym by tych roznic nie bylo zbyt wiele. wtedy moze sie udac.
                            mowisz ze jestescie 30,40 letni. nie wnikam kto starszy kto mlodszy. jestescie po prostu uksztaltowanymi w pelni ludzmi i trudno bedzie zmienic nastawienie.
                            Po wstepnej analizie twoich postow widze ze bardzo chcesz z nim byc. nie wiem czy wynika to z braku perspektyw na prace czy na inny zwiazek, ale zauwazam ze usprawiedliwiasz to jak on postepuje, by nas przekonac ze bycie z nim jest dla ciebie dobre. PROBLEM W TYM ZE NAS NIE MUSISZ PRZEKONYWAC. Zastanow sie sama czy ta relacja nie wymaga od ciebie zbyt wielu poswiecen. Nie kazdy jest w stanie zyc w klatce, nawet zlotej klatce, a ty niejako juz na wstepie sie na to godzisz. Malo tego usprawiedliwiasz to godzenie sie jego wychowaniem(na tradycjonaliste), brakiem pracy w twojej okolicy(chociaz mozesz przeciez w inny np. zdalny sposob zarabiac). Nie chce cie oceniac, to nie moja rola, ale chce ci powiedziec jedno. Nie uzaleznij sie calkowicie od tego mezczyzny(a jestes na dobrej drodze do tego), bo jezeli tak zrobisz tylko sobie bedziesz zawdzieczac to co moze(nie musi) cie spotkac. Mozesz podzielic los tysiecy kobiet, ktore nie majac innej perspektywy(nie dostrzegajac jej) godza sie na traktowanie jak sprzet domowy wielofunkcyjny.Nie zycze ci tego.Pozdrawiam
                            • kk-666 Re: bedzie powaznie, adresowane do 666:) 29.01.12, 10:19
                              Mam 33 lata, co do pracy zawsze jakąś znajdowałam "na czarno", troszkę profitów było z pola i jakoś się żyło. Pomagali mi rodzice i nadal opłacają mi część rachunków. Nie jestem z nim, bo mi tak wygodnie, ale dlatego, że go kocham, tym bardziej, że jest on zupełnie inny niż każdy przeciętny facet - inny - bardzo wrażliwy, może nawet bardziej niż niejedna kobieta, o której można rzec "kobieto puchu marny". Nie myślałam macicą, przede wszystkim liczyły się uczucia a dopiero potem cała reszta - sex ect. Może zapytasz a gdzie miejsce dla rozumu? Odzywa się... bo z jednego toksycznego związku wyszłam (przemoc) i wiem co to jest tkwienie w złotej klatce, z tym że teraz w tej klatce częściowo jest mi dobrze, częściowo, bo chciałabym mieć więcej do powiedzenia niż mam. Sam mi podkreśla, że nie jestem żoną i nie wypada mi wielu rzeczy, ale jako jego dziewczyna z drugiej strony zachowuję się jak żona. On chce żebym przy nim ładnie wyglądała (logiczne że kobieta musi dbać o siebie), jednak czasem czuję się jak laleczka barbie którą chce się pokazać. Nawet jego znajomi docinają pytając się kim w zasadzie dla niego jestem, za niego odpowiadam że jego dziewczyną a oni się podśmiechują... trochę to pogmatwane...
                              • amanda-lear Re: bedzie powaznie, adresowane do 666:) 29.01.12, 10:48
                                Powiedzialam macica, chociaz moglam ladniej...sercem. Chodzilo mi o uczucia, odczucia, pociag fizyczny, chemie, etc(nie czepiejmy sie slowek). W kazdym razie nie logika sie kieruja.
                                Skoro bylas w toksycznym ukladzie, a mimo to brniesz w cos co taki uklad przypomina, coz twoja wola.Juz jestes kukielka w jego teatrzyku, juz grasz w to co ci zagra.On juz buduje pozycje sily, juz ci nie wolno tego i tamtego. Zastanawiasz sie co bedzie dalej?
                                Powiem tak. Gość na pewno wie z czego sie wywodzisz(mowie o ukladzie przemocowym) wie ze ma do czynienia z ofiara(wg psychologii) a zatem doskonale toba manipuluje z jednej strony pokazujac jaki jest wrazliwy, a z drugiej kazac ci siedziec cicho.
                                Odpowiada ci rola lalki nie mnie oceniac, ale jak widze jednak nie odpowiada skoro tu piszesz i to piszesz. Facet ma malym kosztem zapewniona kobiete do lozka, gosposie i opiekunke osob starszych. Gdybys podsumowala mu swe uslugi przypuszczam, ze nie stac by go bylo. Nie mowie juz o lozku ale sama opieka to lekko liczac 2000-3000 tys w duzym miescie. Widze ze nie boisz sie pracy, wiec moze zamiast uprawiac wolontariat wyrusz na podboj swiata stan na nogi odwiedz psychologa przejdz terapie i dopiero wtedy poszukaj partnera a nie pana i wladce. A wlasciwie nie szukaj wtedy, bo on wtedy sam cie znajdzie. Pozdrawiam
                                Ps. reakcja znajomych daje bardzo duzo do myslenia. nie badz slepa

                                nigdy nie mów: nigdy...
                                • altz Re: bedzie powaznie, adresowane do 666:) 29.01.12, 11:46
                                  amanda-lear napisała:

                                  > Gdybys podsumowala mu swe uslugi przypus
                                  > zczam, ze nie stac by go bylo. Nie mowie juz o lozku ale sama opieka to lekko l
                                  > iczac 2000-3000 tys w duzym miescie.

                                  Kolejna milionerka! :-)
                                  • amanda-lear Re: bedzie powaznie, adresowane do 666:) 29.01.12, 16:55
                                    Masz watpliwosci? Mam znajoma z Ukrainy, kobieta przyjechala tu zarabiac. Pracowala jako gosposia u lekarki zarabiala prawie 2000 tysiace. nie placila za jedzenie i mieszkanie. Uznala ze zarabia za malo. Teraz pracuje kolo Warszawy. Opiekuje sie starsza lezaca pania. Praca niewdzieczna, ale zarabia wiecej, bo bogate dzieci nie maja czasu na zajmowanie sie obloznie chorym rodzicem a oddac do domu opieki z roznych przyczyn nie chca. Wiec jest taka mozliwosc. Natomiast zdaje sobie sprawe ze nie wszyscy sa w stanie sobie taka prace wyszukac. szczegolnie gdy im sie wdrukuje ze do niczego innego sie nie nadaja a spotkanie faceta u ktorego sie jest sprzataczka, praczka, kucharka i opiekunka dla staruszkow to najlepsze co moglo dana osobe spotkac w zyciu.
                                    Na to zwracam uwage. Nie uwazam ze nie warto dla kogos kogo sie kocha nic robic, ale sadze ze trzeba zachowac zdrowy rozsadek i dystans.
                                    Autorce watku tego dystansu brakuje, z jednego chorego zwiazku pakuje sie w drugi, ktory tez zdrowy nie jest, dlatego uwazam ze powinna sama stanac na nogi bez 'pomocy' pana x czy y i dopiero jak wstanie z kolan to na zasadzie rownowagi poszukac przyjaciela, kochanka i byc moze partnera do zycia.
                            • moniapoz Re: bedzie powaznie, adresowane do 666:) 29.01.12, 11:37
                              Nie uzaleznij sie calkowicie od tego mezczyzny(a jestes na dobrej drodz
                              > e do tego), bo jezeli tak zrobisz tylko sobie bedziesz zawdzieczac to co moze(n
                              > ie musi) cie spotkac. Mozesz podzielic los tysiecy kobiet, ktore nie majac inne
                              > j perspektywy(nie dostrzegajac jej) godza sie na traktowanie jak sprzet domowy
                              > wielofunkcyjny.Nie zycze ci tego

                              Amanda ! 100 % zgoda !

                              ------
                              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • kk-666 Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 07.02.12, 09:28
      I znowu zacznę gderać :(
      Niby wszystko jest ok.
      Nadal jak matka żona i kochanka, ale tu już nic nowego...
      Jak jedzie do swojego znajomego, który ma siostrę z dzieckiem to on nigdy nie bierze mnie ze sobą :(. Ta dziewczyna przy mnie zachowuje sie jak dzik, a gdy mój facet ją podszczypywał przy mnie to rżała z radości.... jak ze dwa razy byłam niegdyś u tych znajomych to ona nawet nie zajrzała by powiedzieć cześć. Czegoś tu nie rozumiem...
      Teraz też siedzę sama, obok w pokoju jego rodzice, drzewa naniosłam napaliłam w piecu, i siedzę jak ostatnia idiotka... sama a on na kawusi u kolegi i ona tam jest...
      kiedyś się do niej zalecał ale nic z tego nie wyszło ;/
      Inny ból drobiazg, nie pracuję, ale niemal każdą robotę w domu robię za niego... On pracuje od marca do grudnia a potem trochę prywatnie a jak nic nie robi to nigdzie mnie nawet na pizzę nie zabierze. Nigdzie nie wychodzimy, nawet na spacery, bo on nie lubi, a ja bardzo lubię... dookoła jest las, miejscowości rekreacyjne, 10 km dalej jest wieża obserwacyjna chciałam zobaczyć... nie bo mu się nie chce.... :(
      Była taka sytuacja... znów leżał, mówi, że się żle czuje... oki... naniosłam drewna - on miał nanieść... pojechał do sklepu, bo coś trzeba było i znikną ... pojechał do tego kolegi... a był taki chory... chciałam pojechać do domu sama z siebie on teraz nie bardzo miał ochotę bym jechała....
      Zostawił parę złotych bo z czegoś mu zostało, poprosiłam by kupił napój a on żebym mu dała te drobne co zostawił... fakt, że nie pracuję, ale w sumie to już nie wiem jaką rolę pełnię w tym związku, z jednej strony bycie kurą domową mi nie nie przeszkadza, ale też bym chciała czasem gdzieś wyskoczyć.... aha pić piwa mi nie wolno, ni wolno mi samej wyskoczyć do pubu... Czuję się jak idiotka.
      • moniapoz Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 07.02.12, 10:07
        >Czuję się jak idiotka.


        niestety słusznie się tak czujesz.....moim zdaniem będzie coraz gorzej - na pewno nie lepiej, więc na Twoim miejscu bym się wymiksowała z takiego "związku"
        chyba, że lubisz być pomocą domową a raczej niewolnicą z której potrzebami i marzeniami nikt się nie liczy ?

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • kk-666 Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 07.02.12, 10:11
          moniapoz napisała:

          > >Czuję się jak idiotka.
          >
          >
          > niestety słusznie się tak czujesz.....moim zdaniem będzie coraz gorzej - na pew
          > no nie lepiej, więc na Twoim miejscu bym się wymiksowała z takiego "związku"
          > chyba, że lubisz być pomocą domową a raczej niewolnicą z której potrzebami i m
          > arzeniami nikt się nie liczy ?
          >
          > ------
          > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.

          teraz przypomniało jakie pierwsze były jego słowa w samochodzie... tego dnia jak się zeszliśmy...
          na sprzątanie czeka pokój i brudny samochód :(...

          szkoda tylko że angażuję w związki całą siebie....

          • moniapoz Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 07.02.12, 10:17
            o ile będziesz mogła to idź do psychologa na terapię.....bo coś powoduje, że wybierasz sobie takich facetów i się właśnie za bardzo angażujesz.

            a ciekawe co by zrobił gdybyś przestała sprzątać ? awantura ?

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • sibeliuss Re: Wypominanie ;(, przyszłość ? ect... 07.02.12, 10:45
              Ona padłaby na kolana, bo przecież trzeba się oddać, przeprosić, potem wstać, umyć tyłek, posprzątać, ugotować i czekać aż pan i władca pokaże swoje zadowolenie, może nawet w dupę uszczypnie.
              Autorka wątku ma taki związek na jaki liczy i jakiego chce - inaczej spakowałaby manatki i wróciła do rodzinnego domu - ale to taki wstyd, no i w tym wieku bez chłopa - tragedia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka