Dodaj do ulubionych

kryzys wieku średniego

29.05.12, 14:17
czy są mężczyźni, którzy to przechodzili i udało im się nie rozbić rodziny (wchodzi w grę oczywiście "tylko" przyjaźń z młodszą kobietą), jesli tak to co takiego robiła żona,że nie zwariowała i dotrwała do końca, czy zabiegi żony w ogóle mają jakiś sens, czy mężczyzna sam musi dojść do tego co jest w jego zyciu najważniejsze
czego bym nie robiła przynosi odwrotny skutek...wiec może nic nie robić
Obserwuj wątek
    • facettt Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:39
      meg-pl napisała:
      czy są mężczyźni, którzy to przechodzili i udało im się nie rozbić rodziny (wch
      > odzi w grę oczywiście "tylko" przyjaźń z młodszą kobietą), jesli tak to co taki
      > ego robiła żona,że nie zwariowała i dotrwała do końca, czy zabiegi żony w ogóle
      > mają jakiś sens, czy mężczyzna sam musi dojść do tego co jest w jego zyciu naj
      > ważniejsze
      > czego bym nie robiła przynosi odwrotny skutek...wiec może nic nie robić

      owszem, nic nie robic.
      wiem, ze reka swiezbi, ale to jednak najlepsza strategia.
      95 % Panow przeciez i tak chce sobie pofikac, bo gdyby chcialo odejsc, toby juz odeszlo.
      • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:46
        nic nie robić...jak to łatwo się mówi..patrzeć na jego weekendowe wyjścia, nocne spacery, przychodzące sms o 6 i 23h
        • mozambique Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:47
          a spakowac pana i uprzejmie odsatwic pod adres kolezanki da sie ?
          • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:51
            pan zapowiedział, że jakakolwiek moja próba kontaktu z jego koleżanką oznacza definitywny koniec naszego małżeństwa...i to będzie moja wina, bo on oczywiście mnie kocha, tylko nie pozwoli na ingerowanie w jego znajomości, na ograniczanie go, na wymuszanie rezygnacji z przyjaźni..
            a ja jednak chciałabym przynajmniej próbować ratować nasz związek
            • i.am.girl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 20:39
              ?????????
              I jeszcze go nie wypieprzyłaś?
              Jeśli nie chcesz tego zrobić, znajdź sobie psiapsióła i też się z nim umawiaj. Nie bądź naiwna.
            • mozambique Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 12:16
              wiec pozwol ze skoryguje me pytanie - czy rozptrujesz odstawienie pana do koleznaki BEZ pakowania ?

              a moze nawet nie do samej koleznaki ale chocby na schody - malowniczo rozrzucone gacie , skarpetki , koszule i płyty CD ( alfabetycznie :)) - jak w tej reklamie) łącznie z tymi przygotowanymi do prania zawiesoznym na klamce - skutecznei załątwią sprawę , tak mniemam

              przyjażn męsko-damska nie istnieje - to juz w tym wieku oczywisice wiesz !
              • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 12:24
                rozpatruję wyprowadzkę z domu, jeśli do niedzieli mąż nie udowodni mi,że łączy ich tylko przyjaźń...(wierze w przyjaźń męsko damską tylko znam całkiem inne zasady, na których obowiązuje)
                więc albo zrywa wszelkie kontakty albo przedstawia mi bilingi i smsy na potwierdzenie,że jest czysty, że ich kontakty sa sporadyczne a w sms nie ma nic niepokojącego, ewentualnie zgadza się na ingerencję osoby z zewnątrz, która wysłucha obie strony i obiektywnie stwierdzi, czy moje zastrzeżenia sa zasadne
                • mozambique Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 12:41
                  naparwde wierzysz ze onie w tych zeznaniach powiedzą prawdę ????

                  o swięta naiwnosci !!!

                  lepiej postaraj sie poznac ową koleznakę , zyczlwiei umów sie z nia na kawe i tama jak janmliszym tonem i z zatroskaniem powiedz w wielkej tajemnicy ze wlasnie mąz złapał jaką brzydką chorobę ( grzyba na organie, chlamydię, jakies kłykciny czy inne obrzydlistwo) , ze bardzo sie tego wstydzi i ty prosisz ją = jako przyjaciółke- zeby mu pomogla i zaprowadzila do odpwiedniego lekarza bo sam nie pójdzie

                  jak pani zbieleje na twarzy i poleci sie badac = to jzu wszytko wiesz
        • facettt Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:49
          wiele lat temu o tym juz tu pisalem:

          nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz.

          do tego potrzebny jest takt i dyskrecja.

          gdy sie tego nie potrafi, to nic dziwnego, ze zona sie wkurza.

          - niestety, wiem, ze nie da sie mezowi wprost powiedziec:
          zebys to chociaz potrafil robic tak, bym tego nie widziala !!!
          ale "wygarnac" w zlosci mu to czasem mozna. :)))
          • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:53
            tylko oficjalnie to jego przyjaciółka, twierdzi,że nie musi nic ukrywać, udawać, bo nie robi nic złego..a że ja się z tym źle czuję..no cóż..to już mój problem, widocznie mało go kocham skoro nie potrafię zaufać..
            • good_morning jasne jasne 29.05.12, 14:57
              musisz ufac bardziej ;P
            • facettt Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:58
              meg-pl napisała:
              > tylko oficjalnie to jego przyjaciółka, twierdzi,że nie musi nic ukrywać, udawać
              > , bo nie robi nic złego..a że ja się z tym źle czuję..no cóż..to już mój proble
              > m, widocznie mało go kocham skoro nie potrafię zaufać..

              nie podwazam tego. moze to i prawda, moze nie.
              warto jednak zwrocic uwage, ze weekend jest dla zony i rodziny.
              z moimi "przyjaciolkami" spotykalem sie tylko w tygodniu (tez cierpialy z tego powodu)
              i zawsze jasno mowilem: przykro mi - weekend odpada
              (no moze czasem piatek wieczorem w ramach pilnych zadan w pracy do wykonania :)))
              • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:04
                ja też powiedziałam, że jeśli to taaaaka przyjaźń, to mają jeszcze inne dni w tygodniu, poza weekendem,
                nie twierdzę,że sypiają ze sobą, boli mnie tylko jego zachowanie, lekceważenie, wmawianie mi,że robię fochy bez powodu
                a jak wraca ze spotkania z nią o 4 rano i chce się do mnie przytulić ze słowami jak to on mnie kocha to jakby mi ktoś w gębę dał..bez słowa opuszczam sypialnię, żeby nie powiedziec o kilka słów za dużo, rano jest tylko zawsze stwierdzenie,że ja się od niego odsuwam, unikam..normalnie czasem nie wiem śmiać się czy płakać, czy on słucha co mówi?
                • facettt Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:09
                  meg-pl napisała:

                  > ja też powiedziałam, że jeśli to taaaaka przyjaźń, to mają jeszcze inne dni w t
                  > ygodniu, poza weekendem,
                  > nie twierdzę,że sypiają ze sobą, boli mnie tylko jego zachowanie, lekceważenie,
                  > wmawianie mi,że robię fochy bez powodu
                  > a jak wraca ze spotkania z nią o 4 rano i chce się do mnie przytulić ze słowami
                  > jak to on mnie kocha to jakby mi ktoś w gębę dał..bez słowa opuszczam sypialn
                  > ię, żeby nie powiedziec o kilka słów za dużo, rano jest tylko zawsze stwierdzen
                  > ie,że ja się od niego odsuwam, unikam..normalnie czasem nie wiem śmiać się czy
                  > płakać, czy on słucha co mówi?

                  no tu jest wlasnie ta granica... lubie kobiety i jakos nie moge sie bez nich obejsc, ale przede wszystkim zalezalo mi na utrzymaniu malzenstwa. wiec staralem sie nie ranic zony...
                  roznie bywalo, ale sie staralem.
                  wiec np. zawsze przed 12-ta bylem w domu, by dalo sie podac jakis sensowny powod nieobecnosci itd...
          • good_morning co sie nie da, jak sie da ;) 29.05.12, 14:56
            dawno temu, swojemu wtedy jeszcze mezowi oznajmilam ( w zartach, ale pojal), ze jesli kiedykolwiek przyjdzie mu do glowy taki tryb zycia, bedzie sie musial baaaardzo starac, bo pierwsza oznaka, dowod=koniec naszego malzenstwa (moja tolerancja tak daleko nie siega i nie dziele sie z innymi. chyba,ze ja tez bym mogla taki tryb zycia prowadzic, ale na to nie wyrazil zgody ;)))
            (cd dla ciekawych; przez jakis czas mu sie udawalo ;))
            • facettt eehh... 29.05.12, 15:03
              good_morning napisała:

              chyba,ze ja tez bym mogla taki tryb zycia prowadzic, ale na to nie wyrazil zgody ;)))

              no to ze mna mialabys lepiej, bo ja taka zgode wyrazilem :)
              (ale Slubna nie byla tym zainteresowana)
              • swiete.jeze Re: eehh... 30.05.12, 13:32
                Aż mi to głupio pisać, ale może i to, co piszesz nie jest takie bezsensu.
          • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:56
            nie sztuka rozstać się..ja chciałabym utrzymac to małżeństwo..
            • good_morning Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 14:59
              wiec lykaj wszystkie teksty
              skoro ci to pasuje...
    • six_a Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:08
      a dlaczego pytasz tutaj? myślisz, że panów mających koleżanki obchodzi, jak to odbiera żona?
      chłe chłe
      tego jeszcze nie było.
      • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:11
        pytałam panów, którzy wrócili do żon, czy zrobili to bo żona coś robiła czy dlatego,że im się odwidziało
        • six_a Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:18
          wrócili, bo tak było wygodnie. a za jakiś czas pójdą w tango znowu, a Ty będziesz ta zła, która ogranicza i wymaga bukwiczego od ciemiężonego biedaka.
      • facettt wez_nie demonizuj :) 29.05.12, 15:17
        six_a napisała:

        > a dlaczego pytasz tutaj? myślisz, że panów mających koleżanki obchodzi, jak to
        > odbiera żona?
        > chłe chłe
        > tego jeszcze nie było.

        mondra kobita jestes, to przeciez doskonale wiesz, ze 90 % wcale nie ma zamiaru sie rozwodzic (bo juz by to dawno zrobili) tylko chce sobie troche uaatrakcyjnic zycie...

        wiec jednak obchodzi, obchodzi... co mysli zona.
        (cyhba , ze w duchu na malzenstwo machneli juz reka, ale to inna para butow)
        • six_a Re: wez_nie demonizuj :) 29.05.12, 15:19
          aaaaaaaaaby uatrakcyjnić życie, zacznij zbierać znaczki
          albo coś w podobie.
          • facettt Re: wez_nie demonizuj :) 29.05.12, 15:29
            six_a napisała:
            > aaaaaaaaaby uatrakcyjnić życie, zacznij zbierać znaczki
            > albo coś w podobie.

            daj pokoj , Sisia - to to w kazdym wieku mogie :)))
            zreszta zbieram zielone kamyki z calego swiata i kapsle po piwie.
            mam tego niezla kolekcje w piwnicy (naprawde)
            chetnie zademonstruje :)))
            • meg-pl Re: wez_nie demonizuj :) 29.05.12, 15:34
              skoro mężczyźni lubią kobiety, wiele kobiet..lubią byc odorowani, podziwiani, lubią być wolni...to po cholerę zenili się, po co wmawiają żonom,że to co wynika z ich natury jest jej winą...dlaczego nie mają cywilnej odwagi powiedzieć, już nie chcę z toba być, lepiej jest mi z panią x, czy to tak trudno zachować się przed żoną po męsku?
              • facettt meg, blagam :))) 29.05.12, 15:41
                meg-pl napisała:

                > skoro mężczyźni lubią kobiety, wiele kobiet..lubią byc odorowani, podziwiani, l
                > ubią być wolni...to po cholerę zenili się, po co wmawiają żonom,że to co wynika
                > z ich natury jest jej winą...dlaczego nie mają cywilnej odwagi powiedzieć, już
                > nie chcę z toba być, lepiej jest mi z panią x, czy to tak trudno zachować się
                > przed żoną po męsku?

                piszesz jak kobieta 20-to, 25-cio letnia...

                bo chcia i jednego i drugiego :)
                i dzieci i zony i "przyjaciolek".
                akurat to to powinnas juz wiedziec...
                • six_a Re: meg, blagam :))) 29.05.12, 15:44
                  a wiesz, że wersja gosposia + same przyjaciółki, niech ich będzie ze 20, naści, jest bardziej ekonomiczna oraz mniej zajmująca psychikę?
                  polecam.
                  • facettt niezle...ale... 29.05.12, 15:50
                    six_a napisała:
                    > a wiesz, że wersja gosposia + same przyjaciółki, niech ich będzie ze 20, naści,
                    > jest bardziej ekonomiczna oraz mniej zajmująca psychikę?
                    > polecam.

                    podsunelas mi niezly pomysl. gdybym to wiedzial swierc wieku temu, pewnie bym tak postapil.

                    (- ja nigdy specjalnie nie pragnalem miec dzieci)

                    sa jednak tacy (kobieciarze), co dzieci lubia:
                    zostaja im wtedy dwie opcje:

                    a) zona z dziecmi + przyjaciolki
                    b) dzieci z kolkoma babami
                    (mam jednego znajomego. ma je z trzema.)
                    nie funkcjonuje to rewelacyjnie - wiec wole opcje "A"
                • meg-pl Re: meg, blagam :))) 30.05.12, 08:02
                  naiwna jestem...wiem...nie przypuszczałam,że mnie to kiedyś spotka, innych może tak, mnie nie...,może gdyby jeszcze były jakieś znaki ostrzegawcze, jakieś ale co do mojego zachowania, wyglądu, czegokolwiek..dla mnie to co robi mąż jest zdradą emocjonalną, dla niego zwykłą znajomością
                  nigdy mu nie zabraniałam znajomości z innymi kobietami, wychodzenia nocnego na piwo z kolegami, wyjazdów z przyjaciółmi..
                  tylko,że o koleżance z pracy nie mówi do mnie , że jest ładna, mądra, dobrze mu się z nią rozmawia, że gdyby nie ja to on mógły z nią się ożenić..
                  ten brak wyczucia mnie dobija, bo nie wierzę,że nie zdaje sobie sprawy jak mnie rani takimi słowami..
                  ktoś na forum radził znaleźć sobie przyjaciela, kochanka...według męża ja takiego mam, jestem osoba wierzącą, mam stałego spowiednika, wyjście do kościoła, czy umówienie się na spowiedź mąż mi wypomina jako spotkanie z obcym męzczyną, zawsze jest takie hasło..ty masz swojego księdza, ja mam koleżankę...
                  kiedyś powiedziałam, że jesli tak mu to przeszkadza, jeśli uważa, że to jest powodem naszych nieporozumień to ja zrezygnuję z wszystkiego poza niedzielnymi mszami, al powiedział,że on przecież nic nie ma do mojej wiary, nie chce tylko żebym ja miała coś do jego przyjaciółki..

                  zawsze jak przycodzi późno albo jak jestem zła i się nie odzywam..pyta mnie czy go kocham, bo on mnie bardzo...w takim momencie nie potrafię mu odpowiedzić, nic nie mówię...tylko żeby miał odrobinę wyczucia chwili...wiem,że fizycznie mnie nie rani, ale czuję się tak jakby okładał mnie po twarzy i pytał za każdym uderzeniem, czy ty mnie jeszcze kochasz?

                  wiem,że marudzę..wczoraj mój mąż spytał czy może przyjść do nas do domu siostra jego przyjaciółki, powiedziałabym jej jak spedzaliśmy ostatnie wakacje, gdzie planujemy jechac w tym roku, może by z nami pojechała...na moje zdecydowane nie było stwierdzenie, że po co ja chodze do kościoła, gdzie moje miłosierdzia, skąd we mnie tyle złości...
            • six_a Re: wez_nie demonizuj :) 29.05.12, 15:39
              :)
              co faceci mają z tymi piwnicami? słyszałam już o pokazywaniu kotków, szczeniaczka, tera kamyki, wszystko w piwnicy.
              • facettt Re: wez_nie demonizuj :) 29.05.12, 15:56
                six_a napisała:
                co faceci mają z tymi piwnicami? słyszałam już o pokazywaniu kotków, szczeniacz
                > ka, tera kamyki, wszystko w piwnicy.

                nic specjalnego.
                u mnie to:
                a) te kamyczki i kapsle po pivie - Slubnej w domu na regale przeszkadzaly
                (kamyczki to jeszcze tak, ale zbierac kapsle po piwie, to przeciez "taniocha intelektualna")
                b) Slubna nie ma do piwnicy dostepu (zamek patentowy) i to takie moje krolewstwo,
                a kazdy chce miec w zyciu cos wlasnego.
                c) tel. kom. przy przyjsciu z pracy zostawiam w piwnicy
                i nigdy dzrzwi mieszkania nie przekroczyl :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:10
      meg-pl napisała:

      > czy są mężczyźni, którzy to przechodzili i udało im się nie rozbić rodziny (wch
      > odzi w grę oczywiście "tylko" przyjaźń z młodszą kobietą), jesli tak to co taki
      > ego robiła żona,że nie zwariowała i dotrwała do końca, czy zabiegi żony w ogóle
      > mają jakiś sens, czy mężczyzna sam musi dojść do tego co jest w jego zyciu naj
      > ważniejsze

      A co jest najważniejsze?
      Bo rozumiesz że możecie mieć w chwili obecnej i już na zawsze inne priorytety?

      A poza tym mężczyźni nie mają kryzysu wieku średniego. To ich żony/kobiety go mają.
      • six_a Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:14
        >A poza tym mężczyźni nie mają kryzysu wieku średniego. To ich żony/kobiety go mają.

        jak nie mają? mają. zakładają trampki, kupują czerwony samochód i nabywają skrzywienia kręgosłupa.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 20:12
          six_a napisała:

          > >A poza tym mężczyźni nie mają kryzysu wieku średniego. To ich żony/kobiety
          > go mają.
          >
          > jak nie mają? mają. zakładają trampki, kupują czerwony samochód i nabywają skrz
          > ywienia kręgosłupa.
          >

          I wymieniają kobietę na młodszą... Widzisz tu gdzieś kryzys?
          Zresztą to o czym piszę jest potwierdzone "naukowo" - występowanie tego kryzysu jest bardzo mocno związane z wiekiem partnerki, nie z wiekiem mężczyzny. On będzie miał kryzys bo będzie pamiętał że najważniejsza jest żona i dorosłe już prawie dzieci - testosteron spadnie momentalnie i szybko zdziadzieje. Zaś z nową młodszą kobietą zachowa sprawność dłużej.
          Nie twierdzę że to jest właściwe czy godne pochwały, opisuję jedynie sytuację.
          • six_a Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 20:18
            absolutnie nic nie zrozumiałam:)
            > - występowanie tego kryzysu jest bardzo mocno związane z wiekiem partnerki
            przecież to facet łysieje, słabnie i posiłkuje się atrybutami z młodości, żeby se odjąć wieku. co ma to wspólnego z partnerką i jej wiekiem?

            a im większa łysina, tym bardziej odlotowy trampek;)

            ostatnio były gdzieś zdjęcia kozidrak z jej facetem w sopocie chyba, weź popacz:)
            oboje wyglądają jak z tyłu liceum z przodu muzeum.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 12:48

              > przecież to facet łysieje, słabnie i posiłkuje się atrybutami z młodości, żeby
              > se odjąć wieku. co ma to wspólnego z partnerką i jej wiekiem?
              >
              > a im większa łysina, tym bardziej odlotowy trampek;)

              Błąd.
              Czy ci faceci w trampkach mają duże problemy ze znalezieniem nowej partnerki?
              Nie wydaje mi się. Czyli ich atrakcyjność na rynku nie zmniejszyła sie tak bardzo jak ich obecnych partnerek.

              W przypadkach gdy jest odwrotnie, wygląda to inaczej. Kobiety "rozstają sie z aktualnym partnerem bo ogranicza ich rozwój". :)
              • six_a Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 12:57
                >Błąd.
                >Czy ci faceci w trampkach mają duże problemy ze znalezieniem nowej partnerki?

                nie wiem, nie znam gości, ale obstawiam, że zanim nie wdziali trampków, mieli:) stont trampki, postawienie na sztorc przerzedzających się włosin i inne dziwne akcje.
      • meg-pl Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 15:19
        myślę, ze w tym momencie dla niego najważniejszy jest on sam, jego odczucia, potrzeby...a ja chciałabym zeby spojrzał czasem poza czubek swojego nosa i przypomniał sobie,że jest mężem i ojcem
      • headvig Re: kryzys wieku średniego 29.05.12, 20:52
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > A poza tym mężczyźni nie mają kryzysu wieku średniego. To ich żony/kobiety go m
        > ają.

        Heh, skoro twierdzisz ze tak jest, to w jaki sposób niby on się objawia? Co ma robić kobieta, żeby ten rzekomy kryzys nie odbijał się na facecie?
    • bmwracer Aha 29.05.12, 21:23
      Moja zona najpierw powiedziala zdecydowanie ze skoro to tylko przyjaciolka to ona chce nalezec do tego grona przyjaciol i bedziemy sie "przyjaznic" - tzna wychodzic i przebyac razem ale nigdy osobno.... Ona zas obioecuje byc sladka i mila przyjacilkoa.... hehee E tam... kto by uwierzyl...

      Potem jak to nie pomglo,poprosila aby miala za moja dobrowolna zgoda wglad w SMSy, emaile, detaly na komorce (bez wymazywania historii oczywiscie) i inna korespondencje jako iz jestem na liscie "podejrzanych" a wiec jesli dla mnie tez zwiazek ma wartosc i chce w nim byc to ona oczekuje przesadnej otwartosci w tych "Przyjacielskich" stosunkach i komunikacji aby nie byo mnajuniejszych podejrzen iz cos sie dzieje poza kurtyna..
      A kiedy mnie przylapala w sytuacji takiej iz trudno bylo zaprzeczyc iz te przyjcielskie stosunki sa odribine bardziej niz przyjacielskie (no nie nie na seksie mnie nie zlapala poniewaz do tego rzeczywscie nie doszlo ) wtedy byla powazna rozmowa i kawa na lawe....
      tzn koniec tego typu zachowan i albo zoastaje w domu i on jest najwazniejsza albo wynocha... zostalem odgornioe poinformowany iz w tym momencie nie mam zadnych obywatelskich praw do prywatnosci i zaufania poniewaz je naryszylme ale wrecz przeciwnie musze sobie na to od nowa zarobic.... kazde nastepen chocby tylko powazniejsze podejrzenie to koniec kropka... wiec musialem sie zdecydowac i zachowywac tak aby nigdy nie bylo cienia podejrzen... ( a to nie takie latwe oczywiscie hehehehe i w koncu mi sie to znudzilo)
      No i coz bylo robic trzeba bylo pozamykac te uklady na boku poniewaz rodzina i dzieci byly wazniejsze.... najpiwrw do zamknale je "oficjalnie" a potem to juz szkoda bylo sobie zawracac glowy... zreszta zona byla fair i za dobre zachowanie sowicie wynagradzala (chiociaz to nie bylo w umowie :))) i z perspektywt czasu byla do dobra decyzja.. No i chic minelo sporo lat to ciagle musze byc ostrozny poniewaz od czasu do czasu widze is ciagle jestem pod delikatna obserwacja....... :)))
      • meg-pl Re: Aha 30.05.12, 08:12
        mąż nie widzi nic złego w tym co robi więc nie pozwoli się ograniczyć, to ja mam problem bo mu nie wierzę,
        wczoraj powiedziałam,ze ile mogłam to wytrzymałam, więcej nie dam rady, ma wybrać...
        wierzę w Boga, dla mnie taka decyzja jest dodatkowo trudna
        • greedex5 Re: Aha 30.05.12, 08:33
          > wierzę w Boga, dla mnie taka decyzja jest dodatkowo trudna
          Większość z nas wierzy ale Ty jesteś bardzo związana z kościołem, a nauki wiadomo jakie są. Pewnie spowiednik każe Ci wytrwać bo małżeństwo jest najwyższym dobrem, kobieta musi się poświęcać, każe Ci nieść Twój krzyż jak Chrystus itd. Twój małżonek jest tego doskonale świadomy, wie że ma Cię w garści i może stawiać warunki oraz zapuszczać durne teksty. To on Cie szantażuje że odejdzie jak nawiążesz kontakt z sympatią. Ma gdzieś Twoje uczucia. Jak wraca o 4 rano to co on może robić, był na późnej herbacie z przyjaciółką? Proszę Cię.... :( Na pewno bardzo cierpisz i nic nie jest tego warte. Faceci fikają jak mają 40 i trochę więcej lat, ale jak mają 65 i zostają sami bo żona umiera to inaczej śpiewają. Jakoś żadna przyjaciółka nie zastąpi tej niedocenianej żony. ....
          trzymaj się
      • odmieniona44 Re: Aha 30.05.12, 10:35

        "bmwracer"
        Fajna ta Twoja ślubna. Rzeczowa kobita ,co to zamiast fochów nie obawiała się użyć racjonalnych argumentów. Pomysł z integrowaniem się "przyjaciól trojga" przedni.
    • corgan1 kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średniego? 30.05.12, 03:12
      tak z ciekawości pytam. No bo skoro faceci też podobno mają klimakterium no to czy kobiety też miewają "kryzys wieku średniego".

      Nie chodzi mi o znalezienie sobie młodego męskiego ciałka do towarzystwa bo to raczej mało prawdopodobne ale np. porzucenie schorowanego i nie mogącego pracować męża na rzecz kogoś pracującego lub sprawnego.

      Bo spotykam się coraz częściej z tekstami księżniczek o wystawianiu walizek za drzwi "nierobowi" z którego nie ma żadnego pożytku bo pani czuje się młoda (wewnętrznie) i chce się życiem nacieszyć.... i nie wiem czy to nie jest objaw KWŚ u kobiet.

      meg-pl napisała:
      > czy są mężczyźni, którzy to przechodzili i udało im się nie rozbić rodziny (wch
      > odzi w grę oczywiście "tylko" przyjaźń z młodszą kobietą)

      Bo mężczyźni rozbiją rodziny a kobiety kończą związek bez perspektyw.
      • my_favourite_axe Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 07:34
        jak ktoś zapyta jak sprać plamy z truskawek to też się będziesz rzucał, że przecież jagody też plamią? :D
      • meg-pl Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 08:23
        nie wiem czy mnie dotyka kryzys i dlatego jestem taka wyczulona i nie do życia, nie wystawiłam walizek, gdy chorował psychicznie i codziennie mówił, ze sie zabije, nie wystawiłam, gdy miał kłopoty w pracy...
        na pewno dotyka mnie brak sił psychicznych, byłam potrzebna gdy on mniał źle, teraz jest mu już lepiej to chciałby kogoś rozrywkowego a nie wiedzieć czemu ja jakaś taka przygaszona, widocznie go nie kocham
        • greedex5 Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 08:38
          > a nie wiedzieć czemu ja
          > jakaś taka przygaszona, widocznie go nie kocham
          Może szuka pretekstu.
          > nie wiem czy mnie dotyka kryzys i dlatego jestem taka wyczulona i nie do życia,
          > nie wystawiłam walizek, gdy chorował psychicznie i codziennie mówił, ze sie za
          > bije, nie wystawiłam, gdy miał kłopoty w pracy..
          Wyglądą jakbyś się obwiniała. Zdrada to zamach na podstawowe więzi w związku. Większość innych problemów jest do udźwignięcia.
          • meg-pl Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 08:53
            ja wiem,że on fizycznie mnie nie zdradził, w tym akurat mu wierzę, ale jestesmy w takim punkcie, gdzie przydałoby się spojrzenie z zewnątrz, skoro uwaza,ze ja przesadzam to niech to oceni ktoś obiektywny, moze robię jakieś kardynalne błędy, nie wiem,
            przydałaby się jakaś poradnia małżeństa, nie chcę nic narzucać mążowi, powiedziałam,żeby on zaproponował, powiedział jakie widzi wyjscie z tej sytuacji (miałam na myśli osobe wybraną przez niego) a on spytał tylko jak podzielimy majątek...
            • greedex5 Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 09:04
              "a on spytał tylko jak podzielimy majątek."
              Obiektywnie to facet o takiej empatii raczej Cię zdradził - patrz powroty nad ranem (chyba że był opór z drugiej strony), a Ty myślisz ze inni postępują podobnie do Ciebie. Mierzysz ich swoją miarą.
              • greedex5 praktyczny jest 30.05.12, 09:05
                Jakby się przyznał to by majątek nie był dzielony bo jego wina by była.
                • meg-pl Re: praktyczny jest 30.05.12, 09:13
                  widzisz..nie raz już był ten temat poruszany, razem dochodzilismy do tego co mamy i jesli to kiedyś nastapi, podział majątku bedzie sprawiedliwy, dla dziecka bedzie coś odłozone, reszta po równo, bardzo podobnie zarabiamy, jestem w stanie sama się utrzymać

                  jego pytania w tym temacie są chyba w ramach sprawdzienia, czy nic się nie zmieniło od ostatniego razu
                  nie jestem mściwa, wiem,że może być nią zauroczony, nie rozumiem jak można poswięcić 15 lat małżeństwa dla własnej przyjemności, tego nie rozumiem, chciałabym tylko odrobiny uczciwości z jego strony, chciałabym wiedzieć na czym stoję
                  • greedex5 Re: praktyczny jest 30.05.12, 09:29
                    > nie jestem mściwa, wiem,że może być nią zauroczony, nie rozumiem jak można posw
                    > ięcić 15 lat małżeństwa dla własnej przyjemności, tego nie rozumiem, chciałabym
                    > tylko odrobiny uczciwości z jego strony, chciałabym wiedzieć na czym stoję
                    Ja akurat go rozumiem, z uczuciami trudno walczyć, tylko nie popieram sposobu w jaki z Tobą pogrywa. Sorry ale bezczelnie wręcz. Poza tym to Ty założyłaś wątek, nie on, więc Tobie się pomaga. Chcesz zostać Matka Teresą z Kalkuty II, mimo ze jego wina, cóż Twój wybór, Twoje życie.
                    powodzenia
                    • meg-pl Re: praktyczny jest 30.05.12, 09:51
                      Matka Teresa..bez przesady..nie chcę tylko odpłacać pięknym za nadobne
                      zdaję sobie sprawę, jak to wygląda z zewnątrz, że daję się rolować, że powinnam postawić twarde warunki..ale wisi nade mną groźba jego mysli samobójczych
                      już był moment,że był na torach..a jesli zrobi sobie coś złego? mam mieć na sumieniu jego życie?
                      to, ze to jest z jego strony szantaż emocjonalny tez wiem..tylko,że ta wiedza wcale mi nie pomaga
                      • greedex5 Re: praktyczny jest 30.05.12, 10:03
                        .ale wisi nade mną groźba jego mysli samobójczych
                        > już był moment,że był na torach..a jesli zrobi sobie coś złego? mam mieć na sum
                        > ieniu jego życie?
                        A jeśli to Ty pod wpływem jego szach-mat zrobisz sobie coś złego? Myślisz że on się tym martwi? Wbrew pozorom ludzie wyglądający na twardych popełniają samobójstwa. Patrz - Lepper. Czasami są to twarde kobiety biznesu a powodem jest zauroczenie małżonka. Nie może zjeść ciastka i mieć ciastko, sama wiesz. To jest dorosła osoba, która musi podjąć jakieś decyzje i ponieść ich konsekwencje. Musi wybrać. Wybrał inną, nie ma równego podziału majątku, to nie zemsta tylko konsekwencja. Postanowi się zabić, nic nie poradzisz. Jego decyzja. Teraz i tak nie jesteś na pierwszym miejscu i nie o Tobie marzy. Zresztą jak odejdzie to się wybawi i będzie chciał do Ciebie wrócić, gdzie by znalazł taka drugą opiekunkę? A sympatia może nie znieść jego hustawek nastrojów depresji itd.
            • odmieniona44 Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 10:54
              "ja wiem,że on fizycznie mnie nie zdradził, w tym akurat mu wierzę, ale jestesmy
              > w takim punkcie, gdzie przydałoby się spojrzenie z zewnątrz, skoro uwaza,ze ja
              > przesadzam to niech to oceni ktoś obiektywny, moze robię jakieś kardynalne bł
              > ędy, nie wiem,
              > przydałaby się jakaś poradnia małżeństa, nie chcę nic narzucać mążowi, powiedzi
              > ałam,żeby on zaproponował, powiedział jakie widzi wyjscie z tej sytuacji (miała
              > m na myśli osobe wybraną przez niego) a on spytał tylko jak podzielimy majątek."

              ....
              Daję słowo nie jestem złośliwa.
              Dziewczyno wspólczuję, jestes w czarnej piii........, ale równocześnie drażni mnie Twoja bezbronność. Jak można pozwalać na takie manipulacje?
              Na pytanie o podział majątku, odpowiadasz z szerokim uśmiechem.... sądownie. I Już.
              Moge się mylić, ale odnoszę wrażenie, że gościu kozaczy bo widzi jak się miotasz. Obie wiemy, jeśli teraz ustąpisz, to po obecnej pojawią się kolejne. Czy Ty do końca dni swoich chcesz życ w poczuciu zagrożenia?
              • meg-pl Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 30.05.12, 11:05
                ale właśnie dlatego,że wiem, że może na niej się nie skończyć chciałabym wiedzieć jak tego uniknąć na przyszłość, co robię źle
                kiedyś go spytałam dlaczego się z nią spotyka...powiedział,że nigdy nie miał takiej przyjaciółki, że to prawdziwa przyjaźń, że nigdy tego nie miał..nie dowiedziałam się na czym ta wyjątkowość przyjaźni polega..ale wiem,że jeśli nie będzie obecna to mąż będzie szukał nowych wrażeń
                dlatego bardziej zależy mi na szerości, uczciwośc, zrozumieniu niż na zatrzymaniu go na siłę..jesli teraz zostanie bez wyjaśnienia całej sytuacji to za miesiąc, pół roku problem się powtórzy
                nic nie robię?...robiłam już wszystko teraz zostaje mi tylko separacja
                • ferro2 Re: kobiety nie przechodzą kryzysu wieku średnieg 31.05.12, 10:35
                  meg-pl napisała:

                  > ale właśnie dlatego,że wiem, że może na niej się nie skończyć chciałabym wiedzi
                  > eć jak tego uniknąć na przyszłość, co robię źle
                  > kiedyś go spytałam dlaczego się z nią spotyka...powiedział,że nigdy nie miał ta
                  > kiej przyjaciółki, że to prawdziwa przyjaźń, że nigdy tego nie miał..nie dowied
                  > ziałam się na czym ta wyjątkowość przyjaźni polega..ale wiem,że jeśli nie będzi
                  > e obecna to mąż będzie szukał nowych wrażeń
                  > dlatego bardziej zależy mi na szerości, uczciwośc, zrozumieniu niż na zatrzyman
                  > iu go na siłę..jesli teraz zostanie bez wyjaśnienia całej sytuacji to za miesią
                  > c, pół roku problem się powtórzy
                  > nic nie robię?...robiłam już wszystko teraz zostaje mi tylko separacja

                  o jakiej uczciwosci czy szczerosci ty mowisz dziewczyno??? maz Cie robi w balona a ty cichutko czekasz az mu przejdzie???? moze >Ty powinnas sie leczyc a nie on. On sie nie zmieni, jak nie ta to bedzie inna bo ma zezwolenie do Ciebie. Nie robiac nic pozwalasz mu na takie zachowanie. O naiwnosci ludzka.

                  „Tak mało na świecie dobroci, a tyle jest światu potrzeba...”
                • yoko0202 Ty kilku rzeczy nie rozumiesz 31.05.12, 11:12
                  Twój mąż Tobą manipuluje
                  nie wiem, czy twierdzi, że Cię kocha, nawet jeżeli tak to powiedziałabym mu, że w dooopie mam taką miłość
                  Ty czujesz się winna, gdy winy żadnej tu nie ponosisz
                  jesteś chyba uzależniona od bycia jego żoną, ewentualne rozstanie do dla Ciebie koniec świata, wręcz kajasz się przed nim i sama się poniżasz, a jemu to pasuje bo może robić co chce
                  nie umiesz stawiać granic w związku, i dopóki się tego nie nauczysz, nie będziesz miała normalnego związku

                  sądząc po Twoich wpisach, nie wydaje mi się, żebyś na obecną chwilę była w stanie poradzić sobie sama z tą sytuacją - nie robię z Ciebie broń boże żadnej wariatki, ale może powinnaś wziąć pod uwagę jakąś psychoterapię, żeby uporządkować emocje, zebrać z ziemi poczucie własnej wartości, nauczyć się jak wymagać szacunku do samej siebie i nauczyć się widzieć rzeczy takimi, jakimi są naprawdę.
    • wafeler Re: kryzys wieku średniego 30.05.12, 10:53
      rozmowa i wyjaśnienie, na czym polega ta "przyjaźń". Jesli na czymś więcej, to wypieprzyć dziada i będziesz miała świety spokój. Jest pełno mężczyzn, którzy w takim wieku nie zachowują się w ten sposób, choć trzeba przyznać, że miewają swoje ekstrawagancje.
      • greedex5 Re: kryzys wieku średniego 30.05.12, 11:28
        > rozmowa i wyjaśnienie, na czym polega ta "przyjaźń". Jesli na czymś więcej, to
        > wypieprzyć dziada i będziesz miała świety spokój.
        Przecież powiedział, na tym że gdyby żona nie stała na przeszkodzie to by się z "przyjaciółką" ożenił :) I na wracaniu o 4 rano. I żona ma się z przyjaciółką nie kontaktować, ciekawe dlaczego? Może by wygadała się, jak to jest z tym celibatem między nimi? Nie wiem, jak Cię stać to może po prostu prywatnego detektywa zatrudnij? A na argumenty o księdzu spowiedniku że to to samo co przyjaciółka, skwituj "to módl się żeby sąd miał takie samo zdanie" :)
        Swoją droga to ci facecie mało sprytni są, oni zdradzają w 1/3 a my w 1/4 przypadków, żadna różnica. Tyle że jesteśmy dyskretniejsze...
    • derff Re: kryzys wieku średniego 30.05.12, 12:10
      Nie da się przejść przez życie będąc zafascynowanym tylko jedną i tą samą kobietą.
      To nie ma nic wspólnego z wiekiem.Myślę że kobiety mają tak samo. Pojawiają się przyjażnie zauroczenia i różne takie. Małżeństwo aby to przetrwać musi wiele sobie wybaczać inaczej padnie i koniec. U mnie osobiście żona uważa że jest święta mimo że wraca nieraz bardzo póżno a mnie wylicza i kontroluje. Musze ją oszukiwać bo inaczej byłoby piekło.
      Trzeba zawsze się zastanowić co lepiej rozwalić wszystko(bardzo łatwo) czy ciągnąć mimo wszystko (nieraz b. trudno). Po rozstaniu prawie zawsze jest z deszczu pod rynnę.
      • greedex5 Re: kryzys wieku średniego 30.05.12, 13:01
        .Myślę że kobiety mają tak samo. Pojawiają się
        > przyjażnie zauroczenia i różne takie.
        Właśnie mamy tak samo, zwłaszcza jeśli jesteśmy atrakcyjne i często kuszone. Częściej się powstrzymujemy przed konsumpcja bo potem to my ewentualnie nosimy "owoc miłości".Tyle że proszę przedstaw mi sytuację gdy kobieta wraca o 4 nad ranem (wiadomo że ma przyjaciela) i jest rozgoryczona że facet nie chce się do niej przytulic i powiedzieć że ją kocha. Jakiś hardcor.
        • roserot Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 10:01
          Oj, Meg, musisz przestać się bawić z nim w wyrozumiałą mamusię. Facio testuje Ciebie dokąd może się jeszcze posunąć, a przekroczył farfocel wszelkie granice.
          Jaka przyjaciółka? Ty nią jesteś. On jeszcze tego nie wie? To przypomnij mu to. Jesteś wierząca, więc separacja. Nie możesz żyć w ciągłym stresie i myśleć co podstarzały niedorostek wywinie.
          Miałam podobną sytuację i nie miałam oporów, by skontaktować się z "księżniczką".
          Poskutkowało natychmiast, gdy nadałam przez kuriera jego bambetle na adres gwiazdy. Para bajkopisarzy stawiała opór, tak pięknie przeca było, a ja miałam dość. Biały miś przestraszył się, bo księżnizka miała jednak chrapkę na rozmnożenie i założenie stadła. A ja po tym wszystkim dałam sobie na luz i nigdy nie będe bawić się w mamuśkę niegrzecznego starego rozwydrzeńca.
          Przestało mnie interesować wsio i załatwiłam sobie robotę za granicą. Teraz on zabawia się w takiego rodzica swej niesfornej połówki. Życie jest nieprzewidywalne. :D
    • eekonomista To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:00
      Mężczyzna to łowca, czy to się komuś podoba czy nie. Musi gonić króliczka, bo inaczej zaczyna rozglądać się za nową zwierzyną. Chwała kobietom, które przez całe życie potrafią "umykać" partnerowi, podsycając w ten sposób jego zainteresowanie wciąż tą samą kobietą.
      Główny problem kobiet w relacjach z mężczyznami polega na tym, że panie oczekują, iż mężczyźni funkcjonują według tych samych reguł co one. Niestety tak nie jest. Mężczyzna zawsze pozostanie mężczyzną. Owszem, często zostaje usidlony i nie robi niczego, co można byłoby określić mianem zdrady, ale czy jest szczęśliwy? Czy to, że akceptuje marazm żony oznacza, że to jest sens jego życia?
      Na własne życzenie stworzyliśmy świat, gdzie gloryfikowane jest poświęcenie i ofiara w imię czegokolwiek. Szczęście jednostki ogranicza się w imię szczęścia rodziny lub jakiejś społeczności. Ja jednak pytam, czy nieszczęśliwy małżonek jest w stanie uszczęśliwić swoją żonę lub dzieci?
      Kiedyś to kobiety dbały o to, aby dom rozkwitał. Dzisiaj marzące o karierach, wojnach, wielkich pieniądzach dziwią się, że sypią się im rodziny. Kobiety wybrały "równość" z mężczyznami, ale czy ta "równość" wprowadzona na siłę nie zachwiała szczęściem ludzi?
      Kiedyś mówiło się, że głową rodziny jest mężczyzna, ale szyją, która nią kręci jest kobieta. Dzisiaj kobieta jest i szyją, i głową. Czy wynika z tego coś dobrego?
      Nie jestem szowinistą. Moja tolerancja jest bardzo rozwinięta. Wskazuję jedynie na to, że zmieniły się relacja pomiędzy kobietami i mężczyznami, ale jednocześnie pozostał stary model rodziny.

      Do meg-pl.
      Nigdy nie walcz o partnera. Jeszcze bardziej Cię znienawidzi. Jeżeli chcesz go odzyskać, stań się "króliczkiem". Niech to on Cię goni, najlepiej konkurując z innymi. Jeżeli nie ruszy w pogoń, to będziesz przynajmniej wiedzieć, że tego związku raczej nie da się uratować. I od siebie dodam, że ja bym nie ratował. Twój mąż Cię nie szanuje i nie dba o Twoje uczucia, bo prawdopodobnie Cię nie kocha. Nie wierzę, żeby kochający mąż tak bezczelnie afiszował się z przyjaciółką.
      • meg-pl Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:08
        dlatego nie zamierzam kontaktować się z jego przyjaciółką, możliwe, że przyniosło by to zamierzony efekt i "wróciłby" do mnie, ale tylko dlatego,że nie miałby innego wyjścia a nie dlatego,że tego by chciał
        • eekonomista Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:13
          meg-pl napisała:

          > dlatego nie zamierzam kontaktować się z jego przyjaciółką, możliwe, że przynios
          > ło by to zamierzony efekt i "wróciłby" do mnie, ale tylko dlatego,że nie miałby
          > innego wyjścia a nie dlatego,że tego by chciał

          Taka rozmowa nie miałaby sensu. Przyjaciółka nie jest tutaj niczemu winna.

          Tylko niech się zaraz nie odzywają głosy, że ta zła kobieta (przyjaciółka męża) rozbija rodzinę, bo rodzinę rozbija mąż w tym przypadku. Nikt inny.
          • meg-pl Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:26
            wiem, że to wina męża, to on powinien znać granice, to on ma zobowiązania
            ale wybacz...jak słyszę od męza jakie to ona ma wyrzuty sumienia, że ona nie chciałaby żeby w naszym małżeństwie były jakieś nieporozumienia...jak rozmawiają o jej rozterkach o czwartej rano...to ..powiem szczerze..nóż mi się w kieszeni otwiera
            • eekonomista Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:30
              meg-pl napisała:

              > wiem, że to wina męża, to on powinien znać granice, to on ma zobowiązania
              > ale wybacz...jak słyszę od męza jakie to ona ma wyrzuty sumienia, że ona nie ch
              > ciałaby żeby w naszym małżeństwie były jakieś nieporozumienia...jak rozmawiają
              > o jej rozterkach o czwartej rano...to ..powiem szczerze..nóż mi się w kieszeni
              > otwiera

              No proszę Cię. Twój mąż albo kłamie i to wcale nie są jej słowa, albo zdradza również swoją przyjaciółkę, ujawniając jej słowa. Chyba się Twój partner mocno pogubił, żeby nie powiedzieć gorzej. Oczywiście ja stawiam, że zmyśla, próbując w ten sposób pokazać Ci, jak dobra to kobieta. Ty lepiej rozglądaj się za bystrzejszą konkurencją ;)
      • meg-pl Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:15
        no tak...widzę,że robię błąd...jakiekolwiek zainteresowanie płci przeciwnej swoją osobą niszczę w zarodku (wydaje mi sie, że mężczyźni wyczuwają która kobieta jest gotowa na flirt a którą to w ogóle nie interesuje),
        mąż nie za bardzo wie o czym ja mówię, czym ja sie denerwuję, bo nigdy nie był w takiej sytuacji, nie dałam mu powodów do niepokoju, nie stwarzałam niejasnych sytuacji..
        • eekonomista Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:19
          No właśnie, a to dzięki zainteresowaniu innych my oraz nasz partner/partnerka ocenia naszą wartość :)
          To zawsze działa. Kiedy na przykład przeciętny mężczyzna zwiąże się z piękną kobietą, jego "wartość" znacznie wzrasta w oczach innych kobiet. Odwrotnie też to działa, chociaż trochę inaczej :)
          • meg-pl Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 13:29
            myślałam do tej pory,że moją wartość ocenia mąż na podstawie wspólnie przeżytych lat, na podstawie tego kim jestem, co soba reprezentuję a nie na podstawie tego czy pary facetów przy barze będzie wodziło za mną wzrokiem
            • yoko0202 przeczytaj jeszcze raz co pisze eekonomista 31.05.12, 14:32
              o zmieniających się relacjach pomiędzy kobietami i mężczyznami

              meg-pl napisała:

              > myślałam do tej pory,że moją wartość ocenia mąż na podstawie wspólnie przeżytyc
              > h lat, na podstawie tego kim jestem, co soba reprezentuję a nie na podstawie te
              > go czy pary facetów przy barze będzie wodziło za mną wzrokiem

              żyjesz w ogromnym błędzie
              na podstawie wspólnie spędzonych lat, Twój mąż ocenił, że można Tobie wcisnąć każdy kit i uprawiać tak naprawdę przemoc psychiczną, bo ciężko to inaczej nazwać

              moi Rodzice to jest typowe modelowe małżeństwo XX wieku. Mama pracowała zawodowo, ale oczywiście ogarniała cały dom, gotowała, prała sprzątała. Tata oczywiście pracował, wbijał gwoździe, nosił meble, naprawiał krany. Teoretycznie to on rządzi, ale i tak zawsze jest tak, jak chce matka. Ona nigdy jednak nie pozwoliła zrobić z siebie bezwolnego cielęcia usługującego swojemu panu (bo takie większość ludzi ma wyobrażenie o tamtejszych małżeństwach). Tak, można to tak dzisiaj nazwać, że "obsługiwała" całą rodzinę, ale jednocześnie miała wymagania i potrafiła je egzekwować, dzięki czemu miała również nasz szacunek. Gotowała bo lubiła, i cieszyła się, że Ojcu smakuje. On się cieszył, gdy kupił jej ładną kieckę i szedł ze swoją wylaszczoną żoną do kolegi na imieniny. Chodzi mi o to, że była jakaś równowaga i ogólnie święty spokój, bo były postawione granice, sensowne wymagania wobec siebie nawzajem, i wszyscy wiedzieli co mają robić i jak to życie codzienne ma wyglądać. Wiadomi, że bywały kłótnie i jazdy, ciche dni, próby sił i wchodzenia sobie nawzajem na głowę, ale szybko wszystko wracało do normy. A gdyby ojcu przyszła do głowy jakaś przyjaciółka, to miałby taki dżihad w chałupie, że chyba cały blok by poszedł do ziemi.
              • meg-pl Re: przeczytaj jeszcze raz co pisze eekonomista 31.05.12, 14:48
                ale ja moge czytać i milion razy..i oczywiście, że tak powinno być, problem zaczyna się wtedy, gdy stawiane wymagania są traktowane jako atak na wolność a swoje zachowanie zawsze można wytłumaczyć chorobą psychiczną i podeprzeć się jeszcze przy tym kwitkiem od psychiatry
                • eekonomista Re: przeczytaj jeszcze raz co pisze eekonomista 31.05.12, 14:56
                  meg-pl napisała:

                  > ale ja moge czytać i milion razy..i oczywiście, że tak powinno być, problem zac
                  > zyna się wtedy, gdy stawiane wymagania są traktowane jako atak na wolność a swo
                  > je zachowanie zawsze można wytłumaczyć chorobą psychiczną i podeprzeć się jesz
                  > cze przy tym kwitkiem od psychiatry

                  No cóż, wspomniałem coś o poświęceniu, prawda? Twoje słowa własnie potwierdziły moją tezę z pierwszego postu, jaki napisałem w tym temacie :) Powinnaś to naprawdę przemyśleć.
                • yoko0202 Re: przeczytaj jeszcze raz co pisze eekonomista 31.05.12, 17:17
                  meg-pl napisała:

                  > problem zaczyna się wtedy, gdy stawiane wymagania są traktowane jako atak na wolność a swoje zachowanie zawsze można wytłumaczyć chorobą psychiczną i podeprzeć się jeszcze przy tym kwitkiem od psychiatry

                  problem zaczął się bardzo dawno temu, i chyba wszyscy tutaj dokładnie to chcą Ci wytłumaczyć - masz to, na co sobie pozwoliłaś i wnosząc po Twoich postach osobiście nie bardzo widzę tu możliwość, żebyś teraz była w stanie swoim zachowaniem i ze swoją aktualną postawą sprawić, aby pan przejrzał na oczy i magicznie stał się dobrym, kochającym i szanującym Cię mężem
            • eekonomista Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 14:49
              meg-pl napisała:

              > myślałam do tej pory,że moją wartość ocenia mąż na podstawie wspólnie przeżytyc
              > h lat, na podstawie tego kim jestem, co soba reprezentuję a nie na podstawie te
              > go czy pary facetów przy barze będzie wodziło za mną wzrokiem

              Oczywiście ja to upraszczam, ale tak właśnie jest. Kobieta musi być atrakcyjna w oczach mężczyzny. Nie chodzi tylko o wygląd rzecz jasna.
              A to, co Tobie się zdawało wynika z tego, że oczekujesz od mężczyzny, że będzie działał według takich samych schematów myślenia jak Ty :)
              • meg-pl Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 14:51
                to co mi się wydawało wynika z faktu,że jestesmy ludźmi i niezależnie od płci są pewne standardy zachowań
                • eekonomista Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 15:04
                  meg-pl napisała:

                  > to co mi się wydawało wynika z faktu,że jestesmy ludźmi i niezależnie od płci s
                  > ą pewne standardy zachowań

                  Standardy mają to do siebie, że tylko przeciętni do nich dobrze pasują.
                • ferro2 Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 15:15
                  meg-pl napisała:

                  > to co mi się wydawało wynika z faktu,że jestesmy ludźmi i niezależnie od płci s
                  > ą pewne standardy zachowań


                  teraz to bedzie Cie w poczucie winy wpychal, a Ty zaraz uwierz ze jestes winna, a on dalej pojdzie w tango z przyjaciolka, otworz oczy dziewczyno....

                  „Tak mało na świecie dobroci, a tyle jest światu potrzeba...”
                • stokrotka_a Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 16:18
                  meg-pl napisała:

                  > to co mi się wydawało wynika z faktu,że jestesmy ludźmi i niezależnie od płci s
                  > ą pewne standardy zachowań

                  No właśnie, jesteśmy ludźmi a nie aniołami.
            • stokrotka_a Re: To bardzo ciekawy problem... 31.05.12, 16:06
              meg-pl napisała:

              > myślałam do tej pory,że moją wartość ocenia mąż na podstawie wspólnie przeżytyc
              > h lat, na podstawie tego kim jestem, co soba reprezentuję a nie na podstawie te
              > go czy pary facetów przy barze będzie wodziło za mną wzrokiem

              Moim skromnym zdaniem podchodzisz do życia (w tym konkretnej sprawie) w sposób idealistyczny. To czywiste, że byłobyby wspaniale, gdyby tak partnerzy wzajemnie oceniali swoją wartość, ale zapominasz, że jesteśmy ludźmi, którzy w genach mają zapisane dziedzictwo milionów lat ewolucji i podstawowe instynkty, które w bardzo silny sposób wpływają na nasze postępowanie. Możesz oczywiście twierdzić, że człowiek to istota wyższa, stworzona przez Boga, ale biologii nie przeskoczysz za pomocą religii.
    • kubakuk Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 13:40
      N pewno nie jest łatwo ;/ Sam widzę po znajomych ( na mniej jeszcze za wcześnie), ale jednak chyba pozytywne podejście do życia potrafi tutaj pomóc i nie ma wtedy takich skutków :)

      -------
      TrendyMan.pl
      Męska moda z każdej strony
      • lady.szpileczka Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 14:52
        Również przeżywałam to PIEKŁO... jeśli chcesz pogadać to zapraszam na priv (adres gazetowy)
        • roserot Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 15:39
          Dziewczyno!
          Potrząśnij tym chłoptasiem ! I flamą też! Kuźwa bawią się twoim kosztem, a ty tylko płaczesz w poduszkę i chodzisz z tym cierpięctwem tłumacząc małżowi jak to powinien, bo lata, dzieci, szacunek itd., a on ma Cię w czarnej d-e.
          Pokaż, że nie dasz się tak wozić, a do tej waszej "terapeutki rodzinnej" to bym poszła i to z bukietem róż i deklaracją, że misia dostanie, a ty im oszczędzisz trudu podjęcia decyzji. Noż ile będa się tak krygowac, jak nastolatki? Pomóż zakochanej parze! Chyba, że naprawdę Ci już nie zależy i będziesz spokojnie dalej patrzyła jak się dziubdziusiają.
          Kobieto walnij pięścią w stół, wóz albo przewóz.
          • lady.szpileczka Re: kryzys wieku średniego 01.06.12, 08:34
            roserot napisała:

            > Dziewczyno!
            > Potrząśnij tym chłoptasiem ! I flamą też! Kuźwa bawią się twoim kosztem, a ty t
            > ylko płaczesz w poduszkę i chodzisz z tym cierpięctwem tłumacząc małżowi jak to
            > powinien, bo lata, dzieci, szacunek itd., a on ma Cię w czarnej d-e.
            > Pokaż, że nie dasz się tak wozić,

            Podpisuję się pod każdym ww. słowem :) Robi/ą z Ciebie durnia !
          • eekonomista Re: kryzys wieku średniego 01.06.12, 12:39
            roserot napisała:

            > Dziewczyno!
            > Potrząśnij tym chłoptasiem ! I flamą też!

            A to "flama" też ją zdradza, że ma nią potrząsać?
            • fuzzystone Re: kryzys wieku średniego 01.06.12, 16:21
              A czemu nie? Przecież lać jej po pysku nie będzie, tylko ma jej dostarczyć swojego mężą, spakowanego i gotowanego do użytku...
    • urko70 Re: kryzys wieku średniego 31.05.12, 15:31
      meg-pl napisała:

      > czy są mężczyźni, którzy to przechodzili i udało im się nie rozbić rodziny (wch
      > odzi w grę oczywiście "tylko" przyjaźń z młodszą kobietą), jesli tak to co taki
      > ego robiła żona,że nie zwariowała i dotrwała do końca, czy zabiegi żony w ogóle
      > mają jakiś sens, czy mężczyzna sam musi dojść do tego co jest w jego zyciu naj
      > ważniejsze
      > czego bym nie robiła przynosi odwrotny skutek...wiec może nic nie robić

      Robić, jak najbardziej robić kwestia co i jak(?)
      Kazdy zapewne ma inna teorię, moja jest taka:
      - po +- 15 latach związku weszła monotonia, znudzenie, skończyło się wzajemne adorowanie się, ona już nie kokietuje go, on nie zabiega o jej względy, stali się dla siebie tak powszedni, ze aż nudni. Nic nie robienie tylko to pogłębi. Ale nie ma tez co oczekiwać że po kilkudniowej nagłej zmianie relacje wrócą do tych sprzed lat.

      Moim zdaniem: znaleźć przyczynę i spróbować kopnąć ją w dupsko czyli wyeliminować. Dla jasności: facetowi też nie jest z tym dobrze.
      • zuzi.1 Re: kryzys wieku średniego 01.06.12, 19:35
        meg ja bym zaczęła od wizyty u dobrego detektywa, sowice bym go opłaciła za jego usługi, aby miec jak najlpesze dowody na nieuczciwosc Twojego męża, a potem z dowodami do sądu i rozwód z orzeczeniem o winie plus odpowiednie alimenty na dziecko/-ki...trafiła Ci się wyjątkowo beszczelna franca za męża...brrr
        • zuzi.1 Re: kryzys wieku średniego 01.06.12, 19:39
          ups, miało byc bezczelna ;-)
    • fajnajozia Re: kryzys wieku średniego 01.06.12, 22:57
      czego bym nie robiła przynosi odwrotny skutek...wiec może nic nie robić

      Kopa w doopę teraz, zaraz, natychmiast. Po drugie, to nie z Twojej winy chłop Cię zdradza (bo sypiają ze sobą regularnie, heloł!!!) Uświadom go między jednym kopem z domu a drugim na ulicę, że rozwód będzie z jego winy, mieszkanie Twoje a alimenty zapłaci takie, że od razu odechce mu się amorów. I nie tłumacz skąd wiesz, że sypiają ze sobą, niech narobi w majtki ze strachu. A potem daj na msze, że Bóg Cię na stare lata uwolnił od padalca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka