Dodaj do ulubionych

Diesel versus LGP.

26.10.12, 15:50
Jakbyście musieli wybierać to co byście wybrali? Jakieś ewentualne plusy LPG poza ekonomią widzicie? Bo diesel to wiadomo, ktoś może go nawet wybrać niekoniecznie ze względów ekonomicznych, ale z powodów ekologicznych i technicznych. Wiele dieslowskich silników to majstersztyki i technologiczne cacka.
Swoją drogą widzicie sens gazowania w miarę nowych i drogich aut z silnikami o dużej pojemności? Po cholerę gazować nówkę BMW 5? Nie lepiej kupić od razu z silnikiem wysokoprężnym?
Obserwuj wątek
    • josef_to_ja Gdzieś po Polsce jeździło zagazowane Porsche. 26.10.12, 15:52
      Nówka. Porsche Cayenne i gazowane.
    • maly.jasio Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 16:00
      josef_to_ja napisał:

      > Jakbyście musieli wybierać to co byście wybrali? Jakieś ewentualne plusy LPG po
      > za ekonomią widzicie?

      Wiadomo, ze zadnych. Jednak , gdy ktos jezdzi 25 i wiecej tys km /per annio
      - to LPG po prostu sie oplaca.
      • josef_to_ja Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 16:23
        Bardziej od diesla? Ja bym w takiej sytuacji naprawdę wolał wybrać diesla. Nie po to bym też kupował np. nówkę Audi A6 z dużą pojemnością żeby je gazować.
        • maly.jasio con gusta non disputanda 26.10.12, 21:09
          josef_to_ja napisał:
          > Bardziej od diesla? Ja bym w takiej sytuacji naprawdę wolał wybrać diesla. Nie
          > po to bym też kupował np. nówkę Audi A6 z dużą pojemnością żeby je gazować.

          Mowi my o gustach - czy o realiach. ?
          Bo jesli chodzi o gusta - to tez wole Diesle.
          (bezpieczniejsze)
          a jesli o pieniadze i koszty uzytkowania - to to, co napisalem powyzej.
          • josef_to_ja Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 13:06
            Serio LPG wychodzi taniej? Nawet biorąc pod uwagę koszt założenia instalacji?
            • nie.mam.20 Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 13:18
              Jozek, policz sobie wartosc opalowa lpg, pamietajac o gestosci lpg. Gestosc ok. 0.55 kg/l; benzyna ok. 0.75. Ceny sa podawane za litr, wartosc opalowa na kg. LPG wychodzi taniej, ale koszt zwraca sie po ilus latach, w zaleznosci od przebiegu. Nie wiem, jak znosza takie traktowanie zawory? Jak wspominalem, dobre dla taksowkarzy, ktorzy sie nie spiesza, ale jada wiele km. Przecietny facet z ciezkawa noga ma malo frajdy. Spaliny sa czysciejsze, ale ulatniajacy sie gaz lubi sie zapalic/wybuchnac, w zaleznosci od proporcji do powietrza. Jak ci ktoz w kufer wjedzie, to moze byc goraco. Przerobione auto maja mniejszy bagaznik, bo gdzies cylinderek trzeba wstawic.
              • maly.jasio Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 17:01
                dokladnie przecie to napisalem - tylko w skrocie

                LPG - jest dobre (bo tansze) dla tych co duzo jezdza i im sie nie spieszy.

                1. dla taksowkarzy
                2. dla samochodow dostawczych
                3. Dla tych co codziennie musza spory kawal drogi dojezdzac do pracy.
                • josef_to_ja Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 17:37
                  A większość dostawczych to nie przypadkiem diesle?
                  • maly.jasio Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 17:52
                    josef_to_ja napisał:
                    > A większość dostawczych to nie przypadkiem diesle?

                    Przypadkiem tak, ale z innych powodow (nie finansowych)

                    - sa bezpieczniejsze przy wypadkach
                    - bardziej niezawodne.


                    Totez ja nie chwale LNG (sam tez mam dwa diesle :)
                    - tylko wskazuje - gdzie one maja sens.
                    • josef_to_ja Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 18:39
                      A zainstalowanie LPG we w miarę nowym aucie mocno obniża jego koszt (w sensie "gołego" auta, bez ceny instalacji)? Bo to jednak jest ingerencja, która na auto wpływa.
                      • maly.jasio Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 18:50
                        josef_to_ja napisał:
                        > A zainstalowanie LPG we w miarę nowym aucie mocno obniża jego koszt
                        (w sensie " gołego" auta, bez ceny instalacji)?

                        - nie.

                        Bo to jednak jest ingerencja, która na auto wpływa.

                        - nie. instalujesz i odinstalowywujesz.

                        Jozek, nie smec bez konca, jak to w Twoim stylu, tylko lec z problemami specjalistycznymi
                        na foro auto-moto.

                        ja nie jestem ciocia-dobra-rada.
                        opisalem Ci problem w skrocie - i wystarczy.
                        • josef_to_ja Re: con gusta non disputanda 27.10.12, 19:05
                          Ale z drugiej strony LPG po jakimś czasie zaczyna zrzynać silnik, hehe. Mnie najbardziej śmieszy jak ktoś kupuje Hummera, sportowe auto lub limuzynę z silnikiem V8, a potem gazuje.
                          www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-samochod-na-gaz-to-tak-jak-wykastrowany-facet,nId,612039
                          moto.gadu-gadu.pl/5687827130155635928/sportowe-auta-na-lpg-czy-to-nie-wstyd1
                          www.auto-swiat.pl/node/100138
    • qqbek Ropa 26.10.12, 17:19
      Ropa jest dla traktorów.
      Gaz do zapalniczek.
      Benzyna dla samochodów.

      Jak ktoś robi rocznie 25-30 tysięcy km, tak jak ja, to rzeczywiście LPG byłby jakąś alternatywą. Ale już raz wypadek w aucie z "bombą" miałem i z tego powodu nie zamierzam powtarzać tego doświadczenia.
      Współczesne silniki diesla to majstersztyki, przekombinowane do granic możliwości i dostosowane, kosztem użytkownika, do rygorystycznych norm emisji spalin, narzuconych przez UE i niektóre stany USA (tutaj głównie Kalifornia). Wymień wtryski (genialnej jakości ON w Polsce gwarantuje, że będziesz musiał), koło dwumasowe i filtr cząstek stałych raz na kilka lat w Dieslu i "oszczędność" związana z zakupem auta z takim silnikiem przestaje być taka oczywista.
      Dodać należy także sporą różnicę w cenie nowego samochodu z silnikiem benzynowym i z silnikiem wysokoprężnym (na niekorzyść Diesla o porównywalnej mocy).

      Jak ktoś robi 50-80 tysięcy km rocznie, a samochód bierze w leasing, to mu to ryba, bo i tak po trzech latach (czyli po gwarancji) będzie już miał nowy.
      Gdy ktoś kupuje samochód na 6-7lat (lub dłużej), robiąc przy tym 15-25 tysięcy km rocznie, to powinien się dobrze zastanowić przed kupnem Diesla.

      Do tego Diesel to gwarantowane "atrakcje" każdej ostrzejszej zimy, jeżeli nie posiadasz garażu :)
      • twoj_aniol_stroz Re: Ropa 26.10.12, 20:38
        Jeżdżę dieselem 2,8 pojemność i powiem tak: na remontach silnika się nie znam, ale to stary samochód a mimo to zaworów nie słychać, odpala z marszu, pracuje cicho (jak na diesel), w zimie przy -20 odpala bez większych problemów jeśli akumulator dobry. Nie jest garażowany, bo brak miejsca ze względu na duży zestaw mniej lub bardziej dziwnych rowerów i inne cuda mojego ślubnego. Owszem, przy tak dużym mrozie samochód pracuje trochę jak czołg, sztywny jak diabli i mułowaty, ale nic więcej. Ropę leję tę zwykłą, nie żadne jakieś universe, czy inne cuda. Samochód służy mi do jazdy po dziurach i dołach, często w terenie, więc nie ma warunków pracy cieplarnianych :)
        • qqbek Widzisz... 27.10.12, 15:56
          ...mój staruszek (stuknęło mu właśnie 14 lat, z czego ponad 7 jeździ "ze mną") odpala przy -30 na dworze.
          Bez względu na to, czy akumulator jest właśnie nowy, czy 5-letni, odpalał zawsze.
          Staruszek też jeździ ze mną po dziurach i dołach, ale ma wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi, a do tego zawieszenie jak pan bozia przykazał (stalowe, a nie aluminiowe) i wiernie służy mi już ponad połowę swego życia, oferując do tego komfortowe warunki podróży.
          Przebieg ma taki, że większość nowych aut już takowego nie doczeka, bo są zbyt przekombinowane. Ale silnik ma niewielki (1,6 105KM), bez zbędnych duperel w środku (2 a nie 4 zawory na cylinder, stałe a nie zmienne fazy rozrządu no i rozrząd napędzany łańcuchem a nie paskiem). Jedyne, co przez te 7 lat z hakiem robiłem z silnikiem, to 2x wymiana świec, wymiana uszczelki pod pokrywą zaworów i czyszczenie przepływomierza (czyli duperele, których łączny koszt nie przekroczył 200 złotych i 2 godzin spędzonych w garażu z piwem i kluczem dynamometrycznym w dłoni). Jak na 7 lat to chyba niewiele. Zwłaszcza, że poprzedni właściciel przy silniku nie robił dosłownie nic (wymieniał tylko olej raz na rok, jak go kupiłem, to miał oryginalne, dość już przepalone, świece zapłonowe - wymieniłem je od razu, potem po 5 latach kolejny komplet - niby markowe [NGK], ale do gazu musiałbym jeszcze droższe kupować dla świętego spokoju [a tak wystarczą proste, 2-elektrodowe]).

          Tankuję bezołowiową 95... ale nawet jak na Ukrainie raz zatankowałem przez pomyłkę 92-oktanową, to nie kaprysił i jechał normalnie.
          • twoj_aniol_stroz Re: Widzisz... 28.10.12, 12:28
            No to bardzo młody masz samochodzik :) Moje cudo jest pełnoletnie nawet w USA :D Ze mną jeździ trzy lata i dotychczas silnik był nie tykany. Owszem przy zawieszeniu, blacharce (rama, ale i wszelkie dziury w podłodze tak żeby mi się woda z kałuży do butów nie lała :D), rurki od chłodnicy, bo bidulki już sparciały, hamulce czesto, bo jednak błoto w nie włazi, ale silnik działa idealnie :D
            A jesli masz benzyniaka to normalne jest, że pali przy -30 :D Diesel ma lekkie utrudnienia z racji właściwości ropy na mrozach, ale i to da się przeskoczyć, bo mój czołg jeździ bez problemu :)
      • josef_to_ja Prawdziwe zapalniczki są na gaz. :) 27.10.12, 13:38
        Najważniejsze, że przeżyłeś i wyszedłeś bez szwanku. Na Twoim miejscu też bym się bał gazowanych aut.
    • qqbek Tak przy okazji Józiu... 26.10.12, 17:44
      ... prawo jazdy zrobiłeś?
      Bo jeszcze niedawno narzekałeś, że nie masz.
      Udało się?
      No to gratuluję :)

      Na pierwszy samochód kupiłbym sobie coś dużego (tak 4,5-4,7m długości), z niedużym silnikiem benzynowym (do 2 litrów pojemności). Nauczysz się tym jeździć, bo po kursie jeszcze nie potrafisz.
      W ostateczności jakiś kompakcik (ale koniecznie ponad 4m długości, żeby się do małych aut na stałe nie przyzwyczajać) z silnikiem 1,4 lub 1,6.
      No i znajdź sobie kogoś ze zniżkami, na współwłaściciela, bo OC Ciebie dobije (wiem co piszę - moja siostra, świeżo upieczony kierowca, OC za drugi rok [czyli już ze zniżka 10% za bezszkodowy przebieg i bez zwyżki za prawo jazdy krócej niż 1 rok] składkę za ubezpieczenie litrowej Toyoty Yaris ma wyższą niż ja za dwa sporo większe auta [obydwa z silnikami 1,6] łącznie).
      • josef_to_ja Re: Tak przy okazji Józiu... 27.10.12, 13:08
        Nie zrobiłem. Temat teoretyczny, na auto i tak mnie nie stać. Współczuję wypadek. Dobrze, że wyszedłeś cało.
        • qqbek Re: Tak przy okazji Józiu... 27.10.12, 15:37
          josef_to_ja napisał:

          > Nie zrobiłem. Temat teoretyczny, na auto i tak mnie nie stać. Współczuję wypade
          > k. Dobrze, że wyszedłeś cało.

          Heh ukruszony krąg szyjny i siniaki po napinaczach pasów bezpieczeństwa - mogło być gorzej.
          Równe 15 lat jeździłem bez wypadku do tamtego czerwca (2010r.). Wiele razy uciekałem gdzieś w nieprawdopodobny sposób przed, wydawałoby się, nieuniknionym.
          A tamtego dnia wziąłem autko żony i miałem właściwie tylko pomóc swojej matce zabrać się od znajomych po imieninach (jej), bo prezentów kilka większych dostała (a taksówek i taksówkarskiego ryzykanctwa za kierownicą się boi).
          Stanąłem na czerwonym świetle, niemalże w centrum wsi Lublin (szeroka, 4-pasmowa droga, dopuszczalna prędkość 70km/h, mało kto jeździ tamtędy mniej niż 90km/h).
          Ja zauważyłem czerwone, dwóch przede mną zauważyło czerwone, dziewczynka która jechała za nami nie zauważyła czerwonego.
          No i władowała mi się w tył, ja się władowałem w tył tego przede mną, a ten przede mną władował się jeszcze w tył tego, który przed nim stał.
          Trzy samochody do kasacji, jeden jeszcze do klepania (ten z końca "łańcucha destrukcji").
          Mój samochód (Opel Astra) był "po wszystkim" krótszy sporo od Opla Corsy (potężne uderzenie w tył, cały przód też skasowany po uderzeniu w następny samochód). Jedynym niepogiętym elementem blacharskim były drzwi kierowcy.

          Ale dlaczego gazu już nie - otóż kupiliśmy tamtego Opla, żeby żona nauczyła się jeździć po kursie, już z gazem. No to się jeździło z butlą w miejscu koła zapasowego. Miał być samochód na rok-dwa, do nauki jazdy, ale żonie się spodobał, tak więc służył nam już ładne kilka lat. Nawet nie pomyślałem wtedy, że po solidnym uderzeniu w tył, butla ta ma prawo się urwać z mocowań.
          Powiem to tak - dobrze, że nikt nie jechał na tylnej kanapie, bo poza pogotowiem też i transport sanitarny byłby potrzebny... butla się nie rozszczelniła, ale rozwaliła całą tylną kanapę i zatrzymała się dopiero na fotelu pasażera (ja swój złamałem swoim ciężarem w tył, butla wygięła fotel pasażera w przód). Tym samym był to mój pierwszy i ostatni samochód z butlą gazową.
          • josef_to_ja Re: Tak przy okazji Józiu... 27.10.12, 18:44
            Qqbek, wstrząsające. Dobrze, że wszystko tylko tak się skończyło. Aż mnie zatkało jak to przeczytałem. Opatrzność boża musiała nad Tobą czuwać. Dobrze, że już po wszystkim. Mam nadzieję, że co niektórzy to przeczytają i się zastanowią. Swoją drogą bardzo inteligentnie i konkretnie piszesz. Łeb to musisz mieć. Inżynierem jesteś, prawda?
            • qqbek Re: Tak przy okazji Józiu... 28.10.12, 01:07
              > Qqbek, wstrząsające. Dobrze, że wszystko tylko tak się skończyło. Aż mnie zatka
              > ło jak to przeczytałem.

              A ja się dziś z tego śmieję.

              > Opatrzność boża musiała nad Tobą czuwać.

              Istot nadprzyrodzonych bym w to nie mieszał, jako agnostyk.
              Dość powiedzieć, że ja miałem najlżejsze obrażenia (sprawczyni złamała nogę, kobieta z samochodu przede mną rozwaliła o deskę rozdzielczą obydwa stawy kolanowe) spośród wszystkich poszkodowanych... a jako jedyny, z czego do dziś śmieje się przy znajomych jeżdżących z "totemami" z pewnym olbrzymem imieniem Krzysztof, nie miałem w aucie ani "totemu" ze św. Krzysztofem (sprawczyni - studentka KUL) ani totemu w postaci różańca na lusterku (pani z Daewoo przede mną).

              > Dobrze, że już
              > po wszystkim.

              Mi nawet podobało się odszkodowanie - całkiem sporo, jak za dwa tygodnie w kołnierzu ortopedycznym i miesiąc rehabilitacji.

              > Mam nadzieję, że co niektórzy to przeczytają i się zastanowią. S
              > woją drogą bardzo inteligentnie i konkretnie piszesz. Łeb to musisz mieć. Inżyn
              > ierem jesteś, prawda?

              Nie jestem inżynierem, ale tłumaczem specjalistycznym.
              Żeby było śmieszniej tłumaczę głównie prace naukowe i dokumentację techniczną.
              Tak więc, pomimo na wskroś humanistycznego wykształcenia (socjologia, filologia), coś jednak w tym jest.
              • josef_to_ja Re: Tak przy okazji Józiu... 28.10.12, 11:42
                Nic tylko się naprawdę cieszyć, że już po wszystkim. A jak nawet bogobojne szare myszki z KUL mają prawo jazdy i samochody to ja chyba jeszcze bardziej boję się kobiet. :D
            • nie.mam.20 Re: Tak przy okazji Józiu... 28.10.12, 01:48
              Jozek, ty jestes kobieta, albo opanowales sztuke trolowania do perfekcji. Tyle empatii to nawet moja kobita by z siebie nie wycisnela :)
              W kazdym razie, masz u mnie duzego plusa dodatniego :D
              • josef_to_ja Re: Tak przy okazji Józiu... 28.10.12, 11:43
                Jestem po prostu bardzo wrażliwy, chyba za bardzo. :(
    • mariuszg2 Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 17:47
      nie lubie diesli.... tylko benzyna...teraz silniczki benzynlowe sa rownie ekonomiczne co disla.... gaz owszem ale nie do kazdego benzyniaka jest dobry.... benzyniki nowej generacji nie toleruja gazu a szkoda na sile gazowac cos co tego nie wymaga...
      • mohitto Re: Diesel versus LGP. 27.10.12, 15:20
        otoz to :)
    • six_a Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 19:04
      a co na to ematki?
    • zeberdee28 Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 19:11
      Plusów LPG nie ma żadnych, jest to upierdliwość ale jak się dużo jeździ no to oczywiście się opłaca. Obecnie jeżdżę autem z nowym 1.6 TDI VW, póki co problemów nie ma z DPF ale ja jeżdżę bardzo często długie trasy więc to dlatego, dwumasy bym też nie demonizował - w dzisiejszych czasach można i za 900 zł ją wymienić a jak się robi długie trasy to pada dopiero po ogromnych przebiegach, zimą też nie ma specjalnie bólu z tym silnikiem - komputer pokazuje jakieś pierdoły jak jest -25 stopni ale auto i tak jedzie. Diesel jest więc dobrym rozwiązaniem - ALE tylko jak większość życia robisz trasy, jeżeli jeździsz głównie po mieście i czasem trasę to tylko benzyna, bo w mieście paliwa spalisz więcej jeżdżąc dieslem no i problemy typu DPF i dwumasa też cię dopadną, nie mówiąc o tym że diesel jest znacznie droższy w zakupie.
    • mabiwy Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 22:50
      LPG - korzystam od lat i zmienianych aut, pochwalam, zachęcam, polecam i nie będę się, ani wyboru tłumaczyć :)
    • nom73 Re: Diesel versus LGP. 26.10.12, 22:53
      josef_to_ja napisał:

      > Jakbyście musieli wybierać to co byście wybrali? Jakieś ewentualne plusy LPG po
      > za ekonomią widzicie?

      Nie ma przeciwwskazań, żeby zamontować LPG do Diesla. :-)
      Od dawna wózki widłowe z silnikiem Diesla i butlą na LPG śmigają po halach produkcyjnych, nie wspominając o autobusach miejskich z instalacją na gaz ziemny.
    • nie.mam.20 Re: Diesel versus LGP. 27.10.12, 02:40
      zdecydowanie diesel, lpg jest dobre dla dryndziarzy.
      Diesel ma moment obrotowy i to sie liczy. W dzikim kraju diesla wlejesz wszedzie, lpg tylko w miastach. Nowe suby z dieslem maja bak 64 litry, co starcza na 1000 km. Pewnie audi, bmw czy merc podobnie.
      • josef_to_ja Re: Diesel versus LGP. 27.10.12, 14:55
        To Ty Kocham Michnika? ;-)
        • nie.mam.20 Re: Diesel versus LGP. 27.10.12, 15:12
          aleszskont, ja jestem copy, right?
        • coff.eina Och Dzozef 27.10.12, 15:49
          nie mów,że dopiero teraz się domyśliłeś? się mniej za doopeczkami oglądaj a siedź więcej z Nami...:P
          • josef_to_ja Re: Och Dzozef 27.10.12, 18:44
            Tak tylko na chwilę wróciłem. ;)
    • minasz Re: Diesel versus LGP. 28.10.12, 21:07
      a wiesz ile kosztuje jak zje-biesz turbosprezarke?
      • six_a Re: Diesel versus LGP. 28.10.12, 21:50
        czy Ty ze wszystkim musisz seks uprawiać, nawet z turbosprężarką?
        dżizas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka