kotka108
14.08.14, 16:51
Wiem że dla was moje pytania moga się wydawać śmieszne, ale one wynikają z dosyć trudnych
wydarzeń w moim życiu.
Trochę nie pasują do mojego wieku, bo mam 30 lat ale po prostu z pewnymi sprawami nie do końc sobie poradziłam.
Byłam żoną alkoholika który w ogóle o mnie nie dbał.
Nie miał dla mnie czasu, nie całował, nie przytulał. Byli tylk koledzy i wódka.
Ale nie zdradziłam go przez wiele lat.
Zamieszkałam sama, byłam bardzo samotna, w depresji, pogubiona.
Zaufałam facetowi który twierdził że zalezy mu na mnie, że zaopiekuje się mną
i po chyba...4,5 latach bez seksu wreszcie poszłam z kimś do łóżka.
Gościu się po tym zmył. Potem wrócił, przepraszał, tłumaczył że przestraszył się
zaangażowania, potem że właściwie interesuje go tylko seks i że po prostu był
ciekawy jak to jest z dziewczyną z takim dużym biustem.
Bo takiej kobiety nigdy nie miał...
Nie powiem żeby było mi miło. Poczułam się potraktowana jak lalka, jak zabawka, przedmiot.
Który ktoś od tak sobie wziął, pobawił się i odłożył.
Cała ta sytuacja nie jeste jakimś dramatem. Powiecie - sama przecież tego chciałaś.
Tak, chciałam. ALe nie tak!
Nie naciskałam na związek, bo nie byłam gotowa na niego ale nie chciałam być tak potraktowana.
Miałam i mam po tym duży żal do niego. Bo wiedział że jestem sama, przestraszona, w trudnej sytuacji, że mój mąż stosował przemoc psychiczną.
A jednak zachował się tak a nie inaczej.
Problem polega na tym że dopiero to doświadczenie pokazało mi że jestem otoczona
znajomymi męskiej płci właściwie chyba ze względu na duży biust.
Zaczęłam analizować to co wydawało mi się naturalne, takie ludzkie że nie jest do końca normalne, że przekraczałam jakieś granice, normy.
Chyba z samotności, tęsknoty za męskim ciepłem.
Mężczyźni nawet obcy, mało mi znani próbowali mnie przytulać, zaczepiali, zapraszali na kawę.
Ale żadnego z nich tak naprawdę nie obchodziłam ja i to co się ze mną dzieje.
Jeśli zwaracałam się do jakiegoś znajomego o pomoc kończyło się na propozycji pójścia do łóżka.
Byłam osobą wesołą, ufną, pomocną i lubiłam siebie, swoje ciało.
Dziś po prostu boję się mężczyzn i staram się ukrywać biust pod apaszkami i luźnymi ubraniami, tak żeby nikt nic ode mnie nie chciał.
Ten jednen facet sprawił że przestałam marzyć o nowym partnerze, miłości, seksie.
Mężczyźni proponują mi dziecko, małżeństwo , romans bardzo szybko, nieprzyzwoicie, bezpośrednio.
Mam niechęć do własnych piersi bo to wszystko przez nie.
Wmówiłam sobie że gdybym wyglądała inaczej tamten mężczyzna by mnie nie uwiódł, nie oszukał może...
Ostatnio poszłam zanieść telefon do seriwsu.
Chłopak który go przyjął stwierdził że naprawi go za darmo w zamian za kawę.
Potem zaczął do mnie pisać smsy i namawiać mnie na romans twierdząc że o takiej kobiecie marzył bo mam czym oddychać.
Nie ubietam się wyzywająco, nie zachowuje się zaczepnie.
Jestem raczej smutna, zamyślona.
Jakoś nie umiem sobie pozytywnie wyobrazić przyszłości i że jeszcze komuś zaufam.
Jak to widzicie?
Jak zmienić teraz myślenie o sobie, przestać ukrywać to że jestem kobietą i wyglądam jak wyglądam.
Czuję się winna za to że to ja swoja naiwnością i wyglądem spowodowałam te wydarzenia.