koles40
25.09.14, 10:29
Witam. Jestem mężczyzna 40 lat. Jakis czas temu wdalem sie w romans. Zostane pewnie zbesztany, ale zakochalem sie w zonie kumpla. Ona we mnie tez. Romans trwal krotko, ale znalismy sie juz wczesniej. To bylo jak grom z jasnego nieba. Chcialem spedzic z nia reszte zycia i w tym ja utwierrdzilem. Ona tez sie zakochala i przyznala mezowi do romansu. I zaczela sie burza. Kumpel walczyl o swoja zone, ja wyprowadzilem sie z domu. Dopoki moja zona darla ze mna koty za zdrade, wiedzialem czego chce. Gdy zaczela chciec mojego powrotu, juz nie wiedzialem co robic. Wydygalem sie. Do tego dzieci kochanki, moje dzieci. Sytuacja stala sie skomplikowana. dzwonilismy z kochanka do siebie w tajemnicy przed malzonkami. ja nie zamykalaem zadnej furtki. Przestalem wiedziec czzego che, choc serce rwalo sie w stone kochanki. Ale wymieklem. Zawalalem prace, ciagle awantury z zona. W koncu powiedzialem kochance, zeby juz nie dzwonila, zebysmy przeczekali, moze czas sam pokaze a moze nam przejdzie.
I wtedy kochanka zaczela wypisywac anonimy do mojej zony, czego to ja jej nie naobiecywalem, ponformowala ja o moim wczesniejszym romansie. Znienawidzilem ja, uznalem za wariatke i z podkulonym ogonem wrocilem do zony. A teraz jestem nieszczesliwy. Zle mi w domu. Ciagle wspominam tamta, ale mam jej za zle to, co zrobila, bo wydaje mi sie to chore. Czy mam racje? Nie wiem co robic. Nie wiem czy zostac w domu dla dzieci i zyc jak warzywo czy zawalczyc znow o kobiete, kto wyczynia takie rzeczy, Czy jest tego warta? Wiem, ze ona nadal mnie kocha. Moje zycie leglo w gruzach