21.09.04, 00:17
Za 3 minuty wybije polnoc (przynajmniej na moim cykaczu). Chyba nie ma
lepszej pory na rozmowy o duchach. Moze kogos spotkala jakas straszliwa
historia? Udalo sie komus wywolac straszliwa mare?
Ja wywowlywalem dwa razy. Pierwszy raz na kolonii, z 2 godziny ustalalismy
jak ma wygladac tarcza, uspokajalismy spanikowane i splakane panienki (seans
odbywal sie u nich w pokoju). Po zgaszeniu swiatla i pytaniu "duchu czy
jestes" uslyszelismy chrobot? Wlosy stanely mi deba gdy drzwi do pokoju
zaczely sie powoli otwierac. Stanely jeszcze wiekszego deba gdy w progu
stanal "Karateka", najgorszy wychowawca starszakow. Dostalismy po ciochu
karate (wiadomo skad xywka), i uskutecznialismy pompki w nagrode.
Drugi raz bylo lepiej. Wybralismy za miejsce opuszczony garaz. Nawet poczulem
dziwne cieplo i mrowienie w palcach nad talerzem! Ale cala atmosfere
zniszczyl koles ktory zaczal sie onanizowac :(. Gosh... niektorzy to maja
dziwaczne poczucie humoru ;). Nie uwierzylem ze jest nawiedzony i
profilaktycznie dalem mu w ryj za zepsucie zabawy. Ale teoretyczne
przygotowanie mialem niezle. Przeczytalem jeden rozdzial z ksiazki Leszka
Szumana "zycie po smierci", i widzialem tam zdjecie zjawy z ektoplazmy.
Wiedzialem ze najgorszy jest duch Hilera, bo dusi na seansie spirytystycznym,
a co gorsza odzywa sie po niemiecku! Komus poszlo ciekawiej?
Obserwuj wątek
    • pankracea Re: Polnoc 21.09.04, 00:34
      kiedys ktos mi opowiadal, ze jego kolega wywolywal cos. juz nie pamietam co,
      ale dziewne rzeczy zaczely sie dziac, jakis przeciag, jakies dziwieki czy cos w
      tym stylu. skonczylo sie na tym, ze nie dokonczyl rytualu ;)
    • Gość: Pauli Re: Polnoc IP: *.chello.pl 21.09.04, 00:37
      ja kiedys tez wywolywalam duchy....ojej, w zamierzchlych czasach podstawowki,
      chyba w 8mej klasie, na szkolnej wycieczce...
      cala klasa zebrala sie w pokoju moim i kolezanek, zgasilismy swiatelko, troszke
      tylko wpadalo przez okno...
      swoja obecnosc duch mial objawic pukajac w garnek - mialam garnek (nie wiem
      skad;)), do ucha garnkowego przywiazany byl szurek; drugi koniec przywiazalam
      do jakiegos patyka i trzymalam calosc za patyk wlasnie a garnek swobodnie
      wisial - zeby wszyscy widzieli ze to nie ja pukam w ten garnek i nie szarpie za
      sznurek (naciagniety dzialaby jak struna)
      no i wywolujemy.... cisza jak makiem zasial, wszyscy wpatrzeni w moje rece i
      garnek...
      pierwsze pytanie do ducha:
      "duchu, czy juz jestes? jesli tak, to puknij w garnek" (hehe, debilne pytanie,
      powinno miec ciag dalszy - a jak cie nie ma to puknij dwa razy;))
      no i w tej wielkiej ciszy uslyszelismy wszyscy wyrazne "puk"....








      a sekunde potem dziki, przeazajacy wrzask "aaaaaaaaaaaaaa"









      teraz moge przyznac, ze w pukaniu ducha mialam swoj niewielki udzial (nie
      powiem jak) wiec sie go nie przestraszylam... natomiast ten wrzask to malo mnie
      o zawal serca nie przyprawil:)) krzyczala jedna z dziewczyn, autentycznie
      przerazona...
      oczywiscie wywolywanie trzeba bylo zakonczyc, dac dziewczynie cos na
      uspokojenie i pokazac jak to ten duch puka w garnek... a i tak uspokajanie jej
      duzo czasu nam zajelo...

      gomory, dzieki za ten watek, przypomnialy mi sie swietne czasy:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka