Gość: Karpiu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.12.04, 22:54
Wstyd mi. Ale po drugim dniu picia sprzedałem samochód i pojechałem na
lotnisko.
Kupiłem tam bilet do Kapsztadu przez Wiedeń. Do samolotu było pięć godzin,
więc
poszedłem na piwo i tam spotkałem Kaśkę i kupiłem jej bilet do Wiednia. Do
samolotu wziąłem butlę bolsa fioletowego. Tam się delektowałem w samotności.
W
Wiedniu okazało się, że samolot będzie dopiero jutro. Sprzedałem buty
jakiemuś
kolesiowi i poszedłem spać na trawnik przed lotniskiem. Tam po jakimś czasie
mnie obudził Facet w wielkiej czapce i zrobił mi pobudkę. Obok była kolejka
do
miasta, więc pojechałem. Na dworcu wypiłem kilka piw i ktoś mi dmuchnął bilet
i
forsę. Zrobiło mi się zimno i poszedłem jak myślałem w stronę Polski do domu.
Po drodze w jakiejś bramie stala stara kanapa więc się położyłem spać. Znowu
zrobili mi pobudkę faceci w wielkich czapkach. Zimno było niemiłosiernie.
Poszedłem do jakiejś knajpy, ale bez forsy i pokazałem jakiemuś gościowi
kwit,
że kupiłem bilet do Kapsztadu i powiedziałem, że mi go ukradli i muszę
zadzwonić, ale nie mam forsy , bo ją też wcięło. Dał mi tyle, że mogłem kupić
10 piw. Poszedłem do innej piwiarni. Tam pożyczyłem kurtkę od pijanego gościa
i
zasnąłem w klopie. Potem już nie pamiętam. Następnego dnia obudziłem się na
klombie w parku. W kurtce był dowód osobisty austryjacki. Jedyną myślą było
to,że muszę się napić. Obok był jakiś targ staroci. Zacząlem łazić i żebrać,
zeby kupili ode mnie mój zegarek. Sprzedałem go za stówkę, to było trochę
forsy. Od razu wypiłem kilka piw i zrobiło mi się wesoło, aż zacząłem na głos
śpiewac góralskie piosenki. Kupiłem yteż sobie plastikowy hełm strażacki i
poszedłem w nim do piwiarni i tam zacząłem sie kręcic od stolika do stolika i
rysowac na serwetkach jakieś głowy. Już nie chcę pisać bo potem było
najgorsze.