magilaina
10.01.05, 15:52
eh! musiałam to gdzieś napisać, bo zaraz nie wytrzymam i chyba z bólu
umrę...to takie uczucie jakby świat zaraz miał sie skończyć, a boli tak
bardzo, że każda jakimś nadludzkim cudem przeżyta minuta wydaje się
wiecznością...przyjechał, był i pojechał. Jesteśmy przecież najlepszymi na
świecie przyjaciółmi. Dziś rano, lotnisko : "ale nie jesteś smutna napewno,
bo coś jakoś tak mi sie wydaje?" "Ależ oczywiście, że nie - no zobacz
przecież się uśmiecham ..oooo...no zobacz...cieszę się, że mam
Ciebie...najlepszego na świecie przyjaciela" "A wiesz...poznałem piękną
dziewczynę...jest taka, że chyba chciałbym z nią być...już Ci wszystko
opowiadam" "Opowiadaj, szybciutko, wiesz, że chcę, żebyś był
szczęśliwy...jaka ona jest?" "Prawie taka jak Ty...no ale Ty jesteś moją
najlepszą przyjaciółką...drugiej takiej nie znajdę"
czy jestcos gorszego ....??? chce mi sie wyć...