Dodaj do ulubionych

Nowotwór Jądra

15.02.05, 18:03
Musze Wam powiedzieć, że bardzo długo zastanawiałem się czy o tym napisać.
Jednak mija rok jak jestem jednojajeczny i chyba już przyszedł ten czas by się
z tym podzielić. Dla przestrogi oczywiście. Dość to dziwna postać nowotworu,
bo wywodzi się najczęściej z komórki, która powinna dać życie a nie je
zabierać. Większość nowotworów jądra to nasieniaki, mające swój początek w
zbzikowanym plemniku. Jednym pojedynczym plemniku, króry zaczyna się dzielić.
W styczniu ubiegłego roku oglądając "Rodzine Soprano", zrobiłem coś, co nieraz
mężczyźni robią. Czyli podrapałem się po jajkach. I w tym momencie zdziwienie.
Na prawym jajku guzek, powodujący że jądro miało troszkę kwadratowe
zakończenie. Jako z wcześniej na swojej drodze życiowej spotkałem człowieka,
który na takie rzeczy uczulał (był andrologiem i niestety już nie żyje a ja
zawdzięczam mu życie), dało mi to do myślenia. Biłem się z myślami 2 tygodnie
i po tym czasie poszedłem do lekarza. Pomacał, obejrzał i stwierdził
prawdopodobnie wodniak, bez obawy. Ale zasugerował wykonanie USG. Pobiegłem na
drugi dzień (piątek) , miałem bardzo duży wewnętrzny niepokój. Badanie
podejrzanie długo, oprócz jąder okolice miednicy, jama brzuszna, szyja. Myśle
cos nie gra. Serce mi waliło jak Dzwon Zygmunta. Jako że pracuje w Akademii
Medycznej (informatyk) wiedziałem, że coś musi być nie tak. I pytanie lekarza
czy wykonuję ten sam zawód co on. Odpowiedz "nie". A on mówi, że zdiagnozował
guza, prawdopodobnie złośliwego. I w tym momencie świat się wali, chociaż
staram się zachować spokój. Wychodzę z gabinetu jak po niezłej dawce
narkotyków, kłęby myśli. Wiedziałem że taka choroba istnieje (od tego
Pierwszego Androloga) ale nic o niej nie wiedziałem. Telefon do żony i
przekazanie tej traumatycznej wiadomości. Wracam do pracy i spotykam tego
drugiego androloga. Na jego pytanie "i jak ?" pokazuje mu wynik. Nieruchomieje
i wykrztusza "a jednak". Potem rozmawiam z szefową, informuje ja i proszę o
pomoc, trzeba działać. Info od niej dostane dopiero w poniedziałek. Kurde całe
2 dni. Ale już wtedy podejmuję decyzję, żyję dalej tak samo jak dotychczas.
W sobote wychodzi nowy tom "Harrego Potera" więc jadę go kupić.
Wracając słyszę w RMF o białym dniu w ośrodkach onkologicznych. Całe szczęście
że mieszkam w Bydgoszczy. A co mi tam w mordę nie dadzą jadę. Tam oczywiście
są spotkania ale dla kobiet, nie dla chłopów. Ale udało się zapisać na
poniedziałek do lekarza. Oczywiście w poniedziałek potwierdzenie diagnozy i
wyznaczenie terminu operacji. W międzyczasie badanie krwi i inne. Nie jest
źle. Dość wcześnie badziewie wykryte. Po trzech tygodniach zostałem
jednojajowcem. Potem Tomografia i podejrzane węzły chłonne. Jako że PET-a nie
można było zrobić ( dziękujemy Ci NFZ i min. Łapiński), chemia. 4 serie.
Chemia to mordęga, przez 3 dni trują cię a ty rzygasz dalej niż widzisz. Potem
przez tydzień powrót do życia, prawie bez jedzenia. Wszystko, co weźmiesz do
ust ląduje w kiblu. Dwa tygodnie odpoczynku i od początku. Po chemii ponownie
TK i węzły chłonne, mniejsze, ale są. Dalej nie można zrobić PET-a ( Łapinski
ty gnido). To jeszcze radioterapia. Ale ona w porównaniu z chemią to spacer po
wiosennym lesie. Dopiero w październiku PET, wszędzie czysto, zdrowy. Dal
przestrogi Panowie, BADAJCIE JAJKA. Najlepiej, co miesiąc podczas kąpieli.
Jeżeli poczujecie zgrubienie, guzek, utratę sprężystości jądra i jego twardość
walcie do lekarza. To Wam hańby nie przyniesie a może życie uratować. Teraz
dziękuje Bogu, że spotkałem dr. Szymczyńskiego ( pierwszy androlog) bo on mi
uratował życie. Mam nadzieję, że moje opowieść nikomu nie będzie musiała go
ratować.
PS. Z jednym jajkiem tez można seksić. ;-)
Obserwuj wątek
    • Gość: JaTezNieMamJądra Re: Nowotwór Jądra IP: *.kopnet.pl / *.kopnet.pl 15.02.05, 21:44
      ja tez nie mam jadra nawet dwóch ...ale sie tm nie przejmuje bo jestem
      dziewczyna dobrze ze napisales o swoim przezyciu bo teraz bede sprawdzac mojego
      chlopaka <lol2>
      • wadera3 Re: Nowotwór Jądra 15.02.05, 21:46
        nie tylko jąder Ci brakuje.....nie tylko...
      • makinetka82 Re: Nowotwór Jądra 19.06.16, 22:29
        z mózgiem u Ciebie też krucho, jak widać...
    • Gość: MaBiWy podziękować Ci należy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 21:57
      że z taką dozą humoru,klasą, bez patosu i zbytniej ckliwości, napisałeś tak
      poprostu o schorzeniu równoznacznym ,w sensie powagi sprawy, z rakiem piersi u
      kobiet. One wiedzą,że biust należy badać regularnie w okreslonych
      okresach.Faceci wiedzę mają znacznie mniejszą. Może Twoja historia to zmieni,
      choćby w nieznacznym stopniu. Przybij piątkę, powodzenia.
    • Gość: c.kapturek Re: Nowotwór Jądra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 22:12
      podziwiam za mimo wszystko, poczucie humoru w tej całej historii.
      wszystkiego dobrego :))))))
    • wadera3 a swoją drogą....... 15.02.05, 22:24
      gratuluję odwagi i wytrwałości.....pod życzeniami dla łapińskiego podpisuję się
      obydwoma rekami,choć z drugiej strony problemu......3maj się......
      • Gość: Mis Re: a swoją drogą....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 22:35
        Zycze zdrowia przede wszystkim.Czytalem kiedys ksiazke o Armstrongu podejrzewam
        ze ty na pewno tez.
        Moze nieladnie ale jestem ciekawy jednej rzeczy,jak to jest po takich
        przejsciach z mozliowscia posiadania dzeici?
        • defcon5 Re: a swoją drogą....... 16.02.05, 10:14
          Podobno po chemii trzeba odczekać około 24 miesięcy i zrobić badania nasienia.
          raczej z tym problemów nie powinn być. Po to mamy dwa.
    • nibyktos Re: Nowotwór Jądra 15.02.05, 23:06
      dzieki za przestroge, defcon. Zdrowia i powodzenia!
      • mixin Re: Nowotwór Jądra 16.02.05, 07:39
        ciesze sie, ze sie udalo, i super, ze o tym piszesz tutaj :)
    • gomory Re: Nowotwór Jądra 16.02.05, 10:52
      Dzieki za taki prawdziwy tekst.
    • girlfrompoland Re: Nowotwór Jądra 19.02.05, 02:58
      Bardzo ladnie opisales cos jakby nie patrzec strasznego.
      Zeby sie innym przydalo.
    • pikorpikor Re: Nowotwór Jądra 19.02.05, 03:08
      Powodzenia w życiu życzę.
    • Gość: ppp Re: Nowotwór Jądra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 14:38
      Spokojnie, bez nerwow koledzy, nie panikujcie tylko. To nowotwor bardzo rzadki i
      w przypadku wczesnego jego wykrycia w zdecydowanej wiekszosci jest uleczalny,
      dlatego tak wazne sa badania kontrolne.
    • Gość: x Re: Nowotwór Jądra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 08:58
      Mój facet miał parę lat temu zapalenie jąder. Co za straszna choroba,bardzo
      szybko się posuwa. Na szczęście skończyło się dobrze choć wyglądało tragicznie
      i groziło operacją.
      • bule Re: Nowotwór Jądra 28.05.05, 21:27
        cześć! Ja też miałem niedawno zapalenie jądra. Dostałem antybiotyk i cos
        przeciwbólowego. Już dawno jądro zmniejszyło sie (było bardzo powiększone) i nie
        boli. Nadal jednak jest trochę wieksze od drugiego jądra. Sprawdzałem czy nie ma
        zadnego guza i nie znalazłem. Może wiesz jak długo u Twojego męża było podobnie?
        pzdr.
    • diabel.tasmanski Napisz do"Przyjaciółki" 20.02.05, 11:05
    • kirk12 Re: Nowotwór Jądra 20.02.05, 13:21
      Przeżyłem chorobę tą samą z tym,że w wieku 40lat bardzo rzadko występującą.Po
      kilku miesiącach niepokojących objawów zgłosilem się do urologa.On najpierw
      spojrzał i z uśmiechem powiedział jaki piękny wodniaczek.Przez chwilę we mnie
      wstąpiła nadzieja,że wystarczy igła i koniec mojej gehenny dolegliwości i
      czarnych myśli.Dla pewności jednak zrobił mi USG.Ja patrzyłem mu się w oczy ze
      strachem i nadzieją ,ale niestety powiedział to jest nowotwór,a jaki okaże się
      po usunięciu ponieważ w tym wypadku nie ma innej możliwości prawidłowej
      diagnozy.Moje lewe jądro było 2 razy większe od prawego .Zaproponowal mi
      operację ,i zebym się zastanowił,ale w.g. niego nie ma innej możliwosci.Ja
      potrzebowalem jeszcze 3 miesięcy ,aby umocnić swą pozycje w firmie i cięzko
      było mi pogodzić się z utratą jądra ,mimo ,że coraz bardziej mi
      przeszkadzało.Aby uspokoić sumienie,że cos z tym robię znalazłem
      bioenergoterapeutę.Ten wlal we mnie kolejna nadzieję.Twierdził ,że raczej
      usunie guza,a w najgorszym wypadku wzmocni mnie bo w tym stanie napewno nie
      wytrzymalbym operacji.Przekonal mnie,że nawet gdyby to byl rak to on w trakcie
      seansów zatrzyma jego rozwój.Po dwóch miesiącach seansów plus ziółek ,gdy
      czułem ,że choroba się posuwa,zaprzeczał temu i zaproponowal mi jako ostatnia
      szansę chińskie czopki za 500zł.Sprowadził ten rewelacyjny lek,który miałem
      brać przez miesiąc.Ostatniej sztuki juz nie wziąłem tylko wróciłem do urologa.W
      międzyczasie jeszcze dzwoniłem do znanych ośrodków onkologicznych.W katowicach
      powiedziano mi,że ich metoda laserowa nie nadaje się do mojej
      choroby.Zadzwoniłem jeszcze do znanego mi cyba z prasy prof.w Lublinie .On mi
      powiedzial,żebym natychmiast poddal się operacji i ze z głosu sądząc jestem
      młody i będę jeszcze miał dzieci.To byl piątek-"mój urolog" zrobił mi
      USG ,okazało się ,że przez te 3 miesiące guz wzrósl o jedną trzecią i powstał
      chyba naciek na węzłąch chłonnych.Zaproponował mi zgłoszenie się do szpitala na
      poniedziałek i natychmiastową operację.We wtorek o 9 byłem już na stole , a
      przed 12 zadzwoniłem do żony,że jestem po.Rana się żle goiła,ale po 14 dniach
      nadawałem się do wyścia ze szpitala .W międzyczasie przyszły wyniki badań
      histopatologicznych .Wypisując mnie "mój urolog",który mnie tez
      operował ,powiedział,że to jest nasieniak,że mam 75% szans na 5-letnie/umowna
      granica ,że choroba została zniszczona/ dalsze życie i dal mi skierowanie do
      szpitala onkologicznego. 4 trzydniowe cykle chemii w odstępie co
      miesiąc .Ostatni prawdziwie traumatyczny bo gdy tym razem przyjmowany byłem do
      szpitala młoda lekarka tak jak jej poprzedniczki ustawiła plan cyklu i gdy
      czekałem na łożko na oddziale zobaczyła mnie ordynatorka i mój wygląd jej
      podpowiedziąl,żeby wstrzymac się z chemią i zrobić dodatkowe badania .Jej
      przypuszczenia były słuszne najpierw podano mi krew , a dopiero potem chemię
      pani ordynator nie kryła,że młoda lekarka mogła mnie załatwić na zawsze.W
      trakcie pierwszej chemii zrobiono mi tomografię -miałem na węzłach naciek
      9cmx6cmxnie pamiętam.Po ostatniej chemii kolejna tomografia -/oczywiście
      stress/guz na węzłach znikł.Pytałem się pani ordynator dlaczego w takim razie
      kieruje mnie na radioterapię -powiedziała,że profilaktycznie bo w razie nawrotu
      choroby ja już bym chemii nie wytrzymał.Minęły 3 lata od kiedy ,po 9 miesiącach
      leczenia wróciłem do pracy.Miałem szczęście,że trafiłem na kilku wspaniałych
      lekarzy prawdziwych fachowców nie takich ,o których się czyta w gazetach ile im
      się wklada do koperty.Pomogli mi dzięki swojej wiedzy i życzliwości równie
      ważnej.Dzieki temu ani na chwilę nie zwątpiłem .Dzieci prawie dorosłe dopiero
      po fakcie dowiedziały,się ,że tato mial raka,a żona również nie widziała we
      mnie strachu. Około tygodnia temu,w gazecie Fakt znalazłem
      zdjęciea "najlepszych polskich bioenergoterapeutów -wręcz cudotwórców" wsród
      nich był ten,który przez 3 miesiące powstrzymywał mnie od operacji.Miałem po
      skończeniu leczenia zadzwonić do niego,ale na myśl,że usłyszę jego głos nie
      mogłem się przemóc.Gdy zobaczyłem jego zdjęcie zadzwoniłem do Faktu aby
      dowiedzieć się w jaki sposób oni zweryfikowali tych"cudotwórców" nie udało mi
      się jednak skontaktować z kompetentną osobę. Piszę bo chcialbym aby mój
      list komuś pomógł.
      • defcon5 Re: Nowotwór Jądra 21.02.05, 08:51
        Witaj Kirk. Ja nie brałóem pod uwagę jakichkolwiek "znachorów" i "uzdrawiaczy".
        Niestety straciłeś kilka miesięcy i napewno troche forsy. Tego świństwa żadne
        "ręce które leczą" nie zabiją. Nowotwór boi sie tylko lanceta, chemii i
        promienowania. Ciesze się że Ci się udało. Dziwię się tylko temy lekarzowi,
        dlaczego nie zmusił Ciebie od razu do operacji.Powodzenia
      • farmahool Re: Kirk proszę o kontakt (bardzo) 26.05.05, 01:21
        mój mail mazfarm@wp.pl
        • kirk12 Re: Kirk proszę o kontakt (bardzo) 26.05.05, 02:25
          Do Farmahool , mój mail na tym forum jest aktualny,jeżeli masz jakieś
          wątpliwości lub pytania pisz
      • ataner14 Re: Nowotwór Jądra 14.06.16, 23:52
        Życzę dalszych długich lat życia w zdrowiu i dziękuję ,ze wpadł mi Pana list w ręce .Ja też pisałam siostrę na wizytę do energoterapełty na szczęście ona była mądrzejsza i wybrała lekarzy a Pan mnie utwierdził ,że to co chciałam dla niej zrobić było głupotą.To dobrze że pisze Pan o swoim przypadku i ostrzega przed głupotą.DZIĘKUJĘ!
    • Gość: sorrow_the_dog a'propos "wodniaczków" IP: *.dialup.telenergo.pl 20.02.05, 22:31
      jak to właściwie jest z tymi "wodniaczkami"? jedno jądro mam otoczone b. dużą
      ich ilością własciwie od zawsze (wybadanie jakichś zmian w tym gąszczu byłoby
      raczej trudne) i nie wiem czy powinienem się tym martwić, czy nie. co to
      właściwie są te wodniaczki i skąd sie biorą? trzeba je usuwac, coś z nimi
      robić? czy mogą sobie tak zostać?
      wiecie coś na ten temat?

      pozdrawiam
      • wadera3 Re: a'propos "wodniaczków" 20.02.05, 22:57
        na litość!-lekarza zapytaj.....nie wszystko trzeba usuwać,ale badać trzeba....
    • armia5 Re: Nowotwór Jądra 26.05.05, 02:13
      Mój znajomy przeżył to co ty. Dobrze ze to napisałeś.Życze ci wszystkiego
      naj....
    • vvadera1 [...] 27.05.05, 00:36
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • winter_coffin [...] 27.05.05, 00:47
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • vvadera1 [...] 27.05.05, 04:10
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • zwykly_kierowca [...] 27.05.05, 08:28
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kobieta306 [...] 27.05.05, 22:02
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ultimate.strike Re: Nowotwór Jądra 20.01.17, 12:47
      Oto przykład, do czego prowadzi zmuszanie mężczyzn do noszenia spodni. Poczytajcie sobie, bo wiele wskazuje, że spodnie są jednym z czynników ryzyka w tej chorobie. I powinienem zakończyć "wybór należy do Was". Ale w wielu przypadkach nie należy, zamiast tego należy się podporządkować i narażać zdrowie.
    • ultimate.strike Re: Nowotwór Jądra 22.01.17, 15:36
      I jak tam, kto chciałby sobie pochorować na tą przypadłość? Są chętni? A może na bezpłodność wolicie?
    • bei Re: Nowotwór Jądra 02.07.17, 11:04
      Zdrowia! i pogody ducha✌️
      Mój brat naście lat temu rozpoczął przygodę z chłoniakiem jądra. Epizod choroby, chemia, 10 lat remisji, wznowa, terapia i dzielnie dał kopa choróbsku.
      Trzymam kciuki, będzie dobrze!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka