Dodaj do ulubionych

Trudna decyzja...

25.03.05, 11:07
Witam!!!
Zacznę od tego, że rok temu poznałem pewną dziewczynę.Od 3 m-cy mieszka u
mnie.Zaproponowałem jej aby zamieszkała u mnie, ponieważ ma trudną sytuację
rodzinną i potrzebowała spokoju do nauki(studiuje itd.) Jest bardzo
arakcyjna, inteligentna i strasznie zawróciła mi w głowie. Zakochałem się w
niej.Ona wie o tym. Rzecz w tym, że ona nie chce się z nikim wiazać,
przynajmniej tak mi mówi(nie wierze w to!)Jak wspomniałem, mieszka u mnie ale
mamy osobne towarzystwo, spędzamy wolny czas osobno.Po prostu widzę, że nie
mam u niej żadnych szans. Ona chciałaby abym, był jej przyjacielem, ale Ja
nie moge;(.Trudno jest nawiązać przyjaźń między kobietą a mężczyzną, gdy się
mężczyźnie podoba.Ja czuje coś do niej, i chciałbym czegoś więcej. Wszyscy
moi znajomi dziwią się, że mieszka u mnie dziewczyna, z którą nie jesteśmy
razem!Czy to takie dziwne??? Sytuacja mnie już trochę męczy. Myśle o tym,
żeby powiedzieć jej o tym, że będzie musiała się wyprowadzić;(Dłużej chyba
tego nie wytrzymam.Co robić???
pzdr
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Trudna decyzja... 25.03.05, 11:14
      Jestes przegrany. Jesli laska na starcie zakwalifikuje kogos jako "tylko"
      kolege, to ma przechlapane, i marne szanse na pukanie w stalym zwiazku. No
      chyba ze sie razem upijecie, to moze ;). Lepiej zbierz sily i pognaj ja, a
      rozejrzyj sie za taka ktora da Ci szczescie, a nie frustracje.
      • totti78 Re: Trudna decyzja... 25.03.05, 11:30
        Dzięki, cyba będę musiał tak postąpić!!!
        A z Azerami będzie ciężko;)))
        Wesołych Świąt!!!
        • gomory Re: Trudna decyzja... 25.03.05, 12:36
          no to jak to sie mowi... mokrych jajek :)
    • tomekchcialbywiedziec Re: Trudna decyzja... 25.03.05, 13:05
      zrob tak jak mowisz i bedziesz spokojniejszy.tak bedzie ci orac ta sytuacja
      psyche.
      • totti78 Re: Trudna decyzja... 25.03.05, 16:06
        Już mam problemy z psychą;(.Rzadko ze sobą rozmawiamy, nie mam już ochoty na
        żadne pogawędki. Nie angażuje się w nic.Ona napewno to widzi, że sobie
        odpuściłem. Z drugiej strony wiem, że potrzebuje pomocy(miewa momenty załamania-
        płacz, histeria) i szkoda mi jej.
        Pozdrawiam!!!
    • darknes6 Re: Trudna decyzja... 25.03.05, 19:34
      A mnie się wydaje że masz sznse- rozegraj to taktycznie... spróbuj ją czymś
      zaintrygować- daj jej do zrozumienia, że baaaaaaardzo ci się podoba, a potem
      sobie odpuść i traktuj tylko jak pryzjaciółkę- poproś ją o radę jak masz
      postąpić z jakąś fikcyjną dziewczyną... udawaj że na współlokatorce ci nie
      zależy, a potem znowu uderz... hmmm... jeśli ona jest typem zdobywcy to już ją
      masz....
      powodzenia
      • totti78 Re: Trudna decyzja... 26.03.05, 22:19
        Proszę o jeszcze jakieś wskazówki???
        • azazela Re: Trudna decyzja... 26.03.05, 22:47
          mysle ze nie wszystko jeszcze stracone, piszesz ze ona jest w trudej sytuacji i
          potrzebuje pomocy, jezeli ja od ciebie dostanie, jesli bedziesz przy niej wtedy
          gdy jej sie wszystko wali i ona bedzie wiedziec ze moze na ciebie liczyc to na
          prawde bardzo duzo zsykasz w jej oczach!!! piszesz ze ona wie co do niej
          czujesz to paradoksalnie ulatwia ci sytuacja,to troche okrutne co pisze ale w
          tej sytuacji wzbudzisz w niej poczucie winy; on jest dla mnie taki dobry a ja
          go tak traktuje pleplpe
          tylko pamietaj o jednym nie badz zbyt nachalny w okazywaniu uczuc, to odstrasza:
          (((
          powodzenia
          domorosla psycholozka:)
          • markiza7 Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:04
            azazela napisala:

            >...to na prawde bardzo duzo zsykasz w jej oczach!!!

            bzdura!!!

            >w tej sytuacji wzbudzisz w niej poczucie winy; on jest dla mnie taki dobry a
            ja go tak traktuje pleplpe

            jeszcze wieksza bzdura!!!

            Jesli jest to kobieta wyrachowana, to nic nie zyskasz (a jednoczesnie nic nie
            stracisz) takim czy innym zachowaniem, nie mowiac juz o wzbudzeniu u niej
            poczucia winy!!

            Zaznaczam: jesli jest to kobieta wyrachowana,
            bo nie mamy przeciez pojecia jaka ona jest.

            • azazela Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:27
              markiza7 napisała:

              > azazela napisala:
              >
              > >...to na prawde bardzo duzo zsykasz w jej oczach!!!
              >
              > bzdura!!!
              >
              > >w tej sytuacji wzbudzisz w niej poczucie winy; on jest dla mnie taki dobry
              > a
              > ja go tak traktuje pleplpe
              >
              > jeszcze wieksza bzdura!!!

              Teraz bardziej merytorycznie poprosze:DD
    • mabiwy Re: Trudna decyzja... 26.03.05, 23:37
      nie bądź gnojek. Niech wybieże Ciebie wyłącznie dla Ciebie, a nie ze względu na
      okoliczności. Zaproponowałeś bezinteresowną pomoc - bąź konsekwentny. Nie
      dajesz rady? Czyja słabość i potrzeba komfortu psychicznego jest dla ciebie
      ważniejsza. Rozważ, a potem podejmij decyzję i zrealizuj jA tak , aby nie
      skrzywdzić najpierw Jej , a potem siebie... Trafnych decyzji :)
    • wadera3 Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:38
      to już z kilkakrotnie "rozwiązywałeś" na różnych forach, i różne szczegóły
      historii podawałeś.....po co?
      • mabiwy Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:46
        problem nie zniknął Wadero , ot co
        • wadera3 Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:47
          taaaa, i od kilu miesięcy wałkujemy to,w romaitych wydaniach-chyba to o czymś
          świadczy,oprócz tego,że nie zniknął.....
          • mabiwy Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:54
            masz wieksze doświadczenie ?
            • wadera3 Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:56
              we wszystkim mam większe....niestety
          • mabiwy Re: Trudna decyzja... 27.03.05, 00:56
            sa forumowicze jednego forum
    • misscraft Re: Trudna decyzja... 28.03.05, 00:12
      Wyobrażam sobie jakie to musi być ciężkie, powiedz jej delikatnie, że czujesz
      coś do niej i dlatego powinna sobie poszukać jakieś lokum, bo ciężko ci, bądź
      poprostu szczery,to zmniejszy jej rozczarowanie, bo połechat ją mile,że aż tak
      sie w niej zakochałeś,aby nie burzyć dobrych stosunków powiedz,że nie będziesz
      jej poganiał z tą przeprowadzką.

      A jeśli głupio Ci powiedzieć prawdę zawsze zostaje kłamstwo, powiedz jej, że
      kogoś poznałeś i że ona chce się wprowadzić.
      • totti78 Re: Trudna decyzja... 30.03.05, 16:14
        No ciężko jest ciężko...;)Ale już niedługo chyba dostanie mieszkanie. Ona ma
        wielu znajomych, ludzie jej pomagają. Czasami mam wrażenie, że ona u mnie
        mieszka, inny ją gdzieś wozi a jeszcze z innym sypia.(spotyka się z
        kilkoma "znajomymi")Może sobie tak to poukładała. Jest bardzo bystra.Z drugiej
        strony bardzo jej współczuje,bierze wszystkie problemy rodziny na siebie,
        czasami miewa ataki histerii.Nie ma już siły z tym walczyć itd.Dlatego nie mam
        serca żeby jej powiedzieć o wyprowadzce.
    • szybki_wytrysk Re: Trudna decyzja... 30.03.05, 16:17
      A bzykacie sie ? Bo jeśli tak , to nie wszystko jeszcze stracone.
      • totti78 Re: Trudna decyzja... 30.03.05, 16:57
        Wyobraź sobie, że się nie bzykamy;((. Ciężko jest, oj ciężko...
        • totti78 Re: Trudna decyzja... 03.04.05, 09:07
          Czy ktoś może mi jeszcze dać jakieś wskazówki???
          Potrzebuje pomocy,męczy mnie ta cała sytuacja...nieźle się wkopałem;(
          • sagis Re: Trudna decyzja... 03.04.05, 13:57
            Czy tylko na bzykanku Ci zależy?
            Już wcześniej czytając Twoje posty widziałam, że tylko o to Ci chodzi.
            Jeśli nie umiesz przyjąć tego, co ona Ci daje, to lepiej daj jej spokój.
            Przede wszystkim licz się z jej uczuciami.
            • chardonnay_79 Re: Trudna decyzja... 03.04.05, 15:17
              Wskazowki juz dostales...
              ale chyba czekasz na takie ktore potwierdzą Twoj punkt widzenia?

              Zaoferowales pomoc, ale z tego co piszesz zrobiles to bardziej ze wzgledu na
              siebie niz na Nią..
              Wytrzymaj :)
    • izka82 Re: Trudna decyzja... 03.04.05, 19:41
      Badz twardy,przeciez baba nie jestes!! Czy na swiecie istnieje tylko ONA??
      Jezeli cie nie chce, to przeciez zmusic jej nie mozesz! Jezeli czujesz ze nic
      miedzy wami nie bedzie, odpusc jak najpredzej, potem moze byc ciezej i
      ciezej.....

      pozdrawiam
      • totti78 Re: Trudna decyzja... 04.04.05, 10:05
        Ciężko jest mieszkać w jednym lokum z osobą płci odmiennej,która Ci się
        podoba.Naprawdę!Tymbardziej, że ona umawia się z różnymi kolegami.Raz z tym,
        raz z tamtym.Nie wiem, może szuka tego jedynego. Budzi to we mnie jakieś dziwne
        uczucie. Jestem zazdrosny,to chyba normalne w moim przypadku.Nie okazuje jej
        tej zazdrości.Ostatnio pod moimi drzwiami od mieszkania rozmawiała z jakimś
        kolegą.Odrazu ogarnęła mnie zazdrość.Powiedziałem jej że nie życzę sobie takich
        sytuacji(tłumaczyła, że tylko przyniósł jej kawe ze sklepu bo mieszka
        niedaleko, ona się źle czuje i nie wychodzi z domu).A może ja przesadzam?
        Traktuje wszystko za poważnie? Ciekawe jak to wszystko wygląda z boku???

        >Dzięki za posty
        >pozdrawiam
        • gomory Re: Trudna decyzja... 04.04.05, 10:10
          > Ciekawe jak to wszystko wygląda z boku?

          To jest zalosne. Nawet nie to, ze wyglada jakbys nie chcial przyjac do
          wiadomosci co Ci ludzie pisza.
          • totti78 Re: Trudna decyzja... 04.04.05, 13:09
            Co jest załosne?
            Możesz bliżej wyjaśnić?
            Może, Ty nie miałbyś problemu w tych okolicznościach ale ja mam.
            pzdr
            • gomory Re: Trudna decyzja... 04.04.05, 13:33
              Jojczacy facet wydaje mi sie zalosny.
              W takich okolicznosciach tez mialbym problem, tak samo jak Ty. Ale nie zalilbym
              sie sublokatorce, ze mnie nie chce. Nie zalowalbym dziewczynie orgazmow, nawet
              gdyby ich nie zaliczala ze mna ;). Jakbym byl masochista to zagryzalbym palce i
              plakal ze jestem taki biedny. Ale gdybym ten masochizm przelamal, tobym sie nie
              zachowywal jak baba, tylko z tym skonczyl - a mozna tylko tak ze ja pognasz w
              diably. Wyobraz sobie co ona moze o Tobie opowiadac, moze Ci to pomoze w
              podjeci udecyzji ;).
              • totti78 Re: Trudna decyzja... 04.04.05, 16:26
                Wydaje mi się, że ona nie może o mnie złego słowa powiedzieć. Naprawdę powinna
                dużo mi zawdzięczać. Pewnie, że może opwiadać znajomym(lub też sobie tak o mnie
                myślą), że jestem dupek i frajer itd.Ale nie sądzę że tak mówi.Chociaż z
                kobietami różnie bywa.Tak na prawdę to nie za bardzo ma teraz gdzie wracać
                (wciąż czeka na decyzję o mieszkaniu),no ale ta cała sytuacja już mnie
                przerasta.
                Dzięki za rady
                pozdrawiam
    • meggi82 Re: Trudna decyzja... 05.04.05, 19:40
      TOTTI78 napisał:
      " Ona ma wielu znajomych, ludzie jej pomagają. Czasami mam wrażenie, że ona u
      mnie mieszka, inny ją gdzieś wozi a jeszcze z innym sypia.(spotyka się z
      kilkoma "znajomymi")Może sobie tak to poukładała. Jest bardzo bystra."

      Chopie obudz się!! Czy Ty nie widzisz,ze z niej istna modlisza?? Wszystkich
      bierze na swoją ciężką sytuację rodziną,a Wy faceci dajecie się na to nabrac i
      jecie jej z ręki..
      Sorry ale ona po prostu Was wszystkich wykorzystuje.. Sam to zauwazyłes... to
      pozostało Ci jeszcze jedno: przyjmij to teraz do wiadomości!!
      Ona szuka frajerów co dadzą jej daszek nad głową,gdziesz podrzucą, coś
      załatwią i dodatkowo czerpie "przyjemność" bez zobowiązań..

      Obudz się kolego.. z tego nic nie będzie... a nawet jeśli.. mam wrażenie,ze jej
      motto to:"wykorzystać innych ile się da"



    • fruwam Re: uszy do gory 06.04.05, 11:02
      hej jestes szalenie dobrym czlowiekiem wiec moze nie wyrzucaj jej tak od razu
      na ulice.. choc pewnie nie zamierzales ;). rzeczywiscie powiniennes ja sobie
      odpuscic jako "cos wiecej" ale..

      jest pewien wyprobowany sposob, ktory zawsze dzialal w przypadku moich
      cierpiacych znajomych. spraw zeby byla zazdrosna. przestan okazywac jej
      zainteresowanie, oczywiscie nie olewaj, badz przyjacielem ale nic wiecej.. i
      najwazniejsze zacznij sie umawiac z inna dziewczyna. wtedy Twoja milosc
      zauwazy, ze cieszysz sie zainteresowaniem u kobiet (bo jak na razie pewnie
      widzi w Tobie cos na ksztalt brato-przyjaciela i nie czuje przyciagania). moze
      moja metoda wyda Ci sie perfidna ale.. moj przyjaciel byl z dziewczyna 5 lat po
      tym jak z niej skorzystal ;)). pozdrawiam

      p.s. mysle, ze ona musi sie przekonac kogo moze stracic... z nami babami tak
      juz jest, ze nie doceniamy tego, co najlepsze gdy mamy to na wyciagniecie reki
    • fruwam Re: sprostowanie 06.04.05, 11:05
      po przeczytaniu innych komentarzy oswiadczam, ze bylam w bledzie. moze i jestes
      w stanie ja zdobyc ale czy warto?! zaslugujesz na kogos lepszego
      • sagis Miłść jest bezinteresowna, ale czy jego? 06.04.05, 11:20
        To on od niej czegoś oczekuje, ale ona nie musi od niego.
        Jeśli zależy jemu na niej, to powinien przyjąć od niej, to co ona jemu może
        teraz dać. I cierpliwie czekać, aż ona zaufa jemu i może poczuje coś więcej.
        Miłość może poczekać, a jeśli on nie może, to znaczy, że nic nie jest warta
        jego miłość. Dobrze dla niej, że nie zgadza się od razu na jego wyznania.
        Jeśli jego uczucia wygasną, to znaczy, że nie warte były niczego więcej.
        • zdzichu-nr1 Re: 06.04.05, 11:39
          Błędem było oferowanie jej lokum w nader wstępnej fazie znajomości. Trzeba było
          umiejętnie grać tym argumentem, ale odwlekać, odwlekać, odwlekać... wtedy by
          dorwała innego z mieszkaniem, albo pękła.

          Powiem tak. Ta Pani mi się nie podoba. Wyczuwam interesowność i ślizganie się
          na facetach. Podziękuj jej za współpracę i szybko zacznij szukać jakiejś
          normalnej dziewczyny.


          • sagis Re: 06.04.05, 12:48
            Albo, jest ona jeszcze naiwna.
            Ja nie zgodziłabym się na taką propozycją mężczyzny, który niby w ramach pomocy
            proponuje wspólne zamieszkanie.
            Zawsze od takiego można spodziewać się, że będzie chciał czegoś więcej wzamian,
            niż samą przyjaźń:-)
            Zdzichu, takim wyrachowanym facetom, jak Ty, to mówię adieu:-))))
            Mądra kobieta szybko na takich poznaje się.
      • totti78 Re: sprostowanie 06.04.05, 18:04
        Dzięki, ale ona jest naprawdę wspaniałą dzieczyną(przynajmniej tak ją
        odbieram), no chyba że potrafi tak grać.Z drugiej strony mam już dość
        przyglądania się jak spotyka się z różnymi kolesiami.Wiem, że ma trudną
        sytuację rodzinną i chcę jej pomóc ale dłużej w tych okolicznościach pod jednym
        dachem nie wytrzymam.

        pozdrawiam
        • pedzd03 Re: sprostowanie 07.04.05, 19:22
          Nie wiem po co takie komplikacje...Sprawa jest prosta. Ofiarujesz dziewczynie
          mieszkanie. Przyjmujecie proste warunki. ona mieszka dopłóki nie znajdzie
          mieszkania. Najwiekszy młyn robi sie kiedy w zalezności finansowe wplata sie
          uczucia. Wtedy nie wiadomo juz co czym jest i jak sie nazywa. Warto wrócic do
          punktu wyjscia. Dla mnei chłopak z dziewczyna moga mieszkac tylko wówczas
          razem, jesli: oboje sie kochaja, oboje sa sobie obojetni.Zakładam, że zanim sie
          wprowadzies nie czułes do niej miety. Jesli było inaczej, to zakrawa mi o to o
          nieuczciwosc z twojej strony (pomoge jej a ona w zamian mnie obdarzy uczuciem,
          czyt. oddaniem).Jesli nic do niej nie czułes, była tylko kolezanka, której
          pomysałes ze mozesz pomóc a sprawy sie pokomplikowały, to nie pozostaje ci nic
          innego jak porozmawiac z nia wprost o tym co czujesz o tym co piszesz tu na
          forum....że podoba ci sie i jestes zazdrosny ze spotyka sie z innymi. Boli cie
          ta sytuacja, i nie mozecie mieszkac razem. Moze ona liczy na to, ze znajdzie w
          tobie opiekuna...niewątpliwie jest jej z tym dobrze...a utwierdzona w
          przekonaniu o twoich uczuciach, jest pewniejsza, ze nie wyrzucisz jej.
          Budowanie szczęscia na litości, poczuciu winy nie wrózy niczego dobrego dla
          związku. Mozecie jednak ujawcic sobie PRAWDĘ. Ona sama was poprowadzi.
          Wystarczy zaufac sobie i swoim prawdziwym uczuciom....ja staram sie tak
          postepowac. Mam chłopaka w takiej samej sytuacji jak ta dziewczyna. ja jestem
          niezalezna i samodzilelna, on jeynie ma "trudna sytuacje rodzinną". Oddzielam
          zaleznosci finansowe od uczuć...ze wzgledu na szacunek do niego i siebie samej.
          żadnej litosci, nikt z nas tego nie chce....
          • totti78 Re: sprostowanie 16.04.05, 08:18
            No i stało się!!!
            Wczoraj "koleżanka" się wyprowadziła. Od kilku dni rozmawialiśmy o tym, że nie
            możemy już razem mieszkać, że coś do niej czuje itd.(pisałem już o tym
            wcześniej).OStatnio wspominała, że w końcu będę miał spokój, nikt mi nie będzie
            już przeszkadzał itd. Co ona chciała przez to powiedzieć? Przecież nie
            przeszkadzała mi wogóle!Nie wiem czy próbuje we mnie wzbudzić jakiś żal czy
            co?...Wróciła narazie do mamy. Przyjechał po nią jej "przyjaciel". Nie było
            mnie przy tym(może to i dobrze). W domu zastałem wielką pustkę i list z
            ogromnymi podziękowaniami za wszystko co dla niej zrobiłem.Brakuje mi jej
            strasznie ale musiałem podjąć w końcu jakąś decyzje. Ona chce dalej utrzymywać
            ze mną kontakt i myśli, że tak będzie ale ja nie wiem. Trudne to dla mnie.
            Cóż życie toczy się dalej...

            pozdrawiam

            pozdrawiam
            • gomory Re: sprostowanie 16.04.05, 08:25
              > OStatnio wspominała, że w końcu będę miał spokój, nikt mi nie będzie
              > już przeszkadzał itd. (...) Przecież nie przeszkadzała mi wogóle!

              LOL. Bodajze od pierwszego posta pisales jak Ci z nia ciezko, i jakie to
              meczace ;).
              • totti78 Re: sprostowanie 16.04.05, 08:39
                Nie przeszkadzała mi w tym sensie, że mogłem robić w domu coś co chciałem.Jej
                obecność mi ne przeszkadzała. Ktoś był zawsze obok. A ciężko mi było bo coś do
                nie czułem/czuje.
                • gomory Re: sprostowanie 16.04.05, 09:16
                  Daj ogloszenie ze wynajmiesz pokoj dziewczynie. Na "rekrutacji" bedziesz
                  odrzucal sprawiajace wrazenie na niesamotne i nieciekawe. A intrygujacym
                  zaoferujesz korzystne warunki. Stworzysz sobie klimat milosci ;).
    • jadeitka Re: Trudna decyzja... 16.04.05, 12:49

      Oferujesz dziewczynie pomoc, a potem chcesz związku.
      Mi się wydaje że była na tyle mądra ze wiedziała już na początku ze wam nie
      wyjdzie.
      A ty się łudzisz że może co z litości będzie z tobą ???
      Jakoś mało prawdopodobne mi się to wydaje, miał znajomych którzy mogli jej
      pomóc.

      Pozrawiam :))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka