jareqq
03.06.05, 23:43
Temat prozaiczny... ale.....
Zakochanie platoniczne...miejsce "praca"...on - żona..dziecko... ona stan
wolny (nadwyraz inteligenta.... i ma to "coś"....) on błysktotliwy,
inteligentny...ona
również....Wiek ..oboje ok. 30 lat.... Nie ma nic oprócz wzjemnej fascynacji
okazywanej we wspólnych kontaktach - typu praca i chwile ale związane z nią ...
On - związek małżeński raczej nie udany.... ona j.w. ... On opowiada jej o
swojej sytuacji w domu... (och nieciekawa.....) w tym czasie ona roni łzy... i
tak sytuacja sobie trwa.....
i chwila .... przypadek.... ona przez przypadek słyszy rozmowę telefoniczną z
jego żoną..... on kurtuazja .... rozmawia.... jakby nigdy nic...
Mija dzień...on jak dawniej ...ona zmieniona nie do poznania...... chłód jak
na Alasce... i tak do dziś .... mija miesiac..
I cóż począć..... oprócz niesamowitego wyrazu oczu..jaki był.... co to jest?
czyzby miłość?