dwunasta_gwiazdka
09.07.05, 23:05
rok temu rozstalam się z chłopakiemz którym byłam ponad 3 lata; to on ze mna
zerwał wiec przed dosyć długi okres to przeżywałam; zwiazek byl jaki był raz
super a niekiedy kłutnie juz nieważne;jednak wakacje spedzaliśmy raczej
czesciej osobno niz razem (obozy, wyjazdy z rodzicami, kursy jezykowe) i
jakby na to nie spojrzeć cały czas czekałam jak penelopa; teraz po tym
rozstaniu, po odbudowaniu poczucia własniej wartości, wzięciu sie w garść i
przewartościowaniu świata ostatnio zaczęłam się spotykac z pewnym chłopakiem;
wlasciwie spotkalismy sie miesiac temu ale wczesniej dużo rozmawialismy na
gg, pisalismy maile itp. Miedzy nami jest naprawde fajnie, miło, wyjątkowo
dobrze sie dogadujemy(na poczatku myslałam ze jest tylko tak przez net a po
tych spotkaniach okazuje sie że na żywo jest jeszcze lepiej)w ogóle musze
przyznac że chłopak traktuje mnie jak księzniczke, kwiatki, smsy, dzwoni,
robi niespodzianki. Niestety musial teraz wyjechac i wróci dopiero za 2
miesiace a spotkamy sie nawet później bo ja wyjeżdżam pod koniec sierpnia.
Teraz też piszemy smsy jest milo ale ja sie boje. Boje sie czekania, że jak
wróci to wszystko sie zmieni; czuje sie jakbym powtarzała schemat tamtego
zwiazku :/ nie wiem co z tym zrobić. Chłopak jest naprawde fajny ale ja przez
ten okres kiedy byłam sama dużo sie bawiłam, wychodziłam, poznawałam facetów
a teraz jestem rozdarta.Z jednej strony nie jesteśmy razem z drugie piszemy
sobie tak jakbysmy byli, tesknimy za soba. Nie chce robbić niczego wbrew
sobie ale też nie chce go skrzywdzić. Sorry ze pisze tak chaotycznie.
co robić ??
pozdrowionka :)