Dodaj do ulubionych

Następna żona?

26.07.05, 00:09
Cześć!
Chciałem poznać opinie facetów, którzy zostawili swoje żony i są teraz w
nowych związkach. Sam stoję przed taką mozliwością i mam wątpliwości że po
jakimś czasie...że co będzie? ... że to samo będzie! Czy zdarzyło wam się
wrócić do pierwszej żony?
Co robić? Bzykać się z kochanką, bo z nią zawsze miło i odświętnie, i nie
zmieniać tego? Co jest potrzebne żeby potem nie żałować?
Ja wiem... liczy się Wielka Miłość itp. itd. ale mnie interesuje praktyka
nie teoria. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Następna żona? 26.07.05, 06:27
      Bardzo jesteś praktyczny :-)))
    • ang76 Re: Następna żona? 26.07.05, 13:22
      i jeszcze jak ta teoria pasuje:-)))
    • kaganowicz ty marzyciel, 26.07.05, 15:48
      ty o tym bzykaniu to gdzie wyczytales?
      • ang76 Re: ty marzyciel, 26.07.05, 16:22
        kaganowicz napisał:

        > ty o tym bzykaniu to gdzie wyczytales?

        a to pytanie to do mnie, czy do autora postu?
    • gadatliwa1 Re: Następna żona? 26.07.05, 23:07
      Wiesz, to wygodne mieć żonę, dom, stabilność, a na boku święto, czyli miłe
      spotkania, fajnie w łóżku, ciągłe podziwianie i fascynacja. To strona faceta. A
      pomyślałeś o tych obu kobietach? Czy wobec którejś z niej jesteś szczery?
      Autentyczny? Kurczę, jak można wtulać się i szeptać skryte myśli, pragnienia,
      emocje dwu kobietom? I obu łamać życie? Wiem, co piszę. Zdecyduj się, bo dwie
      sroki za ogon to w tym przypadku oznacza nieszczęście. Dla całej trójki. Co ma
      dla ciebie wartość? Dom, bzykanie, czy miłość? I tym się kieruj. Wiesz, jeśli
      jest miłość, to wszystko da się ułożyć. Uwierz mi.
      • jagodnik Re: Następna żona? 26.07.05, 23:20
        Co ma wartość?
        Dom+bzykanie+miłość.Dobre bzykanie.
    • jagodnik Kaganowicz, 26.07.05, 23:31
      mógłbyś rozwinąć swoją myśl?
      (Sorry ale poprzedni post za szybko poszedł).
    • jagodnik Re: Następna żona? 01.08.05, 23:44
      Piszę na forum "Mężczyzna" a jedynej sensownej odpowiedzi udzieliła kobieta.
      Gdzie pisują faceci? W dziale "Działkowcy" ???
      • jagodnik Re: Następna żona? 03.08.05, 22:58
        Dzięki za wpisy, czekam na opinie facetów żyjących w DRUGICH związkach.
    • gentelman_wro Re: Następna żona? 02.08.05, 00:03
      wiesz, ta wielka miłość to wymysł chorych poetów. tak naprawdę to tylko
      chwilowy, odmienny od normalnego stan umysłu, który na całe szczęście w miarę
      szybko mija.
      • szummorza Re: Następna żona? 02.08.05, 09:29
        Wspolczuje obu kobietom ktore sa z Toba... Jak mozna cos takiego robic zonie???
        To brak szacunku... Skoro zwiazek Ci z nia nie odpowiada... to ja zostaw. Daj
        jej taki luz jaki sam masz. A Twoja kochanka jest jeszcze bardziej zalosna. Jak
        moze wchodzic w zwiazek miedzy dwojgiem ludzi. Jednym slowem
        popieram "gadatliwa1". Dla mnie nie jestes facetem tylko dzieckiem. Nie
        potrafisz sprawy jasno postawic i podjac decyzje. Moge jedynie pocieszyc, ze
        takich facetow jak Ty jest duzo wiecej, ktorzy na dwie strony kreca tz. maja
        zone, kochanke i inne przyjaciolki. Nie rozumiem Was!!! Czemu tak robicie?? Po
        co Ci zwiazek malzenski?? Jasne, ze to idealny "parasol ochronny" pod ktory
        zawsze mozna sie schronic... I jeszcze wazna sprawa Twoja kochanka, jeka masz
        pewnosc ze jestes jej jedynym facetem. Taka kobieta ktora wchodzi w zwiazek
        miedzy dwojgiem ludzi dla mnie nie ma skrupolow.... Ale nie chce nikgoo
        oceniac... to tylko moje przemyslenia z doswiadczen zyciowych. Pzdr.
    • jack20 Re: Następna żona? 02.08.05, 10:20
      Tobie przyjacielu, potrzebna jest raczej opinia psychologa niz facetow, ktorzy
      na tym samym wozku jada.
    • masspass Re: Następna żona? 02.08.05, 10:21
      Facetem co prawda nie jestem, ale.... powiem Ci - daruj sobie następną żonę
      skomplikujesz sobie zycie, a z drugiego zwiazku gorzej będzie z "odwrotem" żyj
      i ciesz sie życiem. Kochac, to nie zawsze znaczy to samo ;) Pozdrawiam :)))
      • dupek.jak.kazdy.facet Re: Następna żona? 02.08.05, 10:33
        A dlaczego? Mój stryj za młodu ożenił się dla kariery z córką szefa, uroczą,
        sympatyczną, choc trochę zwariowaną. Nie byli szczęśliwi. Mając 50 lat rozwiódł
        się i wtedy był szczęśliwy jak mało kto. Odniosłem wrażenie, że czekał tylko aż
        córka wydorośleje i wybędzie w domu. Później poznał kobietę młodszą od siebie o
        prawie 20 lat. Obecnie jest szczęśliwym mężem i ojcem dwuletniej córeczki, choć
        wygląda raczej na dziadka.
        • kati1973 Re: Następna żona? 02.08.05, 12:55
          ciekawe co na to jego zona

          w wieku 50 lat zostala sama ze zmarnowanym zyciem i czasem
          ale to niewazne
          • dupek.jak.kazdy.facet Re: Następna żona? 02.08.05, 13:01
            Trochę mi jej szkoda, ale przynajmniej materialnie dobrze na rozwodzie wyszła.
    • kobieta306 Re: Następna żona? 04.08.05, 23:20
      Taki układ jaki masz obecnie wyniszczy Ciebie psychicznie. Ciągłe okłamywanie,
      kombinowanie, życie w dwóch światach jest straszne.
      Fascynacja nową osobą minie za jakiś czas, tak jak minęło pierwsze zauroczenie
      żoną. Odświętność przerodzi sie w codziennośc i nie masz żadnej gwarancji, że
      tym razem będzie cudownie. Miłość powinna przerodzić się w przyjaźń i szacunek.
      Wiele zależy od tego, czy macie dzieci. Jeśli tak, to odpowiedź dla mnie jest
      tylko jedna - żona i rodzina. Na Twoich decyzjach nie mogą ucierpieć dzieci.
      Jeśli nie macie potomstwa to zastanów się co dla Ciebie jest naprawdę ważne w
      życiu. Z pewnością bardzo zranisz swoją żonę. Myślę, że żaden człowiek nie
      zasługuje na takie poniżenie. Jednocześnie odchodząc dasz jej szansę na nowe
      życie. A może i Ty będziesz szczęśliwszy.
      Jedno jest pewne - twój obecny układ wyniszczy Cię psychicznie prędzej niż
      myślisz. Generalnie to bardzo Ci współczuję, bo o mały włos wpadłabym w podobne
      bagno. Opamiętałam się w ostatniej chwili ale te myśli o tym co mogłam mieć, a
      co mam, o tym jak może mogłoby być, a jak jest są dla mnie dobijające.
      • anstamal Re: Następna żona? 05.08.05, 15:26
        Zmiana żony to wpakowanie się za przeproszeniem w to samo. Powoli, powoli i
        nowa też spowszednieje. Miłość jest wspaniała, ale małżeństwo niestety ją
        tłamsi. Przyjaciółka, czy jak wolisz kochanka (jakże ja nie lubię tego
        określenia) to wszystko co naj. Bez domowej szarości. Dajesz jej to co
        najlepsze. I choć każda z owych kochanek - przyjaciółek chciałaby zając miejsce
        żony, nie zawsze jest to dobra opcja. Tak twierdzi pewien facet, a ja sie tym
        zgadzam. Choć serce mówi co innego....
        • dupek.jak.kazdy.facet Re: Następna żona? 05.08.05, 17:13
          Ale jeśli pierwszej żony nigdy nie kochał, a z tą drugą jest szczęśliwy jak
          nigdy, to może nastąpić poprawa.
    • gatogato Re: Następna żona? 05.08.05, 09:21
      jagodnik napisał:

      > Cześć!
      > Chciałem poznać opinie facetów, którzy zostawili swoje żony i są teraz w
      > nowych związkach. Sam stoję przed taką mozliwością i mam wątpliwości że po
      > jakimś czasie...że co będzie? ... że to samo będzie!

      Jest lepiej, duzo lepiej, ale z czasem pewnie będzie podobnie :)

      Czy zdarzyło wam się
      > wrócić do pierwszej żony?

      Nigdy, ani do pierwszej ani do drugiej ! :)



    • wiedz-ma Re: Następna żona? 05.08.05, 17:40
      jesli w nowej kobiecie pociaga Cie wyłącznie super bzykanie, to pomimo zamiany
      jednej kobiety na druga z czasem zapewne wyladujesz w takiej samej sytuacji,
      jak teraz; nie samym bzykaniem zyje czlowiek
      gdyby ta nowa to byla Milosc, to pewnie nie zastanawialbys sie, co robic
      w drugim zwiazku do wszystkich "problemow" jakie pojawiaja sie we wszystkich
      zwiazkach dochodzi jeszcze zazdrość o przeszlość - zanim zwiazesz sie z nowa,
      lepiej sprawdz, jak ona do tego podchodzi
      no i zawsze musisz brac pod uwage, ze zraniona kobieta jest nieobliczalna, wiec
      musisz liczyc sie z kazda reakcja obecnej zony
      krotko mowiac: co nie zrobisz, bedzie zle ;)
    • jagodnik Re: Następna żona? 06.08.05, 23:53
      anstamal, własnie te myśli o życiu które mogłoby być są dobijające!
      Świadomość,że pozostanę w dotychczasowym związku to dla mnie jakaś
      życiowa dezercja :(
      • squirrel22 Re: Następna żona? 07.08.05, 00:54
        Wiesz co? Strasznie współczuję twojej żonie. Ty się zachowujesz jak człowiek,
        który nie ma uczuć, zwierzę, które szuka tylko doraźnej przyjemności. Niby
        dorosły człowiek, a nie widzę u ciebie żadnych przejawów dojrzałości. Jesteś
        jak dziecko, które chce wymienić zabawki, które się znudziły. Ale wymiana
        zabawki na nową, atrakcyjniejszą nic nie zmieni. Za jakiś czas zapragniesz
        kolejnej, gdy i ta obrzydnie. A obrzydnie napewno. A wiesz dlaczego? Bo to nie
        partnerkę musisz zmienić tylko siebie.
      • ewaejs Re: Następna żona? 21.08.05, 12:44
        Tak, to napewno dezercja życiowa dla Ciebie, dlatego powiedz swojej zonie
        prawdę , spakuj rzeczy i wyprowadź się bo tak robia prawdziwi faceci a nie
        dupki. To może Twoja aktualna żona nabierze dla Ciebie szacunku i poczuje sie
        wolną, szczęsliwą i spełnioną kobietą ... Jej też coś się należy a nie tylko
        wegetacja przy .... sam sobie powiedz kim naprawdę jesteś.
    • goldenwomen Re: Następna żona? 07.08.05, 10:47
      jezeli wychodzisz z założenia że życie to tylko bzykanie to wspólczuje
      wszystkim z którymi sie zetknałeś.
      • cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: Następna żona? 28.09.05, 21:43
        goldenwomen napisała:

        > jezeli wychodzisz z założenia że życie to tylko bzykanie to wspólczuje
        > wszystkim z którymi sie zetknałeś.

        Mądrze gada, dać jej wódki !!

        Życie to nie tylko bzykanie.

        Jeszcze jest cykanie..;-)


        (Inne pomniejsze pierdoły możesz sobie darować i pominąć !!)

        Przewidziałem, że prędzej czy później dojedziecie na tym forum do tego
        megakosmicznego tematu !!

        Dowód - mój nick ! hhehehhee


        • koniczynka11 Re: Następna żona? 28.09.05, 21:46
          cyku-cyku_bzyku-bzyku napisał:

          > Dowód - mój nick ! hhehehhee

          dowód? czego? chyba ograniczenia do twojego środka ciężkości mniej więcej
          • cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: Następna żona? 28.09.05, 22:03
            koniczynka11 napisała:

            > cyku-cyku_bzyku-bzyku napisał:
            >
            > > Dowód - mój nick ! hhehehhee
            >
            > dowód? czego? chyba ograniczenia do twojego środka ciężkości mniej więcej

            Napisane wyrażnie: dowód na to,że przewidziałem jakie będą główne tematy tego
            żałosnego forum!!

            Jeśli nie jarzysz co wyraźnie napisane...to...

            ..No napraawdę nie chciałem cię czepiać twojego nicka,, "kończynko jedenaście
            razy po...gięta", ale widać, że ta jedenasta kończyna to już ci na czubku głowy
            z braku miejsca wewnątrz wyrasta.
            Bo w głowie trawa, a może siano nawet..

            No już, dam ci spokój, bo w twojej sytuacji, bidulko, skąd niby miałabyś się
            znać na żartach?

            • koniczynka11 Re: Następna żona? 28.09.05, 22:21
              "koniczynko" jeżeli już

              tobie tam jak zwykle wszystko z kończyną, doopą, bez zmian
              • cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: Następna żona? 28.09.05, 22:37
                koniczynka11 napisała:

                > "koniczynko" jeżeli już
                >
                > tobie tam jak zwykle wszystko z kończyną, doopą, bez zmian

                Wiedziałem, że się przyczepisz do literówki!

                Oczywiście, że "koniczynko" fijołku!

                Czepianie się literówki, to obrzydliwy babski unik, podobnie jak obrażliwe
                uogólnianie.
                Bo jak dotąd, ani z kończyną, ani z koniczynką nic mi się nie kojarzyło!

                Owszem, od dziś "koniczynka" będzie mi się kojarzyło z toba, a czy z "doopą) to
                nie wiem...

                Jeszcze nie wiedziałem twojego zdjęcia...;-)


                • koniczynka11 Re: Następna żona? 28.09.05, 22:44
                  proszę, jak nam się milutko pogawędziło




                  • cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: Następna żona? 28.09.05, 22:50
                    koniczynka11 napisała:

                    > proszę, jak nam się milutko pogawędziło
                    >
                    >
                    >
                    >
                    No właśnie...

                    Przynajmniej , po tej "pogawędce" przestałaś się przyczepiać do moich
                    literówek..(bo są)


                    Tak trzymaj!
                    • cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: Następna żona? 28.09.05, 22:55
                      A wracając do tematu; dlaczego nikt się nie zainteresuje czy facet ma jakieś
                      dziecko (dzieci)z tą zdradzoną żoną.

                      Skoro już tak rozstrząsacie, co ma zrobić, i wysilacie się na jakąś dobrą radę,
                      (której prawdopodobnie nie ma) to może warto by było wiedzieć, czy są w jego
                      małżeństwie dzieci?
    • jagodnik Re: Następna żona? 07.08.05, 17:29
      Oplujcie mnie jeszcze parę razy a potem poproszę opinię faceta.

      • lutniczka Re: Następna żona? 07.08.05, 18:20
        uluchaj sie mnie ...
        bzykaj dalej kochanke jako kochanke....
        dla ciebie to lepiej,bo nic zmieniac nie musisz...
        zona nie przezyje rozwodu...i wszystkiego co sie z tym wiaze..
        kochanka nigdy nie stanie sie zona...oszczedzisz jej wielkiego rozczarowania;)
        • jagodnik Re: Następna żona? 10.08.05, 23:43
          Jak strzyga jakaś szepczesz ale wcale to nie głupie...

          • kobieta306 Re: Następna żona? 10.08.05, 23:49
            jagodnik napisał:

            > Jak strzyga jakaś szepczesz ale wcale to nie głupie...


            Niegłupie, bo to jest to co chciałbys usłyszeć.
            • seerena Re: Następna żona? 11.08.05, 01:54
              Jagodnik, zostawiłeś????????? Zostawić to można płaszcz w poczekalni. Ty idż
              lepiej do klasztoru i michem zostań żeby juz nikomu problemu nie narobić!
              • seerena Re: Następna żona? 11.08.05, 01:55
                Aha, i wykastruj się to odpadnie ci kwestia "bzykania".
            • mooko Re: Następna żona? 30.08.05, 20:35
              > jagodnik napisał:
              >
              > > Jak strzyga jakaś szepczesz ale wcale to nie głupie...
              >
              > kobieta306 napisała:

              > Niegłupie, bo to jest to co chciałbys usłyszeć.



              "Nieglupie" bo taka jest prawda i rzeczywistosc.... - matka, zona i kochanka
          • lutniczka Re: Następna żona? 11.08.05, 11:25
            jagodnik napisał:

            > Jak strzyga jakaś szepczesz ale wcale to nie głupie...
            >
            co to jest "strzyga"?

            a to co napisalam jest najrozsadniejsze...
            napisz jaka decyzje podjales?
            • bieedrona Re: Następna żona? 11.08.05, 12:33
              Już złamaleś życie obu kobietom, w jednej rozbudzileś nadzieję na miłość i
              oddała Ci serce a drugiej te milość zabrałeś ale nadzieje na powrot nie. Tylko
              na jaki powrot? czy kochasz zonę i obdarzysz ją prawdziwym uczuciem by nigdy
              nie poczuła, że zostałeś z nią ze strachu przed nowym, czy wynagrodzisz krzywdę
              by w duchu nie czuła do Ciebie wstrętu i nienawiści. Takich przejść z meżem jak
              zdrada nigdy się nie zapomina, choć może nie okazuje sie ich męzowi by nie
              pogarszać atmosfery i by nie poszedł znowu. Zresztą czy żona chce byś z nią byl
              bo Cię tak mocno kocha Czy tez boi sie zmian w życiu jak Ty i woli by chłop był
              jaki był, byle by był?
              Może uda Ci sie poskładać swoje małzeństwo i odnaleźć uczucie,które łączyło Cię
              z zoną, jeśli będziesz bardzo sie starał. Jesli nie, to być może będziesz zyc
              jak moi rodzice obcy sobie, nie okazujacy ciepła,chyba szczerze sie
              nienawidzący,choć matka zawsze starała sie prowadzic dom jak najlepiej. Ale
              tyle jadu i cierpienia w sobie nosiła i przelewała na mnie i swoją teściową, ze
              marzyłam tylko o tym by uciec z tego domu jak najpredzej by na nich nie
              patrzeć. Jak ona przy nim jest usługująca i zawsze pomocna by tylko go przy
              sobie zatrzymać by nie wyszedl nigdzie a gdy tylko drzwi się za nim zamknęly,
              ciagle wylewala zale,czasem wyzwiska i ja musiałam tego słuchac i moja babcia.
              On zaś nie mógł wytrzymac w domu, praca, koledzy i następne pewnie
              panie,wódka.Oboje byli ze sobą nieszczęśliwi, on bo to nie ta kobieta, ona bo
              ją tak zawiódł i choć nie odeszla od niego i wręcz zatrzymywała to w sercu
              nosiła nienawiść i brak szacunku do niego i do siebie. a co do tej drugiej,
              zostaw ją by mogła sobie ułozyć życie jak najszybciej z kimś, kto ja naprawde
              kocha i nie jest niczym związany a nie tylko mysli o bzykanku na boku i
              dogodzeniu sobie.
              • gadatliwa1 Re: Następna żona? 11.08.05, 19:56
                Oj jagodnik, oberwało Ci się na tym forum. Trudna decyzja przed tobą, ale dasz
                sobie radę. Musisz. Nie pisałeś nic, czy kochasz tę drugą kobietę. Wiesz, do
                niedawna byłam taką drugą, przez 7 lat. Z miłości, prawdziwej i wielkiej,
                jakiej nigdy oboje nie znaliśmy. Oceniajcie to jak chcecie, sama wiem, że to
                było nie w porządku, nieuczciwe i krzywdzące dla wszystkich. Wreszcie to
                przerwałam, chcę ułożyć sobie życie. Nie wiem, jak, bo mój ukochany powiedział
                o wszystkim żonie, wpadł w depresję, chodzi na terapię. Chce być ze mną, ale
                nie umie podjąć decyzji. A ja nie chcę tej decyzji. Po kilku miesiącach jego
                wahań i prania mi mózgu myśle sobie, że już go nie chcę. Za dużo się wydarzyło.
                Nie zniosłabym roli drugiej żony, przecież byłaby z nami jego przeszłość. No i
                różnica wieku - ponad 20 lat. Nie wiem, czy jeszcze spotkam w życiu taką
                miłość. Ale zaczęłam teraz myśleć pragmatycznie - ta róznica wieku jest za
                duża, by budować wspólną przyszłość. Mówię mojemu ukochanemu, żebysmy
                zapamiętali tę miłość jako coś wyjątkowego, ale byśmy już teraz szli swoimi
                drogami. Wiesz jagodnik, może jednak spróbujesz określić, czego naprawdę chcesz
                od życia. Powodzenia.
    • bellima zastanów się.... 12.08.05, 09:28
      wyobraź sobie faceta

      > zostawil swoja żone i jest teraz w
      > nowym związku. Sam stoję przed taką mozliwością i mam wątpliwości że po
      > jakimś czasie...że co będzie? ... że to samo będzie! Czy zdarzyło wam się
      > wrócić do pierwszej żony?

      pomyśl, ze ta "żona" to twoja ukochana córka. co zrobiłbyś takiemu facetowi?



      > Bzykać się z kochanką, bo z nią zawsze miło i odświętnie, i nie
      > zmieniać tego?


      pomyśl, ze ta "kochanka" to twoja ukochana córka. co zrobiłbyś takiemu facetowi?
    • jagodnik Re: Następna żona? 15.08.05, 21:47
      gadatliwa, ja już ci napisałem co ma dla mnie wartość, tego własnie chcę od
      życia. Sex jest dla mnie b. ważny, iść przez życie z penisem do góry to jest
      to !!! Co nie znaczy bzykać wszystko co na drzewo nie ucieka.Oczywiście
      podniosą się głosy że jestem samiec bezmózgi ale odpowiem im że każdy chce być
      piękny, bogaty i sprawny. Proszę, niech ktoś dobrowolnie odrzuci któryś z tych
      przymiotów!
    • hansii nie potrafisz sam ocenic 16.08.05, 13:34
      chyba sam potrafisz ocenic jakajest to nowa kobieta w porownaniu ,
      z Twoja zona (gdy byliscie narzeczonymi) i z ktora Ci lepiej w lozku?

      Tylko odejmij te sprawe, ze kochanka jest bardziej chetna. zawsze jest b.
      chetna, bo na cos liczy.

      I spokojnie przeanalizuj.
    • e07 Re: Następna żona? 16.08.05, 18:09
      Nie będę udzielać Ci rad. Miłość po ślubie też się pewnie zdarza. Ale to, co
      robisz i jak to robisz napawa mnie obrzydzeniem. Jak zależy Ci na bzykaniu, to
      miej odwagę najpierw załatwić sprawy z żoną! Tak by było uczciwie, nie uważasz?
      Postawić sprawę jasno: jestem z tych dla których zwykłe małżeństwo to kajdany,
      jest tak i tak. Co o tym myślisz? A ty się zwyczajnie asekurujesz. I nie
      dorabiaj do tego teorii. A ja myślałam, że do bzykania jaja się przydają.
      • jagodnik Re: Następna żona? 20.08.05, 22:15
        e07 napisała:

        Jak zależy Ci na bzykaniu, to miej odwagę najpierw załatwić sprawy z żoną! Tak
        by było uczciwie, nie uważasz? Postawić sprawę jasno: jestem z tych dla których
        zwykłe małżeństwo to kajdany, jest tak i tak. Co o tym myślisz? A ty się
        zwyczajnie asekurujesz. I nie dorabiaj do tego teorii. A ja myślałam, że do
        bzykania jaja się przydają.

        Żona nie posiada się z radości. Pogłaszcze mnie po główce i zapyta czy nie
        potrzebuję kasy bo to pewnie kosztowna sprawa taka kochanka.
        Naprawdę, super rada ! To się dowiedziałem... Że jaj mi brakuje he,he.
        • bba4 Re: Następna żona? 20.08.05, 22:50
          Przyjdzie czas,ze zaczniesz sie miotac pomiedzy dwoma kobietami. Dusic sie,
          niestety tak sie dzieje najczesciej. W koncu zona zacznie podejrzewac,ze cos
          jest nie tak, na dłuzsza mete nie da sie tego ikryc. Stanie sie uwazna,
          podejrzliwa, zrzedliwa itp. Natomiast kochankia zacznie sie domagac bycia
          jedyna, no chyba,.ze owy zwiazek bedzie sie opierał tylko na sexie,nie bedzie
          zaangazowania i dalszych planow. Heh ale okreslac sobie z góry jaki to ma byc
          zwiazek to sobie mozna a realia życiowe sa zupełnie inne. Kobieta, bo to one
          zazwyczaj maja tendencje do planowania i wizji wspólnej przyszłosci , postawi
          Cie przed wyborem albo ja albo żona. Zona dowiedziawszy sie o kochance albo
          rzuci cie w cholere bo po co jej facet , który bzyka inne kobiety i ułozy sobie
          zycie na nowo albo da ci ultimatum-kochanka precz!.A ty sie spalisz
          emocjonalnie.
          Inna sprawa to co niedostępne, to czeka sie nie ma nas stałe jest pociągajace.
          Fascynacja minie ta kochanka tak jak mineła z żona. Zacznie sie normalne, nie
          tylko usłane rózami zycie.Sielanka minie.
          To,ze ranisz obie kobiety jest oczywiste.
          Zastanów sie czy warto ten twoj rodzinny spokoj, przyzwyczajenie, cieplo,
          porozrzucane skarpetki,beknięcia, prykniecia , tak, tak zamienic na nieziemski
          sex , który po kilku latach spowszednieje. A wiesz,ze kobietom powsednieje
          najszybciej.

          :)
          • jagodnik Re: Następna żona? 20.08.05, 23:10
            bba4 napisała:

            > To,ze ranisz obie kobiety jest oczywiste.

            Nie wiem czy takie oczywiste,że ranię obie. Kochanka jest męzatką i wie o żonie.

            > Zastanów sie czy warto ten twoj rodzinny spokoj, przyzwyczajenie, cieplo,
            > porozrzucane skarpetki,beknięcia, prykniecia , tak, tak zamienic na
            nieziemski sex , który po kilku latach spowszednieje.

            Nie bekam, nie prykam, skarpetek nie rozrzucam. Czy facet którego opisujesz ma
            szansę być kochankiem?
            • bba4 Re: Następna żona? 20.08.05, 23:51
              jagodnik napisał:

              > bba4 napisała:
              >
              > > To,ze ranisz obie kobiety jest oczywiste.
              >
              > Nie wiem czy takie oczywiste,że ranię obie. Kochanka jest męzatką i wie o
              żonie



              no skoro kochanka jest wyrachowana , pozbawiona empatii, uczuc ,...to
              przepraszam, nie ranisz jej:)

              > .
              >
              > > Zastanów sie czy warto ten twoj rodzinny spokoj, przyzwyczajenie, cieplo,
              >
              > > porozrzucane skarpetki,beknięcia, prykniecia , tak, tak zamienic na
              > nieziemski sex , który po kilku latach spowszednieje.
              >
              > Nie bekam, nie prykam, skarpetek nie rozrzucam. Czy facet którego opisujesz
              ma
              > szansę być kochankiem?


              kazdy facet nawet ten dłubiacy w nosie ma szanse, tylko pytanie czy chesz
              utracic ten spokój rodzinny na rzecz;) nieziemskiego sexu do tego z kobieta-
              mezatka, ktorej jako kochanek mozesz sie znudzic?
              skonczy sie tak,ze jedna i druga cie zostawi a ty...cóz...no ale tyle tego
              kwiatu na tym swiecie...
              :)
          • aarcia32 Re: Następna żona? 20.08.05, 23:16
            jako była zdradzana żona powiem ci, że nie rozumiem was facetów. mój mąż miał
            kochankę - 18-latkę, z której był baardzo dumny. 32-latek z firma imponował
            jej - fundował jej niezłe życie.a ja się teraz dowiaduję że pół miasta się z
            niego śmiało bo dziewczyna w rankingu urody prowadzonym przez jej kolegów z lo
            miała ostatnie miejsce i była jak to określali bzykana przez wieśniaków. i w
            tym momencie to mnie się odechciało mojego męża jako faceta. będę z nim bo mamy
            dziecko, ale nie podnieca mnie juz jako facet... ot, taka mała prawda o tych
            cudownych kochankach i ich wspaniałych facetach...
            a teraz to ja szukam kogoś kto będzie dla mnie tym cudownym księciem z bajki,
            choć bez ślubnego kobierca na koniec...
            • jagodnik Re: Następna żona? 21.08.05, 00:21
              Jesteśmy po trzydziestce. Nie zadaję się z nastolatkami i nie wiem czy Twój
              mąż planował wspólne życie z tą osiemnastolatką. Jeśli dowiedziałaś
              się,że "była bzykana przez wieśniaków" to moim zdaniem ktoś chciał Ci dopiec.

              • aarcia32 Re: Następna żona? 21.08.05, 09:29
                jak był z nia mówił mi, że chce z nia być, zostawi mi dom, pieniądze na moje
                dalsze życie a chce być z nią bo ona jest cudowna, spontaniczna, wspaniała a
                między nami sie wypaliło. teraz mi wmawia, że od początku wiedział, że mnie nie
                zostawi, bo jestem jedyną milościa jego życia. problem, że on już nie jest
                mojego. panienka rzeczywiście była z tych bzykanych przez wiesniaków niestety,
                mój mąż był śmiesznym wyjątkiem.... w łóżku tylko o tym myślę i strzelam sobie
                drinka przed, żeby nie pamiętać. smutne, jak można sobie spieprzyć życie przez
                byle kogo. aha spontaniczna po maturze wylądowała na rybnym stoisku w
                hipermarkecie. ja tobie z własnego doświadczenia radzę, cokolwiek zrobisz nie
                opowiadaj o swoich rozterkach żonie. gdybym nawet wiedziała o kochance, a nie
                wiedziała kto to jest i jaka jest na 99% było by ok miedzy nami, a tak...
                • zdzichu-nr1 Re: Następna żona? 09.10.05, 00:15
                  aarcia32 napisała:

                  > jak był z nia mówił mi, że chce z nia być, zostawi mi dom, pieniądze na moje
                  > dalsze życie a chce być z nią bo ona jest cudowna, spontaniczna, wspaniała a
                  > między nami sie wypaliło. teraz mi wmawia, że od początku wiedział, że mnie
                  >nie zostawi, bo jestem jedyną milościa jego życia. problem, że on już nie jest
                  > mojego. panienka rzeczywiście była z tych bzykanych przez wiesniaków
                  > niestety, mój mąż był śmiesznym wyjątkiem.... w łóżku tylko o tym myślę i
                  > strzelam sobie drinka przed, żeby nie pamiętać. smutne, jak można sobie
                  > spieprzyć życie przez byle kogo. aha spontaniczna po maturze wylądowała na
                  > rybnym stoisku w hipermarkecie. ja tobie z własnego doświadczenia radzę,
                  > cokolwiek zrobisz nie opowiadaj o swoich rozterkach żonie. gdybym nawet
                  > wiedziała o kochance, a nie wiedziała kto to jest i jaka jest na 99% było by
                  > ok miedzy nami, a tak...

                  Aarcia32, przecież jemu chodziło o jej dupę, a nie o intelekt. Myślę, że co do
                  wyglądu nie była taka najgorsza, a określenie "bzykana przez wieśniaków"
                  padające z ust rówieśników, świadczy raczej -w moim odczuciu- o pewnej
                  pokoleniowej zawiści. "Słodkie idiotki", czy sprzedawczynie z hipermarketów też
                  potrafią być ogniem w łóżku ... lepiej zastanów się czego Ty nie miałaś i czego
                  zabrakło w waszym związku
    • artur_pm Re: Następna żona? 21.08.05, 00:31
      jagodnik napisał:
      > Cześć!
      > Chciałem poznać opinie facetów, którzy zostawili swoje żony i są teraz w
      > nowych związkach. Sam stoję przed taką mozliwością i mam wątpliwości że po
      > jakimś czasie...że co będzie? ... że to samo będzie!

      Dokładnie, sam już sobie odpowiedziałeś na nurtujące Cię pytanie. Lepiej używać
      życia i posuwać, co popadnie, niż po raz drugi dać się zakuć w kajdany.
      • jagodnik Re: Następna żona? 22.08.05, 23:22
        Nie posuwam co popadnie :(
        • stary_babsztyl Re: Ludzie!!!! 30.08.05, 18:54
          A moze wszystkim wszystko się kiedyś nudzi i trzeba sprawę postawić jasno???
          Nie pozwólmy aby w naszym życiu pojawiła się nuda!!
          Zmieniajmy,zmieniajmy,zmieniajmy!
          Nuda to przeżytek, antynudziarze wszystkich krajów łączcie się!:D
          Ale co będzie jak znudzimy się brakiem nudy...?
    • fajnaret Re: Następna żona? 21.08.05, 20:44
      A czy nie myślałes kiedyś o stworzeniu haremu. Widocznie możesz miec kilka i
      jestes naprwdę dobry. Na pewno masz duże powodzenie u kobiet. Powinienes
      dziekowac niebiosom za ten dar jaki ci dli bo nie jeden może ci zazdrościc
      pozdrawiam
    • mooko Re: Następny maz?? 30.08.05, 18:38
      Czesc,
      ja jestem dokladnie w tej samej sytuacji, tyle ze jestem kobieta. X-lat po
      slubie, kochanek na boku i maz ktory jest kochany, pomocny jest czescia twojego
      zycia domowego, ale niestety juz nie seksualnego. cos sie zawsze wypala po tylu
      latach to wszystko jest sprawa indywidualna. albo popracujesz nad zwiazkiem i
      skoncentrujesz sie na innych aspektach waszego malzenstwa (znajdz jak najwiecej
      pozytywnych stron - jesli chcesz zostac ze swoja zona) albo znajdz nastepna ale
      za jakis czas znajdziesz sie w podobnej sytuacji tyle ze z druga zona. na to
      nie ma zlotego srodka, a podwojne zycie... bardzo wygodne i pociagajace.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia
    • goldenwomen perpetuum mobile! 30.08.05, 18:47
      i tak do końca swoich dni mój Maleńki :DDDDDD
      • jagodnik Re: perpetuum mobile! 26.09.05, 23:07
        Posłuchaj goldenwomen! Jeśli do końca swoich dni mam iść z podniesionym penisem
        to właśnie takie życie wybieram! Można spędzić życie siedząc w oknie i wmawiać
        sobie,że tak trzeba.Ja wybieram inną drogę. Wypada zacytować tatę Kazika :
        " jest tyle różnych dróg przez życie,że każdy może wybrać źle" ( w domyśle -
        ale jest się z tym szczęsliwym).
        • poranna_rosa3 Re: perpetuum mobile! 27.09.05, 12:29
          isc przez zycie z podniesionym penisem, buhahaha!!

          tylko uwazaj zeby jeszcze troche krwi ci do mozgu czasem
          naplynelo bo na penisie swiat sie nie konczy


          • jagodnik Re: perpetuum mobile! 28.09.05, 23:57
            porannaroso3! Nie wiesz co to uczucie wypełnionego penisa więc nie dziwi
            mnie brak zrozumienia. Oczywiście, na penisie świat się nie kończy, sex
            to też nic atrakcyjnego itepe itede...
            Swoją drogą zastanawiające,że jest to forum Mężczyzna a wypowiadają się
            przeważnie kobiety.
            • poranna_rosa3 Re: perpetuum mobile! 29.09.05, 10:29
              smiesznie to zabrzmialo i tyle :P
              jakby to bylo jakies motto zyciowe czy cos i skojarzylo
              mi sie z "isc przez zycie z podniesionym czolem"

              a propos: radze kierowac sie tym drugim :-)
              • bellima Re: perpetuum mobile! 29.09.05, 10:47
                poranna_rosa3 napisała:


                > a propos: radze kierowac sie tym drugim :-)


                obawiam sie , ze juz za pózno...
                • poranna_rosa3 Re: perpetuum mobile! 29.09.05, 11:00
                  chyba masz racje :/
                  choc opamietac sie zawsze mozna tylko trzeba chciec.
                  a nasz autor postu juz chyba podjal decyzje czym sie
                  w zyciu bedzie kierowal :/
    • jula09 Re: Następna żona? 28.09.05, 22:32
      Nie jestem facetem ale odpowiem. Skoro Twój pierwszy związek który zbudowałeś
      był beznadziejny to następny pewnie będzie taki sam. Nudni ludzie mają nudne
      związki juz kiedyś o tym pisałam. Są związki w których wiecznie są pomysły na
      przegonienie nudy i są związki nudne dwojga nudziarzy.
      Pozdrawiam.
      • crazy_blond Jagodnik 01.10.05, 12:33
        Nie na temat, jednak rozbawil mnie twoj nick. Jestes z Jagodnika? :-)
        • jagodnik Re: Jagodnik 04.10.05, 23:08
          Z jakiego Jagodnika?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka