Dodaj do ulubionych

Bic sie czy nie?

20.10.05, 11:16
Wyobrazcie sobie taka sytaucje: wracacie wieczorem z knajpy/teatru/kina itp ze swoja zona/dziewczyna itp Przechodzicie kolo grupki (dwoch, trzech, czterech lub wiecej) podpitych lub nie mezczyzn, ktorzy obdarowuja Wasza luba epitetami typu 'ale niunia' 'niezla dupencja' czy bardziej niewybrednymi. Co w takiej sytuacji robicie? Czy bronicie honoru swojej damy? Przechodzicie na druga strone ulicy puszczajac mimo uszu te komentarze? Wyzywacie i uciekacie? Moze inne? Zastanawia mnie co ja bym zrobil w takiej sytaucji, pytam wiec o rade:)
Obserwuj wątek
    • mr.black.magic.himself Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 11:25
      Omijam spokojnie unikajac kontaktu wzrokowego.
      Zabijesz gowno a odpowiesz za czlowieka.
      Daj sobie na luz. A najlepiej nie prowadzaj "lubej" po takich miejscach.
      To dobrze zrobi twojemu ego.
      • okrutny_kamikadze Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 12:17
        > Zabijesz gowno

        albo gó.. zabije ciebie
    • reggatta Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 11:31
      W dużej mierze to zależy od Twojego poczucia godności. Jeżeli budujesz je na
      swoich mięśniach i walorach czysto fizycznych, no to sam rozumiesz - jak dasz
      ciała w takim momencie, no to tracisz swój jedyny walor i w jej i w swoich oczach.
      Jeżeli natomiast jesteś miłym, wrażliwym, inteligentnym chłopcem, to bójka z
      troglodytami, których przodkowie prędzej spadli z drzew, niż z nich zeszli
      dobrowolnie, uwłaczała by i Tobie i Twojej dziewczynie. Ponadto umiejętności
      bokserskie pewnie masz opanowane w stopniu bardzo przeciętnym. Tak więc
      rozumiesz, że wdawanie się w awantury uliczne byłoby raczej absurdem. Lepiej
      myśleć, a więc unikać takich sytuacji. W oczach dziewczyny na pewno nie
      stracisz mówiąc jej, że w trosce o wspólne bezpieczeństwo należy zmienić trasę,
      by uniknąć kłopotów. Słowem imho, umiejętnością przewidywania bardziej jej
      zaimponujesz, niż złamanym nosem i obrażeniami wewnętrznymi.
      A jak już sytuacja się przytrafi, to raczej jeżeli napastnicy nie atakują
      bezpośrednio, to lepiej spokojnie przejść obok. Jak atakują, to wtedy wiadomo,
      Ty jesteś silniejszy od niej...
    • powie3 Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 11:47
      ta... bic sie...
      grzac w ustronne miejsce zamiawiajac taksowke w miedzyczasie.

      ale jesli wolisz bronic honoru damy (3 na 1 + "dama") to ryzykuj. w szpitalu ci
      pewnie wieczorem kolderke poprawi na gipsie...
    • krecilapka Proste: 20.10.05, 12:11
      widzisz, ze to dworcowe zurki, leszczyki ktorych stluczesz -> to lejesz w jape, zaplusujesz, baba poczuje sie z Toba bezpieczniej. Widzisz, fizoli ktorzy Cie zbombarduja -> chuopie, jestes z kobieta, i musisz myslec o jej bezpieczenswie. Puszczasz slowa obok uszu :).
    • okrutny_kamikadze Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 12:20
      Ja w takich sytuacjach udaje ze dziewczyny nie znam. Potem dzwonie rano i pytam
      czy nic jej nie jest i czy bezpiecznie wróciła do domu.
    • supel11 Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 14:32
      Odprowadzasz dziewczyne do domu dzwonisz po kolegow i jedziecie nauczyc meneli
      kultury...
    • marquito Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 15:40
      Jeśli mówią "niezła dupencja" to w ich mniemaniu jest to komplement - bić za
      komplement się nie powinno. Mało tego - możnaby napomnieć damę by za komplement
      uprzejmie podziękowała.
      • mis.borys Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 18:06
        a nie lepiej jebnąć największego kozaka w mordę, a potem uciec zostawiając im
        pannę w nagrodę?
        • jakfajnie Re: Bic sie czy nie? 20.10.05, 19:16
          podejrzewam, że w takich okolicznościach mieliby wiekszą chętke na full kontakt
          z mordobijcą niż na pannę.
    • mamba8 Re: Bic sie czy nie? 21.10.05, 14:54
      miałam kiedyś podobną sytuację stała duża grupa podpitych facetów a mój luby
      mnie odprowadził na przystanek...ta pijana grupka znała mnie z widzenia (zawsze
      coś próbowali żeby się ze mną zapoznać, ale ich omijałam). Stoimy sobie na
      przystanku jak się zaczeliśmy namiętnie całować jeden z nich przyszedł i zaczął
      jak głupoty pieprzyć tak żeby sprowokowac mojego byłego do kłótni. On
      oczywiście się nie dał ale napięcie ostro rosło kiedy Ci z naprzeciwko ulicy
      zaczeli coś tam się drzeć (że co ja z takim facetem w ogóle robię itp) . Nie
      był ciekawie...odeszlam z nim do rogu spojrzałam w oczy i powiedziałam uciekaj.
      On się odwrócił zaczął iść wolno a Ci się zerwali całe stado i za nim. To było
      potworne na szczęście ich jakoś zgubił a mi serce stanęło. Tyle że później mu
      chyba strasznie głupio było przede mną bo unikał mnie od tamtej pory, chociaż
      ja mu próbowałam dac do zrozumienia że postąpił włąsciwie.
      Ale inny przykład...parę lat temu impreza jestem z moim wówczas facetem i
      jakieś nowe towarzystwo przyszło (niezbyt ciekawe) no i jeden z tych typów
      usiadł i ciągle mnie zaczepiał wkurw... mnie to ale typ wydawał się nie za
      ciekawy więc też nie robiłam nic żeby go sprowokować...grzecznie i stanowczo
      mówiłam nie i koniec....ale on nie dawał za wygraną...i generalnie pozwolił
      sobie na za dużo a ja już nie wiedziałam co robić a mój facet siedział sobie
      niedaleko i chyba bał się zareagować...nio cmi nie pomógł i byłam na niego
      cholernie wściekła. Musze się czuć bezpieczna z facetem a nie mi się taki ....
      trafił. Jak nie mam poczcucia bezpiezeństwa to nie patrzę na mężczyznę jak na
      faceta tylko jak na .... nie mówię że miałby się z tamtym bić bo chyba nie o to
      chodzi mógł podejść mnie zabrać i stanowczo pokazać że nie pozwoli sobie na to.
      • marquito Re: Bic sie czy nie? 21.10.05, 15:46
        Jak czytam takie historyje, to przypomina mi się jedno z opowiadań Hłaski, nie
        pamiętam tytułu. To w którym występował pan Heniek, pan Maliszewski i jeszcze
        jeden pan. I też chłopak z dziewczyną. Jak widać czasy się zmieniają, ale
        zachowanie ludzi nie.
        • mamba8 Re: Bic sie czy nie? 21.10.05, 15:51
          Zaczęłam czytać jakąś jedną jego opowieść, ale niestety nudziła mnie więc dalej
          nie wczytywałam się w jego książkach. Jaka to była sytuacja?
        • azazela pierwszy krok w chmurach 22.10.05, 19:00
          www.republika.pl/marekhlasko/index2.htm
      • reggatta Re: Bic sie czy nie? 21.10.05, 15:58
        Pytanie brzmi, skoro sama nie chciałaś sprowokować kolesia, który Twoim zdaniem
        nie wyglądał za ciekawie, to czy poczułabyś się lepiej i bezpieczniej, gdyby
        sprowokował go Twój chłop? Najważniejsze, że ominęła was przykra sytuacja i kropka.
        Normalni mężczyźni w dzisiejszych czasach nie spędzają połowy dnia w siłowniach
        i na treningach. Jednak nie znaczy to, że takich w oóle nie ma. Łatwo możesz
        znaleźć kolesi, którzy od przystosowania do życia w miejskej dżungli, wolą
        przystosowywać się do życia na stadionie. Wybór należy do Ciebie.
        • mamba8 Sprostowanie 21.10.05, 16:01
          nie czytałeś za dokładnie. Chodziło mi, żeby mój facet pokazał że jest nim. Nie
          chodzi o bijatykę bo to moim zdaniem najgorsza z możliwych opcji ale mógł
          cokolwiek powiedzieć. Nie, nie gustuje w "sterydach" dzięki bogu.
          • stertman Re: Sprostowanie 21.10.05, 16:08
            Mógł też zwyczajnie podejść uśmiechając sie do ciebie, nie wdając sie w
            dyskusje, wziąć cię za rękę i wyjść jak impra zdechła
            • mamba8 właśnie...o to mi chodziło :) 21.10.05, 16:09
          • reggatta Re: Sprostowanie 21.10.05, 16:10
            Mógł zrobić tyle samo, co i Ty. Ty mogłaś powiedzieć że jesteś z nim, on mógł
            powiedzieć, że jest z Tobą. Z doświadczenia wiem, że takie oświadczenia nie
            prowadzą do rozwiązania problemu.
            • mamba8 Re: Sprostowanie 21.10.05, 16:16
              Dobrze ty swoje wiesz, a ja swoje.
              • reggatta Re: Sprostowanie 21.10.05, 16:26
                No już się tak nie obrażaj :o)
                • mamba8 ;P 21.10.05, 16:27
    • eva37 Re: Bic sie czy nie? 21.10.05, 20:55
      co za pytanie? przeciez znasz chyba mniej wiecej swoje mozliwosci. sam wiesz
      najlepiej czy dalbys rade kilku gosciom czy nie.jak my mozemy ci radzic???
      powiemy tak bij sie a jeden cie popchnie i sie przewrocisz. tylko wstydu bys
      sobie narobil przed dziewczyna.poza ty za bardzo nie rozumiem. przeciez to co
      oni mowia to komplementy. rozumiem jakby ja wyzywali, wtedy inna sprawa
      • nanan1 Re: Bic sie czy nie? 22.10.05, 14:13
        nie bij się
        ja sie zawsze boje, że mój facet w takich sytuacjach da się ponieść i zrobią mu
        krzywdę. Na 5-ciu żadne Aikido nie pomoże. A ja chce mieć chłopa w całości.
        • asiulka81 Re: Bic sie czy nie? 22.10.05, 14:17
          tez uwazam sie ze nie powinienes sie bic. Przemoc to nie jest dobre wyjscie z
          sytuacji.
    • pether_23 Re: Bic sie czy nie? 22.10.05, 18:51
      Rozwiązanie waszych problemów nazywa się "SIG-SAUER P228"
      • mis.borys Re: Bic sie czy nie? 23.10.05, 00:24
        Rozwiązanie to nie jakiś sig sauer, tylko np. Desert Eagle, ew. Barret, jak
        kolesie stoją dalej :D
    • olus_stad Re: Bic sie czy nie? 23.10.05, 00:45
      Dzieki za odzew i rady:) Jak zwykle nie ma gotowego przepisu na babke swiateczna. Wszystko zalezy i nalezy wywazyc sytuacje. Dobrze wiedziec, ze nie istnieje tylko alternatywa bic sie - nie bic sie, ale moze byc jeszcze inne rozwiazanie. Dzieki:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka