Dodaj do ulubionych

męski punkt widzenia

01.12.05, 19:32
Panowie, odpowiedzcie kobiecie. Wraz z moim mężem na kursie jest dziewczyna.
Mój mąż kiedys napomknął mi coś o niej - tak ogólnie, że fajna, dość ładna,
mądra itp. I ja, jak to kobieta poczułam lekkie zagrożenie. Zaczęłam go
wypytywać o nią. On mówi, żebym tak nie wypytywała bo nie ma o co. Po prostu
koleżanka, nic więcej. Powiedział, że mnie kocha i gdyby poczuł (tak
hipotetycznie), że miałoby to przerodzić się w coś więcej to np przestałby
chodzić na ten kurs. Jak zapytałam, czy podoba mu się podoba to powiedział,
że TAK. Jest fajna itp. Powiedział też, że mnie kocha, chce być ze mną, a
kobiety każdemu NORMALNEMU mężczyźnie się podobają. I żebym się nie martwiła
i nie zawracała sobie tym (nią) głowy. I co - myślicie, że mam sobie nie
zawracać?? Boję się, czy to może przerodzić sie w coś więcej?? Odpiszcie.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:35
      oni tak zawsze moiwa..nie wiem czy to prawda czy nie ale glupi sa bo nie wiedza
      ze to nas rani albo co najmniej dotyka
      • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:37
        i jeszcze sie dziwia czemu mamy komplexy kiedy sie ogladaja na szczuplejsze i
        skapiej ubrane dziewczyny i czemu mamy uraz do ich koleznaek ktore im sie
        podobaja
    • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:38
      nie da sie odpowiedziec na to pytanie to jest tylko i wylacznie kwestia
      charakteru twojego meza jezeli chcesz znac moje osobiste zdanie to bym nigdy
      swojej kobiecie czegos takiego nie powiedzial bo przypuszczam ze to by moglo
      ja zranic
      • miss10 Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:41
        No właśnie. Szczerze mówiąc mnie to trochę zraniło. Mój mąz jest osobą dość
        specyficzną. Dotąd nigdy, ale to nigdy nie posądziłabym go, że mógłby coś
        zrobić. A teraz zasiało w moim sercu ziarnko niepewności i ...boli. Z tym, że
        ona zapewnia, żebym się nie martwiła.
        • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:45
          ale z drugiej strony mozesz spojrzec na to tak: kazde tego typu plany rodza
          konspiracje i facet stara sie nikomu o tych planach nie wspominac wiec mysle
          ze tak otwarcie by o tym nie mowil gdyby o cos mu chodzilo rozumiem doskonale
          ze cie to moglo zranic kazda kobieta chce byc dla swojego mezczyzny ta naj i
          na odwrot
          • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:52
            no własnie mi tez sie wydaje ze szczrosc w takich sytuacjach moze byc oznaka
            tego ze nic sie nie dzieje

            ale to boli...to jakby powiedziec komus otwarcie ze sie ten ktos nie podoba ale
            chce sie z nim byc...i ta potworna mysl ze nie jest sie wystarczajaco ładna i
            pociągajaca
            • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:59
              zgadza sie z toba w 100% ze to moze bolec ale niektorym niestety brak wyczucia
          • miss10 Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:55
            Mój mąz jak zaznaczyłam jest osoba dość specyficzna. Jego specyfika polega
            m.in. na tym, że zawsze mówi wszystko. Chcę przez to powiedzieć, że nie w
            zwyczaju ukrywania czegokolwiek. Nawet mi kiedyś powiedział, że gdyby zdarzyło
            się ze by mnie zdradził to powiedziałby mi o tym i nie ukrywał. Czuję się
            zaniepokojona tylko tym, że nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji. Ale
            przecież kobiet jest mnóstwo, nie ja jedna. Ja chyba bym mu nie powiedziała, że
            inny facet mi sie podoba, bo wiedziałabym że go to zrani. On mi powiedział.
            • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 19:58
              proponuje moze jakas mala zmiane we wlasnym wizerunku zaskocz go nowa soba
              zainteresuj czyms nowym w sobie a wtedy na pewno wroci poczucie twojej
              "jedynosci" dla niego
              • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:00
                i tu sie zgodze...zaskoczyc faceta to dobra metoda:)
                • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:03
                  kazdy facet lubi byc jak najczesciej zaskakiwany (no ale moze nie w sposob
                  typu: "kochanie bedziesz ojcem ale nie biologicznym")
                  • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:07
                    a ja kiedys uslyszlam duzo taie co bolalo choc wiem ze to z braku wyczucia jak
                    to napisales wczesniej lub poprostu z calkowitej szczerosci

                    choc cenie bardzo tą szczerosc to boli

                    jak wroci to powiem mu wszystko bo chce zeby to uslyszal bo nie dam rady w
                    sobie tego dusic...pozatym chce zeby spojrzal inaczej na to co mowil bo on
                    chyba nie wiem ze w pewnych kwestwiach moglabym byc taka jak te pol miasta
                    ktore go pociaga [tak mu sie palnelo zeby zlagodzic cos innego..ale biedak nie
                    pomyslal ze to jescze gorzej:)]

                    staram sie myslec o tym co mowil mi dobrago bo wiem ze to palna tez z wielkiej
                    niefrasobliowsci i choc udalam ze nie zauwalylam to pamietam te pare rzeczy
                    milych i wiem ze on nie umie oklamywac kobiet i choc to denerwujace to cenie ta
                    szczerosc mimo ze boli


                    ale i tak mu wypomne
                    • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:12
                      i sprobuj zrozumiec kobiete:)
                      cenie sobie twoj idealizm ale szczerosc absolutna raczej nieistnieje poza tym
                      to o czym piszesz nie musi byc wcale kwestia prawdy czy klamstwa bo np.
                      prowadzenie jakiegos flirtu z inna kobieta moze sie facetowi wydac na tyle
                      nieistotne ze nie przyjdzie mu do glowy powiedziec o tym zonie
                      • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:18
                        ja wiem ze to troche niezrozumiale...sama nie rozumiem o co mi chodzi bo raz
                        tesknie potwornie a innym razem wogole nie chce z nim byc bo juz tyle we mnie
                        siedzi ze chce zaczac zyc normalnie i bez tego...

                        poprostu musze pogadac z nim i mu powiedziec i wyjasnic pare spraw....zeby
                        wiedzial ze mnie to ranilo
                        • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:24
                          jasne ze gadac musisz i to o wszystkim co cie gryzie chocby mialo to byc dla
                          niego calkiem niezrozumiale
                          to wlasnie ta cala "innosc" kobiet ktorej my nie mozemy pojac jest
                          najpiekniejsza i najbardziej pociagajaca
                          • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:32
                            najgorsze jest to ze ja sama nie rozumiem co mnie tak boli do konca i nie wiem
                            jak to sensownie krotko i jasno powiedziec...boje sie ze przez te 2-3 tygodnie
                            jak bede sie znim widziec po pol roku przerwy to wszystko zchrzania przez to ze
                            bede probowala a on uzna to za przejaw czepiania sie i tego ze nie ma sensu bo
                            ja nie moge sobie z tamtym poradzic...ja potrafie tylko nie dam rady sama i nie
                            chodzi o konktrtna osobe i zdazenie tylko o to co mowil i o to ze nie rozumiem
                            czu mialby chciaec ze mna byc skoro wczesniej przez pol roku cos niewystarczalo
                            • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:34
                              jezeli widzisz go przez taki krotki okres to juz lepiej zebys mu to wyjasnila
                              przez net szkoda psuc tych niewielu milych chwil
                              • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:37
                                wlansie zastanawiam sie czy nie napisac mu tego w mailu zeby mogl sobie sam
                                przeczytac 2 razy jak bedzie trzeba i wszystko spokojnie objasnic....


                                powiedziec czemu to mowie zeby przygotowac go na rozmowe..zeby nie bylo ze sie
                                czepiam tylko zeby on tez wiedzial ze musi to ze mna wyjasnic
                                • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:39
                                  jak chcesz to twoja decyzja ja w kazdym razie teskniac tak dlugo wolal bym
                                  przelewac ta tesknote na wyteskniona niz zale
                                  • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:42
                                    tesknote wyrazam ale nie moge przeciez udawac ze tylko tesknie i wszystko jest
                                    ok....przeciez to ze dusze to w sobie sprawia ze czasem mam watpliwosci..nie
                                    chce tego przezywac sama a mam tak malo czasu zeby powiedziec co czuje...zeby
                                    zrozumial i nie odbieral moich atakow zrezygnowania jako to ze nie chce juz go
                                    tylko ze walcze z sama soba i komplekami ktore narobil mi choc niechcacy
                                    • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:44
                                      to w takim razie zycze udanej rozmowy bez nieporozumien i pozbycia sie
                                      wreszcie kompleksow mam nadzieje ze bedzia ona poczatkiem trzech naprawde
                                      milych tygodni
                                      • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:45
                                        chcialbys dostac takiego maila zeby sobie na spokojnie przemyslec??
                                        • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:53
                                          na poczatku zaczne od tego ze nie potrafie sobie wyobrazic sytuacji kiedy
                                          ukochana widuje tylko raz na pol roku ale zdecydowanie wolal bym dostac maila
                                          nad ktorym moglbym pomyslec niz byc witany po takiej nieobecnosci czyms na
                                          wzor pretensji
                                          • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:57
                                            no wlansie ja tez mysle ze to bedzie dobre rozwiaznie...teraz mam chyba 19 dni
                                            na sklejenie tego delikatnie zeby nic nie poplatac
                                            • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 21:00
                                              wiec sklej to dobrze i postaraj sie to zrobic w jak najprostszy sposob bo dla
                                              wiekszosci facetow ocena rozumowa jest priorytetm
                                              • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 21:09
                                                to ja chyab jestem facetem bo przez ta rozłake to zaczelam patrzec bardziej
                                                rozumowo na moja z nim znajomosc:))

                                                jakos jak sie nie ma co podniecaj widokiem i bliskoscia tego kogos to zostaja
                                                po pol roku tylko te "logiczne przeslanki" czasem zaklucane przez akaki
                                                strasznej tesknoty

                                                tak logicznie to doszlam do wniosku ze naprawde nie wiem czemu chce byc z kims
                                                kto mnie kiedys zranil ale jakos glupio mi zalezy na tym zeby jemu bylo dobrze
                                                i dobrze mi z nim sie gada o swszystkim i milo spedza czas i czuje ze jestem
                                                rozumiana i tolerowana w kazdym wzgledzie i sama rozuiem a jak nie rozumiem to
                                                staram sie pojac to co on mysli/czuje i naprawde mi dobrze

                                                pozatym logicznie rzecz biorac wtedy 10 miesiecy temu to ja "wygralam" i to ze
                                                mna jest teraz wiec nie wiem czego sie martwie

                                                wlansie pozostal ten irracjonalny bol po slowach i wiem ze jak nie pogadam
                                                szczerze o tym to jestem bardziej narosnie i zniszczy wszystko...

                                                sama siebie nie rozumiem ... tak naprawde to bardziej rozumiem go niz siebie w
                                                tym momencie

                                                i podziwam go ze z e mna wytrzymuje mimo ze czasem mam ataki takiego
                                                irracjonalnego zwatpienia i histerii .. ale musze wyjasnic czemu bo inaczej
                                                kiedys on niewytrzyma
                                                • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 21:11
                                                  najwazniejsze ze jest ci dobrze i na tym sie skoncentruj podziwiam twoja sile
              • miss10 Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:04
                A co zrobic z tą przygnębiającą pustką? Nie wiem, ale mam jakiegoś doła po tym.
                W domu wszystko jest ok. On zachowuje się normalnie. Ale w sobotę znów się z
                nią spotka. Z drugiej strony on za bardzo nie chce bym go wypytywała. Unika
                gadania na ten temat powtarzając że "nie ma o czym mówić" i żebym sie nie
                przejmowała, że wszystko jest ok. Mówi tez że męczą go rozmowy na ten temat i
                moje obawy. Z drugiej strony - tak psychologicznie - tez nie chcę rozgrzebywać
                tego, bo mam wrażenie, że paradoksalnie WYKRACZĘ. Czy mam rację?
                • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:07
                  w kraknie to ja osobiscie nie wierze ale faktycznie nie mozesz przesadzac z
                  tym wypytywaniem na zazdrosc uczeni jeszcze nie znalezli skutecznego lekarstwa
                  rozumiem twoje obawy ale chyba sie z nich nie wyleczysz
                  • miss10 Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:12
                    Czyli uważasz, że mam się nie przejmowac i nie poruszać tej kwestii?
                    • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:17
                      to czy bedziesz sie przejmowac czy nie zalezy od tej sfery psychiki na ktora
                      rozum nie ma za duzego wplywu kochasz bardzo swojego meza i takie rzeczy cie
                      zawsze beda ruszac
                      proponowalbym obserwowac i sluchac co twoj pan bedzie mowil na jej temat i
                      dopiero pozniej wyciagac wnioski teraz jest na to za wczesnie
                      • miss10 Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:21
                        dyskopata napisał:

                        > to czy bedziesz sie przejmowac czy nie zalezy od tej sfery psychiki na ktora
                        > rozum nie ma za duzego wplywu kochasz bardzo swojego meza i takie rzeczy cie
                        > zawsze beda ruszac
                        > proponowalbym obserwowac i sluchac co twoj pan bedzie mowil na jej temat i
                        > dopiero pozniej wyciagac wnioski teraz jest na to za wczesnie


                        Boje się tylko, że on widząc że mnieto zabolało (bo widział) NIC mi juz nie
                        będzie mówił. A ja będę się znając życie, zadręczać. Znasz na to radę?
                        • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:26
                          zadreczac sie i tak bedziesz bo o tym zadecydowaly odpowiednie chromosomy w
                          twoim organizmie
                          jedyna rada jaka ci moge dac jest zdobycie przeswiadczenia o swojej ogromnej
                          wartosci wtedy bedziesz miala wieksza pewnosc ze jestes na tyle atrakcyjna ze
                          inne kobiety nie przyjda mu do glowy
                          • miss10 Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:33
                            Dzięki wielkie za rady. Trochę mi pomogły. Dowiedziałam się też o tych
                            chromosomach odpowiedzialnych za psychikę - nogdy wcześniej o tym nie
                            słyszałam. Ale cóż człowiek uczy się całe życie.
                            • dyskopata Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:35
                              ja tam tez za duzo o nich nie wiem ciesze sie ze moglem choc troche pomoc
            • tygrysio_misio Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:03
              a mi sie wydaje ze poprostu nie wiedzial ze to zaboli...chcial byc szczery i
              juz bo moze mysla ze jak bedzie mowil szczerze to bedzie znaczylo ze mozesz mu
              ufac...a moze poprostu chcial Ci powiedziec bo macie bardzo mocno rozbudowane
              stusunki przyjacielskie


              w gruncie rzeczy powiedz ze to trche cie niepokoi w jakis sposob i zrob cos
              zeby zwrocil na Ciebie ... cos nowego zeby przyciagnac jego zainteresowanie:)

              Dyskopata dobrze gada:)
    • onlyju Re: męski punkt widzenia 01.12.05, 20:46
      < kazda kobieta chce byc dla swojego mezczyzny ta naj i na odwrot>

      I niech te slowa Kolegi beda dla Ciebie punktem wyjscia. Zgadzam sie z nim
      zdecydowanie. Zaloz mikolajkowa bielizne, kup ponczochy, otworz mu drzwi w
      szpilkach i czapce mikolaja (i nic wiecej), pokazuj mu codziennie, ze jest dla
      Ciebie najwazniejszy i najwspanialszy. Dotykaj go czesto, przytulaj sie,
      uzaleznij od swojego ciala (jak od narkotyku). Pamietajac Cie taka - piekna,
      ponetna, atrakcyjna, z wyobraznia - nie bedzie si zastanawial, jaka jest ta
      kolezanka.
      Faceci z reguly szukaja tego, czego nie maja. Zapewnij mu urozmaicenie
      (rozumiem, ze boisz sie, ze Cie zdradzi, myslisz wiec o lozku - i w tym meblu
      zacznij go soba czarowac i urozmaicaj spedzany w nim czas jak najwymyslniej),
      ale bez drastycznych zmian - kocha Cie taka, jaka jestes, jesli do tej pory nie
      krzyczalas z rozkoszy, przestraszy sie, jesli to zrobisz, stosuj wiec
      delikatniejsze formy.

      Nie mysl o tej dziewczynie. Kurs sie wczesniej czy pozniej skonczy, dziewczyna
      zniknie, pojawi sie inna. Rozumiem, ze Cie to rani, a z drugiej strony wiesz
      przynajmniej, co siedzi w glowie Twojego meza. Wychodze z zalozenia, ze lepiej
      (choc trudniej) wiedziec, niz nie wiedziec (blogi stan nieswiadomosci...)
      Nie pytaj go zbyt intensywnie o ta dziewczyne, zapytaj raz na jakis czas. Jesli
      zaczniesz pytac za czesto - pokazesz, ze jest to dla Ciebie wazne. Byc moze
      skierujesz go nieswiadomie na myslenie, ze to rzeczywiscie istotne i trzeba sie
      tym zajac. Jesli "nie ma o co" wypytywac, to uznaj to za tak samo szczere, jak
      to, ze dziewczyna jest ladna.
      Facet rzeczywiscie widzi w Tobie przede wszystkim partnera, jesli mowi Ci o
      sprawach, ktore sa tajemnica meskiego swiata. Przemysl, czy nie warto
      powiedziec mu, ze bardzo to doceniasz i wierzysz, ze jesli kiedykowiek
      przyjdzie w jego zyciu pomysl/ochota na inna kobiete - wolalabys wiedziec o tym
      przed faktem. Nie wiem, na ile to realne w malzenstwie, ale wierze, ze w
      parnterskich relacjach (nawet w malzenstwie) - tak.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka