Dodaj do ulubionych

podroz samolotem

16.06.08, 20:24
Za miesiac wybieram sie samolotem do Polski(lot 2 h)z corcia,ktora bedzie wtedy miala prawie 7 miesicy(bez 6 dni).W zwiazku z tym mam pytanie czy nie ma zadnych przeszkod dla takiego niemowlaka i na co trzeba uwazac?Dodam,ze corcia jest zdrowym dzieckiem.Dziekuje
Obserwuj wątek
    • edyta-24 Re: podroz samolotem 17.06.08, 11:58
      moja Julcia leciała samolotem juz 4razy-miała wtedy 4,5miesiąca(za
      tydzień skończy 6miesięcy).też byłam pełna obaw jak malutka zniesie
      podróż-niepotrzebnie sie martwiłam.Julka przespała wszystkie
      loty,oczywiście nie obyło sie bez marudzenia( bo kiedy mała zasypia
      to marudzi). przy lądowaniu, kiedy musisz dziecko przypiąć do
      siebie, może sie zdarzyć że córcia obudzi sie.lądowanie dla dziecka
      to szok w uszkach(zmiana ciśnienia)-podaj jej wtedy coś do picia lub
      sam smoczek.ważne zeby przełykała.
      na płycie lotniska zadbaj o to żeby uszka małej były zasłonięte-
      czasem potrafi nieźle wiać.niby momencik na wietrze a u nas
      konsekwencje były bardzo bolesne:(
    • kasiak37 Re: podroz samolotem 17.06.08, 14:03
      ja lecialam pierwszy raz jak corka miala 3 miesiace.
    • martawin Re: podroz samolotem 18.06.08, 00:03
      Przede wszystkim podczas podróży zachowaj spokój, udzieli się wtedy
      i córeczce. A na co uważać? Na zmiane ciśnienia podczas startu i
      lądowania. Jeśli karmisz piersią - przystaw córeczkę podczas startu
      i przed lądowaniem, przełykanie pokarmu odblokowuje zatykające się
      uszy. W przeciwnym razie zabierz butelkę z jakimś piciem, najlepiej
      w termosie; obsługa samolotu może ci podać gorącą wodę, ale ja nie
      jestem pewna czy jest to woda gotowana, poza tym podczas startu nie
      będzie na to czasu. Dolegliwości związane ze zmianą ciśnienia
      dziecko odczuwa szczególnie wtedy, gdy ma zatkany katarem nos. Ja
      razem z moim synkiem (8mies) lataliśmy już kilka razy do Polski,
      pierwszy raz gdy Kubuś miał 3 miesiące. Warto wykupić pierwszeństwo
      wejscia na pokład, unikniesz wtedy przepychania się w samolocie. Na
      pokład nie możesz zabrać wózka ani fotelika, ale możesz
      tym "pojazdem" podjechać pod same schody samolotu - zostawiasz go
      tam obsłudze, która pakuje wózek wraz z fotelikiem do luku
      bagażowego. Po lądowaniu wyjmują wózek i znajdziesz go również obok
      schodów, choć raz zdarzyło mi się, iż pojechał razem z bagażami do
      terminala i odebrałam go dopiero z pasa z bagażami, co nie było
      wygodne, gdyż całą drogę z samolotu do pasa pokonywałam z maluchem
      na ręku, torbą do przewijania, sporą torebką oraz walizką
      podręczną... ufff... ciężko było;-) Oprócz dziecka na pokład
      zabierałam jak już napisałam - bagaż podręczny, torebkę i torbę do
      przewijania - jakoś mnie przepuszczali z tym majdanem;-). Na odprawę
      staraj się przyjeżdżać nie za wcześnie - długie czekanie z małym
      wiercipiętą może być niezbyt atrakcyjne. Ja zwykle miałam kłopot z
      właściwym ubraniem synka - tak, by na poczekalni mi się nie zapocił
      i żeby go nie przewiało podczas wsiadania do samolotu (Irlandia,
      lotnisko w Dublinie - wieje, że hej;-) ) Co jeszcze? Niekiedy w
      samolocie włączona jest klimatyzacja - nas ostatnim razem dość mocno
      przeziębiło to udogodnienie - w razie potrzeby proś obsługę o
      włączenie/wyłączenie. Taki maluszek podczas lotu siedzi na kolanach
      mamy - przy wejściu powinnaś dostać specjalny pas bezpieczeństwa
      zapinany do twojego standardowego pasa - proś obsługę o pomoc w
      razie potrzeby. Poza tym córcia w czasie lotu ma prawo się nudzić -
      jest unieruchomiona na twoich kolanach na 2 godz. - zabierz jakąś
      zabawkę lecz jeśli to nie zadziała - nie miej wyrzutów sumienia za
      zakłócanie spokoju współpasażerów - córcia ma prawo płakać, choś ja
      swojemu już na zaczepianie sąsiadów nie pozwalałam (gdyby mógł, to
      wlazłby im na głowę;-) ). W samolotach Ryanair jest miejsce do
      przewinięcia malca - toaleta na tyle samolotu z rozkładanym
      stoliczkiem - wymiary są naprawdę miniaturowe ale da radę przewinąć
      dziecko. Trzeba go tylko cały czas przytrzymywać bo wystarczy
      niewielki ruch i już jest na samej krawędzi.. To tyle co mi się
      nasuwa na myśl w tej chwili. Jeśli masz jeszcze jakieś pyt - jako
      weteranka lotów ze swoim starszym szeregowym niemowlakiem - służę
      pomocą:-) Pozdrawiamy i szczęśliwej podróży!
      • gosia-sikora27 Re: podroz samolotem 18.06.08, 11:15
        Dziekuje bardzo za tak obszerna odpowiedz.Podam corci smoczka,bo z butli nie
        potrafi pic,a piers nie wiem czy akurat zechce.Mam nadzieje,ze to pomoze na
        skoki cisnieniowe.Pozdrawiam goraco
    • edyta-24 Re: podroz samolotem 18.06.08, 21:55
      www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79406,5245248.html
    • fiolkawiaz Re: podroz samolotem 03.07.08, 20:50
      ja leciałam z synkiem gdy miał 5 m-cy. generalnie wsystko co
      napisały dziewczyny jak najbardziej tyczy się i nas. przy
      startowaniu i lądowaniu karmiłam piersią.
      w moim przypadku bez żadnego problemu mogłam wziąć na pokład
      (germanwings)fotelik samochodowy i synek sobie w nim siedział
      podczas lotu (poza startowaniem i lądowaniem). z tego co wiem, to
      jkeśli jest jakieś wolne miejsce w samolocie, to nie ma problemu by
      dziecko siedziało sobie w foteliku. to o tyle fajne, że ja mam wolne
      ręce i mały bez skrępowania sobie spał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka