Dodaj do ulubionych

Zerwałam z kochankiem:(

09.12.05, 18:23
Dzis zakonczylam półroczna namietną relacje z bliskim mi mężczyzna (mówiac
wprost - kochankiem), jest mi OKROPNIE. Ale nie dało rady tego ciągnąć,
bo...zakochałam sie w nim po uszy albo i więcej, gotowa jestem (nadal)
całkowicie zmienic dla niego swoje zycie, a on nie. Mozna sie domyslec-
obydwoje w stałych związkach...

On kocha mnie, ale chce tylko tej relacji 'poza małżenskiej', stad wielka
rozbieznosc.

Tak tylko pisze o ty, nie szukam pocieszenia ani rady. Musi boleć i boli
mocno.
Obserwuj wątek
    • dyskopata [...] 09.12.05, 18:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kawitator Re: Zerwałam z kochankiem:( 09.12.05, 18:39
      sjoan1 napisała:

      Moze napiszesz to gdzieś indziej Tutaj nie znajdziesz zrozumienia. TUTAJ
      BEDZIESZ UWAZANA PRZEZ WIEKSZOŚC FACETÓW ZA NAIWNA PUSCZALSKĄ
      >
      > On kocha mnie, ale chce tylko tej relacji 'poza małżenskiej', stad wielka
      > rozbieznosc.
      On chciał świeżej dupy nic więcej. Cała reszta to twoje fantasmagorie.
      >
      > Tak tylko pisze o ty, nie szukam pocieszenia ani rady. Musi boleć i boli
      > mocno.
      Będzie bardziej boleć jak biedny rogacz Twój mąz dowie się od zyczliwej
      koleżanki a moze zony Twojego ukochanego o twoich fascynacjach Moze sama mu
      powiesz Każdemu nawet najbardziej żałosnemu, biednemu i głupiemu należy się
      prawda. Proponuje zacząć się pakować bowiem potem mozesz nie mieć juz czasu.
      • misio1231 Re: Zerwałam z kochankiem:( 09.12.05, 18:46
        W przyszłości dostaniesz to samo co dałas...wtedy bedziesz wiedziec co czuje Twój mąz teraz(-:
    • mamba8 Nie słuchaj ich...... 09.12.05, 19:05

      oczywiście jak zwykle łatwo jest osądzać, prawda? Kto nie był w podobnej
      sytuacji raczej tego nie jest w stanie pojąć!

      A co do ciebie.......wiem że i tak do siebie wrócicie....wystarczy chwila
      słabości.....tak już jest....
      • misio1231 Re: Nie słuchaj ich...... 09.12.05, 19:08
        a skąd wiesz,że nikt z nas nie był w podobnej sytuacji???Może był i to nawet w gorszej!!!
        • mamba8 Re: Nie słuchaj ich...... 09.12.05, 19:44

          Ty byłeś po drugiej stronie.....stąd twoja postawa.
      • cyku-cyku_bzyku-bzyku Dokładnie!!! Nie słuchaj ich...To jakieś palanty! 09.12.05, 21:22
        mamba8 napisała:

        >
        > oczywiście jak zwykle łatwo jest osądzać, prawda? Kto nie był w podobnej
        > sytuacji raczej tego nie jest w stanie pojąć!
        >
        > A co do ciebie.......wiem że i tak do siebie wrócicie....wystarczy chwila
        > słabości.....tak już jest....

        mamba 8 ma rację!
        Kto nie był w podobnej sytuacji, nigdy tego nie zrozumie!
        Ja byłem, jako facet w sytuacji dokładnie podobnej!
        To ona zerwała.

        Dlatego rozumiem i Cię podziwiam za tą decyzję!
        I współczuję w bólu!

        I powiem ci coś - twój facet cierpi nie mniej niz ty, a może nawet więcej!

        Naprawdę mógłbym wiele powiedzieć, jak również wiele doradzić.

        Ale jak widzisz, chyba nie ma sensu, bo na tym forum pełno jest staruchów
        dyskopatów i innych, zapewne domorosłych onanistów, skoro takiej kobiecie jak ty
        proponują vibrator.

        Zapominają, że to ty jesteś tą kobietą, która ma wybór pomiędzy dwoma z
        najbardziej, jej odpowiadających facetów; pomiedzy mężem, którego zapewne kiedyś
        sama wybrała, i tym drugim, który niespodzewanie znalazł tajemny kluczyk do jej
        serca.
        I, że nie jesteś żadną puszczalską, bo, nie mam żadnych wątpliwości, że gdybyś
        zechciała to mogłaby mieć na zawołanie wielu innych, ale to nawet nie przychodzi
        ci do głowy.
        I powiem tylko tyle -lepiej, żeby ci to nie przyszło!

        STOP. Miałem nic nie mówić.

        Jestem mężczyzną i wstyd mi za tych dupków.
        Chyba wypada mi przeprosić Ciebie (i inne zaglądające tu kobiety) za nich.
        Głowy do góry!
        Są jeszcze normalni faceci.
        Nawet w tym kraju!
        • kawitator Re: Dokładnie!!! Nie słuchaj ich...To jakieś pala 10.12.05, 13:59
          cyku-cyku_bzyku-bzyku napisał:


          > Kto nie był w podobnej sytuacji, nigdy tego nie zrozumie!
          > Ja byłem, jako facet w sytuacji dokładnie podobnej!
          > To ona zerwała.
          Czyli tez zdradzałem swoja kobietę

          > Dlatego rozumiem i Cię podziwiam za tą decyzję!
          > I współczuję w bólu!
          > I powiem ci coś - twój facet cierpi nie mniej niz ty, a może nawet więcej!
          Cierpiałeś bowiem to ona zerwała to znaczy cierpiała twoja urażona duma

          > Naprawdę mógłbym wiele powiedzieć, jak również wiele doradzić.
          > Ale jak widzisz, chyba nie ma sensu, bo na tym forum pełno jest staruchów
          > dyskopatów i innych, zapewne domorosłych onanistów, skoro takiej kobiecie jak t
          Lubię takie wyważone opinie. Sam się co prawda nie mogę powstrzymać od docinków
          i złośliwości ale podziwiam opanowanie .

          > Zapominają, że to ty jesteś tą kobietą, która ma wybór pomiędzy dwoma z
          > najbardziej, jej odpowiadających facetów; pomiedzy mężem, którego zapewne kiedyś
          > sama wybrała, i tym drugim, który niespodzewanie znalazł tajemny kluczyk do jej
          > serca.
          O tutaj to się z Tobą zgodzę co do faktów.

          > I, że nie jesteś żadną puszczalską, bo, nie mam żadnych wątpliwości, że gdybyś
          > zechciała to mogłaby mieć na zawołanie wielu innych, ale to nawet nie przychodz
          > i ci do głowy.
          A nie przyszło ci do głowy że istnieje coś takiego jak przyzwoitość. Jako młody
          wyzwolony ( w opozycji do staruchów i onanistów) możesz nie znać tego słowa ale
          poszukaj w słownikach a także honor, uczciwość i inne blisko znaczne .
          W życiu tak bywa że człowiek się zakocha. To czy jest juz ma małżonkiem czy nie
          to nie tutaj żadnego znaczenia. Ale trzeba mieć swój honor i być przyzwoitym
          Oszukiwanie robienie w konia wstawianie na głupka swojego partnera partnerkę
          pozwala mi stwierdzić co napisałem w poprzednich postach Ludzie mogą się
          rozwodzić , schodzić znowu i innym nic do tego. Jeżeli jednak ktoś opisuje swoje
          przejścia i oczekuje opinii to je dostaje. Panienka źle wybrała forum. Gdyby
          napisała na forum „skrzywdzona mężatka którą wstrętny facet zmusił do sprawienia
          sobie kochanka” otrzymała by wiele głosów pełnych zrozumienia i oczywiście
          tłumaczących jej jak to ona jest nieszczęśliwa i poszkodowana. Nie mówię że nie
          targają nią sprzeczne uczucia. Ale żona tego kochanka i jej mąż to też ludzie I
          jakby nie byli wstrętni
          niekochający , niegodni takich wspaniałych partnerów to tez należy im się
          odrobina przyzwoitości to jest PRAWDA

          > Jestem mężczyzną i wstyd mi za tych dupków.
          > Chyba wypada mi przeprosić Ciebie (i inne zaglądające tu kobiety) za nich.
          > Głowy do góry!
          > Są jeszcze normalni faceci.
          > Nawet w tym kraju!
          Jeżeli z normę przyjąć relatywizm moralny i poglądy w stylu „jak Kali komuś
          ukraść krowę to dobrze a jak Kalemu ukraść to bardzo źle” to nawet wielu z cyku
          cyku na czele
      • darkuss Może i ich nie słuchaj.... 10.12.05, 00:49
        Jak to jest, że kabiety potrafią rzucic wszystkim dla kochanka. Podjąć takie ryzyko? Znowu widzę, że facet myśli racjonalnie, znowu dowód. Nie jestem męskim szowinistą. Sytuacje takie jednak zdarzają się dosyć często.
        Nie byłem nigdy jeszcze w takiej sytuacji i nie chcę być. Mogę jdnak oceniać, ponieważ moja ocena będzie bardziej obiektywna. W tym wypadku do osądzania wystarczy mi wyobraźnia. Nie znamy jednak dokładnie sprawy, wiemy tylko, że kobieta zakochała się na zabój w innym, po swoim ślubie (po co więc za niego wyszła?). Nie wiemy jaki jest mąż dla sjoan1 - nic no nim nie wiemy. Dlatego też nie dziwię się emocjonalnym wybuchom moich współpłciowców... Facet z natury jest wybuchowy i reaguje impulsowo - jak bomba bez zapalnika o opóźnionym zapłonie...
        Pozdrawiam
    • seth.destructor [...] 09.12.05, 19:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • lamia26 Re: Zerwałam z kochankiem:( 09.12.05, 21:11
      Mam wrażenie,że za 4 miesiące nie będziesz o nim pamietać.tego Ci
      życzę.Pamiętaj"trawa na czyimś podwórku zawsze bardziej zielona".Jaki byłby w
      życiu codziennym????
    • ksiezniczka.wszechswiata Re: Zerwałam z kochankiem:( 09.12.05, 23:07
      biedna, bardzo ci współczuję.
      chciałam dzisiaj zrobić to samo, ale on mnie zatrzymał.
      nie wiem, co będzie dalej.
      ja nie chciałam, żeby coś zmieniał, niczego nie żądam.
      nie mogę tylko patrzeć, jak bardzo się boi i jak bardzo szarpie.
      dzieci, kredyty, nieporadni partnerzy - po jego i po mojej stronie. ta
      odpowiedzialność trzyma nas w obecnych związkach. czuję się odpowiedzialna za
      moją rodzinę - utrzymuję ją.
      ale nie mogę żyć bez niego.
      wiem,
      to się nigdy nie uda
      jestem potrzebna mojej rodzinie
      oni zależą ode mnie.
      a czas spędzony z nim - to jedyne chwile szczęścia
      i wiesz, to głupie, ale naprawdę nie chodzi o seks.
      bo nawet z nim nie sypiam
      nic nie mogę zrobić
      duszę się
      ......
      • don_alehandro Re: Zerwałam z kochankiem:( 09.12.05, 23:53
        kurde, zachowujecie sie jakby wielka miłość istniała, popatrzcie na świat troche realistycznie to żal nie bedzie wam tak d... ściskać, prawdziwa wielka miłośc to fikcja, wytwór wyobraźni.
    • sprzedam "śmierć frajerom" 09.12.05, 23:13
      On kocha ciebie?
      On kocha swoją rodzinę, byłas dla niego epizodem, przygodą, ucieczką od
      codzienności, ale nic więcej. Byłaś dla niego fantastyczna, ale jako kochanka,
      a nie kobieta na całe życia...na resztę życia on woli tą z którą jest.
      Za kilka dni...tygodni... będzie szukał następnej. Pewnie za bardzo go
      osaczyłaś i chłopak się wystraszył.
      Następnym razem nawet jeśli się zaangażujesz, nie atakuj tak tym uczuciem
      kochanka.
      • monis84 Re: "śmierć frajerom" 09.12.05, 23:45
        Ludzie o czym wy w ogole mowicie!!Wiekszosc z was,jak widze pochwala jej
        zachowanie!A czy,ktores z was postawilo sie na miejscu jej meza??To po co
        bralas z nim slub??Co Toba kierowalo?Nie wiedzialas za kogo wychodzisz?Nie
        umialas poukladac sobie wszystkiego w glowie przed slubem?Chybaze juz wczesniej
        to zaplanowalas.Mnie to wszystko przeraza...Tak!Zdradzajcie sie wszyscy,badzcie
        zdradzani,a zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie...Badzcie szczerzy wobec
        siebie!Jak nie macie ochoty z kims byc,to po prostu mu to powiedzcie,a nie
        zdradzacie!!!Nikt na to nie zasluzyl...Szanujcie innych a przede wszystkim
        siebie...Pozdrawiam
        • b-beagle Re: "śmierć frajerom" 09.12.05, 23:49
          Nie wszystko w zyciu jest białe albo czarne
          • cyku-cyku_bzyku-bzyku Do b-beagle 10.12.05, 00:51
            b-beagle napisała:

            > Nie wszystko w zyciu jest białe albo czarne

            Dokładnie!

            Wiesz co b-beagle?
            Nie przypuszczałem, że jesteś tak pięknie dojrzałą kobietą...

            A dlaczego tak na czerwono?
            Jesteś jakąś adminką tutaj czy co?
            • sjoan1 Zerwałam z kochankiem:( do -lamia 26 !!! 10.12.05, 12:32
              Coz, mam nadzieje, ze przejdzie, innej wersji nie biore pod uwage. Od tego nikt
              jeszcze nie umarł. Troche to potrwa.

              Ktos jeszcze powyzej napisal, ze on juz nastepnej szuka. Moze juz ja dzisiaj
              ma ? Kto to wie...Teraz musi odreagowac, ze dostal kosza:)

              Coz, w domu zona i dzieci, to im trzeba wspolczuc, i to mocno.
              • normalna.mezczyzna sprzecznosc logiczna :) 10.12.05, 14:03
                sjoan1 napisała:
                > Coz, w domu zona i dzieci, to im trzeba wspolczuc, i to mocno.<

                Nie oceniam tego moralnie, gdyz nigdy nie oceniam moralnie dzialania innych.
                Nie rozumiem wszakze jednego: teraz wspolczujesz zonie i dzieciom, a wczesniej
                bywajac z nim w kontaktach "intymnych" nie wspolczulas?
                • kawitator Re: sprzecznosc logiczna :) 10.12.05, 16:14
                  Nie oceniam tego moralnie, gdyz nigdy nie oceniam moralnie dzialania innych.
                  Nie rozumiem wszakze jednego: teraz wspolczujesz zonie i dzieciom, a wczesniej
                  bywajac z nim w kontaktach "intymnych" nie wspolczulas?

                  Normalny facecie
                  robisz błąd doszukując się logiki lub moralności w wypowiedziach autorki wątku
                  tu masz odpowiedź

                  Ktos jeszcze powyzej napisal, ze on juz nastepnej szuka. Moze juz ja dzisiaj
                  ma ? Kto to wie...Teraz musi odreagowac, ze dostal kosza:)

                  Coz, w domu zona i dzieci, to im trzeba wspolczuc, i to mocno.

                  Dopóki bzykał się z autorką to żona a szczególnie dzieci były szczęśliwe i godne
                  zazdrości bowiem nie każdą rodzinę dotyka takie szczęście aby przyjaciółką domu
                  mogła być tak nieprawdopodobnie piękna i wartościowa osoba jak Joan 1

                  Teraz trzeba im współczuć bowiem o zgrozo Joan 1 dała mu kosza lub co gorsza
                  znalazł sobie inna kochankę juz nie tak wartościową i godną zazdrości jak
                  poprzednia

                  Czytając wypowiedzi joan zaczynam mocno wierzyć,że znane powiedzenie o
                  nieskonczonej dobroci Bożej i jeszce większej głupocie ludzkiej jest prawdziwe
                  • sjoan1 Zerwałam z kochankiem:( 10.12.05, 18:11
                    Oh panowie panowie, dla was uczucia sa proste i logiczne jak swa plus dwa,
                    dlatego tak trudno jest o porozumienie miedzy płciami.

                    Problem polega na tym, ze on mnie w tej roli kochanki pragnie, a ja juz nie (bo
                    chcialabym stalego zwiazku, czego nie chce on). I stad cały dramat i walka.
                    Teraz, skoro odchodze, facet bedzie odreagowywal z innymi dziewczynami, które
                    skosi masowo (i na zdrowie), ale w tym jego piekle obok sa bliskie mu osoby.
                    Rodziny w ogole sie nie znaja, i dobrze. Ja odchodze, zeby mial swiety spokoj i
                    moze swoje poplątane małzenstwo naprawił, ale on raczej z szansy nie skorzysta.

                    Ot, i cała sprawa. Wiec rzeczywsicie sjoan1 naleza sie brawa:)
                    • normalna.mezczyzna dalej widze blad logiczny :) 10.12.05, 18:26
                      dalej sie upieram, ze postepujesz nielogicznie.
                      (chociaz zgodnie z instynktem samozachowawczym :)
                      on sie nie zmieni.
                      znajdzie sobie nastepna kochanke, gdyz TAKOWA chce miec.
                      Ty ocalilas wlasny spokoj, lecz stracilas (zapewne) swietnego kochanka.
                      co wiecej warte - nie wiem.
                      Domniemam, ze uczynilas (dla siebie) prawidlowo :)

                      • sjoan1 Re: dalej widze blad logiczny :) 10.12.05, 18:40
                        Dla siebie 100% prawidlowo, dla własnego spokoju. Na razie spokój jest
                        rozchwiany, ale z czasem bedzie balans.

                        Stracilam go, był swietny, ale to nie jest najwazniejsze. Sama namietnosc to
                        zadna relacja.

                        Oczywiscie, kochanke miec bedzie, bo taki facet jak on MUSI ja miec. To jak
                        super samochod, duzo kasy, duzo pracy, piekny dom i udana rodzina. Taki zestaw
                        super-samca.

                        • facettt wiadomo :) 10.12.05, 18:43
                          Ale pragnalbym Cie jednak pocieszyc.
                          Co z tego wynioslas?
                          zapewne pare pieknych przezyc...
                          + swiadomosc, co mozna, czego nie mozna miec w zyciu.
                          W sumie uwazam, ze warto bylo.
                          • ksiezniczka.wszechswiata tak to czytam wszystko 10.12.05, 20:35
                            i sama nie wiem co powiedzieć. a co, jeśli kogoś kochasz, i ten ktoś cię kocha,
                            a nie możesz nic zrobić, nic zmienić?
                            i kiedy zaczyna się zdrada?
                            kiedy zaczynasz z nim sypiać?
                            kiedy masz go w głowie bez przerwy?
                            kiedy mówisz do niego cały czas?
                            kiedy tylko on jest ważny?
                            no kiedy?

                            nie sypiam z moim ukochanym, prawie się nie dotykamy. wciąż walczymy z
                            uczuciem, bo wiemy, że nic się nie da zrobić. a mimo to nie pozwolił mi odejść.
                            to zdrada, czy nie?
                            jestem zła?
                            • dyskopata Re: tak to czytam wszystko 10.12.05, 20:41
                              zdrada zaczyna sie wtedy kiedy jeden z partnerow ma uzasadnone przeczucia ze
                              myslac o milosci o szczesciu nie utozsamiasz tych mysli z nim
                              • ksiezniczka.wszechswiata Re: tak to czytam wszystko 10.12.05, 20:47
                                a jeśli nie ma przeczuć? to co, nie zdrada?
                    • vei Re: Zerwałam z kochankiem:( 13.12.05, 16:20
                      "Ja odchodze, zeby mial swiety spokoj i moze swoje poplątane małzenstwo
                      naprawił, ale on raczej z szansy nie skorzysta.Ot, i cała sprawa."

                      jaka Ty jesteś wspaniałomyslna;)!
                      tylko ciut niekonsekwentna, w pierwsyzm poscie pisalas, ze odchodzisz, bo on
                      nie chce, abyś byla kims innym niz tylko kochanka
    • luna2005 Re: Zerwałam z kochankiem:( 12.12.05, 22:13
      zycze ci wytrwalosci. jestem w podobnej sytuacji. boli jak cholera. lepiej to
      uciac i zachowac przynajmniej swoja godnosc, niz zyc ze swiadomoscia, ze
      bedziesz caly czas ta druga. gadanie o milosci z jego strony to w tym wypadku
      bullshit. gdyby kochal bylby z toba. pamietaj o tym. i ufaj, ze lepsze czasy
      nadejda. swiat jest pelen facetow. trzymaj sie, sjoan!
    • widokzmarsa Re: Zerwałam z kochankiem:( 12.12.05, 23:42
      biedna, pogadaj z jego zoną, moze cie posieszy. Albo wyżal się męzowi że tamten
      cię olewa i chce cię tylko do darmowego bzykanka. Niech zrobi z wujem porządek
    • braun_f Re: Zerwałam z kochankiem:( 12.12.05, 23:46
      q***wa, i jak tu ma byc dobrze
      kazdy tylko o przyjemnosciach mysli
      ludzie - troche wysilku
      jak jest zle to najlepiej za***chac na boku i po klopocie

      kiepska sprawa - pokolenie 51 bedzie straszne
      na szczescie tego nie dozyje
    • pether_23 Re: Zerwałam z kochankiem:( 12.12.05, 23:54
      Wzruszyła mnie twoja historia, załozcielko tematu. A teraz żegnam i polecam
      forum dla kobiet na przyszłość, bo nikogo tu nie interesują twoje "miłosne" porażki.
    • oliszka Re: Zerwałam z kochankiem:( 13.12.05, 15:38
      a w ogóle jak to się stało, że go miałaś? wracasz do momentu kiedy go nie było
      i co dalej? ... zdradzając i tkwiąc w drugim związku tak długo coś niedobrego
      musiało sie dziać w pierwszym-poradzisz sobie z tym?
    • fajnaret Re: Zerwałam z kochankiem:( 13.12.05, 17:48
      A czy był bogaty?
      Bo jak TAK to uważam ze zrobiłas wileki błąd ze go rzuciłas? A wiesz co On
      teraz czuje??? On chyba bardziej przezywa rozstanie niz Ty!! Czy Pani wie ze
      taki facet to skarb? On jest duzo lepszy niz stary zcapiały kawaler
      pozdrawiam
      • sjoan1 Dlaczego on to niby skarb ? :) 13.12.05, 18:08
        Post powyzej, dlaczego ten mój ex-kochanek to taki skarb ? Bo ma kase ? Tak ma,
        bardzo duzo, ale zawsze tylko dla siebie miał, wiec co to za skarb, niech na
        drzewo spada. Gdyby jakies korzysci były ewidentne, fajne prezenty od czasu do
        czasu albo extra wyjazdy, to tak, rozumiem, ale tego nie było, bo skąpy jest
        okropnie !

        Minęło pare dni od rozstania, coraz mi lepiej, odżywam:)
        • fajnaret Re: Dlaczego on to niby skarb ? :) 13.12.05, 18:13
          sjoan1 napisała:

          > Post powyzej, dlaczego ten mój ex-kochanek to taki skarb ? Bo ma kase ? Tak
          ma,
          >
          > bardzo duzo, ale zawsze tylko dla siebie miał, wiec co to za skarb, niech na
          > drzewo spada. Gdyby jakies korzysci były ewidentne, fajne prezenty od czasu
          do
          > czasu albo extra wyjazdy, to tak, rozumiem, ale tego nie było, bo skąpy jest
          > okropnie !
          >
          > Minęło pare dni od rozstania, coraz mi lepiej, odżywam:)

          Odnosze wrażenie że cos ta kobiecośc nie zadziałała tak jak trzeba, skoro był
          takim sknerą w stosunku do Pani???
    • sjoan1 Re: Zerwałam z kochankiem:( 16.12.05, 16:53
      Ratunku, dzis, po tygodniu, zaczełam wymiękac ! Sił mi brak na to wszystko. Jak
      przetrwac w postanowieniu na 'nic wiecej' ???
      • widokzmarsa Re: Zerwałam z kochankiem:( 16.12.05, 17:15
        tak łatwo się nie da, trzeba paść na dno albo doprowadzić do tego że on nie
        będzie chciał
        • sjoan1 Re: Zerwałam z kochankiem:( 16.12.05, 18:44
          Co to znaczy 'pasc na dno' ? To z postu powyzej
          • luna2005 Re: Zerwałam z kochankiem:( 16.12.05, 22:06
            kazde spotkanie bedzie cie coraz mocniej wciagalo w nalog. wytrwaj. mi sie
            jakos udaje, ale tez mam chwile slabosci i np. do niego dzwonie. po takim
            telefonie jest jeszcze gorzej. rada. wywal goscia z komorki. i wszystkie smsy.
            jesli nie znasz jego numeru na pamiec, nie bedziesz dzwonic. mi pomoglo tez cos
            tak banalnego, jak spalenie wszystkich jego rzeczy, zdjec itp. potraktowalam to
            jak rytual oczyszczajacy.
            daj sie komus innemu gdzies zaprosic. pisz na forum!
    • braun_f Re: Zerwałam z kochankiem:( 16.12.05, 22:40
      pomysl, ze byl skompy
      skompy oszczedza na wszystkim
      na wszystkim!
      • sjoan1 Re: Zerwałam z kochankiem:( do luna2005 17.12.05, 08:48
        dzieki wielkie dzieki luna za wsparcie, masz racje, trzeba wytrwac. On wczoraj
        mnie 'dopadł', tj. spotkał sie, bo wiedział, ze bede w tym miejscu, znowu
        zaczął wszystko nakręcac, znowu te szarpane emocje (bo to nie uczucie, wiem,
        gdyby kochał stanąłby na głowie, zebysmy byli razem), znowu mnostwo pięknych
        słów itd itp

        I to ciągle tylko słowa, ale juz z góry zastrzegł, ze przez świateczna i
        noworoczna przerwe bedzie zero spotkan i juz. Bo wtedy poświęci sie rodzinie,
        bo tak trzeba i wypada. No pewnie ze tak, a ja emocje sobie odwieszę na haczyk
        na ten czas. Zabawne.

        Staram sie wykreslic go z pamieci, nie mam juz mailii, (były tony, wszystkie
        mówiące o głebokim uczuciu:), bede probowac nie rozdrapywac.

        Muszę !


    • cioccolato_bianco Re: Zerwałam z kochankiem:( 17.12.05, 10:10
      dobrze zrobilas i musisz w tym wytrwac, byc dzielna. zajmij sie przygotowaniem
      do swiat, szalenstwem w kuchni, kupowaniem prezentow i planowaniem sylwestra:)
      zajmij sie czyms, by nie zajmowac nim ciagle mysli.
    • sjoan1 Re: Zerwałam z kochankiem:( 19.12.05, 21:37
      Ale sie męczę, przezywam dni walki z własnymi słabosciami, pomocy !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka