sjoan1
09.12.05, 18:23
Dzis zakonczylam półroczna namietną relacje z bliskim mi mężczyzna (mówiac
wprost - kochankiem), jest mi OKROPNIE. Ale nie dało rady tego ciągnąć,
bo...zakochałam sie w nim po uszy albo i więcej, gotowa jestem (nadal)
całkowicie zmienic dla niego swoje zycie, a on nie. Mozna sie domyslec-
obydwoje w stałych związkach...
On kocha mnie, ale chce tylko tej relacji 'poza małżenskiej', stad wielka
rozbieznosc.
Tak tylko pisze o ty, nie szukam pocieszenia ani rady. Musi boleć i boli
mocno.