Dodaj do ulubionych

uroda żony

IP: *.prawo.us.edu.pl 20.10.02, 13:07
Kiedyś musiało to się stać. Lata mijają i nieuchronnie odciskają swe piętno.
Po dziesięciu latach małżeństwa z rozpaczą zauważyłem, że moja małżonka nie
jest już taka jak wtedy, gdy się z nią żeniłem. Coraz więcej zmarszczek,
piersi zaczęły obwisać, po ciąży pozostał brzuszek, celulitiks. Słowem: z
dnia na dzień zmienia się na gorsze. A przecież tyle ładnych dziewcząt
dookoła, wystarczy wyciągnąć rękę. Jak sobie z tym radzić ? Poradźcie !
(tylko please, bez głupiego rechotu, bo boli, i bez wypominania przysiąg, bo
nieskuteczne)
Obserwuj wątek
    • Gość: Fredryk Re: uroda żony IP: *.telia.com 20.10.02, 13:40
      Adamie!
      Nigdy nie porownuj swojej zony do mlodszych kobiet,staraj sie zauwazyc u niej
      rzeczy przyciagajace.Pamietaj spojrz na siebie.Nie ta sztywnosc itp.Spojrzenie
      na mlodsza to nie jest wyjscie z sytuacji jak sadzi wielu mezczyzn.Z czasem
      wiadomo Ona zaczyna Ciebie nudzic, ale czy czasem nie zastanopwiles sie ze tak
      samo Ona moze myslec.Dlatego kobiety maja kochankow i mezczyzni kochanki.Na
      dluzsza mete jest to nie do przyjecia.
      Po to sie ma zone aby wspolnie sie uzupelniac i tracic powoli to "zycie"
      wlasnie dla siebie.
      W momencie kiedy zauwazyles ze jest cos nie tak i Ona rowniez ,nic nie robic
      tylko czekac az sie ta milostka po obu stronach zkonczy.Dobrze jest przejsc
      pare takich tur i stwierdzic ze to niema sensu,ale zarazem obie strony nabraly
      doswiadczenia z partnerami i wtedy na nowo sie odkryc i zaczac normalnie zyc.
      Zobaczysz Ty i Ona nie bedzie sie wiecej interesowac druga plcia.Bedziecie dla
      siebie i zrozumiecie sens zycia po prostu bedziecie starsi. Pamietaj ze nie
      wolno jak sie jest starszym zakanczac zycia seksualnego,poniewaz przygotowujesz
      organizm do uschniecia i odejscia z tego swiata.Dlaczego skandynawowie zyja tak
      dlugo,kochaja sie do 90-tki obie strony.
      Ten krociutki monolog moze Ci uzmyslowi poco egzystujesz na tym swiecie.
      Pzdr.Fredryk
    • Gość: samanta Re: uroda żony IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 20.10.02, 13:41
      Rozumiem , ze tobie przez te wszystkie lata przybylo wlosow na glowie ,
      muskulow i nastapila ogolna poprawa sylwetki czy tak ?
      Bo ze wzrok ci sie poprawil to nie ulega watpliwosci .
    • rozespana Re: uroda żony 20.10.02, 14:34
      Pytanie brzmi: kochasz swoja zone (ew. kochales) tylko za urode? Bo jesli tak
      to faktycznie masz problem. Ale wez pod uwage, ze Ty tez sie starzejesz,
      brzuszek moze zaczac rosnac, miesnie wiotczec, jakies zmarszczki po oczami,
      lysienie i siwe wlosy... Nie chcesz sie z nia zestarzec?... Tylko podrywac
      mlode dziewczyny? Popatrz zonie w oczy... to jest ciagle ta sama kobieta, w
      ktorej sie kiedys zakochales... i ktora w miedzy czasie urodzila Ci dziecko.
      Juz jej nie kochasz?...
      • zdzichu-nr1 Re: uroda żony 20.10.02, 15:40
        Problem jest złożony. Młodsza partnerka da Ci wiatr w żagle, ogólny optymizm i
        radość życia. Ale uważaj, żebyś się nie przeforsował i generalnie nie przegiął
        pały. Radzę Ci z dobrego serca, pójdź z Taką na dyskotekę, sprawdź ile
        wytrzymasz na parkiecie i czy nie budzisz swoją osobą sensacji. Udaj przed nią,
        że nagle zbiedniałeś (okradli Cię, wyrzucili z roboty czy coś w tym stylu) i
        popatrz na Jej reakcję. Odradzam Ci panienkę młodszą od Ciebie o więcej niż 15
        lat. Sam przestawiam się właśnie z 6 lat młodszej na 12 lat młodszą i czuję, że
        jest to absolutny maks na jaki mnie stać. I jeszcze jedno. Nie wiem jak mocno
        jesteś uwikłany w swoje małżeństwo uczuciowo i finansowo, jeśli te więzy są
        mocne, lepiej poprzestaj na agencji lub ew. sponsorowanej 'przyzwoitej'
        panience.
    • jazmoley Re: uroda żony 21.10.02, 10:07
      Przemijanie jest nieuchronne nie tylko dla kobiet. Spójrz na siebie co zostało
      z tego chłopaka, za którego wychodziła twoja żona. Na upływ czasu nie mamy
      wpływu, każdy znas chciałby być na zwsze młody i piekny. Pociągają cie młode
      dziewczyny, ale zastanów co moze ich w tobie pociagać, tylko kasa, kiedy
      wycioagan kase zostaniesz sam coraz bardziej sie starzejąc, niemając przy swoim
      boku nikogo.
      • Gość: Banan Re: uroda żony IP: *.dtvk.tpnet.pl 21.10.02, 13:27

        Poruszyles ciekawa sprawe. Kobiety zawsze pociagali mezczyzni silni, dawniej
        fizycznie, teraz silni pieniedzmi, wladza, intelektem. Zawsze tak bylo, bo to
        po prostu gwarantuje dobre warunki bytowe potomstwu. Dlatego tez kobiety
        szukaja partnera, ktory bedzie mial takie atuty i czesto kieruja swoje
        zapatrywania ku starszym od siebie mezczyznom. Jest jeszcze druga kwestia.
        Kobiety w mniejszym stopniu niz mezczyzni zwracaja uwage na urode partnera i
        dodatkowo szybciej sie starzeja. Maja delikatniejsza skore, inaczej zbudowana
        tkanke laczna. Facet jesli tylko chce moze swietnie wygladac do 50, kobiety
        maja z tym duzo wiecej problemow. Po prostu mezczyzni ladniej sie starzeja. To,
        ze tak wielu z nich chodzi z brzuchami i sapie wynika tylko z ich olewactwa.
        • jazmoley Re: uroda żony 21.10.02, 14:35
          W pewnym stopniu masz racje. Kobiety zawsze pociągali
          mężczyzni z pozycja, niewykluczone, ze polecą na faceta
          starszego przy kasie, ale pojawia sie pytanie czy beda
          wierne. Ale czy tak jest dzisiaj, kiedy kobieta moze sama
          pracowac i nie musi byc uczepiona byle jakiego faceta,
          ktoryby nakarmil i ubral.Zdaje sie , ze pokutuja jeszcze
          wsród mezczyzn poglady XIX wieczne kiedy to liczyla sie
          pozycja u faceta nic poza tym.Ja takiemu związkowi nie
          wróże przyszłosci, taki partner z większym
          prawdopodobienstwem bedzie zdradzany z młodszymi. Zresztą
          mam kuzynki młode dziewczyny i wiem ,że dla młodych
          kobiet wygląd jednak sie liczy.Smieja sie z
          podtatusiałych facetów , ktorzy je zaczepiaja.
          A co do starzenia to nie zgodze, kobiety w wielu
          przypadkach lepiej sie starzeja może to wynika z tego ,
          że bardziej o siebie dbają. Ostatnio byłem na zjezdzie
          klasy maturalnej(ludzie po 40-tece) faceci z brzuszkami i
          lysina na glowie, co sie z tymi chłopkami porobilo. A
          kobiety szczuple zadbane, maja te przewage ze moga
          stosowac makijaz, a na twarzy faceta od razu widac.
    • Gość: riki2 Re: uroda żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.02, 10:31
      Żal mi ciebie ofermo. Kobieta po 10 latach moze zmarnować sie tylko w rękach
      takiego lelum polelum jak ty. Albo tobie juz wzrok wysiada. Kobieta jest jak
      wino, gdy jej przybywa lat pachnie coraz piekniejszym bukietem zapachów zmysłu.
      Jej dojrzałośc jest bardziej podniecająca jak świeżość młodej panny. Zastanów
      się co piszesz, bo obawiam się ze z umysłem masz nie po kolei, ale i między
      nogami tez.
    • Gość: grogreg Re: uroda żony IP: proxy / 212.160.165.* 21.10.02, 11:03
      Twoja zona mogla trafic lepiej.
    • Gość: zonaty Re: uroda żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.02, 13:00
      To nie jest najważniejsze w życiu wiez mi.
      Bez tego u żony się obejdziesz ale z uczuciami -to już duzo gorsza sprawa.
    • Gość: Adam Re: re IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.02, 16:20
      Pomyślałem sobie tak: napiszę sobie najpierw coś ogólnie i zobaczę jaki będzie
      odzew. A potem może przejdę do szczegółów. No i mi się dostało. Zeszmaciliście
      mnie zupełnie. Ale cóż sam sobie jestem winien. Wystawiłem się na odstrzał. W
      gruncie rzeczy jednak się opłacało. Nigdy nie przypuszczałem, że młodzi ludzie
      (jak mniemam) tak dużą wagę przywiązują do starych wartości. To pocieszające.
      A teraz do rzeczy: nie tylko nie zamierzam porzucić żony, nie mam nawet zamiaru
      jej zdradzać ! Ba, nigdy bym nie napisał tego listu gdyby istniała możliwość,
      że go przeczyta - nawet gdyby nie mogła się domyślać autorstwa. Nigdy w życiu
      nie sprawiłem jej przykrości.
      Pozostaje jednak faktem, że zauważyłem zmianę jej wyglądu i skonfrontowałem z
      otoczeniem (myślę, że u faceta to normalne, że ogląda się za babkami, co jednak
      nie oznacza, że musi od razu iść z nimi do łóżka, chciałby też by jego żona
      była jak najdłużej atrakcyjna w jego oczach, co jednak nie oznacza, że to
      jedyne kryterium jej oceny). Tak więc widzę, że nie jest już taka ładna jak
      kiedyś. Oczywiście wiem, że to normalne. Na tyle normalne, że jest
      przeznaczeniem każdej kobiety. A kobiety te mają swoich mężów. A oni to też
      pewnie kiedyś pierwszy raz zauważyli. Więc siadam za komputer i piszę list z
      zapytaniem: jak sobie Panowie z tym poradziliście. Ot i wszystko.
      Liczę na kolejne podpowiedzi.
      I jeszcze na zakończenie uwaga do Pań. Zamieściłem ten list na forum jak mi się
      zdawało męskim. Nie myślałem, że będą go czytać także kobiety. Z poziomu
      agresywności waszych listów-odpowiedzi widzę, że Was mocno dotknąłem.
      Przepraszam.
      • Gość: grogreg Re: re IP: *.univ.szczecin.pl 21.10.02, 20:02
        A ja tak z ciekawosci. Czy ty przez te wszystkie lata wyladniales? Moze cos tam
        przybylo, cos tam ubylo?

        Byl taki kawalek zdaje sie Fogg`a

        "...dzis zobaczylem pierwszy siwy wlos na twojej skroni...." itp bzdury.

        Ale cos w tym jest.
        • Gość: weronika Re: re IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.10.02, 21:55
          no własnie mówisz tak jakby ciebie nie dotyczył problem starzenia sie

          na tekst o tym jak okropnie wygladają stare kobiety zawsze mi sie przypomina opowiastka mojej ciotki
          ktora cale zycie pracowała na izbie przyjec w szpitalu "stara kobieta nago wygląda okropnie, ale nawet nie
          wyobrazacie sobie jak odrazajacy jest nagi starzec"
          • frisky2 Re: re 21.01.03, 12:36
            Gość portalu: weronika napisał(a):

            > no własnie mówisz tak jakby ciebie nie dotyczył problem starzenia sie
            >
            > na tekst o tym jak okropnie wygladają stare kobiety zawsze mi sie przypomina
            op
            > owiastka mojej ciotki
            > ktora cale zycie pracowała na izbie przyjec w szpitalu "stara kobieta nago
            wygl
            > ąda okropnie, ale nawet nie
            > wyobrazacie sobie jak odrazajacy jest nagi starzec"

            Przesadzasz, ja mialem odczucia estetyczne bardzo podobne widzac nagiego
            staruszka i naga staruszke.
      • Gość: aga Re: re IP: *.limes.com.pl 23.10.02, 16:28
        Hej Adam!
        Gratuluje odwagi. Wszystcy o tym mysla, ale nikt tego nie wypowiada glosno,
        siedzi cicho i wstydzi sie tych swoich mysli. Kobiety maja tez takie mysli
        tylko w inna strone:
        moj maz nie jest juz taki jak byl, wczesniej ciagle mnie pragnal, calowal,
        kupowal kwiatki, prawil komplementy itp. Tez czesto kontemplujac kolegow mozna
        dojsc do wniosku, ze parza na nas inaczej, ze bardziej im sie podobamy. To
        takie pokusy - tylko wy jestescie narazeni bardziej wzrokowo, a my ze tak
        powiem sluchowo:) No i pytanie tylko, czy warto ryzykowac dotychczasowe zycie
        dla z jedenj strony upadku i rozczarowania, ale tez mozliwosci rozpoczecia
        zycia na nowo z radoscia, miloscia i silna namietnoscia...
        Wybor nalezy do czlowieka. Cokolwiek zrobisz i tak bedziesz zalowal:))
        Pozdrawiam
        Takie listy jak Twoj powoduja ze chwila przerwy w pracy jest fajna. Wracam do
        roboty:))
        • Gość: Fryderyk Re: re IP: *.telia.com 24.10.02, 11:04
          Krotko i wezlowato,
          az za nadto
          Do starej dechy zawsze stary gwozdz.
          Tak francuzi mawiaja.
          • Gość: noelka Re: re IP: 195.205.251.* 24.10.02, 11:40
            A ja zapytam w druga strone? Co zrobic jezeli maz i to nie po 10 letnim stazu,
            a po 1,5 roku malzenstwa absolutnie o sibie nie dba. Tyje w oczach, a to nic
            dziwnego, bo obzera sie potwornie a w ogole nie uprawia zadnego sportu tylko
            siedzi przykuty do komputera; brzuch ciazowy wrecz. Nauczyl sie brac prysznic
            czesciej niz raz w tygodniu. (Czy mezczyzni naprawde nie rozumieja, ze ich
            naturalny zapach to nie perfumy Diora?)Zeby myje od przypadku do przypadku. Po
            domu chodzi w slipach i skarpetach co mnie dobija. Ja tez nie jestem idealna
            wiec tak znowu nie narzekam, ale martwie sie w ogole o jego kondycje. Jak mozna
            sie tak zasiedziec na smierc? (Ja chodze co najmniej 3,4 razy w tygodniu na
            aerobik i namawiam go na silownie, a on na to ze nie lubi sie meczyc). Co wiec
            bedzei za 10 lat?
            • Gość: Zdzichu Re: re IP: *.pl 24.10.02, 16:22
              Gość portalu: noelka napisał(a):

              > Po domu chodzi w slipach i skarpetach co mnie dobija.

              He he ja chodzę bez slipów i bez skarpet, za to w podkoszulku...

              A na poważnie, to radzę Ci weź pomoc domową na tyle młodą, aby wstydził się
              paradować przy niej w totalnym rozmemłaniu.

              PS. Tylko nie przesadź z wiekiem tej pomocy jak pierwsza żona Ciechowskiego ;)
              • Gość: noelka Re: re IP: 195.205.251.* 25.10.02, 10:46
                Najbardziej mi przeszkadza zestawienie slipki skarpetki, bo uwazam, ze facet
                wyglada idiotycznie. Czy mozliwe aby skarpetki byly przedluzeniem czlonka,
                skoro mezczyzni tak nie chca sie z nimi rozstawac?
                • zdzichu-nr1 Re: re 25.10.02, 15:33
                  Gość portalu: noelka napisał(a):

                  > Najbardziej mi przeszkadza zestawienie slipki skarpetki, bo uwazam, ze facet
                  > wyglada idiotycznie. Czy mozliwe aby skarpetki byly przedluzeniem czlonka,
                  > skoro mezczyzni tak nie chca sie z nimi rozstawac?

                  Myślę że przydałby się tu dr Freund, aby rzecz wyjaśnić. Faktem jest, że wielu
                  facetów lubi spółkować nie zdejmując skarpetek
                  • Gość: madmax tdo Adama IP: 212.127.78.* 25.10.02, 21:57
                    adam jestes złamasem.
              • Gość: pomadka Re: do Zdzicha IP: proxy / *.gov.pl 29.10.02, 10:49
                Gość portalu: Zdzichu napisał(a):

                > Gość portalu: noelka napisał(a):
                >
                > > Po domu chodzi w slipach i skarpetach co mnie dobija.
                >
                > He he ja chodzę bez slipów i bez skarpet, za to w podkoszulku...
                >
                > A na poważnie, to radzę Ci weź pomoc domową na tyle młodą, aby wstydził się
                > paradować przy niej w totalnym rozmemłaniu.
                >
                > PS. Tylko nie przesadź z wiekiem tej pomocy jak pierwsza żona Ciechowskiego ;)


                Jak DRUGA żona ! Ona była już drugą , niestety nie był zbyt stały w uczuciach ,

                A Ty młoda mężatko pogoń tego hipopotama w pomemłanych slipach, to koszmar
                mieć takiego zasiedziałego spaślaka za męża ! A co z sexem do tego potrzebne
                jest giętkie , sprężyste i wysportowane ciałko !
                Może tak na basen , saunę , jeśli nie chce na siłownię ???
              • Gość: gabi Re: re IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 01:15
                chciałeś powiedzieć: druga żona...
                • zdzichu-nr1 Re: Do Zdzicha 30.10.02, 22:41
                  Ok druga żona...

                  Notabene podobało mi się, jak bodajże Wampir w swoim talk-show przesłuchując
                  Ciechowskiego z ową Panią -która została w końcu jego trzecią żoną- walnął
                  tekstem: "No, ale pomocy domowej to już chyba sobie Państwo nie weźmiecie?"
                  Pzdr.
            • Gość: polski zenek Re: re IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.03, 20:19
              Gość portalu: noelka napisał(a):

              > A ja zapytam w druga strone? Co zrobic jezeli maz i to nie po 10 letnim
              stazu,
              > a po 1,5 roku malzenstwa absolutnie o sibie nie dba. Tyje w oczach, a to nic
              > dziwnego, bo obzera sie potwornie a w ogole nie uprawia zadnego sportu tylko
              > siedzi przykuty do komputera; brzuch ciazowy wrecz. Nauczyl sie brac prysznic
              > czesciej niz raz w tygodniu. (Czy mezczyzni naprawde nie rozumieja, ze ich
              > naturalny zapach to nie perfumy Diora?)Zeby myje od przypadku do przypadku.
              Po
              > domu chodzi w slipach i skarpetach co mnie dobija. Ja tez nie jestem idealna
              > wiec tak znowu nie narzekam, ale martwie sie w ogole o jego kondycje. Jak
              mozna
              >
              > sie tak zasiedziec na smierc? (Ja chodze co najmniej 3,4 razy w tygodniu na
              > aerobik i namawiam go na silownie, a on na to ze nie lubi sie meczyc). Co
              wiec
              > bedzei za 10 lat?


              Oj nie ma dla ciebie ratunku. Radze zintegrowac sie z Amanda22, ktora bojkotuje
              nas wspanialych mezczyzn. No a co myslalas, ze cale zycie bedzie cie zdobywal,
              kwiatki kupowal, i o diete dbal ? A do komputera siada bo widocznie potrzebuje
              odskoczni od takiej jedzy jak ty. Za dziesiec lat to bedzie juz tragedia,
              lepiej juz dzis skladaj papiery o rozwod.
      • agenia Re: re 07.07.03, 00:20
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        > Pomyślałem sobie tak: napiszę sobie najpierw coś ogólnie i zobaczę jaki
        będzie
        > odzew. A potem może przejdę do szczegółów. No i mi się dostało.
        Zeszmaciliście
        > mnie zupełnie. Ale cóż sam sobie jestem winien. Wystawiłem się na odstrzał.
        W
        > gruncie rzeczy jednak się opłacało. Nigdy nie przypuszczałem, że młodzi
        ludzie
        > (jak mniemam) tak dużą wagę przywiązują do starych wartości. To
        pocieszające.
        > A teraz do rzeczy: nie tylko nie zamierzam porzucić żony, nie mam nawet
        zamiaru
        >
        > jej zdradzać ! Ba, nigdy bym nie napisał tego listu gdyby istniała
        możliwość,
        > że go przeczyta - nawet gdyby nie mogła się domyślać autorstwa. Nigdy w
        życiu
        > nie sprawiłem jej przykrości.
        > Pozostaje jednak faktem, że zauważyłem zmianę jej wyglądu i skonfrontowałem
        z
        > otoczeniem (myślę, że u faceta to normalne, że ogląda się za babkami, co
        jednak
        >
        > nie oznacza, że musi od razu iść z nimi do łóżka, chciałby też by jego żona
        > była jak najdłużej atrakcyjna w jego oczach, co jednak nie oznacza, że to
        > jedyne kryterium jej oceny). Tak więc widzę, że nie jest już taka ładna jak
        > kiedyś. Oczywiście wiem, że to normalne. Na tyle normalne, że jest
        > przeznaczeniem każdej kobiety. A kobiety te mają swoich mężów. A oni to też
        > pewnie kiedyś pierwszy raz zauważyli. Więc siadam za komputer i piszę list z
        > zapytaniem: jak sobie Panowie z tym poradziliście. Ot i wszystko.
        > Liczę na kolejne podpowiedzi.
        > I jeszcze na zakończenie uwaga do Pań. Zamieściłem ten list na forum jak mi
        się
        >
        > zdawało męskim. Nie myślałem, że będą go czytać także kobiety. Z poziomu
        > agresywności waszych listów-odpowiedzi widzę, że Was mocno dotknąłem.
        > Przepraszam.

        Uff! A już miałam zamiar nawrzucać Ci razem z moimi przedmówcami... Fajnie,
        Adamie, że jednak okazałeś się normalnym, kochającym i szanującym swoją żonę
        facetem.
        Ja za trzy lata skończę czterdziestkę, od dwunastu jestem mężatką. Kobieta ze
        mnie nienajbrzydsza, natura okazała się dla mnie łaskawa, a czas raczej jej
        nie przeszkadza... Tyle że leci ten czas, leci sukinsyn. Pupkę trzeba masować,
        nogami machać, a buzię... uśmiechać jak najczęściej, by dodać dojrzałym rysom
        uroku. Jak się możesz domyślać, i za mną sporo przemyśleń, niejeden zakręt i
        niejedna wątpliwość - tej estetycznej natury także. Powiem Ci więc, jak to, co
        Ty widzisz, wygląda z mojej - babskiej - strony. I ja patrzę czasem na swojego
        męża, tak jak Ty na żonę - ciut z boku, krytycznie i chłodniej. Widzę
        brzuszek, boczki, ciałko nie tak już jędrne jak dawniej, pupka też już nie jak
        u dwudziestopięciolatka... Ech, młodego mieć.... No więc - jak Ty - rozglądam
        się wokół i co widzę? Chuderlawych młodzieńców w garniturkach (fuj!) lub
        napakowanych mięśniaków zjaranych w solariach... Wszyscy oni śliczni, dopóki
        nie otworzą ust. Bo potem to już żenada i wstyd po prostu. Niedouczone to to,
        żałośnie niedojrzałe, z mizernym zasobem słownictwa i wiedzy ogólnej. Lecą
        jeden z drugim na kobietę dojrzałą (na kasę i doświadczenie łóżkowe licząc
        zapewne), ale poza fiutkiem i kilkoma wyświechtanymi frazesami z CKM nie mają
        już nic do zaoferowania. Odwracam więc wzrok i znów patrzę na mężczyznę mojego
        życia - wysoki jest, mimo brzuszka, bardzo, bardzo przystojny (dobrze się
        ubiera, więc brzuszek po oczach nie bije); czarne włosy seksownie pruszy
        siwizna, śliczne, delikatne dłonie, które znają mnie na wylot; A ON - po
        prostu facet! Dojrzały, wykształcony, zrównoważony - to czuły tata naszego
        synka, namiętny kochanek z wyobraźnią, mężczyzna, który mnie słucha i rozumie,
        Przyjaciel... Jestem z Nim i chcę być właśnie z nim.
        Powtórzysz za kimś, co mówił przede mną: mążczyźni się ładniej starzeją. E,
        bzdura. Nie wszyscy! Tylko ci, którzy dbają o siebie albo mają uważne żony. Bo
        ja na ten przykład trzymam rękę na pulsie - swoim i męża. I co robię z
        uciekającą urodą? Dbam o nią. I dbam o męża... (często wieczorami masujemy się
        i namaszczamy pachnącymi balsamami, paradujemy z jaskrawozielonych maseczkach -
        to świetna zabawa). Adasiu, weź Ty pogadaj z żonką. Tak, jak potrafisz -
        czule, szczerze, a jeśli Ci trudno, napisz do niej (to nie żart). Nie mów,
        Boże broń, że zauważyłeś tę zmarszczkę pod lewym okiem... Skłam, że czujesz
        się stary i brzydki, że chciałbyś, bo ja wiem, na basen, na masaże pochodzić;
        niech i ona z Tobą pobiega. Czasu nie cofniesz, ale coś tam podretuszować
        można; a wspólne dbanie o ciałka może całkiem sporo wnieść do Waszego związku.
        Jak już ktoś wcześniej napisał, kobieta jak wino... Dotykaj jej więc, kochaj
        ją całą; A przede wszystkim kochaj jej umysł - czy nie uważasz, że
        doświadczenie i mądrość są najlepszymi z afrodyzjaków? Albo jej uśmiech,
        sposób, w jaki na Ciebie patrzy, jak w lot odgaduje Twoje nastroje,
        potrzeby... Poza tym, może byście do jakichś szkół pochodzili? Wyślij ją na
        włoski chociażby; Ty wiesz, jaki to seksowny język?
        Wielkie pozdrowienia.
        A.
        PS. A te młode laseczki, czytelniczki "Cosmopolitana" albo innego "Glamoura"
        (o ile czytają w ogóle) traktuj jak dzieła sztuki. Albo najlepiej wyobraź
        sobie, jak za rok, może dwa objuczone wózkiem, dziecięciem i siatą z zakupami
        potyka się takie dziewczę na swych niebotycznych obcasach, pędząc do kiosku
        po "Panią Domu"... Uuuuu, kicha.
    • Gość: Ewa Re: uroda żony IP: *.pl 26.10.02, 17:37
      Adam, czy Ty oświadczałeś się jej ciału...czy kobiecie. Chyba zdawałeś sobie
      sprawę z nieuchronnego upływu czasu, który niestety zmienia nasze ciała i
      umysły również (niekoniecznie te ostatnie niestety). Widzisz kochać kogoś to
      kochać jego całego z wadami również, niedoskonałościami i etc. Może po prostu
      wypaliłeś się a to co innego. Myślę, że Twoja żona podoba się niejednemu
      mężczyźnie....także i Ty spójrz na nią inaczej! Pamiętaj, zawsze będą młodsze
      ale czy to o to chodzi!!!!. Po takich pytaniach jak Twoje nie chce mi się
      formalnie z nikim wiązać, choć wierzę w mądrość mojego mężczyzny:-))))
      • Gość: kanja Re: uroda żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.02, 16:18
        Mam podobny problem , widzę te zmiany i u siebie i u partnera.Ja mam słomiany
        zapał więc gdyby nie mój facet siedziałabym z ksišżkš wygodnie na kanapie i
        obrastała w tłuszczyk , a dzięki niemu ;
        w lecie gramy w siatę,zapraszamy znajomych i jest ubaw.
        Na wakacjach jeżdzimy na nartach wodnych.
        Kiedy pozwala na to pogoda robimy rowerowe wycieczki.
        Jeszcze zostaje ci basen,kort,możesz pój�ć na taniec towarzyski (żona na pewno
        będzie zachwycona , niestety mój ukochany się zaparł!)Jest wiele rzeczy które
        możecie robić razem,dbajšc jednocze�nie o swojš kondycję i ciało.
        Samemu smutno ,a ponadto nie każdy ma silny charakter.
        We dwoje lub razem z przyjaciółmi to zabawa ,a nie przymus
        Życzę dobrych pomysłów na długie zimowe dni!
        p.s. kupili�my niedawno "piłkarzyki",niestety z moim nie da się wygrać!
        • Gość: em Re: uroda żony IP: proxy / 62.148.83.* 28.10.02, 09:57
          zainwestuj w nią, pewne rzeczy da się kupić, przemijająca urodę do pewnego
          stopnia też - nie jest to rozwiązanie, ale jakiś półśrodek
          • anna_wu Re: uroda żony 29.10.02, 15:42
            Em ma racje. Jezeli chcesz zeby Twoja zona byla ladna i zadbana (jestescie
            dopiero dziesiec lat po slubie, nie moze byc stara, do dopiero poczatek),
            zachecaj ja do tego. Kupuj ekluzywnie kosmetyki pielegnujace, podaruj czasami
            abonament na wizyty u kosmetyczki, masazystki. Chodzcie razem na dlugie i
            szybkie spacery, kochajcie sie czesciej itp. Piersi musza kiedys przestac byc
            tak jedrne jak kiedys, normalka, ale czy nie ma w takich piekna kobiecego,
            ponetnego ciala?! Ten ostatnio panujacy trend na mlode, wrecz dziecinne
            nieskazitelne ciala jest niepowazny. W pewnym momencie zycia jest niemozliwe
            wygladac jak tak zwana nastka. Moja mama mowi:" Stara krowa nigdy nie bedzie
            sarenka";)
            Jezeli ona czuje sie dobrze w swojej skorze musisz ja uwielbiac taka jaka jest,
            jezeli ona chcialaby cos zmienic to zasponsoruj jakiegos najlepszego chirurga
            plastycznego, zeby poprawil wszystkie wedlug Ciebie ulomnosci i tyle.
            Adam powiedz, ile lat ma Twoja zona?
            Pozdrawiam
    • Gość: hehehe Re: uroda żony IP: *.acn.waw.pl 01.11.02, 19:45
      Z nerwem pod zebem poczytalam wszystkie posty::: jakie to wspaniale:)))
      facecik szuka idealnej partnerki, a co daje z zamian??czy wychowanie dzieci i
      nieprzespane nocki to jego udzial?docen to co masz {wez lusterko
    • Gość: Jerzy Re: uroda żony IP: *.idea.pl 02.11.02, 10:00
      Te watpliwosci o ktorych piszesz spotykaja wiekszosc facetow. Po prostu wynika
      to z roli jaka dala nam sama natura! Roli reprodukcji!! Mezczyzna potrzebuje
      wielu partnerek seksualnych, aby jak najwiekszej ilosci kobiet przekazac swoj
      materal genetyczny! To jest natura i nie wolno sie jej przeciwstawiac, a
      monogamia jest wbrew naturze!!
      Ci faceci ktorzy za chwile zaczna mnie krytykowac, niech sami sie zastatowia
      przed soba ile razy zdradzili "swoje jedyne"....
      A kobiety, ile razy przyjmowaly w swej jaskini męża... bynajmniej nie swojego!!!
      • Gość: roz Re: uroda żony IP: *.bratniak.krakow.pl 02.11.02, 15:48
        To po kiego czorta facet się żeni?! Jest masochistą? A może puszczanie kantem
        swojej żony wywołuje u niego większy wzrost poziomu adrenaliny i testosteronu
        niż zaliczanie kolejnych panienek w stanie kawalerskim? A może sam nie wie
        czego chce, bo wciąż jest małym chłopcem? Mnie zastanawia jedno: dlaczego takie
        cechy charakteru, jak konsekwencja, twardy charakter, lojalność,
        odpowiedzialność powszechnie uważane są za ponoć "typowo" męskie. Dla mnie
        facet, który się żeni, a po iluś tam latach małżeństwa rozpacza, że jego żona
        nie ma jędrnej skóry na tyłku i ztego powodu ją zdradza, nie jest ani
        konsekwentny, ani lojalny, nie mówiąc już o odpowiedzialności. Męskość, to nie
        tylko penis i robienie z niego użytku, przynajmniej dla mnie! Ale to wszystko
        zależy od tego, co wynosi się z domu, jak tatuś puszczał kantem mamusię, to i
        synuś będzie tak robił, jak mamusia nie była święta, to i córeczka nie będzie.
      • mijaczek Re: uroda żony 30.04.03, 17:46
        mezczyna (bo to musial byc mezczyzna), ktory stworzyl ta teorie musial miec
        duze problemy ze swoja zona i z iloscia kochanek... najlatwiej jest przykleic
        swoim grzeszkom etykietke - zbadano naukowo, bo wtedy czujemy sie
        usprawiedliwieni.. moze to dziala na wyrzuty sumienia, ale nie na czyjes
        uczucia... pamietam kiedys jak moj ukochany popelnil male foux pax (na pewno
        zle napisalam) i na moje przedrzeznianie sie z sama soba "czy moje nogi sa
        krzywe?" odpowiedzial "mieszcza sie w granicach dopuszczalnej krzywizny".
        rozpamietywalam to chyba przez miesiac, ale on zauwazyl, ze sprawil mi
        przykrosc i juz wiecej nie slysze od niego nic poza samymi milymi slowami.
        moi drodzy panowie - tak samo jak wy lubicie slyszec komplementy pod swoim
        adresem, tak i my to uwielbiamy, a nawet potzrebujemy... kobieta czeropie
        pewnosc siebie ze swiadomosci, ze jest kochana, pozadana, atrakcyjna i
        jedyna... jak to ktos ladnie keidys pwoiedzial - kobiety bez mezczyzn wiedna, a
        mezczyzni bez kobiet wariuja... pewnie cos w tym jest... jesli masz takie
        smutne przemyslenia na temat swojej zony, ktora powoli przestaje byc tak
        atrakcyjna to daj jej przyklad i zaproponuj cos, co sprawi, ze znowu bedzie cie
        pociagac...
        pzdr
        aha - i jeszcze jedno - moj najukochanszy jest 17 lat ode mnie straszy i juz
        dostrzegam, ze czasami nie nadaza za mna w niektorych kwestiach, ale staram sie
        go dopingowac, zeby wiedzial, ze nie jego cialo jest dla mnie najwazniejsze,
        lecz jego osobowosc... to naprawde nie jest trudne... patrzec na kogos przez
        pryzmat jego ciala - to takie plytkie, a poza tym - jescze jeden przyklad -
        aktualnie nie ma mnie w polsce, i tu gdzie jestem zdarzylo mi sie troche
        zmienic swoja objetosc na wieksza, i wlasnie sie przestraszylam, ze po powrocie
        moj ukochany nie bedzie juz chcial mnie takiej "wiekszej", ale on powiedzial
        mi, ze bedzie mnie wiecej do kochania i to swietnie! z kazdej sytuacji jest
        wyjscie - wystarczy chciec je znalezc
        --
        Something is wrong here
        I don't belong here
    • niepokorna_ Re: uroda żony 02.11.02, 16:03
      Gość portalu: Adam napisał(a):

      > Kiedyś musiało to się stać. Lata mijają i nieuchronnie odciskają swe piętno.
      > Po dziesięciu latach małżeństwa z rozpaczą zauważyłem, że moja małżonka nie
      > jest już taka jak wtedy, gdy się z nią żeniłem. Coraz więcej zmarszczek,
      > piersi zaczęły obwisać, po ciąży pozostał brzuszek, celulitiks. Słowem: z
      > dnia na dzień zmienia się na gorsze. A przecież tyle ładnych dziewcząt
      > dookoła, wystarczy wyciągnąć rękę. Jak sobie z tym radzić ? Poradźcie !
      > (tylko please, bez głupiego rechotu, bo boli, i bez wypominania przysiąg, bo
      > nieskuteczne)
      Wnioskuje , ze zonka jest ok 30 no moze troszke po . Szukasz sojusznikow ? Nie
      znajdziesz . Plun na wszystko , na cos co was polaczylo , na te chwile
      minione , na dziecko co zmienilo figure twojej zony i dalej wymien na nowy
      model . Najlepiej taki , ktory zawsze bedzie dbal o siebie . Mam nadzieje , ze
      nauczysz sie gotowac , prac , prasowac , sprzatac i zarobisz na druga
      rodzine . Zycze powodzenia .
    • Gość: xyz Re: uroda żony IP: *.bratniak.krakow.pl 02.11.02, 17:37
      Odsyłam na forum Erotica, post: po ilu latach małżeństwa nie możecie już...
    • Gość: XY Re: uroda żony IP: proxy / 204.48.22.* 04.11.02, 12:54
      Wszyscy na pewno macie racje, mówiąc że lata płyną i każdy sie starzeje.
      I mimo tego każdy powinien kochać swą drugą połówkę, nie patrząc na jej defekty
      urody.
      Ale ile jest takich kobiet, które po prostu o siebie nie dbają !!!!!
      Znam wiele pięknych kobiet, które mimo swoich 30-kilku lat są piękne bo same
      chcą być piękne !!!!!!!!!
      Jeśli więc narzekasz na wygląd swojej żony to zafunduj jej jakiś preparat
      antycelulitowy za kilkaste zlotych np. Biotherm lub luksusowy krem
      przeciwzmarszczkowy Shiseido.
      Pozdrowienia
      XY
      • anna_wu Re: uroda żony 04.11.02, 15:24
        Mowicie o trzydziestolatkach jak o starych babciach;). Kobiety w tym wieku sa
        mlode, piekne i seksowne. To wiek w ktorym zmarszczki sa zadkoscia, a cialo
        przy odrobinie wysilku jest seksowne i ponetne.
        Ja tez majac dwadziescia lat myslalam, ze jak sie ma trzydziesci to sie jest
        juz starym i brzydkim:). Bzdura po prostu oczywista.
        Adam ucichl, moze odezwie sie zeby nam opowiedziec o swoich przemysleniach.
        • Gość: Adam Re, re, re IP: *.prawo.us.edu.pl 06.11.02, 16:48
          Droga Anno Wu, Szanowni internauci,
          nie odzywam się bo ta dyskusja zaczęła dryfować w kierunkach, które dalekie są
          od przedmiotu moich rozterek. Ot, każdy pisze o tym co go boli i widzi drugiego
          człowieka przez pryzmat swoich własnych doświadczeń, nadziei i lęków.
          Przyznaję, sam jestem sobie winien, gdyż list, którym rozpocząłem całą dyskusję
          był na tyle wieloznaczny - a może właśnie jednoznaczny - że prawie nikt
          właściwie nie spróbował się zmierzyć z problemem, które przed Czytelnikami
          postawiłem (jednoznacznie w drugim liście: "re,re"). Zamiast tego pretensje,
          wulgaryzmy,, nonsensy ... aż się czytać nie chce.
          Może więc jeszcze raz postawię kwestię: Ot, mężczyzna przyzwyczaja się do
          wyglądu swojej wybranki, cieszy się nim, delektuje, ba, jest dumny (!) aż
          przychodzi ten dzień, gdy zauważa, ów "pierwszy siwy włos". Wiadomo, taka jest
          natura rzeczy, trzeba się z tym pogodzić. Myśli nasuwają się same: że nie dla
          urody się z nią żeniłeś, że jest wspaniałym człowiekiem, że ją kochasz, że tyle
          razem żeście przeżyli dobrych i złych chwil ... ale gdzieś tam w głębi duszy
          żal, oj żal (!). Chciałem się spytać czytelników-mężczyzn jak sobie z tym
          radzili. To było pytanie o postawę, o metodę pogodzenia się, o to jak Ją
          wesprzeć. Pytanie z psychologii i filozofii raczej, nie z seksuologii
          stosowanej i chirurgii kosmetycznej, jak je niektórzy zrozumieli.
          A propos, pisząc nie zdawałem sobie sprawy, że to "męskie" forum jest tak
          licznie nawiedzane przez Panie, tym zresztą tłumaczę pewną dosadność i
          bezpośredniość pierwszego listu. Korzystając z Pań obecności zapraszam do
          przedstawienia własnych refleksji na temat urody i przemijającego czasu. Jak
          się z tym godzicie, jaka jest reakcja waszych partnerów, jakiego wsparcia,
          jeżeli w ogóle, od nich w tym względzie oczekujecie.
          Pozdrawiam A.
          • Gość: ela Re: Re, re, re IP: *.bratniak.krakow.pl 06.11.02, 19:20
            Drogi Adamie!
            Przeczytaj na spokojnie to, co napisałeś w pierwszym liście, a co piszesz
            teraz. Pierwszy post: piszesz o tym, że żona zmienia się na gorsze, a tu tyle
            ładnych dziewcząt wokół Ciebie, wystarczy tylko rękę sięgnąć (to prawie
            cytat!). A teraz piszesz, że chodzi Ci o porady natury psychologiczno-
            filozoficznej. No, i jeszcze czegoś Ci tak bardzo żal, ale nie wiem czego, czy
            przemijającej urody żony, czy też tego, że nie jesteś wolny i nie możesz
            swobodnie "zająć się" tymi ładniejszymi od Twojej żony. Nie do końca Cię
            rozumiem. Chyba trochę się miotasz?! Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że masz po
            prostu ochotę na skok w bok.
            • anna_wu Rozterki Adama 06.11.02, 19:58
              Czekam z niecierpliwoscia na porady i odpowiedzi panow, w formie
              psychologicznych, ba, filozoficznych wywodow na temat przemijajacego zycia a i
              w konsekwencji urody. Adam, masz problemy nie tylko z zona, ale i z samym soba.
              Czy to nie Tobie przypadkiem pokazal sie pierwszy siwy wlos, a brzuszek zaczal
              niebezpiecznie wylewac sie zza paska spodni? Zal Ci z tego powodu?
              Czego jeszcze oczekujesz od forumowiczow panow? Fredryk dal Ci ladna odpowiedz
              i wielu innych, czekasz na jakas rewelacje?
              Twoja zona zawsze bedzie piekna, ale tylko wtedy jak bedzie szczesliwa i
              usatysfakcjonowana w swoim zyciu. Jak jej w tym pomozesz, obydwoje z tego
              skorzystacie:).
              Pozdrawiam:)
              • Gość: Adam Re: Rozterki Adama IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 23:50
                Drogie Panie E. i A.,
                Pewnie, że macie rację ! Miotam się jak mucha w smole. Nie potrafię sobie dać
                rady z rzeczywistością i stąd rozpaczliwy pomysł szukania pomocy w internecie.
                A że to niby wszystko moja frustracja w kwestii własnego wyglądu ? Ba, gdyby
                świat był taki prosty i wszystko można było tłumaczyć teorią podświadomych
                kompleksów ... Niestety, rzeczywistość jest bardziej złożona. Jakoś nie
                chciałem poruszać tej kwestii mimo natarczywości jej pojawiania się w dyskusji,
                ale chyba tego nie uniknę. Maamy, drogie Panie, tę "przewagę" nad Wami, że
                wystarczy nan naprawdę minimum zaangażowania by kwestia wyglądu fizycznego
                przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Ot,wystarczy wysiadać z autobusu
                przystanek wcześniej i zmienić piwo na jakiś szlachetniejszy trunek. To, że się
                miotam "w zeznaniach" pozostaje jednak faktem niezaprzeczalnym. Będę musiał to
                przemyśleć. Dzięki za zwrócenie uwagi
                A.
                • Gość: Mietek Re: Rozterki Adama IP: 213.17.171.* 07.11.02, 10:03
                  A moze to oznacza koniec waszego zwiazku ?
                  Byc moze Ty jej sie juz tez nie podobasz ?
                  Moze poprostu wasz czas minal ?
                  Moze powinniscie wziasc rozwod i poszukac szczescia i zadowolenia osobistego z kims innym ?
    • Gość: Hihi Re: uroda żony IP: proxy / 212.244.226.* 07.11.02, 11:00
      Adasiu,słodziaku!
      wydrukuj Twój post oraz wypowiedzi i daj do poczytania zonie. Ciekawe co ona
      odpowiedziałaby na Twoje refleksje...
    • Gość: sylwia Re: uroda żony IP: *.kpkoncept.pl / 192.168.128.* 21.01.03, 09:54
      Powiem w ten sposób. zaskoczył mnie Twój wywód na temat Twojej żony. w związku
      z tym mam pytanie: czy kiedykolwiek ostatnimi czasy zastanawiałeś się nad tym w
      jaki sposób widzi Cię Twoja żona?? Czy nadal jesteś dla niej atrakcyjny?
      Mam dla Ciebie radę jak zmienić wygląd Twojej żony. Otóż porozmawiaj z nią i w
      bardzo delikatny sposób zasugeruj jej że fajnie byłoby żeby zadbała o siebie.
      zrób to tak żeby nie czuła się urażona. Tak więc zmierzam do sedna.
      Daj jej pieniądze na aerobik, siłownię,i każdorazowe wyjście do kosemtyczki i
      do fryzjera opócz tego nowe ciuchy, a w tym czasie gdy ona będzie starała się
      stać się znów piękną i atrakcyjną dla Ciebie, Ty przejmij jej wszystkie
      obowiązki, tzn. opieka nad dziećmi, full opcja zajmowania się domem, zakupy,
      rachunki.
      Jeżeli dasz radę z tym wszystkim i jesteś w stanie zarobić wystarczajacą ilość
      pieniędzy na jej potrzeby to gratuluję bo będziesz miał piękną i atrakcyjną
      żonę. Mam też jeszcze jedną radę: zamiast oglądać się za młodymi kobietami
      zajmij się swoją własną żoną i czasami spójrz w lustro.
      • kropeska Re: uroda żony 05.07.03, 23:52
        Gość portalu: sylwia napisał(a):

        > Powiem w ten sposób. zaskoczył mnie Twój wywód na temat Twojej żony. w
        związku
        >
        > z tym mam pytanie: czy kiedykolwiek ostatnimi czasy zastanawiałeś się nad tym
        w
        >
        > jaki sposób widzi Cię Twoja żona?? Czy nadal jesteś dla niej atrakcyjny?
        > Mam dla Ciebie radę jak zmienić wygląd Twojej żony. Otóż porozmawiaj z nią i
        w
        > bardzo delikatny sposób zasugeruj jej że fajnie byłoby żeby zadbała o siebie.
        > zrób to tak żeby nie czuła się urażona. Tak więc zmierzam do sedna.
        > Daj jej pieniądze na aerobik, siłownię,i każdorazowe wyjście do kosemtyczki
        i
        > do fryzjera opócz tego nowe ciuchy, a w tym czasie gdy ona będzie starała się
        > stać się znów piękną i atrakcyjną dla Ciebie, Ty przejmij jej wszystkie
        > obowiązki, tzn. opieka nad dziećmi, full opcja zajmowania się domem, zakupy,
        > rachunki.
        > Jeżeli dasz radę z tym wszystkim i jesteś w stanie zarobić wystarczajacą
        ilość
        > pieniędzy na jej potrzeby to gratuluję bo będziesz miał piękną i atrakcyjną
        > żonę. Mam też jeszcze jedną radę: zamiast oglądać się za młodymi kobietami
        > zajmij się swoją własną żoną i czasami spójrz w lustro.


        Rekami i nogami dopisuje sie do tego postu !!
        Facet jest na dodatek chyba tyle prosty, ze uwaza, iz ladna mloda dziewczyna
        pojdzie z nim bezinteresownie do lozka. Otoz nie, one szukaja tylko frajerow
        ktore im cos ulatwia w zyciu, nie raz sobie myslac "stary grzyb" :-))) no.. ale
        zal mi tego Adasia szczerze mowiac, nie docenia tego co ma, takze on ma klopot.
    • frisky2 Re: uroda żony 21.01.03, 12:45
      Tak, to musi byc przykre dla kobiet, wiec sie nie dziwie reakcji tutaj. Ale jak
      sie wczuwam w role Adama, to sobie mysle, ze on sie zenil nie tylko z cialem",
      zenil sie z kobieta, ale kobieta wygladajaca inaczej niz dzisiaj.
      Niestety, dla facetow liczy sie nie tylko wnetrze kobiety, ale tez jej wyglad.
      nigdy bym sie nie zakochal w tych dziewczynach, w ktorych sie zakochiwalem,
      gdyby nie byly ladne, chocby nie wiem jak byly szlachetne. Najlepsza jest
      wlasnie mieszanka ciekawego wnetrza z uroda.

      Dlatego sie zastanawiam nad sensem malzenstwa. Jesli ktos nie jest przekonany,
      ze moze byc z kims do konca zycia mimo jakiegos tam uplywu czasu itp, to chyba
      nie powinien sie zenic. Moze wtedy liczba malzenstw spadlaby o 85 procent, ale
      pozostalyby malzenstwa "prawdziwe".
      • kropeska Re: uroda żony 05.07.03, 23:55
        frisky2 napisała:

        > Jesli ktos nie jest przekonany,
        > ze moze byc z kims do konca zycia mimo jakiegos tam uplywu czasu itp, to
        chyba
        > nie powinien sie zenic. Moze wtedy liczba malzenstw spadlaby o 85 procent,
        ale
        > pozostalyby malzenstwa "prawdziwe".


        Dokladnie !! Taki fajtlapa zyciowy zeni sie, zamiast przewidziec konsekwencje i
        spojrzec w przyszlosc, a potem biedak sie zali. A przeciez sam wiedzial w co
        wchodzil. Nie lubie takich nieudacznikow zyciowych, ktorzy nie potrafia isc
        wytyczona przez siebie droga. To niemeskie i nieludzkie, tak postepuja tylko
        tchorze i fajtlapy.
    • Gość: Ladyhawke Re: uroda żony IP: 212.160.65.* 21.01.03, 14:12
      Naipier dlaczego jest tyle pan na meskim forum
      poprostu jestesmy ciekawe jakie tematy was interesuja i co na jakis temat "meski" myslicie
      bardzo ciekawa lektura.
      Co do wygladu, to jasne opatrzyla ci sie i tyle
      ty nie myslisz o zdracie ty chcesz zdrady.
      Nigdy nie przyjdzie ci do glowy ze jestes sam za to odpowiedzialny ze ona jest inna.
      1. trzeba bylo nie miec dziecka- nie bylo by brzuszka a i biust pozniej wiotczeje bo dzieciaka sie nie karmi
      a jak juz jast malenstwo to dac jej szanse odpoczac pojsc do fryzjera kupic seksowny ciuszek nr. zamaly
      zeby chciala sie w niego zmiescic ( cwiczyla by pokryjomu i do dzis miala by figurke to wchodzi w nawyk)
      2. zostawiac jej jakies zaskurniaki zeby nie musialo wszystko wsiaknac w dom - maialaby nawyk kupowania i
      uzywania kosmetykow, moze czasem jakis fryzjer kosmetyczka itp.. babskie pierdulki
      3. nie zenic sie - koledzy napewno mowili ze po slubie to nie to samo, i z czasem coraz bardziej podobaja sie
      zony tylko nie swoje
      • Gość: nieznajom_ Re: Dajcie juz spokoj Adamowi... IP: *.chelm.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 10:03
        Adamie, ja Ci jedynie poradze, zebys zastanowil sie kiedy ostatnio powiedziales
        swojej zonie, ze ladnie wyglada, ze jest piekna kobieta itp, itd...
        Owszem, mozliwe ze teraz taka nie jest, ale zmobilizuj sie i powiedz jej to od
        czasu do czasu, naporawde uwazam, ze to poskutkuje!!! Te metode najbardziej
        polecam, nie wymaga kupowania drogich kosmetykow, nie wymaga kupowania drogich
        ciuchow... Sila tkwi w nas, w prostych, pieknych slowach, ktore ulecza nas,
        nasz wyglad i problemy...
        Sama zauwazy swoje "braki" (nie ma to byjanmniej zabarwienia pejoratywnego) i
        zadba o siebie... Zobaczysz...

        To najtansza i gwarantuje, najbardziej skuteczna metoda...
        A to, ze sie, jak to forumowicze napisali - miotasz, to normalna sprawa. Kazdy
        sie zmienia, i to normalne ze teskni sie za tym co bylo, ale taka jest kolej
        rzeczy, tak samo jak i piekna potrafi byc, tak znienawidzona przez
        wszystkich, "codziennosc" i moze jestem idealist(_)a, ale naprawde w to wierze!
        To chyba kwestia podejscia do sprawy... :)

        Przyzwyczaila sie, i wie, ze "podoba Ci sie taka jaka jest", byc moze nawqet
        nie zdaje sobie sprawy z tego, ze widzisz ja tak, jak widzisz :) Zapros zone na
        kolacje, bedzie musiala zrobic sie na "bostwo" :))) Zobaczysz, czy bedzie jakas
        zmiana.. BYnajmniej, nie mow jej w domu, zeby o siebie zadbala!!!!!!! od razu
        walnelaby Cie :))))))) Jak juz zrobi sie na BOSTWO, wtedy powiedz, ze pieknie
        wyglada i ze bardzo Ci sie TAKA podoba :)))
        Zrozumie drobna aluzje... :)))

        ehhh, rozpisal_m sie :)
        Pozdrawiam i zycze raz jeszcze powodzenia, trzymam ksiuki!
    • breza Re: uroda żony 22.01.03, 10:58
      Adamie,

      proponuje moje mlode, swieze oko by powiedziec Ci, jak wyglada TWOJE cialko po
      10u latach malzenstwa, urodzonym dziecku (przez zone) i przy tejze zonie, o
      ktora walczyc nie musisz (?)

      pozostaje do dyspozycji


      pzdr

      brezka
    • Gość: Ladyhawke Re: uroda żony IP: 212.160.65.* 22.01.03, 16:44
      Zgadzam sie z nieznajomym
      Panowie bardzo czesto zapominaja o zalotach, malych kolacyjkac
      a najbardziej o randkach z wlasna zonka.
      A nic tak nie dodaje uroku powabu kobiecie jak meska adoracja.
      Umow sie z nia gdzie malej przytulnej kafejce, zaaranzuj kolacje przy swiecach
      a rozkwitnie
      Czesto sie mowi ze jakas wyszarzala myszka rozkwitla
      dlatego ze sie zakochala
      Spraw zeby sie zakochala w Tobie od nowa a Ty tez w niej zobaczysz cos interesujacego
      np. po kolacji przy swiecach ( swiece bardzo ladnie tuszuja niedoskonalosc urody)
      maly drobiazg ( zawsze sie przyda maly prezencik jak ja zdobywales napewno takowe dostawala)
      typu przezroczysta powluczysta sexowna koszulka nocna ( napewno ja zalozy do lozka
      (nie widac brzuszka i tego tam na udach, natomiast widac piekny zarys cialka)
      sex dziki namietny taki jaki byl pierwszy raz z nia zapomnij na chwile o jej wadach
      a napewno bedziesz zauroczony od nowa
      A i tak na marginesie czy jestes pewien ze nie jest goraca przy kims innym?
      • Gość: nieznajom_ Re: uroda żony po raz kolejny IP: *.chelm.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 17:22
        hmmm... na pewno nie jest goraca przy kims innym.

        ps: nieznajom_ to kobieta :)

        Pozdrawiam i ADAM - POWODZENIA na kolacji! :)))
        • Gość: e.k Re: uroda żony po raz kolejny IP: *.acn.waw.pl 28.01.03, 08:43

          >A propos, pisząc nie zdawałem sobie sprawy, że to "męskie" forum jest tak
          >licznie nawiedzane przez Panie, tym zresztą tłumaczę pewną dosadność i
          bezpośredniość pierwszego listu. Korzystając z Pań obecności zapraszam do
          przedstawienia własnych refleksji na temat urody i przemijającego czasu. Jak
          się z tym godzicie, jaka jest reakcja waszych partnerów, jakiego wsparcia,
          jeżeli w ogóle, od nich w tym względzie oczekujecie.
          Pozdrawiam A.


          Adamie, to rzeczywiscie bolesny temat, chociazby dlatego, ze natura
          i spoleczenstwo sa bardzo niesprawiedliwe dla kobiet.
          Generalizujac:
          wraz z mijajacym czasem mamy mniejsze szanse na znalezienie partnera,
          bo mozemy szukac wsrod osob rownych wiekiem lub starszych,
          wy natomiast mozecie szukac partnerek mlodszych,
          jezeli w ktoryms momencie zostajemy same -
          nasze szanse na nastepny zwiazek maleja,
          a wasze w porownaniu z nami rosna i to jest niesprawiedliwe.
          ale tak jest i pewnie twoja zona zdaje sobie sprawe, ze sie starzeje
          i co tu mozna poradzic, skoro nie ma eliksiru mlodosci...

          mozna opozniac procesy starzenia, a raczej starac sie aby skora pozostala
          w takim stanie, w jakim jest obecnie, by nie bylo duzo gorzej
          najwazniejsza role pelnia filtry blokujace promieniowanie uva i uvb
          - to jest podobno najskuteczniejszy srodek wstrzymujacy czas,
          bo nie da sie kremem wygladzic juz powstalych zmarszczek,
          nie wiem czy twoja zona tym sie interesuje, ale zwykle kobiety lubia kosmetyki
          i lubia je kupowac, pewnie tez dostawac w prezencie...
          chodzi o to, by czula, ze moze je sobie kupowac i ze nie jest to wyrzucanie
          pieniedzy, za ktore moznaby kupic chleb

          a tak naprawde to dobrze jest czuc jezeli nie pozadanie,
          bo to z czasem ulega oslabieniu,
          to czulosc, ktora wiele rekompensuje - mozesz zone przytulic, gdy siedzicie
          razem i ogladacie np. tv, czy gdy robicie cokolwiek innego,
          codziennie przeciez mozesz objac ja ramieniem i chwilke z nia posiedziec







    • wannia Re: uroda żony 28.01.03, 11:40
      Jak mniemam, Adamie, Ty wciąż jesteś atrakcyjnym, silnym symbolem męskosci, o
      twardych pośladkach, bez brzuszka i rzedniejących własów? ;-)
    • bizka Re: uroda żony 25.04.03, 21:40
      stary post,ale włos się jeży na głowie. Znalazł się ten, co robi się coraz
      młodszy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Rzygać mi się chce, gdy podstarzały facet
      ślini się na widok młodej dziewczyny i przeszkadza mu,że żona roztyła się po
      porodzie, ma zmarszczki. BBBleeee.
      • daffne Re: uroda żony 25.04.03, 21:53
        Zapomnial , ze zona dzieki temu brzuchowi dala mu szczescie - dziecko ....
    • Gość: kiwi Re: uroda żony IP: *.cst.tpsa.pl 30.04.03, 15:18
      A czy Ty o siebie dbasz? Masz zdrowe, zadbane ciało, twarz bez zmarszczek i
      wyglądasz jak 10 lat temu? Czy dbasz o siebie i swoją atrakcyjnosci dla żony?
    • Gość: XENIO Re: uroda żony IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.03, 23:50
      A MOZE PODYSKUTOWAC O URODZIE MEZOW?

      www.xenio.pl
      • Gość: XENIO Re: uroda żony IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.03, 23:53
        oj zle wpisalem

        www.xenio.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka