Dodaj do ulubionych

samotni....

IP: hno.* / *.echostar.pl 21.11.02, 19:19
hej.
czy uwazacie ze osoby ktore mowia ze chca byc same , ze wola zeycie w
pojedynke mowia prawde? A moze oszukuja siebie poto by ukryc prawde, ze boja
sie zaufac komus? ze boja sie zranienia?
Ciekawa jestem opini zarowna meskiej czesci jak i damskiej
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: samotni.... IP: *.unl.edu 21.11.02, 20:08
      Gość portalu: Ania napisał(a):

      > hej.
      > czy uwazacie ze osoby ktore mowia ze chca byc same , ze wola zeycie w
      > pojedynke mowia prawde? A moze oszukuja siebie poto by ukryc prawde, ze boja
      > sie zaufac komus? ze boja sie zranienia?
      > Ciekawa jestem opini zarowna meskiej czesci jak i damskiej
      Naszym obowiazkiem jest zaufac mowcy. Dlaczego od razu podejrzenia, ze cos nie
      tak ? Na tej samej zasadzie moznaby zapytac: czy wierzycie tym wszystkim,
      ktorzy skladaja przysiegi malzenskie ?
      Zycie w samotnosci jest tak samo uprawnione jak kazde inne.
      Pozdr, Imagine.
    • Gość: MB Re: samotni.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 20:10
      Jestem osobą, która tak mówi.
      Mam 24 lata, ale mentalnie jestem dzieckiem
      (takie czasy)
      Niezbyt mi to przeszkadza (bycie dzieckiem), więc będę starał się być sam
      jak najdłużej.
      Związki to zajmowanie się kimś drugim, jakieś problemy i brak spokoju.
      Obejrzyj film z Hugh Grantem pt. "Był sobie chłopiec", a wszystko stanie się
      jasne.
      • Gość: Imagine Re: samotni.... IP: *.unl.edu 21.11.02, 20:17
        Gość portalu: MB napisał(a):

        > Jestem osobą, która tak mówi.
        > Mam 24 lata, ale mentalnie jestem dzieckiem
        > (takie czasy)
        > Niezbyt mi to przeszkadza (bycie dzieckiem), więc będę starał się być sam
        > jak najdłużej.
        > Związki to zajmowanie się kimś drugim, jakieś problemy i brak spokoju.
        > Obejrzyj film z Hugh Grantem pt. "Był sobie chłopiec", a wszystko stanie się
        > jasne.
        Nic zlego w tym jak ktos chce komus pomoc czy zaopiekowac sie. Ale malzenstwo
        to nieustanne wchodzenie kogos w czyjes grzadki. Zeby jeszcze ten wchodzacy
        umial sobie wyczyscic buty... Brak spokoju ? Tu bym dyskutowal, gdyz
        potrzebujemy jakiegos tam ciepla z faktu bycia z kims, tej przytulnosci, ale to
        wszystko sie zbilansuje poprzez problemy, ktore wystapia wczesniej czy pozniej.
        Po co wiec ten zwiazek, jak mozna ten sam stan osiagnac bedac samym ?
        Pozdr, Imagine.
        • ewka134 Re: samotni.... 21.11.02, 21:59

          > Nic zlego w tym jak ktos chce komus pomoc czy zaopiekowac sie. Ale malzenstwo
          > to nieustanne wchodzenie kogos w czyjes grzadki. Zeby jeszcze ten wchodzacy
          > umial sobie wyczyscic buty...

          Naprawde uwazasz ze malzenstwo to nieustanne wchodzenie wgrzadki? Moze jestem
          jeszcze mloda i naiwna(22 lata), ale czy to nie o to chodzi, by razem w tym
          ogrodzie po pracowac? Ty masz np. reke do warzyw , ja do kwiatow. Czy nie
          chodzi o to bysmy razem dbali o nasz ogrod? O to by co roku byl coraz
          piekniejszy i bogatszy?



          Brak spokoju ? Tu bym dyskutowal, gdyz
          > potrzebujemy jakiegos tam ciepla z faktu bycia z kims, tej przytulnosci, ale
          to
          >
          > wszystko sie zbilansuje poprzez problemy, ktore wystapia wczesniej czy
          pozniej.


          Hm... Twoja teoria o tym ze nie warto pozowlic sie prztulic i dac ciepała , bo
          zaraz spadnie na nas lawina klopotów, kłótni, strasznie kojarzy mi sie z
          jednym... Nie wejde na ten rower i nie naucze sie jezdzic bo sie przewroce.
          Albo moze troche przesadze no ale, po co wstawac co rano, pracowac skoro i tak
          umrzemy??? Poza tym jak sama sobie moge dac cieplo? Przeciez zapach, smak
          cieplo innej osoby to cos nie powtarzalnego.... nigdy nie dasz sobie tego sam
          > Po co wiec ten zwiazek, jak mozna ten sam stan osiagnac bedac samym ?
          > Pozdr, Imagine.
          Rowniez Pozdrawiam :-)
        • nancyboy Re: samotni.... 22.11.02, 11:25
          > Ale malzenstwo to nieustanne wchodzenie kogos w czyjes grzadki
          Jeśli kogoś kochasz naprawdę, to takie pojęcie jak "twoje grządki" nie
          istnieje. Są tylko "wasze wspólne grządki".
          Uważaj co mówisz, bo odbierasz młodym wiarę w prawdziwą miłość tylko dlatego,
          że Tobie się nie udało.
          • Gość: frisky2 Re: samotni.... IP: *.axelspringer.com.pl 22.11.02, 12:46

            > Uważaj co mówisz, bo odbierasz młodym wiarę w prawdziwą miłość tylko dlatego,
            > że Tobie się nie udało.

            Czyli ci, ktorym sie nie udalo, nie maja prawa sie odzywac? Bo zawsze beda
            odbierac wiare w prawdziwa milosc pokazujac swoj przyklad?
            Mysle, ze sa ludzie, dla ktorych samotnosc, jest najlepsza i nie ma co sie
            przekonywac na sile. Ani oni nie przekonaja do samotnosci tych, ktorzy sa
            stworzeni do bycia z kims, ani odwrotnie.
            Ja osobiscie uwazam, ze mnie potrzeba czasami samotnosci,a czasami bycia z
            kims.
            • nancyboy Re: samotni.... 22.11.02, 12:59
              > Czyli ci, ktorym sie nie udalo, nie maja prawa sie odzywac?
              Oczywiście, że mają. Mogą uczciwie powiedzieć jakie błędy popełnili, skoro im
              się nie udało.

              Ja natomiast osobiście uważam, że "samotnicy z wyboru" nie kochali nikogo
              bardziej niż siebie samych.
              • Gość: frisky2 Re: samotni.... IP: *.axelspringer.com.pl 22.11.02, 13:33
                nancyboy napisał:

                > > Czyli ci, ktorym sie nie udalo, nie maja prawa sie odzywac?
                > Oczywiście, że mają. Mogą uczciwie powiedzieć jakie błędy popełnili, skoro im
                > się nie udało.
                >
                > Ja natomiast osobiście uważam, że "samotnicy z wyboru" nie kochali nikogo
                > bardziej niż siebie samych.


                Jak kazdy sad, twoj tez jest subiektywny i to bardzo. A poza tym widze ze
                jestes bardzo kategoryczny,. Moze bledem niektorych ludzi bylo wlasnie to, ze
                sie ludzili, ze nie powinni byc samotni?
              • Gość: MB Re: samotni.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 21:10
                nancyboy napisał:

                > > Czyli ci, ktorym sie nie udalo, nie maja prawa sie odzywac?
                > Oczywiście, że mają. Mogą uczciwie powiedzieć jakie błędy popełnili, skoro im
                > się nie udało.
                >
                > Ja natomiast osobiście uważam, że "samotnicy z wyboru" nie kochali nikogo
                > bardziej niż siebie samych.

                No i co w tym takiego strasznego?
                To prawda. Nigdy nikogo nie kochałem bardziej niż siebie samego. To logiczne.


              • puntko Re: samotni.... 22.11.02, 23:39
                nancyboy napisał:

                >
                >
                > Ja natomiast osobiście uważam, że "samotnicy z wyboru" nie kochali nikogo
                > bardziej niż siebie samych.
                Po każdym nieudanym związku kocham siebie coraz bardziej.
                Po ostatnim wybrałam samotność (na razie ?)świadomie.
                Każdy ma prawo żyć jak chce czy to samotnie czy to w związku i nie ważne w
                jakim.
          • Gość: Ania Re: samotni.... IP: hno.* / *.echostar.pl 23.11.02, 10:52
            nancyboy napisał:

            > > Ale malzenstwo to nieustanne wchodzenie kogos w czyjes grzadki
            > Jeśli kogoś kochasz naprawdę, to takie pojęcie jak "twoje grządki" nie
            > istnieje. Są tylko "wasze wspólne grządki".

            No wlasnie .... wspolne grzadki, wspolny ogrod.... o to chyba chodzi we
            wspolnym byciu ze soba. Masz racje ;-)
            > Uważaj co mówisz, bo odbierasz młodym wiarę w prawdziwą miłość tylko dlatego,
            > że Tobie się nie udało.
            Tu też Cię popieram, gdyz jak czasem czytam to wydaje mi sie ze nikt z nas nie
            przezył lub nie przezyje milosci do konca swych dni........
    • Gość: boonsai Re: samotni.... IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 22.11.02, 10:51
      Mam 24 lata. Uwielbiam być sama ale nie samotna. Spotykam się z mężczyznami ale
      z żadnym z nich nie chcę być na stałe. Jest mi tak dobrze. Potrzebuję wolności
      wtedy nie ranię. Mężczyźni z którymi się spotykam adorują mnie, czuję się przy
      nich kobietą, dają mi poczucie bezpieczeństwa, każdy z nich zajmuje jakąś część
      mojego serca. Oczywiście że myślałam o stałym związku ale myśl o byciu z kimś
      napawa mnie przerażeniem... Nie dorosłam do tego...
      • Gość: Ania Re: samotni.... IP: hno.* / *.echostar.pl 23.11.02, 10:49
        Gość portalu: boonsai napisał:

        > Mam 24 lata. Uwielbiam być sama ale nie samotna. Spotykam się z mężczyznami
        ale
        >
        > z żadnym z nich nie chcę być na stałe. Jest mi tak dobrze. Potrzebuję
        wolności
        > wtedy nie ranię. Mężczyźni z którymi się spotykam adorują mnie, czuję się
        przy
        > nich kobietą, dają mi poczucie bezpieczeństwa, każdy z nich zajmuje jakąś
        część
        >
        > mojego serca.
        Ta czesc Twojej opini rozumiem, a nawet znam ja z wlasnego zycia. Ale czy mimo
        tego czasem bedac wsrod nich czasem nie czujesz sie samotna????

        Oczywiście że myślałam o stałym związku ale myśl o byciu z kimś
        > napawa mnie przerażeniem... Nie dorosłam do tego...

        Dlaczego napawa Cie przerazeniem? Bo boisz sie jak ja....bycia samej i
        samotnej w zwiazku???? Czy boisz sie ranienia innych lub bycia raniona??
    • Gość: eLBe Re: samotni.... IP: *.*.*.* 22.11.02, 11:18
      Może jest coś w powiedzeniu: "Im później się ożenisz tym później zrozumiesz, że
      ożeniłeś się za wcześnie"

      A tak poważnie to niechcę do siebie dopuścić myśli, że bycie we dwoje wymaga
      kompromisów, czyli coś za coś i trzeba rozważać co lepsze. Uważam, że ludzie
      spadają na ziemię jako połówki całości i cała rzecz w tym, żeby znaleść tą
      drugą połowę, która pasuje. Niestety to może czasem trwać całe życie, ale kto
      powiedział, że ten świat jest sprawiedliwy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka