14.08.15, 15:30
Witajcie..
Nigdy nie pisałam w takie miejsca ale od pewnego czasu czuje sie samotna i w rozsypce. Jestem z mężem w związku od prawie 7 lat. Nie jest ideałem ale ja tez jestem daleka od niego, chociaż bardzo sie staram. Kocham go bardzo i trudno wyobrazic mi kogoś innego na jego miejsce.. Razem dorastaliśmy, chodziliśmy na studia i od prawie początku mieszkaliśmy razem w naszym kąciku. To jest moj dom.. Choć formalnie nie należy do mnie. Przez trudną sytuacje rodzinną gdzieś sie jednak nim stał, moim azylem i gniazdkiem ktore wiłam nam z miłością. Maz nie należy do osób uczuciowych.. Jest tez bardzo wymagający w stosunku do mnie. Zmieniałam sie przy nim, by stać sie lepsza partnerką i przyjaciółka.. Mimo tego ze juz wiele za nami.. Pracy, kłótni, docierania sie to wciąż mamy problemy.. Kłócimy sie, a maz coraz cześciej emanuje złością w stosunku do mnie. Mówi ze nie jest w stanie spełnić moich potrzeb, nie potrafi mnie wesprzeć... Wiem, ze tak jest. Ale mimo to kochamy sie. Wiem ze w dużym stopniu należymy do siebie. Boje sie tego ze to wszystko może sie skończyć.. Nasza relacja była trudna, ale nigdy nie miałam watpliwości ze w tym wszystkim chodzi i milosc a nie dom, przywiązanie, wygodę.. Chociaż oczywiście moja wyprowadzka stad byłaby bardzo trudna.. Ale nie tak bardzo jak rozstanie.. Dzisiaj płakaliśmy razem.. Moj zamknięty introwertyczny maz płakał bo wie ze nie może mi dać tego na co zasługuje.. Miłości i wsparcia.. Jest mi bardzo zle, jestem z natury rozchwiana emocjonalnie i takie kryzysy wiele mnie kosztują.. Nie wiem jak uratować ten związek... Czy jest szansa? Zawsze pragnęłam nosić jego dziecko, pragnęłam zestarzeć sie z nim, ale wiem ze żeby usłyszeć coś dobrego od niego musze "zasłużyć".. Trudno mu przychodzi docenienie mnie, ale wiem tez ze trudno mu wychodzi docenienie siebie samego.. Jest wrażliwcem poranionym przez los.. Czuje sie częścią jego.. Znam go tak dobrze, jego dotyk i ciepło.. Rozstanie z nim bedzie niezwykle trudne.. Nie wiem czy dam radę sobie z nim poradzić.. Jestem słaba i wrażliwa.. znam swoje wady wiec nie musicie mi o nich przypominać proszę. Jak można sobie poradzić z taka strata? Rozstawac sie gdy sie kochamy.. Ale nie umiemy dać sobie tego czego wzajemnie potrzebujemy... Czy może da sie uratować taki związek...? Jest mi ciezko. Proszę o wsparcie...
Obserwuj wątek
    • evil41 Re: Rozstanie 16.12.15, 06:38
      Czasem bywa tak że zostaje miłość jednostronna.Ty mówisz kochamy się a ja tu widzę ,że Ty kochasz.Ja mam podobną sytuację.Na to nie ma rady.Czasem tak bywa w życiu i sami nie wiemy dlaczego.Trzeba zacisnąć zęby wtedy i brnąć.Nie warto się zmieniać a już w ogóle dla kogoś kto tego nie docenia.Czasem ktoś przestaje nas chcieć i tyle.Nie zmienimy tego.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka