Dodaj do ulubionych

Adopcja...

06.03.06, 15:29
Panowie, ja z głupim pytaniem. Może już tu kiedyś padlo.

Nie chcę mieć swoich dzieci. Z różnych powodów. Na potrzeby tego wątku - nie,
bo tak. To kwestia bardzo odległej przyszłości, tym bardziej, że nawet nie mam
na oku kandydata na tatusia:)

Czy dopuszczacie sytuację, że Wasza kobieta mówi Wam, że za pomoc w poczęciu
potomka serdecznie dziękuje, bo chce adoptować dziecko? Czy jeśli chcecie
jakieś wychowywać, to tylko swoje-bilogiczne? Dla mnie sprawa jest przesądzona
- dziecko tylko adoptowane - i tak sie zastanawiam, czy jakikolwiek facet
pójdzie na taki układ...

Pozdrawiam,

Av
Obserwuj wątek
    • itsnotme Re: Adopcja... 06.03.06, 15:33
      może być adoptowane, ale "bo tak" to za mało
      • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 15:34
        > może być adoptowane, ale "bo tak" to za mało

        to oczywiste. "Bo tak" jest na użytek postu:)
        • rosa_de_vratislavia Re: Adopcja... 06.03.06, 19:07
          avvg napisał:

          > > może być adoptowane, ale "bo tak" to za mało
          >
          > to oczywiste. "Bo tak" jest na użytek postu:)

          Może się okazać, że zostaniecie bez dziecka, bo kandydaci do adopcji rozmawiaą
          wiele razy z psychologami, którzy pytają, dlaczego nie chce się mieć (jeśli się
          może) własnego dziecka...i Wasza odpowiedź może Was zdyskwalifikować...
          • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 22:02
            Mylisz się. To, że ktoś nie chce swoich dzieci nie dyskwalifikuje go w
            procedurze adopcyjnej. O ile to nie jest powód "nie chcę swojego dziecka, bo w
            ciąży zepsuje mi się figura", ale mój akurat taki nie jest.
    • krecilapka Re: Adopcja... 06.03.06, 15:39
      Ja moglbym na to przystac, o ile to nie bylby murzynek. Nie zebym byl rasista, tylko za duzo musialbym sasiadom i kolegom pozniej tlumaczyc.
      W sumie nie byloby to nawet takie zle, jak sie zastanowie. Lala nie moze sie wykrecac od pukania ciaza, nie chodzi sie do szkoly rodzenia, nie trzeba uczestniczyc w cudzie narodzin, moznaby wybrac takie nie fajdajacego juz w pieluchy, no i w niebie wreszcie zaliczyliby mi jakiegos plusa :).
      • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 15:42
        Hihi, wiesz co, to są w połowie moje argumenty:)
    • cyberski Re: Adopcja... 06.03.06, 15:42
      Zakłądając, że miałabyś solidne argumenty (zdrowotne - inne nie wchodzą w grę) to tak...
      A w przypadku innych argumentów można by pójść na inny układ...
      Ty tylko adoptowane...
      Ja mogę mieć biologiczne z inną kobieta...
    • seth.destructor Re: Adopcja... 06.03.06, 19:43
      Kobieta powinna przejsc leczenie psychiatryczne, jezeli nie ma podstaw
      fizycznych do nieurodzenia dziecka (typu bezplodnosc). Jezeli ma chory instynkt
      macierzynski, to niech znajdzie sobie prace z dziecmi.

      Dziecko to nie jest towar, ktory mozna sobie wziac i kupic, bo sie chce miec
      cos do kochania, przebierania, bawienia sie z , niepotrzebne sktreslic. Ono tez
      ma uczucia i naprawde bedzie w pozalowania godnej sytuacji, jezeli bedzie
      spedzac zycie w towarzystwie kobiety majacej chora psychike albo chore poglady.
      • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 21:49
        ręce opadają na Wasze pseudominiargumenty. dzieciak adoptowany i
        to "odchowany", jak to któryś kolega zaproponował, to nie takie proste
        rozwiązanie, jak się może z pozoru wydawać (bo bez pieluch, porodu,
        szpinakowatych kupek i kolek). ehhhhhhhhh, mądrale, posiedźcie sobie ze 2
        godzinki z dzieciakami przebywającymi w bidulach to może Was oświeci!

        kiedyś były modne ryblki hodowane w komputrze - wystarczyło kilka razy dziennie
        kliknąć myszką w odpowiednim miejscu i pupil żył - dopóty, dopóki się o
        kliknięciu przez dłuższy czas nie zapomniało (w tzw. miedzyczasie pływał
        brzuszkiem do góry). może to dla Was odpowiednia wersja rodzicielskiej
        odpowiedzialności?
      • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 21:51
        dlaczego według Ciebie mam chore poglądy?
        Gdzie napisałam, że nie chcę dziecka, bo jeszcze mi się znudzi, a swoje to tak
        głupio oddać, ale adoptowane to co innego? Taki podtekst węszę w Twoim poście
        • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:04
          a gdzie ja napisałam, że Ty dziecka nie chcesz, czy chcesz oddać? piszę, że
          adoptowane to nie taki "lajcik", bo z Waszych wypowiedzi wywnioskowałam, że
          zdaje Wam się, że to jest idealne rozwiązanie.

          ostrzegam ino, bo mam od lat doczynienia z adopcjami, dziećmi do
          adopcji "szykowanymi" i rodzinami, które dzieci adoptowały. z dobrej woli
          pisze, że to nie sielanka!
          • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 23:09
            No bardzo Ci dziękuję za informację, bo już myślałam, że hop siup i będę mamą z
            reklamy proszku do prania. Fiu fiu...
            • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:20
              a to casting jeszcze trzeba by wygrać - nie takie znów hop, siup
              • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 23:26
                spoko, szłam na egzamin na betona i zdawałam, to na casting też pójdę i wygram.
                • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:27
                  no patrz, a myślałam, żem Cię jednak od pomysłu odwiodła!
                  • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 23:29
                    bo nie napisałam, z czego to był egzamin.
                    • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:30
                      a co ma to do rzeczy? ja o castingu mówię
                      • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 23:36
                        no bo, nie oszukujmy się, ten egzamin nie był aż taki parszywy, żeby go na
                        betona nie szło zdać i 3/4 mojego roku tak zrobiło:) Ale ciiii. Pan od castingu
                        się nie zorientuje.
                        • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:40
                          oj emocji było przy egzaminie co niemiara, skoro do tej pory nie opadły
                          • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 23:47
                            pozytywnych:) do dzisiaj chce mi się śmiać...
                            i widzę, jaką miałam minę, bo teraz to do mnie studenci przychodzą na betona. No
                            a przecież nie rzucę się pannie na szyję i nie powiem "kochana, masz u mnie 5,
                            przypominasz mi mnie z czasów młodości"
                            • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:54
                              rzucanie się faktycznie odradzam, ale 5 w cudzym indeksie nie zaszkodzi nawet
                              Tobie
                              • avvg Re: Adopcja... 06.03.06, 23:57
                                Niby tak... Ale ocenianie to drażliwa kwestia, na zaliczeniach stresuję się
                                bardziej niż sami studenci. Koniec wątku castingowego:)
                                • kaycik Re: Adopcja... 06.03.06, 23:59
                                  no to juz rozumiem mniej-więcej skąd pomysł na adopcję.
                                  niech się zatem panowie wypowiadają - ja spać spadówam.
                                  • avvg Re: Adopcja... 07.03.06, 00:02
                                    Hihi, nie rozumiesz, bo napisałam Ci nieprawdę:)
    • allerune Re: Adopcja... 08.03.06, 04:08
      jeśli nie masz żadnych powodów zdrowotnych to to co chcesz zrobić to dla mnie
      bardzo głupia rzecz i jako facet nie zgodziłbym się na to nigdy.

      Powód jest prosty, jest wiele rodzin, które nie mogą mieć dzieci i czekają na
      adopcję latami, tysiące dzieci w domach dziecka nie może być oddane nowym
      rodzicom bo nie odebrano praw rodzicielskich starym, dzieci możliwych do adopcji
      jest tutaj dużo mniejsza część i dla własnych fanaberii nie można sobie ich "wziąść"

      czego się boisz, rozstępów, czy może obwisłych piersi? to i tak Cię czeka
      prędzej czy później, generalnie psycholog... zaprasza

      ps. na szczęście potencjalni rodzice są dość mocno weryfikowani, więc jeśli
      jesteś płodna i Twój partner też... to masz małą szansę na adopcję
      • avvg Re: Adopcja... 21.03.06, 00:05
        Opowiadasz bzdury, do adopcji nie jest potrzebne zaświadczenie o niemożliwości
        poczęcia własnego potomstwa.
    • ewaaa06 Re: Adopcja... 23.03.06, 01:41
      a po co Ci facet? bo jako samotnej trudno Ci będzie adoptować dziecko?
      chyba nie dojrzałaś do bycia mamą i żoną.

      • avvg Re: Adopcja... 24.03.06, 12:41
        Nie pojmuję Twojego toku rozumowania.

        Chcę mieć RODZINĘ, a do tego facet się przydaje, zresztą świadoma decyzja
        wychowania dziecka bez jednego z rodziców byłaby skrajnym egoizmem - chcę
        dziecka, a nie mam chłopa, więc załatwię sobie dziecko na około, po co mu ojciec.

        A że chcę być mamą, ale niekoniecznie dla swojego bilogicznego dziecka - to
        takie dziwne? Jeśli mogę pomóc jakiemuś maleństwu, które byłoby skazane na panie
        opiekunki w domach dziecka, to dlaczego tego nie zrobic?
        • tamara_t Re: Adopcja... 24.03.06, 13:05
          Ja nie widzę w tym nic złego, ale oczywiście nie jestem mężczyzną...
          Jeśli powody nie są błahe [typu wspomniane rozstępy, zepsuta figura], to
          popieram pomaganie dzieciom porzuconym. Tyle tych biednych szkrabów czeka, aż
          znajdzie się ktoś, kto je pokocha... Ciekawa jestem kto z przeciwników tego
          pomysłu wie jaki jest odsetek młodocianych przestępców wśród dzieci wychowanych
          w domach dziecka. Całkiem spory. A można go obniżyć dając tym dziaciakom
          ciepło, miłość, dom i alternatywę dla przestępczości - np lekcje tańca, na
          które z domu dziecka nikt ich nigdy nie wyśle.

          Do autorki: bądź dzielna :)
    • ania.downar Re: Adopcja... 24.03.06, 18:00
      Czytam i oczom nie wierze... alez hipokryzja.

      Kazdy sie uzala nad losem dzieci z domu dziecka, a gdy pada haslo "nie
      chce swoich, chce niechciane", to zaczyna sie moralizatorski ton "lepiej
      swoje, glupia jestes, zastanow sie, a dlaczego itp".
    • bitch.with.a.brain Re: Adopcja... 24.03.06, 19:49
      Moim zdaniem to wspaniałe,że chcesz stworzyć dom dziecku, które inaczej
      musialoby sie wychowywac w zbiorowej sali, bez miłości.
      Ale warto porozmawiac o tym z facetem na poczatku.Dlaczego miałby tego nie chciec?
      • ania.downar Re: Adopcja... 24.03.06, 20:12
        Czesc bitch :-)
        Moim zdaniem to nie tyle wspaniale, co dosc odwazne (pomijam, czy autorka postu
        pisze serio, czy tez nie; ile ma lat; z jakich powodow podjela taka decyzje
        itp.)
        Chodzi mi o to, ze nie jest to wcale taka prosta sprawa... Wsrod tych dzieci
        jest wysoki wspolczynnik agresji a pozniej
        przestepczosci i to akurat niekoniecznie z braku milosci wynika. W duzej mierze
        jest on konsekwencja zapisu genetycznego, bardzo trudno zniwelowac go
        wychowaniem i miloscia. Jest to jednak do zrobienia, nie twierdze ze nie.
        Oprocz tego jest tez spore ryzyko wystapienia chorob dziedzicznych. Nie
        oszukujmy sie, zwykle sa to dzieci z rodzin patologicznych. Ale tych publikacji
        naukowych sie nie upowszechnia, bo niczego dobrego by to nie wnioslo.

        Uprzedzajac ew. komentarze: lubie dzieci. Wszystkie. Ale wiem tez, ze o ile
        wychowanie wlasnych bywa trudne, o tyle wychowanie dzieci adoptowanych moze byc
        o wiele trudniejsze.

        Tak, czy owak, hipokryzji nie lubie...
        • avvg Re: Adopcja... 24.03.06, 21:50
          Aniu, a od kiedy to termin "rodzina patologiczna" jest równoznaczny z jakimiś
          niechcianymi genami? Skoro przestępczość jest uwarunkowana genetycznie, bo
          wydajesz się tak myśleć, to skąd dzieci z tzw "dobrych domów" zaczynają kraść?
          Poza tym, idąc tym tropem, nie ma żadnej gwarancji, że Twoje biologiczne dziecko
          nie będzie miało jakiegoś genu czarnej owcy - a takie owce zdarzają się w każdej
          rodzinie. Zresztą, to jest tak samo, jak z rakiem - to, że masz jakiś "raczy"
          gen nie jest wyrokiem, a oznacza skłonność do określonego typu nowotworu. Taka
          wiedza pozwala odpowiednio nakierować profilaktykę, żeby zmniejszyć ryzyko
          zachorowania. Nie mam żadnej gwarancji, i nikt jej nie ma, że moje biologiczne
          dziecko nie zostałoby seryjnym mordercom. No nie mam i koniec.

          Pamiętam, że już kiedy genetyka dopiero stawała się modna, nawet poważni
          ekonomiści wplatali geny do ekonomii... Wejdź na forum na
          www.nasz-bocian.pl , tyle tam historii o adpocjach, i żadnych krwistych
          szczegółów. To już nie te czasy, kiedy krążyły opowieści o adoptowanych
          dzieciach wrzucających rodzicom strychninę do studni.

          Ale - dziękuję za wsparcie, cieszę się, że wśród tylu słów potępienia mogłam
          odnaleźć takie przyjazne posty.
          • ania.downar Re: Adopcja... 24.03.06, 22:18
            Oj, oj... po pierwsze nie wysuwaj mojej wypowiedzi na poziom uogolnienia, bo
            nie pisalam ze "zawsze, wszystkie i na pewno", a po drugie to jednak wychowanie
            dzieci z domow dziecka nie zawsze bywa sielanka.
            Historii o wrzucaniu strychniny do studni osobiscie nie slyszalam.
            Mimo wszystko przyznasz mi chyba racje, ze ludzie chca miec _wlasne_ dzieci
            miedzy innymi po to, zeby odziedziczyly ich geny, czyli cos co znaja. Gdyby tak
            nie bylo, moglibysmy spokojnie zaczac sprzedawac dzieci w supermarketach.
            Pozdrowienia.
      • avvg Re: Adopcja... 24.03.06, 21:51
        > Ale warto porozmawiac o tym z facetem na poczatku.Dlaczego miałby tego nie chci
        > ec?


        Ano dlatego, że oni mają bilogiczny instynkt płodzenia i zostawiania po sobie
        swoich genów:) To ewolucyjne:)
        • bitch.with.a.brain Re: Adopcja... 24.03.06, 22:55
          nie wszyscy. Jesli to byloby takie ewolucyjne i naturalne nie byloby opowiesci
          zrozpaczonych kobiet których faceci nie chca dziecka.np moj mezczyzna tez jest
          zwolennikiem adopcji
    • ewaaa06 Re: Adopcja... 24.03.06, 23:31
      zobacz..zadałas swoje pytanie mężczyznom..a jak nie wielu temat podjęło..to dla
      nich za trudne:)
    • avvg Re: Adopcja... 16.06.06, 15:53
      Podnoszę, bo może się pojawili jacyś nowi panowie z nowymi pomysłami
      • braat1 Re: Adopcja... 19.06.06, 09:01
        > Podnoszę, bo może się pojawili jacyś nowi panowie z nowymi pomysłami

        Wedlug mnie najwazniejsza jest wczesniejsza rozmowa z mezczyzna, jesli
        planujecie trwaly zwiazek to musicie dojsc w tej sprawie do kompromisu. Moze
        byc tak ze Twoj pomysl mu sie spodoba i wtedy nie ma problemu. Moze byc tak, ze
        najpierw bedziecie musieli ustalic jakie to ma byc dziecko (wiek, plec). Ale
        jak facet powie kategorycznie nie, to zmuszanie go moze sie zle skonczyc dla
        dziecka. Wtedy nawet jak go przekonasz, ze tak jest lepiej moze sie skonczyc
        tym ze on tego dziecka nie zaakceptuje i dziecko bedzie odrzucone.

        Wedlug mnie bardzo wazny jest tez powod dla ktorego chcesz adoptowac dziecko.
        Nie wiem dlaczego go nie podalas. Bardzo zle by bylo gdybys sie tego powodu
        wsydzila, bo dziecko predzej czy pozniej sie o tym dowie (ze wstydzisz sie
        powodow adopcji) i moze sie poczuc niekochane.

        A teraz, co ja bym zrobil. Z Twoich wczesniejszych postow wnioskuje (albo chce
        tak wnioskowac), ze powoduja Toba powodki altruistyczne, chcesz pomoc
        niekochanym dzieciom z domow dziecka. W takim przypadku ja bym wybral wariant
        1+1, jedno wlasne i jedno adoptowane. Wtedy maz by mial potomka, a ty bys
        pomogla dzieciom. Ale znowu pojawia sie potencjalny problem, nie moze byc tak,
        ze ojciec bedzie dbal tylko o potomka, a Ty tylko o adoptowane.... Eh jakie to
        zycie skomplikowane.....
    • ewaaa06 na to pytanie to najlepiej da Ci odpowiedz 17.06.06, 18:19
      ..samo zycie:)
    • braat1 Re: Adopcja... 19.06.06, 09:09
      A tak z drugiej strony.

      Ile dzieci czeka na adopcje?
      Ile dzieci moze byc adoptowanych, od razu, a ile ma niejasna sprawe opiekunow i
      nie moze byc adoptowanych?
      Czy dzieci "wolnych" (takich, ktore mozna od razu adoptowac) jest wiecej czy
      mniej niz chetnych do adopcji par?
      No i jakich pytan moga sie spodziewac pary, ktore chca adoptowac dziecko? Czy
      na pewno nie ma pytan o powod i czy moga miec wlasne dzieci?
    • bez.wyksztalcenia Re: Adopcja... 19.06.06, 12:16
      nie pomysleliscie, ze istnieja choroby genetyczne, ktore przechodza na dzieci?
      jest mnostwo takich chorob i gdybym ja miala taka sytuacje, wolalabym
      zaadoptowac dziecko niz urodzic chore
      • ewaaa06 do przedmowcy... 20.06.06, 20:27
        a jesli zaadoptujesz dziecko i okaze sie po jakims czasie ze tez ma choroby
        genetyczne - to co wowczas zrobisz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka